Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 [uczennica] Lily Evans

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lily Evans
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: [uczennica] Lily Evans   Pią Wrz 27, 2013 11:56 pm

Imię i nazwisko: Lily Evans

Data urodzenia: 30 stycznia 1960 r.

Czystość krwi: Nieczysta, tak zwana "brudna".

Dom w Hogwarcie: Gryffindor.

Różdżka: 10¼", wierzba, bardzo elegancka.



Widok z Ain Eingarp:
Największe pragnienie jej serca? Coś o czym marzy tak mocno, że jest w stanie zrobić wszystko dla tego widoku?
Ona.
Szczęśliwy uśmiech widniejący na wargach, obok mężczyzna o ciemnych włosach.
I przyjaciele, szczególnie jedna wyróżniająca się czarnowłosa dziewczyna.
Blisko jej ramienia.
Przyjaciółka, której już nie ma, a owy mężczyzna nie istnieje. Piękne pragnienie.
Szczęście zmieniło się w tęsknotę.



Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie:
Nie od dziś wiadomo, że Lily Evans należy do najambitniejszych i najpilniejszych uczennic w szkole. Nie jest zamknięta na żaden przedmiot, jeśli nie liczyć Wróżbiarstwa do którego jest dosyć sceptycznie nastawiona, dlatego też po V roku postanowiła z niego zrezygnować i zamiast tego skupiła się na innych, według niej ważniejszych przedmiotach, które pomogą jej w powiększeniu swojej wiedzy.
Z wszystkich zajęć na które uczęszcza idzie jej całkiem nieźle, ale i tak najlepiej radzi sobie z Eliksirami i Zaklęciami.
Reszta przedmiotów ją fascynuje, wręcz marzy by mieć z nich jeszcze lepsze oceny, dlatego wkłada w naukę maksimum energii.



Przykładowy Post:

Oślepiające ciepło z góry, jakby na złość. Nie szarość, ani nic, co odzwierciedlałoby jej nastrój, zamiast tego czysto płynące szczęście. Duchota i szybkie bóle głowy.  Zawirowanie i zniekształcenie obrazu świata w jej oczach. Czy zaraz upadnie, chowając kolana w spalonej trawie? Czy rude kosmyki rozsypią się wokół jej bladej twarzyczki obsypanej hojnie piegami? Czy dotkną powiek z długimi rzęsami za którymi schowane są zielone oczęta w kształcie migdałów? Czyste spekulacje. Ona nie była aż taka słaba, żeby paść i to od słońca. Chociaż to był jeden z gorszych dni w Little Whinging pod względem pogody to Lily wiedziała, że nie podda się jej. Spróbuje ją zwyciężyć.
Szła nadal przed siebie. Wyprostowana i dumna z wysoko uniesioną głową. Choć była niska i dość kruchej budowy miała w sobie iskrę i niemałą siłę. Zawsze walczyła do samego końca, nawet jeśli okazywało się to nieraz bezsensu.
Drobne dłonie poprawiały, co chwila letnią czerwoną sukienkę, a oczy chłonęły widok prażonych przez słońce domostw. Widziała, jak Vernon - narzeczony Petunii, męczył się z swoim nowiutkim samochodem Mercedesem W115. Zarumieniona twarz była wykrzywiona w grymasie złości. Dziewczyna nawet nie chciała do niego podchodzić, jakoś nie miała ochoty na nowe kłótnie.
Ruszyła powoli do domu, stukając pantofelkami.
Zanim zamknęła drzwi zauważyła wzrok Dursleya i ruch jego warg. Do jej uszu trafiło słowo "Wiedźma".
Kolejny delikatny cios wymierzony w nią.
On i Petunia nigdy się nie nauczą.

***

Deszcz. Jak cudownie.... jakże wspaniale czuć na sobie dotyk chłodu, po tylu słonecznych dniach! Uśmiech majaczący na twarzy zazwyczaj pełnej niedomówień, skrywanych emocji. Nie można okazać słabości, nie można ulec, bo ludzie to wykorzystają. Trzeba przestrzegać zasad, nie dawać powodów, żeby ktoś wlazł Ci na głowę.
Kiedy stała się...taka sceptyczna? Każda bariera z resztą w końcu runie. Spójrzmy na plecy młodzieńca, który stoi niedaleko. Zgarbiony pod wpływem swych problemów, którym największym jest jej oschłość. Tak. Właśnie tak.
Już z daleka widać rozczochraną czuprynę.
Stanęła niedaleko, opierając się o drzewo i przyglądając się chłopakowi. Uśmiech zdążył zniknąć tak szybko, jak się pojawił. Ale zjawiło się przygnębienie, bo on tak na nią działał, kiedy był taki poważny,  kiedy przestawał się wygłupiać.
Nie mogła podejść.
Pewnie by mu to pomogło, na krótką chwilę, ale potem i tak by mocniej oberwał. Nikt nie może przekroczyć pewnej granicy.
Znowu poczuła lekkie drganie serca. Litość? Mimowolna chęć niesienia pomocy? Któż to wie. Ona sama się już gubi.
Zrobiła kilka kroków w jego stronę, bo inaczej nie mogła. Bo już taka była.
- Potter! - Zawołała, obejmując się ramionami. Różane wargi mimowolnie drgały.
Usłyszał. Odwrócił się niezwykle wolno i stanął naprzeciwko niej z miną pozbawioną wyrazu. Tylko te oczy... Te orzechowe tęczówki pokazywały wszystko, co chciał ukryć.
- Słucham Cię, Evans. - Odparł spokojnie, ale też i chłodno. - Znowu coś zrobiłem nie tak? Zamierzasz wymierzyć mi kolejny szlaban? Proszę bardzo. Czekam na to z niecierpliwością.
Ciarki przeszły jej po kręgosłupie, zdenerwowanie uderzyło z jej oczu.
- Nie, Potter. Po prostu... - zaczęła i zamknęła usta, gubiąc się już w tym, co chce mu powiedzieć. Czemu to teraz sprawiało taki problem? Wcześniej nie brakowało jej słów, tylko teraz. Jakby jego głos podziałał na nią, jak wiadro zimnej wody. - Zimno jest. Przeziębisz się. Idź lepiej do zamku. Z resztą zaraz zaczyna się godzina policyjna.
- I co z tego? Kogo to obchodzi? - Wzruszył ramionami i uśmiechnął się gorzko. - Ach... zapomniałem, że obchodzi to prefekt naczelną Gryffindoru. No tak. - Udał, że klepie się w czoło i wybuchnął nieprzyjemnym śmiechem. - Ależ się boję twojego szlabanu, Evans. Z wrażenia chyba moja różdżka przypali mi tyłek. - Zadrwił i zmniejszył między nimi odległość.
Był zdecydowanie zbyt wysoki. Sięgała mu ledwie do ramienia.
Zmrużyła gniewnie powieki, czując jak prowadzi to wszystko do kolejnej między nimi bitwy.
- Zamknij się, Potter. A żebyś wiedział. Wlepię Ci najgorszy szlaban jaki się da u samego Filcha - wysyczała i wyzywająco spojrzała w orzechowe tęczówki. - To co? Coś nie pasuje gwiazdo Quidditcha, hm?
Bez słowa uniósł jedną brew do góry i złapał za jej podbródek.  Nie przerywał kontaktu wzrokowego, wręcz zmuszał ją by nie przestawała patrzeć się w jego oczy. Jakby chciał ją pochłonąć.
Widziała wyraźnie malującą się złość w jego oczach. Ale nie bała się. Nie jego.
- Puść mnie, Potter. - Wycedziła niezwykle wolno i wyciągnęła różdżkę z kieszeni, którą wbiła mu w żebro.
- Nie, Evans. Po prostu nie. Przesadziłaś i zwyczajnie nie mam już zamiaru, latać wokół ciebie, jak jakiś chochlik - odparł i przysunął się bliżej. - Sama zaczęłaś. Teraz daję Ci wybór: Albo dasz mi spokój i sobie pójdziesz, albo pozbawię Cię różdżki i zostaniesz na mojej łasce. Co wybierasz? - Uśmiechnął się wolno.
Wyszarpnęła się i schowała różdżkę z powrotem do kieszeni. Kopnęła go między nogi i bez słowa ruszyła w stronę zamku. Biegła a deszcz zmywał wszystko z jej twarzy. Nawet ból i  łzy. Zmienił się. Stał się kimś, kogo już nawet nie znała.
Nie poznawała już Jamesa Pottera.

***

Gdyby chociaż mogła znaleźć lekarstwo na wieczne zgrzyty pojawiające się w jej sercu!
Nie chciała uparcie tkwić tylko w jednym miejscu, który naznaczony był jej dumą, upartością i ambicjami. Chciała... po prostu żyć.
Chciała, żeby wszystko było w porządku i żeby nic nie ulegało zniszczeniu. A co chwilę coś spada jej na głowę! Coś ciągle przypominało jej o tym, jaka tak naprawdę jest słaba, choć dotąd sądziła, że sobie poradzi.
Siódma klasa tak wiele odpowiedzialności ze sobą niesie, tak wiele daje do myślenia, że Lily niemalże widziała, jak powolutku niszczą się jej bariery.
I była przerażona.
Bo nic praktycznie nie szło zgodnie z jej planami. Bo one krok po kroku znikały właśnie w tym zwierciadle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette Warp


VI rok

PisanieTemat: Re: [uczennica] Lily Evans   Sro Paź 21, 2015 4:07 pm


Mój osobisty Akcept dla pierwszego w mojej karierze kanonu <3 Ale na przyszłość prosiłbym, byś zrezygnowała z maleńkiej czcionki, bo wkurwia niemożebnie xD Miłej gry <3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
[uczennica] Lily Evans
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Lily Evans
» Lily Evans
» Lily O'Donnell
» Salevie Nightsong
» Lily MacDonald

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -