Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 [martwa] Erin Potter.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Erin Potter
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: [martwa] Erin Potter.   Nie Wrz 29, 2013 1:07 pm

Imię i nazwisko: Erin Potter, zwana również Rin, Eri, E, Popaprańcem lub Potterówną.
Data urodzenia: 27 marca, 1960 roku. Po braciszku.
Data zgonu: 20 kwietnia, 1978 roku.
Powód zgonu: Zabita przez Fenrira Greybacka.
Czystość krwi: czysta.
Dom w Hogwarcie: Gryffindor.
Różdżka: jabłoń, 11 cali, sztywna, włókno ze smoczego serca, idealna do zaklęć.
Widok z Ain Eingarp:
Gdy po raz kolejny stanęła przed dobrze znanym już sobie przedmiotem, jakim było ogromne lustro ukryte pod zakurzonym materiałem umiejscowione w jednej z opuszczonych sal, nie miała pojęcia, czego dokładnie mogłaby się spodziewać... za każdym razem bowiem obraz przedstawiał co innego...
A właściwie to doskonale wiedziała, co TERAZ się tam pojawi, aczkolwiek sama nie chciała tego widzieć.
Wbiła wzrok w swe własne, jednakże nieco starsze już odbicie, bardzo eleganckie i jednocześnie zatrzymujące tą jej charakterystyczną, cholerną niedbałość. Stało same, patrząc gdzieś w dal, zupełnie tak, jakby się zamyśliło...
Zaraz jednak obok jego sylwetki zjawiła się nowa postać.
Cofnęła się, mimo, że wiedziała, że ON się tu pojawi.
Byłaś głupia, Erin... taka głupiutka.
Te miodowe tęczówki...
Mężczyzna objął jej własne odbicie, które następnie zarzuciło na jego szyję swe ręce, łącząc ich w pocałunku, który trwał... niezmiernie długo.
Bo miał trwać już na zawsze.
Nie wytrzymała.
Z jękiem ponownie narzuciła na lustro materiał, który przedtem je okrywał, po czym wybiegła z pomieszczenia ze łzami spływającymi po jej policzkach.

Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie:
Erin nigdy nie przejawiała jakiś wielce specjalnych umiejętności magicznych jak choćby jej przyjaciółka Lily, aczkolwiek w Hogwarcie i tak radzi sobie bardzo dobrze, utrzymując się na dość wysokich stopniach. Nie uczy się, bo brakuje jej na to ochoty - dlatego też nie daje z siebie tyle, ile mogłaby dawać.
Już na piątym roku wyćwiczyła skomplikowaną umiejętność animagii, dzięki której potrafi zamieniać się w kruka.
Należałoby tu również wspomnieć o jej naprawdę wysokich zdolnościach związanych z Quidditchem - z miotłą bowiem nie rozstawała się już od dzieciństwa, gdy to ojciec wpajał zarówno jej, jak i Jamesowi miłość do tego czarodziejskiego sportu w ukryciu przed matką obawiającą się o życie swych biednych dzieci.

Przykładowy Post:
Szurała swoimi ciężkimi, wiązanymi butami o już i tak wytartą ziemię od, najwyraźniej, nadmiernego użytkowania. To były jej pierwsze glany... cholernie jej się podobały. Ba, gdy tylko je ujrzała, od razu wiedziała, że to jest to. Gdy rodzice zapytali ją o to, co chce dostać na urodziny, bez wątpliwości odrzekła, że właśnie te magiczne, boskie buty. No i ma, dostała to, co chciała... do dziś pamięta wzrok Jamesa. Wyraźnie wskazywał, że jest szurnięta. No cóż, przyzwyczajony był do widoku nieco bardziej dziewczęcych przedstawicielek płci pięknej...
Parsknęła śmiechem, a z jej ust wydobyła się mgiełka spowodowana mrozem. Przeczesała swoją kruczą grzywkę dłonią przyodzianą w wełnianą rękawiczkę i odepchnęła się od gruntu po raz kolejny, następnie wybijając się w tył. Huśtawka zgrzytnęła niebezpiecznie, jednakże Erin nie przejęła się tym niemal w ogóle. Zaczęła się huśtać, raz w górę, raz w dół, w górę, w dół, w górę... jej krucze włosy rozwiały się na wietrze, nieco zmoczone przez płatki śniegu, które osiadły się na nich.
Była uśmiechnięta i wesoła. Cieszyła się. Cieszyła się swoją młodością, tym, że ma tylko czternaście lat i całe życie przed sobą. Wbiła orzechowy wzrok w granatowe, gwieździste niebo oraz księżyc, oświetlający świat jasną łuną... kochała święta Bożego Narodzenia. Były takie... magiczne...
- Erin..! ERIN!
Po polanie rozniósł się głos jej brata, najwyraźniej poszukującego jej. Teatralnie wzniosła oczy ku górze i odwróciła się w jego kierunku, opierając ręce o łańcuchy huśtawki. Był dość duży kawał od niej i chyba dopiero teraz ją zauważył. Westchnęła cicho i wstała, wkładając dłonie do kieszeni swojego płaszcza. Zaczęła iść w kierunku Jamesa.

***

Księżyc wciąż był taki sam... cały czas identyczny, w pełni, świecący, rozjaśniający ciemną noc. Mimo, że teraz rzecz działa się dwa lata później.
Szóstoroczna wypuściła powietrze z ust, wyciągając różdżkę z kieszeni jeansów. Sowy naokoło niej pohukiwały raz po raz, przyglądając się dziewczynie, która nie przyszła do sowiarni po to, aby wysłać list... miała całkiem inne powody.
Chwila skupienia...
Machnęła różdżką, szeptem wypowiadając zaklęcie, którego uczyła się przez ostatnie dwa lata, i nagle na jej miejscu pojawił się czarny, mały ptak z orzechowymi oczami. Mrugnął kilka razy i rozpostarł skrzydła, wylatując przez okno...
To było niesamowite uczucie.
Wiele razy śniło jej się, że lata, jednakże to było bez porównania z tym, co działo się teraz. Po prostu szybowała w powietrzu, pod sobą mając cały, wielki krajobraz Hogwartu... czuła się tak, jakby cały świat należał tylko i wyłącznie do niej. Cieszyła się, cieszyła się cholernie, była w takiej euforii, jak jeszcze nigdy w życiu... jej wysiłek odniósł właściwy skutek. Wreszcie, wreszcie!... dwa lata nauki! UDAŁO SIĘ!...
Lecz nagle ujrzała coś dziwnego.
Jakiś jasny, sporej wielkości kształt, przebiegał od bijącej wierzby w stronię Zakazanego Lasu. Z początku myślała, że to Hagrid, ale już po chwili zorientowała się, że to przecież nie miałoby sensu... owy "kształt" nie przypominał człowieka...
Zniżyła swój lot i nagle spostrzegła coś, co było ostatnią rzeczą, jaką mogłaby teraz widzieć.
To był wilkołak. Najprawdziwszy wilkołak.
Jej serce zaczęło walić jak jeszcze nigdy, bowiem widok takiego stwora był rzeczą naprawdę dziwną, przerażającą i jednocześnie, w pewnym sensie, fascynującą... nagle, prócz wilka, rzuciły jej się w oczy jeszcze inne stworzenia - jeleń i pies. Oba biegły tuż obok mitycznego stwora, zupełnie tak, jakby chciały być z nim w tej chwili... trudnej chwili, to na pewno. Tak, Potter wiedziała co nie co o wilkołakach, w końcu uczyła się o nich... byli to ludzie przemieniający się w wyżej wymienione stworzenia co pełnię. Zmiana sprawiała im dużo bólu i cierpienia, a cała ta choroba objawiała się po ugryzieniu...
Zaczęła za nimi lecieć.
Biegli długo, krętymi ścieżkami. Jednakże ona wciąż podążała za nimi z tą samą prędkością, w pełnym skupieniu... nagle zatrzymali się na jakiejś polanie. Wciąż jako ptak przysiadła na jednej z gałęzi jakiegoś wyższego drzewa i wbiła w nich swe brązowe spojrzenie. Wilkołak siedział na środku, skulony, z oklapniętymi uszami. Jęczał. Reszta zwierząt (okazało się, że był tu również szczur), okrążyła go, uważnie go obserwując. Nagle stwór uniósł swe spojrzenie na czarnego psa i obnażył kły, w ułamku sekundy rzucając się na niego...
I wtedy stało się coś cholernie dziwnego.
Pies zamienił się w Syriusza Blacka.
Wilkołak uderzył człowieka o pobliskie drzewo, a chłopak jęknął, krzywiąc się. Jeleń i szczur w jednym momencie znalazły się przy Gryfonie, odciągając potwora najmocniej, jak mogły. Jednak to wszystko było na nic... Black o mało co nie zemdlał...
Bez namysłu - jak niemal zawsze - rzuciła się z drzewa w ich kierunku, a gdy już znalazła się tuż nad wilkołakiem, zmieniła postać na ludzką i objęła jego szyję rękami oraz nogami. Stwór stracił orientację, zaczął się szarpać na prawo i lewo, a ona szarpała go coraz bardziej, raz po raz zasłaniała mu oczy, jednocześnie wciąż utrzymując się w tej samej pozycji...
Byle by nie spaść... byle by nie spaść... tak, jak w Quidditchu... tak, jak na miotle...
Black otrząsł się i popatrzył na nią z przerażeniem i szokiem jednocześnie, tak samo, jak i jeleń oraz szczur...
I to było ostatnią rzeczą, którą zobaczyła.

***

- Żyje..?
- No raczej... przecież nie oddychałaby, gdyby nie żyła.
- Ano...
- Merlinie... co jej się stało?...
- Eem... spadła z miotły w trakcie treningów.
- To nie wygląda jak zwyczajny spadek z miotły, Potter...
Znajome głosy Glizdogona, Rogacza oraz Evans rozniosły się po jej głowie, sprawiając, że uchyliła powieki. W jednym momencie uderzyła w nią struga ostrego światła, tak mocnego, że aż ponownie je zmrużyła.
- Erin! Matko, Erin...
- Spokojnie, Popapraniec wrócił z zaświatów.
Humor - co prawda nieco gorzki - nie opuszczał jej nawet w tym momencie. Po raz drugi otworzyła oczy, a obraz, który się jej ukazał, wyostrzył się. Przed jej łóżkiem stał James oraz Peter, a obok, na krześle, siedziała Lily, wpatrując się w nią bliżej niezidentyfikowanym wzrokiem.
Oparła się na łokciach, podnosząc się nieco, co okazało się być niezbyt przemyślanym posunięciem - niemal natychmiast jęknęła i z powrotem opadła na pościel.
- Wszystko... dobrze? - spytała ruda, patrząc na nią z nieco zatroskanym spojrzeniem.
- Taa... chyba... - mruknęła tylko - Pomfrey się mną zajmie...

***

Wyszli wszyscy, prócz jej brata, któremu uzdrowicielka pozwoliła zostać dzięki temu, że byli rodziną.
Usiadł w tym miejscu, na którym jeszcze przed chwilą przebywała Evans.
- Erin... wiesz, co się... stało, prawda?
Spojrzała na niego beznamiętnie.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś...?
- To była tajemnica... nasza, wspólna. We czwórkę posta...
- Zawsze mówiliśmy sobie o wszystkim... ufałam Ci, wiesz?
Okularnik spojrzał w bok, przez ułamek sekundy wpatrując się w łóżko, na którym jeszcze dzień wcześniej przebywał Lunatyk.
- Erin... przepraszam.
Westchnęła cicho, przygryzając dolną, popękaną wargę.
- Dobrze... było, minęło...
Przez chwilę tkwili w milczeniu, jednakże już po chwili czarnowłosa postanowiła to przerwać.
- To gdzie masz tą miotłę, która pękła przez nasze treningi...?
James mimowolnie parsknął śmiechem.
- Zwinąłem ją Filchowi. Jeszcze dzisiaj Lily ją zobaczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: [martwa] Erin Potter.   Pon Sie 29, 2016 5:34 pm


Stary akcept dla już martwego dziewczęcia.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
[martwa] Erin Potter.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Diana Potter- Londyn, Grimmauld Place 12
» Aurora Potter
» Mały salon
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Peron 9 i 3/4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Nieżywi
-