Share
Go down

Felix Torchwood

on Nie Gru 24, 2017 9:49 pm
Imię i nazwisko: Felix Charles Torchwood; czasem za granicą używa nazwiska po ojcu
Imiona i nazwiska rodziców: Adelaide Torchwood, Mihai Dalca (we wszystkich dokumentach wpisany jako "ojciec nieznany")
Data urodzenia: 14 lutego 1940 r.
Miejsce zamieszkania: chwilowo Hogsmeade, pokój w McBloom & McMuck; w roku szkolnym - Hogwart
Status majątkowy: dość biedny
Czystość krwi: mieszana; ojciec zagraniczny czarodziej trudnego do ustalenia statusu, matka w jednej czwartej Weasley
Była szkoła: Hogwart, Hufflepuff
Różdżka: wierzba płacząca, róg biesa, 11 i 1/2 cala, giętka; na rączce wycięty ma płytki, łatwy do przeoczenia wzór; czasem przy rzucaniu zaklęć, bez powodu sypie niebiesko-zielonkawymi iskrami

Wzrost: 169cm
Waga: 70 kg
Kolor włosów: ciemnobrązowy
Kolor oczu: ciemnobrązowy, prawie czarny

Praca: wróżbita, jasnowidz, artysta i patentowany obibok; od września nowy nauczyciel wróżbiarstwa w Hogwarcie

Bogin: Jego ojciec celujący w niego swoją różdżką. Bijąca od jego osoby niechęć, niezadowolenie skierowane ku synowi. Który z nich odwrócił się od tego drugiego jako pierwszy? Trudno powiedzieć, ale ten chłód w oczach jedynego człowieka, na którego uznaniu tak naprawdę Felixowi kiedykolwiek zależało, był zwyczajnie nie do zniesienia.
Amortencja: papierosy, palone kadzidła, ciężki, przytłaczający zapach, od którego może zakręcić się w głowie.

Widok z Ain Eingarp: Zwierciadło pragnień, wizualizacja tego, co człowiek nosi w sercu najgłębiej... Gdyby Felix spojrzał w jego taflę, zobaczyłby samego siebie, unoszącego się nieco nad ziemią w siadzie. Oczy ma otwarte, choć nieobecne - spoglądając w nie sam sobie, widzi jasno wszystko, znajduje odpowiedzi na wszystkie pytania, jakie dotąd w sobie nosił.

Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności
Felix zdążył w życiu nauczyć się wiele, ale niestety niczego, co przyniosłoby mu jakąś przyzwoitą pensję.
Ma wrodzony talent do jasnowidzenia, wspierany wieloma technikami wróżbiarskimi poznanymi zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i za granicą, gdzie wiele lat przebywał, podróżując.
W duszy artysta, zawsze czuł pociąg do sztuki i wszystkiego co piękne na świecie. Ma niezły głos, gra amatorsko na kilku instrumentach, chociaż daleko mu do bycia świetnym - nadrabia pewnością siebie i dobrą miną.
Czasem pisze wiersze, chociaż tylko do szuflady. Albo ewentualnie dla jakiś istot, które zasłużą sobie w jego mniemaniu na podobny objaw sympatii.
Całkiem nieźle kłamie i wymiguje się od odpowiedzialności.
Zawsze najbardziej interesowała go magia związana z iluzjami, chociaż w samym czarowaniu nigdy nie był, delikatnie rzecz biorąc, najlepszy. Los odmówił mu też talentu do innych dziedzin z magią związanych, takich jak warzenie eliksirów albo hodowanie czarodziejskich roślinek, niestety.
Żeby było smutniej nie potrafi też gotować, co w przypadku starego kawalera jest dość sporym felerem.
Poza językiem angielskim, posługuje się też rosyjskim, włoskim i trochę rumuńskim. W żadnym z tych języków nie potrafi pisać na poziomie wyższym niż podstawowy, a w mowie wciąż zdarza mu się popełniać karygodne błędy, ale jakoś sobie radzi.
Kiedy ma coś do naprawienia albo zmontowania, prędzej zakasze rękawy i zabierze się za to jak mugol, niż użyje różdżki - własnym rękom zwyczajnie bardziej ufa pod tym względem. Być może dlatego, że raz prawie spalił dom, próbując zapalić sobie papierosa zaklęciem... Ale tylko być może!

Przykładowy post:
Skąd on mógł, na litość Merlina, wiedzieć, że wynajęcie pokoju w gospodzie na tym ciężkim zadupiu może tyle kosztować? Ot, zagadka przedwieczna! Fel przeczesał opadające na czoło, pokręcone i rozczochrane jak zwykle kosmyki włosów, z ciężkim westchnieniem rzucił torbę na wąskie łóżko i butem zamknął za sobą drzwi. Za jakie grzechy musiał się tak męczyć, co? Powinien był napisać do ojca, on na pewno znalazłby dla niego jakąś robotę, załatwiłby co trzeba...
Nie powinien był o tym myśleć. Już pomijając to, ile problemów mogłoby nastręczyć zwracanie się do ojca po pomoc, należało pamiętać, że mimo wszystko był już dorosły, nie od wczoraj zresztą, i mógłby w końcu zacząć zajmować się sam sobą, zamiast wiecznie polegać na innych oraz swoim własnym, głupim farcie. Chciał chociaż raz pokazać, że stać go na trochę więcej, ale... Najlepiej by było, gdyby jednak się przy tym "pokazywaniu" nie zmęczył zanadto. Uczenie przedmiotu, na który nikt nie chodził, było aż nadto kuszące, szczególnie w chwili, gdy przyciskała człowieka nagląca potrzeba znalezienia sobie kąta do spania i kogoś, kto ugotuje mu obiad. Poprzednia miejscówka mu się... przedawniła, trzeba więc było znaleźć nową, a Hogwart, niezależnie co się o nim mówiło, należał przynajmniej do miejsc niewątpliwie bezpiecznych. Fel miał z zamkiem dość dobre wspomnienia, kiedy więc usłyszał, że szukają nowego nauczyciela wróżbiarstwa, nie wahał się wcale, tylko wysłał sową do dyrekcji i oto - był.
Ściągnął buty i rzucił je gdzieś niedbale obok łóżka, pakując się na posłanie w pełnym rynsztunku. Skoro już miał spędzać resztę wakacji samotnie, w tej zapadłej dziurze na końcu świata, to chociaż drzemka mu się od losu należała. Ech, gdyby jeszcze można było pozbyć się tej uciążliwej, dzwoniącej w uszach ciszy...
Przeturlał się na bok, sięgnął do torby i zaczął przegrzebywać jej powiększone zaklęciem wnętrze. Dobytek, którym mógł się poszczycić, nie był szczególnie obszerny, ale mimo wszystko czasem ciężko jest zamknąć blisko czterdzieści lat w jednej walizce. Jemu zaś podróżowanie weszło w krew już na tyle, że niemożliwość zabrania wszystkiego co miał na plecy i wyruszenia w drogę wydawała mu się co najmniej niepokojącą perspektywą.
Po dłuższej chwili zdołał wyciągnąć ze środka nieduże, przenośne, zupełnie mugolskie radyjko, przez moment mocował się z gałką, szukając jakiejś w miarę znośnej stacji, a gdy wreszcie znalazł to, czego było mu w tej chwili potrzeba, pacnął plecami na materac. Po raz pierwszy od kilkunastu godzin, na jego śniadej, pokrytej śladami kilkudniowego zarostu mordzie odmalował się błogi spokój.
- Now it all seems light years away and now you know I can't smile without you... I can't smile without you... - zanucił pod nosem, wtórując sączącej się z głośnika piosence, po chwili zamykając oczy.
Co on najlepszego robił?
Później się nad tym zastanowi.

Re: Felix Torchwood

on Pon Gru 25, 2017 9:09 pm

Naprawdę miło jest zobaczyć kolejnego jasnowidza na forum, tym bardziej w roli nowego nauczyciela wróżbiarstwa. patrzę sobie
Łap ode mnie 10 dodatkowych fasolek za interesującą Kartę Postaci i leć przepowiadać - oby jak najlepszą - przyszłość!


You and I walk
a fragile line
I have known it all thistime
Powrót do góry
Similar topics
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach