CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Dom Charlesa Myrnina Hucksberry'ego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
avatar
avatar


PisanieTemat: Dom Charlesa Myrnina Hucksberry'ego   Sob Lip 14, 2018 12:19 am

Tu będzie opis.
Mały dom z jednym piętrem i piwnicą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : queisha queen

Cytat : i never came this hard, this long before

Punkty doświadczenia : 350

Punkty życia : 100

xxx

Czystość krwi : Krew

Sakiewka : 160g 0s 0k

Gif :

Różdżka : drewno, rdzeń, długość, giętkość


Ministerstwo Magii

PisanieTemat: Re: Dom Charlesa Myrnina Hucksberry'ego   Sob Lip 14, 2018 12:51 am

Strasznie dzisiaj leje, chociaż nie ma to zbyt wielkiego znaczenia, kiedy się od dzieciaka wie jak zabezpieczyć głowę i buty przed ulewą. A jak się jest taką Queishą to podwójnie ważne, bo nie wypada się pokazać publicznie z mokrą głową, zwłaszcza, kiedy się ma taką obsesję niemalże na punkcie pielęgnacji ciała. Ale nie o tym mowa.
Leje, więc szaro. I to nie taka szarość, na którą człowiek spogląda i myśli, że zaraz minie, bo wiatr zawieje, przepędzi chmury, słońce wyjdzie i będzie się chciało człowiekowi znowu robić rzeczy.
To ta szarość, wchodząca w rdzawy kolor, kiedy ciemniej się nagle robi, na duszy też, powietrze jest wilgotne i ciepłe i na to żadnych zaklęć nie ma. Niedobrze się składa, kiedy takie warunki atmosferyczne przypadają na ciężki dzień ogólnie.
Dzwonek do drzwi.
Dosyć wcześnie dzisiaj się umówiła na wizytę, chociaż jedno zdanie wysłane listem, Potrzebuję dzisiaj twojego towarzystwa, będę o czwartej jest bardziej zapowiedzią. Dosyć też osobistą, bo się chyba nigdy wcześniej Queishy nie zdarzyło w taki sposób do Charlesa napisać, to chyba ta pogoda i wrażliwość malarza artysty, co to się na spotkanie z nim później wybierają, tak spłynęła na nią.
W oczekiwaniu na gospodarza rozejrzała się, za płotem jakiś sąsiad próbował psa do domu zagonić, kiwnął głową, odkiwnęła. I poczuła się przez to jakoś nieswojo. Nie pasowała do życia sąsiedzkiego, domki z ogródkiem i płotem, nie pasowała do tego obrazka tutaj stojąc przed drzwiami, w swoich butach na niebotycznie wysokim obcasie, białej sukience, tak ciasnej, że jeszcze trochę i cycki by jej na wierzch wyszły, w tym płaszczu beżowym, co to pewnie kosztował tyle, co dwie wypłaty sąsiada.
To może jednak. Powinni byli gdzieś na mieście się spotkać? Co się tak uparła, żeby po prostu przyjść to nie wiedziała. Chyba potrzeba swobody. A tego nie doświadczy, dopóki jej Charles do domu nie wpuści.
Odwróciła głowę spoglądając na drzwi, kiedy w końcu usłyszała trzask zamka. Wzięła głęboki oddech i.
- Tequila. – Zamiast przywitania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t2867-queisha-mumbee http://magiclullaby.forumpl.net/t2870-karta-rozwoju http://magiclullaby.forumpl.net/t2871-skrytka-35853 http://magiclullaby.forumpl.net/t2872-fruwaki-pocztowe
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Pan Charles

Cytat : I wish I could write as mysterious as a cat.

Punkty doświadczenia : 563

Punkty życia : 86

336

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 122g 10s 4k

Gif :

Różdżka : topola, włos z ogona testrala, 14 cali, idealna do zaklęć


Nauka

PisanieTemat: Re: Dom Charlesa Myrnina Hucksberry'ego   Sob Lip 14, 2018 9:53 am

Końcówka października zawsze była dla niego wykończająca - to w końcu moment, kiedy powinien mieć poukładane papiery, odpisać na szereg listów, wypisać kilka ocen za prace. W Hogwarcie było wygodnie, owszem, ale do domu też zaglądał. Tak z przyzwyczajenia. Zapewne jakby musiał poruszać się jak mugole, odczułby uciążliwe skutki uboczne takich podróży. Ale, mając do dyspozycji między innymi kominek podłączony do sieci fiuu, mógł sobie pozwolić na szybkie przemieszczanie się z punktu A do punktu B. I tak też uczynił w ten weekend, kiedy kolejna praca spowodowała u niego tik nerwowy w postaci szybkiego drgania lewej powieki i przeciągłego westchnięcia. Zadanie zostało wykonane tak na odwal się, że aż miał ochotę wrzucić je do kominka i o nim zapomnieć. Wiedział jednak jak to później może wyglądać, włączając to namolne sowy od rodziny. Przydzielając odpowiednią, według niego, ilość punktów, schował ostatni rulon do szuflady i zapatrzył się w okno, próbując nie myśleć o niczym. Niczym za wyjątkiem liścia, który przykleił mu się do szyby. Powinien wrócić do domu? Powinien.
Załatwił jedzenie na wynos od skrzatów, wiedząc że nie będzie miał czasu gotować, zabezpieczył swój gabinet, poinformował profesor McGonagall i udał się do siebie. Do domu, gdzie część mebli pokrywał już kurz. Trochę udało mu się posprzątać, okna niemniej zostawił, bo i tak zapowiadano deszcz.
Uciął sobie drzemkę, którą przerwała mu sowa. Brwi uniosły się do góry na widok treści, ale po minucie zorientował się o co chodzi. Ach, no tak. Zerknął szybko do kalendarza. No tak, to też dlatego tak myślał o tym by dom odwiedzić. Szlag, prawie zapomniał i pewnie skończyłoby się tak, że spędziłby cały weekend w domu, nie robiąc nic konkretnego tylko gapiąc się w sufit, albo w książkę. Poprawił szybko włosy i swoją koszulę, żeby nie wyglądać na kompletnego niechluja. Nie chciał by jego gość wybiegł z krzykiem. Kiedy odezwały się drzwi, trochę spanikował i niemalże przewrócił się o swój własny but.
- Szlag - mruknął do siebie, kopiąc gdzieś w kąt buta. Rozejrzał się szybko i stwierdził, że chyba wygląda tutaj w miarę czysto. W sumie i tak nie znał się na zaklęciach gospodarczych, a na zwykłe sprzątanie nie miał czasu. Podrapał się po brodzie i ruszył w stronę drzwi by nie musiała na niego dłużej czekać.
- Zrobię - rzucił najpierw, stojąc w drzwiach taki trochę nieświeży w tej swojej jasnej niebieskiej koszuli i brązowych spodniach. - Dzień dobry, dobry wieczór? Która godzina? Trochę się zgubiłem. Wchodź.
Zaprosił ją do środka gestem dłoni, zmieniając przy okazji pozycję by mogła spokojnie przejść. Miodowe oczy, choć zmęczone, wyraźnie lustrowały ją z zaciekawieniem. Dawno się nie widzieli.


Now I cannot find you
No I can't recognize you
Sweet bird, sweet bird
Charles Myrnin
Hucksberry
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t289-dorosly-sir-charles-myrnin-von-hucksberry-iii http://magiclullaby.forumpl.net/t557-charles-myrnin http://magiclullaby.forumpl.net/t389-skrytka-183#4657 http://magiclullaby.forumpl.net/t564-zwierzeta-pana-hucksberry-ego-iii#3461
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : queisha queen

Cytat : i never came this hard, this long before

Punkty doświadczenia : 350

Punkty życia : 100

xxx

Czystość krwi : Krew

Sakiewka : 160g 0s 0k

Gif :

Różdżka : drewno, rdzeń, długość, giętkość


Ministerstwo Magii

PisanieTemat: Re: Dom Charlesa Myrnina Hucksberry'ego   Yesterday at 10:05 am

Queisha nie należała do osób, które siedzą w domu, gdy mają wolną chwilę. Z czegoś to wynikało oczywiście, chociaż oficjalnie zapytana o swój aktywny tryb życia najpewniej odpowiedziałaby, że nie ma miejsca na nudę. I inne tym podobne banały, które w takich momentach padają z ust samotnych rekinów biznesu. Pozostawiona sama sobie na weekend najpewniej skończyłaby opróżniając całą butelkę wina, siedząc na drogim, okrągłym dywanie w kolorze bladego różu. Oczywiście na początku byłaby jakaś papierkowa robota, jogging, domowe spa, ale szybko przyszedłby wieczór i dłużyłby się niemiłosiernie.
A tak może robić dokładnie to samo co robiłaby w domu, ale z kimś, zatem można to już nazwać imprezką. Życie towarzyskie? Check.
- Dzień dobry. Jest szesnasta. – Precyzuje, o takiej się zapowiedział, toteż o takiej godzinie przyszła, ale niewykluczone, że spał, tak w zasadzie wyglądał, z oczami zaspanymi, mogłaby mu zatem wybaczyć chwilową dezorientację. Przekroczyła próg mieszkania i zdjęła płaszcz, oczekując oczywiście, aby go od niej przyjął, nawet jeśli miałby go zaraz przerzucić przez oparcie fotela czy coś. Queisha oczywiście w swoim londyńskim mieszkaniu miała w przedpokoju dwie zabudowane garderoby. Jedną na swoje okrycia wierzchnie, po prawej, po lewej na te należące dla gości. Miała zresztą bardzo wiele rzeczy, które rzekomo miały porządkować i ułatwiać jej życie, w rzeczywistości były po prostu bajerami, bez których spokojnie można się obyć, ale na co wydawać kokosy, jeśli nie na luksusy. I oczywiście lśniącą podłogę, chociaż sama Queisha nie sprzątała swojego mieszkania. Już. W czasach kiedy nie stać jej było jeszcze na bardzo wiele rzeczy, które teraz stanowią zwyczajny element jej codzienności szorowała okna stojąc na parapecie jak zawodowa szybomyjka.
Odgarnęła długie, gęste włosy na jedną stronę i odwróciła się w stronę gospodarza, spoglądając na jego zmęczoną twarz.
- Kocie, wyglądasz okropnie. – Oczywiście, nic nadzwyczajnego, że Queisha używała zdrobnień zwracając się do rozmówców, pieszczotliwe określenia były na porządku dziennym, zarówno względem osób nowo poznanych jak i tych, z którymi można by uznać, że się przyjaźniła. Przez to pewnie trudniej było wyczuć jej stosunek do drugiej osoby, ale te określenia miały swoje grupy. Na pewno znalazłby się ktoś, kto by to kiedyś wyczaił.
Dłoń uniosła łapiąc na chwilę charlesową szczękę i podbródek unosząc, trochę jak ciotka znachorka, która z twarzy potrafi wyczytać dolegliwości.
- Bękarty dają ci popalić? – Cofnęła rękę odwracając się i nawet się nie schylając zdjęła buty, nagle stając się o piętnaście centymetrów niższa. O ile przed chwilą mogła jeszcze swobodnie w te miodowe oczy zajrzeć teraz musiałaby już zadrzeć głowę.
Ruszyła w głąb mieszkania.
- Jadłeś coś? – Nie, żeby nagle wzięła się za gotowanie. Chociaż mogłaby. Ale bliżej jej było do zamówienia czegoś fancy z restauracji w samym centrum miasta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t2867-queisha-mumbee http://magiclullaby.forumpl.net/t2870-karta-rozwoju http://magiclullaby.forumpl.net/t2871-skrytka-35853 http://magiclullaby.forumpl.net/t2872-fruwaki-pocztowe
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Pan Charles

Cytat : I wish I could write as mysterious as a cat.

Punkty doświadczenia : 563

Punkty życia : 86

336

Czystość krwi : Czysta

Sakiewka : 122g 10s 4k

Gif :

Różdżka : topola, włos z ogona testrala, 14 cali, idealna do zaklęć


Nauka

PisanieTemat: Re: Dom Charlesa Myrnina Hucksberry'ego   Today at 5:36 am

W wolnym czasie raczej niewiele robił. Głównie czytał, mnóstwo czytał; książek, artykułów, gazet. Tonął w tekstach, czasem gdzieś wyjeżdżał coś sprawdzić, pozwiedzać, odkryć. Skupiał się dosyć mocno na swojej pracy badawczej. Taka z niego była dusza towarzystwa, w zwłaszcza te dni, kiedy postanawiał zajrzeć do jakiegoś pubu. Różnie się to kończyło, o dziwo, często przyjemnie, w czyimś łóżku, w miękkich ramionach, które opuszczał nad ranem. Zwyczajność.
Queisha dawała niemniej radę i to się liczyło. Osobiście cenił takie osoby. Osoby, które tak potrafiły oddać się pracy bez reszty, swoim zainteresowaniom. Robiła na nim wrażenie.
Charlesowi zrozumienie takich rytuałów związanych między innymi z dbaniem o swoją urodę, zajęłoby zapewne dużo czasu i koniec końców i tak nie byłby w stanie zrozumieć. Po prostu się nie znał. Witał ją więc w klubie samotników. Nie żeby przyznawał się do tego na głos.
Już szesnasta? A może dopiero? Zgubił się w tym, zamotał naiwniak,
bo spał, ale nie myślał, że to aż tak widać.
- Szesnasta? Ach tak... wybacz.
Przyjął, niemalże od razu, nie wychował się byle gdzie, nie był zresztą byle kim. Powiesił na haczyku magicznym, by nie spadło, nie pogniotło się. Nie preferował szaf, za dużo miejsca zajmowały, poza tym nie nosił tyle nakrycia. W porównaniu więc z nią, żył dość skromnie, choć kto by się spodziewał, jakby wgłębił się w to kim Hucksberry był, skąd pochodził i że w sumie był ostatnim męskim potomkiem z zamkiem na karku i z mnóstwem ciotek. Rzadko niemniej sprzątał, skrzatów też wolał nie fatygować, więc z mieszkaniem działo się to, co się działo.
- Doceniam komplement - zironizował od razu, bez mrugnięcia okiem, ale zaraz potem posłał jej krótki uśmiech. - Dobrze, że z naszej dwójki ty wyglądasz olśniewająco. Pozwól więc bym i ja skorzystał na tej energii. Jak nic, zadziałasz jak kawa.
Bywał niezręczny, bywał też jednak bardziej otwarty przy niej. Pewnie łatwo o to było. Zamrugał na nią tymi miodowymi oczami, nie wiedząc czego się spodziewać, ale szczęka się w końcu rozluźniła, bo wszak to tylko przyjacielski dotyk, inspekcja, a nie groźba.
- Młodzi adepci magii i ich okres dojrzewania. Kto by się interesował nauką? - rzucił z drwiną, marszcząc brwi. Posiadała cenną umiejętność. Pewnie oparł się o ścianę, przyglądając się jej przez chwilę, jakby próbował się przyzwyczaić, że w jego domu była żywa istota. Ciepła istota. Kobieta. Ostatnio za często rozmawiał z Delilah, więc to pewnie dlatego przeżywał taki szok. Dawno też nie wychodził. Z kimkolwiek. Zawsze coś wypadało, albo okazywało się, że tak na dobrą sprawę, nie miał do kogo się odezwać. Jej buty, same, wydawały się mu dość przerażające. Jak jakiś przeklęty artefakt. Cóż się dziwić?
- Niekoniecznie - odpowiedział dość wymijająco, choć prawda była taka, iż nie pamiętał kiedy ostatnio jadł. Na pewno nie w przeciągu ostatnich dziesięciu godzin. Sam nie gotował, nie potrafił, był z tych, co dla nich cudem było to, że potrafią zagotować wodę na herbatę. Najbardziej przydatna umiejętność ze wszystkich. Miał tylko nadzieję, że aż tak bardzo nie przeraził ją ten twórczy nieporządek, który panował. Nie żeby był aż taki dramat, w końcu brudne ciuchy nie były na widoku, żadnych pustych butelek ani nic w tym rodzaju. Jedynie kubek na lekko zakurzonym stoliku i mnóstwo książek wokół sofy, jeśli szło o salon, gdzie właśnie się znajdowali.
- Chcesz się czegoś napić? Jakieś specjalne życzenia?


Now I cannot find you
No I can't recognize you
Sweet bird, sweet bird
Charles Myrnin
Hucksberry
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t289-dorosly-sir-charles-myrnin-von-hucksberry-iii http://magiclullaby.forumpl.net/t557-charles-myrnin http://magiclullaby.forumpl.net/t389-skrytka-183#4657 http://magiclullaby.forumpl.net/t564-zwierzeta-pana-hucksberry-ego-iii#3461
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Dom Charlesa Myrnina Hucksberry'ego   

Powrót do góry Go down
 
Dom Charlesa Myrnina Hucksberry'ego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gabinet profesora Hucksberry'ego

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magic Lullaby :: Świat :: Londyn :: Mieszkania i posiadłości-
Skocz do: