CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Gabinet profesora Bułhakowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
avatar
avatar


PisanieTemat: Gabinet profesora Bułhakowa   Wto Gru 23, 2014 5:22 pm

First topic message reminder :

Gabinet profesora Bułhakowa
Gabinet profesora Bułhakowa znajduje się nieopodal wejścia do Pokoju Życzeń, na końcu korytarza. Prowadzą do niego duże, dębowe, zabejcowane na kasztanowy kolor drzwi. Przez właściwie cały czas są zamknięte - nawet przebywając w środku Vakel zamyka je dla świętego spokoju, dlatego czasami da się spotkać w okolicy rozgoryczonych pierwszoklasistów, nie będących nawet pewnymi tego, czy nauczyciel jest w środku i nie chce mu się otworzyć, czy po prostu gdzieś sobie poszedł. Pomieszczenie jest sporych rozmiarów, a większość miejsca pozostaje niezagospodarowane. Pierwszą rzucającą się w oczy po wejściu rzeczą jest spore, zdobione detalem snycerskim, lipowe biurko z dwoma krzesłami - dla Vakela i ewentualnego rozmówcy, tudzież osoby aktualnie odbywającej u niego karę. Naprzeciw drzwi usytuowane jest również okno z ujmującym widokiem na dziedziniec i błonia, jedynie czasami, kiedy słońce za bardzo się naprzykrza, przysłonięte szaroniebieską kotarą. Najbardziej przykuwającą uwagę rzeczą jest sufit, na którym precyzyjnie wymalowane zostały wszystkie gwiazdozbiory i planety, zmieniające swoje położenie zależnie od pory roku. Po bokach Bułhakow ustawił wiele regałów pełnych książek, które przywiózł ze sobą do Hogwartu już pierwszego dnia, tyle, że w zmniejszonej formie.
W gabinecie znajduje się również stolik ze szklaną kulą i wiecznie rozsypanymi kartami do tarota, magiczny zestaw do parzenia herbaty i szafa z tajemniczą zawartością.


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Half-blood Bułka

Cytat : Kiedyś była serdeczność, dziś jest tylko fakju.

Punkty doświadczenia : 491

Punkty życia : 100

106

Czystość krwi : Półczysta

Sakiewka : 0g 0s 0k

Gif :

Różdżka : Lipa, Kolec jadowy mantikory, 13 cali, Mało giętka


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Nie Lis 01, 2015 8:14 pm

Strach potrafił czynić cuda. Zmieniać ludzi, bieg świata, sens wszystkiego. Bali się wszyscy - począwszy na dzieciach, na starcach kończąc. Niezależnie od płci, poglądów i pochodzenia. Strach dzielił na tchórzy i bohaterów. Strach utworzył również Vakela. Utworzył człowieka pod szczelnym kloszem z obaw i lęków, trzymających go w tym małym, zamkniętym świecie pełnym panicznych krzyków. Vakel wiedział bardzo dobrze, że kiedyś będzie musiał wrócić do rodzinnego domu, minąć posągi płaczących aniołów, które tak uparcie strzegły wejście przed nieproszonymi gośćmi i stawić czoła wszystkiemu, od czegoś niegdyś uciekł na inny kontynent.
Nie mógł się z nią zgodzić, nie mógł powiedzieć, że ludzie byli wszędzie tacy sami. Ludzie posiadali cechy wspólne, głównie ułomności, a jednak wciąż pozostawali tak cudownie unikalni. Każdy różnił się na tysiące aspektów. Poznawał miliony osobowości, pragnień, wspomnień. Polubił czytanie z innych jak z otwartej księgi. Analizować każde drgnięcie powieki, delikatny pąs pokrywający twarz, ułożenie nóg, postawę, sposób wypowiadania się, charakter pisma. Odkrył w ten sposób również ciemnotę, której nie był w stanie tolerować. Fascynacja otoczeniem szybko sprawiła, że Bułhakow stał się stronniczy - zaczął patrzeć na wszystko przez ten swój zatęchły klosz i zaczął oceniać. Nie chodziło tutaj jedynie o dzieci krwi brudnej, mieszanie się z mugolami - musiałby przecież zabić sam siebie, ale o podejście niektórych czarodziejów do spraw, których nie powinno się ignorować.
- Czyli obawiasz się, że potwierdzi się, iż jesteś nieprzyzwoicie samotna ze swoim światopoglądem? - nawet nie próbował ukryć tego jak bardzo mu się to spodobało - podniecenie na jego twarzy zdradzało wszystko. Jakim cudem człowiek z tak koszmarnym życiorysem był w stanie pozwolić sobie na tyle dziwactw? Mimowolnie uniósł filiżankę do góry i upił z niej łyk, bo poczuł nieodpartą chęć zajęcia czymś rąk i ust, które próbowały unieść swoje kąciki w górę, a Bułhakow uznał to za wyjątkowo nieodpowiednie.
- Prawdą jest jednak, że szukanie ucieczki gdzieś daleko... nie sprawdza się zupełnie. Ostatecznie kończy się w punkcie wyjścia. Albo i gorzej.
Westchnął ciężko.
- Cóż takiego nazywasz szarością?
Czy Bułhakow był szary? Czy to co robił można było nazwać szarością? Zachowywał się, jakby zupełnie nie rozpoznawał stron. Gdzie jest góra, a gdzie dół. Dobro i zło stały się dla niego breją. Dobro i zło nie istniały. Istniał za to on. Istniała jego rodzina, której pozostawał wierny. Istniał również on. Samotnik. Istota niepojęta do tej pory przez nikogo.
Bo nikt nigdy nie zapragnął spróbować.


Good men don't have rules. Today is not a good day
to find out why i have so many.

Kostium na event Halloween:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1409-vakel-bulhakow-dorosly#20350 http://magiclullaby.forumpl.net/t3038-nowa-karta-rozwoju-vakela#47645 http://26.media.tumblr.com/tumblr_lkhetxY5DE1qaj2s9o1_500.gif http://magiclullaby.forumpl.net/t1578-moje-zwierzontka-xd#23366
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : -

Cytat : Ale pękaj, serce moje, bo usta milczeć muszą.

Punkty doświadczenia : 383

Punkty życia : 100

6

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 204 galeonów i

Gif :

Różdżka : ostrokrzew, serce wietrznego golema, 11 i 1/2


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Nie Lis 01, 2015 9:01 pm

Prudence nie użyłaby od razu słowo nieprzyzwoicie. Po prostu jest on nieco... bardzo... ogromnie różny od tego, który żyje w tych murach w wersji oficjalnej? Przecież wszyscy prawie wierzą, iż jest dobro. Piętnuje się korzystanie z czarnej magii. Wszystko próbuje się spłycić i sprowadzić do tejże dwukolorowej wersji świata. Biel i czerń. Ona zaś choć nikogo to nie obchodzi, nie zgadza się z tym. Ale to już wiemy, prawda? Nigdy nie próbowała uciec, nigdy nie była gdzie indziej. Nikt nigdy nie nauczył jej takiego myślenia. Wykształciła w sobie własny światopogląd mimo tego, że jej otoczenie nie zmieniało się w żaden sposób. Tylko ludzie migali jej przed oczami i dlatego nie zmienia o nich zdania. Po tylu latach obserwowania ich zwyczajnie wiedziała, że nie są gotowi na szarość. Muszą mieć każdą rzecz jasną i oczywistą. Szczególnie młodzi ludzie. Nie psuła więc im tego. Nikogo nigdy nie przymuszała. Ba! Nigdy nie oczekiwała, że ktokolwiek będzie chciał zrozumieć i że w ogóle to pojmie. Człowiek nie jest przystosowany do takiego myślenia. Mało kto sam się go nauczy. Panna Grisham to zrobiła, ale nie każdy ma takie możliwości. Nie każdy jest stworzony do zrozumienia w ten sposób egzystencji.
Jestem tego prawie pewna - Cóż więcej mogła zanotować? Nigdy nie spotkała się z tym, by drugi człowiek mówił o świecie tak jak ona. Zresztą... sama głośno raczej o tym nie mówiła (he, he ciekawego dlaczego). Nieważne. Sęk w tym, że raczej nie dzieli się tym za często. Gdy jednak patrzyła na tego człowieka nie mogła oprzeć się wrażeniu, że w głowie coś mu siedzi. Nie była tylko pewna, czy w pozytywnym sensie, czy negatywnym. Czuła jednak, że choć trochę go to interesuje, a to już zawsze coś.
Nie chcąc skrobać eseju podam Ci krótki opis tejże szarości i światopoglądu. Jeśli stwierdzisz, że to Cię razi, nie zgadzasz się z tym, powiedz mi proszę. Zdaje sobie sprawę z tego, że nie musisz się ze mną zgadzać. Ludzie z zasady tego nie robią. Nie chcę być przymusowym towarzystwem, więc zawsze mogę wyjść po tym. Do rzeczy jednak. Uważam, że nie ma dobra. Jeśli ktoś zabija dla wyższego celu to czy tak naprawdę nie jest to złe? A skoro wszystko jest tak naprawdę złe to czemu piętnujemy to, co uznajemy za czarne? Dla mnie więc ten podział nie istnieje. Nie ma nic złego w robieniu złych rzeczy. Każdy robi to z jakiegoś powodu. Ja więc nie oceniam go. Nie mam prawa do tego. Szarość to coś pomiędzy tym wyimaginowanym dobrem i złem ludzi. To wszyscy mordercy, których tak łatwo wrzuca się do czerni. Dlaczego Vakelu? Dlaczego wrzucamy tych, którzy także walczą o swoje racje do złego wora? Skoro ktoś zabił to raczej miał ku temu powód. Mało kto zabija bez niego. A skoro oni nie zabijają bez powodu i ta "lepsza" strona też robi to w imię czegoś tam to jaka jest różnica? Nie widzę jej. Nie ma jej. Wszystko jest szare i uważam, że nie ma w tym nic złego. Wręcz przeciwnie. Uważam, że "złe" rzeczy mogą być wykorzystywane do wielkich czynów. Niekoniecznie czysto "dobrych". Sądzę, że dostrzeganie szarości życia, jego niejednoznacznego przekazu, to dar. - Pisała cholernie długo. Tak długo, że naprawdę można by pomyśleć, że planuje tam napisać wstęp powieści. Tak jednak nie było. Chciała po prostu w miarę jasno przekazać, że czuje, iż złe rzeczy mają swoją przyczynę, a skoro tak... to znaczy że mają swój sens i wcale nie jest to złe. Tak jakby przekazała w lepszej formie, że zabijanie nie jest znowu takie złe. Podała mu kartkę i uciekła wzrokiem gdzieś dalej od niego.
Czy teraz się bała? Tak jakby. Ale chyba raczej spodziewała się zwyczajnego bólu przy usłyszeniu, iż sądzi, że jej poglądy są chore, nieludzkie, niemoralne. Poszła po linie i zaczęła żałować po fakcie. Nie mogła mu jednak skłamać. Był przecież taki miły dla niej... uprzejmy... nie, nie potrafiłaby dla nielicznej z miłych osób przygotować kłamstwa. Nawet jeśli prawda może ją unieszczęśliwić przez rykoszet z jego strony.
Musiała. Musiała choć raz na te wszystkie lata wykrzesać z siebie to, co czuje. Przecież człowiek inaczej mógłby wybuchnąć od nadmiaru emocji.


Acting on your best behaviour
Turn your back on mother nature
Everybody wants to rule the world

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t854-dorosla-prudence-grisham http://magiclullaby.forumpl.net/t858-prue-grisham#9436 http://magiclullaby.forumpl.net/t856-skrytka-1500 http://magiclullaby.forumpl.net/t859-drops
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Half-blood Bułka

Cytat : Kiedyś była serdeczność, dziś jest tylko fakju.

Punkty doświadczenia : 491

Punkty życia : 100

106

Czystość krwi : Półczysta

Sakiewka : 0g 0s 0k

Gif :

Różdżka : Lipa, Kolec jadowy mantikory, 13 cali, Mało giętka


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Nie Lis 01, 2015 10:01 pm

Bułhakow przez cały ten czas, który Prudence poświęciła na pisanie nie miał zielonego pojęcia cóż począć ze swoją, na ten krótki moment przynajmniej, zbędną osobą. Wpatrywanie się w nauczycielkę cały czas niosło ze sobą pewną przyjemność, ale, że był typem wiercipięty - potrzebował czegoś konkretnego do zajęcia umysłu, żeby nie próbować odczytać tekstu do góry nogami na siłę, kiedy kobieta wciąż przelewała swoje myśli na papier. Kostka Rubika stała się dla niego zbyt łatwym i zbyt nudnym sposobem na zabicie czasu, więc po wewnętrznym dojściu do tego, że bez nauki języka migowego lub wynalezienia sposobu na czytanie w myślach się nie obejdzie - ustanowił sobie dwa nowe cele. I dobrze, bo ostatnio praca nad czymkolwiek szła mu opornie, a badanie czegoś, co po dziś dzień zdawało się być nieodkryte wyjątkowo go pobudziło. Istniała przecież legilimencja, ale nie dawała mu efektu, którego oczekiwał. A może coś przeoczył? Może istniał jakiś sposób, tylko nigdy nie zwrócił na niego uwagi? Borze zielony, jak on nienawidził tego momentu, w którym przyszło mu się zaciąć... Nie siedział jednak w roztargnieniu długo, bo wbrew temu co sądziła Prudence - w oczach Vakela kartka dotarła do niego bardzo szybko. Szczególnie, kiedy miał świadomość tego jaką ścianą tekstu go poczęstowała. Uśmiechnął się na widok lekkiej plątaniny słów i pierwszy raz od dawna zrozumiał wreszcie, że trafił na kogoś w miarę podobnego do siebie pod kilkoma względami. Jednym z nich był właśnie fakt, iż oboje nie mieli z kim podzielić się swoimi przemyśleniami na te mniej tolerowane w społeczeństwie tematy. Pisanie książek o tematyce naukowej nijak miało się przecież do zwierzeń ze sfery emocjonalnej, ale do tego Vakelowi się tak bardzo nie spieszyło. Chciał ją poznać. Zbadać z każdej strony. Nie miał jednak zamiaru podzielić się sobą. Przynajmniej nie tą częścią, która siedziała wciąż ukryta pod wesołym uśmiechem i głupawą muszką.
- Mam rozumieć, że szarość, to po prostu życie? Wyprowadź mnie z błędu jeżeli się mylę, ale osobiście rozumiem to w taki sposób, jakby to, co robimy i to jakie decyzje na swojej drodze podejmujemy miało nie mieć wpływu na to jakimi ludźmi jesteśmy. Zawsze postrzegałem dobro i zło w dość samolubny sposób. Dobrem było to, co sprawiało mi przyjemność, a złem - krzywdę. Mój nauczyciel zwykł mawiać, że podchodzę do tego wysoce egoistycznie i liczy się dobro wspólnoty, ale ciężko było mi znaleźć sens w pracy na jakość życia innych, skoro oni nie zrobiliby dla mnie tego samego. - to w pewien sposób wyjaśniało podejście młodego Bułhakowa do swojej rodziny. Do miłości i nienawiści jednocześnie, którymi darzył każdego z jej członków z osobna. Jedynym wspólnie, jakie potrafił pojąć było razem z nimi. Nawet jeżeli miało to oznaczać stanięcie u boku... śmierciożerców.
I w ten właśnie sposób znalazł się tutaj.
Właśnie dotarło do niego, że gdyby spotkali się w innych okolicznościach mógłby zobaczyć w szklanej kuli całkiem pozytywną przyszłość, ale teraz zamglony obraz nabrał więcej sensu. I przerażał trochę bardziej. Cholerne znaki zapytania.
- I nie widzę powodu dla którego miałabyś opuścić ten gabinet. - zaczął, po czym zorientował się, że nie w takie słowa chciał to ubrać. - To znaczy, jeżeli chcesz wyjść - nie mam prawa cię powstrzymywać, - chociaż miał coś przeciwko - ale zapewniam cię, że nie jesteś przymusowym towarzystwem. Zaproponowałem to spotkanie aby lepiej cię poznać, Prudence. Rad jestem, że zdecydowałaś się nie tylko przyjść, ale i podjąć się dość ciekawej dyskusji. Nie lubię rozmów o pogodzie.


Good men don't have rules. Today is not a good day
to find out why i have so many.

Kostium na event Halloween:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1409-vakel-bulhakow-dorosly#20350 http://magiclullaby.forumpl.net/t3038-nowa-karta-rozwoju-vakela#47645 http://26.media.tumblr.com/tumblr_lkhetxY5DE1qaj2s9o1_500.gif http://magiclullaby.forumpl.net/t1578-moje-zwierzontka-xd#23366
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : -

Cytat : Ale pękaj, serce moje, bo usta milczeć muszą.

Punkty doświadczenia : 383

Punkty życia : 100

6

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 204 galeonów i

Gif :

Różdżka : ostrokrzew, serce wietrznego golema, 11 i 1/2


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Pon Lis 02, 2015 11:03 am

"Po prostu", czy "aż"? Które z tych zwrotów będzie bardziej adekwatny? Przecież kolor życia to istotna sprawa i wcale nie taka oczywista. Ludzie nie chcą go widzieć, więc staje się niemal unikatem. Bo każdy kto korzysta z czarnej magii to zło, a białej dobro dla nich. Czy to nie głupie? Naiwne? Ilu "dobrych" czarodziejów z niej skorzystało tylko nikt nigdy im tego nie wypomniał i dalej za takich uchodzą? A jak wielu złych, pragnęło zaprzestać i nikt sobie z tego nic nie robił... Tak, delikatny temat, ale jakże fascynujące. Człowiek zaprogramowany na jeden tok myślenia, gdy przyjdzie mu stanąć oko w oko z tą szarością ma wrażenie, że jest potworem. Będzie się bronił, przeżyje, a potem pozostaje sam ze swoimi umysłem w nieustającej walce o to, by udowodnić sobie samemu, iż była tego jakoś przyczyna, że wcale nie jest winny tak bardzo, jak się przyjmuje. Sam jednak ze swoimi myśleniem kuleje na tej głupiej drodze do odkupienia, gdyż nie ma pojęcia, iż nie musi tego robić. Że ludzie zdecydowali już, jaki jest i tylko on jeszcze pozostaje możliwy do zmiany. Ma szansę przyjąć szarość i zrozumieć, że to go w żaden sposób nie definiuje.
Cieszę się, że moje towarzystwo nie jest dla Ciebie ciężarem. I tak, w pewnym sensie szarość to życie. Po prostu człowiek nie może być czarny albo biały. Konkretny czyn, być może tak, ale ludzie jako tacy są szarzy. Nie ma dobrych i złych ludzi. Są po prostu ludzie. Nie ma czystego koloru, bo każdy jest egoistą i sądzę, że to normalne. Musimy dbać o siebie - Nie chciała już rozwijać swoich myśli na całe rolki pergaminu. Zdecydowanie lubiła dyskutować, rozmawiać, ale w tym temacie napisała już wszystko. Nie potrafiłaby tego łatwiej ująć.
A co do rozmów o pogodzie... nie miałby nic przeciwko. Tak naprawdę w desperacji mogłaby rozmawiać o wszystkim, byleby mieć towarzystwo. Nawet jeśli uśmiech, który jest do niej kierowany, niewiele ma wspólnego z prawdziwą twarzą rozmówcy. I mogłaby tak  wiecznie, bez jakichkolwiek ograniczeń, byleby nie być zawsze taką samotną wyspą.
Którą być musi. Bezpieczeństwo, ten wspomniany egoizm... tak, życie ponad wszystko. Nawet jeśli marne to lepiej je posiadać i na tym bardzo mocno od wielu lat się skupia. W końcu jeszcze żyje, mimo skomplikowanych wydarzeń, których jest obserwatorem.
A Ty? Widzisz szarość? - Także pragnęła słuchać. Wiedzieć. Rozumieć.
Nie on jeden chciał tu w końcu kogoś poznać. Stąd właśnie ta karteczka, która miała przynieść jakąś odpowiedź na pytanie kim jest ten profesor.


Acting on your best behaviour
Turn your back on mother nature
Everybody wants to rule the world

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t854-dorosla-prudence-grisham http://magiclullaby.forumpl.net/t858-prue-grisham#9436 http://magiclullaby.forumpl.net/t856-skrytka-1500 http://magiclullaby.forumpl.net/t859-drops
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Half-blood Bułka

Cytat : Kiedyś była serdeczność, dziś jest tylko fakju.

Punkty doświadczenia : 491

Punkty życia : 100

106

Czystość krwi : Półczysta

Sakiewka : 0g 0s 0k

Gif :

Różdżka : Lipa, Kolec jadowy mantikory, 13 cali, Mało giętka


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Pon Lis 02, 2015 10:17 pm

Bułhakow natomiast w chwilach, w których jedynym powodem do otworzenia ust miało być skomentowanie aktualnych warunków atmosferycznych wolał milczeć. Nie narzekał przecież na brak towarzystwa, tylko na brak towarzystwa mogącego go w jakikolwiek sposób zainteresować. Dość miał tarzania się w bezkształtnej masie nijakich ludzi, nie potrafiących przyswoić najprostszych pojęć. Chciał słyszeć opinie, teorie, wnioski... chciał, aby ktoś przynajmniej spróbował pojmać go swoją osobą i w tym momencie ze swoją uroczą nieśmiałością robiła to Prudence. Przypominała mu w tym momencie spłoszone zwierzątko, które teraz niepewnie badało teren. Pełne obaw, że grunt pod nogami zarwie się niespodziewanie, coś huknie za plecami, przerazi. Nie miał zamiaru jej teraz odtrącać. Pierwszy raz od dawna czuł, że chce dać komuś szansę. Uniknął spoglądania na nią, bo zdawało się, że chwilowo ją to rozpraszało.
- Oh, otóż to. Właściwie, to za wyjątkowo naiwną uważam wiarę, iż istnieją na świecie osoby kierowane wyłącznie "dobrymi" intencjami. - odchylił się na swoim krześle do tyłu, co w dość przerysowany sposób ukazało, że Vakel faktycznie słowa kobiety analizował i zastanawiał się nad sensowną odpowiedzią. - Wydaje mi się, że wszyscy podświadomie próbujemy ułożyć sobie świat w taki sposób, aby wszystko nam podpasowało, a że różnimy się od siebie przeogromnie - każdym kieruje coś innego. Przecież miejsce narodzenia, wychowanie, wykształcenie, wspomnienia z dzieciństwa - w rękach profesora znów pojawiła się kostka - to wszystko wpływa na nasz światopogląd, a więc i pragnienia. Patrząc na to pod tym kątem ciężko winić kogoś za wybory, które w naszych oczach jawią się jako błędne.
Przerwał, znów odwrócił twarz w jej stronę i trwał tak, jakby się zawiesił.
- Wydaje mi się, że tylko głupcy widzą świat w czerni i bieli. - i ślepi, ale wkraczanie na temat niepełnosprawności mogło być w tym przypadku igraniem z ogniem. Wolał nie próbować. Przynajmniej nie teraz. Wypowiedziane słowo błyskawicznie przypomniało mu o talii kart, schowanej teraz do dębowej szuflady. Głupiec. Czy jego dzisiejsza wróżba próbowała przypomnieć mu, jak wiele sprzeczności w sobie zawierał i jak powoli topił się w swojej hipokryzji? Nie, to z pewnością nie to.


Good men don't have rules. Today is not a good day
to find out why i have so many.

Kostium na event Halloween:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1409-vakel-bulhakow-dorosly#20350 http://magiclullaby.forumpl.net/t3038-nowa-karta-rozwoju-vakela#47645 http://26.media.tumblr.com/tumblr_lkhetxY5DE1qaj2s9o1_500.gif http://magiclullaby.forumpl.net/t1578-moje-zwierzontka-xd#23366
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : -

Cytat : Ale pękaj, serce moje, bo usta milczeć muszą.

Punkty doświadczenia : 383

Punkty życia : 100

6

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 204 galeonów i

Gif :

Różdżka : ostrokrzew, serce wietrznego golema, 11 i 1/2


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Wto Lis 03, 2015 8:21 pm

Dobre intencje... tylko dla kogo? Skoro wszyscy działają tylko w swoim interesie to trudno mówić o tym wszystkim w takim sensie. W obecnych warunkach niełatwo jest uwierzyć komukolwiek w to, że interesuje go coś więcej niż jego własny tyłek. Ludzie padają jak muchy. Nawet w potencjalnie bezpiecznych miejscach. Taki Hogwart na przykład - miejsce w którym możesz spać spokojnie do chwili, gdy ktoś nie rzuci w Ciebie śmiercionośnym zaklęciem albo nie znajdziesz kolejnego trupa na terenie zielonym przed budynkiem. Ten niezbyt kuszący obrazek stał się niejako codziennością naszych czasów. Uczniowie ranią siebie nawzajem, nauczyciele im wtórują, a ludzie z zewnątrz tylko korzystają. A przecież jakieś intencje mieć muszą i dla nich z pewnością jest to dobre. Działają przecież w swoim interesie. Nie da się zaprzeczyć, że jest to dobre.
Dla nich. Więcej intencje niestety możemy sobie zachować dla siebie samego, bo do tego tak naprawdę służą. Słowo "dobre" i "złe" to zaledwie dodatek do nich, wyjątkowo zbyteczny. W sumie... te słowa zawsze są tylko swego rodzaju ozdobnikiem. Nie zmieniają kompletnie nic. Chociaż czasami ślepo się w nie wierzy. I wtedy właśnie Ci naiwni, o których mówił jej towarzysz, okazują się ślepi. Nie dosłownie w sensie niepełnosprawności, ale ich dusze. Te są niepełnosprawne w bardzo utrudniający życie sposób.
Głupcy powiadasz, jednak na moje pytanie nie odpowiadasz. Uznam je jednak za retoryczne, ponieważ nie nazwałabym Cię za osobę nieinteligentną - Co jakiś czas odzywa się w niej ta Krukonka, która lubi łapać ludzi na ich różnych niedopowiedzeniach. A ten profesor przecież nie odpowiedział na pytanie tylko wyraził opinię zaś w jej słowach raczej kryje się komplement niż nagana, co dostrzec można było chociażby przy tym, jak uśmiechała się podając mu papierzysko.
Do tego wyraził on taką opinię, która z pewnością ją usatysfakcjonowała. Na tyle, iż zwróciła swój wzrok na niego z ogromnym zainteresowaniem. To nowe doświadczenie, słyszeć podobne przekonania do swoich. Nie jest jednak aż tak naiwna. Wciąż spacerowała po nowym gruncie, więc wolała nie stawiać zbyt zdecydowanych kroków. Przyjmowała jego słowa z lekkim... zachwytem? Nie pozwalała im jednak do końca decydować o tym, jak go widzi.
Słowa mogą wiele, ale daleko im do czynów.
I mogą być kłamstwem, warto więc mieć trochę dystansu do nich zanim się człowieka nie pozna naprawdę dobrze. Co oczywiście chciała uczynić.
Zapragnęła zrozumieć, skąd, jak i dlaczego Vakel jest taki, a nie inny i czy twarz, jaką może teraz oglądać nie jest tylko jedną z wielu masek, jakie przybiera.
Wspominałeś o kształtowaniu człowieka. Co wpłynęło na Ciebie? - Proste pytanie, takie w temacie.
Takie niewinne, a zarazem ciekawe.


Acting on your best behaviour
Turn your back on mother nature
Everybody wants to rule the world

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t854-dorosla-prudence-grisham http://magiclullaby.forumpl.net/t858-prue-grisham#9436 http://magiclullaby.forumpl.net/t856-skrytka-1500 http://magiclullaby.forumpl.net/t859-drops
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Half-blood Bułka

Cytat : Kiedyś była serdeczność, dziś jest tylko fakju.

Punkty doświadczenia : 491

Punkty życia : 100

106

Czystość krwi : Półczysta

Sakiewka : 0g 0s 0k

Gif :

Różdżka : Lipa, Kolec jadowy mantikory, 13 cali, Mało giętka


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Wto Lis 03, 2015 10:36 pm

Bułhakow uśmiechnął się do kartki. Przyjął to jako całkowity komplement, bez choćby nuty pouczenia z dość prostej przyczyny - chciał go usłyszeć. Już nawet nie próbował tłumaczyć się przed sobą. Po prostu sprawiało mu niewyobrażalną przyjemność, kiedy kobiety go doceniały. Tak, miało to podłoże w absolutnym braku jakiegokolwiek głębszego uczucia od jakiejkolwiek przedstawicielki płci pięknej przez ponad trzydzieści lat życia. Łącznie z mamusią. A właściwie, to macochą.
Wciąż siedział lekko odchylony w tył, ułożony wygodnie na swoim krześle, wczytując się w kolejne notateczki.
- Ciężko mi wybrać te najważniejsze sprawy. Mimo wszystko wydaje mi się, że w moim przypadku największy wpływ miały podróże. Nauczyły mnie wyciągać lekcje z rzeczy, w których wcześniej ich nie dostrzegałem. - wyjaśnił spokojnie, upijając kolejny łyk. - Kiedy ostatnio odwiedziłem jedną z moskiewskich galerii sztuki - moim oczom ukazała się pewna rzeźba anonimowego autora. Przedstawiała spiralę wyłaniającą się z surowego kamienia. Na dole ledwie ruszona, pięła się w górę - aż po błyszczący czubek. Stojąc tam pomyślałem, że tak właśnie postrzegam ludzkie życie. Zaczynamy z niczym, goli i bezwartościowi jak ten głaz. Później rodzice zaczynają skrobać. Kamień staje się ociosany i, co najważniejsze - obiera kierunek i wtedy następne zdarzenia szlifują go tylko, aż materiał się skończy. - Do wieczora długa droga, herbaty miał w zapasie dla całej kampanii wojska, a najwyraźniej obudziła się jego narcystyczna strona i spodziewać się było można, że zacznie rozwijać wątek wypraw zamorskich, bo przechwałki były u tej ciapy na porządku dziennym, aż tu nagle... (!) Wreszcie odstawił filiżankę, wsparł się łokciami o biurko, splótł palce razem i oparł na nich podbródek. - Długą drogę przebyłem przez znalezieniem się w tej szkole i muszę to wreszcie powiedzieć, bo te słowa cisną mi się na usta od wczoraj - od dawna nie spotkałem osoby tak czarującej, jak ty i wręcz gotuję się z ciekawości, aby lepiej cię poznać. Powiedz mi, ale szczerze: czy moja fascynacja jest chociaż w najmniejszym stopniu odwzajemniona? Często mam wrażenie, że nudzę swoimi opowieściami.


Good men don't have rules. Today is not a good day
to find out why i have so many.

Kostium na event Halloween:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1409-vakel-bulhakow-dorosly#20350 http://magiclullaby.forumpl.net/t3038-nowa-karta-rozwoju-vakela#47645 http://26.media.tumblr.com/tumblr_lkhetxY5DE1qaj2s9o1_500.gif http://magiclullaby.forumpl.net/t1578-moje-zwierzontka-xd#23366
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : -

Cytat : Ale pękaj, serce moje, bo usta milczeć muszą.

Punkty doświadczenia : 383

Punkty życia : 100

6

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 204 galeonów i

Gif :

Różdżka : ostrokrzew, serce wietrznego golema, 11 i 1/2


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Sro Lis 04, 2015 10:26 pm

Jakież to szczęście, że on chciał je usłyszeć (a raczej zobaczyć), kiedy ona tak bardzo chciała, by je dostrzegł. Przecież nie miała zamiaru w żaden sposób go obrażać i jest to fakt raczej oczywisty, szczególnie że jak już to określiła, nie jest on głupcem. Może ktoś inny rozpętałby teraz burzę, jednak on ma w głowie coś więcej i dostrzega w słowach to, co jest pomiędzy nimi lub zwyczajnie umiłował sobie miłe słowa. W końcu czy jest ktoś, kto nie lubi słuchać (widzieć...) komplementów? Szczególnie po długim okresie nie otrzymywania ich muszą robić wrażenie i budzić w sercu chociaż cień satysfakcji. "Próżni słyszą tylko pochowały" - czyżby to znaczyło, że Vakel taki nie jest skoro przez tak wiele lat ich nie dostrzegł? A może rzeczywiście przez brak jakiegokolwiek uczucia ze strony płci pięknej nie miał okazji ku temu? W obu przypadkach jest to smutne. A jak jest z Prudence w tym temacie? Czy ona pamięta jakieś komplementy?
Tak. Nigdy jednak nie miały jakiegoś znaczenia. Istotne jest bowiem jeszcze to, kto je kieruje. Byle jacy ludzie mogą używać nawet najpiękniejszych słów, a nie będą miały one większego znaczenia. Ci drudzy zaś... oni mogą układać frazy, wersy, zwrotki ze słów, które wcale nie są w swej formie piękne, a będą cenniejsze od tych pierwszych. Taki właśnie jest świat - jak ktoś mówi i co, jest istotne, ale to "kto" wpływa najbardziej na odbiór. Przykładem mogą być chociażby tacy nauczyciele. Z ich ust zwrot "nie lubię dzieci" jest odbierany niczym zbrodnia. Przypadkowy dorosły, który odpowie podobnie przejdzie w ciszy w ludzkiej pamięci. Świat jest pod tym względem zabawny. Taki niezdecydowany. Ponownie szary.
A głupcy nawet takiego banału nie dostrzegają.
Podróże... Prudence miała w swej wyobraźni wizje ogromne statki dopływające do różnych portów, pełne pociągi, długie piesze wyprawy. Niczym nieosiągalna bajka. Tak, zdecydowanie takie przeżycia wpływają na człowieka. Tak wiele piękna dookoła, tak różnego. Choć wolała myśleć, że go tam nie ma, ze niczym się to nie różni to nie da się ukryć, że chociażby sztuka MUSI być inna. Ta o której opowiadał wydawała się istotna, skoro budziła takie przemyślenia. Niemal czuła zimno kamienia z której została wykonana. Takie przeżycie choć nieco irracjonalne (bo siedzi w pomieszczeniu, na krześle i mężczyzna na przeciwko niej mimo wszystko nie jest eksponatem muzealnym, czy też galeryjnym) to tak samo zachęcało do przesiadywania tam właśnie z nim. Niemal spadła z krzesła z zaskoczenia, gdy zapytał, czy aby przypadkiem nie jest wręcz przeciwnie.
Złapała za pióro i pisała szybciej niż wcześniej. Byleby nie zniknął jej sprzed oczu, skoro w ogóle przyszło mu do głowy, że nie jest interesujący. Pismo jednak mimo tego pośpiechu nie ucierpiało na tym. Wciąż delikatne, dokładne. Jakby całe życie uczyła się kaligrafii (choć z drugiej strony... wiecie do bani byłoby być niemową, której nawet nikt nie potrafi rozczytać, więc to całkiem prawdopodobne).
Podejrzewam, że nawet w większym niż Twoja i niż przypuszczasz - przesunęła ją delikatnie w jego stronę i znowu zwróciła swój wzrok ku oknu. Przyszło jej do głowy, że czytający te słowa stwierdzi, iż to wyjątkowo desperackie słowa lub zwyczajnie grzecznościowe. Chcąc naprawić błąd, który wcale jeszcze powstać nie musiała, zaczęła znowu skrobać.
Nigdy nie byłam tak daleko, jak ty. I nie miałam okazji ujrzeć takich dzieł. Z pewnością zaś nie znalazłaby się taka osoba, która zechciałaby mi o tym opowiedzieć, gdybyś ty nie zaczął Vakelu. Jesteś fascynujący i chciałabym również poznać Cię dużo lepiej, ponieważ właśnie mnie NIE nudzą Twoje opowieści. Przykro mi, że w ogóle tak pomyślałeś, ponieważ jest kompletnym przeciwieństwem nudy.


Acting on your best behaviour
Turn your back on mother nature
Everybody wants to rule the world

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t854-dorosla-prudence-grisham http://magiclullaby.forumpl.net/t858-prue-grisham#9436 http://magiclullaby.forumpl.net/t856-skrytka-1500 http://magiclullaby.forumpl.net/t859-drops
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Half-blood Bułka

Cytat : Kiedyś była serdeczność, dziś jest tylko fakju.

Punkty doświadczenia : 491

Punkty życia : 100

106

Czystość krwi : Półczysta

Sakiewka : 0g 0s 0k

Gif :

Różdżka : Lipa, Kolec jadowy mantikory, 13 cali, Mało giętka


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Czw Lis 05, 2015 10:24 pm

Taki sposób komunikacji miał dla niego swoje wady i zalety. Był na swój sposób unikalny i przyjemny, zmuszał do głębszych rozmyślań nad słowami, które chcieli sobie przekazać. Bułhakow nie mógł jednak odczytać tak istotnych spraw jak chociażby ton i barwa głosu. Tym razem stało się inaczej. Kobieta jakby spłoszona chwyciła pióro i zaczęła przygotowywać kolejną notatkę. W pierwszej chwili wydało mu się, że wypowiedź musiała być dość niefortunna i nauczycielkę zdenerwowała, ale spostrzegłszy malujący się na bladej buźce entuzjazm - mógł wyobrazić sobie w jaki sposób dokładnie Prudence wypowiedziałaby kreślone na karteczce wyrazy. Kiedy je odczytywał słyszał w głowie ciepły, kobiecy głos, tak okrutnie przypominający mu jedyne posiadane z matką wspomnienie, a jednocześnie sprawiający mu niebywałą przyjemność. Chwiejny, przesiąknięty niepewnością, cichy, jakby zwiastował mającą nadejść burzę. Jakby czuł szybujące w dole jaskółki. Czuł zapowiedź nadejścia czegoś nagłego, nieuniknionego. Jak piorun w letnią burzę. Nie miało to nadejść ze strony Prudence. To zawsze nadchodziło z jego strony.
Okazywanie mu zainteresowania, otaczanie się jego osobą - to wszystko było zwiastunem nadchodzącej, nieuniknionej katastrofy, w którą tak czy siak za każdym razem pchał się z całej siły, chcąc choć trochę osłodzić sobie ciężkie życie. Ta radość, ten uśmiech zdobiący wpatrującą się w niego twarz. To wszystko budowało go w tej chwili od środka i nie zapowiadało się na to, aby zechciał z tego zrezygnować.
- Cieszy mnie to niezmiernie. Osoby ciekawe do tego stopnia, by kierowała mną tak silna chęć ich poznania to w tych czasach istne unikaty. - przyznał spokojnie, po czym rzucił jeszcze raz okiem na tekst. - Mam rozumieć, że nigdy nie opuściłaś Wielkiej Brytanii, czy tylko nogi nie poniosły cię aż tak daleko na wschód?
Nie uważał, aby w Moskwie było zbyt wiele do zobaczenia, chociaż być może miało to podłoże w tym, że z niej pochodził. Do Rosji ciągnęły go głównie sentymenty, a rzeczy "warte zobaczenia" dla przyjezdnych upłaszczyły się, bo dla Vakela istniały jako zwyczajna codzienność. Nieodłączny element dzieciństwa.


Good men don't have rules. Today is not a good day
to find out why i have so many.

Kostium na event Halloween:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1409-vakel-bulhakow-dorosly#20350 http://magiclullaby.forumpl.net/t3038-nowa-karta-rozwoju-vakela#47645 http://26.media.tumblr.com/tumblr_lkhetxY5DE1qaj2s9o1_500.gif http://magiclullaby.forumpl.net/t1578-moje-zwierzontka-xd#23366
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : -

Cytat : Ale pękaj, serce moje, bo usta milczeć muszą.

Punkty doświadczenia : 383

Punkty życia : 100

6

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 204 galeonów i

Gif :

Różdżka : ostrokrzew, serce wietrznego golema, 11 i 1/2


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Nie Lis 08, 2015 12:06 am

Unikaty.
Brzmi trochę jak dopełnienie jakiegoś rodzaju niezwykłej kolekcji. Czyżby profesor Bułhakow robił sobie trofea z ludzkich dusz? Oczywiście tylko tych istotnych. Robiących wrażenie i przykuwających uwagę. Dosyć intrygujące hobby, ale jakie korzystne w ostatecznym rozrachunku. Wreszcie po wielu latach można zapewne wyliczyć wartość każdej konkretnej. Przyczepić jej łatkę z ceną, jakby człowiek był jednym z wielu towarów eksportowych. Jednym z milionów produktów po które każdy głupi może sięgnąć, ale nie każdy tego chce. Cóż, jak widać i do zakupów trzeba mieć głowę, by rozważnie trwonić zawartość swego portfela (nawet tego intelektualnego). Prudence mogła mieć tylko nadzieję, że rzeczywiście jest na tyle istotna, by ten człowiek chciał z nią przesiadywać i nie tylko to - by chciał także odkrywać ją jak nieznany ląd, układać niczym skomplikowane puzzle, grać w grę nazwaną jej imieniem prawie, jak najlepszy szachiści ze sobą na turniejach. W jakiś dziwny sposób zaczął ją fascynować w bardzo... tajemniczy sposób? Tak samo szary, jak znała, ale... obrzydliwie kuszący swoimi różnicami. Szarym przy tej bardziej ciemnej stronie barykady i to chyba tak bardzo zwracało na siebie uwagę. Znajome, ale wyróżniające się. Niezwykłe, że w ogóle istnieje ktoś podobny.
Podobny i fascynujący.
Istotnie nie opuściłam nigdy granic tego kraju. Zaskakuje mnie fakt, że byłeś tak daleko stąd, a jednak wpadłeś tutaj. Do tego zamku. Siedzisz między tymi murami, choć mógłbyś być w dowolnym miejscu na całej Ziemi skoro Twoja noga była i na tak odległym mi wschodzie. Niesamowite. - Nie to, gdzie mógł być. To aż tak nie robiła wrażenia. Historia zaś wyjątkowo robić musiała wrażenie. Takie daleki tereny i... nagle Anglia. Od tak. Człowiek młody, wykształcony, kulturalny i pełen uroku został sobie nauczycielem. Z doświadczenia zaś Prudence wiedziała, że żaden nauczyciel nie jest w tej szkole przypadkiem. Ba! Sama miała dosyć istotny powód, by się tutaj chować. Czy on także? Krył się przed jakimś niebezpieczeństwem? Szukał czegoś?
Zrozumienie tego okazało się dla panny Grisham dumaniem, który szybko polubiła. Dla niej Moskwa nie jest i nie była codziennością nigdy. Teraz ma kogoś, kto zna tamte zakątki.
Siedzi na przeciwko niej, w jakiejś tam szkole magii. Pytanie po co jest logiczne w świetle takiej analizy. A to, czego można dowiedzieć się po drodze ekscytującą wyprawą badawczą po ludzkim umyśle. Taką, której nie chce się przerywać. Tylko iść dalej, dalej i dalej, jakby przemierzało się pustynię w poszukiwaniu wody.
Czym jest ta woda u Vakela?
Kim jest.
Dlaczego jest.
Te pytania wracają ciągle i ciągle. Jakby nigdy już nie miały wyjść z jej głowy tylko wrosły w pień mózgu.


Acting on your best behaviour
Turn your back on mother nature
Everybody wants to rule the world

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t854-dorosla-prudence-grisham http://magiclullaby.forumpl.net/t858-prue-grisham#9436 http://magiclullaby.forumpl.net/t856-skrytka-1500 http://magiclullaby.forumpl.net/t859-drops
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Half-blood Bułka

Cytat : Kiedyś była serdeczność, dziś jest tylko fakju.

Punkty doświadczenia : 491

Punkty życia : 100

106

Czystość krwi : Półczysta

Sakiewka : 0g 0s 0k

Gif :

Różdżka : Lipa, Kolec jadowy mantikory, 13 cali, Mało giętka


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Pon Lis 09, 2015 7:54 pm

Delikatny uśmiech zdobiący twarz Vakela nabrał zagadkowego wyrazu, oczy zostały delikatnie przymknięte, a z ust wydobyło się krótkie:
- Zaiste. - bo faktycznie uważał to, że człowiek z jego przeszłością zawitał do brytyjskiej szkoły magii i czarodziejstwa za dość zagadkowe. Właściwie, to absolutnie nic nie powinno go tutaj ciągnąć - śmierciożercy mieli o wiele lepszych szpiegów niż Bułhakow, z jego wykształceniem i doświadczeniem nauczanie dzieci w tak marnej szkole było jak kara i właściwie nic sensownego wynieść stąd nie mógł. Wciąż jednak siedział w sterylnie czystym gabinecie, z filiżanką powalająco drogiej herbaty i piękną kobietą, o której wiedział tyle, że istniała i poza brakiem języka zdawała się nie wzbudzać większych podejrzeń. W żaden sposób nie raził go jej pogląd na świat, a wręcz przeciwnie - nie widział w nim nic niezwykłego. Przecież sam żył w taki sam sposób jak Prudence, tylko nie zamykał się w szarym, strzeżonym zamku, a odwrotnie - unikał rodzinnego domu jak ognia. Strach przed ojcem, przed wstydem po odejściu żony zmusił Bułhakowa do ucieczki aż na drugi kontynent, ale nawet tam nawiedzały go prorocze koszmary mówiące jasno: musisz wrócić. Nie uciekniesz. I on bezgranicznie wierzył w to, że przed swoim przeznaczeniem, jakiekolwiek było uciec nie mógł. Lata spędzone na podróżach były darem od losu, który nie miał powtórzyć się już nigdy. Jakby to fatum zgodziło się, dało mu szansę, aby nabrać rozpędu, pooddychać światem i dopiero wtedy wrócić na właściwy tor, gdzie miała dopełnić się jego historia. Niekoniecznie w Hogwarcie. Hogwart mógł być tutaj jedynie przystankiem na długiej drodze, która nauczyciela numerologii jeszcze czekała.
- Nigdy w swoim prawie czterdziestoletnim życiu nie podejrzewałem, że będę uczył dodawania i odczytywania formułek z podręcznika młodych adeptów magii, dopóki pewnego dnia nie ujrzałem tego w szklanej kuli. - ciągnął, dając jasno do zrozumienia, że do swojego przedmiotu podchodził z lekką pobłażliwością.
- Nie ukrywam, że w podjęciu się roli nauczyciela numerologii pomogły mi plotki, jakoby mój poprzednik zamienił się w kupę gruzu. - a właściwie, to sam rozmyty widok tego wydarzenia, poprzedzający stwierdzenie obecnego dyrektora, iż posadę Nightraya objąć ktoś musi. Jego wizje rzadko były tak czyste i jeszcze rzadziej przedstawiały mające się odbyć wydarzenia w dokładnie taki sposób, jaki miało to nastąpić. Z tego powodu właśnie Bułhakow czuł, że los daje mu niezaprzeczalnie jasną i klarowną wskazówkę gdzie powinien się teraz udać, co przerwało jego marną wegetację w Ministerstwie Magii. Strażnik przepowiedni zapisanych w magicznych kulach. Wypowiedzianych kiedyś przez ludzi tak podobnych do niego na wszelkie możliwe sposoby...
- W Durmstrangu proces nauczania przebiega nieco inaczej, więc wielce zdziwiło mnie to, że numerologia jest w Hogwarcie osobnym, dodatkowym przedmiotem. Liczyłem nieco na to, że pojawią się na nim osoby faktycznie chętne do rozwijania się w tym kierunku, ale najwyraźniej nieco się przeliczyłem. Gdybym miał wybierać, to prawdopodobnie zdecydowałbym się na wróżbiarstwo, chociaż wątpię, aby profesor Thynn cieszyła się na swoich lekcjach większym zaangażowaniem ze strony uczniów niż ja. - zaśmiał się lekko, po części świadom pustki, która panowała na jej zajęciach. Starożytne runy natomiast zdawały się być nieco bardziej popularne. Być może OPCM frekwencją nie dorównywały, ale wciąż wybierane były nieco częściej.
- Chyba zagalopowałem się trochę w słowach? Trochę bardzo, nic nie szkodzi. W każdym razie wciąż wierzę, że los przywiał mnie tutaj w jakimś konkretnym celu.


Good men don't have rules. Today is not a good day
to find out why i have so many.

Kostium na event Halloween:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1409-vakel-bulhakow-dorosly#20350 http://magiclullaby.forumpl.net/t3038-nowa-karta-rozwoju-vakela#47645 http://26.media.tumblr.com/tumblr_lkhetxY5DE1qaj2s9o1_500.gif http://magiclullaby.forumpl.net/t1578-moje-zwierzontka-xd#23366
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : -

Cytat : Ale pękaj, serce moje, bo usta milczeć muszą.

Punkty doświadczenia : 383

Punkty życia : 100

6

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 204 galeonów i

Gif :

Różdżka : ostrokrzew, serce wietrznego golema, 11 i 1/2


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Pon Lis 09, 2015 9:22 pm

Dom rodzinny Prudence? Wiele by można o nim słuchać. W ogóle o rodzinie, którą tak dokładnie sobie opisała. Piękna historia o rodzicach z jedną jedyną córką, która jako maleńkie dziecko wypada z łóżeczka i odgryza sobie język. Ci sami mieszkający w Birmingham czarodzieje o wyjątkowo dobrej reputacji stwierdzając, że pragną przeżyć coś "innego", co skutkuje tym, że giną w 1970 roku w katastrofie statku na Ocenie Spokojnym. Straszne, czyż nie? Szkoda tylko, że Amanda i Eric Grisham nigdy nie mieli tak barwnej przeszłości i córki o niezwykłym imieniu. To taka wspaniała bajeczka, że aż chce się w nią wierzyć. Prawdziwa historia jest pełna ciekawszych zwrotów akcji. Tejże jednak nikt nie pozna. Zresztą Prudence sama niezbyt wiele może powiedzieć o swoim domu rodzinnym. Nie wróciła do niego od... bardzo wielu lat. Odwiedzanie tamtego miejsca zwróciłoby czyjąś uwagę, a taki rykoszet to niezbyt pożądana sprawa. Tak więc to, czy chciałaby tego, czy nie, nie ma większego znaczenia. Jej zdanie nigdy nie miało. Mało kto chciał go słuchać, by ją poznać. Dlatego też tak niezwykle dobrze było jej przesiadywać teraz w gabinecie tego człowieka. Nawet jeśli i ten moment to tylko retardacja w opowieści jaką jest jego życie. Jej los to rzeka płynąca ciągle takim samym strumieniem. Jej przyszłość jest przez to bardzo nudna. Nigdy przez nikogo nie sprawdzona, ale pani profesor spodziewała się jej przebiegu. Pożyje pewnie dosyć długo i umrze. Być może ktoś wyrwie ją z tego zamku, zaprogramuje na chęć zdobywania i odkrywania ponownie, chcąc jej towarzyszyć albo... wykorzystać ją. Możliwe, że kiedyś Prudence grając swoją rolę w całym swoim teatrzyku pójdzie gdzieś daleko. Inna szkoła magii? A może pozna jakiegoś nudnego i małomównego bibliotekarza, czy sprzedawcę i poślubi go, by obraz zwyczajności był pełny dla widza nawet jeśli nie będzie go darzyła żadnym uczuciem? To całkiem prawdopodobne. Dla zachowania swojego bezpieczeństwa Prudence zrobiłaby wszystko bez jakichkolwiek wyjątków. Jeśli będzie trzeba to zaszyje się w jakimś budynku na zawsze. Aż do końca tych trudnych czasów, które wszyscy wyczuwają w powietrzu. Zniknie, a gdy świat ucichnie wróci, jakby nigdy nic się nie wydarzyło i nikt nawet nie zwróci na to uwagę. Duchy z zasady są pomijane na liście tych za którymi się tęskni. Tak więc zobaczenie jej przyszłości... cóż, ona sama nie chciałaby jej znać. Zbyt bardzo nie podobałoby się jej to, co zobaczy. Bo nie los ukrywającego się, wykorzystanego, czy nieszczęśliwej małżonki jej się widzi.
Gdyby przeznaczenie było łaskawe to Prudence nie miałaby nic przeciwko temu, by mieć interesujące i bogate w doświadczenia życie. Niemowy jednak z zasady mają cholernie nudno. Wszyscy traktują je niczym trędowatych. Byleby ich nie urazić. Jakby człowiek po tak wielu latach niemówienia nagle miał zacząć rozpaczać, że nie mówi. Czy naprawdę nikt nie dostrzega faktu, że po takim czasie byłoby to zwyczajnie debilne? Że ktoś bez języka jest po prostu człowiekiem, który tak przypadkiem (nie no serio, czystym przypadkiem, pewnie) umie przekazać jeszcze coś wartościowego drugiemu człowiekowi, potrafi się śmiać, bawić... tylko po co to niby widzieć, czyż nie? Niemowa to niemowa po co dodawać jej cechy normalnego człowieka, przecież to nielogiczne.
Przyszedłeś za Śmiercią, uważaj, by ona teraz nie poszła za Tobą - Kobieta nie mogła powstrzymać się od napisania tych słów. Szklana kula pokazała mu, gdzie powinien się udać. Zainteresowało go takie, a nie inne wydarzenie. Teraz wystarczy tylko się obrócić i może być następny na liście kosiarza. W Hogwarcie trup leci za trupem, lepiej wystrzegać się zbytniego zbliżania się do tego zamieszania. Chyba, że ktoś chce stać się wspomnianym gruzem. Ku przestrodze podała mu tą kartkę. Było to całkiem poważne ostrzeżenie, nawet jeśli się takim nie wydaje.
Nic się nie stało. Wróżbiarstwo przyciąga często ślepców, którzy nie widzą teraźniejszości, a co dopiero mieliby ujrzeć przyszłość. Stąd pewnie spadek poziomu tego przedmiotu. Moje zajęcia wcale nie mają się lepiej. Wyobraź sobie lekcje z kobietą, która nie mówi i ciągle rozdaje Ci jakieś karty na zajęciach. Można oszaleć - Ten zapisek zaś podała mu z trochę smutnym uśmiechem, ponieważ z dystansem podchodziła do tego, co robi, jednakże zawsze marzyła się jej lekcja z prawdziwego zdarzenia. Dyskusje, rozmowy z uczniami. Pisanie to tylko namiastka mowy. Gesty zaś na nic się zdadzą. Nauczenie uczniów migowego zajęłoby za dużo czasu. Gesty brane "na logikę" również nie podziałają. Mowa ciała mówi nam o strachu, opanowaniu bądź jego braku, gniewie. Gest wyrazi nasze zadowolenie bądź nie. Można przy jego pomocy okazać komuś wsparcie lub miłość.
Zaś nie da się wytłumaczyć uczniowi za pomocą gestykulacji jaka runa odpowiada danej karcie tarota, czy też z jaką porą roku jest utożsamiana. Nauczanie bowiem nie może być kalamburami, bo jakiś baran jeszcze zrozumiałby zupełnie coś innego niż powinien. Nie od dziś wiadomo, że niektórzy są po prostu Januszami Kalambur i nie da się z nimi w ten sposób pracować. Nie wszyscy są bystrzy i inteligentni. Głupcom zrozumienie tego przedmiotu wydaje się syzyfową pracą i mają racje. Starożytne runy są dla otwartych umysłów, chętnych do pracy i ludzi, którzy potrafią panować nad swoimi uczuciami i nie dawać się im opanować.


Acting on your best behaviour
Turn your back on mother nature
Everybody wants to rule the world

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t854-dorosla-prudence-grisham http://magiclullaby.forumpl.net/t858-prue-grisham#9436 http://magiclullaby.forumpl.net/t856-skrytka-1500 http://magiclullaby.forumpl.net/t859-drops
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Half-blood Bułka

Cytat : Kiedyś była serdeczność, dziś jest tylko fakju.

Punkty doświadczenia : 491

Punkty życia : 100

106

Czystość krwi : Półczysta

Sakiewka : 0g 0s 0k

Gif :

Różdżka : Lipa, Kolec jadowy mantikory, 13 cali, Mało giętka


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Sro Lis 11, 2015 3:10 pm

Bułhakow nie dał po sobie poznać, że przeczytawszy kolejną notatkę poczuł się wyjątkowo rozbawiony. To nie tak, że nie był świadom obecności śmierci, która nieustannie skradała się za jego plecami. On wiedział o niej bardzo dobrze i przez wszystkie minione lata życia zdobył się na to, aby się z nią oswoić. Nie znaczyło to, że całkowicie wyeliminował strach i niepewność. Po prostu pogodził się z nieuniknionym, które mogło sięgnąć go w każdym momencie. Nie był święty. Nie, z pewnością nie był święty. Poznał już uczucie towarzyszące obserwowaniu gasnącego w cudzych oczach płomienia. Widział opadające bezwładnie truchła. Pozbawione duszy ciała. To stało się łatwe. Odbieranie komuś wszystkiego jednym, prostym zaklęciem, wywołującym dreszcz na plecach prawych i sprawiedliwych.
- Wlecze się za każdym od chwili narodzin. - stwierdził wreszcie, jakby zapisane na kartkach słowa nie do końca do niego dotarły. Jakby uznał je za nonsensowne, a przecież zrozumiał pełen ich przekaz. Był tak samo żywy jak wszyscy, a więc i tak samo śmiertelny. Zegar wciąż tykał, jego godzina mogła minąć, a wtedy... Co właściwie mogło dziać się z człowiekiem, którego już nie ma? Zabawne, że nigdy nie zadał sobie tego pytania, skoro niesienie innym śmierci przychodziło mu z taką wprawą. Zielony, niosący się z różdżki błysk wypływał z niej z taką lekkością, że niemal dopełniało to dość ekstrawagancki wizerunek młodszego Bułhakowa, a on sam pozostawał na to wyjątkowo bierny. Miał tyle powodów, żeby przestać. Zdradzić. Uciec gdzieś daleko, gdzie nie mogliby go sięgnąć, ale w głębi duszy tego po prostu nie potrafił... i nie chciał.
Nie chciał wolności od tego widma. Od ojca. Od braci. Wiedział, że gdyby zechciał napisać sobie inną historię, to prędzej czy później nowe życie stałoby się kolejną klatką pełną przerażających koszmarów mówiących wprost:
Wróć. Oni cię potrzebują.
Kolejna notatka sprawiła, że na chwilę cofnął się myślami wstecz, do rozmowy z pewną blond krukoneczką. Zabawne, ale jeszcze w tym tygodniu użył prawie że identycznych słów do opisania jej swojego niezadowolenia związanego z nauczanym przedmiotem i biernością uczniów wobec tego, co działo się poza murami Hogwartu.
- Otóż to. - błyskawicznie przyznał jej rację. - Czasami mam wrażenie, że młodzi ludzie chodzą z klapkami na oczy. Wszystko dzieje się jakby za ścianą, podręcznik do historii to czysta fantastyka, a statystyki zabitych nijak mają się do ich wizji świata. Cyfry nie działają na wyobraźnię, a że szkoła ich nieco izoluje... powoli przestaję być w stanie przewidzieć ich reakcje na ewentualne zagrożenie. - ostatnim słowom towarzyszyło ciche westchnienie.
- Karty pracy zmuszają do samodzielnego myślenia. Może to właśnie ty pchasz ich ku temu, aby zrobili dla siebie coś poza wykuwaniem formułek z kontrolowanego przez ministerstwo podręcznika?
Uniósł brew nie do końca pewien tego, czy nie wkroczył właśnie grząski grunt. Miał prawo do swoich opinii, ale ona niekoniecznie musiała się z nimi zgadzać. A przecież od początku próbował ją trochę, no cóż - zbajerować.


Good men don't have rules. Today is not a good day
to find out why i have so many.

Kostium na event Halloween:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1409-vakel-bulhakow-dorosly#20350 http://magiclullaby.forumpl.net/t3038-nowa-karta-rozwoju-vakela#47645 http://26.media.tumblr.com/tumblr_lkhetxY5DE1qaj2s9o1_500.gif http://magiclullaby.forumpl.net/t1578-moje-zwierzontka-xd#23366
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : -

Cytat : Ale pękaj, serce moje, bo usta milczeć muszą.

Punkty doświadczenia : 383

Punkty życia : 100

6

Czystość krwi : Półkrwi

Sakiewka : 204 galeonów i

Gif :

Różdżka : ostrokrzew, serce wietrznego golema, 11 i 1/2


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Sro Lis 11, 2015 4:19 pm

Wszyscy, których ewentualnie można by było nazwać świętymi są martwi. To taki odwieczny problem, że bohaterzy zwyczajnie muszą być martwi. To taki topos życia. Jeśli ktokolwiek dostąpił zaszczytu poznania żywego to musi mieć 100% pewnością, że zginie on w najbliższym czasie. W ogóle najlepiej jest przyjmować, że ludzie nie pozostaną w naszym życiu zbyt długo. Albo padną martwi albo zdecydują się nas zostawić. Człowiek to istota okrutna. Wykorzystuje drugiego niczym lalkę, chwilowa zabawka, która ma przynieść mu rozrywkę, a potem można ją odłożyć i złapać następną. Prudence dzięki temu miała kolejny powód do nietraktowania żadnych relacji poważnie. Bo po co darzyć sympatią kogoś, kto zaraz sobie pójdzie i nawet nie zapamięta naszego imienia? Do tego każde przywiązanie do czegokolwiek to wyjątkowo mocne ograniczenie działania. Nawet jeśli dokonuje się z wyboru. Panna Grisham wybrała sobie klatkę i siedzi w niej. Nie dlatego, że to najlepsza możliwa decyzja na świecie. Przecież tak, jak Vakel mogła po prostu zniknąć.
Ale nie chce. Tak prosto i zwyczajnie - nie chce odchodzić tam, gdzie nie będzie miała nic. Lepiej bowiem wmawiać sobie, że ma się cokolwiek. Nieposiadanie niczego choć zdecydowanie bezpieczne jest nudne. Ludzie mają potrzebę władania. Czyimiś uczuciami, losem, przeznaczeniem. Kochają, gdy ktoś je im z ręki, jest owinięty wokół ich małego palca. Drugi człowiek stał się niejako zwierzątkiem, któremu wydaje się komendy. I na nic tu wmawianie, że tak nie jest. Do wszystkiego da się ludzi zmusić, jeśli wie się, jak. Nawet nieświadomie potrafimy wymuszać na innych upragnione reakcje. A drugi człowiek sam tego chce. Jednych stworzono do mamienia, a innych do poddania się temu. Jakkolwiek brutalne by to nie było to to jest właśnie niepisane prawo życia. Los decyduje, kto jest kim, a resztę kończą urokliwe jego marionetki.
Tak samo jak rodzinne dziedzictwo i wszystkie błędy przodków. Potem zaś tylko dokładamy własną przeszłość i nagle okazuje się, że wlecze się za nami naprawdę sporo rzeczy - Przeszłość... czym tak naprawdę jest? Czasami, gdy próbowała sobie odpowiedzieć na pytanie kim była. Aveley... to imię niby zawsze należało do niej. Tyle, że ona nigdy nie była nią naprawdę, a powinna. Nigdy nie miała być Prudence, a jest. A skoro nie jest wcale tym pierwszym, ale też nie jest do końca tym drugim to kim jest? Znowu pomiędzy. To zaczyna się robić męczące.
Prudence - czy nie mogłaby być nią naprawdę? Zapomnieć o tym, co było? Pragnęła tego. Chciała być nią. Bez tych wleczących się spraw. Niekiedy zaczynało się jej to nawet mieszać i gdy poznawała ludzi to czuła się panną Grisham.
Na jakiś dziwny sposób nią jest. I to wcale nie takie złe. Mogłaby być tą tajemniczą Prue, byleby ktoś był w stanie ją polubić. W końcu imię i nazwisko to jeszcze nie wszystko, a zanim jest wciąż ta sama osobowość.
Vakelu, nie sądzę, żeby Ministerstwo Magii kontrolowało już cokolwiek w praktyce. Człowiek wykorzysta swoją wiedzę tak, jak będzie chciał i nic go nie zatrzyma. Magia to magia, bez względu na to, jak ją nazwiemy. I "białą" i "czarną" można kogoś i zabić i uratować i dlatego się z Tobą zgadzam. Zamykamy ich, a w izolacji nie doświadczą wielu rzeczy. - Tak? I kto to pisze takie kartki. Bardzo skrótową, ponieważ nie chciała powtarzać słów, które już padły z jego ust, ale musiało to być komiczne. Odzywa się ta, która w izolacji spędziła całe życie. Jest chyba jednak różnica między odosobnieniem dorosłej kobiety, a dziecka. Zresztą ona już sporo przeszła. Ciągnie swoje brzemię za sobą mimo wszystko. I miała przede wszystkim świadomość, jak wielu rzeczy się nie przekazuje młodym. Choć oddalona od towarzystwa to wie. Ma pojęcie o tym, co się dzieje, więc zwyczajnie nie mogła się z nim nie zgodzić.
Wracając jednak do moich zajęć... cóż, bez języka nie można wykonywać wielu interesujących czynności - Pisząc to miała w głowie oczywiście tak poważne sprawy, jak fakt, iż choć podejmuje jakieś działania typu dyskusje to nie może odpowiadać im tak szybko, jakby chciała. Podczas lekcji nie jest w stanie natychmiast ich poprawić. Potem dopiero, gdy przeczytała te słowa jeszcze raz uświadomiła sobie, że w jej głowie brzmią idiotycznie i dziwnie. Jakby próbowała zasugerować, że do innych "zajęć" jest on jej potrzebny. Ostatecznie jednak podała mu kartkę. Bo przecież gdyby ją zgniotła od tak to zwróci to jego uwagę. Jeśli skreśli jej dokładnie to ponownie zwróci uwagę na to, że coś jednak miała ochotę ukryć. Tak źle, tak niedobrze, a tak to jeszcze gorzej. Wybór więc choć równie głupi, co inne, został podjęty. Mogła się tylko modlić, żeby słowa odczytane przez niego nie zostały odebrane jako coś niepoprawnego względem niego. A że Prudence lubiła dbać o to, by ludzie widzieli w niej okrutnie poprawną osobę to miało to istotne znaczenie.
A założenie było takie, że chciała wrócić na trochę bezpieczniejszy grunt... ech, jak widać Los nie lubi takich. Ruchome piaski wydają się mu zabawniejsze, czy co? Niby mniej zapadające się niż wcześniejszy temat, ale równie... delikatny?
Z deszczu pod rynnę panno Grisham, z deszczu pod rynnę. Nikt Ci nigdy nie powiedział, że dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane?


Acting on your best behaviour
Turn your back on mother nature
Everybody wants to rule the world

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t854-dorosla-prudence-grisham http://magiclullaby.forumpl.net/t858-prue-grisham#9436 http://magiclullaby.forumpl.net/t856-skrytka-1500 http://magiclullaby.forumpl.net/t859-drops
avatar
avatar
Zwracaj się do mnie : Half-blood Bułka

Cytat : Kiedyś była serdeczność, dziś jest tylko fakju.

Punkty doświadczenia : 491

Punkty życia : 100

106

Czystość krwi : Półczysta

Sakiewka : 0g 0s 0k

Gif :

Różdżka : Lipa, Kolec jadowy mantikory, 13 cali, Mało giętka


Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Sro Lis 11, 2015 7:52 pm

Śmierciożercę ogarnęło niespodziewane zadowolenie, że Prudence aż tak się "rozgadała", o ile użycie tego słowa było w tym przypadku odpowiednie. Porównując to do ich pierwszego spotkania - przekazane mu teraz notateczki zawierały więcej treści niż wszystkie kartki wręczone mu do ręki w Magicznym Parku. Nie spodziewał się, aby kobieta mogła otworzyć się tak szybko. Miał już styczność z takimi słodziutkimi samotniczkami, które po wielu latach snucia się bez celu poszukiwały odpowiedniej osoby do uczepienia się. Takiej, która słuchała i dzieliła się spostrzeżeniami. Zauważała. Właściwie, to kiedy zaczynał o tym myśleć bardzo szybko docierało do niego, że przyciąga głównie takie właśnie kobiety... i to momentami denerwowało.
Jak już wcześniej pisałam Vakelem kierowały skrajne, teoretycznie wykluczające się, a jednak istniejące tak blisko siebie emocje. Miłość i nienawiść. I skoro tak nienawidził układania mu życia, dominacji nad jego osobą, rozkazów... to tak oczywistym stało się, że bardzo tego do prawidłowego funkcjonowania potrzebował.
Czy zdawał sobie z tego sprawę? Być może. Po części. Ale to nie zmieniało absolutnie nic w tym, że nie zamierzał sobie Prudence darować. Kiedy już się przy czymś uparł, to lepiej z kijem nie podchodzić. Stawał się wtedy wyjątkowo czerstwy.
- Ministerstwo zajmuje się sprawami, które są w tych czasach najmniej istotne. - podsumował to krótko, nie chcąc się na ten temat szczególnie rozwodzić. Przesiąknięta na wylot przez śmierciożerców instytucja podupadała już od tak dawna, że ciężko spotkać się było z jakąkolwiek pozytywną opinią na jej temat. A co do czarów - zakazany owoc smakuje najbardziej. Nie popierałby udostępniania groźniejszych zaklęć czarnomagicznych uczniom bez względu na pochodzenie, ale udawanie, że nie istnieją po prostu miało się z celem. W dodatku istniał w Hogwarcie idiotyczny Dział ksiąg zakazanych, będący obiektem westchnień prawdopodobnie połowy ślizgońskiego dormitorium i nie zdziwiłby się, gdyby któryś z uczniów zakradał się tam w nocy. Kto miał go upilnować? Pozbawiony magicznej mocy woźny? Wiecznie milczące portrety? A może Dumbledore? Od jakiegoś czasu młody Bułhakow miał wrażenie, że na widok jakiejś dramatycznej sytuacji ten stary dziadyga co najwyżej rzuciłby w kogoś chlebem.
- Masz jakieś kłopoty z rodziną? - zapytał z czystej ciekawości, chociaż spodziewał się raczej wymijającej odpowiedzi. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że Prudence ukrywała się w szkole przed czymś nieokreślonym pod fałszywym nazwiskiem, więc żadnej niezręczności w tym nie wyczuł. To, co kobieta miała odpowiedzieć mogło teraz zaważyć o tym, czy zacznie coś podejrzewać.
Pytania rozwinąć nie zdążył, chociaż chciał, bo dostrzegł, że pani profesor następną karteczkę wręcza mu dość... niechętnie? A przynajmniej się wahała.
Gdyby miał 18 lat i wciąż buzowały w nim młodzieńcze hormony, to prawdopodobnie parsknąłby śmiechem i zataczał się na podłodze, ale teraz...
Teraz po prostu zamilknął.


Good men don't have rules. Today is not a good day
to find out why i have so many.

Kostium na event Halloween:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://magiclullaby.forumpl.net/t1409-vakel-bulhakow-dorosly#20350 http://magiclullaby.forumpl.net/t3038-nowa-karta-rozwoju-vakela#47645 http://26.media.tumblr.com/tumblr_lkhetxY5DE1qaj2s9o1_500.gif http://magiclullaby.forumpl.net/t1578-moje-zwierzontka-xd#23366
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet profesora Bułhakowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Gabinet profesora Hucksberry'ego
» Gabinet i prywatne kwatery profesora OPCM
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Magic Lullaby :: Hogwart :: Piętra :: VII piętro-
Skocz do: