Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Cornelia Bolton [Uczennica]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Cornelia Bolton
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Cornelia Bolton [Uczennica]   Nie Lip 09, 2017 12:23 am

Imię i nazwisko: Cornelia Bolton
Data urodzenia: 7 września 1960 r.
Czystość krwi: W ¾ czysta
Dom w Hogwarcie: Slytherin
Różdżka: Czarny bez, włókno ze smoczego serca, 9 cali, bardzo sztywna

Widok z Ain Eingarp:
Cornelia, Andreas, Alexander i Lyanna – cała rodzina Boltonów znów w komplecie. Wszyscy uśmiechnięci, rozgadani, siedzą wspólnie przy stole i spożywają posiłek. Za oknem śnieg - czyżby to były święta? Na ścianie wisi dyplom ukończenia przez Cornelię nauki na uzdrowiciela, a obok zdjęcie z jej ślubu. Wszyscy wydają się tacy szczęśliwi i pozbawieni trosk.
To na pewno ona?
Jakie to wszystko banalne i przyziemne. Ech.

Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie:
Cornelia tydzień temu przyjechała z Durmstrangu, załatwić wszystkie formalności związane ze zmianą szkoły i miejsca zamieszkania. Chcąc nadrobić wszystkie różnice programowe i dobrze przygotować się do kursu na uzdrowiciela (najpierw trzeba się na niego dostać!), w Hogwarcie musi zacząć od VI roku. Bo tutaj skupiają się nie tylko na czarnej magii, a właściwie na obronie przed nią, w przeciwieństwie do Durmstrangu…
W poprzedniej szkole najlepiej szły jej eliksiry, zaklęcia oraz wszystkie zajęcia powiązane z czarną magią. Zielarstwo, transmutacja? Nigdy! A teraz, jak się okazało są jej bardzo potrzebne. A w dodatku będzie musiała chodzić na zajęcia z ludźmi młodszymi od siebie.
I gdzie tu sprawiedliwość?

Przykładowy Post:
(Rzecz się dzieje kilka dni po jej przyjeździe do Anglii, zaraz przed wyjazdem uczniów z Hogwartu)

Założyła kosmyk blond włosów za ucho i ze wściekłością zgniotła trzymany w dłoni kawałek papieru. Co on sobie myślał, wysyłając jej tę sowę… List od starszego brata ją lekko wyprowadził z równowagi. Nienawidziła, gdy uważał, że wie, co jest dla niej najlepsze. Specjalnie wyjechała, by się od niego odciąć. Dobrze wiedziała, że po śmierci rodziców to on jest głową rodu, ale nie musiał jej nieustannie przypominać tego. Z chwilą osiągnięcia przez nią czarodziejskiej pełnoletności mogła sama podejmować takie decyzje, jak ta o wyjeździe. Było jej to potrzebne, a on nie mógł się z tym pogodzić.
Wyszła z budynku na dziedziniec szkoły, gdzie spaliła list od brata przeklinając go w myślach. Usiadła na niewielkiej ławce pod ścianą. Rzuciła torbę obok i wyciągnęła nogi przed siebie. Dziedziniec był pogrążony w dziwnej, złowieszczej ciszy i Cornelia nie mogła oprzeć się wrażeniu, że zwiastuje to coś złego. Tylko co mogłoby się jeszcze stać?
Zamknęła oczy, próbowała powstrzymać napływające łzy. Tęskniła za Durmstrangiem, za przyjaciółmi i za rodziną. Odkąd jej rodzice zginęli w tajemniczych okolicznościach niecałe trzy tygodnie temu, ciągle była zła i wściekła. Najpierw była zła na islandzkie organy ścigania, za to, że nie mieli pojęcia, dlaczego jej rodzice zostali znalezieni martwi we własnym ogrodzie, potem przerzuciła złość na samą siebie, a teraz wyładowywała ją na bracie.
Miała ochotę napisać mu odpowiedź na jego pretensjonalny list i wygarnąć mu wszystko, ale szybko zrezygnowała z tego pomysłu. Przez tyle lat miał ją gdzieś, patrzył tylko na siebie i swoją karierę. Śmierć rodziców sprawiła, że zapragnął mieć wpływ na jej życie, do czego Cornelia ze wszystkich sił próbowała nie dopuścić. Między innymi dlatego też wyjechała do Anglii.  
- Fantastycznie – mruknęła, gdy wielkie krople deszczu zaczęły spadać z nieba. Zebrała swoje rzeczy, kierując się w stronę zamku. Nie chciała wracać do dormitorium – nikogo tam nie znała i nie miała ochoty na durne pogaduszki z ludźmi, którzy na siłę chcieli jej pomóc się zaaklimatyzować w szkole.
Gdy podjęła decyzję o przeniesieniu się do Hogwartu wiedziała, że panują tutaj nienajlepsze nastroje i może jej grozić jakieś niebezpieczeństwo, ale nie przejmowała się tym za bardzo. Przynajmniej na razie. Dzięki nauce w Durmstrangu poznała dość dobrze czarną magię, chociaż tutaj w Hogwarcie mieli zupełnie inne podejście do tego tematu.
Przewróciła oczami mijając grupkę młodszych uczniów grających w jakąś dziwną grę, której ona nie znała. Jakoś nie umiała się tutaj odnaleźć, ale może to kwestia czasu? W końcu jest tutaj dopiero od tygodnia i póki co, tylko po to, by dopiąć wszystkie formalności. Ale kto by pomyślał, że kiedyś roześmiana, gadatliwa, towarzyska i przyjacielska Cornelia w ciągu tego czasu nie poznała prawie nikogo i stała się dość ponurą osobą. Ciągle ironizowała, nie uśmiechała się zbyt często, a największą rozrywką dla niej stała się nauka i czytanie, bo nie miała ochoty spotykać się z takimi ludźmi. Nawet Quidditch jej już nie pasował. Westchnęła cicho. Gdy przechodziła obok lustra, nie mogła oprzeć się pokusie, by w nie spojrzeć, ale tak jak myślała – deszcz nie był w stanie nic zrobić z jej wiecznie prostymi jak druty blond włosami. Nie mogła patrzeć w odbicie jej wielkich, szarych oczu, ogarniał ją wtedy jeszcze większy smutek. Takie same oczy jak rodzice… Nie była w stanie się pogodzić z ich śmiercią. A do tego wszystkiego jeszcze mój durny braciszek, Andreas. Szybkim krokiem wyszła z łazienki i skierowała się do sowiarni. Nie była osobą wyróżniającą się z wyglądu i odkąd przyjechała, pasowało jej, że nikt nie zwracał na nią specjalnej uwagi. Średniego wzrostu, przeciętna dziewczyna – tak widzieli inni i nie zaprzątali sobie głowy jej sprawami, po co tu przyjechała, skąd i dlaczego. I dobrze. Nie chciała się nikomu tłumaczyć ze swoich decyzji. Nie wiedziała dokąd zaprowadzi ją ta izolacja od społeczeństwa, skrywanie uczuć, tajemnic, przeszłości, ale nie przejmowała się tym. Mówiła to, co myślała i kiedy chciała. A jeśli ktoś się z nią nie zgadzał, to co z tego? Nikt już nie był dla niej ważny. Zostawiła swoich przyjaciół w innym kraju i chciała zacząć od początku.
Gdy weszła do sowiarni przeszył ją zimny podmuch wiatru. Była tutaj pierwszy raz podczas swojego pobytu i mimowolnie uśmiech przemknął przez jej twarz na widok tych wszystkich drzemiących sów. Wyciągnęła kawałek papieru i pospiesznie napisała na nim krótką notkę.
„Odpuść sobie. Nic tutaj nie zdziałasz, nie mam zamiaru wracać –na pewno nie teraz. CB.”
Przywiązała do nóżki swojej sowy i wysłała ją z tą wiadomością do Andreasa w nadziei, że po tym chociaż trochę przystopuje. Wpatrywała się w sowę póki ta nie zniknęła jej z pola widzenia i opuściła sowiarnię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Cornelia Bolton [Uczennica]   Pią Lip 14, 2017 10:59 am



_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Cornelia Bolton [Uczennica]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Meera Bolton ~ BUDOWA
» Lista zajętych osób do avatarów
» Cornelia i Jonatan Somerhalder, Londyn
» Kronika rodu Bolton
» Hadrian Bolton

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Uczniowie -