Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Kamienne Schody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Kamienne Schody   Pon Wrz 04, 2017 9:31 pm



Należy być bardzo ostrożnym, gdyż stopnie kruszą się pod stopami. Korzenie atakują każdego, kto jest za głośno, a gdzieś przy kamiennej ścianie czai się tabliczka ostrzegająca przed niebezpieczeństwem. Koślawą ręką ktoś nabazgrał obok niej kilka run.

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marjorie Meadowes
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Kamienne Schody   Wto Wrz 05, 2017 11:35 am

Końcówka jej urlopu zdecydowanie nie powinna wyglądać w ten sposób i Alyssa najchętniej spędziłaby ją tak jak całą resztę wolnego - na zabawach z Ezrą i baczeniu na zdrowie Aleca - jednakże nie mogła już dłużej liczyć na pandorowe krycie jej przed ojcem i udawanie, że relaksowała się podczas wycieczki po szkockich miastach. Zwłaszcza że Thomas w swoich listach zaczął dosyć wyraźnie sugerować, że bardzo chętnie zobaczyłby jakieś ciekawe zdjęcia z wypadu córki... To zaś oznaczało, iż najpewniej nie do końca jej wierzył, a ona nie chciała obecnie wywoływać jakichkolwiek większych awantur. Dopiero co odzyskała ojca - a może lepiej, by przyznała, że zyskała go po dwudziestu czterech latach - i nie chciała tego tak po prostu marnować. Była w kropce. Zdecydowanie nie czuła się dobrze, gdy okłamywała go w ten sposób, jednakże czuła się do tego zmuszona przez jego podejście do całej sprawy. Był potwornie uparty w swoim podejściu i chyba jeszcze bardziej pamiętliwy. Przez wzgląd na to, cóż, ostatnie dwa dni zamierzała poświęcić na szybkie wizyty w Edynburgu, Stirling, Balloch, Oban, Fort William i ostatecznie Glasgow. Okoliczności sprawiły jednak, iż zaczęła właśnie od Glasgow, cały dzień spędzając na fotografowaniu miasta, które było jednak dużo bardziej biznesowe i nowoczesne, niżeli by tego chciała. Zdjęcia zdecydowanie nie wyszły po jej myśli, jednak nie poddawała się do czasu, gdy zwyczajnie jej to nie zmęczyło. Wtedy bowiem stwierdziła, że odłoży to na później, obracając się, by zrobić ostatnie zdjęcie...
Dosłownie sekundę później znalazła się na ziemi, upadając na pośladki. I choć z początku zdecydowanie była skonsternowana - przez kilka sekund bezrozumnie wpatrując się w chodnik, który nagle znalazł się o wiele bliżej jej twarzy niż wcześniej; bez przesady, nie była aż tak niska - ostatecznie uniosła wzrok na młodego chłopaka, z którym najwyraźniej się zderzyła. Całe szczęście, aparatowi nic się nie stało, więc po prostu przyjęła pomoc w podniesieniu się na nogi. Z początku zamierzała tylko podziękować za ten gest i odejść, jednak kwaśna mina chłopaka sprawiła, iż Meadowes zainteresowała się przyczyną zaistnienia tego wyrazu. Przedstawiając się już zwyczajowo - jako Aly - wdała się w rozmowę. Zdecydowanie nie spodziewała się, że cały dialog zakończy się w muzeum, jednak wciąż jeszcze tam nie była, więc co jej szkodziło zobaczyć je akurat teraz. I tak chciała to zrobić.
Składając praktycznie wszystkie swoje rzeczy w depozytowej szafce - zarówno torebkę, jak i aparat oraz inne rzeczy, które mogłyby przeszkadzać Alyssie w swobodnym poruszaniu się po kolejnych salach budynku - ruszyła ze swoim nowym znajomym, starając się wprowadzić jak najlepszą atmosferę. Nim się jednak obejrzała, cóż, jej próby zostały przerwane przez mężczyznę mającego im do opowiedzenia nietypową historię. Taką, która momentalnie zainteresowała blondynkę, bowiem ta poniekąd miała we krwi wkręcanie się w podobne sprawy. Wycieczka do lasu stała się zatem koniecznym elementem całej wyprawy do Szkocji, choć Meadowes nie zamierzała cykać tam zdjęć. Wręcz przeciwnie, praktycznie cały swój dobytek profilaktycznie pozostawiła w muzealnym depozycie, zabierając ze sobą tylko różdżkę. Jednocześnie nie zmieniła przy tym stroju, bo - tak prawdę mówiąc - zwyczajnie nie pomyślała o wyprawach do lasu, gdy rano przepakowywała się w hotelowym pokoju.
Nie żałowała swojej decyzji, kiedy wchodziła pomiędzy drzewa, jednakże widok starych, kruszących się schodów i korzeni zdecydowanie poruszających się nie przez wiatr... Powiedzmy, iż niespecjalnie zachęcił ją do dalszego stawiania ostrożnych kroków. Rzucając okiem na starą tabliczkę i stwierdzając, że o ile umiała odczytać jej część, o tyle krzywo nabazgrane znaczki stanowiły już dla niej coś kompletnie nie do zrozumienia, westchnęła bardzo cicho i spojrzała na Enzo. Po tym zaś zaczęła powolutku schodzić po stopniach, w czym zdecydowanie nie pomagał jej sypiący się kamień czy brak barierek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Kamienne Schody   Pią Wrz 08, 2017 7:35 pm

Wasze wejście do lasu przebiegło dosyć gładko, po drodze nie mieliście żadnych nieprzyjemności, nic was też nie zaatakowało. Ominęliście ścieżkę, kilka nieprzyjaźnie wyglądających miejsc i wylądowaliście w jednej z bardziej zadbanych części lasu. Rozpoczęła się wasza przygoda, mieliście nadzieję, że wszystko pójdzie gładko. Stawiane kroki przez ciebie, Alysso, były wyważone i ostrożne, pilnowałaś się by nie spaść ani nie zrobić sobie krzywdy. Nie znałaś run, ale te symbole zdawały się przyciągać twoją uwagę.

Tabliczka straszyła koślawymi literami ostrzegającymi przed niebezpieczeństwem. Kiedy zaczęłaś schodzić kruszące się stopnie pod twoimi stopami nie ułatwiały ci zadania, mało tego, w pewnym momencie stanęłaś nie tak jak powinnaś i część schodka urwała się od reszty, uderzając w twoją nogę, Enzo. Chciałeś się wycofać do tyłu, ale spadłeś, nie mogąc złapać równowagi. Wylądowałeś na samym dole.


Enzo Nero:
-10 PŻ

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marjorie Meadowes
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Kamienne Schody   Sob Wrz 09, 2017 1:18 pm

Mogła raczej dosyć śmiało powiedzieć, że lubiła prawie wszystko to, co związane było z naturą. Łąki, pola czy lasy... Zdecydowanie łatwiej odnajdywała się podczas spacerów w podobnych miejscach, niżeli w mieście, w którym plątaniny ulic i uliczek doprowadzały ją do bólu głowy i może nieco panicznego śmiechu towarzyszącego dochodzeniu do tego, gdzie tak w ogóle była. Paradoksalnie, znacznie łatwiej odnajdywała się w głuszy. W Londynie znała tylko te rejony, po których poruszała się na co dzień, a każda próba przeczytania mapy wychodziła jej dosyć kiepsko. Wychowując się na wsi - przynajmniej przez kilka początkowych lat życia, bowiem potem rozpoczęła się szkoła i Alyssa praktycznie co wakacje lądowała w londyńskiej kamienicy albo u kuzynki kuzyna kuzynki siostry matki ojca - znacznie częściej miała do czynienia ze zwierzętami i dziką naturą, nie zaś z ludźmi, których w tamtym czasie w jej otoczeniu było niewielu.
Ojciec zazwyczaj żył wtedy we własnym świecie - co poniekąd pozostało mu do tej pory - i zbytnio nie chciał mieć do czynienia ze swoją córką, nie zapoznając Aly z najróżniejszymi ludźmi przyjeżdżającymi do nich na godzinę lub dwie. Przeszkadzała mu. Niania zaś uparcie odciągała ją wtedy od domu, woląc pokazać dziecku koniki i krówki, niżeli narazić je obie na złość Thomasa. Robiła zbyt wiele hałasu. Prawdę mówiąc, dziewczyna przez długi czas znała wyłącznie jedną osobę w podobnym wieku, poznając ją w wyniku całkowitego przypadku i niezbyt szybko nawiązując kontakt pozwalający na wspólną szaloną zabawę. Gdy to jednak zrobiła... Cóż, ogród, pole czy las i tak były najlepszymi lokalizacjami dla dwójki dzieciaków. Do miasta było zresztą stanowczo zbyt daleko, by dostać się tam na własnych nogach - przynajmniej według rozeznania Meadowes - więc podejmowanie prób nie miało sensu, gdy wokół znajdowało się tyle ciekawych miejsc.
I choć już od dawna mieszkała w mieście, jeszcze dłużej nie była w okolicach Keighley, a same tereny dookoła jej rodzinnego domu zapewne całkowicie już zarosły... Zdecydowanie nie zmieniło to podejścia Alyssy do spacerów po takich miejscach, przez co na samym początku wizyty w Zaczarowanym Lesie nie czuła się jeszcze zbyt upiornie. Drzewa jak drzewa, może tylko trochę starsze i bardziej obrośnięte wszelkiego rodzaju pnączami niż te dotychczas przez nią widywane. Wystarczyło, iż szli w obranym wcześniej kierunku i nie zbaczali specjalnie ze ścieżki - w paru miejscach niespecjalnie odznaczającej się od mchu i trawy, ale jednak dostrzegalnej po wytężeniu wzroku - omijając tylko te niezbyt przyjemnie wyglądające zakątki, aby mogła całkowicie poczuć się jak podczas zwyczajnego spaceru. Być może w towarzystwie człowieka, którego praktycznie kompletnie nie znała, aczkolwiek nie było to dla niej wielką przeszkodą w czerpaniu pewnej przyjemności z wyprawy. Enzo być może nie mówił dotychczas zbyt wiele, ale nie wyglądał jej na specjalnie paskudnego człowieka.
Tak czy siak, sama nie wiedziała, w którym momencie nastąpiła ta zmiana scenerii i atmosfery, jednak im dalej szli, tym bardziej zaniepokojona się czuła. Mimo że sam początek lasu zdecydowanie nie wyglądał tak zadbanie jak okolica, w jakiej się znaleźli - o ile zapuszczone schody dało się w ogóle nazwać zadbanymi - zdecydowanie wolała dalej tam przebywać. Obecnie przemierzane przez nich miejsce nie robiło na Aly zbyt dobrego wrażenia. Sama nie wiedziała, czy chodziło wyłącznie o jego wygląd, czy może o obecność ostrzegawczej tabliczki albo dziwnych runicznych znaków, ale momentalnie się spięła, usiłując stawiać jak najostrożniejsze kroczki. Być może schodzenie miało zająć jej przez to znacznie więcej czasu, niżeli powinno, ale przynajmniej czuła się nieco pewniej. W pewnym momencie stanęła jednak całkowicie w miejscu, drapiąc się po szyi i rozglądając w poszukiwaniu szerokiego paska grubszej kory z dosyć gładką spodnią stroną oraz odpowiednio ostro zakończonego kamienia, kawałka kruszących się stopni, patyczka albo czegoś w tym rodzaju. Zaczynała żałować, że nie wzięła ze sobą torebki z notesem i długopisem. Małe runy przyciągały jej wzrok, skupiając na sobie część uwagi, a ona nijak nie potrafiła ich odczytać. Chciała więc spróbować jako-tako przerysować je na korze, żeby sprawdzić później, czym były.
Przystanięcie okazało się jednak dosyć głupim pomysłem, gdyż wystarczyło tylko, by ponownie wykonała kroczek w celu zejścia, żeby poczuć kruszący się pod jej butem stopień i zobaczyć, jak jego spora część odrywa się i zsuwa w dół - wprost na nogę Enzo. Potem było już szybko. Sama nie wiedziała, kiedy chłopak wykonał nieostrożny krok, jednak chwilę później jej towarzysz leciał już na łeb, na szyję w dół, lądując na dole schodów. Z ust blondynki wydostał się zaś cichy okrzyk przerażenia stłumiony wierzchem dłoni, jaką w tej samej chwili przyłożyła sobie do ust.
Wiedziała już, jak kruche były stopnie, więc zebrała się w sobie, by nie spróbować jak najszybciej zbiec do potencjalnie poszkodowanego. Dalsze powolne schodzenie także nie wchodziło już jednak w grę. Wykonując kolejne kroki, czubkiem buta uderzała każdy kolejny stopień, na którym miała postawić nogę. Tym samym chciała sprawdzić, czy kamień nie skruszy się pod naciskiem. Zamierzała w ten sposób nieco szybciej dotrzeć do chłopaka.
- Enzo? Nic ci nie jest? - Rzuciła półgłosem, gdyż wydawanie głośniejszych dźwięków kojarzyło jej się na swój sposób z naruszaniem wyjątkowej ciszy, jaka wcześniej zdawała się panować tu od naprawdę długiego czasu, a jaka znowu powróciła chwilę po upadku towarzysza Meadowes.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Enzo Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Kamienne Schody   Wto Wrz 12, 2017 9:24 am

Chłopak spadł na dół dosłownie jak worek ziemniaków. Jako że od dłuższego czasu miał cholernego pecha mógł się tego spodziewać zerkając tylko na schody, no ale cóż.
- Nic mi nie jest - Powiedział jednak bolała go trochę noga.
Nie lubił użalać się nad sobą dlatego też wolał wcale o tym nie wspominać szczególnie że jego towarzyszka wyglądała na bardzo miłą osobę, a takie są najgorsze. Blondyn wstał tym razem bardziej uważając i otrzepał szatę z brudu który mógł się do niej przyczepić podczas tego niekontrolowanego lotu w dół. Gdy już poprawił swój wygląd mógł zająć się runami z których i tak nic ni rozumiał. Niby w szkole się ich uczył no ale nie oszukujmy się, runy to coś z czego zawsze miał pizdę. Oczywiście nie poddawał się szybko i uparcie czekał aż rozwiązanie samo przyjdzie mu do głowy, no ale cóż.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Kamienne Schody   Czw Wrz 14, 2017 8:07 pm

Ciężko było ci dostrzec, Alysso, jakikolwiek luźny kawałek kory, wszystko wokół zdawało się być porośnięte mchem. W oczy rzuciło ci się kilka patyków i całkiem sporo kamieni; większych, mniejszych, brązowych, szarych, zielonych, czarnych, nawet czerwonych. Jeśli sięgnęłaś po patyk i kamień, mogłaś również zauważyć kawałeczek cegły. Reszta schodków zdawała się być w porządku, zeszłaś bez najmniejszego problemu. Bezpiecznie dotarłaś na sam dół. Wokół was był dość gęsty las, ciężko było stwierdzić, co znajduje się z prawej czy z lewej strony. Za wami znajdowały się kamienne schody, przed wami głównie drzewa.
Gdy tylko się odezwałaś, kilka zwierząt ci odpowiedziało, w tym dzięcioł. Oczywiście w swoim języku. Enzo, oczywiście bolała cię trochę noga, ale bolały cię również plecy, na dodatek obtarłeś sobie łokieć przy lądowaniu, choć mogłeś jeszcze tego nie wyczuć, jako że byłeś nadal oszołomiony po tym upadku. Z dołu nie widziałeś run, były niewidoczne, tak samo jak tabliczka ostrzegająca przed niebezpieczeństwem. By je odczytać musiałbyś wejść po schodkach na górę.


_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marjorie Meadowes
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Kamienne Schody   Pią Wrz 15, 2017 8:16 pm

Nie mogąc dostrzec ani kawałka kory leżącego luzem w tym porośniętym mchem i bluszczem otoczeniu, nieustannie uważnie rozglądała się dookoła. Praktycznie do samego końca miała odrobinę nadziei, że zauważy wreszcie coś, na mogłaby spróbować przerysować runy. Jednocześnie nie chciała jednak próbować nachylać się ku drzewom i pozbawiać ich płatów kory, okaleczać pni, ponieważ zdawało jej się, że... Cóż, byłoby to niespecjalnie dobrym posunięciem, zwłaszcza w magicznym lesie. Nie tylko poniekąd niemoralnym, ale także niebezpiecznym. Ostatecznie postanowiła więc całkowicie się poddać, zamierzając ruszyć dalej, licząc na własną pamięć. Przynajmniej do czasu, gdy nie dostrzegła całkiem płasko wyglądającego kamyka, po który pochyliła się w celu zabrania go w celu - być może - późniejszego wykorzystania. Dostrzegając przy nim kawałeczek cegły, wpadła na pomysł, by spróbować wyryć znaki ostrym kamieniem w cegle, jeśli jednak nie przyniosło to skutku, usiłowała zrobić to odwrotnie, przerysowując runy cegłą na kamień.
Niezależnie od wszystkiego, moment upadku Enzo sprawił jednak, iż przestała zajmować się wspomnianym przerysowywaniem tudzież samym zapamiętywaniem run oraz późniejszym - nadal nieco zamyślonym - schodzeniem, momentalnie myśląc o tym, by znaleźć się u dołu. Problem tkwił w tym, w jakim stanie były kamienne stopnie. Teraz już doskonale zdawała sobie sprawę z tego, jak łatwo było spaść, co było dla niej swoistym  szczęściem w nieszczęściu, ponieważ przez świadomość tego o wiele bardziej uważała w drodze po schodach. Reszta kamiennych płyt była jednak dosyć stabilna i trzymała się w określonych kawałkach, więc dalsze zejście poszło Alyssie dosyć bezboleśnie.
Stając już wreszcie u podnóży górki, uważnie przyjrzała się towarzyszowi, chcąc dostrzec ewentualne obrażenia chłopaka - zarówno te już przez niego dostrzeżone, jak i jeszcze nie za bardzo wyczuwalne przez szok.
- Jak twoja głowa? Nie poobijałeś się za bardzo? A różdżka? Jest cała? - Spytała, jednocześnie obchodząc go dookoła i marszcząc przy tym brwi. Górna warga dziewczyny uniosła się razem z kącikami zaciśniętych ust Aly w wyrazie ni to obawy, ni to zastanowienia. Mogłaby już w tej chwili pozaleczać co bardziej dostrzegalne obtarcia i siniaki, ale zdecydowanie nie podobała jej się gęstwina, jaka otaczała ich z obu stron. Była stanowczo zbyt duża, by dało się coś w niej zobaczyć, a las... Ten las nie był podobny do jakiegokolwiek jej znanego. Niepokoił ją.
- Możemy spróbować przejść gdzieś dalej, jeśli masz na to siły. Nie podoba mi się tutaj. Najchętniej znalazłabym jakieś lepsze miejsce. - Odezwała się po chwili milczenia i słuchania ptasich odgłosów, ponownie rozglądając się dookoła. - Nie wiem, czy nie lepiej dla ciebie byłoby zawrócić. Nie musimy koniecznie iść dalej, a ty możesz mieć wstrząs mózgu. - Nie chciała bagatelizować czegoś tak poważnego. Jednocześnie sama nie wiedziała, co najbardziej pragnęła zrobić, bowiem przygoda nadal ją kusiła, ale bezpieczeństwo było ważniejsze.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Enzo Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Kamienne Schody   Sob Wrz 16, 2017 10:09 am

Enzo stał tak i patrzył na swoją towarzyszkę. Czuł się świetnie jednak najwidoczniej ona w to wątpiła co lekko go zabolało. Przecież jest jednym z braci Nero, takie upadki to dzień powszedni dla tej dwójki.
- Nie bój się, nic mi nie jest. - Powiedział stając do niej tyłem i patrząc na gęstwinę. Było tu naprawdę ciemno przez drzewa które na siebie nachodziły.
- Pytanie czy Ty masz siły i czy się nie boisz, to może być niebezpieczne - Odrzekł odwracając się do niej z lekkim uśmiechem na twarzy.
Kusiło go by tam wejść, chciał sprawdzić co tak naprawdę jest po drugiej stronie lasu. Stojąc tak sprawdził jeszcze czy jego różdżka jest cała. Gdyby była pęknięta wtedy niestety musiały zrezygnować z tej przygody bo jak wiadomo, w magicznym lesie bez różdżki byłoby bardzo niebezpiecznie.
- Ruszamy? - Zapytał i wyciągnął rękę do dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Kamienne Schody   Yesterday at 3:34 am

Kamień, którym próbowałaś wyryć znaki w cegle nieco ją rozkruszył, zamiast zostawić odpowiednie ślady. Jednakże nie poddawałaś się i już po chwili mogłaś zauważyć, że zaczęły pojawiać się czerwone kreski na kamieniu; odwrotna kolejność najwyraźniej zadziałała. Udało ci się przerysować pierwszą runę, a jeśli nie wzięłaś kawałka cegły ani kamienia, zostało to wszystko na górze. Przy oględzinach Enzo, dostrzegłaś, że kawałek szaty na wysokości łokcia jest nieco wilgotny od krwi. Nic więcej nie rzuciło ci się w oczy. Enzo, ty w tym czasie zacząłeś być świadomy, co dzieje się wokół ciebie. Poczułeś swoje pulsujące bólem plecy i nogę. Trochę zajęło ci szukanie różdżki, bo zdążyłeś zapomnieć, gdzie ją dałeś, ale kiedy tylko ją wyciągnąłeś i sprawdziłeś, okazało się, że jest cała.




_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Kamienne Schody   

Powrót do góry Go down
 
Kamienne Schody
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Schody przed szkołą
» Kręte Schody
» Ruchome Schody
» Na zewnątrz
» Spiralne schody

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Wielka Brytania :: Glasgow  :: Zaczarowany Las-