Share
Go down

Magiczna Menażeria

on Pią Lip 28, 2017 1:33 pm
Lokal na ulicy Pokątnej, w którym kupisz każde zwierzę, jakie sobie wymarzysz, o ile jego posiadanie jest bezpieczne. W związku z tym Magiczna Menażeria nie prowadzi sprzedaży jaj smoków, więc eskpedienci proszą o nie zadawanie takich pytań - informuje tabliczka przy kasie.
Przed wejściem do sklepu wiszą klatki z sowami pocztowymi - stworzeniem niezbędnym dla każdej rodziny. Poza tym w środku można znaleźć myszki, szczury, węże, pająki, a nawet koty i psy. Jednak uczniowie wybierający sobie pupila muszą pamiętać, jakie zwierzęta można trzymać w Hogwarcie.


Re: Magiczna Menażeria

on Wto Sie 15, 2017 9:11 pm
Wiadomość o pracy wakacyjnej spadła na nią jak grom z jasnego nieba. Jak błogosławieństwo! Książki w Esach i Floresach, choć na promocjach, same się nie opłacą, prawda? A Felice ostatnio cienko przędła. Przez bujanie w obłokach przegapiła ostatnie lekcje teleportacji, co zmusiło ją do wzięcia udziału w dodatkowej, wakacyjnej edycji kursu. No i oczywiście spłukało ją to niemal do ostatniego galeona.

Zaganianie szczurów? Ohhh, to przypominało tę cudną mugolska bajkę! Panienka Felicis była specjalistką od bajek. Tylko tam skończyło się wyłapaniem dzieci. Cóż. Felice nie zamierzała łapać dzieci. Zdaje się również, że nie miała odpowiedniego do tego sprzętu. Ale szczury? Hmmm. Znała zaklęcia. Dużo zaklęć. Czy któreś z nich pasowało do prezentowanego w ogłoszeniu problemu? Oczywiście! Immobulus na ten przykład. Unieruchomić, wyzbierać, zamknąć. Taki miała plan. Ale co innego również sie wymyśli, jesli zwierzaczki okażą się bardziej problematyczne w obejściu.

Tak sobie rozmyślając weszła do Menażerii.
- Dzień dobry! - przywitała się grzecznie, szukając wzrokiem potencjalnego pracodawcę. Przy okazji rozejrzała się wokół iiii... Oh. Węże.
No to będzie ciekawie, Felice...

Re: Magiczna Menażeria

on Nie Sie 20, 2017 10:13 pm
Tak naprawdę to nie była fanką żyjątek, które wcale nie chcą zostać złapane. Co więcej nie potrzebowała nawet jakoś specjalnie wielu pieniędzy, by być szczęśliwa. W ogóle nie miała ochoty ruszać się gdzieś poza dom. Problem był taki, że jej rodzice upatrzyli w tym zdarzeniu wspaniałą okazję dla Amelii. Bo przecież nie może spędzać czasu tylko z Lincolnem i kredkami. Nie rozumiała tego podejścia, a raczej rozumiała, ale bardzo bała się nawiązywać nowe znajomości. Nie za bardzo tez miała do kogo napisać. Czuła się samotna, ale jeszcze bardziej stresował ją fakt, że przez to rodzina wysłała ją do pracy. Czy oni naprawdę wierzą w to, że zaganianie szczurów to takie społeczne zajęcie? W dodatku kto znajduje przyjaciół podczas łapania zwierząt? Nie znała się na niczym, co mogłoby im pomóc w takim zadaniu. W sumie to naprawdę wątpiła w większość swoich umiejętności w chwili, kiedy musiała już je okazać. Czuła, że ta akcja rodziny pod tytułem "znajdźmy Amelce przyjaciół" skończy się dla niej o wiele gorzej niż samotność w ciepłym, przyjaznym pokoiku. Nie miała jednak wiele do powiedzenia. Głównie dlatego, że bardzo chciała ich uszczęśliwić, więc przystała na tę samobójczą akcję. Weszła do środka. Jakimś cudem utrzymała się na nogach i nie wywróciła. To taki jej mały prywatny sukces.
- Dzień dobry - rzuciła wchodząc, ale było to powiedziane z tak niewielkim przekonaniem, jakby równie dobrze mogła wykrzyczeć "bardzo zły dzień". Miejmy nadzieję, że nie zwróci to większej uwagi.


Amelia Wright
Ale czy ktoś, kto kiedykolwiek widział lato - oszałamiające eksplozje zieleni, niebo rozświetlone cudownymi zachodami słońca, bogactwo kwiatów i wiatr, który pachnie jak miód - mógłby wybrać śnieg?

Re: Magiczna Menażeria

on Pon Sie 21, 2017 12:51 am
Już od progu, zarówno Felice, jak i Amelię, powitał harmider. Sowy pohukiwały w klatkach, wozaki przekrzykiwały się co i rusz, a do tego wnętrze lokalu wcale nie było pozbawione klientów. W końcu na Pokątnej trwały promocje, a Magiczna Menażeria, jakby nie patrzeć, właśnie na tej ulicy się znajdowała. Nic więc dziwnego, że każdy próbował złapać okazję, kupując trójnogiego kota za jedną piątą ceny, czy sowę doświadczoną przez życie.
Jeden z pracowników obsługujących dzisiaj sklep, wypatrzył was jednak niemal w tym samym momencie, kiedy się pojawiłyście. Był to wysoki, przystojny szatyn i jasnych, niebieskich oczach. Był stosunkowo młody, może pod trzydziestkę, a do twarzy miał przyklejony standardowy uśmiech wszystkich sprzedawców na świecie. Zbliżył się do was sprężystym krokiem.
- Witam młode panie. Czy jest coś w czym mogę pomóc? A może jesteście tutaj w sprawie ogłoszenia? - po tym pytaniu przestąpił jakby niepewnie z nogi na nogę. - Oby tak, bo problem jest dość palący i nie ukrywam - każda pomoc się przyda. Mam też nadzieję, że posiadacie sprawne różdżki, bo bez nich chyba się nie obejdzie. Jak też widzicie, niestety nikt z personelu nie będzie mógł wam pomóc, bo przez te promocje ruch tutaj mamy okropny. To jak? Macie jakieś pytania? Odpowiem na nie i zaprowadzę was na zaplecze. - złączył przed sobą dłonie, patrząc na was z nadzieją, najwyraźniej nie czekając w ogóle na potwierdzenie, czy rzeczywiście słusznie założył, że przyszłyście tu w sprawie pomocy. Najwyraźniej lokal był na tyle zdesperowany, że mógł łapać nawet przypadkowych klientów, a wy... cóż... wyglądałyście jak uczniowie szukający pracy wakacyjnej, nic dodać, nic ująć.


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Re: Magiczna Menażeria

on Sob Lis 04, 2017 6:05 pm
Nie dość, że zamieszanie to jeszcze jak zwykle, jeśli muszą pojawiać się ludzie to muszą sprawiać wrażenie idealnych. To było podwójnie stresujące. Czuła się wystarczająco niedoskonałym tworem natury, a obecność ładnych ludzi tylko pogłębiała to poczucie pokrzywdzenia przez los. Chciała jednak spełnić marzenia swoich rodziców i pobyć przez chwilę w sytuacji społecznej. Starała się więc nie skupiać za bardzo na wyglądzie człowieka, który nagle pojawił się nie wiadomo skąd w tym całym bałaganie.
- Ja przyszłam pomóc - Dała z siebie naprawdę wiele, by powiedzieć to z uśmiechem. W końcu ten człowieczek nie jest niczemu winny. On chce tylko ogarnąć miejsce swojej pracy. Zrobienie czegoś dobrego powinno być proste. W końcu Amelka lubi robić dobre rzeczy. Po prostu dobre rzeczy jakoś dziwnym trafem nie przepadają za nią w takim stopniu, w jakim sobie marzy, by się działy.
- Różdżkę mam, pytań żadnych - Mówienie na jednym długim wdechu było skomplikowane, ale jej celem było niejąkanie się. Proste komunikaty, uśmiech i wdechy na razie zdawały egzamin. Miała przynajmniej nadzieję, że nie robi wrażenia kompletnej wariatki tylko tego, czym rzeczywiście jest, czyli zagubionej nastolatki. Głównie dlatego, że jest bardziej onieśmielona wyglądem człowieka z którym rozmawia niż zestresowana faktem, że jest tutaj takie zamieszanie i musi z kimś rozmawiać. Cóż, zdarza się i tak czasami, prawda? W końcu jeszcze młodziutka z niej istotka. Tym bardziej, że naprawdę lubi przypatrywać się ludziom z oddali i w jakim kąciku ewentualnie zainspirowana nimi coś narysować. Rozmawianie z nimi i patrzenie z bliższej odległości zaś to kompletnie inna sytuacja. Miała nadzieję, że nie aż taka trudna, jak sobie wyobraża.


Amelia Wright
Ale czy ktoś, kto kiedykolwiek widział lato - oszałamiające eksplozje zieleni, niebo rozświetlone cudownymi zachodami słońca, bogactwo kwiatów i wiatr, który pachnie jak miód - mógłby wybrać śnieg?

Re: Magiczna Menażeria

on Sob Sty 27, 2018 5:44 pm
Właściciel pokazał wam, co trzeba było zrobić i w jaki sposób. Trochę czasu wam to zajęło, ale w końcu uporałyście się ze wszystkim. Na szczęście. Wiecznie uśmiechnięty sprzedawca, a przynajmniej wam się wydawało, że ciągle tylko się uśmiechał i uśmiechał, obejrzał rezultaty waszej pracy i odetchnął z ulgą. Sprawa została załatwiona, spisałyście się na medal, zwierzęta również były zadowolone.
- To wasza wypłata - szczególnie zwrócił się tutaj do Amelii, która najwyraźniej przypadła mu do gustu. Puścił jej nawet sekretnie oczko. Mogła nawet poczuć, że sakiewka była dość ciężka. Po wszystkim mogłyście się rozejść do domów.

[z/t dla Felice i Amelii]

Felice: 5 galeonów i 2 sykle
Amelia: 8 galeonów, 10 sykli i 14 knutów


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Re: Magiczna Menażeria

on Nie Kwi 22, 2018 10:11 am
Felice przyszła do Menażerii z sentymentu. W końcu to tutaj zdobyła ciężko zarobione 5 galeonów! Polubiła to miejsce i chciała je jeszcze kiedyś odwiedzić. Tak po prawdzie, liczyła że znajdzie jakiegoś interesującego węża. Nie była już pod opieką rodziców, nie mogli jej niczego zabronić!
- Dzień dobry! - rzuciła wchodząc do środka, skinąwszy głową byłemu pracodawcy i od razu przeszła do zwierząt. Było ich tak dużo... Czy któreś okaże się bratnią duszą...?

Re: Magiczna Menażeria

on Nie Kwi 22, 2018 10:18 am
Scamander niedawno wrócił ze swojej podróży i od razu ruszył na ulicę pokątną ponieważ potrzebował sowy aby skontaktować się ze swoim przyjacielem. Jego wcześniejsza ptasia poczta gdzieś zaginęła co niezbyt dobrze wróżyło. Wchodząc do sklepu najpierw się rozejrzał dokładnie po czym spojrzał na sprzedawcę.
- Dzień dobry - Powiedział jednak poszedł dalej przeglądać jeszcze inne zwierzęta.
Nie musiał przecież od razu wybierać tego jednego, skoro była tu jeszcze masa innych. Przyglądając się dużej różnorodności okazów w klatkach, przez przypadek wpadł na jakąś osobę.
- Przepraszam, moja wina. Zagapiłem się - Odrzekł i dostrzegł że osoba na którą wpadł była młoda dziewczyna która chyba niedawno skończyła szkołę.

Re: Magiczna Menażeria

on Nie Kwi 22, 2018 10:26 am
Koty, szczury, żaby, sowy... A gdzie węże... Ahhh jakże przyjemnie było patrzeć na te wszystkie stworzenia! I zaczynała odpływać wyobraźnią. A jeśli któreś z nich było zaklętym czarodziejem? Albo mugolem?! A co bardziej egzotyczne mogły być nawet arystokratami z odległych krajów, uwięzionymi przez wrogów w zwierzęcej postaci, sprzedanymi, wzietymi w istną niewolę...!
Bum.
- ojej! - zawołała, zupełnie zaskoczona, tak gwałtownie wyrwano ją z marzeń. - Oh nie nie, to moja wina! Zupełnie nie patrzyłam gdzie idę... Z resztą, jak można się skupić, jeśli wokół jest tyle potencjalnych książąt i księżniczek?! No niech pan sam pomyśli! Zaklęty w ropuchę książę uwięziony w menażerii, śniący o powrocie do swych poddanych... Tyle dramatu wokół nas!
Wypieki na twarzy Felice i jej lśniące oczy jasno dawały do zrozumienia że dziewczę dało się porwać tej historii i święcie w nią wierzyło.
- Biedny książę! Muszę odnaleźć jego królestwo... - westchnęła, jakby zasmucona. I nagle oczy jej rozbłysły. - Otóż to! Esy i floresy! Ah, doprawdy, jest pan genialny! Dziękuję bardzo! A jak książę będzie dziękował...!
I nie wyjaśniając nic więcej wyskoczyła ze sklepu, gnając prosto do księgarni.

[z/t]

Re: Magiczna Menażeria

on Wto Cze 12, 2018 5:39 pm
[z/t dla Scotta]


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984
Sponsored content

Re: Magiczna Menażeria

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach