Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Dreama Adoria Rosier [uczennica]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Dreama A. Rosier
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Dreama Adoria Rosier [uczennica]   Pią Cze 02, 2017 11:24 pm

Imię i nazwisko: Dreama A. Rosier
Data urodzenia: 15 XI 1962 r.
Czystość krwi: Półkrwi
Dom w Hogwarcie: Gryffindor
Różdżka: Jarzębina, Włos Północnicy, 11 i 3/4 cala
Widok z Ain Eingarp: Papieroski były czymś, co Drama lubiła najbardziej. Uwielbiała wypuszczać z płuc kłęby dymu i chociaż wiedziała, że niezbyt dobrze działały one na jej zdrowie, to i tak trwała w tym nałogu. Nie wiadomo było do końca dlaczego — być może lubiła to, jak wyglądała z fajką w buzi, a może papierosy były jej potrzebne do odreagowania. W końcu sytuacja, w jakiej się znajdowała i matka, która za cel obrała sobie utrudnienie życia dziewczyny, nieszczególnie pomagały w rzuceniu nałogu. Jednak nie była zuchwała i nie zależało jej na tym, by cała szkoła wiedziała, że wciąga w siebie paczki mugolskiej używki to też prawie ciągle się chowała. Jak nie w jakiejś opuszczonej sali, to w pokoju Przychodź - Wychodź. I tak też było teraz. Szła sobie spokojnie przed siebie w poszukiwaniu jakieś opuszczonej sali, która nadawałaby się do posilenia raka przed nocą, jak na nieszczęście nic nie mogła znaleźć i właściwie ciągle przemykali obok niej inni uczniowie, jak się domyślała, podążający w stronę Wielkiej Sali. Nie miała innego wyboru jak pójść na czuja. Skręciła w lewo, w prawo, poszła trochę prosto i dotarła do miejsca, które wydawało jej się dawno nieodwiedzane. Głód był wielki, dlatego też szybko wyjęła z kieszeni paczkę papierosów. Nawet nie rozglądała się wokół siebie, a jedyną myślą, jaka krążyła jej w głowie było głośne "PALIĆ, PALIĆ, PALIĆ". Jak się okazało wszelkie przedmioty martwe, postanowiły z nią igrać, a jej ukochana, stara zapalniczka, jak na złość nie chciała zapalić. W innym przypadku nie ryzykowałaby utratą włosów czy brwi, jednak teraz była w sytuacji bez wyjścia i postanowiła odpalić go różdżką. Błyskawicznie wyciągnęła patyk z kieszeni i rzuciła zaklęcie. Błyskawicznie oddaliła od siebie różdżkę i syknęła z bólu. Płomień był na tyle duży, że przypalił jej nos, po chwili poczuła również swąd palących się włosów, jak najszybciej ruszyła w stronę wielkiego lustra, które stało w centrum pomieszczenia i mruknęła niezadowolona. Tak jak myślała, spaliła sobie pół brwi. "Klasyczna Drama" - powiedziała sama do siebie w myślach, jednak zaraz jej uwagę odwróciło inne zjawisko. Lustro, w którym wcześniej się przeglądała, a właściwie jego tafla zaczęła zmieniać, postać. Młoda Rosier przetarła aż oczy z wrażenia. Kiedyś słyszała o tym zwierciadle, jednak nawet nie marzyła o tym, żeby je znaleźć, dlatego też nie kłopotała się jego szukaniem. Miała dużo lepsze rzeczy do roboty, typu dokuczanie ślizgonom albo inne przednie zabawy. Po chwili tafla ustabilizowała się, a Dreama, widząc to co ono pokazuje zasmucona delikatnie zmarszczyła nos. Przedstawiało ono ją i jej matkę, spożywającą najzwyklejsze śniadanie w ich londyńskim mieszkaniu. Pomieszczenie wyglądało przeraźliwie schludnie, nigdzie nie leżały butelki po alkoholu, a jej matka wyglądała na szczęśliwą. Dopiero po chwili ujrzała w tle trzecią, trochę zamazaną postać — jak się potem domyśliła, był to jej ojciec albo mąż jej matki, który chyba nawet wydawał się ją lubić. Co było naprawdę czymś niezwykłym, szczególnie że jej matka od jakiegoś czasu zadawała się tylko z najgorszymi żulasami i w swoich własnych czterech kątów zrobiła melinę. Na szczęście zaraz wszystko znikło. Dramie, całkowicie odechciało się palić. Palić, jeść i żyć to też szybkim krokiem wyszła z sali, chowając przy okazji twarz we włosach, tak by nikt nie zobaczył łez spływających po jej twarzy. Chciała, by to co przedstawiało lustro Ain Eingarp był prawdziwe, marzyła o tym do szaleństwa.

Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie: Straszny z niej leniwiec. Nie widzi sensu w uczeniu się czegoś, czego się nie lubi, więc postanowiła, że będzie polegać tylko i wyłącznie na swoim szczęściu. Chodzi na takie przedmioty jak Wróżbiarstwo czy Starożytne Runy z przymusu, żeby mieć obecność i mniej więcej się orientować. Rzadko kiedy odrabia też pracę domowe, na szczęście dla niej oczywiście, nauczyciele albo są obojętni na jej wybryki, albo po prostu nie zauważają tego, jak bardzo się jej nie chce i jakoś udaje się jej wybronić. Może dlatego, że ma gadane, a może dlatego, że ma na tyle miłą buzię, że ludzie ją lubią.

Szczególnie upodobała sobie przedmioty takie jak Zaklęcia, OPCM, Eliksiry i Zielarstwo, i jako że nie wie, czy chce być Aurorem, czy może mistrzem Eliksirów uczy się tych przedmiotów mniej więcej po równo. Trochę gorzej idzie jej z Transmutacji, jednak i tak darzy ten przedmiot, a raczej jego nauczycielkę, wielką sympatią — w końcu Minerwa to super babka no i imponuje jej tym, że potrafi zamieniać się właśnie w tak eleganckie zwierzę.

Przykładowy Post:
Hogwart, Wielka Sala, 11 XII 1977 r.

Nie spodziewała się tego, że sprawy tak się potoczą. Patrzyła na chłopca, który stał tu przed nią, a właściwie klęczał i oświadczał się jej z góry. Ona sama nie była w tej chwili niczego pewna, a jedne co była w stanie dostrzec, to delikatna łysinka, która już zdążyła pojawić się na głowie siedemnastolatka. Oczami wyobraźni zobaczyła siebie i jego. On łysy, w białym podkoszulku na ramiączkach, siedział na kanapie i krzyczał do niej coś o tym, że skoro jest czystokrwisty, to powinna mu prać i sprzątać i gotować i jeszcze podawać wszystko pod nos. Bo przecież każdy łysy mężczyzna tak się zachowuje, co nie?
No, ale ta cała sytuacja trochę ją zapeszyła. Mocno zmarszczyła brwi i spojrzała na niego groźnie. Chciała płakać i jednocześnie wyć ze śmiechu. Nie potrafiła zrozumieć toku myślenia większości czysto krwistych. Ostatnio nabrała przeświadczenia o tym, że wszystkie dziewczyny z dobrych domów, które mieszkały z nią w jednym dormitorium, gadały tylko o tym, że marzą, aby wyjść za mąż. A jej samej jedyne co szumiało pomiędzy uszami to punk rock, ewentualnie jakiś świergot ptaków lub odgłosy pustyni, które wyjątkowo dawały jej się we znaki na lekcjach, do w których uczestnictwa musiała się zmuszać. W istocie nie było tam żadnych chórów anielskich, białych welonów czy innych takich pierdół dlatego tym bardziej nie wiedziała jak się teraz zachować. Widząc zdenerwowanie wynikające z tego, że właściwie od 5 minut stała nad nim i nic się nie odzywała, postanowiła zrobić ten pierwszy krok. Przecież nie może być już gorzej. Odchrząknęła głośno tak, by jej jeszcze obecny chłopak na pewno usłyszał.
- Chyba oszalałeś, stary — krzyknęła właściwie, kiedy poczuła, jak emocje zaczęły w niej gwałtownie wzrastać. Jej marzeniem nie były przecież jakieś skarpetki czy inne rodzenie wrzeszczących bachorów. Ona miała wielkie ambicje i całkowicie inne plany — chciała być aurorką i walczyć z badassami, a nie podcierać brudne, zasrane dupska jakimś dzieciom. - Wstawaj i się nie poniżaj — dodała jeszcze na dokładkę i odsunęła się od chłopaka na jakiś metr odległości, tak by dać mu swobodę do powstania i uniemożliwić ewentualne uderzenie, które mógłby wyprowadzić pod wpływem emocji. Jednak widząc to, co zaczęło malować się na jego twarzy, tylko bardziej się wściekła. Czy on naprawdę zamierzał teraz grać na jej emocjach? Czy nie rozumiał, że ona nie wyjdzie za niego, szczególnie nie po jakiś 4 miesiącach znajomości i w wieku trochę ponad szesnastu lat? Nikt na nią nie naciskał, jej matce było obojętne, z kim się prowadza, byleby nie z mugolami (oczywiście Drama wyjątkowo bardzo tej zasady nie respektowała). A tym bardziej nie przejmowała się tym, że wyjdzie za jakiegoś faceta. Widziała, że powoli się rozkleja i chyba w tym momencie nie potrafił nawet wydusić z siebie słowa, dlatego też jedyne co zrobił, to wcisnął jej w ręce te kwiaty, które jeszcze przed chwilą leżały przed nim na podłodze, pudełeczko z pierścionkiem wepchnął do kieszeni i jak się młodej Rosier zdawało, ruszył w dół schodów, najprawdopodobniej do swego dormitorium. Przeleciało jej jeszcze przez myśl, żeby za nim iść i w ukryciu go poobserwować, przecież po takiej „porażce” mógł sobie coś zrobić, ale ostatecznie pocieszyła się tym, że wtedy zadziała zasada selekcji naturalnej, a ona nie chciała z naturą walczyć. Zanurzyła nos w kwiatach i poszła w stronę dormitorium albo kuchni, jej celem w tej chwili było jedzenie, a nie jakieś ożenki na kiju.

Hogwart, Wielka Sala, 23 XII 1977 r.

Największą pasją Dreamy Adorii Rosier było jedzenie. Uwielbiała czuć wszystko na raz, słodkie, gorzkie, słone, kwaśne — dosłownie wszystkie smaki — dlatego często też wpychała do buzi zdecydowanie za dużo rzeczy na raz i właściwie zawsze napychała się do końca. Kiedy była mała często brakowało jej nawet tak podstawowych rzeczy, jak jedzenie, dlatego też w szkole korzystała z okazji. No cóż, jej matka nigdy nie należała do najcieplejszych, no i miała dwie lewe ręce do gotowania. Wychowana w rodzinie czystokrwistych czarodziei nie musiała przejmować się sprzątaniem, gotowaniem czy praniem dlatego też, gdy została pozbawiona przywilejów szlacheckich i służby prawie zarosła brudem. Dreamie, gdy już trochę podrosła, było bardzo ciężko. Dobijała ją myśl o tym, że jej matka jest na tyle obrzydliwa, że potrafi otaczać się brudem i właściwie jej to nie przeszkadzało. Dziękowała Merlinowi, że wraz z ukończeniem jedenastego roku życia, jej czas w domu ograniczał się do minimum i nie musiała w tym bałaganie mieszkać.
No, ale siedziała sobie właśnie w Wielkiej Sali i pełną gębą szamała kurczaka, nie zważając na spojrzenia czystokrwistych czy nawet tych półkrwi, dalej jadła prawie jak prosie. Jak się domyślała, nie wyglądała teraz zbyt seksownie, ale jej nigdy na tym nie zależało. Z rogu sali ciągle spoglądał na nią pewien uczeń. Z pożądaniem obserwował, jak wkłada do buzi następną łychę puree z ziemniaków. Czuł dreszcze na całym ciele. I chociaż jeszcze dwa tygodnie temu jego ukochana dała mu potężnego kosza przed całą szkołą, to on nie mógł o niej zapomnieć. Bo przecież jak można zapomnieć, o tak wspaniałej istocie. W głowie pojawiały się wspomnienia, widział wszystkie wieczory, które spędzili razem, kiedy to ta piękna, niezwykle smukła istota tak mu je uświetniała. Na samą myśl o tych czekoladowych, wielkich oczach otoczonych wachlarzem ciemnych rzęs i pięknych brwiach, które to dodawały jej twarzy niepowtarzalnego wyrazu, czuł skurcz pomiędzy nogami. Był zabójczo, do szaleństwa zakochany i nie mógł nic na to poradzić. Sposób, w jaki się poruszała, prędko, porywczo, wściekle — doprowadzała go do szaleństwa. Ba, nawet to jak odrzucała włosy na plecy czy jak słodko ruszała uszami, kiedy się śmiała sprawiało, że chciał śpiewać ze szczęścia. Był jeden problem. Jego najdroższa, nie chciała z nim rozmawiać i ciągle go odtrącała. Tłumaczyła się tym, że niezbyt dobrze się znają, jednak on widział wszystkie gesty, znaki, które dawała mu potajemnie, kiedy z nią rozmawiał. Przecież ta miłość, nie mogła się tak skończyć. On nie mógł na to pozwolić. Przemógł się. Oczywiście, bardzo pomogła mu Ognista Whisky, którą wypił jakąś godzinę wcześniej z kumplem w dormitorium, no, ale to był tylko dodatek — a przynajmniej on tak uważał. Starał się podejść do niej niepostrzeżenie, skradał się jak lew do gazeli, która piję wodę z wodopoju. Na szczęście była za bardzo zaabsorbowana jedzeniem. Postanowił skorzystać z okazji i zaskoczyć Dramę, bo przecież co taka delikatna istotka mogłaby mu uczynić. Nie widział jej, jako tej, która ciskałaby zaklęciami na prawo i lewo. Siadł u jej boku. W głowie mu zaszumiało i poczuł, jak na jego policzkach wykwita ciemnoczerwony kolor. Odważył się nawet położyć na jej plecach rękę i delikatnie głaskał po nich dziewczynę. W pierwszej chwili nawet nie zwróciła na niego uwagi i jadła sobie dalej w najlepsze i dopiero gdy poczuła się wystarczająco pełna zdała sobie sprawę z tego, że coś ciepłego uczepiło się jej boku. Odwróciła głowę w stronę źródła tego nawet przyjemnego uczucia i błyskawicznie odwinęła mu z łokcia w nos. Chłopak zawył z bólu i odchylił się do tyłu, przez co spadł z ławki. Nie miała wyrzutów sumienia. Przecież powiedziała mu wyraźnie, że ma się odwalić, ale najwyraźniej do niektórych nie dochodziło. Groźnie zmarszczyła brwi i już miała go kopnąć w żebra, kiedy zorientowała się, że przecież jest w publicznym miejscu i wszyscy się gapią, a przede wszystkim patrzą się na nią nauczyciele. Postanowiła zagrać, przecież za uderzenie go bez poważnego powodu mogli ją wyrzucić. Wybuchła dramatycznym płaczem.
- Jak możesz tak do mnie mówić — rzekła z wielkim wyrzutem i wybiegła z sali, najszybciej jak się da.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Dreama Adoria Rosier [uczennica]   Pią Cze 09, 2017 2:42 pm


Dreamie zwanej Dramą musi być trudno żyć z taką matką i jeszcze radzić sobie z etykietką, która do niej przyległa. Zapewne reszta Rosierów nie jest zachwycona, że dziewczyna nadal ma ich nazwisko. Ciekawa, nieszablonowa historia za co daję Ci 10 dodatkowych fasolek. Witaj na forum!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Dreama Adoria Rosier [uczennica]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Darcy Rosier
» Cedrina Rosier
» Rosier
» Evan Rosier
» Tristan Rosier

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Uczniowie -