Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!
CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Gabinet profesora Bułhakowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
avatar
avatar


PisanieTemat: Gabinet profesora Bułhakowa   Wto Gru 23, 2014 5:22 pm

Gabinet profesora Bułhakowa znajduje się nieopodal wejścia do Pokoju Życzeń, na końcu korytarza. Prowadzą do niego duże, dębowe, zabejcowane na kasztanowy kolor drzwi. Przez właściwie cały czas są zamknięte - nawet przebywając w środku Vakel zamyka je dla świętego spokoju, dlatego czasami da się spotkać w okolicy rozgoryczonych pierwszoklasistów, nie będących nawet pewnymi tego, czy nauczyciel jest w środku i nie chce mu się otworzyć, czy po prostu gdzieś sobie poszedł. Pomieszczenie jest sporych rozmiarów, a większość miejsca pozostaje niezagospodarowane. Pierwszą rzucającą się w oczy po wejściu rzeczą jest spore, zdobione detalem snycerskim, lipowe biurko z dwoma krzesłami - dla Vakela i ewentualnego rozmówcy, tudzież osoby aktualnie odbywającej u niego karę. Naprzeciw drzwi usytuowane jest również okno z ujmującym widokiem na dziedziniec i błonia, jedynie czasami, kiedy słońce za bardzo się naprzykrza, przysłonięte szaroniebieską kotarą. Najbardziej przykuwającą uwagę rzeczą jest sufit, na którym precyzyjnie wymalowane zostały wszystkie gwiazdozbiory i planety, zmieniające swoje położenie zależnie od pory roku. Po bokach Bułhakow ustawił wiele regałów pełnych książek, które przywiózł ze sobą do Hogwartu już pierwszego dnia, tyle, że w zmniejszonej formie.
W gabinecie znajduje się również stolik ze szklaną kulą i wiecznie rozsypanymi kartami do tarota, magiczny zestaw do parzenia herbaty i szafa z tajemniczą zawartością.


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Gabinet profesora Bułhakowa   Sob Sie 08, 2015 2:44 pm

Bułhakow otworzył drzwi mosiężnym kluczem, wszedł do środka i zamknął je za sobą, cicho przy tym wzdychając. W ręku trzymał najnowszy numer gazety, który jeszcze przed chwilą dostarczyła mu jedna ze szkolnych sów. Spokojnie przysiadł na swoim fotelu i otworzył ją na pierwszej stronie oddając się lekturze. Był zmęczony i niewyspany, a przykre wiadomości ze świata dodatkowo go rozdrażniły. Gdzieś w głębi siebie czuł, że jego rodzina, nawet pomimo bardzo dobrej kryjówki jest w coraz większym niebezpieczeństwie.
Dlaczego to wszystko działo się akurat teraz?
Wstał i zaczął spacerować po gabinecie, próbując tym samym oczyścić umysł przed użyciem szklanej kuli. Przynajmniej dzisiaj nie miał żadnych obowiązków, a przynajmniej nie takich, których nie mógł przełożyć na następny dzień... lub tydzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Sob Sie 08, 2015 3:13 pm

Kaylin tego dnia wstała bardzo wcześnie. Mimo, iż miała wolne od zajęć, nie była w stanie spać dłużej toteż od razu skierowała się w stronę łazienek. Na korytarzach nie było zbyt wielu uczniów, każdy leniwie przeciągał się na łóżku wmawiając sobie, że pośpi jeszcze minutkę. W rzeczywistości kończyło się to leżeniem przynajmniej do dwunastej w południe. Ona jednak miała inne plany, choć w gruncie rzeczy - nie miała ich wcale.
W łazience nie spędziła dużo czasu. Założyła na siebie czarno-granatową sukienkę sięgającą jej do kolan, na nos wsunęła okulary i włosy pozostawiła jak zwykle - w naturalnym nieładzie. Tego dnia nie miała nawet ochoty na malowanie się, tak bardzo nic jej się nie chciało. Wróciła do dormitorium i spojrzała na leżącą na jej biurku książkę wraz z karteczką napisaną przez nowego nauczyciela Numerologii. Popatrzyła na nią przez chwilę, potem usiadła przy biurku i odszukała w księdze informacji na temat liczb, które udało jej się wczoraj wyliczyć. Czy dowie się z tego czegoś ciekawego?
Po pewnym czasie było już po wszystkim. Z rumieńcami podekscytowania wpatrywała się w swoje notatki, z których była bardzo dumna. Nic dziwnego, skoro w końcu udało jej się to zrozumieć! Nadal było jeszcze wcześnie, lecz nie bacząc na nic zerwała się z miejsca przy okazji budząc jedną ze współlokatorek i wyszła. Skierowała się w tę część Hogwartu, która przeznaczona była na gabinety nauczycieli.
Gdy dotarła do wielkich, drewnianych drzwi stała przed nimi przez dłuższą chwilę. Nie miała nawet pewności, czy kogoś w środku zastanie. Mimo to po dziesięciu minutach wahania, zdecydowała się zapukać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Sob Sie 08, 2015 3:44 pm

Vakel zatoczył jeszcze parę kółek wokół biurka, czyszcząc głowę ze zbędnych teraz myśli. Wreszcie, po dobrych kilkunastu minutach przysiadł przy wcześniej przygotowanym stoliku i zaczął tasować karty. Milczał, nie oddychał już nawet - jedynie słuchał ciche dźwięki wydawane przez plik kart, skupiając się jedynie na wyobrażeniu rodzinnego domu. Boniowaniach ścian, wiecznym chłodzie jego pokoju, zmarnowanej twarzy ojca... Wtem poczuł, jak podwieszone nad kulą wahadełko drga lekko, dając mu znak o czającej się pod drzwiami uczennicy. Zamarł tak w zupełnym bezruchu, dając sobie chwilę na przeczekanie, ale wahadełko drgało wciąż, doprowadzając młodego Bułhakowa do stanu zupełnej irytacji. Odłożył karty na blat, zakrył kulę błyszczącym, błękitnym materiałem i ruszył w stronę wejścia, otwierając drzwi dokładnie w momencie, w którym Kaylin postanowiła zapukać.
- Witam pannę Wittermore, w czym mogę pomóc? - zapytał, próbując nie zdradzić po sobie zmęczenia, ale po prawie nieprzespanej nocy było to po prostu niemożliwe.
Nie spodziewał się wizyty Krukonki. Przygotował się mentalnie raczej na to, że zdecyduje się zostać po którejś lekcji i omówić temat, ale ta najwyraźniej potrzebowała korepetycji w tempie przyspieszonym. W jego gabinecie, litości. Powiedz, że przysłała cię tutaj McGonagall, no powiedz to. Nawet nie wiesz jak źle ta cała sytuacja wygląda w moich oczach.
Delikatnym gestem zaprosił ją do środka, żeby nie stała na korytarzu. Nawet jeżeli wypisała sobie tylko kilka znaczeń cyferek to nie poczuwał się do odpowiedzialności odprawienia jej z kwitkiem, bo aktualnie jest zajęty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Sob Sie 08, 2015 3:59 pm

Nim zdążyła zapukać nauczyciel otworzył drzwi. Nie zwlekając więc dłużej opuściła rękę i uśmiechnęła się do niego lekko, odrobinę nie pewnie. Przyjrzała się jego twarzy i choć nie znała go praktycznie wcale, zauważyła różnicę. Czyżby był zmęczony?
- Dzień dobry, panie profesorze. Przepraszam, że przeszkadzam. Zajmę tylko chwilę i zostawię pana samemu sobie. - Powiedziała wchodząc do środka, skoro ją zaprosił. Rozejrzała się niepewnie po pomieszczeniu i kiwnęła tylko głową, jakby bardziej do siebie. Spodziewała się podobnego wystroju, choć przecież mogła się mylić.
Po co tam właściwie przyszła? Sama nie do końca wiedziała. Miała wewnętrzną potrzebę pochwalenia się nauczycielowi, który wywarł na niej tak spore wrażenie. I choć dla niego wyglądało to po prostu źle, ona nie zdawała sobie z tego sprawy. Była zbyt naiwna, by coś takiego mogło przejść jej przez myśl. Podeszła do biurka i położyła na nim karteczkę ze swoim ręcznym pismem.
- Wiem, że zawracam panu tylko głowę, ale... pierwszy raz udało mi się coś zrozumieć i chciałam podziękować. Za wczorajszą pomoc. I pochwalić się ukończonym zadaniem. - Dodała poprawiając zsuwające się z jej nosa okulary. Nastąpiła pomiędzy nimi chwila niezręcznej ciszy, po której dziewczę odetchnęło głęboko.
- Kiepsko pan wygląda. Czyżby dyżur nocny aż tak się przedłużył? - Zapytała stojąc cały czas w miejscu. Chciała zobaczyć jego reakcję, być może liczyła nawet na pochwałę. Potem miała zamiar stąd po prostu wyjść. Pożegnać nauczyciela i następnym razem spotkać go dopiero na zajęciach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Sob Sie 08, 2015 5:04 pm

Na usta cisnęło mu się wiele pytań. Nie masz co robić w niedzielę? Czy naprawdę zrobiłaś to od razu po wyjściu z biblioteki? Aż tak bardzo ci zależy na sprawdzeniu? Jedynym sensownym wyjaśnieniem jej przybycia był przykry fakt, że Kaylin faktycznie nie miała życia poza książkami, a zwrócenie na nią uwagi poskutkowało przylepieniem się rzepa.
- Przyznam, że nie spodziewałem się tutaj nikogo z samego rana, ale proszę: mów z czym do mnie przychodzisz. - mówił, wycofując się przy tym, żeby zrobić dziewczynie przejście i po jej wkroczeniu do pomieszczenia zamykając za nią drzwi. Spokojnym krokiem skierował się w stronę okna, które otworzył na oścież i odwrócił się, by zająć miejsce przy biurku. Widząc, że faktycznie odrobiła zadaną pracę podwinął rękawy, przysunął krzesło bliżej i podniósł kartkę, którą zaczął powoli czytać.
- Naprawdę zadziwiasz mnie tym, że chciało ci się w ogóle podejść do zadania. Osoby z twojego rocznika, które nie przybyły na ostatnie zajęcia prawdopodobnie nie otworzyły nawet książek, żeby cokolwiek napisać, a mają przed sobą jeszcze dobre dwie rolki pergaminu. - przyznał, robiąc na bokach notatek dziewczyny znaczki, symbolizujące ich poprawność i rzetelność. Zdawał się być pod pozytywnym wrażeniem.
- Mój dyżur przebiegł bez problemów, panno Wittermore. - powiedział dość chłodno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Sob Sie 08, 2015 5:19 pm

Dobrze, że nie zapytał. Choć z drugiej strony, czego spodziewał się po stereotypie kujonki? Niedziela, czy nie, zawsze znalazła czas na to, by odrobić jakieś zadanie, napisać pracę zaliczeniową, czy chociaż poczytać. Tym razem jednak skupiła się na zadaniu, które pomogło jej zrozumieć znienawidzony przedmiot i być może odrobinę przybliżyć postać nauczyciela.
- Faktycznie, w niedzielni poranek nie należy się spodziewać zbyt wielu uczniów na korytarzach. - Dodała tonem całkowicie szczerym, takim, w którym wyczuć można było oczywistość stwierdzenia.
Obserwowała całe pomieszczenie, od regałów, po stoliki. Wyjrzała nawet za okno, jednak na dłużej skupiła się dopiero na nim. Podwijał rękawy i zaczynał sprawdzać jej pracę i choć nie stała nad nim, widziała, że wszystko jak dotąd zrobiła dobrze. Uśmiechnęła się pod nosem pierwszy raz od dawna będąc naprawdę zadowoloną z siebie.
- Chciałam to wreszcie zrozumieć. No i wykonywanie zadań domowych może być zabawne. Ćwiczy umysł. Nie wiem, czemu niektórzy tego nie rozumieją. - Dodała, a w jej głosie dało się wyczuć szczere zastanowienie i niewiedzę. Była zupełnie inna od swoich rówieśników, nawet od większości Krukonów. Przede wszystkim jednak, była bardzo introwertyczna i zdawała się dawać sobie radę samemu. Z drugiej strony, Vakel mógł wyczuć jej potrzebę bliskości z innymi, skoro zwykła rozmowa z nim zdawała się dawać jej tak dużo radości.
- To dobrze. - Odpowiedziała lekko speszona. Wyczuła chłód w jego głosie i nie zrozumiała, czemu się tam pojawił. Po chwili wahania znowu się odezwała.
- Znowu powiedziałam coś nie tak? Może mi pan spokojnie zwrócić uwagę, w ten sposób przynajmniej zrozumiem, że popełniłam gafę. Inaczej nigdy się nie nauczę. - Mruknęła spoglądając na niego ukradkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Nie Sie 09, 2015 12:09 am

Uważnie sprawdzał kolejne wykreślone piórem zdania. Musiał przyznać, że dziewczyna dobrze tworzyła notatki - odpowiednio wszystko porządkowała, wyraźnie się do tego przykładając. Wyciągała z książek najważniejsze informacje. Nie posiadał wielu podobnych do niej uczniów.
- Może niekoniecznie chodzi tutaj o korytarze, co konkretnie o mój gabinet. Podejrzewam że nikt nie odwiedziłby mnie tak wcześnie. Nawet z polecenia dyrektora. - zaśmiał się lekko, odkładając kartkę na stolik. - To dobrze wykonana praca, jestem pod wrażeniem. Wezmę ją pod uwagę przy wystawianiu oceny końcoworocznej - dodatkowy wysiłek w celu nabycia nowych umiejętności jest w przypadku moich zajęć zawsze mile widziany. - mówiąc to wyciągnął z szuflady po lewej stronie gruby kalendarz w którym szybko zanotował kilka zdań, w tym jej imię i nazwisko. Nie chciał przecież o tym zapomnieć, bo rzucanie słów na wiatr było zupełnie nie w jego stylu.
- Nie, zupełnie nie. - zaprzeczył od razu, nieco speszony - Nie powiedziałaś nic nieodpowiedniego. To po prostu ja zbyt wiele myślę... zdecydowanie zbyt wiele. - westchnął ciężko zakręcając kałamarz. Wstał od biurka, przez moment zatrzymał wzrok na widoku za oknem i znów wrócił do dziewczyny.
- Czy jest jeszcze coś co mógłbym dla ciebie zrobić? - zapytał z lekkim uśmiechem. Starał się nieco rozluźnić, a jednak wciąż czuł się nieco skrępowany w jej towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Nie Sie 09, 2015 10:46 am

Obserwowała każdy jego ruch, to, jak kreślił na marginesach swoje własne notatki i jak wzrok przesuwał mu się po literkach, które napisała. Zapanowała więc pomiędzy nimi cisza na czas sprawdzania jej pracy, co dziewczyna przyjęła z całkowitym spokojem. Nie należała do tych, co muszą bez przerwy otwierać usta. Choć fakt - przy nim całkiem nieźle się rozgadała.
Och, z pewnością nie było wielu uczniów takich jak ona. Młodzi ludzie mieli bowiem wiele rzeczy do roboty, notatki więc sporządzali na biegu bądź wcale. Ona jednak miała tylko książki i choć mogłoby to się wydawać dosyć smutne - nigdy nie narzekała. Odkąd pamiętała, tak właśnie wyglądało jej życie, więc nie znała niczego innego, by móc żałować.
- To fakt, zawsze gdy wstaję wszyscy jeszcze śpią. Dzięki temu przez kilka godzin spacerując po korytarzach mogę być sama ze sobą. Miłe uczucie, no i przecież już po ciszy nocnej, więc nikt nie może mi zwrócić uwagi. I kolejki do łazienki są mniejsze. - Powiedziała chichocząc pod nosem na końcu. Zdecydowanie była typem samotnego kota, któremu jednak od czasu do czasu przydałaby się rozmowa z kimś innym, niż ona sama czy podstarzali profesorowie przedmiotów, na jakie uczęszczała.
- Czy ja wiem? Musi pan być lubiany, zwłaszcza przez żeńską część Hogwartu. - Dodała całkowicie analitycznym tonem. - Młody, przystojny i do tego bardzo sympatyczny profesor z pewnością cieszy się popularnością. Nie jedna pewnie wstałaby o świcie, gdyby miała jakiś poważny pretekst do odwiedzenia pana w tym gabinecie. - Mówiąc to, nie zdała sobie sprawy z tego, że ona sama mogłaby na taką wyglądać. I choć jej działania były całkowicie szczere i dosyć niewinne, różnie mogło to wyglądać z boku. Choć z drugiej strony - chyba już zauważył, jakim typem panny była. Prawda?
- Naprawdę? - Powiedziała czując, jak na jej policzki wypływa rumieniec zakłopotania. Pierwszy raz zareagowała na pochwałę w taki sposób. Przyjęła jednak, że to przez to, iż wreszcie udało jej się to zrozumieć, a nie przez fakt, że słowa te wypowiedziane zostały przez przystojnego nauczyciela.
- Cieszę się, że pan tak uważa. Nie zrobiłam tego dla dodatkowej oceny, ale dziękuję. - Mówiąc to spoglądała na wyciągające z szuflady notes dłonie profesora i milczała przez chwilę. W środku była jednak bardzo podekscytowana!
Speszony głos profesora nie dawał jej spokoju. Na pewno nie zrobiła niczego, co by go uraziło? A może była zbyt wścibska? Nie wiedziała, co o tym myśleć i przede wszystkim, co z tym zrobić.
- Rozumiem, gdybym jednak zachowywała się niestosownie, proszę mi o tym powiedzieć. - Wydusiła z siebie lekko zaniepokojona, a po chwili wahania zdecydowała się jednak zadać kolejne pytanie.
- Mogę zapytać, co pana tak martwi? Wydaje się pan dosyć pogodnym człowiekiem, jednak cały czas dostrzegam na pana twarzy smutek. Jakby był pan zupełnie gdzieś indziej, a na pewno nie tutaj, w Hogwarcie. - Mógł się tego spodziewać. Wiedział już, że była bezpośrednia, a sam rozszyfrowując numerologiczne znaczenie jej imienia odkrył, że spostrzegawczość była dla niej czymś naturalnym.
- Przede wszystkim, mógłby pan się trochę rozluźnić. A przynajmniej spróbować. - Dodała również się do niego uśmiechając.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Nie Sie 09, 2015 6:04 pm

Vakel milczał dłuższy moment, próbując posklejać zlepek myśli, który w chaotyczny sposób składał się na wypowiedzi dziewczyny. I wtedy poczuł jak po plecach przechodzi mu zimny dreszcz. Skaranie boskie z tą dziewuchą! Nie możesz być aż tak naiwna bądź głupia, żeby nie widzieć nic złego w swoich słowach. Nie wiedział już nawet do końca jakie dokładnie emocje nim miotają, ale skwitował je głośnym plaśnięciem ręki o własną głowę.
- Wittermore, prosiłbym ograniczyć się z takimi wypowiedziami. Jestem nauczycielem, nie kolegą i pragnę zaznaczyć, że być może wyglądam młodo, ale ostatecznie bez problemu mógłbym być twoim ojcem. - wstał od biurka wyraźnie zażenowany całą sytuacją i odwrócił się do niej plecami, spoglądając na błonia przez otwarte okno - Cieszę się niezmiernie, że mogłem pomóc ci w nauce - od tego przecież tutaj jestem, ale wydaje mi się, że na omawianiu zagadnień z Numerologii powinien oprzeć się nasz pozalekcyjny kontakt, a nie na wypytywaniu mnie o moje prywatne życie. - otarł twarz dłonią na samo wspomnienie tego, co próbował zrobić przed jej zawitaniem pod drzwi gabinetu. Nie był już pewien niczego. Swoich przekonań, myśli, przyszłości. Wszystko to było tak zmienne, tak nietrwałe... a tym samym dla wróżbity niesamowicie przerażające.
Czasami zastanawiał się dlaczego zdecydował się pojawić w Hogwarcie. Czy faktycznie przywiodło go tutaj trzecie oko, czy chęć ucieczki z zagrożonego ministerstwa? Czuł się jak tchórz, zupełny tchórz. Przerosła go nawet rola prostego szpiega.

- Czy jest coś nie wykraczającego poza tematy lekcji bądź funkcjonowania szkoły, w czym mógłbym ci pomóc? - ponowił pytanie precyzując je bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Nie Sie 09, 2015 11:04 pm

Na jego milczenie odpowiedziała dokładnie tym samym. Nie miała przecież w zwyczaju dużo gadać, a i czekała na odpowiedź nauczyciela. Co miał jej powiedzieć? Jak zareagować? Zupełnie nie spodziewała się tego, co jej powiedział. Na chwilę, choć tylko chwilę, jej oczy rozszerzyły się ze zdziwienia, a on mógł ujrzeć na jej twarzy prawdziwe zaskoczenie. Być może naprawdę była tak niewinna i naiwna, na jaką wyglądała?
- Określiłam tylko fakt, nie własną opinię panie profesorze. Nie śmiałabym spoglądać na pana takimi kategoriami. Ale najwidoczniej przekroczyłam pewną granicę, przepraszam. To się więcej nie powtórzy. - Dodała, po czym wyjęła z torebki owinięty w ciemnobrązową skórę notatnik i coś na szybko w nim zapisała. Nie miała jednak potrzeby chwalić się tym co tam zanotowała. Być może było to coś osobistego, a być może na tyle nie ważnego, by pozostało tylko w jej interesie.
- Swoją drogą, musiałby pan bardzo wcześnie zacząć, by móc być moim ojcem. A biorąc pod uwagę pana wykształcenie, stopień naukowy, czy inne cechy pana charakteru, które określiłam przy pomocy numerologii, nie należy pan do tej części rodzaju męskiego, która myśli dolną partią ciała. Choć oczywiście nie mogę określić tego na sto procent. Plus, nie wiem ile dokładnie ma pan lat, stawiam, że nie więcej niż trzydzieści siedem lat. Ale mogę się mylić. - Wpadła w pewnego rodzaju słowotok, który zapewne przytłoczy go na kolejnych kilka minut. Dopiero gdy skończyła, odetchnęła trzy razy i ponownie spojrzała na jego twarz zorientowała się, że coś było nie tak.
- Znowu to zrobiłam, prawda? Przepraszam. - Dodała skruszona, cały czas miętosząc w dłoniach zeszyt. Kiedy padło kolejne pytanie z jego ust, na chwilę zamilkła i wyglądała na autentycznie zamyśloną.
- Właściwie to tak, chociaż pytanie wpadło mi dopiero, gdy pan o nie zapytał. Pokazał mi pan sposób obliczania numerologii z imion. Ale czytałam, że robi się takie rzeczy też z dat co swoją droga wydaje mi się trochę łatwiejsze. Na jakiej zasadzie to działa i czy pokrywa się z imionami? - Zapytała wpatrując się prosto w jego oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Nie Sie 09, 2015 11:40 pm

Przerażenie Vakela zaczęło powoli przeradzać się w irytację, która narastała z każdym kolejnym słowem dziewczyny. Czy naprawdę nie docierało do niej, że powinna zastanowić się kilka razy zanim cokolwiek powie? Znów zakrył twarz dłońmi i próbował oddychać spokojnie. Właściwie tylko to powstrzymywało go od wybuchu furii i uderzenia pięścią w blat biurka.
- Jeszcze jedno "znowu to zrobiłam", a zacznę odejmować punkty Ravenclawu. Znajdujemy się w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, a nie magicznym przedszkolu. Wydaje mi się, że mając piętnaście lat powinnaś być w stanie powstrzymać się przed głośnym odgadywaniem mojego wieku, Wittermore. - powiedział zadziwiająco spokojnie, chociaż w głosie Bułhakowa dało się wyczuć zdenerwowanie całą tą sytuacją.
- Numerologia opiera się nie tylko na imionach, ale również na datach. Nie tylko datach urodzenia. Również datach ślubu - westchnął - i innych, istotnych w naszym życiu. Istnieje numerologia indywidualna, codzienna, tygodniowa i miesięczna. Liczby mówiły, mówią i będą mówić o naszym życiu. Przepowiadać sukcesy i porażki. Daty przerabia się zwykle na późniejszych zajęciach, ale znając życie chcesz dowiedzieć się o tym wcześniej.
Podszedł do jednego z regałów i pochylił się, żeby wyciągnąć z dolnej półki grubą, nową książkę, praktycznie niezniszczoną przez użytkowanie. Z wyciągniętej ręki podał ją dziewczynie. Na brązowej, błyszczącej okładce widniały złote, wypukłe litery - Portret numerologiczny, 11 22 33 44. V. B. Bułhakow.
- Do zwrotu przed końcem semestru. W takim stanie jak teraz. - wyglądał na poważnego.


Ostatnio zmieniony przez Vakel Bułhakow dnia Wto Sie 11, 2015 8:07 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Pon Sie 10, 2015 12:23 am

Irytująca. Czy numerologia nie ostrzegła pana profesora, jak bardzo absorbująca i właśnie irytująca potrafi być Kaylin? Najwyraźniej, nawet jasnowidz czy znawca tej sztuki nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć, czy określić. I choć Wittermore z pozoru wydawała się cichą Krukonką, gdy otwierała usta była po prostu masakrycznie bezpośrednia i brakowało jej taktu. Czy właśnie dlatego nie miała przyjaciół? Najprawdopodobniej.
Wyczuła jednak, że przegięła, dlatego przeprosiła jeszcze raz i teraz tylko się wsłuchiwała.
- Proszę nie karać mojego domu za moją arogancję. - Powiedziała pochylając lekko głowę w geście przeprosin i poddania się. Najwidoczniej przestała już analizować jego osobę, a przynajmniej... na głos. Pewnie kilka razy ugryzła się w język, ale byłby to pierwszy raz, gdy jednak jej się to udało.
- Wydaje się, że Numerologia to coś więcej niż myślałam. Z drugiej strony, gdybym zabierała się za to sama wpatrując w podręcznik, pewnie zgubiłabym się w gąszczu informacji. Teraz, kiedy już pojęłam mniej więcej o co chodzi mogę uczyć się dalej. Może nawet uda mi się przygotować do egzaminu? - Powiedziała, chociaż słowa skierowane były bardziej do niej samej niż do nauczyciela.
- O tak, z chęcią spojrzę na to jak najszybciej się da. Mam dużo zaległości, nie chcę obudzić się dzień przed testem i nie wiedzieć, w co włożyć ręce. Poza tym lubię być przygotowana do zajęć, na które idę. Dlatego też zazwyczaj przerabiam materiał do przodu. - Zakończyła swoją wypowiedź zgadzając się z nim, co do własnej osoby. Potem obserwowała, jak sięga książkę. Przez chwilę uznała, że to pewnie kolejny podręcznik, z którego będzie musiała się uczyć. Najzwyklejszy w świecie, taki, jakich miała w ręku setki. A potem ujrzała nazwisko autora.
- Pan to napisał? - Zapytała widocznie zaskoczona. Szybko jednak zmieniła wyraz twarzy. - W sumie, nie powinno mnie to dziwić. Jest pan w końcu profesorem w Hogwarcie, tutaj nie przyjmują byle kogo. - Dodała głaszcząc księgę po oprawie. Oczy zaświeciły jej się z podekscytowania i nie ukrywając - chciała jak najszybciej zajrzeć do książki.
- Z cała pewnością będę o nią dbać. Jeżeli napisał ją pan w taki sam sposób, jak tłumaczy, na pewno uda mi się zrobić z niej dobry pożytek. - Powiedziała i ukazała uroczy i przede wszystkim, szczery uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Wto Sie 11, 2015 8:07 pm

Vakel pokiwał głową.
- Od przyszłego roku będzie to oficjalny podręcznik do starszej klasy. Ze względu na moje dołączenie do kadry nauczycielskiej w trakcie trwania semestru nie byłem w stanie wprowadzić go wraz z moim pojawieniem się w Hogwarcie, a co za tym idzie - masz szansę przeczytania jej jeszcze zanim stanie się to obowiązkowe dla wszystkich. - złożył ręce spoglądając na nią z góry. Wyglądało na to, że zagrożenie karą ostatecznie ostudziło atmosferę.
- Gdybyś miała więcej pytań - szukaj mnie w sali od numerologii po odbywających się w niej lekcjach lub w gabinecie. - przypomniał, wciąż się w nią wpatrując. Nie był pewien, czy Kaylin potrzebuje jeszcze jakiejś pomocy, czy teraz po prostu sobie pójdzie. Nie widział jednak powodu do dalszego siedzenia z nim w zamknięciu, skoro trzymała w tej chwili w dłoniach wszystkie odpowiedzi których poszukiwała. Przynajmniej tych, których nie mogła odnaleźć w obecnym podręczniku na piąty rok.
Tutaj nie przyjmują byle kogo. Ha, mógłby się z tym kłócić, ale wystarczająco dużo informacji już niepotrzebnie wygadał.
To, że Krukonka może już wyjść zostało delikatnie zasugerowane kliknięciem otwierającego się zamka, ale Bułhakow prawdopodobnie nie zdenerwowałby się szczególnie, gdyby faktycznie chciała mu przekazać coś jeszcze. Byleby nie był to zbędny komentarz dotyczący jego wyglądu bądź życia osobistego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   Pon Sie 17, 2015 10:07 am

Słuchała jak zawsze uważnie, jednocześnie spoglądając na księgę znajdującą się w jej ramionach. Czyżby miała to szczęście, że nauczy się wszystkiego, czego będzie musiała uczyć się w przyszłym roku? No, nie zapędzajmy się tak. Kaylin była zdolna i uczyła się szybko, jednak nie była w stanie nadrobić materiału i wyprzedzić kolegów z tą łatwością, jak przez chwilę jej się to zdawało. Z drugiej strony, zawsze może przyjść i o coś zapytać, prawda?
- Dziękuję. To miło z pana strony, że mi ją pan pożycza. - Dodała całkowicie nie zdając sobie sprawy z tego, że był to pewien rodzaj spławienia jej na dłuższą chwilę. Nie miało to jednak znaczenia, zwłaszcza dlatego, że czekała ją najprawdopodobniej całkiem interesująca lektura, a i przygotowania do egzaminów będą teraz dużo łatwiejsze. Z drugiej strony, nawet gdyby Vakel powiedział jej wprost, że ma zniknąć, pewnie by tego nie zrobiła. Nadal trwała by przy swoim, nie do końca rozumiejąc aż tak oczywiste aluzje.
Teraz także, zapewne siedziałaby tam dalej i zadawała miliardy pytań, których skonstruowanie zajęłoby jej maksymalnie dwadzieścia sekund. Miała jednak nieodparte wrażenie, że czas wracać do pokoju. Księga trzymana w ręku kusiła ją niemiłosiernie, a przecież nie ładnie z jej strony byłoby, gdyby zaczęła do niej zaglądać przy Bułhakowie.
- W porządku, gdybym miała problem na pewno pana znajdę. Jeszcze raz dziękuję i przepraszam za kłopot. - Dodała poprawiając sobie okulary i kierując się do drzwi. Przechodząc obok niego przypadkiem otarła się łokciem o jego ramię, na co w ogóle nie zareagowała. Przez dobrą chwilę wydawała się pochłonięta własnymi myślami, a świat rzeczywisty do niej nie docierał. Znajdując się już za drzwiami odwróciła się nagle jeszcze raz spoglądając na nauczyciela.
- Do widzenia. - Mówiąc to przygryzła wargę, jakby chciała dodać coś jeszcze. Po chwili pokręciła jednak lekko głową, jakby odganiając od siebie pomysł i uśmiechnęła się jedynie kącikami ust. Skłoniła głowę i odeszła znikając za pierwszym zakrętem.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Gabinet profesora Bułhakowa   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet profesora Bułhakowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Gabinet i prywatne kwatery profesora OPCM
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)
» Gabinet Dyrektora

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Piętra :: VII piętro-
Skocz do: