Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Nicholas J. Irvine

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nicholas J. Irvine
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Nicholas J. Irvine    Wto Wrz 19, 2017 6:45 pm




Imię i nazwisko: Nicholas Jonathan Irvine. Przez pierwszy miesiąc życia był bezimienny, gdyż Cedrella wiecznie powtarzała, że nie może się zdecydować. Otrzymał imię dopiero wtedy, gdy Druella Finnigan wzięła go pod swój dach. Nicholas - od zwycięstwa ludzi, natomiast Jonathan jako dar od Boga.
Imiona i nazwiska rodziców: Ignatius Montgomery Tuft (syn Wilhelminy Tuft) – były minister magii, zabity przez swojego syna – Nicholasa, Cedrella Dale Irvine – mugolaczka lekkich obyczajów, w latach szkolnych uczęszczająca do Hufflepuffu. Nicholas jednak przez całe swoje życie nie miał nic wspólnego ze swoimi rodzicami, którzy miesiąc po narodzinach chłopca - oddali go do czarodziejskiego sierocińca, znajdującego się w samym sercu Szkocji.
Data urodzenia: 9 listopada 1937 roku na północy Szkocji.
Miejsce zamieszkania: ulica Pokątna w Londynie. Mimo, że mieszkanie jest dość świeżym zakupem, Nicholas niespecjalnie dba o swoje cztery ściany, które dość szybko straciły powiew nowości i świeżości.
Status majątkowy: zamożny – nie zdążył wydać całego majątku przed pójściem do Azkabanu, dlatego w jego skrytce u Gringotta jest naprawdę pokaźna góra złota.
Czystość krwi: półkrwi – matka była mugolaczką, jednak w jej rodzinie sporadycznie pojawiali się czarodzieje, natomiast ojciec Nicholasa był czarodziejem czystej krwi, dokładniej jednym z ostatnich potomków rodu Tuft.
Była szkoła: Durmstrang, choć teoretycznie powinien trafić do Hogwartu – właścicielka szkockiego sierocińca dołożyła wszelkich starań, by posłać jednego z najbardziej niesfornych i sprawiających najwięcej trudności podopiecznych do szkoły, która słynęła z dyscypliny i twardego wychowania. Nie spodziewała się jednak, że młody Nicholas nie ma zamiaru spokornieć, wręcz przeciwnie! Pobyt na Północy spowodował, że młodzieniec wręcz zachłysnął się czarną magią i głoszonymi przez Gellerta Grindelwalda wartościami, jednocześnie rozwijając te najbardziej znienawidzone przez starą Druellę Finnigan cechy  charakteru.
Różdżka: krew reema, czerwony dąb,12 cali, niezwykle giętka.

Wzrost: 188 centymetrów – wysoki, o sylwetce atlety. To właśnie ta cecha sprawiała, że mimo skandali, Nicholas był obiektem westchnień i pożądań, wielokrotnie zajmując pierwsze strony Czarownicy, w której pełnił rolę Adonisa.
Waga: 87 kilogramów – proporcjonalna waga do jego wzrostu. I mimo, że jego kariera sportowa zakończyła się 15 lat temu, Nicholas wciąż dba o swoją sylwetkę, zupełnie jakby miał w każdej chwili wrócić na miotłę.
Kolor włosów: ciemny blond. I choć jego ojciec był ciemnowłosym mężczyzną o ostrych rysach twarzy, Nicholas odziedziczył urodę po matce – w tym ciemne blond włosy. Mimo pobytu w Azkabanie, w jego czuprynie nie widać ani jednego siwego włosa.
Kolor oczu: jasne niebieskie – jedyne, co otrzymał po swoim ojcu i jak się łatwo domyślić – najbardziej znienawidzona przez niego cecha wyglądu. Pod wpływem alkoholu, adrenaliny lub wściekłości – jego oczy robią się wręcz granatowe.

Praca: w przeszłości, a dokładniej w latach 1955 – 1962 był światowej sławy zawodnikiem Quidditcha, pełniącym rolę szukającego w jednej z najskuteczniejszych drużyn Quidditcha, a mianowicie w  Srokach z Montrose. Nicholas musiał przerwać swoją karierę po incydencie związanym z zabójstwem ojca, trafiając do Azkabanu na 13 lat. Po wyjściu z Azkabanu przyjęto go do Proroka Codziennego, w którym zasilił dział sportowy. Ostatnio również zaczęto zapraszać go do komentowania meczów Quidditcha, jednak jeszcze nie uległ tym prośbom.

Bogin: przybiera postać wielkich łańcuchów i kajdanek, bowiem Nicholas niczego się nie boi tak, jak powrotu do Azkabanu. Ale mimo traumy i bolesnych wspomnień z tamtego miejsca, wcale nie żałuje popełnionego czynu.
Amortencja: zapach powietrza po burzy, zapach murów Durmstrangu a także wypalające się słone drewno - o specyficznym zapachu z nutą  morskiej woni; jest to rodzaj drewna, spotykany w Szkocji, czyli w rodzinnych stronach Nicholasa.

Widok z Ain Eingarp:

Pławienie się w sukcesach od zawsze było jego mocną stroną, ale czy to tego właśnie potrzebował? Sterty pucharów, statuetek, tytułów? Nie potrzebował uznania, by wiedzieć, że był jednym z największych talentów i najszybciej rozwijających się zawodników Quidditcha. Miał wiele plakietek: aroganta, żigolaka, mordercy Ministra Magii, mordercy własnego ojca, przestępcy, więźnia Azkabanu, sieroty, syna dziwki, mistrza Quidditcha, zwolennika Grindelwalda… to wszystko to były tylko puste słowa, które już dawno przestały go ruszać. I co z tego, że zabił swojego ojca? I co z tego, że był sławny i wykorzystywał swoją urodę?
Jedyne czego tak naprawdę pragnął to zrozumienia. Nie chciał widzieć tych pogardliwych spojrzeń, słyszeć szeptów za plecami. Wszystko co zrobił miało swój powód, ale ludzie by tego nie zrozumieli. Nikt nie miał go zrozumieć, bo tylko on przeżył swoje życie. Chciał, by ludzie zobaczyli go takim, jaki naprawdę był.
Miał na imię Nicholas.
Nie "morderca", nie "zwolennik Grindelwalda", nie "arogant", nie "sierota", nie "syn dziwki", nie "podrywacz", nie "więzień Azkabanu"… A Nicholas.
Jego usta się poruszyły, a z nich wydobyło się pełne smutku i wewnętrznego cierpienia: nazywam się Nicholas Irvine.


Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności:
Nicholas od zawsze należał do grupy uczniów „zdolnych, ale niezwykle leniwych”. Rozwijał swoje umiejętności tylko w dziedzinach, które go interesowały, a niestety nie było tego zbyt wiele. Zawsze miał polot do zaklęć i obrony przed czarną magią. Interesowało go opanowanie magii niewerbalnej, by móc zaskoczyć przeciwnika, co było niezwykle przydatne zwłaszcza w pojedynkowaniu się. A przecież początkowe lata nauki spędził na marzeniach o tytule króla pojedynków.

Nauka w Durmstrangu rozwinęła również jego umiejętności z zakresu transmutacji, a sam przedmiot stał się jednym z jego ulubionych. Fascynowało go, jak za pomocą zaklęcia można zmienić czemuś kształt, wygląd… Wystarczyło by poświęcił trochę czasu na opanowanie tego materiału, wówczas wszystko szło po jego myśli. Jednak chwila zaniedbania… a jego oceny znacząco spadały. W dorosłym życiu dość często korzysta z zaklęć transmutacyjnych i dobrze mu one wychodzą.
Gorzej jednak u niego z resztą przedmiotów, które uważa za nieprzydatne. Eliksiry, zielarstwo, czy opieka nad magicznymi stworzeniami… to nigdy nie była jego mocna strona. Zdołały go zainteresować jedynie te eliksiry, które może do czegoś wykorzystać, to jest – lecznicze, wzmacniające, a także technika rozpoznawania trucizn.
Nicholas również fascynował się astronomią, jednak nigdy nie natrafił na przewodnika, który rozwinąłby jego zainteresowanie do tego stopnia, by samemu pogrążyć się w lekturach o gwiazdach i fazach księżyca. Szkolne mury opuścił więc jako przeciętniak, który jedynie potrafi rozpoznać poszczególne gwiazdozbiory – to wszystko.


Natomiast jego największym talentem i zainteresowaniem od zawsze było latanie i Quidditch. Mężczyzna zatracił się w swojej pasji do tego stopnia, że kosztem ćwiczeń i rozwijania umiejętności – zaniedbał resztę spraw. Dość szybko mu się to opłaciło. Był na piątym roku nauki, gdy zaczął wzbudzać zainteresowanie w świecie sportu. Dosłownie po opuszczeniu szkoły trafił do jednej z najlepszych drużyn – Srok z Montrose, w której grał do 1962, kiedy to trafił do Azkabanu.  


Przykładowy post:

Azkaban, 1965 rok

- Jak to jest? No wiesz. Zaciupać swojego starego?
- Fantastycznie.
- Jesteś pierdolonym szaleńcem. Człowiek legenda! Pewnie się tym szczycisz, co?
- Sam się przekonaj.
- Gdybym miał takiego syna, ukatrupiłbym go przy porodzie.
- Gdybym ja miał takiego ojca, nie dożyłby dnia moich urodzin.


~*~

Z Proroka Codziennego,  1959 rok:

Sroki z Montrose znowu triumfują. Dzięki niezawodnemu szukającemu Nicholasowi Irvine, który złapał znicz już w pierwszym kwadransie trwania meczu, Sroki z Montrose zapewniły sobie zwycięstwo w tegorocznym Pucharze Quidditcha. Choć do zakończenia rozgrywek pozostały jeszcze dwa miesiące i cztery kolejki – sytuacja już jest jasna! (…)
Odstawiając rozgrywki sportowe na bok, wspomniany wyżej Nicholas Irvine ponownie wdał się w pijatykę, odwiedzając burdel. Widziano go, jak opuszczał dom uciech z nastoletnią Rosjanką, a potem zniknął w zaułku Londynu. Odnaleźliśmy jednak nową miłostkę nieokrzesanego zawodnika, a całą sytuację skomentowała tak: Potrektował mie jak rzicz! Gdi mu się znudziła, zostawił mi w środku noci, ni płacąc nawit połowi tego, co mi się należało! (…) Muszę jednik przyznać, żi Irvine jest niezwikle doświadczoni. Dziewczyni przyzwyczaili go do nipłacenia, a potem to się dzieje, a mi głodujemy!

~*~

Z Proroka Codziennego, 1962 rok:

Ignatius Tuft (46 lat) zamordowany we własnym gabinecie! Ciało Ministra Magii znaleziono zaledwie minuty po tragedii. Sprzątająca Margery Hamilton (61 lat) skomentowała to tak: [i]usłyszałam podniesione głosy, dość szybko zorientowałam się, że coś jest nie tak. Szłam to sprawdzić, a wtedy spod drzwi wydobyło się ostre, zielone światło. Gdy wkroczyłam.. było już po wszystkim, a ten chłopak… ten paskudny chłopak się jedynie uśmiechał. Rozumiecie? Zabił człowieka i się z tego cieszył!
Sprawcę przyłapano na gorącym uczynku, jednak świadkowie donoszą, że nie okazał najmniejszego zainteresowania ucieczką. Mordercą Ministra Magii okazał się światowej sławy zawodnik Srok z Montrose – Nicholas Irvine ( 25 lat). Mężczyznę schwytano i umieszczono w zakładzie, gdzie czeka na proces. Śmiało możemy jednak powiedzieć, że Sroki z Montrose muszą poszukać nowego ścigającego… Co jest jednak ciekawe! Nasze źródła donoszą, że Nicholas Irvine był, uwaga!, synem poległego Ministra Magii. Ten nieludzki czyn na własnym ojcu (...)


~*~

Gabinet Ministra Magii, 1962 rok

Spoglądali sobie w oczy, które choć zarówno u Igatiusa, jak i u Nicholasa miały ten sam kolor i wyraz, to nie sposób było dostrzec, że mężczyźni byli swoimi przeciwieństwami. Minister Magii siedział za swoim olbrzymim biurkiem, zaplatając dłonie na powierzchni świecącego blatu, w który po chwili zaczął stukać palcami. I choć nie wymówił ani jednego słowa, dało się wyczuć podenerwowanie i zniecierpliwienie, natomiast niewypowiedziane: „czego chcesz” wisiało niebezpiecznie w powietrzu. Nicholas był podchmielony, jednakże wciąż myślał i zachowywał się niezwykle trzeźwo. Gdyby nie smród gorzały, nikt by nawet nie spostrzegł, że czymś się wcześniej sztachnął.
Irvine oparł się całym ciężarem ciała o krzesło, zapewne przeznaczone dla ważnego gościa, wyczekująco spoglądając w twarz ojca. Chociaż gestem dłoni zaproszono go do posadzenia szanownych czterech liter na to dostojne krzesło, to przecież nie mógł tak po prostu tego uczynić. Nie był nikim ważnym. A tym bardziej nie był żadnym gościem, bo z samej definicji – gość powinien być chciany, a tak się składało, że obronna poza Tufta jasno dawała do zrozumienia, że powinien jak najszybciej opuścić ten gabinet. Nicholas odchrząknął głośno, by po chwili się odezwać:
– Dlaczego mnie oddałeś? Jestem twoim jedynym synem! twoja krew płynie w moich żyłach, mogłem... – Wyrzucał z siebie i choć słowa były niezwykle podniosłe, wręcz emocjonalne, jego głos pozostawał zadziwiająco spokojny: – Miałbyś dziedzica!
– Dość tego, chłopcze. – Przerwał mu nagle oschłym, lodowatym tonem głosu, nie przestając nawet na moment stukać palcami w blat: – Czego chcesz? Pieniędzy? Masz ich przecież sporo. Wynoś się stąd. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. I ani słowa gazetom!
Nicholas wzniósł prawą brew ku górze, by już po chwili wybuchnąć gromkim śmiechem. To nie było jego pierwsze spotkanie z ojcem, a mimo to spodziewał się czegoś zupełnie innego. Teraz dopiero zrozumiał, jak bardzo jego marzenia były absurdalne.
– Wyjaśnień, ale chyba trafiłem pod zły adres. – A w odpowiedzi usłyszał jedynie stanowcze: „wynoś się stąd, gówniarzu, bo zawołam ochronę”. Nie miał jednak zamiary wychodzić. Nie tym razem.
(…)
Nicholas celował w niego różdżką. Jeśli wcześniej okazywał jakiekolwiek emocje, w tym momencie wyparowały one całkowicie. Jedynie stał w tym przeklętym gabinecie, patrząc jak ten stary dureń wreszcie zaczyna pojmować to, jak niebezpiecznym był człowiekiem. Zaczął prosić, błagać. Powtarzał: Nicholasie, synu, ja nie chciałem. Ale to była bzdura. Nicholas doskonale o tym wiedział. Te fałszywe, niebieskie oczy nie zasługiwały na żadną litość. Ignatius był zerem, który zasługiwał na to, co miało go teraz spotkać o wiele wcześniej.
– Jakie to uczucie, gdy twój jedyny syn cię zaraz zabije? – Autentycznie się uśmiechnął. Nie spodziewał się jednak, że ten stary pajac poderwie się z miejsca i zacznie uciekać, wołając o pomoc i błagając go o darowanie mu życia. Tego jednak Nicholas nie miał zamiaru uczynić.
– Jedyny syn! Aavada Kedavra. – Snop zielonego światła wystrzelił z różdżki Irvine’a i ugodził plecy Ignatiusa, by ten po chwili runął głośno na ziemię ze słowami: błagam, synu na ustach.
– Jedyny syn właśnie skazał cię na śmierć, ojcze – A jego twarz powoli wykrzywił błogi, spokojny uśmiech. Nie przyszedł tutaj z zamiarem zabicia Ignatiusa. Nie był tym psychopatą, o którym zaczną rozpisywać się gazety. Był ofiarą. Ofiarą człowieka, który teraz leżał na ziemi…

~*~

Z Proroka Codziennego, 1975 rok:

Brutalny ojcobójca wychodzi na wolność. Co na to Minister Magii? Czy najsłynniejszy syn zechce znowu mieć ojca?

Morderczo dobra passa Nicholasa J. Irvine'a!,

Gracz Quidditcha oddaje najbardziej zabójczy strzał w tym sezonie!,

Z takim wyglądem można mordować damskie serca - sekrety uroku rozchwytywanego gracza Srok z Montrose!,

Kogo trzeba zabić, by wyglądać tak jak Przystojnias J. Irvine - panie odpowiadają!

Przeglądając tytuły artykułów z dawnych lat, nie sposób nie uśmiechnąć się z goryczą. Są one bowiem dowodem na to, jak bardzo los bywa przewrotny. Czy ktoś był wtedy w stanie przewidzieć, jak bardzo trafne okażą się wspomnienia o morderczym wyglądzie najbardziej błyszczącej gwiazdy Quidditcha z lat sześćdziesiątych? (...)
~ M. I. Burke



Ostatnio zmieniony przez Nicholas J. Irvine dnia Czw Wrz 21, 2017 8:50 pm, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Nicholas J. Irvine    Czw Wrz 21, 2017 11:13 pm


Karta przystępna, dość ciekawa i jestem ciekawa, jak po tylu latach Nicholas odnajdzie się na wolności. Łap ode mnie 10 dodatkowych fasolek!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Nicholas J. Irvine
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Nicholas Nott

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -