Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Pią Lip 28, 2017 1:40 pm

Trudno przejść obojętnie obok tego dużego i kolorowego miejsca. Sklep jest wypełniony gadżetami, które nie jedną osobę zirytują, gdy jej głowa zmieni się w pomidora. Z kolei prawdziwy żartowniś znajdzie wszystko, co sobie wymarzy, aby spłatać figla swojemu bratu. Zwłaszcza, że Gambol i Japes co roku wypuszczają nowe produkty, które każdy nastolatek chce posiadać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmelina Vance
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Sro Sie 16, 2017 5:09 pm

Nie miała tak naprawdę większego celu w wchodzeniu do owego sklepu. Jego asortyment nie mógł zaproponować jej niczego, co zostałoby potem wykorzystane w jakiś użyteczny sposób. Prawdopodobnie jednak cały sęk tkwi w tym, że to nie ma być jakoś szczególnie potrzebne. W dodatku jej wiek wskazywać powinien na to, że nie ma czasu ani chęci na zainteresowania takim rzeczami. Tyle, że nie miała już lepszego planu na to, co można robić w czasie wolnym. Raz się oddalała w jakieś zakamarki, a innym zasiadała w pubach. Tyle, że w tym pierwszym nie czuła się do końca bezpieczna jeśli nie udało się spotkać żywej duszy. W dodatku ileż można chodzić po trawach, lasach i przedmieściach? Spotykanie ludzi to wspaniała sprawa, wiec na dłuższą metę nawet uspokajające spacery bywają już męczące. Nie da się w nieskończoność łazić po tym samym miejscu. Toteż postanowiła odkryć coś nowego. Niby nie do końca, bo jednak nie wyjechała do innego miasta w ciemno ani nic w tym rodzaju. Liczyła na to, ze uda się jej napotkać kogoś w tym niecodziennym sklepie, może dowiedzieć się trochę o tym, czemu szczególnie młodzież lubi go odwiedzać? Weszła więc rozejrzeć się, cóż takiego można tam dostać. I kto taki może tam czekać. Przy okazji mogła rozważać, jak łatwo takie gadżety mogą przyczyniać się do wypadków. W końcu nie każdy używa je z rozwagą. Mung dobrze wiedział, jakie "żarty" ludzie potrafią sobie spłatać. Niekoniecznie kończą się one śmiechem obu stron. Emmelina jednak nie miała nic przeciwko istnieniu takich miejsc. W końcu trochę radości też dają. A ta bardzo się przydaje w czasie, kiedy dzieje się wiele złych rzeczy. Nawet najmniejszy uśmiech jest na wagę złota, więc cudownie, że ktoś wpadł na to, by stworzyć miejsce, które do tego ma służyć. Czasami wybryki pewnych osób bywają zabawne, a nie kończą się w szpitalu, więc nie miała na co się złości. Same przedmioty nie muszą robić krzywdy. Jak zwykle to człowiek ich wykorzystaniem sprawia najwięcej kłopotu.

_________________

Sometimes the truth isn't good enough, sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve to have their faith rewarded...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Greg Avery
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Sro Sie 16, 2017 8:17 pm

Avery nigdy nie był jakimś szczególnym dowcipnisiem, ale jego pragnienie nowości i świeżości w wynajdowanych wynalazkach narzucało odgórną potrzebę analizy rynku, sprawdzania cóż jeszcze konkurencja wymyśliła, kiedy on osiadł na laurach, czy zwyczajnego zaczerpnięcia inspiracji. To wszystko w mniejszych i większych dawkach miało wreszcie wrzucić go w wir kolorów Ulicy Pokątnej. Szybko domyślił się, że był to szczyt jeżeli chodzi o ilość odwiedzających tę ulicę osób, a dotarcie do tego dlaczego tak było również nie było zbyt trudne. Promocje — słowo, które potrafiło przenosić góry. Góry ludzi w jedno miejsce, gdzie walczyli o najnowszy model szpiczastego kapelusza trochę jak rozwścieczona i wygłodniała zwierzyna o ostatni kawałek mięsa. Sklep Gambola i Japesa wpisał się w ten obniżkowy schemat jeszcze bardziej, bo przecież były to jedyne dni kiedy zwykle tkwiąca za murami zamku dzieciarnia była spuszczana ze smyczy. Zaopatrzenie się w odpowiednią ilość psikusów na kolejny rok była wręcz powinnością każdego nieletniego Brytyjczyka, a przynajmniej to Gregory wywnioskował z tego, co jego oczy widziały.


Cóż, była to po prostu pora na psikusy.


Gdzieś pomiędzy grupą sięgających mu do brody czarownic w wyjątkowo śmiesznych w jego opinii czapeczkach przemknął więc i on, tuż za plecami Emmeliny, której jeszcze nie zauważył. Ubrany był jak zawsze, w ciemne i nijakie ubrania, z których jedynym charakterystycznym elementem był długi, rozpięty płaszcz z wyjątkowo fikuśnymi zapięciami, zdecydowanie nie stosowanymi już zbyt często. Gregory podszedł do jednej z półek i przyjrzał się stojącym tam pudełkom. Zerknął w lewo, zerknął w prawo, chwycił za jakąś złotą szkatułę wymalowaną w niezrozumiałe dla niego słowa i wreszcie przemógł się, by otworzyć wieko. Z wnętrza wydostała się chmura czarnego dymu, która pofrunęła w stronę plotkujących przy jakimś lusterku dziewcząt, a te zaczęły kichać.


Robiąc dziwną minę szybko odłożył znalezisko na miejsce, czemu towarzyszyło głośne stuknięcie. Udał zainteresowanie czymś innym, żeby przypadkiem nie było na niego.


_________________



A przecież wierzy w to każdy.

Wyobraził sobie też, że dostrzega twarze gwiazd – były blade, łagodnie uśmiechnięte, jakby ich właściciele zbyt wiele czasu spędzali ponad światem, obserwując krzątaninę, radość i ból ludzi w dole i nie mogli powstrzymać rozbawienia, gdy kolejny maleńki człowiek zaczyna wierzyć, iż jest środkiem wszechświata.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmelina Vance
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Sro Sie 16, 2017 9:11 pm

Niezwykła aura tego miejsca i zamieszanie nie pomogło jednak w ukryciu tej "zbrodni" jakiej dokonał. Emmelina szła w jego pobliżu nie skupiający się wyjątkowo na jego jestestwie, ale i tak z łatwością dostrzegła, kto był odpowiedzialny za ten dosłownie skichany problem dziewcząt. Nie zamierzała jednak się z nimi podzielić tą wiadomością. Zaraz pewnie im przejdzie, więc nie ma potrzeby, by zirytowały się na jakiegoś nieszczęśnika, który przecież nie wyglądał jak ktoś, kto chciał spłatać im psikusa albo skrzywdzić. Wśród tak niezwykłych rzeczy nie dziwnym jest, że nie wszystko będzie użyte rozsądnie, kiedy nie wie się jeszcze cóż to takiego jest. Zresztą nastolatki mogły być trochę zbyt poruszone zdarzeniem, głównie dlatego, że są jeszcze młode i z wielką chęcią wykorzystałyby pewnie okazję, by móc sobie pomachać rękami na kogoś, bo wreszcie mają powód i sposobność do wyrzucenia z siebie kumulowanych emocji. Nie żeby Emmelina się na tym bardzo znała, ale po co kusić los i popsuć komuś dzień takim głupstwem? Z drugiej strony dziewczęta mogłyby być zachwycone możliwością porozmawiania z nieznajomym, szczególnie takim, który nie wydawał się być jakimś kompletnym szczylem. Uwaga takiego kogoś zawsze jest dla młodych panienek czymś wyjątkowym. Z tego również względu wolała dopilnować, żeby nie musiał uciekać od zauroczonych dziewcząt, bo to ponoć bywa trudne. Tak sobie to tłumaczyła, bo prawda była taka, iż po prostu chciała z nim porozmawiać i mieć ku temu jakiś ciekawy powód, bo taki zwyczajny, jak "mam na to ochotę" nie był satysfakcjonujący. To, co proste jest piękne wtedy, kiedy nie jest powtarzane zbyt często.
Postanowiła więc skorzystać z okazji danej od losu, ale przy okazji dopisać sobie do tego historię.
- Widziałam pana małą zbrodnię - To właśnie powiedziała niemal konspiracyjnym szeptem, kiedy zbliżyła się do niego. Oczywiście uśmiechała się przy od ucha do ucha, wiec wiadomo było, że intencje ma dobre. Tyle, że to wydawało się nieco mniej oklepane niż zwyczajne dzień dobry albo groźba powiedzenia głośno, co się właśnie stało.
- Ale spokojnie, pana sekret będzie ze mną bezpiecznym, jeśli raczy się pan przedstawić - Dodała jeszcze, żeby nie było wątpliwości. Nie miała bowiem pojęcia, czy mężczyzna załapie nutkę humoru, jaką miała w głosie mówiąc poprzednie słowa. Wolała nie ryzykować. W końcu nieporozumienie już na starcie nie było potrzebne, by rozmowa mogła trwać dalej. W końcu mogła dać mu lepsze alibi niż jakiś tam przedmiot, który nagle wydał mu się tak bardzo interesujący.

_________________

Sometimes the truth isn't good enough, sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve to have their faith rewarded...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Greg Avery
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Sro Sie 16, 2017 9:40 pm

Głowa mężczyzny leniwie przesunęła się tak, by mógł spojrzeć na Emmelinę. Zwabiony jej dźwięcznym głosem i niebywale zuchwałą groźbą wpatrywał się w nią chwilę, prezentując bystre, choć nieco przysłonięte falowanymi, opadającymi na twarz włosami, niebieskie oczy. Było w jego spojrzeniu coś ujmującego — jakby ktoś postanowił skropić mu tęczówki szmaragdem, zaklinając piękno klejnotu wymieszane z mądrością nieznaną ludzkości. Mawia się, że oczy były swego rodzaju zwierciadłem duszy i tak chociaż aparycja wskazywała na to, że czarodziej był jeszcze młodzieńcem, to one właśnie zdradzały, że drzemie w nim ciężar wielu nadprogramowych lat, jakkolwiek miało być to rozumiane.


Zapadła pomiędzy nimi niezręczna cisza, podczas której przyglądał się w wiedźmę jak zaklęty i dopiero po dłużej chwili dmuchnął w niesforną grzywkę, ściągnął kapelusz i ukłonił się mocno, teatralnie unosząc przy tym w tył lewą nogę, jakby chciał wykonać przy tym jaskółkę.


Grégoire Erwin Avery — rzucił wesoło, przykrywając usta delikatnym uśmiechem. Po imieniu i sposobie wymowy od razu można było zorientować się, iż był nie Brytyjczykiem, lecz Francuzem, ale skoro zrozumiał co Vance do niego mówiła, to angielski rozumieć musiał. Przekręcając głowę w bok i zbliżając się nieco dodał (oczywiście w jej ojczystym języku), zniżając ton do równie cichego, konspiracyjnego szeptu: — A czy mógłbym poznać imię mojej partnerki w tym haniebnym akcie jakiego się dopuściłem?


Gregory nie wyglądał na szczególnie zmartwionego całą sytuacją. Wręcz przeciwnie, kichające od pieprzu dziewczęta zdawały się go nieco bawić. Nie był tym typem, który delektował się bólem innych, czy w ogóle lubił kogoś dręczyć, ale posiadał też poczucie humoru. Nawet ci dziwni ludzie skryci pod płaszczami lubili czasami po prostu zrobić komuś niezły dowcip, a w tym przypadku nie musiał się nawet szczególnie wysilać — komizm sytuacji wykonał za niego praktycznie całą robotę.


_________________



A przecież wierzy w to każdy.

Wyobraził sobie też, że dostrzega twarze gwiazd – były blade, łagodnie uśmiechnięte, jakby ich właściciele zbyt wiele czasu spędzali ponad światem, obserwując krzątaninę, radość i ból ludzi w dole i nie mogli powstrzymać rozbawienia, gdy kolejny maleńki człowiek zaczyna wierzyć, iż jest środkiem wszechświata.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmelina Vance
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Sro Sie 16, 2017 10:07 pm

Najprawdopodobniej w pewnych szczególnych okolicznościach z chęcią skomplementowałaby jego oczy. A może nawet coś jeszcze? Problem jest taki, że ostatnim razem, kiedy na głos wypowiedziała otwarty komplement to musiała coś wypić, by mieć na to odwagę. Teraz zaś była w pełni trzeźwa i nie zapowiadało się, by miała to zmienić, szczególnie, że miała w planach nie powtarzać już tego więcej. Nie tylko ze względów zdrowotnych, ale również psychicznych. Trudno jej było żyć z myślą, że mogła zachować się niepoprawnie i tamten człowiek może mieć jej to za złe, a ona nie może tego zmienić. Nie dziwnym jest więc, że tym razem mimo okazanej zuchwałości zamierzała być jak najbardziej... odpowiednia? To chyba dobre słowo, by to opisać. Starała się więc otrzymywać kontakt wzrokowy, by łatwiej było zrozumieć z kim ma się do czynienia. W końcu czasami wystarczy spojrzeć w czyjeś oczy i już się wie, z jaką intencją ktoś przychodzi. Ponoć mogą też kłamać, ale Emmelina starała się mieć zaufanie nawet do nich. W końcu na początku nikogo nie można skreślać.
Owa niezręczna cisza nie wydała się jej aż tak bardzo niewygodna. Poczuła się nieco dziwnie, bo była zaskoczona, iż ktoś może po prostu stanąć i się na kogoś patrzeć bez słowa nieznającej tej osoby. Nie oceniała jednak tego poczynania. Nie poczuwała się do bycia odpowiednią istotą do tego, by kogoś oblepić etykietkami. Okazało się bowiem, że człowiek ten był jednak rozmowny. To już cudowny znak! Połowa sukcesu. Udało się jej nawiązać kontakt z inną żywą istotą, czyli nie zostanie skazana na nudę. Przynajmniej nie taką, jaka mogłaby ją dopaść w milczeniu.
- Och. Bardzo znane nazwisko, natomiast z niespotykanym akcentem wypowiedziane. To coś nowego, oczywiście w pozytywnym sensie - Postanowiła głośno wyrazić tę myśl głównie dlatego, że naprawdę była zaskoczona. Nie sądziła, że ktoś z tej rodziny pochodzi z takich stron. Każdemu wydałoby się to niezwykłe, wiec udawanie, że nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia byłoby bezsensowne. Szczególnie, że nie ukochała sobie opowiadania kłamstw innym, a takie przemilczenie w jej oczach również by za nie uchodziło. Nie było powodu, by miał się za to obrazić.
- Jestem teraz wspólnikiem w zbrodni? Wydawało mi się, że jedynie niewinnym świadkiem incydentu. Mogę jednak pogodzić się z nową rolą i być współwinna chwilowo. Warto więc, by wiedział pan, że potencjalny współwięzień to Emmelina Vance, który bardzo prosi o zwracanie się do niego na "ty". I zdecydowanie nie uważa przypadkowego psikusa za poważną zbrodnię - Och, na to jego poczucie humoru liczyła. Smutno by było, jeśli dobry humor Emmeliny i jej pozytywne chęci do poprowadzenia z nim jakiejś pogawędki skończyła się nieprzyjemnie. Oczywiście panna Vance bardzo obawiała się, że okaże się niekulturalna, czy naruszy etykietę. Szczególnie, kiedy już wiedziała, iż rozmawia z kimś, kto prawdopodobnie zna zasady dobrego wychowania bardzo dobrze ze względu na swe urodzenie. Tym bardziej nie chciała się pogrążyć.

_________________

Sometimes the truth isn't good enough, sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve to have their faith rewarded...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Greg Avery
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Czw Sie 17, 2017 12:35 am

Gregory wyglądał na oczarowanego i taki też się czuł. Percepcję miał na poziomie wysokim, toteż szybko poddał wnikliwej analizie urodę czarownicy, którą to musiał ocenić bardzo wysoko. Niech nie zwiedzie to jednak nikogo — daleko mu było do taniego i nachalnego podrywacza. Nie miał też w zwyczaju zalecać się do przypadkiem napotkanych kobiet. Mężczyzna potrafił jednak ujrzeć i docenić piękno, a ono czy to za sprawą hojnych genów, czy charakteru jaki to Francuz mógł przyrównać do zarośniętej wrzosem i koniczyną łąki, tryskało od Emmeliny na wszystkie strony.


Gdyby miał okulary to by je teraz w geście zaskoczenia przetarł, ale natura nie poskąpiła mu niczego jeżeli o oczy chodzi, więc mógł jedynie nie ściągać z twarzy zadowolonej i roześmianej miny, jaką postanowił obdarować ją jeszcze przed chwilą.


Niespotykanym? — Zapytał, chociaż od razu widać było, że nie oczekuje żadnej odpowiedzi. Był to jedynie wstęp do dłuższej wypowiedzi, jaką to ułożył sobie w głowie, aby nie poczęstować panny Vance czymś nieprzemyślanym. — Je viens de France, Emmelino. To wcale nie tak daleko jak mogłoby się wydawać. Ale jesteśmy tu i teraz, w Londynie, na najbardziej zatłoczonej ulicy w magicznych dzielnicach. W sklepie pełnym psikusów, żarcików i czarów mających na celu uprzykrzanie ludziom życia. Nie mogę więc powstrzymać się od pytania cóż tak czarująca wiedźma planuje tutaj odnaleźć? Sposob na teściową, czy odrobinę wrażeń? Być może mógłbym pomóc szukać. Jak mogłaś już zauważyć, jestem w tych sprawach specjalistą.


W całym tym zamieszaniu kobieta mogła dostrzec, że jej rozmówca na moment przerwał kontakt wzrokowy, by rzucić spojrzeniem w stronę jednej ze stojących na uboczu walizek. Nie wyglądało to jednak na jakiś znak, że tam właśnie chciał się udać. Bardziej jakby dostrzegł ją kątem oka i poczuł silną potrzebę zbadania sprawy, mimo niewątpliwie wyuczonych manier — miała rację w podejrzeniu, że pochodził z rodziny, gdzie tradycję szanowano. Było to widać nawet w samej jego postawie, nie mówiąc już o wyglądzie i sposobie mówienia. Taki nietakt można więc było uznać za coś wybijającego się ze schematu. A może coś mu się w okolicy owej walizki przewidziało? Sam zdawał się tego gestu sprzed momentu nie zauważyć. Albo chciał aby myślała, że absolutnie nic się nie stało.


_________________



A przecież wierzy w to każdy.

Wyobraził sobie też, że dostrzega twarze gwiazd – były blade, łagodnie uśmiechnięte, jakby ich właściciele zbyt wiele czasu spędzali ponad światem, obserwując krzątaninę, radość i ból ludzi w dole i nie mogli powstrzymać rozbawienia, gdy kolejny maleńki człowiek zaczyna wierzyć, iż jest środkiem wszechświata.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmelina Vance
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Czw Sie 17, 2017 9:11 am

Oczywiście, że było niespotykane. Rzadko kiedy udawało się jej spotykać kogoś, kto nosi nazwisko bardzo rozpoznawalne i kojarzy się jej z konkretnym rejonem, a tu nagle okazuje się, że niewiele wie. Oczywiście nie zaskakiwało ją to aż tak bardzo, spodziewała się, że jeśli chodzi o rody to nie ma kompletnie pojęcia, skąd tak naprawdę pochodzą. Nikt jej nigdy nie wtajemniczał w ich powiązania rodzinne, więc z tego powodu była zaskoczona tym, że jednak mogą pochodzić nawet z Francji, a z drugiej strony nie dziwiło ją wcale, że nie miała o tym zielonego pojęcia. Żałowała, że w Hogwarcie tak, jak wiedzy o mugolach, nikt nie uwzględnił wiedzy o czarodziejach pod kątem społecznym. Przynajmniej byłaby świadoma tego, kogo właśnie spotkała, a przynajmniej dlaczego był Francuzem, którego rodzina pomieszkuje na terenach Wielkiej Brytanii i nie wydaje się, by często odwiedzali ich krewni spoza niej. Czyżby wszystko działo się raczej za zamkniętymi drzwiami, w cieniu? Wstyd, czy ostrożność? To interesująca kwestia, ale panna Vance nie miała w zwyczaju wymuszać na ludziach niczego, szczególnie jeśli chodzi o słowa. Jeśli ktoś czegoś nie powiedział to po prostu nie chciał, nie ma co drążyć tematu.
- Czasami człowiek musi wejść tam, gdzie się go nie spodziewają, aby mógł spotkać kogoś, kogo dotychczas nie miał okazji poznać - Miała nadzieję, że to zrozumiałe dla obcego człowieka, bowiem dla Emmeliny to sprawa oczywista. Jeśli chciała spotkać kogoś nowego i rzeczywiście odkrywać swoją okolicę to musi czasami udać się tam, gdzie albo dawno nie było albo w ogóle nigdy.
- Jeśli zawsze szukamy czegoś konkretnego, w dodatku w tych samych miejscach to nagle okazałoby się, że albo jesteśmy strasznie nudni albo wiele rzeczy nas omija. Czasami warto dać się zaskoczyć. Pan na przykład już pomógł mi z poszukiwaniami, ponieważ najzwyczajniej w świecie, chciałam ciekawego towarzystwa. Znalazłam specjalistę w dodatku, też w trakcie jakiś poszukiwań? - Poczyniła oczywiście uwagę do tej ucieczki spojrzeniem, nie zamierzała jednak pytać konkretnie o to. Nie miała problemu z tym, by ludzie czasami się gdzieś rozejrzeli. Nie jej sprawa, co sobie w sklepie upatrzyli. Po prostu pytanie to bardziej nawiązywało do tego, skąd i on mógł się znaleźć w takim miejscu. Z zasady panuje tu młodzież. Nic dziwnego, że dorośli w tym miejscu zawsze są... niecodzienni. Jeśli jednak przy okazji dowie się, cóż takiego porwało na chwilę jego spojrzenie to się nie obrazi.
- Co więcej proszę pamiętać, że nie trzeba powstrzymywać się od zadawania pytań, jeśli o mnie chodzi. Z wielką chęcią odpowiem na każde, jeśli będę wiedziała, jak - Niewiele było rzeczy, których by nie powiedziała. Zagadki są z pewnością wciągające, ale tylko wtedy, gdy cały diabeł tkwi w tym, jakie pytanie zadać, by uzyskać poprawną odpowiedź.

_________________

Sometimes the truth isn't good enough, sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve to have their faith rewarded...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Greg Avery
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Czw Sie 17, 2017 9:37 am

Coś w nim więc zaiskrzyło, kiedy uzyskał odpowiedź na tyle wyczerpującą, chociaż można było zamknąć to w krótkim, acz treściwym: poszukiwałam wrażeń, panie Avery. Było coś jednak w potokach słów lejących się z kobiecych ust, co mężczyzna nie tylko podziwiał i uwielbiał, ale nawet praktykował, notorycznie częstując innych zawiłymi monologami poruszającymi sprawy zarówno aktualne jak i przykryte kurzem, gdzieś w archiwum na samym dnie kart czasu.


Gregory zaoferował jej więc swoje ramię. Wyglądało na to, że oferuje jej tym samym przechadzkę w jakimś bliżej nieokreślonym kierunku, a może... po prostu po sklepie? Była to ta akurat część niewypowiedziana na głos, bo jak sama zauważyła — zagadki potrafiły być wciągające, a jej partner in crime najwyraźniej ukochał sobie bycie przynajmniej w jakimś stopniu egzystencję jako jedna z nich.


Owszem, szukam — zaczął, nie bardzo chcąc dzielić się tym, że udał się w to konkretnie miejsce tylko i wyłącznie na przeszpiegi. Ale tkwiło w tym ziarnko prawdy, bo faktycznie — od dłuższego czasu przeczesywał sklepy i informacje o pewnym przedmiocie, chcąc odnaleźć zaginiony dawno... skarb?


Odchrząknął, prowadząc ją przez niezbyt zawiłe alejki sklepowe.


Dawien temu, jeszcze w czasach magicznego dwudziestolecia pomiędzy mugolskimi wojnami, u szczytu napięć w zawiłej historii wojen pomiędzy czarodziejami, pewien... — zawahał się na moment, próbując wyciągnąć z wnętrza jakieś odpowiednio brzmiące, nie narażające się nikomu kłamstwo — dżentelmen z mojej rodziny zgubił walizkę. Niedużą, elegancką, z wygrawerowanym na zapięciu nazwiskiem. Z powodów, którymi niekoniecznie chciałbym się dzielić, próbuję ją odnaleźć i moja intuicja podpowiada mi, że ktoś faktycznie wchodzi aktualnie w jej posiadanie. Ktoś, kto absolutnie nie jest tego godzien. Resztki nadziei każą mi myśleć, że z desperacji, ktokolwiek ją miał, ją zastawi, zgubi lub sprzeda, stąd też pewien nawyk zatrzymywania się przy każdej witrynie sklepów z antykami, aby poszukać wzrokiem nietypowych bagaży.


_________________



A przecież wierzy w to każdy.

Wyobraził sobie też, że dostrzega twarze gwiazd – były blade, łagodnie uśmiechnięte, jakby ich właściciele zbyt wiele czasu spędzali ponad światem, obserwując krzątaninę, radość i ból ludzi w dole i nie mogli powstrzymać rozbawienia, gdy kolejny maleńki człowiek zaczyna wierzyć, iż jest środkiem wszechświata.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmelina Vance
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Czw Sie 17, 2017 12:27 pm

Och, poszukiwanie wrażeń mogło być wyrażeniem co najmniej niebezpiecznym, ponieważ jest bardzo niejednoznaczne. Nie chciała, aby ktokolwiek sądził, że jest bardzo nierozważna. Co więcej również być jawnie nieostrożnym, podejmującym nieprzemyślane ryzyko... cóż, zdarzało się jej to robić, ale wynikało to raczej z jej otwartej natury niż celowemu wystawianiu się na niebezpieczeństwo właśnie z zamiarem jego spotkania. To właśnie mogło kryć się pod takim krótkim zdaniem, a przecież nie o to chodziło. Pewnie został jej w sercu ten szkolny strach, że każde niezrozumienie może prowadzić do przykrości. Nie zważając jednak na to, z chęcią skorzystała z zaproponowanego ramienia. Niezależnie od tego, gdzież ten spacer miał się ciągnąć.
Och, jak widać więc to on mógł potrzebować ewentualnej pomocy w poszukiwaniach. Oczywiście nie dowiedziałam się tak naprawdę niczego o poszukiwanym przedmiocie. Wysłuchała jednak opowieści do samego końca z wielką uwagą. Dżentelmen, tak? Cóż, na pierwszy rzut oka można zauważyć, że w jej głowie zbierało się wiele wersji tego, kimże mógł być i co takiego skrywał w walizce, że można chcieć ją odnaleźć. Czyżby sama w sobie była aż tak wyjątkowa, by rzeczywiście warto było jej szukać? To jednak najmniej wciągająca część. Ta ważniejsza to to, dlaczego właśnie ten mężczyzna próbuje.
- Możemy rozejrzeć się pośród wszystkich walizek w tym sklepie, ale sądzę, że to nieprawdopodobne, by trafiła akurat tutaj. Zawsze jednak warto sprawdzić - Miała wątpliwości głównie ze względu na charakter tego sklepu. Trafiały tu raczej niecodzienne rzeczy... chyba, że takowa mogła być i ta poszukiwana walizka. Nie wiedziała przecież, co takiego w niej ważnego.
- To ta walizka sprowadza Cię do Anglii, jeśli wolno mi zapytać? - Była ciekawa, czy poszukiwania przywiodły go aż tutaj, czy tez najzwyczajniej w świecie miał zamiar spotkać się z rodziną. W końcu każdy czasami swoją odwiedza, czy to z własnej woli, czy obowiązku.

_________________

Sometimes the truth isn't good enough, sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve to have their faith rewarded...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Greg Avery
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Czw Sie 17, 2017 12:43 pm

Gregory pochylił się pod jakiś stolik, przyjrzał leżącym tam przedmiotom i cmoknął ustami z dezaprobatą. Najwyraźniej i tam nie było tego, czego szukał. A szkoda, bo gdyby wszystko miało być takie proste, to ucałowałby ziemię z rozkoszą. Z drugiej strony, czy gdybyśmy dostawali wszystko czego pragniemy jak na tacy... to życie nie stałoby się najzwyczajniej w świecie nudne?


Najwspanialszy epitet, jakim kiedykolwiek obdarowano mężczyznę — idiota. Niech będzie w moim poszukiwaniu coś naiwnego, ale z drugiej strony, spotkałem kiedyś na swojej drodze matematyka imieniem Pierre, który poddał analizie gry hazardowe, mając tutaj na myśli te nieustawione, polegające jedynie na głupim losie i szczęściu. Ku mojemu zdziwieniu szansa na to, aby czyjś los wygrał na loterii jest o tyle mniejsza od tej, że zaraz któreś z nas zabije spadająca z sufitu cegła, że nie jestem w stanie wymówić takiej liczby po angielsku.


Rozejrzał się jeszcze po sklepie, prowadząc ich dwójkę do przodu.


Tyle jest w każdym poznaniu nauki, ile jest w nim matematyki. Gdybyś była numerologiem, to po tym stwierdzeniu zaklaskałabyś w dłonie, ja jednak — obadał spojrzeniem wypełnioną jakimś śluzem kulę — wychodzę z być może mylnego wniosku, iż Bóg musi czasami nad nami czuwać, bo słyszę o wygranych stosach galeonów równie często, co o walących się budynkach. Obudziłem się więc z myślą niemożliwą do odparcia — czasami trzeba po prostu uwierzyć w niemożliwe i spróbować.


_________________



A przecież wierzy w to każdy.

Wyobraził sobie też, że dostrzega twarze gwiazd – były blade, łagodnie uśmiechnięte, jakby ich właściciele zbyt wiele czasu spędzali ponad światem, obserwując krzątaninę, radość i ból ludzi w dole i nie mogli powstrzymać rozbawienia, gdy kolejny maleńki człowiek zaczyna wierzyć, iż jest środkiem wszechświata.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmelina Vance
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Czw Sie 17, 2017 8:51 pm

Była trochę zasmucona, że musiał tak cmokać na to, co widział. Nie wiedziała bowiem, jakby mogła mu pomóc inaczej niż rozglądając się dookoła siebie. W świecie czarodziejskim powinno być to o wiele łatwiejsze. Szukanie takiej zguby przy tylu zaklęciach, które są dostępne... ech, to co najmniej przykre, że nie da się tego zrobić wydajniej. Nie da się jednak ukryć, że bez podróży nie ma przyjemności z dotarcia do celu. Co nie zmieniało faktu, że naprawdę miała szczere chęci, by coś zrobić. Nie wymyśliła jeszcze co, ale z pewnością będzie nad tym pracowała swoją główką. Na razie pozostawało dać się prowadzić i spróbować cokolwiek wypatrzeć. To pierwsze było dosyć proste. Drugie sprawiało, że naprawdę coraz mocniej chciała znaleźć jakiś sposób, by mogło się udać.
- Nie przepadam za żadnymi liczbami. Jeśli coś ma się wydarzyć to się stanie. Jeśli nie miało miejsca to znaczy, że nie musiało. Gdybyśmy mogli wszystko wyliczyć... W sumie to właśnie wydaje mi się nieprawdopodobnym scenariuszem. Nie da się wszystkiego zaszufladkować w liczby, zawsze będzie istniał wyjątek lub prawdopodobieństwo pomyłki. I jest to chyba najpiękniejsza rzecz, która się ludziom przydarzyła. Inaczej nie byłoby takich poszukiwaczy, jak ty, bo nikt nie wierzyłby w taką szansę lub nawet by nie istniała, bo łatwo dałoby się odnaleźć zgubę przez wyliczenia - Liczby... nie potrafiła im ufać. Nie ma w nich niczego, co trzeba by było wiedzieć wcześniej. Przynajmniej nie jest to konieczne do bycia szczęśliwym. Wręcz można popaść w paranoję. Widzieć tylko cyfry. Wdychać je niczym nieomylne drogowskazy.
- Mam nadzieję, że zawsze będziesz wierzyć w niemożliwe. W końcu od tego zaczynają się największe odkrycia - Naprawdę przyjemnością było napotkać kogoś, kto tak pozytywnie podchodził do swojego wyzwania. Oczywiście nie znała pobudek, jakie nimi kierowały, ale czy musiała? Miała wiarę w to, że spotkała dobrego człowieka. Do czasu, aż nie da jej powodu, by myślała inaczej to nie miała zamiaru nawet rozważać innej opcji. Nie chciała być przewrażliwiona i wszędzie doszukiwać się ogromnych spisków, kiedy może po prostu przeprowadzić sobie miłą rozmowę.
Zdecydowanie warto było odwiedzić ten sklep.

_________________

Sometimes the truth isn't good enough, sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve to have their faith rewarded...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Pią Sie 18, 2017 8:34 pm

Sklep z gadżetami i psikusami rozpoczął promocję wyjątkowo późno od reszty sklepów. Jego właściciele planowali obniżyć ceny tylko na krótki okres czasu. Zresztą nie można się temu dziwić, skoro Gambol i Jaspes cieszą się dużą popularnością i bez wyjątkowych promocji.
Nie powinno też dziwić, że wraz z obniżką cen weszło kilka nowych produktów, które ściągnęły uczniów spędzających wakacje w domowym zaciszu i pragnących małej rozrywki zagwarantowanej przez producentów dowcipów. Tego lata zapowiadało się, że hitem będą Pierdnięcia Trolla, cukierki o smaku kremowego piwa, Skaczące Kociołki Pani McCartney, Gałkosklej, Kule Zagłady, Naguski i wiele innych, które ekspedientki rozdają potencjalnym klientom do wypróbowania.
Poza tym standardowo można kupić fasolki wszystkich smaków, czekoladowe żaby i inne słodkości.

Blondwłosa dziewczyna w kolorowym stroju i dzwoneczkami przy spódniczce chodziła z koszykiem wypełnionym różnościami i rozdawała dzieciom gratisy. Zainteresowała się dwójką dorosłych ludzi, którzy bez swoich pociech sami przeglądali różne gadżety. Kto wie, a może wciąż byli dużymi dziećmi i lubili płatać figle. Szybko podeszła do nich zawiadamiając ich swoimi dzwoneczkami o zainteresowaniu obsługi.
- Coś dla Państwa? Może wypróbujecie Naguski? - powiedziała i wyciągnęła małe kapsułki. W tym czasie coś wypadło jej z koszyka. - Albo Skaczące Kociołki?
W tym czasie cukierki w kształcie mini kociołków na trzech nóżkach i dymiącą zawartością rozskakały się na cały sklep. Dzieci próbowały je złapać w wyniku czego zrobiło się nie małe zamieszanie. Jedna Kul Zagłady została strącona z półki, potoczyła się na podłogę i rozbiła w tłumie klientów rażąc kilka osób zaklęciem Eripitus. Zaraz potem poleciały kolejne kule powodując u niektórych silny napad śmiechu lub kichania, a także powodując więcej zniszczeń wśród asortymentu na wystawce. Część ludzi wybiegło ze sklepu z kolcami na całym ciele.
W zamieszaniu ekspedientce wypadło kilka kapsułek Nagusków, które rozbiły się tuż pod nogami dorosłych, sprawiając że odzienie zniknęło odsłaniając bieliznę lub to co było pod spodniami, koszulką lub też spódnicą.
- To może jednak coś bardziej zwyczajnego? - zapytała ekspedientka w niegdyś kolorowym stroju przypominającym błazna. Nerwowo się zaśmiała i wyciągnęła cukierki o smaku kremowego piwa. Jednocześnie starała się zignorować fakt, że obecnie stała w samym gorsecie i rajstopach w paski.

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Greg Avery
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Pon Sie 21, 2017 10:13 am

Pan Avery poczuł się jednocześnie zrozumiany jak nigdy wcześniej jak i... dziwnie obco. To pierwsze wywołały rzecz jasna słowa Emmeliny, tak słodko i prawdziwie brzmiące. Tak! Niemożliwe było możliwym, a dzieci wpatrujące się w niebo z rozmarzeniem miały rację! Tak! Niech inni widzą wszystko w liczbach, jego to nie obchodziło — chciał odkryć wszystko sam. Nie widział nic przyjemnego w gdybaniu i odkrywaniu sekretów, kiedy wiedział dokładnie czego mógł się spodziewać. A niestety, już teraz często przewidywał co znajduje się za tajemniczymi drzwiami tuż przed eksploracją komnat.


Dlaczego więc obco? Bo wyjątkowo rzadko podobnych sobie spotykał.


Jak pięknie powiedziane... — rozczulił się nad jej wypowiedzią, robiąc przy tym prawdopodobnie najsłodszy uśmiech na jaki było go stać. Chciał tę rozmowę ciągnąć. Dowiedzieć się jak wiele w tej kwestii może ich dwójkę łączyć, ale nie było mu to dane. Uwagę Grega odwrócił już sam dźwięk dzwoneczków, który w irytujący sposób odciągnął biednego czarodzieja od wpatrywania się w puszyste włosy panny Vance, zamiast w asortyment sklepu.


Obserwował kataklizm który nastąpił. Musiał przyznać samemu sobie, że trochę go to bawiło. No, może poza tym, że stracił właśnie swój jedyny płaszcz. Greg nie posiadał zbyt wielu rzeczy — praktycznie cały dobytek trzymał w zabieranej wszędzie walizce.


Twoja szansa na dalsze zatrudnienie runęła jak klocki domina — stwierdził bez cienia wzruszenia, drapiąc się po dość owłosionym podbrzuszu, tuż nad linią kalesonów i oglądając jak ziścił się koszmar kilku nastolatek, w popłochu wybiegających na zewnątrz. — Muszę przyznać, że to całkiem efektowny sposób na utratę pracy.


Greg nie czuł się szczególnie skrępowany staniem tak przed dwiema kobietami, ale odniósł wrażenie, że Emmelina niekoniecznie miała ochotę świecić majtkami przez obcymi. Szczególnie, że przez te wszystkie krzyki wiele par oczu z pewnością zwróciło się w stronę sklepowych witryn z czystej, ludzkiej ciekawości. Odruchowo ukrył ją więc pomiędzy swoimi plecami, a regałem obok którego się znajdowali, dyskretnie zerkając przy tym kątem oka na to jak wyglądała pod kilkoma warstwami materiału. Innymi słowy — libido w normie.


_________________



A przecież wierzy w to każdy.

Wyobraził sobie też, że dostrzega twarze gwiazd – były blade, łagodnie uśmiechnięte, jakby ich właściciele zbyt wiele czasu spędzali ponad światem, obserwując krzątaninę, radość i ból ludzi w dole i nie mogli powstrzymać rozbawienia, gdy kolejny maleńki człowiek zaczyna wierzyć, iż jest środkiem wszechświata.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emmelina Vance
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   Pon Sie 21, 2017 9:21 pm

Dzieci mają w sobie taką unikatową zdolność po prostu trwania w towarzystwie tajemnic. Nie potrzebuję żadnych odpowiedzi natychmiast. Nie muszą nawet mieć pewności, że poszukują czegoś prawdziwego. Same poszukiwanie jest przygodą wartą do przeżycia. Emmelinie wydawało się straszne, że ludzie łatwo rezygnują z tej niewinności podczas poznawania świata. Prawdopodobnie można rzecz, że rezygnują ze swojej niewinności w ogóle, ale nie dałaby zapewnienia w tym temacie. Może nawet w obliczu tej małej tragedii, która ma miejsce zabrakło w nich troszkę tego dziecka?
Nie dało się ukryć, że nim się dobrze obejrzała to skończyła w samej bieliźnie na środku sklepu. Tuż przed tym zdążyła jednak odwzajemnić uśmiech, który dostrzegła na twarzy przybysza, którego przed chwilą poznała. Szkoda, że jego miejsce zajął wyraz kompletnego zaskoczenia. Będąc dziećmi z pewnością lepiej znieśliby tak... niecodzienną sytuację. Cóż jednak poradzić, nie można cofnąć czasu tak łatwo.
Emmelina czuła się bardzo niekomfortowo i ani krzty rozbawienia z tego powodu w niej nie pozostało. Miała na sobie wyłącznie bardzo typową bieliznę w białym odcieniu. Na środku sklepu. I sprawa nie rozstrzygała się w jej głowie o to, czy dobrze w tej chwili wygląda, czy źle. Nawet nie o obdarcie jej z jej sfery intymnej w pewnym stopniu. Bardziej obawiała się tego, jak źle potem ludzie mogą to odbierać. Jakie historie dopisać sobie. Nie raz już w przeszłości przekonała się, jak łatwo ludziom przychodzi krzywdzenie ludzi swoimi słowami nawet (a może szczególnie?) w żartach. Nie chciała nigdy dawać powodu ku takim poczynaniom. Teraz zaś sam się zrodził takowy. Jeśli wciąż byłaby w szkole prawdopodobnie rozpłakałaby się uciekając przed uczniami, którzy obróciliby to w świetną akcję. Co więcej została zasłonięta przez swojego towarzysza, co z jednej strony wydało się jej bardzo miłe, a z drugiej nieco niekomfortowe. Stała dość blisko niego w takiej sytuacji, a łatwo stracić pewność siebie, jeśli dzieje się to praktycznie bez odzienia. Bardziej jednak niż swoimi samopoczuciem przejęła się nieszczęsną ekspedientką. Ona też nie będzie miała łatwo.
- To tylko nieszczęśliwy wypadek... pani i tak jest już wystarczająco zestresowana i na pewno postara się jakoś to naprawić. Sądzę, że jakieś okrycie byłoby wystarczająco zwyczajne i bardzo pożądane w tej chwili - Starała się podnieść jakoś na duchu kobietę, która niestety skończyła podobnie, jak ona. Tyle, że jeszcze nastraszona przez klienta utratą pracy. Nie chciała pogarszać jej samopoczucia, bo przecież nie wiedziała, że tak nieszczęśliwie się może to wszystko potoczyć. Niczym sobie nie zasłużyła na ich gniew. Zresztą panna Vance była tak bardzo zmieszana całą sytuacją, że nie mieściły się w jej głowie żadne kłótnie w tej chwili.
W dodatku ci wszyscy ludzie... pewnie przydałaby się teraz jej obecność w Mungu, bo nie była pewna, jak wielu klientów zdecyduje się udać po jakąś pomoc, a jeśli trochę więcej to każda para rąk będzie tam potrzebna. W dodatku gdyby jednak miała na sobie odzienie to mogłaby spróbować zrobić dla kogoś cokolwiek już teraz. W samej jednak bieliźnie nie jest pewne, że będzie miała odwagę, by to robić.
- Nic wielkiego się w końcu nie stało w naszym przypadku - Nie była pewna, czy przekonywała bardziej samą siebie, czy też swoich towarzyszy niedoli. Liczyła na to, że ekspedientka zrobi coś, co trochę rozwiążę ich problemy. Oczywiście panna Vance pomyślała o transmutacji, ale była pełna obaw, że nie jest wystarczająco obeznana w tej dziedzinie, by zrobić to szybko i skutecznie. Może jednak ktoś inny jest?

_________________

Sometimes the truth isn't good enough, sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve to have their faith rewarded...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa   

Powrót do góry Go down
 
Czarodziejskie niespodzianki Gambola i Japesa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Czarodziejskie przedmioty
» Przedmioty czarodziejskie
» Różdżki
» Czarodziejskie smakołyki
» Czarodziejskie pola

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Londyn :: Ulica Pokatna
-