Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Astoria Rowena Greyback [dorosła]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Astoria Greyback
avatar


avatar
Strona światła

PisanieTemat: Astoria Rowena Greyback [dorosła]   Sro Cze 21, 2017 1:57 pm


Imię i nazwisko: Astoria Rowena Greyback
Data urodzenia: 06.06.1956 r.
Czystość krwi: Czysta
Była szkoła: Hogwart - Hufflepuff
Praca: Fotograf "Proroka Codziennego" (Członek Zakonu Feniksa)
Różdżka: Sekwoja, 11″, włos z ogona centaura, giętka


Widok z Ain Eingarp: Pozory mylą. Nazwisko nie zobowiązuje. Kiedy patrzę w stare lustro (mam wrażenie, że jest tak stare, że zaraz wypadnie z ramy, zgniecie mnie na miazgę i tyle będzie z moich marzeń) wcale nie widzę siebie opanowującej świat: siejącej zniszczenie i wprowadzającej terror. Nie chcę, żeby Czarny Pan zwyciężył ani nic z tych rzeczy. Nie potrzebuję udowadniania rodzinie, że zasługuję na ich szacunek. Ja chcę... jednorożca. Od niego zaczyna się wszystko.
Gdy podchodzę bliżej i wreszcie widzę swoje odbicie (jestem gotowa zrobić krok do tyłu, jeśli lustro zażyczy sobie zrobić ze mnie naleśnik) dostrzegam właśnie to. Zakazany Las nie jest już zakazany, bo nie żyje w nim nic krzywdzącego. Magiczne zwierzęta: jednorożce, testrale, niuchacze, hipogryfy nieśmiałki i inne stworzenia mogą czuć się bezpieczne. Tak samo jak czarodzieje i mugole. Nie ma wojny. Śmierciożercy nie istnieją. Na błoniach widać dzieci. Wszystkie. Czystość krwi nie ma znaczenia.
Stoję sama na brzegu polany pomiędzy Zakazanym Lasem a Hogwartem, ale wiem, że niedługo. Krzaki poruszają się. Dołącza do mnie osoba, którą kocham. Widzę w lustrze jak obejmuje mnie za ramiona. Już wiem, że to nie jest przyszłość. Zmarli nie wracają do żywych.
Odwracam się i odchodzę. Trzeba dalej żyć.

Przykładowy Post: Stare krzesło podejrzanie trzeszczy, gdy siadam na nie z impetem. Niewiele mnie to obchodzi. Mam do roboty coś ważniejszego. To mówienie. Nie, nie moje typowe blablanie, którego nikt nie słucha. Tym razem mam prawdziwe wieści i podskakuję na myśl o nich. Dosłownie podskakuję na krześle, które prawdopodobnie może zarwać się pode mną, mimo tego, że nie jestem zbyt gruba. Jak na swój wiek i wzrost to nawet nie jestem "odpowiednio gruba." Nigdy nie byłam. Tym bardziej teraz, gdy ciężko jest mi usiedzieć na miejscu. Praca dla "Proroka Codziennego" dostarcza tylu dobrych informacji. Tych złych też, ale trzeba umieć przesiać je na dwa rodzaje. Wolę pomijać wspomnienie o tym, że tego nie umiem. JESZCZE. Teraz mam wieści, które są NAPRAWDĘ ISTOTNE.
– Ej  – wydaję z siebie i podskakuję jeszcze bardziej.
Stołek trzeszczy, jakby ktoś go piłował. To smutne, że tylko on reaguje na moje odzywanie się. Reszta osób w pomieszczeniu nadal rozmawia na swoje tematy. Czyżbym została niezauważona? To byłby pierwszy raz, gdy moje soczyście fioletowe włosy nie zwracają uwagi.
– EJ  – tym razem to znacznie głośniejsze – HALO!?  – moje ciemne oczy właśnie cisnęły piorun w kierunku mężczyzny w spiczastym kapeluszu: trzeciej w kolejności osoby, która zarządza tym miejscem. No udaje, że zarządza. Tak naprawdę nikt go o pomoc nie prosił i w przeciwieństwie do Dumbledore'a, który jest naprawdę dobrym człowiekiem i świetnym słuchaczem, nie ma u mnie zbyt wielkiego szacunku. No przynajmniej zwraca swoją uwagę.
– Myślę, że chcecie spojrzeć... NA TO  – wyciągam przed nich plik zdjęć pawi biegających po Pokątnej... i zaraz chowam je znowu. Ups. Nie te. To nie moja wina, że "Proroka" interesują ptaki!
– Dumbledore powinien to zobaczyć  – wreszcie pokazuję właściwe fotografie i bawię się kosmykiem włosów (już turkusowych) opadających na moją poprzecieraną szatę.
Czekam na opinie. Mam wrażenie, że nie nadejdą zbyt szybko. Gdyby cisza, jaka zapadła, miała brzmienie, pewnie wibrowałaby w moich uszach. Po raz pierwszy wszyscy milczą, mimo tego, że nikt mnie nie ignoruje. Ja też postanawiam milczeć. Daję wyraz zniecierpliwieniu, gdy stukam paznokciami (pomalowanymi na wiele różnych kolorów) o blat. Zagryzam wargę i nie mogę skupić wzroku w jednym punkcie. Dopiero po chwili przypominam sobie, że pomalowałam usta szminką, którą mam na zębach. Zwłaszcza na tych przednich: bardziej króliczych, bo dłuższych niż reszta. Przecieram je językiem.
– A więc? – poddaję się. Muszę mówić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Astoria Rowena Greyback [dorosła]   Czw Cze 29, 2017 1:52 am


Po drobnych poprawkach, mogę ze spokojnym sumieniem dać akcept. Trzymam kciuki by Astoria odnalazła się w Zakonie i by w pracy częściej jej słuchali.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Astoria Rowena Greyback [dorosła]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Fenrir Greyback
» WZÓR KARTY I WSKAZÓWKI TWORZENIA (dorosły)
» Greyback
» [DOROSŁY] Alastor "Szalonooki" Moody
» [Dorosły] Minerwa McGonagall

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -