Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Greg Avery

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Greg Avery
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Greg Avery   Wto Sie 15, 2017 4:30 pm


Publiczna część karty

Imię i nazwisko: Grégoire Erwin Avery
Imiona i nazwiska rodziców: Raphaël Avery, Cyrielle Delacour
Data urodzenia: Urodzony 18 lutego 1953 roku, wodnik
Miejsce zamieszkania: Bezdomny
Status majątkowy: Ubogi, posiada tylko to, co nosi przy sobie
Czystość krwi: Czysta
Była szkoła: Beauxbatons ukończona z wyróżnieniem
Różdżka: Sosna, 14 cali, łuska syreny

Wzrost: 184 centymetry
Waga: 76 kilogramów
Kolor włosów: Czarny
Kolor oczu: Błękitny

Praca: Bezrobotny. To znaczy, eee... podróżnik! I do tego magiczny wynalazca.

Bogin: On sam. Zwykle ubrany w prostą, czarodziejską szatę. Greg widział w życiu już naprawdę wiele, ale podróże po własnym wnętrzu idą mu dość opornie i to właśnie siebie samego uważa za coś przerażającego i niezbadanego. Czuje się dziwnie nawet patrząc w lustro.
Amortencja: Cydr, stare książki, ocean.

Widok z Ain Eingarp: Odbicie lustrzane nie zmienia się prawie wcale z jednym, wyjątkowo istotnym szczegółem: Greg czyta książkę z niebanalną okładką. Pięknymi, złotymi literami na jej grzbiecie wykreślono słowa "Księga zawiera odpowiedzi na wszystkie zagadki wszechświata". Na samą myśl, że taka lektura w rzeczywistości nie istnieje, a odkrycie wszystkiego czego by chciał zajęłoby mu całe milenia odczuwa jedynie frustrację.

Przykładowy post: Brudną, brukowaną ulicę oświetlało światło zaledwie jednej, wygiętej latarni, jednakże i ono niknęło już, oddając miejsce pochłaniającemu wszystko mrokowi. Była to jedna z tych dzielnic Brimingham, w które nie zapuszczali się nie obracający się w pewnych kręgach. Jedyna z tych omijanych przez dobrych ludzi szerokim łukiem. Już dawno po zmroku. Cisza przerywana dźwiękami okolicznej fabryki... i kot, który liżąc łapę obserwował jedyne, oświetlone w okolicy miejsce. Dachowiec przeciągnął się leniwie, jakby coś nieokreślonego miało nadejść, ale nie nadchodziło. Delektował się brakiem płoszących go dźwięków.
   Aż do chwili, w której względny spokój zakłóciło bzyczenie. Wpierw ciche, jednak z każdą sekundą narastało, aż wreszcie w akompaniamencie kilku błysków i głośnego, nieprzyjemnego świstu powietrza, zaraz obok wcześniej wspomnianej latarni pojawiła się postać. Mężczyzna, wysoki, odziany w czarny płaszcz i błyszczące buciki. Słysząc jak dachowiec miauczy i zrywa się do ucieczki szybko wycelował w niego różdżką, z której wystrzelił snop czerwonych iskier. Druga ręka poprawiła włosy i dopiero wtedy tajemniczy jegomość postanowił przyjrzeć się otoczeniu.
   Zaklęcie podpaliło porozrzucane na ziemi papiery, pchlarz czmychnął gdzieś w popłochu, jakiś niemag wyszedł przed dom trzymając coś, co wyglądało na broń. A on stał tak, na środku drogi, z ciut szalonym uśmiechem i zakładając na głowę zabrudzony kapelusz zapytał wesoło: I skąd taka mina?
   Nie miał ochoty na mentalne ani fizyczne potyczki z kimkolwiek. Umysł, doświadczony w podejmowaniu szybkich i ryzykownych decyzji, szybko odrzucał wszystkie plany, przy których nie był pewien choćby znikomej szansy na powodzenie, ale okazało się, że nie było to konieczne. Mugol opuścił broń, wpatrując się w Grega z przerażeniem, a raczej... w coś, co za nim stało.
   Czarodziej przełknął ślinę i trochę odrętwiały odwrócił głowę, by dostrzec, że w zacienionym kącie, przykryty cieniem stał on sam. Tak samo nonszalancki, chociaż ubrany w czarodziejską szatę, z szelmowskim uśmiechem i spojrzeniem wyrażającym pogardę do świata i ludzi. Czarne, falowane włosy opadały mu na twarz, przykrywając częściowo błękitne oczy. Dłonie spoczywające w kieszeniach poruszyły się, ale zanim bogin spróbował coś z nich wyciągnąć, Avery zniknął, korzystając z szoku oponenta.
   Lata podróży nauczyły go, że najważniejszy przy ucieczce był tak zwany element zaskoczenia, a los ostatnio lubił mu w tym pomagać sam z siebie. O tym jaką formę przybrało stworzenie przed tym jak Greg się odwrócił nie dowiedział się niestety nigdy.



Do wglądu administracji


_________________



A przecież wierzy w to każdy.

Wyobraził sobie też, że dostrzega twarze gwiazd – były blade, łagodnie uśmiechnięte, jakby ich właściciele zbyt wiele czasu spędzali ponad światem, obserwując krzątaninę, radość i ból ludzi w dole i nie mogli powstrzymać rozbawienia, gdy kolejny maleńki człowiek zaczyna wierzyć, iż jest środkiem wszechświata.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Greg Avery   Sro Sie 16, 2017 1:25 pm



_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Greg Avery
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ten lepszy Avery
» Samael Marcolf Avery
» Allison Avery
» Perseus Avery
» Perseus Julius Avery

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -