Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Cmentarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Cmentarz   Wto Wrz 03, 2013 9:11 pm

First topic message reminder :

Usytuowany tuż obok niewielkiego kościółka, skromny i naprawdę stary cmentarz. Tutaj odwiedzić można groby, należące do osób, pochodzących z najbardziej znanych czarodziejskich rodów.
Znajduje się tu między innymi grób najmłodszego z braci Peverell, z którymi - jak niektórym, nielicznym zresztą, wiadomo - wiąże się pewna legenda...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Rudolf Lestrange
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Cmentarz   Czw Lis 12, 2015 7:10 pm

Szaleństwo Rudolfa nie było do końca jego. Było niczym pasożyt, który niezauważenie wtargnął w jego umysł, pożerając i zatruwając zdrowe pola świadomości. Emocje, które wślizgnęły się podstępnie pomiędzy jego własne były obce – zapożyczone od ksiąg, dzienników, coraz to śmielszych magicznych eksperymentów i rytuałów. Magia, która ucztowała na dzikości i ciemności, popychała Rudolfa cierpliwie w stronę przepaści, a on był zbyt zapatrzony w jej piękną istotę, by zauważyć niebezpieczeństwo. W swej arogancji był pewien, że jest w stanie poradzić sobie z tą obezwładniającą pokusą, okiełznać pragnienia pęczniejące w jego piersi, a nawet oswoić najdzikszą z mocy. Gdyby ta magia mogła się śmiać, jej chichot rozbrzmiewałby głośno pomiędzy nimi; w naiwności Lestrange’a na pewno znalazłaby coś urzekającego.
- Kogo obchodzi to, co nam przystoi – rzucił jej wilczy uśmiech. Starał się, jak tylko mógł, by jego wewnętrzne roztrzęsienie zostało przez Bellę zapomniane. Sam chciał o nim zapomnieć, był tak blisko upadku. – Zawsze możesz na delikwenta rzucić swoje słynne Crucio i nasz temperament będzie ostatnim, co uzna za powód do dyskomfortu.
Rudolf był człowiekiem niezmiernie ceniącym sobie wolność, czego dowodem była postać, jaką przybierał jako animag. Oczywiście, nikt nie widział jeszcze sylwetki potężnego, śnieżnobiałego wilka – jego istnienie było jednym z najgłębiej skrywanych sekretów Lestrange’a, być może jedynym, którego nie zdradził nawet Belli. Niektórzy z przedstawicieli czystokrwistych czarodziejskich rodów niewątpliwie uważali jego postawę – bezczelną, nonszalancką, okrutnie szczerą i oburzająco wyzywającą – za niewybaczalną, biorąc pod uwagę to kim był Rudolf. On sam wolał być uważany za dzikie zwierzę, niż żałosną namiastkę czarodzieja, zbyt tchórzliwą by pozwolić sobie na bezpośredniość. Wiedział, że stanowi jawną groźbę dla swojego otoczenia i w świadomości lęku, który budził w sercach mijających go przechodniów, znajdował wielką przyjemność.
- Możesz liczyć na moje starania, by okazywać ci szacunek, na jaki zasługujesz – ukłonił się gładko, nim chwycił dłoń swej towarzyszki i ruszyli w kierunku jednej z cmentarnych alei. – Powiedz mi, słyszałaś historię o braciach Peverell?
Pytanie postawił od niechcenia, gdy mijali kunsztownie zdobione nagrobne pomniki i zrujnowane fragmenty pokruszonego kamienia, które stały niczym bezlitośni strażnicy po obu stronach wybrukowanej ścieżki. Poprzez lata swych badań, które poświęcał magicznym artefaktom i rytuałom, zdążył zapoznać się z wieloma czarodziejskimi legendami. Historia braci Peverell była jedną z tych, które najbardziej go fascynowały, choć nie była znana wielu czarodziejom.

//jednak zrezygnowałam z planowanej nieobecności, więc możemy sobie kontynuować sesję, jeśli masz ochotę <3

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bellatrix Black
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Cmentarz   Czw Lis 12, 2015 9:53 pm

-Każdy szanujący się czarodziej chyba zna tą legendę- Powiedziała spokojnie idąc grzecznie przy nim. Naturalnie ona również ją znała. Chociaż do tej pory nie była pewna ile w tej historyjce było prawdy, a ile kłamstwa. Podobno każda legenda ma ziarenko prawdy w sobie. Pytanie tylko które z ziarenek w tej opowieści było prawdziwe. Może jedyne co było faktem to, to, że tacy ludzie naprawdę istnieli. A cała reszta... śmierć, przeprawa przez rzekę, i te niezwykłe dary były tylko dodatkami które powstały podczas spotkaniach przy których ognista najpewniej lała się strumieniami.
-Byli to podobno bracia który przechytrzyli śmierć, a ona udając fałszywe zaskoczenie postanowiła obdarować każdego z nich niezwykłymi darami. Pierwszy brat, zażądał różdżki... tak potężnej aby nikt nie mógł go pokonać, drugi pragnął dostać kamień który ma moc przyzywania zmarłych zza grobu... a trzeci... była mądrzejszy niż pozostała dwójka i poprosił o coś, co pozwoli mu odejść i nie być ściganym przez śmierć. Dostał pelerynę-niewidkię.- Mogła opowiedzieć ta historię dalej, ale aktualnie nie widziała w tym sensu. Przecież Rudolf na pewno doskonale ją zna... być może nawet lepiej niż sama Bellatrix.
-Przez tą opowieść społeczeństwo czarodziei podzieliło się. Jedni wierzą, że to jest prawda... a inni uważają, że jedyne co jest w tym prawdziwe to bracia- Tak czy inaczej ona sama wolała gonić za czymś bardziej rzeczywistym niż tracić czas na badaniu czy to co opowiadała jej matka było prawdą. W końcu istnieje jeszcze wiele innych opowieści dla małych czarodziejów, i jakoś nikt nie próbuje ustalić czy są prawdziwe. Chociaż nie ma co się dziwić. Dostać różdżkę tak potężną aby żaden czarodziej nie mógł pokonać jej właściciela... cóż to było by marzenie każdego.
-Dlaczego ciebie to tak interesuje?- Zapytała się zaciekawiona. W końcu takich pytań nie zadaję się z braku tematu do rozmowy.
-Chcesz spróbować odnaleźć te artefakty? według mnie to jest marnowanie czasu- Kobieta nie żyła bajkami czy legendami... zdecydowanie wolała żyć tu i teraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudolf Lestrange
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Cmentarz   Pią Lis 13, 2015 12:11 pm

Rudolf roześmiał się cicho, słysząc słowa Bellatrix. Oczywiście, że mógł liczyć na jej opinię w kwestii specyfiki czarodziejów, którzy na szacunek zasługiwali. W rzeczywistości, legenda braci Peverell, jak nazwała ją Bella, dawno już popadła w zapomnienie, a zaledwie nieliczni potomkowie czystokrwistych, pradawnych rodów byli świadomi choćby jej istnienia. Lestrange’a nie zdziwiła więc wiedza panny Black, był bowiem pewien, że pewne z jej obsesji nie pozwalały na odrzucenie jakiegokolwiek skrawka wiedzy na temat czarodziejskich tradycji – nawet, jeżeli większość społeczeństwa uważała ten akurat aspekt magicznej historii za bajkę. Sam Rudolf jednakże nauczył się nieograniczać swojego pojmowania racjonalizmem, a wrodzona fascynacja uniemożliwiała odrzucenie tej powiastki w niepamięć.
- Mówi się, że ten kto posiada wszystkie z tych artefaktów staje się Panem Śmierci – szepnął konspiracyjnie, z podejrzanym błyskiem w oku. – Nie sądzisz, że taki tytuł jest wart straconego czasu?
Oczywiście, tajemnicą było, co ów tytuł mógł znaczyć, a jego natura spędzała sen z Rudolfowych powiek. Czy trzy przedmioty mogły pomóc delikwentowi ujarzmić śmierć? A może była to najzwyklejsza metafora, gdyż nikt nie był w stanie zaprzeczyć wartości, jaką nosiły te artefakty – wykorzystanie peleryny niewidki, czarnej różdżki i kamienia wskrzeszenia w bitwie byłoby niczym wyrok śmierci dla wrogów ich posiadacza.
- Wyobraź sobie teraz, że te trzy potężne przedmioty wpadają w ręce kogoś niegodnego... – powiedział, starając się naprowadzić myśli Belli na odpowiedni tor. – Naiwnego Gryfona. Albo samego Dumbledore’a.
Wizja ta nie była dla Rudolfa tak przerażająca, jak musiała być dla Belli. Samozwańczy czarnoksiężnik odczuwał zaledwie dreszczyk ekscytacji na myśl o konfrontacji z kimś, kto był w posiadaniu legendarnych obiektów. Był pewien, że nawet one mogłyby zostać zniszczone, lecz wyzwanie jakie mogłyby stanowić... A gdyby on sam, Rudolf, mógł trzymać je w dłoni, poczuć gładkość transparentnego materiału, chłodne drewno Czarnej Różdżki... jego własna, cisowa, rozgrzała się jak gdyby w oburzeniu na samą myśl, że mógłby użyć jakiejkolwiek innej. Oczywiście, zarówno przed swoją różdżką jak i przed Bellatrix mógł udać, że wcale nie zależało mu na ich zdobyciu. Że jego żądza nie była w żadnym stopniu napędzana egoistyczną ambicją i pragnieniem potęgi. Biorąc pod uwagę oddanie, jakim Black darzyła ich pana, wizja ta na pewno nie przyjdzie jej do głowy. W swym zaślepieniu stawała się niezwykle naiwna.
- Lub naszego Pana – dodał już ciszej, roztaczając przed nią wizję świata, o jaki tak zaciekle walczyła. Niemal widział lekką mgłę rozmarzenia w jej oczach, gdy stawała się konkubiną swego umiłowanego Mistrza. Bo któż mógłby podważyć jej pozycję wśród Śmierciożerców, gdyby to ona była gwarantem jego potęgi? Był pewien, że spełnienie tegoż pragnienia było dla Belli największą z ambicji, pokusą, której nie byłaby w stanie się oprzeć.
Bellatrix jednakże rozczarowała go po raz kolejny, z pogardą depcząc jego fascynacje. Jak zwykle, musiał zdać się na siebie. Zastanowił się, czy dwie istoty o tak odmiennych celach mogłyby kiedykolwiek stworzyć unię absolutną. Nagle zlękł się, o przyszłość swoją i swoich dziedziców, jeśli to ta zagubiona brunetka miałaby o niej stanowić. Z enigmatycznym wyrazem twarzy, brwiami delikatnie zmarszczonymi i nieobecnym wzrokiem, skinął Belli na pożegnanie i sam wkrótce zniknął z cmentarza, który zdawał się cicho szeptać za jego plecami, błagając o jeszcze odrobinę uwagi, gdy spokojnie kroczył w stronę wyjścia. Zniknął z Doliny Godryka dopiero wówczas, gdy pewne ważne decyzje zostały podjęte, a stare koncepty wgniecione w błoto.

//zt


Ostatnio zmieniony przez Rudolf Lestrange dnia Pią Lis 13, 2015 9:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bellatrix Black
avatar


avatar
Strona cienia

PisanieTemat: Re: Cmentarz   Pią Lis 13, 2015 8:27 pm

Kobieta słuchała go uważnie, ale z każdym jego słowem coraz bardziej rosło jej rozbawienie.
-Niby dorosły człowiek, a jednocześnie taki dziecinny- Powiedziała spokojnie z lekkim uśmiechem na ustach.
-Nie warto gonić za cieniami, po prostu jest to kompletna strata czasu. Gdybanie jest dobre dla ludzi, którzy czegoś chcą ale nie mają odwagi po to sięgnąć, i wtedy właśnie uciekają w świat bajek, zastanawiając się czy takie przedmioty naprawdę istnieją- Ona wolała twardo stąpać po tej ziemi, iść do przodu, prosto do wyznaczonego sobie celu.
-Według mnie stać ciebie naprawdę na więcej, niż na zaczytywanie się w bajeczkach dla dzieci.- Chociaż nie ukrywała, że gdyby Czarny Pan posiadał te artefakty... oj na pewno wiedziałby jak zrobić z nich użytek, i wtedy żadna szlama, czy mugol na pewno nie mieli by szans.
-Większość gryfonów nie wie nawet którym końcem różdżki rzuca się zaklęcia, dlatego też nie wiedzieli by co zrobić z tak potężnymi przedmiotami. A nasz dyrektorcio... najpewniej zechciałby ukryć je wszystkie w takim miejscu aby nikt ich nie dostał... chociaż znając go na pewno gdzieś popełnił by jakiś błąd- Westchnęła spokojnie i odgarnęła szybkim ruchem ręki parę irytujących kosmyków włosów.
-Ja mam teraz na głowie odrobinę inne rzeczy. Musimy dorwać tego kto rozpętał tą masakrę na błoniach... i złapać jednego wampira... nie mam tyle czasu co ty na rozmyślanie o bajkach- Taka była prawda. Bellatrix była naprawdę zajętą kobietą, oddana Czarnemu Panu... i nie mogła sobie pozwolić na zaczytywanie się w jakiś książeczkach i zastanawianie się nad tym co by było gdyby...
-Tobie też radzę zająć się bardziej pożytecznymi rzeczami- Zakończyła swój wywód i zatrzymała się w końcu aby rozejrzeć się po cmentarzu.
-Na mnie już czas... mam jeszcze parę spraw do załatwienia... mam nadzieje, że jeszcze znajdziemy czas na miłą pogawędkę- Uśmiechnęła się delikatnie w kierunku swojego rozmówcy i odsunęła się od niego parę kroków do tyłu. Po czym obróciła się w miejscu, nastąpił głośny trzask, i postać śmierciożerczyni po prostu zniknęła.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Cmentarz   

Powrót do góry Go down
 
Cmentarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Cmentarz Zwierząt
» Cmentarz, Durham
» Stary Cmentarz
» Cmentarz w Ohlsdorfie
» Cmentarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Wielka Brytania i Irlandia :: Anglia  :: Dolina Godryka-