Go down

Caroline C.  Rockers  Empty Caroline C. Rockers

on Sob Wrz 07, 2013 3:26 am

Karta postaci



Caroline C.  Rockers  C82a1b6d9251f6218058bd12bad0091f

Imię i nazwisko:
Caroline Claire Rockers.
Data urodzenia:
25.08.1960 r.
Znak zodiaku:
Panna.
Imiona i nazwiska rodziców:
Travis Rockers i Kalipso Rockers z domu Enosis. Oboje czystej krwi.
Krew:
Czysta.
Miejsce zamieszkania:
Rezydencja rodziny Rockers w Walii w hrabstwie Swansea przy ulicy Kings Road 13.  Jest jeszcze jedno miejsce należące do rodu, choć Caroline niestety rzadko tam bywa, niewielki budynek, właściwie letni domek w hrabstwie Holyhead. W rodzinie mówi się na niego Piorun Zeusa, jako że przyciąga błyskawice w trakcie burz.
Wykształcenie:
Skończyła w 1978 roku Hogwart. Należała do Slytherinu, do którego była bardzo przywiązana. Obecnie jest na etapie szukania stażu dla siebie, choć pewnie pod naciskiem pani matki wyląduje w Ministerstwie Magii, najpewniej w Departamencie Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów.
Miejsce pracy/wyuczony zawód:
Nie posiada, obecnie jest na etapie szukania stażu.


Cechy wyglądu



Caroline C.  Rockers  A9dd4fe577879948e7e4f82f27e4cdb0

Wzrost:
175 cm.
Waga:
54 kg.
Kolor włosów:
Ciemnobrązowe, w okresie jesienno-zimowym wręcz czarne.
Kolor oczu:
Ciemnoniebieskie, choć zależy od światła, gdyż czasem stają się dość jasne, przypominające lodowiec pod wodą.
Budowa ciała i postura:
Ektomoficzka. Szczupła twarz, smukła długa szyja, wąskie ramiona, mały biust, mnóstwo pieprzyków w różnych zupełnie przypadkowych miejscach jej ciała. Choć tego nie widać, jest wyćwiczona przez grę Quidditcha, ma sporą wytrzymałość. Do tego ma całkiem spore biodra jak na swoją budowę, no i oczywiście dochodzą do tego szczupłe, długie nogi. Stara się prostować, zwłaszcza jak jest obserwowana, jednak gdy zostaje sama i wie że może czuć się swobodnie, zaczyna się garbić. Pewnie jakaś krzywizna kręgosłupa już się u niej pojawiła.
Znaki szczególne:
Posiada blizny głównie na plecach; całe mnóstwo mniejszych i kilka większych, nadal nie do końca zagojonych. Ma też tam kilka świeżych nacięć. W kąciku ust znajduje się blizna, która staje się lepiej widoczna w świetle słońca. Jest właścicielką charakterystycznych oczu, które dopasowują się do jej nastroju, zdają się wręcz zmieniać kolor, gdy staje się wściekła lub przygnębiona. Ułożenie pieprzyków w okolicy jej obojczyka przypomina gwiazdozbiór, nadal nie jest pewna czy przypomina bardziej gwiazdozbiór wilka czy łabędzia. Prawie nigdy się nie uśmiecha.
Preferowany ubiór:
Na oficjalnych uroczystościach i w domu nosi eleganckie, dopasowane szaty. Kosztowne. Zazwyczaj w kolorach swojego rodu, ale i takie które, według pani matki, mają podkreślać jej "urodę". Włosy wtedy też są szykowane w sposób nadzwyczajny, tworzone są finezyjne fryzury, które doprowadzają ją do białej gorączki. W domu, nawet w zwykły dzień, musi ubierać ubrania, które zostaną zatwierdzone przez jej pani matkę. Nienawidzi tego, nienawidzi tego niepotrzebnego ubierania się zgodnie ze standardami.
W wolnych chwilach, gdy pani matka nie widzi, ubiera mugolskie zaczarowane lub czarodziejskie ubrania, często poszarpane, w ciemnych kolorach, mające loga zespołów. Bardzo lubi chodzić w spodniach, najlepiej w czarnych. Nie przeszkadzają jej dziury. Peleryny, płaszcze, za duże koszulki, ciężkie buty to jest coś, bez czego nie potrafi się obejść. Lubi też dodatki, choć w małym stopniu. Muszą być przede wszystkim ostre. O włosy jak nie musi to nie dba, robi z nimi co chce, zazwyczaj zostawia je rozpuszczone.

Umagicznienie



Caroline C.  Rockers  Befaf013875be30d80718dffae586c9c

Specyfikacja różdżki:
12 cali, cis, szpon hipogryfa, giętka. Posiada delikatną rysę, którą łatwiej wyczuć niż zobaczyć - powstała na skutek zaklęcia rzuconego przez Avellina Louvela.
Bogin:
Dopóki nie rzuciła Lumos, w pomieszczeniu panowała ciemność. Światło odkryło tajemnice dotąd zamkniętego pokoju na samej górze domu rodu Rockers. Nie zwracała uwagi na porozrzucane wszędzie bibeloty, powstałe pajęczyny czy kurz pokrywający pudełka, skrzynki, małe kufry. Ledwo powstrzymała kichnięcie, kiedy coraz głębiej wchodziła do środka. W końcu znalazła dużą świecę, która niemal natychmiast uniosła się w powietrze, kiedy tylko Caroline odpaliła ją na czuja; musiała przecież zgasić Lumos zaklęciem Nox, by móc użyć Incendio. Pokrętna sprawa. I ogólnie wspaniały początek wakacji. Prychnęła, mrucząc pod nosem i ruszyła dalej, próbując dostrzec coś ciekawego. W oczy rzuciła jej się stara, pewnie warta sporo galeonów komoda. Podeszła bliżej, targana ciekawością, licząc, że będzie tam coś więcej niż stare ubrania. Nie przejmując się tym, że się ubrudzi, otworzyła pierwszą szufladę i wtedy... nie stało się nic. Szuflada ani drgnęła.
- No tak, przecież byłoby za łatwo - szepnęła z przekąsem, odsunęła się kawałek i wycelowała różdżkę. - Alohomora.
Mebel w końcu zareagował. Szuflada się otworzyła i przez chwilę nie działo się nic, aż w końcu Caroline zrobiła krok do przodu i coś wyskoczyło ze środka. A właściwie ktoś.
Nie, to nie mogło być prawdziwe.
Jej matka z zimnym uśmiechem celowała w nią swoją różdżką, w głowie Rockers zaś nagle rozbrzmiały jej słowa.
Jesteś nikim, nikim, możesz przydać się jedynie w polepszeniu relacji z innym rodem. Słaba, bezużyteczna, Travis jest głupcem. Nienormalna. Mung czeka. Czeka. Czeka. Czeka. Zaraz będzie kolejna lekcja.
- Nie! - Krzyknęła, zaciskając jedną dłoń na różdżce. - Nie zbliżaj się do mnie.
Po zamruganiu, postać przed nią się zmieniła. Już nie było jej matki, był za to...
- Przecież ty... niemożliwe. Ty już... - szeptała zszokowana, czując jak niewidzialna dłoń zaciska się na jej gardle. Przed nią stał Shane. - Nie boję się ciebie. Nie żyjesz! Nie ma cię tutaj!
Czuła wzrastającą frustrację i złość, i jeszcze coś, co nie chciało odpuścić.
Pamiętasz tamten dzień? Ciągle pamiętasz o mnie? Jak się z tym czujesz, Rockers? Zabiłaś mnie suko, zabiłaś mnie, zabiłaś.
To z pewnością tylko wyobraźnia, to na pewno nic więcej. Bogin z twarzą Collinsa w końcu nie poruszał ustami. Musiała się skupić. Nieco drżącą ręką, w której dzierżyła różdżkę, rzuciła zaklęcie. Coś zabawnego. Zamknęła oczy. Śmieszny błazen. Zabawkowy klaun z wywalonym jęzorem i cały w kolorowych głupich wzorkach. Śmieszny błazen.
- Riddiculus - otworzyła je ponownie i przed nią rzeczywiście ukazał się zabawkowy błazen. Nie potrafiła się jednak roześmiać. Opuściła pospiesznie pomieszczenie, zamykając je za sobą. Zaklęciem.

Amortencja:
Na jednej z lekcji na siódmym roku pierwszy albo kolejny raz, nie pamiętała już dokładnie, omawiali eliksiry miłosne. Oczywiście, była mowa o najsilniejszym z nich, czyli Amortencji. Ten dział eliksirów kompletnie nie interesował C.; wszystko, co było związane z uczuciami zwyczajnie źle jej się kojarzyło. Słyszała te chichoty, gorączkowe szepty, przede wszystkim głupich dziewuszek, które nie mogły się doczekać, aż przejdą do praktyki.
Co za dno.
Rockers zmarszczyła niezadowolona swój nos, notując najważniejsze informacje o eliksirze, starając się całkowicie wyłączyć z zajęć. I pewnie by jej się to udało i jakoś wytrwałaby do końca, gdyby na sam koniec godziny lekcyjnej profesor Slughorn nie kazał podejść im wszystkim bliżej kociołka wypełnionego różową, a właściwie perłową substancją. Charakterystyczne spirale tylko potwierdziły obawy Caroline. To była Amortencja.
Kurwa. Miała nadzieję, że jednak nie będzie tego na OWUTEMach.
Gdy znalazła się jeszcze bliżej, poczuła charakterystyczne zapachy. Przyjemne zapachy.
Rozpoznała  drewno, z którego zrobiona była jej gitara, skórę, miętowe lody, ulubione perfumy ojca i charakterystyczną woń lasu po deszczu, choć było w niej coś dziwnego, nienaturalnego, wręcz dzikiego.
Głupstwa.

Widok z Ain Eingarp:
Nie wiedziała, czego się spodziewać, kiedy w końcu stanęła przed tym magicznym zwierciadłem - może tak naprawdę to był sen, jedynie sen, który okazał się zbyt realistyczny? Zaraz się obudzi, to pewne, pomyśli o tym, jakie głupoty musiała mieć w głowie, skoro w tym śnie chciała trafić do jakiegoś spokojnego, pustego miejsca, a okazało się, że wylądowała w komnacie z olbrzymim lustrem. Ain Eingarp.  Mówiło jej to coś. Oczywiście, że mówiło. Nie była głupia, nie aż tak. Dla siebie zawsze była wręcz znacznie sprytniejsza i mądrzejsza niż przeciętny Ślizgon, Gryfon, Puchon, a nawet Krukon. Drwiła ze skromności od dłuższego czasu, coraz pewniej stawiając swoje kroki, ale... przy tym cholernym lustrze się bała. Nie chciała zobaczyć niczego, co by odbiegało od jej wizji. Wizji własnego królestwa postawionego na prochach starego świata. Pokonała w końcu odległość, by dostrzec siebie i swojego ojca. Uśmiechał się do niej dumnie, kiedy niemalże głupio się szczerzyła, trzymając w jednej dłoni Puchar Świata w Quidditcha, w drugiej plakat informujący o mającym się odbyć koncercie jej zespołu. Caroline zadrżały dłonie, zwłaszcza kiedy zza jej pleców wyszły zwierzęta wyczarowane przez nią i przez ojca. Na ich widok oboje wybuchli śmiechem, zaś prawdziwa ciemnowłosa złapała się lustra, dostrzegając kolejny element. Wysoki cień w oddali, zbyt zamglony, by mogła go rozpoznać, zbyt ukryty, ale będący tam, w jej pieprzonym sercu, które nie powinno bić.
Bardzo chciała, by był to tylko sen.

Zwierzę totemiczne:
Wąż, dokładnie to żmija zygzakowata.


Przeszłość i przyszłość



Caroline C.  Rockers  1446884de8313634477dfc18eef8d922

Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności:
Trzeba przyznać, że C. radziła sobie całkiem przeciętnie w szkole, jeśli nie liczyć kilku niesamowitych przypadków, czy też wyższych stopni z Transmutacji i z Astronomii. Może gdyby bardziej przyłożyła się do nauki, to coś z tego by wyszło, ale wystarczało jej to, co miała. Zwłaszcza, że przy Eliksirach, z których nie była najlepsza, a zależało jej by jednak je skończyć i zaliczyć końcowy egzamin, siedziała mnóstwo czasu po zajęciach. Nie miała jednak tego "czegoś" by móc osiągać dobre wyniki bez większego wysiłku. Tak poza tym była zbyt leniwa, by się sama wychylać, choć jeśli jakiś profesor ją spytał to próbowała odpowiedzieć najlepiej jak umiała.
Od dziecka lubiła Quidditch, ćwiczyła wytrwale przede wszystkim z braćmi, jako że ojciec nie zawsze miał czas. Dzięki tym treningom około IV roku dołączyła do szkolnej drużyny, gdzie idealnie odnalazła się na pozycji pałkarza, pomimo swojej płci i braku widocznych mięśni - miała w sobie sporo energii, którą mogła dzięki temu dobrze spożytkować.
Kocha śpiewać i grać na gitarze, dołączyła zresztą do szkolnego muzycznego kółka na VI roku i była w nim aż do końca. Swoją przyszłość wiązała z muzyką, choć wiedziała, że to nie będzie łatwe, zwłaszcza, że matka miała co do niej inne plany.
Jak przystało na członka rodu Rockers, ma dryg do Transmutacji, ale i, co pozostaje tajemnicą, do czarnej magii, a to przez wpływ krwi rodu Enosis. Potajemnie ćwiczy zaklęcia, zwłaszcza te, które związane są z wpływem na ludzką psychikę i uczucia. Kilka razy udało jej się rzucić jedno z zaklęć niewybaczalnych, Imperiusa. Nie były to jednak zbyt imponujące osiągnięcia, zważywszy, że nie ma nikogo, kto mógłby ją prowadzić, działa bowiem na własną rękę.
Od wakacji po VI roku zaczęła uczyć się też Legilimencji, mając dobry dostęp do ksiąg magicznych w swoim domu. Opanowała już podstawy, które pozwalają jej na czytanie myśli u  mniej odpornych czarodziejów - lubi sobie mówić, że "same do niej przychodzą".
Nie zna się na Zielarstwie ani na Opiece Nad Magicznymi Stworzeniami, choć ogólnie kocha zwierzęta - woli je bardziej od ludzi. Starożytne Runy, Numerologia czy Mugoloznawstwo to również nie jej brożka. Wróżbiarstwo o dziwo lubi, choć nie ma trzeciego oka, a Astronomię kocha, równie mocno, co Transmutację.
Nie zna się na gotowaniu ani sprzątaniu, tańczyć niekoniecznie umie, chyba że jest pod naciskiem matki, która stara się wpoić jej te wszystkie czystokrwiste zasady i maniery.  

Koncepcja gracza:
Caroline została stworzona z myślą do brania udział w akcjach różnego rodzaju, poniekąd i do tworzenia ich. Jeśli chodzi o jej przyszłość, na pewno zależy mi na tym by pokazać i rozwinąć motyw konfliktu jej z matką, a także z innymi ludźmi, jako że dąży do tego by inni ją znienawidzili. Sprawiają jej radość negatywne emocje i reakcje, które otrzymuje, a przynajmniej tak jej się wydaje. Potrzebuje silnych bodźców i poniekąd do nich dąży, nienawidzi ignorancji i lekceważenia jej osoby, jej umiejętności. Chce stać się jeszcze silniejsza niż jest, chce mieć kontrolę najpewniej za sprawą zaklęć wpływających na ludzki umysł czy umiejętności legilimencji. Ma tendencję do autodestrukcyjnych zachowań, co przejawia się chociażby w tym, że sięga po używki takie jak papierosy, alkohol, ostatnimi czasy od czasu do czasu nawet po magiczne narkotyki. Lubi walki czy to magiczne czy mugolskie, tworzy sobie wrogów, którzy stają się poniekąd jej celami życiowymi. Jest bardzo impulsywna i nie przebiera w słowach i gestach, jeśli czuje, że może sobie na to pozwolić. Nie pozwala się dotykać, zwłaszcza nie bez pozwolenia, nie działa to u niej w drugą stronę. Boi się emocji, gardzi współczuciem, najważniejszą osobą w jej życiu jest ojciec, do którego czuje się bardzo przywiązana i który jest jej największą słabością. Odkąd zginął Shane i dowiedziała się, co do niej czuł, wpada w bardzo melancholijne stany, nie lubi o nim wspominać. Poniekąd przeraża ją to, że ktoś mógł do niej cokolwiek cieplejszego czuć, zwłaszcza on.  Po cichu marzy o tym by tworzyć magiczną muzykę, mieć swój zespół, być wolną.  Potrafi pragnąć sprzecznych rzeczy. Z jednej strony zdaje się odstawać od stereotypowego czystokrwistego, z drugiej jej cechy takie jak chociażby zacięcie, bezwzględność i okrutność wpisują się w pewien schemat.


Ostatnio zmieniony przez Caroline Rockers dnia Pon Lis 26, 2018 4:47 pm, w całości zmieniany 21 razy




Me and the devil
Walking side by side

Caroline C.  Rockers  Empty Re: Caroline C. Rockers

on Pią Lis 03, 2017 9:12 pm
Edytowana KP nadal pozostaje Wybitna, zatem pozostaje mi dać tylko 5 dodatkowych fasolek i z 25 fasolkami posłać Caroline dalej w świat. Najlepiej jak najdalej, by nie używała zbyt wiele Imperiusa na biednych Anglikach... Leć!
Na podstawie karty przydzielam ci 5 atutów i 2 słabości.

Atuty:
- Głos skowronka - postać wcale nie musiała odebrać jakiejś szczególnej edukacji muzycznej. Może nie mieć pojęcia o najnowszych albumach ani nawet o popularnych zespołach. Ale kiedy zacznie nucić starą, znaną wszystkim piosenkę, nawet najzagorzalszym przeciwnikom sztuki zmiękną serca. Ten głos to po prostu dar.
- Zimna krew - w sytuacjach stresowych postać nie traci głowy. Czy to szalejące nad głową avady, czy (co gorsza) złamany paznokieć, umie zachować trzeźwe myślenie i sensownie podejść do problemu.
- Siła płynąca z ducha -  postać, jeśli jest pobudzona odpowiednio silnymi emocjami, nabiera większej siły fizycznej, niż zazwyczaj. Taka postać dużo lepiej się bije, jeśli buzuje w niej agresja, może też być świetnym pałkarzem, jeśli gra budzi w niej euforię.
- As przestworzy -  postać fantastycznie lata na miotle. Na pierwszych zajęciach miotła od razu poderwała się do jej ręki, widok przepaści pod stopami nie budzi w niej lęku, a zwinność pozwala na różne akrobacje powietrzne.
- Z dobrego domu - postać pochodzi z rodziny, która jest bogata, szlachecka lub po prostu znana. Może jej wujek to Minister Magii? Może matka jest znaną filantropką? Starszy brat wygrał mistrzostwa w Quidditchu? No a nazwisko Malfoy mówi samo za siebie.

Słabości:
- Mrok serca - postać czuje wewnętrzny pociąg do ciemnej strony. Jej potęga kusi ją i wabi, tak że niemal nie sposób jej ulec, a wszelkie próby opierania się będą o wiele trudniejsze niż w przypadku innych postaci.
- Oczekiwania rodziny - postać należy do rodziny z konkretnymi planami na jej przyszłość. Za wszelką cenę stara się zrealizować oczekiwania, nie śpi po nocach żeby uzyskać W z Eliksirów, a jeśli zawiedzie, wyrzuty sumienia nie dadzą jej spokoju przez długi czas.











You and I walk
a fragile line
I have known it all thistime
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach