Go down
Edward Tonks
Biznes
Edward Tonks

Edward Tonks  Empty Edward Tonks

on Pon Maj 28, 2018 12:09 am
Imię i nazwisko: Edward James Tonks
Imiona i nazwiska rodziców: Charles Tonks & Ophelia Cavendish
Data urodzenia: 16 stycznia 1953 r.
Miejsce zamieszkania: Niewielki domek w szkockim, magicznym miasteczku, Hogsmeade nieopodal pubu „Pod Trzema Miotłami” .
Status majątkowy: Średnio zamożny
Czystość krwi: Mugolak
Była szkoła: Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie – Gryfindor
Różdżka: Leszczyna, szpon hipogryfa 12 cali, sztywna. Czarna elegancka bez zdobień.

Wzrost: 177 cm
Waga: 65 kg
Kolor włosów: Blond
Kolor oczu: Orzechowe

Praca: Właściciel pubu „Pod Trzema Miotłami”

Bogin:
Samotność to coś, co Edwarda Tonksa przeraża. Bycie opuszczonym przez żonę, córkę, przyjaciół. Człowiek, który nie ma nic do stracenia, jest łatwym celem. Ed, lęka się tej pustki, nicości, utonięcia w mroku swych myśli tego, że może stać się przez to kimś innym…boi się takiej zmiany nie wie, czy byłby gotowy podjąć walkę z samym sobą i co jeśli przegra?
Widzi widmo siebie samego kierującego swe życie ku kresowi jaki zapewni konopny sznur, który on, a właściwie bogin trzyma w dłoni.
 
Amortencja: Bez i agrest, woń jaką niesie ze sobą letnia burza dająca wytchnienie po upalnym dniu - zapach ozonu.

Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności:
Mimo pochodzenia z mugolskiej rodziny doskonale wyznaje się w etykiecie salonowej, a zadbała o to jego matka, która pochodzi z wyższych sfer. Zwykła mawiać, iż kulturą i ogładą nieraz można zyskać niejednokrotnie więcej niżeli chamstwem i prostactwem.
W Szkole Ed, był przeciętnym uczniem całkiem nieźle natomiast mu szło na zajęciach z Obrony Przed Czarną Magią, a także Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami. W bardzo młodym wieku, bo już na trzecim roku zdołał się dostać do drużyny Quidditcha - ponoć sama Minerwa McGonagall była w to zamieszana. Wraz z drużyną kilkukrotnie fetowali sezon zwycięstwem.
Od najmłodszych lat przejawiał wielkie zainteresowanie żeglugą, jak i podróżami, były to zaraz po Quidditchu dwie jego największe pasje. Po ukończeniu szkoły z przeciętnymi wynikami zdał magiczny kurs barmański.    

Widok z Ain Eingarp:
Białe żagle łopotały na wietrze, brudnozielona woda mąciła się przed ich dziobami, żaglowce wpływały do portu.
Byli sami na wzgórzu, skąd rozpościerał się widok na zatokę i ocean stali tak wpatrując się w horyzont. Kobieta w białej sukni z widocznymi oznakami bycia przy nadziei i on szykujący się do rejsu spragniony przygód młodzieniec żegnali się w milczeniu, a promienie zachodzącego słońca pieściły ich twarze i maskowały łzy. Ostatnie spojrzenie pełne miłości, zrozumienia i niekrytej tęsknoty, która będzie ich ku sobie przyciągać niczym magnes niezależnie od tego, gdzie by się znaleźli zawsze się odnajdą.


Przykładowy post:
 Dzień był spokojny, dość nieoczekiwanie, to trzeba przyznać jak na piątek i w dodatku godziny wieczorne. Ot grupka stałych bywalców w kącie sali grała w karty, kilku również drzemało, ale nic ponadto. W zamyśleniu przecierałem blat i w myślach robiłem listę składników, które się kończyły. O niektóre z nich jak dla przykładu muszle ślimaków olbrzymich czy oczy trolla jaskiniowego było ciężko… cóż czasy nastały nam niespokojne. Coraz więcej tajemniczych zniknięć, ba, nawet mugole obawiają się o swoje bezpieczeństwo, a skoro nawet oni czują, że coś wisi w powietrzu, to niewątpliwie tak jest. W całej tej sprawie martwić może milczące ministerstwo, a gdy już podaje jakieś informacje są one jedynie spekulacjami. Czyżby i tam rozgrywała się jakaś wewnętrzna wojna? Drgnąłem, byłem tak pochłonięty własnymi myślami, że przeoczyłem gościa, który zasiadł przy barze.
 – Co podać?
 – Ognistą whisky…

Szybko spełniłem prośbę klienta i wróciłem do przerwanych obowiązków. Jednakże nie odmówiłem sobie przyjemności w dokładnym zlustrowaniu przybysza. Widać, że miał za sobą długą drogę, było to wymalowane na jego twarzy, nawet nie musiałem zerkać na płaszcz, który nawiasem nosił zaschnięte plamy błota i w kilku miejscach był rozdarty. Z twarzy natomiast nieznajomy był sympatyczny. Czarne sięgające ramion włosy miał rozpuszczone, szare zmęczone oczy zapatrzone gdzieś w dal i grymas uśmiechu na wąskich wargach sprawiał wrażenie człowieka na którego barkach zbyt wiele ciąży. Będąc barmanem, nauczyłem się rozpoznawać typy klientów i byłem w tym całkiem niezły.
 – Co waści sprowadza do Hogsmeade?  – zagadnąłem, licząc na pogawędkę i umilenie wieczoru. Nie zawiodłem się. Przybysz spojrzał mi w oczy i lekko się uśmiechnął. Nie potrafiłem odgadnąć tego wyrazu twarzy, było ono na skraju drwiny i rozbawienia.
 – Właściwie to szukałem rozrywki, ale chyba się zawiodłem. Pustawo tu u was...
 – Cóż tego nie da się ukryć. Ludzie boją się ostatnimi czasy wałęsać po nocy… bo to wiecie czas taki. –
Urwałem zgodnie z prawdą. O tym, co się wokół nas czarodziejów dzieje niewielu ma odwagę mówić, a tym bardziej w pubie.
 – A czemuż tacy lękliwi ci wasi magicy, hmm?
Byłem nieco zdziwiony, że przybysz wydawał się być zaskoczony moją odpowiedzią. Patrzyłem przez długi czas na niego, zwlekając z odpowiedzią. Jego akcent i ton w jakim mówił przywodziły na myśl mieszkańca południowo-wschodniej Europy.
 – Czasy u nas niespokojne sporo morderstw i tajemniczych zniknięć. Zło zdawać by się mogło, czai się za rogiem i nie wiadomo, na kogo parol zagnie.
 – Ja rozumi! U nas w górach też coś niedobrego się dzieje. Smoki jak by im kto gniazda podpalił, zawzięte się stały i niedobre co rusz jakiego mugola schwycą na szlaku, oj one lubią mięso ludzi, lubią… to też mnie starszyzna poleciła, by prosić o pomoc. Wy, tego no… macie potężnego i znanego na świat cały maga Dum...ble..dore! On nam może pomóc smoki załagodzić.

Słuchałem z zainteresowaniem słów mężczyzny, a już się bałem, że wieczór ten będzie stracony. Mimochodem polałem mu kolejny kieliszeczek whisky.
 – Cóż Dumbledore to rzeczywiście persona znaczna, ale żeby, aż do Szkocji z taką sprawą…? – zmrużyłem powieki i zamarłem w oczekiwaniu.
Mężczyzna wpierw zbladł, a następnie poczerwieniał i uderzył zabandażowaną dłonią w blat.
 – Jak gdyby to pierdoła to my nie zwoływać rady i nie uradzać nad wyprawą!  Oj źle się dzieje u nas…
Podniesiony głos przykuł uwagę klientów pubu, a mnie samego wprawił w pewne zakłopotanie.
 – Wybacz, nie chciałem urazić – postanowiłem załagodzić atmosferę i polałem gościowi.
 – Tyś nie uraził, ja jedynie to rzec chce, że to poważny problem jest…
Mężczyzna dostrzegł moją sympatię, bo uśmiechnął się, gdy polewałem mu bursztynowego trunku.
 – Nazywam się Srećko Rakić i jestem hodowcą smoków z Rumuni.
Uśmiechnąłem się na przejaw zaufania i po dokonaniu form grzecznościowych postanowiłem ugościć mego przyjaciela z Rumunii jak należy. Po kilku następnych kolejkach zostaliśmy sami w pubie, a gdy sposobiłem się do przyniesienia kolejnej butelki whisky czarnowłosy podróżnik nagle bez słowa wstał i podziękowawszy za ugoszczenie życzył dobrej nocy i wyszedł w mrok. Od tamtej pory go nie widziałem, czy spotkał się z Dumbledorem pozostaje zagadką. Nazajutrz całą rozmowę zrelacjonowałem żonie, być może ona się dowie czegoś więcej?
Caroline Rockers
Oczekujący
Caroline Rockers

Edward Tonks  Empty Re: Edward Tonks

on Sro Maj 30, 2018 12:38 am
Witaj na Magicznej Kołysance!
Na podstawie karty przydzielam ci 5 atutów i 2 słabości.

Atuty:
- Przyjmij pomocną dłoń - postać z tą cechą jest zawsze chętna by nieść innym pomoc. Potrafi rzucić wszystko, czym obecnie się zajmuje, byleby tylko wspomóc kogoś swoimi umiejętnościami.
- Puszek - postać ma rękę do zwierząt. Budzi w nich zaufanie, może je dotknąć, uspokoić, nakarmić z większą szansą, że uniknie ugryzień i tym podobnych.
- Obieżyświat - postać dużo podróżowała w swoim życiu. Nieobce są jej obce zwyczaje, ma wiele tematów do rozmów, a do tego posiada zdumiewającą umiejętność pakowania całego dobytku w jedną, poręczną torbę.
- As przestworzy - postać fantastycznie lata na miotle. Na pierwszych zajęciach miotła od razu poderwała się do jej ręki, widok przepaści pod stopami nie budzi w niej lęku, a zwinność pozwala na różne akrobacje powietrzne.
- Jeszcze polać? - nieważne czy postać ukończyła kurs czy też nie, zna się na alkoholu jak mało kto, często kierując się przeczuciem w tworzeniu drinków, nawet jeśli czasem są zbyt szalone i niekoniecznie możliwe do wypicia.

Słabości:
- Marzyciel - postaci często zdarza się odpłynąć myślami, czy to w trakcie lekcji czy w trakcie rozmowy. Może mieć to wpływ na naukę, jeśli w trakcie zajęć zamyśli się na niezwiązany z nimi temat.
- A to pech - niektórzy tak już mają, że ciągle przytrafiają się im rożne, niekoniecznie dobre rzeczy. Tu się potknie o własne nogi, tam wyleje na siebie sok dyniowy, a w trakcie eliksirów niechcący strąci do kociołka róg buchorożca… No i wybuchnie, no. Zdarza się. A w tym przypadku zdarza się często.







Me and the devil
Walking side by side
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach