Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Pandora Willow Sayre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Pandora Sayre
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Pandora Willow Sayre    Nie Sie 20, 2017 4:21 pm




Imię i nazwisko: Pandora Willow Sayre
Imiona i nazwiska rodziców: Matka - Elizabeth Margery Sayre, natomiast nie zna tożsamości ojca – Pandora jedynie podejrzewa, że jest nim Cygnus Flint, ale nie ma co do tego żadnej pewności.
Data urodzenia: 31 lipca 1960 r.
Miejsce zamieszkania: serce Londynu – dokładniej malutkie, przytulne mieszkanko znajdujące się na ulicy Pokątnej – niedaleko sklepu Madame Malkin.
Status majątkowy: średniozamożna.
Czystość krwi: nieznana; matka jest czystej krwi, natomiast z powodu braku informacji co do tożsamości ojca - Pandora nie potrafi stwierdzić, czy jest czystej krwi czy półkrwi.
Była szkoła: Hogwart - Ravenclaw.
Różdżka: grab, łuska złotego smoka, 11 cali, giętka.

Wzrost:166 centymetrów
Waga: 51 kilo
Kolor włosów: platynowy blond
Kolor oczu: jasne niebieskie, choć czasem mogą sprawiać wrażenie, że są szare

Praca: sprzedawczyni w aptece Sluga i Jiggera - przez dwa lata pracowała tam tylko przez wakacje - teraz jednak, po skończeniu szkoły, wróciła z zamiarem zostać tam o wiele dłużej, obecnie pracuje jako stażystka, pod okiem właściciela sklepu; zainteresowana członkostwem w Zakonie Feniksa.

Bogin: Rogogon Węgierski, zionący ogniem
Amortencja: świeże, polne kwiaty tuż po delikatnym, lipcowym deszczyku, drugim nieco mniej wyczuwalnym składnikiem jest zapach olejnych farb w akompaniamencie kadzidełek, natomiast ostatnim jest silna, ziołowa herbata

Widok z Ain Eingarp:
Zdaje mi się, że widzę...
Wpatrując się w lśniącą taflę lustra, zauważyła jak jasnowłosa dziewczyna o błyszczących szarych oczach kroczyła dumnie, wysoko podnosząc podbródek. Z jej delikatnej, łabędziej szyi zwisał długi, posrebrzony łańcuszek, na którego końcu widniał symbol Insygniów Śmierci.
Gdzie?
Gdy nagle przystanęła, kilka centymetrów od tafli lustra, sprawiała wrażenie osoby, która właśnie osiągnęła nirwanę, spokój ducha, oczyszczenie umysłu. Po dłuższym przyjrzeniu się jej postaci, można było zauważyć, jak z jej ręki wysuwa się specyficzna, czarna różdżka, a chwilę później równie czarny kamień.  
Przed oczyma duszy mojej.
Rzeczywista Pandora zrozumiała dopiero sens tego obrazu, gdy jej bliźniaczka owinęła się brokatową, ciemną peleryną i w tej samej chwili... tak po prostu zniknęła, zostawiając tę prawdziwą Pandorę w totalnym zamyśleniu. Najwyraźniej Insygnia Śmierci były jej największym pragnieniem.

Podsumowanie posiadanej wiedzy i umiejętności
Pandora jest niezwykle utalentowaną i zdolną czarownicą, jednak jej umiejętności ograniczają się jedynie do spraw, które ją interesują. Jest bardzo dobra, wręcz wybitna w eliksirach. Już od drugiego roku szkoły  stała się jedną z ulubionych uczennic Horacego Slughorna, którego zasypywała mnóstwem istotnych dla niej pytań. Dość szybko zabrała się za warzenie tych trudniejszych i nieodpowiednich do jej wieku eliksirów, a jeszcze szybciej – eksperymentowaniem w tej dziedzinie. Za eksperymentowanie jest odpowiedzialna jej otwartość umysłu i skłonność do mieszania i próbowania czegoś nowego. Pandora często wychodzi z założenia "a nuż się uda" i zaburza wskazaną proporcję, czy podmienia te składniki, których akurat nie ma pod ręką - póki co wszystkie jej działania były względnie bezpieczne.

Kolejnym z jej zainteresowań zawsze było zielarstwo. Po części wiązało się to z eliksirami, ale zdecydowanie bardziej wynikało z jej zamiłowania do włóczenia się po lasach i polanach. Wyjątkowo często zdarzało jej się nazrywać nie do końca zdrowych dla otoczenia kwiatów, ale wychodziła z zasady, że człowiek uczy się na błędach, których teraz aż tak często nie popełnia. Jej wrażliwość spowodowała, że również opieka nad magicznymi zwierzętami była jej konikiem. Jak nikt rozumiała potrzeby zwierząt, a spędzanie czasu na czyszczeniu sowiarni stało się jej pozalekcyjnym rytuałem.

Z tych mocniejszych stron należy również wspomnieć o zaklęciach i urokach, a także starożytnych runach. Natomiast z jakiegoś dziwnego powodu nigdy nie była wybitna ani w transmutacji, ani w obronie przed czarną magią.

Z pozostałymi przedmiotami było po prostu różnie – astronomia, numerologia i wróżbiarstwo zdawały się być niezwykle interesujące, aczkolwiek nieosiągalne dla jej umysłu, natomiast historia magii i mugoloznawstwo totalną stratą czasu.

Natomiast o lataniu na miotle i Quidditchu lepiej nawet nie wspominać, bo Pandora nie ma za grosz talentu do sportu, a tym bardziej utrzymania równowagi na latającym kiju.  

Przykładowy post:
11 lat temu
Czy ja mam tatę, mamo? Wszystkie dzieci mówią, że muszę mieć. Więc, gdzie on jest?
Oczywiście, że masz tatę.
Czy on jest za zasłoną? Oh mamo, tylko nie mów, że jest za zasłoną. Nie zniosłabym tego.
Jest wszędzie, gdzie chcesz by był, Pandoro
Chowa się za kanapą? Stoi za drzwiami? Ukrywa się w szarlotce?
Cisza.
Powiedz mi tylko, jak się nazywa, mamo. Błagam.
Cisza.
Czy to Regulus? Mark? James? Oh, mamo.
Nazywa się tak, jak chcesz by się nazywał.
Helios? Może być Heliosem?
Dlaczego akurat Helios?
Wtedy mój tato będzie bogiem słońca.

~*~

Z pamiętnika Elizabeth Margery Sayre.
Własność: Elizabeth Margery Sayre.
12 sierpnia 1971 r.
Jest taka podobna do Ciebie… Często pyta o Twoje imię, o to gdzie jesteś, kiedy przyjedziesz, a ja… ja po prostu milczę. Uśmiecham się do niej i wracam do pieczenia zarówno jej, jak i Twojego ulubionego ciasta.
Nazwała Cię Heliosem – bogiem słońca. Oboje wiemy, że tak będzie lepiej zarówno dla mnie, jak i dla Ciebie, ale Merlinie… jest taka bystra. Swoim jasnym spojrzeniem patrzy mi w oczy, zupełnie jakby potrafiła przeczytać to co mam w duszy – wręcz przeszywa ją na wskroś. Wówczas serce bije mi szybciej ze strachu, że odkryje Twoją tożsamość, ale potem uśmiecha się smutno i wraca do jedzenia ciasta. Myślę, że ona wie. Dlaczego byłeś takim dupkiem? Dlaczego Ci nie wystarczałam? Codziennie, gdy przytulam ją do snu, opowiadając o konstelacjach gwiazd jest mi Ciebie żal. Bo nigdy jej nie poznasz, bo nigdy nie obdarzy Cię swoim szczerym uśmiechem. Powiedziałam, że jest do Ciebie podobna… cóż, najwidoczniej kłamałam. Jest tysiąc razy lepsza. Jest zbyt niewinna dla tego świata. Wygląda jak dziecko, ale jest taka dojrzała... taka mądra. Nie mam żadnych wątpliwości, że trafi do Ravenclawu. Czy jesteś z niej dumny? Powinieneś być. Choć nie zasługujesz, to z największą czułością nazywa Cię tatą. Merlinie! Tatą! Nie powinieneś być nawet ojcem, ojczymem, pchłą… Ma jasne blond włosy – mam nadzieję, że nigdy jej nie ściemnieją. Z tą białą czupryną i jasnymi oczami wygląda zupełnie, jak Twoja matka. Matka, którą tak kochałeś. Więc dlaczego, u licha, dlaczego wzgardziłeś własną córką?
Ale może to lepiej. Może uda mi się zachować jej niewinność, czystość i szczerość serca. Jest idealna, a ty nigdy się o tym nie przekonasz. To będzie największa kara, Heliosie.


~*~

Z pamiętnika Pandory Willow Sayre.
Własność: Pandory Willow Sayre Jakiejśtam.
8 grudnia 1973 r.
Cygnus Flint… kim jest Cygnus Flint? Czy jest moim ojcem? Znalazłam pamiętnik mojej mamy. Z ponad 150 stron notatek tylko na jednej stronie, w jednym krótkim zdaniu napisała: Widziałam się wczoraj z Cygnusem, choć teraz – o czym marzył od zawsze – został dziedzicem Flintów. I tyle. Jedno krótkie zdanie, po którym zaraz zmieniła temat: Mark załatwił nowego Rogogona Węgierskiego, szykuje się nam dużo pracy.. Dlaczego się ukrywasz, mamo? Dlaczego nie chcesz zdradzić mojej tożsamości? Kim ja jestem? Jestem Pandorą – źródłem niekończących się utrapień, ale wiem, że jest w tym coś więcej. Mam ojca, każdy ma ojca i wiem, że żyje – czuję to z każdym kolejnym biciem mojego serca. Tego mi nie zabierzesz, mamo. W moich żyłach krąży ta sama krew, co w jego. Chociaż tyle mi po nim zostało…
13 marca 1975 r.
Black to kretyn ubogo rozwinięty umysłowo, ograniczony platfus. Merlinie, mój Heliosie, wiem że w życiu najważniejsza jest nirvana, ale aż się telepię, gdy tylko o nim myślę. Nie mogę uwierzyć, że byłam taka  g ł u p i a.
Dałam się oszukać temu pożeraczowi damskich serc, pomagając mu w eliksirach i zielarstwie (z czego jak łatwo się domyślić jest po prostu mierny), nawet dzieląc się z nim jedną z najstarszych z istniejących na tym świecie prawd, a on tak po prostu mnie wyśmiał. Duchu Roweny Ravenclaw miej go w swojej opiece, bo najwidoczniej brakuje mu piątej klepki. Mimo narastającej złości i niechęci boję się o jego prostacką duszę. Zbłądził, najwyraźniej zbłądził. Powinnam mu wybaczyć, ale na to za wcześnie. Ale mimo tego – wszystkie polne duchy oczyśćcie mu umysł… pomóżcie zrozumieć.
Insygnia Śmierci to nie są bzdury, Syriuszu. Insygnia Śmierci to jedyna prawda, a Twój zaściankowy umysł nie pozwala Ci tego dostrzec. Będziesz żałował, kiedyś zrozumiesz… Ale teraz, jak prawdziwy szczeniak, którym jesteś – wyśmiewasz się ze mnie w tym bordowym dormitorium. Wszyscy się przekonacie, że miałam rację.

1 kwietnia 1977 r.
Pandora Sayre to dziwaczka. Pandora Sayre wymyśla niestworzone historie, dlatego należy robić sobie z niej żarty w dniu dziecinnych kawałów.
Wcale się tym nie przejmuje. Miałam chwilę słabości, gdy chodziło o Blacka, bo myślałam, że mnie naprawdę lubił, ale szybko się z niego wyleczyłam. Najwyraźniej nie jest wart tego, bym marszczyła brwi. Pomyśleć, że przez tego łajdaka mogłam nabawić się zmarszczek!
1 kwietnia dobiega końca – i całe szczęście – ale mimo to polubiłam te drobne kawały. Cóż… w końcu byłam w całkowitym centrum zainteresowania – czyli tam, gdzie powinnam być zawsze. Już nie uciekam. G o d z ę   s i ę     z moim losem. Nie narzekam na samotność, bo mam mnóstwo przyjaciół, którzy doprowadzają mnie do śmiechu. Kto by pomyślał, że te wszystkie żarty sprawią, że się uśmiechnę? Jak mawiał Szekspir:
Kochaj wszystkich. Ufaj niewielu. Bądź gotów do walki, ale jej nie wszczynaj. Pielęgnuj przyjaźnie.


~*~

Wszyscy chcą zostać aurorami, czy uzdrowicielami. Kończą szkołę, myśląc o szerokich horyzontach i o karierze, którą chcą zdobyć. Marzą o tym, że będą sławni, zostaną twarzami fasolek Bertiego Botta, a potem założą wielkie rodziny. Widzą przed sobą obraz pięknej żony/przystojnego męża i na tym kończy się ich wizja. Uzależniają swoje szczęście od drugiej osoby, nie wiedząc, że sami w sobie są czymś więcej. Ale ja to wiem.
Stoję po środku łazienki na 1 piętrze, rozczesując palcami prawej ręki moje długie, śnieżnobiałe włosy i zastanawiam się, czy jest coś dalej. Mugole mają nad sobą czarodziejów, ale kogo nad sobą mamy my? Czy ktokolwiek odkrył tę prawdę? Musi być coś więcej. Merlinie, bo gdyby nie, całe nasze życie byłoby bezsensowne i smutne. Śmieją się ze mnie, ale ja się nie daję. Zaciskam mocniej moje drobne dłonie w pięści i kroczę dumnie, wznosząc podbródek do góry. Wszyscy się przekonacie.
Czasami myślę, że jestem przeklęta. Nie, ja jako ja, ale mój umysł. Dlaczego wzruszają mnie takie rzeczy? Dlaczego zamiast studiować rozdziału z życia Merlina, ja zastanawiam się kto ma władzę nad wszystkimi planetami i gwiazdami? Nie wiedzieć czemu, ale moje szarawe oczy zaszyły się łzami. Patrzyłam w lustro, nie dowierzając, że z kącików zaczynają płynąć wielkie okrągłe krople, które głucho opadały na posadzkę. Oparłam się o ścianę, czując jak moje plecy ślizgają się po kafelkach, zmuszając mnie bym usiadła.
– Biedni, głupiutcy – wyszeptałam w powietrze, żałując wszystkich moich znajomych, których umysły są zbyt ograniczone, by zrozumieć co mam na myśli. Było mi ich żal, bo nigdy nie będą w stanie doświadczyć takiego pięknego doznania, jakim jest oświecenie. Westchnęłam cicho, szlochając w kącie.
– Merlinie, Pandoro, czy coś się stało? – dopiero wtedy zobaczyłam przed sobą profesor McGonagall, która ze zmartwieniem patrzyła na ten żałosny widok, jakim była rozpaczająca nad ludzkością Pandora Sayre. Pociągnęłam nosem, wycierając wierzchem dłoni policzki – a raczej rozmywając strumyk lejącej się wody na cały policzek, tak że cała moja twarz była teraz tak mokra, jakbym co najmniej ochlapała się wodą z kranu.
– Ja… – zaczęłam, jednak widząc postawę profesor od transmutacji wiedziałam, że nie ma czasu na moje rozmyślania. Nie wątpiłam, że ona jako jedyna byłaby w stanie zrozumieć, ale nie w takim szybkim czasie – nie chciałam jednak zaprzątać jej cennego czasu. – Nie wiem kim chcę zostać w przyszłości – skłamałam, podnosząc się powoli z kafelek. Zmierzyła mnie badawczym spojrzeniem, po czym rzekła pospiesznie.:
– To nie powód do płaczu, Pandoro. Niebawem dni kariery. Jestem pewna, że z twoimi umiejętnościami coś sobie znajdziesz, a teraz wracaj na zajęcia nim Ravenclaw zarobi ujemne punkty – i wyszła, a ja poczłapałam tuż za nią, doskonale wiedząc, że nie muszę się wybierać na żadne dni kariery, bo moim przeznaczeniem była apteka…



Ostatnio zmieniony przez Pandora Sayre dnia Wto Sie 22, 2017 4:51 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Pandora Willow Sayre    Wto Sie 22, 2017 5:37 pm


Karta w porządku, rozpisana, więc łap ode mnie 10 dodatkowych fasolek za to, że tak się postarałaś. Trzymam kciuki za eksperymenty Pandory.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Pandora Willow Sayre
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sponsoring i Punkty Popularności
» Teatr Pandora
» Pandora Rouse & Matthew Turner

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -