Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Dziupla w Starym Drzewie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Dziupla w Starym Drzewie   Pon Wrz 04, 2017 10:48 pm



Zamieszkana przede wszystkim przez owady, zarówno te znane mugolom jak i czarodziejom. Oprócz chrabąszczy czy os, istnieje też możliwość spotkania trzminorków i żądlibąków. Idąc wgłąb można dostrzec unoszącą się w powietrzu mapę z niecodziennym ułożeniem gwiazd. Co jakiś czas słychać tu pohukiwanie sów.

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pią Wrz 08, 2017 7:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Pettigrew
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Dziupla w Starym Drzewie   Czw Wrz 07, 2017 5:15 pm

Nie sądziłem, że tak szybko otrzymam awans i porzucę rolę chłopca na posyłki. W pierwszej chwili pomyślałem o swoim czystokrwistym nazwisku, ale dosyć szybko porzuciłem ten pomysł. Za nic w świecie niesławne Pettigrew nie mogło pomóc w mojej karierze, stąd zacząłem analizować sytuację w redakcji. Z powodu wakacji wiele osób wzięło urlopy albo zlecenia na dalekie podróże, a duża liczba młodych i ambitnych jedynie patrzyła z nadzieją w oczach na władzę. Byłem jednym z tych, którym dano możliwość wykazania się. Jakimś cudem nie wietrzyłem żartu przy otrzymanej ofercie, co musiało być niejakim przejawem naiwności.
Na moje szczęście, nikt nie zaczął się brechtać z młodego półgłówka. Ba!, na domiar tego wszystkiego DOBREGO, Prorok Codzienny postanowił mnie wysłać w podróż służbową. Co prawda, nie jakąś super daleką do ciepłych krajów czy w inne ciekawe miejsca, tylko do Glasgow w Szkocji, ale dla mnie to i tak było coś niesamowitego. Rzadko opuszczałem Londyn i nigdy nie byłem za granicą, jeśli nie liczyć, oczywiście, Hogwartu. Zresztą, szkoła się skończyła. Teraz dostałem poważne zlecenie, miałem sam wyjechać w podróż i przeżywać przygody życia. Sam. Bez Huncwotów. Trochę mnie to przerażało, ale dam radę, prawda? Musiałem dać radę i pokazać im wszystkim, że jednak do czegoś się nadaję. Musiałem to pokazać przede wszystkim sobie.
Tak też znalazłem się w muzeum z lekkim opóźnieniem, namierzyłem mężczyznę, którego polecono mi odszukać, po czym wysłuchałem jego historii. Trochę bardzo nie spodobał mi się fakt, iż nie miałem jednak pracować sam i miałem być uzależniony. Od dziewczyny. O rok młodszej. Nowej koleżanki Syriusza.
Nim jednak zdążyłem cokolwiek powiedzieć, ustalić jakieś zasady, opracować strategię, ta pociągnęła mnie za sobą i wylądowaliśmy w kompletnie nowym miejscu. Nowym… albo zbyt starym, by nie odczuć na swojej skórze jego specyficznej aury. Zadrżałem, kiedy wyobraźnia przywołała do mej głowy krzyk palonych żywcem kobiet.
Wstałem. Postanowiłem nie razić więcej mojej, ani Ismael, strefy komfortu, która została pogwałcona przez dziuplę w drzewie. Dosyć ciekawe miejsce... Tylko że nie zdążyłem niczego ze sobą zabrać, prócz różdżki. A otaczał nas las. Merlin jeden wie jak wielki.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Dziupla w Starym Drzewie   Pią Wrz 08, 2017 7:57 pm

Całkiem szybko i sprawnie pokonaliście zarośla, choć kilka gałązek poraniło was w twarze i ręce, ledwo też uniknęliście trującej rośliny, która tylko czyhała na nieuważających wędrowców. Aura nowego miejsca była całkiem neutralna, mogliście wyczuć, że nic nie chciało was skrzywdzić, przynajmniej na razie. Kiedy upadłeś, Peter, zahaczyłeś rękawem szaty o większą gałąź z kolcami i  materiał się rozpruł. Podniosłeś się i obrzuciłeś wasze otoczenie szybkim spojrzeniem. W tym czasie ty, Ismael, rozglądałaś się zaciekawiona i podekscytowana potencjalną ilością chowających się w tej dziupli zwierzątek.  Wykonałaś więc kilka kroków, zauważyłaś ładnego błyszczącego chrabąszcza nad sobą i twoja ręka wystrzeliła by go dostać. Niestety przy okazji strąciłaś niezbyt widoczny w tych ciemnościach ul.


Pierwsza osoba, która odpisze, rzuca kością.

1 - były tam pszczoły, które od razu was zaatakowały
2 - były tam pszczoły, które was otoczyły, utrudniając widoczność
3 - były tam pszczoły, ale jeszcze nie opuściły ula
4 - były tam trzminorki, które was zaatakowały swoim syropem
5 - były tam trzminorki, które was obsiadły
6 - były tam trzminorki, ale jeszcze nie opuściły ula

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Pettigrew
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Dziupla w Starym Drzewie   Sob Wrz 09, 2017 5:03 pm

Chwilę za mną, z dosyć klimatycznej dziupli, wyszła Ismael. Za bardzo nie przejmowałem się tym, co dziewczyna robi ze sobą. Nadal nie podobało mi się to, że jest tu ze mną, więc chwilowo się do niej nie odzywałem. Poniekąd, dosyć niegrzecznie, traktowałem ją jak powietrze. Niby, bo gdyby coś jej się złego działo, nie byłbym znowu tak obojętnie nastawiony do jej żywota i bym jej pomógł. Ach, Pettigrew jak zwykle pomocny.
Rozejrzałem się wokół. Las był… super. Nic nas nie zaatakowało, zaś wokół panowała względna cisza. Skupiłem się nawet bardziej na nasłuchiwaniu, dosyć szybko przechodząc w napawanie się magicznym miejscem, pomimo tego, co czułem jeszcze chwilę wcześniej. Wiem, to mogło być niebezpieczne i miałem to na uwadze. Tylko że w dalszym ciągu nic się na nas nie rzucało, ani nie chciało otruć… z wyjątkiem jednej rośliny, to było naprawdę spoko.
Ruszyliśmy nawet z miejsca, by gdzieś, gdziekolwiek dotrzeć. Oprócz wspomnianej roślinki, którą rozpoznałem w ostatniej chwili, jedynie moja szata uległa lekkiemu zniszczeniu. Z mojej głupoty, bo nie zauważyłem kolczastej rośliny, o którą się zahaczyłem. Nie mogłem jednak zapisać to w rubryczce atak. Raczej głupota.
Spojrzałem na dziurę w szacie. Mama nie będzie zadowolona, że zniszczyłem jedną z moich najlepszych. Cóż, może jednak uda jej się to jakoś magicznie zacerować? Tak, że nie będzie nic widać? Miałem takową nadzieję.
A gdzie, tak poza tym, podziewała się Ismael…? Postanowiłem się rozejrzać.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Dziupla w Starym Drzewie   Sob Wrz 09, 2017 5:03 pm

The member 'Peter Pettigrew' has done the following action : Rzuć kością


'Pojedynek' :

Result : 1

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ismael Blake
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Dziupla w Starym Drzewie   Sro Wrz 13, 2017 7:53 pm

Ciekawość. Coś, co wiodło ludzi na krańce światów, sprawiało że marzyli o dryfowaniu w kosmosie i pchali technologię do przodu. Coś, co zmuszało ich do odkrywania nieznanego - to właśnie to sprawiło, że ona, a nie ktoś inny znalazł się w muzeum. Ona, a nie ktoś inny poczuła się w wystarczający sposób zainspirowana całą historyjką o czarownicach na stosie - jedną z niechlubnych kart historii. W dodatku - kiedy zobaczyła, że to właśnie z Peterem przyszło jej... powiedzmy pracować, wszelkie wątpliwości rozprysły się niczym mydlana bańka. Cóż - może i go nie znała, a przynajmniej nie dosłownie i nie personalnie, ale był huncwotem. A w jej naiwnym wciąż, rudym łebku znaczyło to ni mniej, ni więcej tyle, że można mu było ufać. No, może nie w 100%, ale wystarczająco, żeby ruszyć na wycieczkę w nieznane. Nie krępowała się więc i pociągnęła go za rękę, najwyraźniej bardzo ucieszona z faktu, że miała mieć towarzystwo, jednocześnie nawet przez moment nie zastanawiając się nad tym, jakie chłopak może mieć o niej mniemanie. W końcu była, khe khe, nową koleżanką Syriusza, cokolwiek to mogło znaczyć w głowie jego i osób postronnych. Fakty natomiast były takie, że Kundla to tej pory była w większości nieszczęściami, niczym średniowieczna zaraza. W przypadku Remusa, po obu stronach tabelki "dobre rzeczy | złe rzeczy", były równe kreski, więc wynik się równoważył. Potter natomiast... well... partnerstwo w treningach nie liczyło się do żadnej z kolumn.
Las był... super. I to nie takie zwykłe super, tylko S U P E R !!!. Z trzema wykrzyknikami, pisane kapitułą i ze spacjami pomiędzy poszczególnymi literami. Wpuszczenie jej tutaj było jak wydanie na siebie wyroku, bo czuła się jak dziecko w sklepie ze słodyczami. Chciała to, to i tamto. Chciała pomacać, popatrzyć i powąchać. Chciała wszystko. W tym momencie. Natychmiast. Teraz. Nie myślała o czymś tak trywialnym, jak przestrzeń osobista - to nagle gdzieś zniknęło, najwyraźniej chyba z godnością i zainteresowaniem czymkolwiek innym jak otaczająca ich zieleń.
TEN CHRABĄSZCZ... Ismael westchnęła pełna uniesienia, widząc błyszczące stworzonko i wyciągnęła ku niemu rękę, terkocząc na jakichś wyższych, podekscytowanych rejestrach coś, co po krótkiej analizie można było zinterpretować jako:
- Peter!POPATRZTYLKO!!! - wyrzuciła to jednak z siebie na jednym wydechu, a litery i słowa lepiły się do siebie nieznośnie, ledwo dając się od siebie oddzielić. Nie miało to jednak znaczenia, bo dziewczyna poczuła, że jej ręka o coś zahacza. O coś, co spada, a upadek powoduje ostrzegawcze bzyczenie. Westchnęła. W momencie kiedy tylko zdała sobie sprawę, że to coś spada, to nie mogło się dobrze skończyć. Bo to był ul. Ul wściekłych pszczół, bo jakiś idiota [idiotka], zniszczył ich dom. Rudowłosa odskoczyła, a przynajmniej taki miała zamiar, unosząc ręce nad głowę, jakby próbując się w ten sposób osłonić. Odruch, ale jednocześnie wiedziała jak głupi on był. Nie miała jednak co zrobić; nie umiała żadnych zaklęć, które generowały strumień wody, czy odpychały chmary robactwa. Obejrzała się na Pettigrew w akcie desperacji rzucając do niego;
- Woda, Peter. Jeśli znasz zaklęcia tworzące wodę to ich użyj! - a nuż były gryfon okaże się wybawicielem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Dziupla w Starym Drzewie   Sob Wrz 16, 2017 2:55 am

Podczas rozglądania się, nie zauważyłeś niczego konkretnego. Wystające pnącza, połamane gałęzie na ziemi, kilka większych kamieni... i mnóstwo czerni; dokładnie tam, gdzie słońce nie dochodziło. Jakiś mały pajączek znalazł się na twoim ramieniu i zaczął tworzyć nową pajęczynę, którą przez przypadek mu zniszczyłeś. Kilka sów się odezwało, a nie tak daleko od ciebie znajdowała się twoja towarzyszka. Ismael, w tym czasie zorientowałaś się dość szybko, co się stało. Na dźwięk twojego głosu wściekłe pszczoły opuściły swój przewrócony dom i zwróciły się w waszą stronę, większość jednak w twoją. Jeden z robaków zaatakował cię swoim żądłem, wbijając się ostro w szatę. Pszczół była cała chmara, do ciebie, Peter, mniejsza ich część jeszcze nie doleciała. Ty, Ismael, byłaś w zdecydowanie gorszej sytuacji.

Ismael Blake: -4 PŻ


_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Peter Pettigrew
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Dziupla w Starym Drzewie   Pon Wrz 18, 2017 3:39 pm

Otaczająca nas natura zapierała dech w piersiach. Nie tylko Ismael dodała żywiołowości, którą to raczej okazywała zdecydowanie bardziej niż ja. Było w tym coś tak dziewiczego, że wydawało się być… po prostu pięknym. Nieskrępowanie, prawdziwość i naturalność w jednym, zapakowanego do ślicznego pudełka o rudej burzy włosów. Nie, że ja… Po prostu dostrzegałem to piękno, nic ponadto. Ismael, choć do tej pory bardziej irytowała mnie swoją obecnością, okazywała się przełamywać moją niechęć do swojej osoby. Cóż, pewnie do czasu, kiedy nie zacznie nas pakować w kłopoty przy każdym nieostrożnym ruchu.
Właśnie, to coś charakteryzowało moją osobę. Pomimo zafascynowania otoczeniem, zachowywałem wyrobioną sobie ostrożność. Czy to w stosunku do innych osób, czy też mniej lub bardziej żywego otoczenia. Może właśnie dlatego nie mogłem chwalić się bliznami po gwoździach wbitych w nogę, licznymi historiami złamań z dzieciństwa i tak dalej. Rodzice trzymali mnie w bardziej hermetycznym otoczeniu i uważali, bym sobie nic nie zrobił. Byłem jednym ich synem, jedynym, którego mogli głupio utracić. Nie zamierzali do tego dopuścić.
Ale teraz nie byłem smarkiem. Dorosłem – teraz tak dosłownie, można by rzec, i to w mgnieniu oka – i uświadomiłem sobie jednocześnie, że, cholera, poniekąd zostałem obarczony odpowiedzialnością za młodszą dziewczynę. Nie dość, że była nie pełnoletnia, to jeszcze beztrosko biegała od krzaczka do krzaczka… I nie mogłem jakoś uświadomić sobie tego jakoś wcześniej? Być może uchroniło by to nas przed pszczołami czy co to tam sobie żyło w tym czymś, co spadło.
Merlnie – rzuciłem odruchowo z siebie, zatrzymując się ze wstrzymanym oddechem. Melancholia minęła, nadszedł mini dramat w jednym akcie nakręcanym przez pszczoły. Nieco niezdarnie wyciągnąłem różdżkę i wziąłem głęboki wdech. Jeden jedyny taki, bo musiałem zareagować, jeśli nie chciałem skończyć z użądleniami.
Aqua eructo! – wyrecytowałem, kierując swą różdżkę, z charakterystycznym ruchem dla rzucanego zaklęcia, w stronę pszczół. Właściwie, zacząłem machać w różne strony, jak gdybym chciał zgasić przed sobą pożar, i, taką też taktykę przyjmując, ruszyłem w kierunku koleżanki, by uwolnić ją od tych małych bestii.

_________________


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Dziupla w Starym Drzewie   Yesterday at 5:07 pm

Zareagowałeś odpowiednio. Twoja różdżka zresztą zadziałała bezbłędnie; spory strumień wody poleciał w stronę pszczół, które się do ciebie zbliżały. Zostały pokonane, choć woda leciała we wszystkie strony, jako że machałeś nią tak jak chciałeś. Inne stworzenia nie zdawały się być z tego faktu zadowolone, rozległo się więc kilkanaście różnych lepiej lub gorzej słyszalnych dźwięków. Udało ci się bez większych problemów dostać w pobliże Ismael. Część owadów, które ją atakowały została pokonana, lecz nadal istniało zagrożenie. Ismael, mogłaś poczuć jak reszta pszczół dostaje się bardzo blisko ciebie i używa żądeł by ukarać cię za to, co zrobiłaś. Jeśli tak dalej pójdzie, stracisz przytomność.

Ismael Blake: -6 PŻ



_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Dziupla w Starym Drzewie   

Powrót do góry Go down
 
Dziupla w Starym Drzewie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczony domek na drzewie
» Huśtawki na drzewie
» Huśtawka na drzewie
» Domek na drzewie
» Hamaki na drzewach

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Wielka Brytania :: Glasgow  :: Zaczarowany Las-