Share
Go down

Caradog ap Rhydderch

on Wto Maj 15, 2018 11:44 pm
Imię i nazwisko: Caradog ap Rhydderch
Imiona i nazwiska rodziców: Rhys ap Rhydderch i Helena Selwyn
Data urodzenia: 25 grudnia 1951 r.
Miejsce zamieszkania: dwór na półwyspie Llŷn, Walia
Status majątkowy: średnio zamożny, szybko ubożejący
Czystość krwi: czysta
Była szkoła: Hogwart, Ravenclaw
Różdżka: sztywna, heban, pióro gromoptaka, dziewięć i pół cala, kradziona

Wzrost: 197 cm
Waga: 87 kg
Kolor włosów: Jasny blond.
Kolor oczu: Żółtawa zieleń.

Praca: Artysta, malarz, dziedzic, Werter.

Bogin: On, stary, bez włosów, bez zębów, pełen blizn, zmarszczek i zmarszczek na zmarszczkach, niedołężny i zależny od innych. Na widok swojego bogina dostaje histerii, hiperwentyluje i bardzo trudno mu wypowiedzieć przeciwzaklęcie.
Amortencja: Zapach pracowni malarskiej, apteki, różanych słodyczy i malin.

Widok z Ain Eingarp: Lśniąca hebanowa trumna ze złotymi zdobieniami, w środku on, piękniejszy niż kiedykolwiek i setki, nie, tysiące ludzi rozrywających koszule w rozpaczy, ogólny płacz i trwoga, odszedł najdoskonalszy z ludzi.

Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności: Radu przez większość swojego życia jak każdy Rhydderch uczył się alchemii, magiozoologii i medycyny. Nigdy nie był orłem w zaklęciach, choć był członkiem domu naukowców. Po śmierci rodziców rzucił swoją specjalizację i został artystą malarzem. Posiada ogrom wiedzy bezużytecznej, którą intensywnie poszerza, czytając nieskończoność wolumnów w domowej biblioteczce powoli atakowanej przez pleśń. Książka na sobotę? Magiczne zastosowania muchomora plamistego. Na niedzielę? Kowalstwo przedmiotów magicznych. Do poniedziałkowego lunchu? Życie i usposobienie chochlików kornwalijskich.

Przykładowy post:
Czerwcowe słońce powoli chyliło się za świeczkami drzew, rzucając długie, gnące się cienie na cały sekretny ogród za dworem. Co Tu robisz, mości książę? Leżał wsparty o jedną z kamiennych ław, to się nie godzi tak na ziemi, Radu, a jednak, na ziemi, bo gdzie jest miejsce robaków, co. Powoli w długich, jasnych palcach pianisty obracał różdżkę, magiczny drewniany patyk, który drżał pod jego dotykiem. Jakby chciała go ukąsić, jakby darzyła go tak całkiem ludzką, najszczerszą nienawiścią. Czy miał kiedyś swoją różdżkę? Grzebiąc nią w ziemi cofnął się myślami do dnia, kiedy razem z ojcem wybrali się po szkolną wyprawkę, kilka dni po tym kiedy otrzymał swój pierwszy list do Hogwartu. Olivander płakał jak obsługiwał, zdawało się, że żadne z jego dzieł nie było skłonne wybrać sobie Rhyddarchowego dziedzica na pana i ostatecznie Rhys kupił synowi tę, która zachowywała się w dłoni dzieciaka najmniej kapryśnie. Złamała się zresztą gdzieś w drugim semestrze. I tak całe życie, Radu, żadna różdżka Cię nie lubi. Ta jedna przynajmniej, mimo, że niewdzięcznie, służyła mu już drugi rok - ukradł ją pijanemu zaklinaczowi w dziurawym kotle, to taki nędzny przybytek, zbiorowisko wszystkich społecznych odpadów. Czy dlatego nie umiesz rzucać zaklęć, złoty chłopcze?
* * *
- To z miłości, Emilio. - szepnął nawijając jej krucze włosy na palec. Były lśniące i gęste, jak smoła, och jak nienawidził jej włosów. Długie palce niczym rachityczny pająk sunęły powoli, badawczo po jej obojczyku. - Masz taką piękną, łabędzią szyję... - miękkość skóry łamana przez chrząstkę krtani drżącej lekko pod opuszkami palców, reagującej na najlżejszy nawet nacisk.
- Rado... - nie miał umiejętności rozróżniania, czy powiedziała to w ekstazie przyjemności, czy w jękliwym przestrachu bo to na skrzekliwym dźwięku wciąganego z trudem powietrza skupił wszystkie swoje zmysły. Niczym przez pryzmat autyzmu, zamknął oczy w gniewie, jak śmiała tak łapczywie wdychać jego powietrze.
- To z miłości, Emilio. - przecież Ty nic nie wiesz o miłości.
A potem już tylko wstyd, bo wracała do niego raz i drugi, by uciec nad ranem z pręgami czerwieni ślizgającymi się po alabastrowej skórze niczym jadowite węże. Żmije czułości, którą bardzo chciała sobie wmówić.
Rado artysta, chodź opowie Ci historie szczerbatych witraży na drugim piętrze. Chodź, póki wciąż pamięta co się kryło tam, gdzie teraz straszą kły stłuczonego szkła. Wilki i ptaki, szpony i usta, chimery piękne i straszne, prężące piersi w świetle księżyca w pełni, nieśmiałego podglądacza, który po dziś dzień lubi swoim jednym okiem zerkać co się dzieje w tym okropnym, niszczejącym dworku.
* * *
Masz złote włosy jak anielica. I ten strój, koszula rozchełstana, bryczesy niczym angielska George Sand. Kiedy się tak śmiejesz przez ramię trudno się dziwić, że wziął Cię za kobietę. Nie on pierwszy przecież, zresztą też nie ostatni. Rhydderch był człowiekiem straszliwie samotnym, ale też śmiertelnie w swojej samotności zakochanym, niezdolnym do budowania bliskich relacji. A jednak mimo lewego startu Attaway przebił się przez tę próżną powierzchowność, mimo bombardowania go idiotyzmami, mimo ciągłego narzekania, nieudolności funkcjonowania w społeczeństwie, mości książę, czy to Twój przyjaciel?
Mógłby tak godzinami peany pisać, oznajmiać światu, rozgłaszać jak cennym jest Abel człowiekiem dla tak pozbawionego wartości gnojka, ale nie mówi tego wcale, tylko marudzi więcej. Pióro w dłoń biorąc, prawą czy lewą, to bez znaczenia, zamiast kwiecistych wyznań skrobie o pogodzie, o tym, że chce kucyka, że słońce razi w oczy, a złota rybka zdechła. Naucz się Radu, kiedyś, z ludźmi rozmawiać.

Re: Caradog ap Rhydderch

on Sro Maj 16, 2018 2:46 pm
Witaj na Magicznej Kołysance!
Na podstawie karty przydzielam ci 6 atutów i 3 słabości.

Atuty:
- Kroplą deszczu namaluję cię - postać przejawia zainteresowanie malarstwem, często nie jest w stanie oderwać się od pędzli i farb, zresztą ma na tyle dużą wiedzę, że jest w stanie użyć tego, co akurat jest pod ręką.
- To coś - postać ma w sobie to coś, jakiś urok, magnetyzm, który przyciąga. Niektórzy myślą, że tylko wile mogą wpływać na innych w tak silny sposób, ale kiedy spojrzy się na tę postać... Może to urodziwa twarz, może ponętne kształty... A nade wszystko te oczy... Ahhh, temu spojrzeniu nie naprawdę ciężko odmówić.
- Królowa jest tylko jedna - postać wyróżnia się na tle innych. Wszyscy liczą się z jej zdaniem, jest wybierana na przewodniczącego szkolnego koła, kapitana drużyny, prefekta, czy choćby lidera grupy na zajęciach. Rozpoznawalna w całej szkole, wysyłana w delegacje przez pracodawców, bo któż prezentuje się lepiej?
- Krzyk mandragory - rośliny, którymi opiekuje się postać, rosną szybko i zdrowo. Po prostu jakaś wrodzona intuicja podpowiada im czego roślince trzeba. Za dużo wody? Za mało światła? A może roślinka czuje się samotna i potrzebuje towarzystwa? Intuicja podpowie, a plony z roślinki będą wyjątkowo dorodne.
- Natchniony - postać dostrzega więcej niż inni. Jest w niej pewna liryczność, potrafi spojrzeć na rzeczywistość z innej perspektywy, dostrzec elementy, które nie są widoczne dla zwykłych śmiertelników.
- Zawsze mówię prawdę - postać potrafi tak pięknie i wiarygodnie kłamać, że czasem nawet czarodziej specjalizujący się w legilimencji ma problemy ze stwierdzeniem, czy to prawda czy nie. Mówi że był we Francji a tak naprawdę był w pobliskim parku? Twierdzi, że spotkał Dumbledore'a gdy kupował coś na Nokturnie? Wciśnie to komuś tak, że nigdy się nie zorientuje.

Słabości:
- Cierp dla mnie - postać lubi patrzeć na ból innych, lubi go zresztą zadawać. Sprawia mu przyjemność widok śladów na ciele, znaków które po sobie zostawia i uzależniony jest od wykrzywionej z bólu twarzy. Staje się to dla niego inspiracją.
- Marzyciel - postaci często zdarza się odpłynąć myślami, czy to w trakcie lekcji czy w trakcie rozmowy. Może mieć to wpływ na naukę, jeśli w trakcie zajęć zamyśli się na niezwiązany z nimi temat.
- Ja nie skoczę?! - postać ma skłonność do ryzykownych, nieraz głupich zachowań, mających na celu udowodnić jej wartość. W końcu nie może pozwolić na to, by ktoś ją uważał za tchórza, prawda?







Rain down
from a great height
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach