Share
Go down

Séamus "Jack" Sue

on Sro Cze 13, 2018 2:18 pm
Imię i nazwisko: Séamus "Jack" Sue
Imiona i nazwiska rodziców: (półwila Mary Sue + Tajemniczy Dziadek O Którym Się Nie Mówi Sue = ) Bob Sue i Elizabeth Sue z domu Malfoy (= Pan Malfoy Z Bocznej Linii + Pani Malfoy z domu Crouch)
Data urodzenia: 29.02.1950 r.
Miejsce zamieszkania: Londyn/magiczna dzielnica/mieszkanie brata nad zakładem - jednak spytany o miejsce zamieszkania z pewnością wymieni rodzinną rezydencję znajdującą się w okolicy Holly Shelter Game Land w Karolinie Północnej w USA.
Status majątkowy: Zamożny
Czystość krwi: w UK półkrwi, w USA czysta (ród Sue jest czysty)
Była szkoła: Hogwart - Slytherin
Różdżka: 14 cali, giętka, włókno z pachwiny nietoperza, jawor. Nie pierwsza i pewnie nie ostatnia.

Wzrost: 180 cm
Waga: 75 kg
Kolor włosów: kruczoczarne, jeszcze trochę przepalone od słońca w niektórych miejscach
Kolor oczu: brązowe (niespecjalnie jasne, ale też nie bardzo ciemne)

Praca: muzyk, lichwiarz, tamburyniarz dzielenie swojego życia na własne potrzeby i na życie jak swój zmarły tragicznie brat bliźniak, na co składa się:
- prowadzenie sklepu z antykami jako Brian Sue
- bycie najemnikiem jako pirat Jack Sue (w roli poszukiwacza przygód, nie płatnego mordercy)
- okazjonalne prawniczenie, jako że jego rodzina jest z tego znana i jego też nieliczni biorą za prawnika; kryją się za tym zazwyczaj porady prawne

Bogin: kraken - karaibska odmiana podwodnej bestii o wielkich mackach i przerażającym pysku; Jacuś przeżył z nim raz bliskie spotkanie, po którym ze statku z załogą został tylko on i ręka kompana, nieudolnie deportowanego razem z nim; potwór przypomina mu o nieprzygotowaniu się na złe sytuacje i ciężar odpowiedzialności związany z zabieraniem kogokolwiek ze sobą na niebezpieczne wyprawy.
Amortencja: wszelkie zapachy, jakie można spotkać na statku, takie jak wilgoć drewna, podgniłe belki, czy zapach ryb (no i kapka rumu)

Widok z Ain Eingarp:
Oto śmiałek! Oto zwycięzca! Prawdziwy zdobywca świata! Jack w swoim zwykłym stroju pirackim, mogący być sobą, gdyż w świecie lustra nie ma luki po Brianie, którą musi zapełnić. Może być bliźniakiem, jakim zawsze był. Luźne spodnie, zbyt duża lniana koszula, podejrzana skórzana kamizelka i wysokie buty, które całkiem dobrze radzą sobie z nieprzepuszczaniem wody do środka. Brzęk monet aż wysypujących się z kieszeni aż sam jest tworzony przez wyobraźnię na widok złotych krążków podrygujących przy każdym ruchu. Na każdym palcu ozdobny pierścień, również ten rodowy... czyżby podświadomie nosił w sobie uczucie żalu, że gdyby Sue był "normalnym" rodem, byłby następną głową rodziny?
Unoszące się wokół mapy, książki, w tle jakiś mały smoczek bawiący się radośnie szczuroszczetem. Każde podniesienie ręki pozwalało przesunąć latające papiery, bądź przyzwać leżącą na stoliku laleczkę Voodoo.
Zbyt długie, poplątane włosy, a w nich kawałki gałązek i mchu. Zapach przygody. Pojedyncze kosmyki wplątane w koraliki zdobyte na Karaibach. Symbol wspomnienia. Na głowę zakłada kapelusz. Prawdziwy, kapitański.


Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności
W szkole uczył się bardzo dobrze, jak wiadomo teraz część wiedzy wypadła. Używa magii na co dzień, czasem nawet dość intensywnie, jak to na poszukiwacza przygód przystało. Jego wiedza dotyczy głównie Karaibów: geografii, kultury, flory, fauny, języków (umie posługiwać się hiszpańskim, francuskim i kreolskim w pewnym zakresie). Wie dużo o voodoo. W głowie ma też pełno opowieści o tajemnych skarbach i artefaktach. Potrafi sam obsługiwać statek. Kiedyś dostał od brata altówkę, na której, według jego subiektywnego uznania, umie sobie coś tam zagrać tak "dla siebie". Subiektywność jest tutaj pojęciem kluczowym.
To czego jeszcze nie umie? Być poważnym człowiekiem. Chyba, że gra. Bo Jack "Poważny" Sue nie istnieje. Nie ciekawią go także eliksiry jako takie i latanie na miotle. Powietrze zdecydowanie nie jest jego żywiołem, o wiele bardziej woli wodę... ale wiadomo, że samą wodą maszt nie ruszy statku. Szkoda.

Przykładowy post:
Kiedyś z daleka Jack faktycznie wyglądał jak typowy Sue, lecz te wszystkie przygody zmieniły go. Opalona karnacja, wypłowiałe i zniszczone włosy w niczym nie upodabniają go do chłopaczka z bogatej czystokrwistej rodziny. Brązowe oczy o przenikliwym spojrzeniu podkreślał czarnym mazidłem, aby dodać sobie trochę mroku i tajemniczości. Brwi nie odznaczają się niczym specjalnym. Po prostu są i je widać. Takie zwykłe, proste, lekko zgięte tam gdzie trzeba. Nos prosty, elegancki, czubek pochylony ku dołowi. Niejeden mógłby zazdrościć mu tej części ciała. Usta kształtne, zazwyczaj niedostrzegane z powodu krótkich wąsów, w jakich Jack się lubuje. Do tego skromna, lecz długa bródka zawiązana w dwa frywolne warkoczyki, z którymi się żegna przy każdym powrocie do domu, aby nie doprowadzić ciotek do zawału. Niegdyś kruczoczarne, teraz jaśniejsze włosy, sięgają mu za ramiona. Kilka pasm splecionych na dzikusa, kilka luźno sobie latających, nieczesanych od kilku lat. Takie piękne, mocne i grube włosy, a jak zaniedbane! Właściwie cały uchodził kiedyś za całkiem przystojnego, szczególnie ze swoimi dobrze zarysowanymi kośćmi policzkowymi. Podczas pirackiego życia porzucił wszelkie eleganckie odzienia na rzecz nowej mody składającej się z przypadkowych ubrań, często znalezionych, bądź wykradzionych pokonanym. Swego czasu przewiązywał się chustami, a dopiero na nie zakładał swój zniszczony, skórzany kapelusz (również nieznanego pochodzenia). Na nadgarstkach lubił nosić bransoletki, zaś na wiecznie zaniedbanych dłoniach pierścienie wysadzane tanimi kamieniami. Jego ulubioną częścią garderoby były od zawsze paski. Podczas kariery podróżnika nosił nawet po kilka naraz. Ku rozbawieniu rodziny trzymał u boku również prawdziwą szablę (na wypadek starcia z mugolami) oraz pistolet (zawsze bez nabojów). Różdżkę miał bezpiecznie schowaną w zapinanej kieszeni kamizelki. Czasami malował sobie na prawym policzku bliznę w kształcie krzyżyka dla ozdoby (i żeby wyglądać groźniej).
Aktualnie jego cera znów jest blada, zaś włosy kruczoczarne. Ubiera się w szaty brata.
Wstyd.
To słowo, będące podobno cytatem babki Sue, przepłynęło przez zaaferowaną rodzinę i ugodziło Jacka w sam środek serca. "Wstyd, babciu? Wstyd, że zginął jak bohater?".
Jack nie zamierzał udowadniać głowie rodziny, jak bardzo się myli. Na desperackie siostrzane błagania i powrót do domu odpowiedział. Wstępując do rodzinnej rezydencji czuł, co unosi się w powietrzu. Nie tyle żałobny nastrój, co pewien rodzaj zakłopotania. Próbował doprowadzić dom do porządku zachowując się jak zawsze, jak beztroski kawalarz. Pewnego wieczora coś go zaniepokoiło. Martin. Wiedział, że ten chłopak rzadko kiedy wychodzi z pokoju, ale nie mignął mu przed oczami na żadnym posiłku. Spytał o to siostrę. Prawie zadławił się, kiedy oznajmiła, że chłopak wyruszył do Londynu. Już po chwili, Jack był w Europie. Wypadł z kominka w mieszkaniu rodziców jak poparzony, po czym nawet się z nimi nie witając spytał o Martina. Wiedział, że młodszemu bratu mógł jakiś głupi pomysł wpaść do głowy. Nie mylił się. Plany mściciela były zbyt szalone nawet dla pirata-podróżnika. Nie chciał jednak zasmucać matki tą nowiną. Kazał Martinowi do siebie pisać na bieżąco pod pretekstem pomocy w razie czego.
Jack obudził się jeszcze przed wschodem słońca. To był pierwszy dzień jego nowej przygody. Myślał o tym od kwietnia, jednak Martin popsuł mu plany poprzez zajęcie mieszkania Briana, aby zrobić sobie jaskinię mściciela. Wycinki z gazet z twarzami jakichś BUMowców zniknęły już ze ścian, ułożone w bezpiecznym miejscu. Sue wstał i spojrzał w lustro. Od kilku miesięcy jego twarz nie miała bliższego kontaktu ze słońcem, co owocowało powolnym schodzeniem opalenizny. Jack już zapomniał, że kiedyś był taki blady. Włosy myte w ziołowych płukankach odżyły, ukazując piękny kruczoczarny odcień. Po chwili w lustrze pojawił się uśmiech Brajana. Idealnie. Ubrał się i chwycił w dłoń dziennik brata. Czas poznać każdy kawałek jego życia, aby móc go dobrze zastąpić. W głowie już pojawiały się wyobrażenia zaskoczonych ludzi, którzy uwierzyli w plotki o śmierci Briana Sue podczas napaści na mugolaków. Wszedł do jadalni.
Pirat spojrzał na matkę, która piła herbatę udając, że nie widzi syna. Po jej policzku ciekła łza. Jack wiedział, że jest to reakcja na jego wygląd. Miał dzisiaj na sobie brajanowe szaty. Wyglądał teraz zupełnie jak on. Brakowało tylko jasnego pasemka. On jednak postanowił nie wybielać sobie włosów - chciał wybielić wizerunek brata w rodzinie. Zapełnić pustkę, która się pojawiła. Tego pragnął od kwietnia. Zasiadł przy stole. Niedługo potem obok matki zasiadła jego siostra, Catherine. Jack zerknął na puste miejsce obok ojca, które zawsze zajmowała Jane Mary. Teraz była w pracy. Dobrze, że jej nie było. Niemożliwe do uzupełnienia braki przy stole nie rzucały się tak bardzo. Zerknął na drugi kraniec, przy którym siedziała jakaś sierota o niepewnym statusie krwi. Pamiątka po Martinie i jego dziwnych czynach. Spojrzał nieco wyżej. Miał wrażenie, że młodszy brat stoi nad chłopcem, trzymając dłonie na oparciu krzesła. A może on rzeczywiście tam stał? Spojrzał teraz przed siebie. Widział Briana, siedzącego naprzeciwko. Był tak realny, że niemal poczuł jego kopnięcie pod stołem.



Ostatnio zmieniony przez Jack Sue dnia Czw Cze 21, 2018 3:18 pm, w całości zmieniany 1 raz

Re: Séamus "Jack" Sue

on Czw Cze 21, 2018 4:10 pm
Witaj na Magicznej Kołysance! Za ładną i dopracowaną KP otrzymujesz Wybitny, czyli 20 dodatkowych fasolek!
Na podstawie karty przydzielam ci 6 atutów i 3 słabości.

Atuty:
- Świat stoi otworem - postać jest ciekawa, głodna informacji na temat otaczającego ją świata i zjawisk. Nie odpuszcza, dopóki nie dowie się czegoś więcej.
- Poliglota - postać cechuje łatwość w nauce języków. Najczęściej zaczyna grę znając już jakieś, ale i w trakcie gry łatwiej się ich uczy.
- Obieżyświat - postać dużo podróżowała w swoim życiu. Nieobce są jej obce zwyczaje, ma wiele tematów do rozmów, a do tego posiada zdumiewającą umiejętność pakowania całego dobytku w jedną, poręczną torbę.
-  Wulkan energii - z postaci kipi wręcz energia do działania. Jest bardzo aktywna, ciągle znajduje nowe zajęcia, ale też, co najważniejsze, ma nieprzebrane pokłady zapału i sił do działania.
- Znajomość w półświatku -  potrzebujesz nielegalnych eliksirów? Czarnomagicznych drobiazgów? A może po prostu chcesz zdobyć nieco tych zabronionych substancji po których ma się niezapomniane odloty? Dobrze trafiłeś. Ta postać doskonale wie, do kogo się z tym zwrócić. A nawet jeśli nie zna sprzedawcy bezpośrednio, to zna kogoś, kto ma kumpla, który zna jednego gościa...
-  Czy to człowiek czy też zjawa? - postać ma do czynienia ze starymi technikami magicznymi, rytualnymi, które są związane przede wszystkim z czarną magią. Zajmujesz się voodoo? Ćwiczysz na zwłokach? Przeprowadzasz rytuały na bazie czyjeś krwi? Z pewnością przyciągniesz niejedno spojrzenie.

Słabości:
- Dennis rozrabiaka - to silniejsze od postaci. Widząc czerwony guzik po prostu musi go wcisnąć. Dzień bez dowcipu jest dniem straconym! Przelewitować pinezkę na  krzesło siadającego nauczyciela, wrzucić mydło do fontanny, wpuścić do zamku stado chochlików kornwalijskich… A może otworzyć klatki sklątek tylnowybuchowych? Tylko że wszyscy wiedzą, kto jest odpowiedzialny za psoty, a jeśli postać akurat dziwnym trafem jest niewinna, ciężko będzie to udowodnić.
- Mrok serca - postać czuje wewnętrzny pociąg do ciemnej strony. Jej potęga kusi go i wabi, tak że niemal nie sposób jej nie ulec, a wszelkie próby opierania się będą o wiele trudniejsze niż w przypadku innych postaci.
- Naiwność - postać jest podatna na manipulacje innych, nie jest w stanie dostrzec, kiedy ktoś kłamie i próbuje ją oszukać, a kiedy nie.







Rain down
from a great height
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach