Share
Go down

Atropos Shacklebolt

on Pon Cze 25, 2018 7:08 pm
Imię i nazwisko: Atropos Shacklebolt
Imiona i nazwiska rodziców: Adam Shacklebolt i Alice Fawley
Data urodzenia: 13 III 1942 r.
Miejsce zamieszkania: Londyn, Goswell road 20, tuż przy samym City of London
Status majątkowy: 80 galeonów
Czystość krwi: Czysta
Była szkoła: Hogwart, Slytherin
Różdżka: Czarny bez, 13 cali, sosna, sprężysta

Wzrost: 176 cm
Waga: 85 kg
Kolor włosów: Czarny
Kolor oczu: Brązowy

Praca: Archeolog z ramienia Ministerstwa Magii.

Bogin: Tłum ludzi skandujący "Atropos Shacklebolt na prezydenta!". Z powodu wady wymowy i zdystansowanego charakteru, mężczyzna najbardziej boi się publicznych występów. Nie czuje się też pewnie, gdy musi podejmować bardzo trudne decyzje. Bycie prezydentem to połączenie tych dwóch rzeczy - dlatego właśnie Atropos nigdy nie chciałby zostać prezydentem.
Amortencja: Zapach osirii.

Widok z Ain Eingarp: Atropos wykonujący bardzo, bardzo skomplikowany rytuał magiczny który sam stworzył. Otoczony jest podręcznikami na stronie z jego podobizną. Podpisy pod fotosem opisują go jako największego archeologa drugiego tysiąclecia, czy nawet całej historii ludzkości. Sława, pieniądze i niesamowite pokłady wiedzy.

Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności
Zacznijmy od najważniejszego: Atropos jest niesamowicie profesjonalnym kieszonkowcem. Trenował się w tej sztuce od najmłodszych lat, to wyciągając rodzicom z kieszeni kilka sykli na ulubione słodycze, to pozbawiając podwórkowych kolegów upatrzonych przez siebie zabawek. Chłopak nie potrafił sobie odmówić posiadania czegoś, co wpadło mu w oko i bardzo szybko przekonał się że prośby nie zawsze działają. Wpłynęło to znacząco na jego pozycję w Hogwarcie, gdzie swoimi umiejętnościami zaskarbił sobie przyjaźń co większych łobuzów. Zdolności oraz brak skrupułów bezpośrednio wpłynęły na jego kolejne zainteresowania. Jeszcze gdy miał dwanaście lat w jego dłonie zupełnym nieprzypadkiem wpadł pamiętnik dziadka z Afryki, który był synem wioskowego szamana. Opisywane były tam ze szczegółami różne czarodziejskie sztuki o których nigdy w szkole by się nie dowiedział. Zafascynowany historiami z przeszłości jego rodziny, młody czarodziej przyłożył się do nauk, które według każdego innego chłopca były po prostu nudne. Na przestrzeni lat jego wiedza urosła do poziomu w którym śmiało mógłby zostać nauczycielem - gdyby tylko nie miał lepszych rzeczy w życiu do roboty. Jako że spora część wiedzy typowo historycznej pochodziła ze starych skryptów, nauczył się starej greki oraz łaciny by móc czerpać informacje ze źródeł.
Nietypowe zainteresowania przeniosły się na kolejne wyjątkowe umiejętności, które posiadł czarnoskóry. Kiedy tylko ktoś wspominał o historii, on aktywował się i przynudzał wszystkich na śmierć. Nie raz było mu to wytykane i dlatego właśnie spędził nieco czasu pracując nad swoją retoryką i teraz potrafi brzmieć nawet interesująco, szczególnie gdy ktoś poświęci mu nieco uwagi. I zignoruje fakt, że mężczyzna jest okropnym jąkałą.
Co ciekawe, los obdarzył go jeszcze dwiema zdolnościami, które podobnie jak interesowanie się historią, były niedostępne dla zwykłego śmiertelnika. Wygląd Atroposa ma w sobie "to coś". "To coś", które sprawia że strasznie łatwo go przeoczyć. W tłumie pozostaje zwykle po prostu niezauważony, a i zdarzały się przypadki gdy ktoś go nie zauważył nawet po zaczepieniu. Shacklebolt sam nie jest w stanie stwierdzić dlaczego tak się dzieje, ale bardzo często korzysta z tego daru od losu. Warto również zaznaczyć że pomimo braku jakichkolwiek umiejętności kucharskich przy każdym innym daniu, historyk potrafi upichcić niesamowicie dobre poutine. Uważa to za umiejętność wrodzoną.

Przykładowy post:
Ze wspomnień osiedlowego pijaczka.

Znasz ten typ człowieka, nie? Średnio wysoki, średniej postury i średnio zauważalny w tłumie, a to dopiero wtedy gdy się odezwie. Potrafi cię śledzić pustą ulicą przez dobrą godzinę zanim się zorientujesz że nie jesteś sam. A kiedy już ogarniesz się że widziałeś już gdzieś tę całą twarz, typ bezceremonialnie do ciebie podejdzie i zapyta o drogę na cmentarz, czy do apteki. Potem okaże się że jest jakimś, kurwa, ministrem czy innym ministrantem i jąkając się zacznie opowiadać czym to się nie zajmował dopóki nie przyśniesz ze znudzenia. I kiedy skończy już truć, a ty będziesz dziękować Stwórcy za to że w pójdzie w swoją stronę, poklepie cię po ramionach, podziękuje po tysiąckroć, aż na chwilę zwątpisz w to czy Voldemort nie miał przypadkiem racji z całą tą eksterminacją mugoli. Ale dotrzesz do sklepu do którego miałeś dotrzeć i zapomnisz o całej tej sytuacji. Ot, jeden z wielu dziwaków którzy łażą po mieście ostatnim czasem. Kupisz mleko, piwo i cokolwiek co miałeś kupić, wrócisz do domu. I kiedy już zechcesz wejść do mieszkania odkryjesz że typek zakosił ci z kieszeni kółko którym spinałeś klucze. Przez chwilę ogarnie cię furia i desperacko sprawdzisz każdą kieszeń. I wiesz co? Okaże się że typek oddał ci klucze. Wrzucił do torby gdy ty byłeś zajęty wątpieniem w ludzkość. Bez kółka. I do końca dnia będziesz myślał tylko o dziwaku uprawiającemu okradającym przypadkowych przechodniów dla sportu.



Ale to nie wszystko. Następnego dnia widzisz go znowu. W pracy, w Ministerstwie. Wszyscy schodzą mu z drogi. A właściwie wszyscy schodzą z głowy groźnie wyglądającemu biurokracie któremu on towarzyszy. Koleś bowiem w tej chwili zagaduje jednego z tych dyrektorów którzy nigdy dla nikogo nie mają czasu. I ten dyrektor go słucha, a nawet zwalnia krok żeby go lepiej słyszeć. Zastanawiasz się o co chodzi i zbliżasz się do nich. Słyszysz jak typ mówi coś o starożytnej potężnej magii, o laleczkach i obrazach. Potem o spaleniu Rzymu przez Nerona, potem o barbarzyńcach, a potem jeszcze o tym całym kapitanie pirackim, Bokobrodym, czy jakoś tak. Pierdoli coś o jakimś voodoo, a jedna z najważniejszych osobistości w całym Ministerstwie Magii słucha tych bzdur jak prawdy objawionej. I śledzisz ich do samych drzwi biura tego ważnego. I, kto by się spodziewał, ważny nie może znaleźć kluczy. A kieszonkowiec jak gdyby nigdy nic pochyla się i niby podnosi je z ziemi, podając rozmówcy. On dziękuje, nieświadom że został po prostu oszwabiony z kółka. A ty przez to że ich obserwowałeś spóźniasz się na ważne spotkanie. I znowu cały dzień myślisz tylko o tym czarnuchu. Nie wspomniałem? Jest czarny.



Tydzień później czytałem o nim w Proroku. Był wspomniany na jednej ze stron, nic wielkiego. Ale wtedy ujrzałem jego zdjęcie i w końcu skojarzyłem je z nazwiskiem. Shacklebolt. Shacklebolt! Myślę wtedy - przecież ja go znam! No, to za dużo powiedziane. Byliśmy na jednym roku w Hogwarcie. Ale skurczybyka przydzielono do Slytherinu, ta cholerna tiara już wtedy wiedziała co z niego za gagatek będzie. Na pierwszy rzut oka nie pasował do tego domu. Na każdy kolejny zresztą też nie. Mało kto go kiedykolwiek widział, spędzał dużo czasu u siebie w pokoju czy w bibliotece. Na balu tańczył z najbrzydszą z dziewcząt, podobno tylko dlatego że musiał. U nas w Hufflepuffie krążyły plotki że lubi chłopców. Raz Edgar McBeth wysłał mu wyjca wrzeszczącego "HOMO". I kilka dni potem obudził się w szpitalu bo ktoś ze starszych zielonych postanowił rzucić go o drzewo, nie pamiętam już kto. No, z jakiegoś powodu największe łobuzy się z nim trzymały, mimo że był nudny jak flaki z olejem. Wtedy nic z tego wydawało się nie mieć sensu. Ale jakby teraz się głębiej zastanowić, to miał łeb skubany. Pewnie to on wszystko wykradał gdy trzeba było. Z takim talentem to pewnie była dla niego bułka z masłem, ot co. A przecież wszyscy nauczyciele zachwycali się tym jak pilnie się uczył! Ba, podobno nawet miał zostać prefektem ale po prostu odmówił! A teraz, patrz tylko. W gazetach piszą że zajmuje się wykopaliskami gdzieś w Szkocji wraz z tym całym dyrektorem o którym wspominałem. Ma łeb, skubany, ma łeb...


Re: Atropos Shacklebolt

on Sro Cze 27, 2018 8:02 pm
Witaj na Magicznej Kołysance!
Na podstawie karty przydzielam ci 8 atutów i 4 słabości.

Atuty:
- Świat stoi otworem - postać jest ciekawa, głodna informacji na temat otaczającego ją świata i zjawisk. Nie odpuszcza, dopóki nie dowie się czegoś więcej.
- Pilność w nauce - świadczy o poświęcaniu dużej ilości czasu wszystkim dziedzinom, nawet tym, które niekoniecznie kogoś interesują. Wszystko w imię upewnienia się, że jest się na stabilnej pozycji.
- Czy to człowiek czy też zjawa? - postać ma do czynienia ze starymi technikami magicznymi, rytualnymi, które są związane przede wszystkim z czarną magią. Zajmujesz się voodoo? Ćwiczysz na zwłokach? Przeprowadzasz rytuały na bazie czyjeś krwi? Z pewnością przyciągniesz niejedno spojrzenie.
- Dobra opinia - postać zazwyczaj jest przygotowana do zajęć, punktualna i w ogóle zachowuje się bez zarzutu, dlatego nawet jeśli coś się jej przytrafi, nauczyciele patrzą na nią łagodniej, a o szlaban będzie musiała się naprawdę postarać.
- Obieżyświat - postać dużo podróżowała w swoim życiu. Nieobce są jej obce zwyczaje, ma wiele tematów do rozmów, a do tego posiada zdumiewającą umiejętność pakowania całego dobytku w jedną, poręczną torbę.
- Znajomość w półświatku - potrzebujesz nielegalnych eliksirów? Czarnomagicznych drobiazgów? A może po prostu chcesz zdobyć nieco tych zabronionych substancji po których ma się niezapomniane odloty? Dobrze trafiłeś. Ta postać doskonale wie, do kogo się z tym zwrócić. A nawet jeśli nie zna sprzedawcy bezpośrednio, to zna kogoś, kto ma kumpla, który zna jednego gościa...
- Kolekcjoner - postać kolekcjonuje mnóstwo różnych rzeczy, począwszy od starych znaczków z podobizną Merlina a skończywszy na dziwacznych aniołkach samoprzylepnych. Dzięki temu jej czujne oko jest w stanie wyłapać prawdziwe perełki wśród morza śmieci.
- To coś - postać ma w sobie to coś, jakiś urok, magnetyzm, który przyciąga. Niektórzy myślą, że tylko wile mogą wpływać na innych w tak silny sposób, ale kiedy spojrzy się na tę postać... Może to urodziwa twarz, może ponętne kształty... A nade wszystko te oczy... Achhh, temu spojrzeniu nie naprawdę ciężko odmówić.

Słabości:
- Och, no nie mogę się oprzeć - jest coś, co wyjątkowo osłabia wolę postaci. Być może ma nadmierny pociąg do czekolady albo zaprzeda duszę za najświeższe ploteczki? Jeśli się użyje jej słabostki jako argumentu, łatwiej ją przekonać, dużo łatwiej niż rzeczą, którą po prostu lubi. Taki drobny, niewinny nałóg, któremu nie można się oprzeć.
- Sztywny jak pal Azji - postać ma wyznaczone zasady, których kurczowo się trzyma przez co trudniej jej nawiązać pozytywne relacje z innymi osobami. Sobotni wieczór i wszyscy z biura idą na piwo, ale ona woli pracować? Ktoś proponuje że poświęci dla niej życie, ale ona tylko grzecznie dziękuje i mówi że musi coś załatwić? Standard.
- Mrok serca - postać czuje wewnętrzny pociąg do ciemnej strony. Jej potęga kusi go i wabi, tak że niemal nie sposób jej nie ulec, a wszelkie próby opierania się będą o wiele trudniejsze niż w przypadku innych postaci.
- Nie mów do mnie - postać jest aspołeczna, nie przejawia chęci przebywania w towarzystwie innych ludzi, wręcz zdaje się tego unikać. Im więcej ludzi wokół niej, tym gorzej się czuje. Ma często wrażenie jakby się dusiła.







Rain down
from a great height
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach