Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Andromeda Tonks, zd. Black [dorosła]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Andromeda Tonks
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Andromeda Tonks, zd. Black [dorosła]   Czw Gru 01, 2016 7:42 pm



Data urodzenia: 5 kwietnia 1953 r.
Czystość krwi: czysto szlachetna
Była szkoła: Hogwart {{Slytherin}}
Praca: nauczycielka mugoloznastwa
Różdżka: 10 cali, lipa, pióro pegaza


Widok z Ain Eingarp:

Trzy wysokie postacie obejmujące się czule. Dwie ciemnowłose i jedna o włosach jasnych jak słońce. Obejmują się i uśmiechają do siebie. W pewnym momencie odsuwają się od siebie i trzymają za ręce, a następnie rozmawiają i śmieją z opowiedzianych historii.
Błysk. Obraz się zmienia.
Są święta, a przy rodzinnym stole siedzą ludzie, którzy się kochają. Trzy siostry ze swoimi mężami i dziećmi. Bez uprzedzeń. Bez wyzwisk. Bez nienawiści. Jedyne, co wokół panuje to spokój, radość i miłość. Siostrzana miłość.
Andromeda zamyka oczy. Czuje jak po policzkach spływają jej łzy. Wie, że to tylko głupie pragnienie jej duszy, serca. Nigdy więcej nie zobaczy swoich sióstr, nigdy ich nie przytuli. Wyrzekły się jej. Odrzuciły i obiecały, że jak tylko ją spotkają, to zabiją. I tylko z jednego powodu... bo się zakochała w nieodpowiednim, według nich, mężczyźnie.

Przykładowy Post:

Młoda, szczupła kobieta stała w przepięknej, białej sukni. Jasnobrązowe, długie włosy opadały jej falami na plecy, a brązowe oczy wręcz błyszczały radością. Była szczęśliwa, jednak nie do końca. Z jej rodziny nie zjawił się nikt. Kościół zapełniała rodzina Teda. Nie mieli pojęcia kim tak naprawdę była. Czarownicą rodu czystej krwi. Musiała razem z Tedem wymyślić, że nie miała nikogo bliskiego, nawet rodziców, którzy już nie żyli. Są tacy szczęśliwi. Nareszcie razem. Na zawsze.
Znajdowali się przed ołtarzem trzymając się za ręce. Za chwilę mieli przysięgać sobie miłość aż po grób. I wtedy świat się skończył. Lampy rozprysły się na drobne części, zapanował wokół mrok. Andromeda rozejrzała się niespokojnie w ciemnościach czy nikt nie ucierpiał, ale jej oczy jeszcze nie przyzwyczaiły się do mroku. I wtedy ktoś się roześmiał. Zimny, złowieszczy śmiech, który do szpiku kości ją zmroził. Wiedziała kto to.
- Wybacz, proszę, to nagłe najście, siostrzyczko - rozległ się jadowity ton. Ciemna postać stawała się coraz bardziej wyraźna. Potem rozległo się ciche ,,Lumos'' i ich oczom ukazała się wysoka, szczupła kobieta o długich, kręconych włosach. Zatrzymała się przed nowożeńcami. Obrzuciła pana młodego nienawistnym spojrzeniem. Zupełnie jakby patrzyła na leżący na ziemi śmieć lub robaka. - Przysłała mnie matka. Sama nie przyszłabym tu z własnej woli. W to siedlisko szlam - rzuciła morderczym tonem i splunęła siostrze w twarz.
- Bellatrix - jej głos był równie oschły co czarnowłosej kobiety. - Czegóż to chce twoja matka? - zapytała.
- Nadal może być naszą. O ile zmądrzejesz i wyjdziesz stąd ze mną. Zostaw tę szlamę, jest nikim. Zerem. Śmieciem. Pluskwą, którą należy natychmiast zgnieść. Jesteśmy skłonni Ci wybaczyć ten błąd. Niektóre błędy są naprawialne. Musisz tylko tego chcieć - ostatnie zdanie wypowiedziała niemal szeptem.
Andromeda roześmiała się. Jakie to było zrozumiałe. Przyszła tu tylko po to, żeby zepsuć jej ślub. Dobrze wiedziała, że nie ma powrotu do domu. Nie ma szans na jakiekolwiek wybaczenie. Matka doskonale to obwieściła, gdy usunęła ją z rodzinnego drzewa genealogicznego. Poza tym nawet nie miała na to ochoty. Kochała swoje siostry i rodziców, ale jeszcze mocniej kochała Edwarda. Kochała go tak bardzo, że była skłonna porzucić swoją rodzinę, wyrzec się nazwiska, aby tylko z nim być.  I właśnie to miała zamiar zrobić.
- Kiedyś powiedziałaś, że dla ciebie już umarłam. Pamiętasz to, Bellatrix? - zapytała cicho, a starsza siostra tylko prychnęła. - Obie wiemy, że nie rzucasz słów na wiatr. Ja także. Kocham tego człowieka i zamierzam z nim spędzić swoje życie. Nawet kosztem utraty ciebie...
Panna Bellatrix Black zachłysnęła się powietrzem i cofnęła o krok. Zacisnęła palce na różdżce, jakby w zamiarze rzucenia zaklęciem mordującym lecz nie zrobiła tego.
Po raz drugi napluła siostrze w twarz.
- Obiecuję ci, że jeśli jeszcze kiedykolwiek cię spotkam, to zabiję - wycedziła przez zaciśnięte z wściekłości zęby. - Ciebie i tę szlamę - dodała plując na Edwarda Tonksa. Zanim całkowicie zniknęła, zgasiła płomień światła z końca różdżki i w mroku dało się słyszeć dźwięk wystrzału, jakby z pistoletu, świadczący o jej teleportacji.
Andromeda zamknęła oczy. Płakała. To miał być najpiękniejszy dzień w jej życiu. W ich życiu. Nie wiedziała jak wytłumaczy całe to zajście obecnym tu gościom. Wiedziała, że będą musieli wykasować pamięć niemal wszystkim. Poza jego rodzicami, nikt inny nie miał pojęcia, że potrafią czarować, a jej siostra zrobiła to publicznie. Uroniła jeszcze kilka łez.
- Teddy, powinniśmy wymazać im pamięć - powiedziała patrząc mu w oczy, a on ponuro skinął głową. Rozumieli, że to zdarzenie nie może ujrzeć światła dziennego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Andromeda Tonks, zd. Black [dorosła]   Pon Gru 05, 2016 7:51 pm


Jestem bardzo ciekawa, jak Andromeda poradzi sobie z rolą matki i żony, spędzając tyle czasu w zamku! No i oczywiście czy spotka się jeszcze z siostrami!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Andromeda Tonks, zd. Black [dorosła]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Andromeda Tonks
» Bellatrix Black [dorosła]
» [dorosła] Narcyza Black
» Regulus Arkturus Black
» Syriusz Black

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -