Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Salon   Pią Wrz 01, 2017 3:42 pm

First topic message reminder :

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Ezra Greyback
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Wrz 03, 2017 12:33 pm

Jak każde dziecko, gdy tylko usłyszał o jakiejś tajemnicy, przyłożył paluszek do ust, jakby pokazać, że na pewno nie zdradzi jej tajemnicy. Też nachylił się nad nią, by lepiej usłyszeć, wyobrażając sobie, jakby był w jakimś wojsku, a każda informacja była na wagę nie tylko cukierków, ale też czekoladowych żab! I słysząc jej pytanie rozdziawił usta, wskazującym palcem godząc ją w obojczyk.
- Kłamiesz! - wyrzucił z siebie, mrużąc oczy - On się nigdy nie uśmiecha!.
Bo to było po części prawdą. Jeszcze chyba nigdy nie widział swojego brata, który wykazałby się odrobiną ciepła. Wiecznie tylko krzyczał, rozkazywał i marudził, a Ezra - mimo, że czuł do niego respekt wywołany strachem - to miał to glęboooko gdzieś. Mama sama mówiła, ze Alec był łobuzem.
I całe szczęście, że Alyssa przestała go łaskotać bo powoli zaczynało brakować mu już powietrza. I choć oddech powoli zaczął mu się normować, to wciąż chichotał pod nosem, nie pozwalając dobrej zabawie odejść w niepamięć. Dlatego przytulał się do niej bo... szczerze mówiąc bardzo mu tego brakowało. Alec go nie przytulał, a dziewczyny które przyprowadzał kazały mu spadać. Alyssa była inna. Przypominała mu mamę, mimo że wyglądała zupełnie inaczej.
- Jestem śpiący - powiedział po chwili, wznosząc głowę do góry. A gdy zobaczył, że ma łzy w oczach, zmrużył bystro oczka: - Nie płacz! Jutro się jeszcze pobawimy! - a potem.. zalał się czerwienią. A dokładniej tuż po tym, jak cmoknął ją niewinnie w usteczka. Kochał ją.
- Mianuję cię moją zastępczą mamusią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marjorie Meadowes
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Wrz 03, 2017 12:51 pm

Być może mogła spodziewać się takiej a nie innej reakcji na przekazaną przez siebie tajemnicę, jednak gdzieś tam w głębi naprawdę sądziła, że nawet ktoś taki jak Alec był w stanie raz czy dwa uśmiechnąć się do tak uroczego i kochanego dziecka. Nie wierzyła, by był w stanie non stop -
dwadzieścia cztery godziny na dobę i siedem dni w tygodniu - zachowywać się jak ostatni ponurak i gbur, gdy mieszkał pod jednym dachem z tym chodzącym promyczkiem słońca. To było wręcz nie do pomyślenia, dlatego odruchowo rozchyliła nieco usta, gdy chłopczyk zarzucił jej kłamstwo. Zamrugała przy tym oczami, dopiero po ułamku sekundy odzyskując rezon i pacając go palcem prosto w sam czubek nosa, żeby odpowiedzieć mu na te oskarżenia.
- Bo to bardzo, bardzo wyjątkowe okazje. - Co innego miała mu powiedzieć? To faktycznie były momenty prawie tak specjalne jak śnieg padający w czerwcu, chociaż miała drobne podejrzenia, iż teraz należało podciągać to już raczej pod kategorię zamieci śnieżnej w samym środku sierpnia. - Uśmiechał się. Czasami, tak bardzo leciutko. - I ona sama także się teraz uśmiechnęła, na moment jakby odlatując gdzieś myślami, kiedy mruknęła. - Gdy razem mieszkaliśmy... - Nie mówiła tego wcześniej Esdrasowi, ba!, wcale nie zamierzała nawet teraz, ponieważ to mogło dać chłopcu złudną nadzieję, że będzie mógł ją zatrzymać. Wspomnienie jednak samo opuściło jej usta. Znacznie szybciej niż wydostało się z myśli.
- Chcesz się położyć? - Mruknęła z ustami wtulonymi w jego włosy, tuląc go do siebie. Był taki ciepły, kochany i pachniał watą cukrową, co zapewne było już sprawką Pandory i jej podejścia do karmienia dzieci. Naprawdę nie chciała odbierać tego w taki bolesny sposób. Zdecydowanie wolałaby nadal zaśmiewać się i żartować, zwłaszcza że znowu pozwoliła mu zauważyć swój smutek, momentalnie przecierając oczy. - Zabierzesz mnie na spacer, tak? - Spytała, starając się znowu przywołać uśmiech na usta, do czego wystarczyło jedno leciutkie cmoknięcie jej, do jakiego uciekł się ten mały łobuziak. Jak można było nie śmiać się w jego towarzystwie? Nawet jeśli jego słowa wydzierały dziurę w piersi.
- Dziękuję, słońce. - Nie wiedziała, co powinna mu powiedzieć. Że nie mógł robić tego ot tak? Że nigdy nie miała być jego zastępczą mamą? Że to nie było takie łatwe? Uśmiechała się, ale wolała zejść z tematu rodziny, nim Ezra za bardzo się zapędzi. - Chcesz coś zjeść czy od razu się położyć? Masz jakąś ulubioną bajkę na dobranoc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ezra Greyback
avatar


avatar
Oczekujący

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Wrz 03, 2017 12:59 pm

- Moje kawały go nie śmieszyły - wydął usta w podkówkę, wzdychając ciężko, zupełnie jakby analizował słowa Alyssy. Jedna rzecz mu nie dawała spokoju i niemal automatycznie wzniósł brwi do góry.
- Mieszkaliście razem? Ale jak to? - i jak to dziecko - nie rozumiał nic. Nie mogła być przecież jedną z koleżanek Aleca bo one nie zostawały tu dłużej niż do 12.
- Musiał cię lubić - dodał ze zmarszczonym noskiem, bo doskonale pamiętał jak wiercił Alecowi dziurę w brzuchu, by pozwolił zamieszkać tutaj małemu szczeniakowi. Powiedział mu, że go nie lubi i pies nie może z nimi zamieszkać. Ale skoro pozwolił na to Alyssie to musiał ją lubić. Ciekawe, czy ją też wyprowadzał na spacer.
Pokiwał jedynie głową, ziewając sennie, gdy zadała mu pytanie. - Do szałasu na poką... - i nagle urwał, jakby zdał sobie sprawę, że zaraz zdradzi jej swoją tajemnicę. Uśmiechnął się tylko niewinnie, przecierając oczy wierzchem dłoni.
- Panda mi zrobiła gofra - wytłumaczył, wskazując na swój brzuszek, który był pełny. A potem na chwilę się zastanowił, by w końcu powiedzieć zdecydowane: - O trzech braciach!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marjorie Meadowes
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Salon   Nie Wrz 03, 2017 1:32 pm

- Moje też nie, nie martw się. - Ponownie odczuła, iż miała bardzo wiele wspólnego z Ezrą, bowiem większość jej kawałów swego czasu także spotykała się co najwyżej ze spojrzeniem pełnym politowania i pytająco uniesionymi brwiami. Zdecydowanie zdarzały się jednak te chwile, w których uśmiech pojawiał się na ustach Aleca. Być może na ułamek sekundy, być może bardzo nieznaczny, ale jednak obecny. I było jej na swój sposób przykro, iż Esdras nigdy tego nie doświadczył.
W końcu dosyć dobrze pamiętała to, jak odnosił się do niej jej własny ojciec, gdy była mała. On także się nie uśmiechał, kiedy już postanowił dostrzec jej obecność i obdarzyć ją chociaż przelotnym spojrzeniem. Teraz naprawiali stosunki między nimi, ale zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby nie musieli tego robić, gdyby Thomas od samego początku potrafił przywołać u siebie chęć do obdarzenia córki czymkolwiek na kształt ciepła. Teraz miała do czynienia z kimś, kto otrzymywał podobny brak uczuć i mimo że wiedziała już, iż nie ze strony ojca, to nie miało większego znaczenia. Opiekun powinien zapewniać dziecku poczucie bezpieczeństwa i miłości, nawet jeśli było o to trudno.
A z pewnością właśnie tak to wyglądało. Już wcześniej widziała trudności w okazywaniu uczuć - przynajmniej tych dobrych - bo przecież częściowo właśnie z tego powodu odeszła. Chciała, żeby ją kochał, wtedy naprawdę mocno pragnęła usłyszeć krótkie tak albo chociaż dostrzec kiwnięcie głową. Musiała czekać na to wiele lat, by wreszcie dosłyszeć podobne słowa w jednej z najmniej nadających się na to okazji, będąc całkowicie nieprzygotowaną na taki obrót spraw i zwyczajnie panikując. Zaczęła układać sobie życie, próbowała zacząć wierzyć w to, iż mogła związać się z kimś innym, skierować swoje uczucia w stronę tej osoby i powoli zapomnieć o przeszłości. A teraz? Na dodatek w dosyć idiotyczny sposób poinformowała chłopczyka o tym, że kiedyś mieszkała z jego bratem. Musiała spodziewać się pytania, jakie jej zadał, ale nadal wolałaby go uniknąć. Skoro jednak padło - po chwili zastanowienia - postanowiła być w miarę szczera. Wolała nie kłamać, bo utrata zaufania takiego promyczka byłaby karygodna.
- Mieszkaliśmy razem. Nawet tutaj, tylko jeszcze przed remontem, gdy nie było tych dwóch pomieszczeń. - Powiedziała, mając szczerą nadzieję, że uda jej się skierować myśli Ezry na zmiany w mieszkaniu, jednak to po prostu nie przeszło, więc odetchnęła głęboko. - Nie wiem, czy mnie lubił, ale żyliśmy ze sobą. - Nie, w nic więcej wolała już bardziej nie wnikać. Zdecydowanie nie w smak byłoby jej wspominanie, w jaki sposób to robili. O tym, że kiedyś była jak jedna z tych koleżanek, choć może nieco mniej krótkoterminowa. To zdecydowanie powinno mu wystarczyć, zwłaszcza że był śpiący. Wypadało go położyć, żeby nie zasnął tak na kanapie. Nie wiedziała, czy byłaby go w stanie przenieść, choć wyglądał na naprawdę leciutką kruszynę.
- Widzę, że zadbała o wszystko. - Uśmiechając się do niego, specjalnie pominęła słowa o szałasie, nie chcąc dać po sobie poznać, że cokolwiek słyszała. Ogarnęła ją nagła głuchota, więc wspomnienie o Pokątnej gdzieś przepadło. Zamiast tego wolała spytać go o bajkę, zaraz kiwając głową. - Pokaż mi, gdzie jest twoje łóżeczko, umyj się i wskakuj, a ja opowiem ci o trzech braciach. Dobra? Chcesz szklankę ciepłego mleka? - Spytała jeszcze, nim udali się w kierunku łazienki i sypialni Ezry.

[z/t dla Alki i Ezry]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Salon   

Powrót do góry Go down
 
Salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Miejsca Zamieszkania :: Dzielnice czarodziejskie
 :: Mieszkanie Greybacka
-