Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Liliana Lynn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lilian Lynn
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Liliana Lynn    Sro Lis 22, 2017 10:05 am

Imię i nazwisko Liliana Lynn.
Imiona i nazwiska rodziców:
Ojciec: Mark Lynn - nauczyciel zaklęć w Ilvermorny, półkrwi.
Matka: Anastasia Lynn - przed śmiercią Sekretarz Ministra Magii, obecnie nie żyje, była półkrwi.
Data urodzenia: Liliana nie tak dawno, bo dwudziestego pierwszego lipca świętowała siedemnaste urodziny ( 21.07.1961 r.).
Miejsce zamieszkania: Falls Church, małe miasteczko w  Stanie Virginia, dziewczyna mieszkała na jego obrzeżach w dosyć dużym domu jednorodzinnym. Obecnie dom dziewczyny mieści się w King Cross 47 Pentonville Rd w Londynie.
Status majątkowy: Bogata.
Czystość krwi: Półkrwi.
Dom w Hogwarcie: Hufflepuff.
Różdżka: Dziesięć i ćwierć cala, grab, włókno ze smoczego serca, sztywna.

Wzrost: Metr sześćdziesiąt cztery.
Waga: Pięćdziesiąt cztery kilogramy.
Kolor włosów: Ciemny brąz - odziedziczony po matce.
Kolor oczu: Lilian ma heterochromię oczu, jest to skutek błędnie rozwijającej się tęczówki oka. Dziewczyna odziedziczyła tą „niedoskonałość” po ojcu.

Bogin: Ona nic nie zobaczy, jednak ludzie przyglądający się jej boginowi w dosyć dużej, ciemnej chmurze stworzonej z dymu, mogą dostrzec rodzinny dom dziewczyny, do którego ta bała się wracać, ponieważ z każdymi odwiedzinami przypominała sobie wypadek.
Amortencja: Mieszanka kwiatów i zapach nowo kupionej książki, dodatkowo nutka cynamonu do dopełnienia idealnego zapachu.

Widok z Ain Eingarp: Lilian, z przyczyn zdrowotnych zupełnie nic nie zobaczy, ale gdyby tylko mogła, w lustrze widniałby po prostu jej wizerunek. Najbardziej pragnie powrotu wzroku.  

Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie: Dziewczyna pomimo swojego wieku dopiero zaczyna swoją przygodę w Hogwarcie, przez wcześniejsze lata uczyła się w Ilvermorny. Uczył tam jej tata, który sprawował nad nią dodatkową opiekę, gdy dziewczyna straciła wzrok. Lilian uczyła się dobrze, opanowywała każde zaklęcie do perfekcji, jednak po utracie wzroku zdecydowanie pogorszyła się w nauce, a Mark nie potrafił jej do niczego przekonać. Docinki rówieśników nie pomagały w nauce Liliany, więc zmartwiony ojciec postanowił przenieść córkę do Hogwartu i otworzyć nowy rozdział ich życia w Londynie. Ulubionymi zajęciami dziewczyny są Obrona Przed Czarną Magią i Astronomia, jednak nie przepada za Eliksirami.

Przykładowy post: Lilian dorastała w dosyć spokojnej okolicy, w której stały jedynie białe, piętrowe domy z czarnymi dachami i kominami tego samego koloru. Każdy dom miał przy sobie podwórko, jednak ogród rodziny Lynn różnił się od każdego innego w okolicy chyba wszystkim. Na pewno był z nich wszystkich największy, bo ten, w którym mieszkała dziewczyna, osiągnął wielkość trzech takich domów jak te obok. Wchodziło się do niego niezbyt łatwo. Najpierw trzeba było znaleźć dosyć duży pęk kluczy, które Liliana chowała w specjalnym zagłębieniu we wnętrzu pustej budy po zmarłym psie. Kiedy już odkryło się tajną skrytkę, dobiegał czas na poszukiwanie wejścia, jednak to nie było aż tak skomplikowane, bo z zadbanego żywopłotu delikatnie wystawała zardzewiała, metalowa klamka. Wystarczyło tylko włożyć któryś z kluczy i go przekręcić, no właśnie, tylko który? Oczywiście ten największy i wyglądem najstarszy, bo cały obdrapany z lakieru i pełen rys. Po wejściu do "Tajemniczego ogrodu" oczom ukazywała się huśtawka porośnięta jakimiś giętymi gałązkami ze sztywnymi, błyszczącymi, żywo zielonymi listkami, które w dotyku były gładkie i śliskie. Dziewczyna zwykle przystawała przy niej i dokładnie przyglądała się owym listkom, po czym delikatnie siadała na drewnianej półeczce, która stanowiła dół huśtawki. Obok niej stało wielkie drzewo, a dokładniej płacząca wierzba z trzema grubymi gałęziami na samej górze. Przez jedną z nich został przewiązany gruby sznur, dzięki któremu deseczka mogła służyć za jakiekolwiek siedzenie. Można było tak siedzieć godzinami, jednak to, co kryło się za spadającymi gałęziami drzewa było jeszcze bardziej interesujące. Trzeba było tylko przejść kilka kroków i odsunąć długie, zwisające w dół linki z zielonymi liśćmi, a przed oczami ukazywała się magiczna kraina Liliany. Można tu było zobaczyć najróżniejsze odmiany kwiatów poukładanych w idealne kompozycję. Między grządkami wiły się wąziutkie dróżki, niczym na leśnej polance, a na samym końcu po prawej stronie widniała drewniana, hebanowa altanka, której wnętrze było lepiej urządzone niż niejedno mieszkanie czy dom. Na ławeczkach były cienkie poduszeczki, a sufit ozdabiał duży, wzorzysty materiał i białe lampeczki, które zapalały się od razu, kiedy na dworze się ściemniało. Tak samo było ze wszystkimi innymi światłami w ogrodzie, więc w nocy wyglądał równie cudownie jak za dnia.  Liliana była kompletnie zaczarowana pięknością ogrodu matki, więc czasem wyobrażała sobie aż za dużo. Myślała, że przez dwadzieścia cztery godziny to miejsce było aż wypełnione zwierzętami. Na polance kicały zające i króliki, latały motyle chyba wszystkich gatunków i kolorów, ćwierkały ptaki, które swoje gniazda po czasie umieściły na wierzbie i bzyczały wszelkie inne owady jak pszczoły i bąki. Oczywiście, w rzeczywistości było dosyć podobnie, wszędzie gdzie spojrzała, widziała motyla czy biedronkę, jednak zwykle idealizowała ogród, ponieważ widziała w nim swoją matkę- idealną kobietę, którą kiedyś chciałaby zostać. Liliana codziennie w wakacje dbała o swój ukochany ogród, który zostawiła jej matka, kiedy zmarła tuż przed dziesiątymi urodzinami swojej jedynej córki. W dni szkolne robił to jej ojciec, dzięki czemu ogród nie obumierał i stawał się coraz piękniejszy. Dziewczyna zawsze uważała ten kawałek ziemi jako prezent na do widzenia i na urodziny. W tamtym czasie była zamkniętą w sobie, nieśmiałą dziewczynką, która wręcz nienawidziła chodzić do szkoły. Zapytacie dlaczego? Powód był błahy, bo nie chodziło o nic innego jak o odmienny kolor oczu dziewczynki, jedno oko mianowicie miała brązowe, a drugie głęboko błękitne niczym wody Florydy. Jednak nie wszyscy akceptowali jej "odmienność". Koledzy i koleżanki z klasy bardzo nie lubili tego, że jest inna w jakikolwiek sposób, więc po prostu odtrącili ją od siebie i pozostawili samą, gdzieś w kącie. Po kilku latach ogród nastoletniej już Liliany odwiedził biały kot, jednak nie był to zwyczajny kot, jak mogło się wydawać na początku. Kiedy dziewczyna wzięła go na swoje kolana i spojrzała w jego cudowne oczy, uroniła parę łez. Dlaczego płakała nad znalezionym kotem zapytacie. Oczy kota, a raczej kotki jak się okazało były w połowie brązowo-pomarańczowe, a w połowie błękitne, zupełnie tak samo jak oczy Lil. Dziewczyna postanowiła w pewnym sensie zatrzymać Melly u siebie, nie chciała zmuszać jej do życia w domu, więc w dzień dokarmiała ją kładąc przy altance dwie miseczki- jedną z wodą, a drugą z jedzeniem- a w nocy wpuszczała  do środka drewnianej budowli. Podczas tej opieki, dziewczynka zaakceptowała swoją odmienność i więcej nie przejmowała się opinią innych na temat swoich oczu, a już w późniejszych latach swojej młodości znalazła przyjaciół i chłopaka, który stał się dla niej strasznie bliski. W wieku szesnastu lat, podczas wakacji kiedy nadal mieszkała w rodzinnym mieście, razem z kilkoma przyjaciółmi i wspomnianym wcześniej chłopcem, udała się samochodem na paradę, którą miasteczko organizowało co roku, jednak na tyle daleko od miejsca zamieszkania Liliany, że jej ojciec pozwolił jej wziąć w niej udział dopiero teraz. Chociaż może to była zła decyzja.....
Chłopak o imieniu Tom, który przyjechał po swoją bliską przyjaciółkę wjechał w inny samochód na ostrym zakręcie. Kierowca pojazdu jadącego z naprzeciwka zmarł na miejscu, oba samochody były do kasacji, ale zanim zabrano chłopakowi prawo jazdy, za nim nieznany im mężczyzna i jedna z przyjaciółek dziewczyny doczekali się pogrzebu....dziewczyna trafiła do szpitala. Na paradzie organizowany był konkurs na najlepszy eliksir, oczywiście Lil nie brała w nim udziału, jednak na jej kolanach ułożona była fiolka z imieniem i nazwiskiem przyjaciółki dziewczyny. Podczas wypadku, fiolka pękła, a cały płyn rozprysł się po pojeździe,  kilka kropel płynu wylądowało w oczach dziewczyny. Niestety nie udało się ich uratować i od tamtej pory dziewczyna jest ociemniała, bo tak właśnie nazywa się osoby, które nabyły ślepotę po piątym roku życia. Zakochany do tej pory w niej chłopak przychodził do niej codziennie, jednak kiedy dowiedział się, że utrata wzroku jest nieodwracalna, przestał. To tylko jeszcze bardziej przygnębiło dziewczynę, która i tak miała niemały problem na głowie.
Po powrocie do domu nawet nie chciała wchodzić do ogrodu, przecież nie mogła już zobaczyć jego piękna, nie mogła trafić do hebanowej altanki, ani nawet nakarmić swojego pupila jakim była Molly. Liliana przestała wychodzić ze swojego pokoju pomijając dni, w których ojciec dziewczyny prowadził ją po całym domu tak, żeby mogła poznać go od innej strony, od strony z której kompletnie nic nie widziała. Po kilku tygodniach znała położenie każdego przedmiotu w tym domu, bo jej tata zawsze odkładał wszystko na miejsce. Tylko jeden przedmiot nigdy nie został nawet podniesiony, były to czarne okulary z czarnymi szkłami, które zwykle noszą ludzie niewidomi. Liliana stanowczo powiedziała im nie, nie chciała zwracać na siebie uwagi poprzez te cholerne okulary. Po kilku tygodniach od wyjścia ze szpitala, Mark, bo tak miał na imię ojciec dziewczyny, przyprowadził do domu psa przewodnika odpowiednio wyszkolonego i gotowego do pomocy. Lil wróciła do szkoły, wszyscy nauczyciele pomagali jej jak najbardziej mogli, ponownie zaczął się najgorszy okres w jej życiu, kiedy jeszcze bardziej nienawidziła siebie-tym razem za ślepotę. Rówieśnicy żartowali z niej i zaczepiali ją na korytarzu w ogóle nie okazując współczucia poszkodowanej. Tylko jeden chłopak już więcej się do niej nie odezwał.. już więcej nie podszedł tak blisko, żeby mogła z nim porozmawiać. Liliana myślała o nim dniami i nocami, obwiniała siebie za okropny pomysł z durną paradą, jednak już nic nie mogła zrobić.  Jack-pies przewodnik- znał ją już na tyle dobrze, że mógł jej pomagać we wszystkich sprawach, w których był potrzebny, co było dla niej zadziwiające .Tak samo zdziwiła się kiedy udało jej się usiąść na drewnianej huśtawce, poczuła jak coś wskakuje jej na kolana. Po chwili usłyszała ciche mruczenie i już dobrze wiedziała, że ma na nich Molly, cudownego, białego kotka, którym zawsze się opiekowała. Domyśliła się oczywiście, że jej tata codziennie wstawał rano i pielęgnował ogród, a trzy razy dziennie dokarmiał kotkę, która jak się okazało była w ciąży i urodziła trzy kociaki. Nie wyobrażacie sobie jakie szczęście przeżywała ta persona podczas ostatniej wizyty w swoim niegdyś ukochanym miejscu, tuż przed swoim wyjazdem do Hogwartu. Dziewczyna postanowiła zmienić szkołę i miejsce zamieszkania,  żeby pomóc sobie zapomnieć o całej sytuacji ze szkoły. Nie dawała rady, a ojciec przekonał ją do spróbowania nowego życia w Hogwarcie. Liliana nie była początkowo do tego przekonana, jednak po namowach ojca zgodziła się.
[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Liliana Lynn    Pią Gru 01, 2017 10:56 pm



_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Liliana Lynn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Freddie Lynn
» Sypialnia Liliany

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Uczniowie -