Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Bernard Adair Collard

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Bernard Collard
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Bernard Adair Collard   Pią Paź 06, 2017 11:35 am




Imię i nazwisko: Bernard Adair Collard, zwany także Adairem Nightmarem
Imiona i nazwiska rodziców: Sigmund Anthony Flint (czysta) & Anastasia Malda Collard (półkrwi)
Data urodzenia: 4 marca 1952 roku
Miejsce zamieszkania: Bexley, Bourne Rd, posiadłość
Status majątkowy: bogaty
Czystość krwi: mieszana
Była szkoła: Hogwart (Hufflepuff)
Różdżka: buk, włókno ze smoczego serca, 13 cali, sztywna

Wzrost: 185 cm
Waga: 81 kg
Kolor włosów: ciemny brąz
Kolor oczu: niebieskie

Praca: właściciel plantacji ziół & ogrodnik

Bogin:
Ty i ja, ja i Ty będący mną. Nie ma nas dwóch. Jesteśmy jednym, ale... ja jeszcze trwam i walczę, Ty klęczysz przegrany z rozciętymi żyłami i patrzysz jak ulatuje z Ciebie ta brudna krew. Przerażeniem, bezdenną paniką przesiąka powietrze, ciemne chmury zaczynają nas pochłaniać... Przegrywamy, zdajemy sobie sprawę, że ta krew będzie zawsze w nas krążyć, póki się nie zabijemy.
Wznosisz na mnie swoje spojrzenie. Nie masz moich oczu. Zniszczyłeś je. Patrzę na Ciebie i widzę tego przegranego, tego, który stracił nadzieję, który nie wierzy już, że może zostać oczyszczony. Stałeś się kimś gorszym od tych, których nienawidziłeś, których ja nienawidziłem.

Amortencja:
Cokolwiek by się nie działo, przy mojej kobiecie odnajduję ukojenie. Zapach białej szałwii, którym zwykle jestem przesiąknięty, miesza się z jej amerykańską słodką trawą. Może nie tracę kompletnie głowy, ale jest dobrze i mam wrażenie, że niczego więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Swoisty symbol bezpieczeństwa, akceptacji i czystości, której tak bardzo mi brakuje.
Ale... by fiolka amortencji była pełna należy dodać jeszcze woń mokrej ziemi oraz słodki zapach krwi. Niechcący tym drugim przesiąkło moje życie na tyle, bym zaczął mieć ciarki na plecach, kiedy czuję jej woń.

Widok z Ain Eingarp:
Lustereczko, powiedz przecie, cóż mym największym pragnieniem jest na świecie… Wróć! Nie muszę błagać jakiegokolwiek przedmiotu o odpowiedź, gdyż ją znam. To, czego najbardziej pragnę, to czystość mej krwi. Nienawidzę szczerze tej paskudnej części mnie, którą odziedziczyłem po matce, na którą skazał mnie ojciec, którego miałem okazję poznać - jego strata. W tym konkretnym lustrze? Pewnie byłbym szeroko uśmiechnięty, czułbym się dumny i pełny. Może gdzieś w tle znajdowałyby się insygnia, symbole mojego rodu, zaś tuż za mną moi czystokrwiści rodzice, których kochałbym nad życie?

Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności:
Tym, czym mogę się chełpić najbardziej, jest wiedza o roślinach. Na moim roku w Hogwarcie prawdopodobnie nie było lepszego ucznia ode mnie, zaś ja kochałem lekcje zielarstwa do tego stopnia, że w moim dormitorium stało zawsze mnóstwo doniczek z sadzonkami. Oddanie zielarstwu, a także skrupulatność, niemalże obsesyjny stosunek do szczegółów, przyczyniły się do braku problemów w warzeniu eliksirów. W trakcie szkoły interesowałem się nimi głównie ze względu na łatwą przyswajalność i dobre oceny, jakie otrzymywałem, póki nie opuściłem szkoły i nie zacząłem się zajmować tą drugą rzeczą... Właśnie dla porywania i zabijania czarodziejów o nieczystej krwi, przyłożyłem większą wagę do zaklęć i eliksirów mentalnych. Są po prostu przydatne.
Z tych innych, które pomagają mi również czynić zło, jest niewątpliwie umiejętność śledzenia i wtopienia się w tło. Niemalże potrafię zniknąć. Przychodzi mi to samo, jak gdyby ciągnęło mnie ku temu coś więcej niż tylko usilna potrzeba poznania obiektu moich zainteresowań. Poza tym? Świetnie znam się na fizjologii człowieka, narządach, funkcjonowaniu i tak dalej. Okazało się być przydatne przy porwaniach w celach ogłuszających albo przy torturach. Czasami niektórzy bywają zbyt wkurwiający i proszą się o więcej, ale umiem również zadać szybką śmierć. Nie jestem jakimś tam brutalem.
Niezbyt dobrze za to radziłem sobie z lataniem na miotle, będąc najwyraźniej zbyt bardzo związanym ze stąpaniem i działaniem na ziemi. Podobnie jest z prowadzeniem samochodów i innych mugolskich pojazdów. Choć moja wiedza o mugolach jest dosyć rozległa przez życie wśród nich do jedenastego roku życia, to staram się od nich odcinać, podobnie jak od ich kultury. Kultury... Wróżbiarstwo to jakieś przekleństwo, wraz z tym całym jasnowidzeniem. Pomijając fakt, że moim zdaniem jest to przeznaczone tylko wybranym jednostkom, to jest przeklętą kupą gówna. Wiem to, bo miałem przyjemność zamknąć własną matkę na oddziale zamkniętym. Z drugiej strony, wiedziała, kim się stałem, kim się stanę, nim sam o tym wiedziałem. Smutne, że te wizje ją wykańczały. Wszystkie kolejne.
Kolejna rzecz? Astronomia - bzdety, choć trochę łączyła się z numerologią, więc jej nieco wybaczałem. Mugoloznawstwo - wiadomo... Nigdy też jakoś szczególnie nie przepadały za mną zwierzęta. A, i jeśli o zwierzynie mowa, to zawsze miałem niemałe problemy z transmutacją i słabą głowę do alkoholu.


Przykładowy post:
Z satysfakcją dostrzegłem, iż Alyssa szła dalej. Może uznała, że to tylko durny kot. Pobiegł gdzieś, przebiegał tędy jeszcze chwilę temu?Powinienem mu dziękować? Być może. Wątpię, czy kiedykolwiek będę miał ku temu okazję, szczególnie że miałem napięty grafik, wypełniony przez pewną drobną osobę, tak bardzo kontrastującą z postacią, którą przed wyjściem widziałem w lustrze.
Ja? Wysoki, zdecydowanie wyższy, porządnie zbudowany i schludnie ubrany. Nie w jakieś łachmany. Nie zamierzałem ubierać się w tanie materiały. Tamte czasy minęły bezpowrotnie. Pelerynę miałem czarną, nieprzeniknioną w ciemnościach. W nich dostrzegalna mogła być jedynie moja jasna nieco opalona twarz. Uroki pracowania na słońcu… Na szczęście nie spaliłem się zbyt mocno. Unikałem słońca. Nie znosiłem wyglądać jak tani robol. Ceniłem to, co robiłem, ale nie zamierzałem być uważany za jakiegoś chłopczynę od brudnej roboty. Może właśnie dlatego tak pedancko dbałem o swój wygląd, o to, jak się nosiłem? Może właśnie dlatego ceniłem sobie porządek w mieszkaniu, w szklarniach, na polu, wszędzie?
Ach! I czyż fakt, że przemieszczała się mugolskim autobusem, nie powinien mi wystarczyć jako dowód na jej największy grzech? Kto o zdrowych zmysłach, skazywałby siebie na podobne niedogodności, jeśli mógłby wybrać tak wiele innych – wygodniejszych i czarodziejskich! – sposobów podróży? Cóż, z pewnością Alyssa, pomocna lekareczka i jeszcze bardziej pomocne dziewczę.
Ścisnąłem mocniej różdżkę, która była mi w tej chwili parasolem. Korciło mnie, by skierować jego środek w jej kierunku. Szybko, prosto, niemalże bezboleśnie. Może nawet nie wiedziałaby, że umiera, że upada, że jej już nie będzie?
Alyssa… Twe imię słodko brzmiało w moim sercu. Czy wiedziałaś, czym się zajmuję, czy pomogłaś mi, kompletnie mnie nie znając? Imiona pochodzące od kwiatów szczególnie udelikacały istotki je noszące. I co z tego, że Alyssum nie rosło w moich ogrodach? Może powinno? Może pomogłoby ugasić we mnie to coś, co popychało mnie ku uzyskaniu wybawienia? Pragnąłem czystości, ale momentami zbyt pożądliwie popychał mnie w jej kierunku gniew. Ba, szał! Musiałem się opanować, poznać jej nazwisko, jej rodzinę, bliskich… Musiałem się dowiedzieć, by potem wbić nóż jej w plecy, skierować różdżkę w jej nos, bądź pozbawić tchu własnymi dłońmi.
To właśnie to! W tym tkwiło piękno zabicia antyszaleństwa, małej Alyssy... Musiałem ją udusić, a potem na jej zwłokach posadzić piękną smagliczkę, otoczoną przez beznamiętne kamienie.
Minąłem ją, powstrzymując to natrętne świerzbienie w moich dłoniach. One chciały już czuć pod opuszkami miękkość jej skóry. Musiałem jednak myśleć jaśniej, wrócić do domu, pomyśleć. Musiałem też załatwić sadzonki, oświadczyć Drew, że będziemy mieli nową roślinę, przygotować kolejny skrawek ziemi. Tak wiele do zrobienia.
Tak też przy akompaniamencie angielskiej ulewy, deportowałem się, z tej zapomnianej przez Boga, uliczki.


Ostatnio zmieniony przez Bernard Collard dnia Nie Paź 08, 2017 10:20 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Bernard Adair Collard   Nie Paź 08, 2017 10:21 pm


Karta ciekawa, Bernard jest interesującym czarodziejem, który oprócz roślin ma jeszcze inne hobby. Łap ode mnie 10 dodatkowych fasolek!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Bernard Adair Collard
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -