Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Wolfram de Trafford

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Wolfram de Trafford


Oczekujący

PisanieTemat: Wolfram de Trafford   Wto Paź 03, 2017 5:38 pm

Imię i nazwisko: Wolfram Adam Samuel de Trafford.
Imiona i nazwiska rodziców: Marianne i Arthur de Trafford.
Data urodzenia: 07.06.1962.
Miejsce zamieszkania: Posiadłość de Traffordów, Lancaster, Anglia.
Status majątkowy: Bardzo bogaty.
Czystość krwi: Czysta.
Dom w Hogwarcie: Ravenclaw/Slytherin.
Różdżka: Sosna, sierść warga, giętka, 13 cali.

Wzrost: 188cm.
Waga: 73kg.
Kolor włosów: Brązowe.
Kolor oczu: Zielone.

Bogin: Jego zawiedziony ojciec.
Amortencja: Zapach jego ulubionych perfum, pokrzywowego szamponu, własnego potu... Oraz delikatna nuta mięty, ledwo wyczuwalna.

Widok z Ain Eingarp: Wolfram, choć może tego nie widać po nim, zawsze pragnął tylko odrobinę uwagi od rodziców, którzy zawsze woleli się zająć pracą. Czy więc ich aprobata byłaby tym, co ujrzałby w Ain Eingarp, gdyby odważył się w nie spojrzeć? On sam nie ma pojęcia i nie chce wiedzieć.
Ale gdyby de Trafford spojrzał w lustro, nie zobaczyłby siebie z jakąś nagrodą - a pewnie to mu przeszło przez namyśl jako pierwsze. Ujrzałby siebie, swoich rodziców i grono osób, które lubią go nie za jego wygląd i status, ale za jego samego.
Ujrzałby swoje marzenie.

Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie: Wolf, pomimo wszystkich swoich wad i przyćmiewających je zalet, jest całkiem dobrym uczniem. Gdyby bardziej się postarał, pewnie miałby lepsze oceny, ale zwyczajnie mu się nie chce na większości lekcji. No, może poza jego ukochaną Transmutacją, której mógłby się uczyć non stop. Cudem za to jest, że kompletnie nie olewa Obrony Przed Czarną Magią, bo uznaje, że to zbyt nudny przedmiot, by się starać, ale nie na tyle denny, by przez niego uwalać rok. Ot, taki gdzieś pomiędzy.

Przykładowy post:

- Co masz na myśli mówiąc, że nie chcesz pójść w moje ślady?
-
po pięknej posiadłości rozległ się donośny głos, choć do krzyku dużo mu brakowało. Poniósł się echem i zniknął gdzieś w cieniach.
Jego źródłem był niejaki sir Arthur de Trafford, aktualnie przebywający w gabinecie ze swoim synem, gdzie odbywali poważną rozmowę.
- To jest tradycja, Wolfram! Nie rozumiesz tego? - spytał się wręcz łagodnie chłopaka, który siedział przed nim i uważnie go obserwował, choć nie wydawał się bardzo spięty. - Tradycji się nie porzuca. Co byś w ogóle robił, jeżeli nie pracował w Ministerstwie?
Wolfram milczał jeszcze długą chwilę, jakby ważył swoje słowa. Nic w nim nie zostało z tego pewnego siebie, psocącego, rozgadanego, aroganckiego i popularnego ucznia. Tak inny od tego chłopaka, który w szkole podrywał jedną po drugiej, zachowując przy tym urok i charyzmę. Tak inny od tego, który miał mnóstwo złośliwych pomysłów i uważał się za trochę lepszego od innych. Tak inny od tego chamskiego, a jednocześnie pociągającego chłopaka. Nie, teraz był spokojny, wręcz grzeczny, uważał, jak ofiara wyczekująca ataku drapieżnika.
- Chciałbym zająć się czymś związanym ze sztuką. Ojcze, podziwiam to co robisz, naprawdę. Ale... Mnie to nie interesuje. - odezwał się cicho, marszcząc brwi i nawet siląc się na grzeczny uśmiech. -
Chciałbym jedynie, żebyś to rozważył.

- Wybij sobie to z głowy, młodzieńcze! - warknął Arthur, kręcąc głową i pocierając skronie. - Mój syn i sztuka... Nie ma mowy!
Teraz idź do pokoju się pakować. Za niedługo szkoła.

- ...Tak, ojcze.

***

- Wolf? Mogę wejść? - zza zamkniętych drzwi od pokoju chłopaka rozbrzmiał lekki dziewczęcy głos, nieco zmartwiony. -
Słyszałam twoją rozmowę z tatą. Wpuść mnie, proszę.

- Tak, proszę. - odparł miękko chłopak, uśmiechając się pod nosem na widok drobnej ciemnowłosej dziewczynki, która od razu siadła koło niego na łóżku. - Nie martw się tym, dobrze?
- Pokłóciliście się? - zapytała zamiast odpowiedzieć i westchnęła cicho, kręcąc głową. - To niesprawiedliwe. Dlaczego nie możesz robić tego, co chcesz? Nie denerwuje cię to?
- Trochę. - przyznał Wolf, śmiejąc się cicho i przysuwając nieco bliżej siostry, by objąć ją ramieniem. - Ale ojciec ma rację. Tradycji się nie porzuca, a ja... Ja muszę przejąć po nim stanowisko. Tak było,
jest i będzie, więc nie przejmuj się. Jestem pewien, że ty będziesz mogła robić co chcesz.

- Akurat. - parsknęła, kręcąc głową i wywracając oczami. -
Dobrze wiem, że mama chce mnie jedynie wydać za mąż. Mówi o tym cały czas, chociaż jeszcze nie zaczęłam nawet szkoły!

- Mama chce dobrze. - mruknął, patrząc się na nią ciepło swoimi zielonymi oczami i poczochrał jej włosy, bo nie mógł patrzeć jak się smuci. - Koniec tego jęczenia. Zmykaj do siebie. Potem do Ciebie zajrzę, dobrze? Muszę coś jeszcze załatwić.
Już po chwili dziewczynki nie było w pokoju, a Wolfram położył się na łóżku, wpatrując się w sufit. Nie chciał przyznać się przed sobą, że jest zawiedziony, bo ojciec kazał mu kontynuować tradycję. Przecież był de Traffordem, a oni zawsze byli szczęśliwi! Nawet, jeżeli wiodło się źle,
to... Oni nie mieli takich zmartwień. Czyż to nie tak było z tymi arystokratycznymi rodami? Dużo pieniędzy i dużo szczęścia. Zero problemów, bo wszystkie dało się rozwiązać jeszcze zanim się pojawiły.
Ich życie i oni sami byli idealni. Wystarczyło spojrzeć na Wolframa!
Perfekcyjne brązowe włosy, cudne zielone oczy, niesamowita uroda (i to naturalna!), ciało niczym u młodego boga... Nie można by sobie wymarzyć niczego lepszego.
To czemu czuł, że czegoś mu brakuje?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Wolfram de Trafford
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Uczniowie -