Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Sala Klubu Prostej Kreski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Sala Klubu Prostej Kreski   Wto Gru 30, 2014 9:27 pm

First topic message reminder :

Kiedy wchodzi się do pomieszczenia, pierwsze co się rzuca w oczy to wielkie, praktycznie na całą ścianę okno, przez które dokładnie widać Zakazany Las. W sali znajdują się sztalugi, na których zawsze czekają puste płótna, gotowe by je zapełnić. Jest też pełno wszelkich akcesoriów artystycznych, takich jak farby, pędzle, węgiel etc. Na ścianach wiszą obrazy i szkice - niektóre delikatnie się poruszają, zmieniając przedstawioną treść, inne zaś zdają się zupełnie nieruchome...

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Nauczyciele
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Sro Wrz 16, 2015 5:05 am

Przyszedł więc czas by rozpocząć kolejne spotkanie Klubu Prostej Kreski. Tak się akurat dobrze składało, że stałym już opiekunem została Pomona Sprout - całkiem młoda nauczycielka Zielarstwa, która nie mogła się doczekać, aż pojawią się wszyscy uczniowie uczęszczający na te zajęcia dodatkowe. W międzyczasie z tego wszystkiego zrobiła porządek w klasie, postawiła przewrócone sztalugi, dodała brakujących pędzli i kolorów, i zajęła miejsce na stołku na środku sali przodem do drzwi. Słońca może nie było za wiele, ale było wręcz idealne oświetlenie naturalne z tej strony zamku, które wpadało przez otwarte okno. Tak samo jak wiosenny wietrzyk. Dzisiejsze spotkanie miało być wyjątkowe również z jednego, prostego względu - tym razem członkowie klubu mieli mieć za zadanie namalować swojego kolegę w specjalnie przyszykowanym dla niego stroju. Jak to wszystko się potoczy? To się miało okazać! Nucąc najnowszy przebój Celestiny Warbeck, Pomona za pomocą swej różdżki zaczęła podlewać dwa piękne kwiaty stojące na parapecie. Zapowiadał się naprawdę przyjemny dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette Warp


VI rok

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Czw Wrz 17, 2015 12:43 pm

W czasie przeszukiwań, przesłuchiwań, rozmów o błoniach, Ministerstwie wciskającym nochal w sprawy Hogwartu, to nagłe pozowanie do obrazów było prawie jak jakiś dziwny, bajkowy przerywnik. Colette nie miał w tym żadnego doświadczenia ani predyspozycji, ale lubił próbować nowych rzeczy i tylko dlatego przeszedł się dzisiaj godzinkę wcześniej do szatni Hufflepuffu i z dumą przywdział swój uniform Pałkarza. Przy okazji zgarnął ze schowka swoją ukochaną Srebrną Strzałę i pokierował się na VI piętro szkoły. Postanowił nie brać pałki, jako pomoc z pozowaniu musiała mu wystarczyć jego miotła i głęboko wierzył, że o nic więcej się go nie poprosi. Latanie po ruchomych, wyjątkowo złośliwych schodach było więcej niż męczące.
Wpadł do sali, zauważając z zachwytem, że przegonił wszystkich jego klubowiczów i starł się jedynie z opiekunką. I na dodatek głową jego własnego Domu.
- Witam, Profesor Sprout. Model zwarty i gotowy. - zaszczebiotał i podszedł do centrum sali, dookoła którego na półokręgu poustawiane były sztalugi i odłożył tam na moment swoją miotłę. - W czymś pomóc?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Hughes
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Czw Wrz 17, 2015 5:35 pm

Pusta sala do treningu, pusta sala do treningu... Uch, to przecież nie mogło być takie trudne! W całym zamku roiło się od pustych klas... Chyba, że człowiek akurat takiej potrzebował. Wtedy nagle wszystkie zdawały się znikać w jakiś magiczny, pokręcony sposób lub zwyczajnie były pozajmowane przez złaknionych dotyku uczniaków, którzy niekoniecznie chcieli tłumaczyć swoje potrzeby nauczycielom. Nieco już tym faktem poirytowana, z mocnym postanowieniem, że następną zakochaną parkę po prostu wyrzuci na korytarz doczłapała się na VI piętro. Salę od transmutacji minęła nawet nie patrząc w jej stronę. Profesor McGonagall raczej nie byłaby zachwycona wykorzystaniem własnej klasy bez pozwolenia, nawet w celach stricte naukowych. Składzik na starocia też do niczego by się jej nie przydał. Było w nim zbyt wiele łatwopalnych przedmiotów a ostatnie czego ta szkoła potrzebowała to pożar wywołany przez narwaną Puchonkę. Szła więc dalej, mijając rząd wyjątkowo cichych tego dnia zbroi i chcąc zajrzeć do nieużywanej już sali OPCM, kiedy w oczy rzuciły jej się jeszcze jedne, nie zbadane przez nią do tej pory drzwi. Zaciekawiona położyła dłoń na klamce i pchnęła drewniane wrota. Z początku absolutnie zafascynowana rozpościerającym się widokiem - kto by pomyślał, że Zakazany Las może wyglądać tak pięknie? - nie zauważyła, że w środku są ludzie. Dopiero znajomy głos wyrwał ją z tego chwilowego rozmarzenia i przywrócił na ziemię.
- Model? - Uniosła brwi zerkając na ubranego w sportową szatę Colette i przeniosła wzrok na towarzyszącą mu nauczycielkę. - Przepraszam, dzień dobry Pani Profesor. - No tej parki tutaj o romans nie podejrzewała... Z rozdziawionymi ustami rozejrzała się więc dookoła, przyglądając się szkicom i sztalugą. Klub Prostej Kreski... Jedno z ostatnich miejsc, w których - obawiając się totalnego poniżenia - postawiła by stopę. Obecność Warp'a co nieco jednak zmieniała... Kompletnie zapominając o tym co chciała robić jeszcze chwilę temu - zajęła jeden ze stołków i uśmiechnęła się.
- Mam nadzieję, że można się jeszcze zapisać? - Zapytała chwytając w dłoń paletę i przyjrzała jej się błyszczącymi z rozbawienia oczami. - Uprzedź jak będziesz zdejmował koszulkę. Zamknę oczy. - Szepnęła tak, by tylko Puchon mógł ją dosłyszeć.

_________________

Buntować się przeciw wam? A kto wy jesteście?
Bezkształtna masa, amorficzny stwór, zatomizowany świat, tłum bez formy i konstrukcji.
Waszego świata już nie można nawet rozsadzić.
Sam się rozlazł...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaylin Wittermore
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Czw Wrz 17, 2015 5:57 pm

Ostatnie dni dla Kaylin nie były najlepsze. Cóż, bawiła się jak jeszcze nigdy w swoim życiu, czuła się świetnie poza... No, poza ciągłym niewyspaniem i podkrążonymi oczami, których nie dało się zatuszować dosłownie niczym. Poza zajęciami, musiała jeszcze uczyć się przez kilka godzin w dormitorium lub bibliotece. Gdyby tego nie robiła, umarłaby ze stresu, iż nie poradzi sobie na zbliżających się wielkimi krokami egzaminach, a do tego dopuścić nie mogła.
Tym razem jednak błądziła po korytarzach nie do końca pamiętając, co tak naprawdę chciała zrobić. Była wcześniej w bibliotece, ale znowu nie znalazła tam upragnionego spokoju i zaczęła pałętać się po zamku. Najprawdopodobniej liczyła na znalezienie jakiejś pustej sali, w której mogłaby usiąść i zacząć kuć, bo przecież w tym była najlepsza. Ostatnio jednak miała sporego pecha i, choć znała Hogwart całkiem dobrze, ciągle się gubiła. Raz zapędziła się do pokoju z lustrem, a teraz... Sama nie wiedziała, czego szuka!
Krukonka pokręciła głową z dezaprobatą i obiecała sobie, że skupi się bardziej na porządnym wysypianiu. Musiała być pewna swoich umiejętności i tego, że wie, co robi. Niepewną dłonią, całkowicie pogrążona w swoich własnych myślach, złapała za klamkę pomieszczenia, które sądziła, że będzie puste. Na widok znajdujących się w nim osób zamrugała cztery razy po czym przyjrzała się twarzom wszystkich obecnych. Gdyby nie było z nimi nauczycielki pewnie po prostu odwróciłaby się na pięcie i odeszła. No ale, tak łatwo nie było.
- Dzień dobry. - Mruknęła speszona czując, że chrypi. - Przepraszam, pomyliłam sale. - Dodała zmęczonym głosem, całkowicie wystraszona. Dopiero po chwili zorientowała się, że kojarzy dwójkę Puchonów, z którymi zdarzyło jej się spotkać już na łączonej Numerologii prowadzonej przez profesora Bułhakowa.
Oboje byli od niej starsi, więc trochę się ich obawiała. Miała złe doświadczenia ze starszymi uczniami jej domu, więc po prostu unikała ich wszystkich. Wyjątkiem do tej pory był chyba tylko Remus Lupin. Ale to opowieść na inną chwilę. Teraz trzeba było zadecydować, co dalej. Dlaczego nie ruszyła się o krok tylko wpatrywała w trójkę osób zajętych najprawdopodobniej swoimi sprawami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Czw Wrz 17, 2015 7:42 pm

Siedziała w Sali Wejściowej i cicho nuciła sobie pod nosem. Szczerze miała ochotę coś porysować. Położyła się pod ścianą i gapiła w sufit, a potem usłyszała świst miotły. Usiadła gwałtownie i zaśmiała się wesoło. Pobiegła w tamtym kierunku, a w trakcie tego przypomniała sobie o Klubie Kreski. Zwolniła wiedząc, że ma jeszcze czas. Lubiła rysować. Wiedziała, że nie jest w tym jakimś Picasso, ale lubiła to robić. Przez to pokazywała jak widzi świat wokół niej. Było to coś wyciszającego. Pomagało się jej pozbyć trochę energii i emocji, by nie być dla innych ludzi za bardzo uciążliwą. Weszła do klasy nawet nie pukając. W środku zobaczyła Colette i cicho się zaśmiała widząc, że miał miotłę.
- A mnie to zabrać już nie mogłeś? – zapytała z uśmiechem, a potem zorientowała się, że była tam nauczycielka, ale chyba kobieta już ją na tyle znała, że wiedziała iż Kim działa pod wpływem impulsu.
- Przepraszam – uśmiechęła się do opiekunki.- dzień dobry – przywitała się i wtedy dostrzegła jakąś Krukonkę.
- Witaj – uśmiechnęła się do dziewczyny, a następnie usiadła obok Alice.- Nie wiedziałam, że też chodzisz do tego klubu – powiedziała z uśmiechem.- Colette, czemu jesteś w stroju do gry? Nie mamy dzisiaj treningu – zauważyła. Chyba, że o czymś zapomniała, co byłoby dosyć prawdopodobne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette Warp


VI rok

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Czw Wrz 17, 2015 10:30 pm

To był jakiś cud, że udało mu się przyjść tutaj pierwszemu. Z początku myślał, że to naprawdę maluśki i istnieniem wiszący na włosku klubik, na którego spotkania chodzi może dwójka jakiś anonimowych ludzi, a tu proszę! Dwie jego najukochańsze dziewczyny i jednocześnie Puchonki stanęły w drzwiach i wydawały się nie mniej zdziwione tym zbiegiem okoliczności, co sam Col. W końcu stał tu gotowy w pełnym drużynowym oporządzeniu (z tym, że zamiast dwóch pałek miał schowaną tylko jedną, if ya know... - dop. aut.) choć wcale nie zanosiło się na trening, jak to słusznie zauważyła Kim. Choć ona jeszcze w przeciwieństwie do Alice, nie znała prawdziwego celu jego wizyty.
- Otóż to, drogie Panie. - zaczął głośniej i pochylił się teatralnie i bardzo głęboko, stojąc przodem do całej trójki, z czego dwie z nich zalegały jeszcze przy drzwiach, a jedna zdążyła znaleźć już sobie odpowiednie miejsce pracy. - Pozwolę sobie wspomóc Panią Sprout i powitać was w skromnych progach Klubu Prostej Linii... - walnął gafę, ale najwidoczniej w ogóle tego nie zauważył i ciągnął dalej: - I może i nie uczęszczam do tego klubu, ale dzisiaj mam niepowtarzalną przyjemność... pozować wam!
Zrobił dramatyczną pauzę, jakby dawał im teraz czas na ucieczkę. Trzy... dwa... jeden.
- No. To skoro wszyscy się już ewakuowali, to. Khym... - podrapał się po karku i zerknął na walającą mu się w okolicach butów miotłę, przypominając sobie o żartobliwej uwadze Panny Miracle. - Kim, jakbym cię próbował wywlec z dormitorium dla dziewcząt, to zjechałbym na tyłku już na schodach. - wyszerzył się i podniósł swoją Strzałę, żeby oprzeć ją witkami o ziemię i chwilowo potraktować jak jakiś dziwny kostur. - Tylko wiecie, mam pozować w stroju sportowym, ale nie mam w modelingu żadnego doświadczenia i... mam się jakoś ustawić? Zmieniać pozy co jakiś określony czas czy coś...? Dziwnie mi o tym gadać. Mogłaby któraś was jakoś mnie powyginać, żeby było wam w porządku? - zagaił i jakoś automatycznie wzrok wpełzł mu na nieznaną z imienia Krukonkę, która widocznie biła się jeszcze z samą sobą czy zostać czy nie.
- Wchodź głębiej, nie gryziemy na pierwszej randce. - posłał jej rozbrajający uśmiech i wyprostował się poprawiając ochraniacze na przedramionach. Nadal był w dziwnie kłopotliwej dla niego sytuacji, czuł się tu nieomal jak na treningach: same dziewczęta i tylko on jeden sam. Rodzynek drużyny Hufflepuffu – pozycja w której chciałaby się znaleźć większość facetów. On sam zresztą też nie narzekał, ale nie sądził, by taka sytuacja miała się powtarzać na spotkaniu innych kółek.
- Alice postaram się nie zdejmować koszuli tak od razu. - wymruczał i puścił jej zadziorne oczko, ale w kącik oka wszedł mu widok opiekunki klubu i zreflektował się natychmiast – Znaczy: nigdy. Nie zdejmę koszulki nigdy. Koszula zostaje, zaręczam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sharon Gallagher
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Pią Wrz 18, 2015 2:26 am

Po drodze zupełnie zapomniała o kierunku w jakim powinna się kierować by dostrzec na miejsce przeznaczenia, czy też raczej... do sali Klubu Prostej Kreski. To nie było takie proste z powodu niezbyt dobrej orientacji Sharon na wyższych piętrach - zazwyczaj przebywała w lochach, gdzie znajdował się Pokój Wspólny Hufflepuffu i nie trzeba było wspinać się po schodach, co było ogólnie bardzo męczące. Na dodatek pociła się obficiej niż reszta uczniów i wszystko było widoczne na jej czerwonej z wysiłku twarzy. Musiał to być widok doprawdy komiczny - szkoda jednak, że aż tak się tym przejmowała i nie potrafiła z powodu swych kompleksów zachować odpowiedniego dystansu do samej siebie. No ale cóż! Żyło się dalej i takie tam, Szampon Wspaniały miała misję do spełnienia. Nie mogła się wykręcać od uczestnictwa w zajęciach dodatkowych, zwłaszcza, że to właśnie dzięki nim wyżywała się twórczo. Wzięła więc głębszy wdech, gdy pokonywała ostatnie schodki prowadzące na VI piętro i wreszcie jakoś stanęła w drzwiach odpowiedniej komnaty. Nieco ją zdziwiło to, że w sali znalazły się osoby, które dotychczas nie uczestniczyły w spotkaniach - najbardziej piorunujące wrażenie zrobił jednak chłopak z jej roku, Colette Warp, który stał na środku pomieszczenia w swoim stroju sportowym. Sharon więc przystanęła i wpatrywała się w niego tępo jak gnom, mając zapewne ten sam głupkowaty wyraz twarzy. Otrząsnęła się jednak szybko, słysząc głos nauczycielki i skierowała się na swoje miejsce, witając się cicho z profesor Sprout i kiwając głową w stronę znajomych jej osób, starając się nie patrzeć im w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Hughes
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Pią Wrz 18, 2015 5:57 pm

Krzywy uśmieszek nadal nie schodził z jej twarzy, kiedy starając się odgadnąć zastosowanie co dziwniejszych, leżących obok stanowiska pracy przedmiotów zerkała co chwilę na Colette. Bardzo ciekawa w co ten mały Pajac znowu się wpakował nie mogła doczekać się chwili w której wiadomość o tym, że Warp zainteresował się modelingiem dotrze do jej ulubionych trzecioklasistek. Jedno było pewne - Klub Prostej Kreski nie mógł liczyć na lepszą reklamę. Drzwi otworzyły się po raz kolejny a Alice obróciła się w stronę młodziutkiej Krukonki, rozpoznając w niej dziewczynę, która jako pierwsza przedstawiła swoją pracę na lekcji Starożytnych Run. Nie otoczona podręcznikami nie sprawiała już wrażenia tak pewnej siebie. Zanim jednak zdążyła cokolwiek powiedzieć czy chociaż by się do niej uśmiechnąć - do sali wpadło blond tornado. Mrugnęła do Kim i odsunęła się nieco by zrobić dziewczynie miejsce.
- Powiedzmy, że dostałam nagłego napadu weny... - Zachichotała mrugając do Smoka, który postanowił już rozpocząć całe przedstawienie. Ewakuować się? No błagam Was, kto normalny odpuścił by takie widowisko?! Chwyciła w rękę pędzel i wsadziła go sobie za ucho. Automatycznie powędrowała za spojrzeniem Cola i uśmiechnęła się do wystraszonej całym tym Puchońskim zlotem Krukonki.
- Wchodź śmiało, nie bój się. On tylko wygląda na takiego... Napakowanego. - Parsknęła ukrywając twarz w dłoniach i pokręciła głową. - I może chcesz go trochę... Powyginać? Obawiam się, że ja mogła bym być zbyt delikatna... - Dodała tonem wyraźnie sugerującym kpinę. No tak... Gdyby pozycja Puchona zależała od Panny Hughes ten już wisiał by na miotle pod sufitem udając leniwca a żółta koszulka opadała by mu na twarz. Sama wizja wystarczyła, żeby odpowiedziała na jego mrugnięcie z diabelskim uśmieszkiem, nie dającym się opanować nawet w chwli, kiedy zdała sobie sprawę z obecności nauczycielki. Podniosła ręce w geście "Co złego to nie ja" i prawie płacząc - schowała twarz w ramieniu Kim. Kolejna Puchonka - tym razem zawsze wzbudzająca w niej ciepłe myśli Sharon - weszła do sali a Alice zerknęła wyczekująco na Kaylin.
- Śmiało. - Machnęła głową w stronę Colette i zagryzła warg usiłując zachować powagę.

_________________

Buntować się przeciw wam? A kto wy jesteście?
Bezkształtna masa, amorficzny stwór, zatomizowany świat, tłum bez formy i konstrukcji.
Waszego świata już nie można nawet rozsadzić.
Sam się rozlazł...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaylin Wittermore
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Pią Wrz 18, 2015 6:22 pm

W pomieszczeniu roiło się od Puchonów. Można by wręcz rzec, że był to klub stworzony tylko dla nich. Już z samego tego faktu, Kaylin czułaby się tam dosyć nieswojo. Zorientowała się też, że jest najmłodsza w grupie i aż zatrzęsła na myśl o starszych Krukonach, którzy od czasu do czasu robili sobie z niej żarty. Jedyny plus całej sytuacji był w tym, że większość z nich kojarzyła ze wspólnych zajęć, zarówno Numerologii, jak i Starożytnych Run.
Dziewczyna cały czas przyglądała im się całkowicie nie pewna. Czuła, że to nie miejsce, w którym powinna się znaleźć i już chciała wyjść, kiedy stojący na środku chłopak się do niej odezwał. Przez chwilę analizowała jego słowa mrugając w ciszy. Potem jednak poczuła jak jej twarz robi się różowa z zawstydzenia, a w środku zbiera jej się na śmiech. Zakryła szybko usta książką, którą miała przy sobie, by tego nie zauważyli, jednak mimowolnie zaczęła wydawać z siebie te urocze dźwięki, które wypływają z człowieka, gdy próbuje powstrzymać śmiech. Dzięki temu jednak rozluźniła się trochę, a strach zdawał się odpuszczać. Może i ich nie znała, ale nie wydawali się tacy straszni.
Po chwili do sali weszła także Sharon, z którą miała okazję współpracować na ostatnich zajęciach Bułhakowa. Zawstydzona kiwnęła do niej głową, wciąż czując wstyd za swoje zachowanie. Taka już była, często zamiast pomyśleć po prostu mówiła. To zapewne dlatego większość Krukonów uznawała ją za irytującą.
- Nie wiem, czy powinnam tu być. - Powiedziała cicho, lekko chrypiącym głosem. Chrząknęła, by brzmieć normalnie i bawiąc się skrawkiem swetra spojrzała na Alice.
- To znaczy, ja totalnie nie umiem rysować. Nigdy nie byłam w tym dobra. - Cały czas czuła na sobie ich spojrzenia i czuła się bardzo nieswojo. Jednak wesoła atmosfera jaka panowała w tej mini-pucholandii zdawała się być przyjemna. Być może właśnie dlatego Krukonka odłożyła opasły podręcznik na szafkę i podeszła bliżej?
- Powyginać? Masz na myśli ustawić? - Zadała pytanie cały czas ze sobą walcząc.
Musisz jedynie uwierzyć w to, że potrafisz.
Słowa profesora Bułhakowa brzmiały w jej głowie, zachęcając do tego, by jednak coś w swoim życiu zmieniła. To on zaproponował jej przystąpienie do jakiegoś koła, a ona bezwiednie zaczęła robić wszystko, co jej zasugerował. Mówił też, że powinna rozmawiać z innymi. Czy to nie była świetna okazja? W końcu, już raz udało jej się dzięki normalnej rozmowie z kimś zaprzyjaźnić, czemu nie miałoby się to powtórzyć?
- W porządku. Ale nigdy tego nie robiłam, więc nie wiem, jak powinno to wyglądać. - Dodała podchodząc do chłopaka i przez chwilę przyglądając mu się uważnie. Pokazała mu dłonią, w którą stronę powinien się przesunąć, jednak nie było to zbyt precyzyjne. Nim się zorientowała, trzymała już dłoń na jego ramieniu i przesuwała ją według swojego uznania. Cały czas przy tym walczyła z wypływającym na jej policzki rumieńcem.
- No nie wiem, może tak? - Zapytała ustawiając go tak, by jedną rękę miał trochę w górze, drogą opartą o biodro. Przekręciła głowę oddalając się nieznacznie i oceniając. Prawdę mówiąc, nie miała pojęcia, co robi.
Na samą odpowiedź Puchona w temacie zdejmowania koszuli zaśmiała się, nim zdążyła zakryć usta. Musiała przyznać, że był zabawny i pewnie bywało ciekawie w jego towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Pią Wrz 18, 2015 8:56 pm

To zbiegowisko zdecydowanie bardziej się jej podobało od poprzedniego spotkania z grupą artystyczną. W prawdzie razem z przybyła tu Sharon tylko dwie osoby należały do tego koła, ale Kim to nie przeszkadzało. Słuchała wymiany słów między Colette, a Alice, a następnie wywodu samego rodzynka. Wyszczerzyła się wesoło i zaklaskała w dłonie.
Zaśmiała się na jego słowa o zjechaniu z schodów. Wyobraziła to sobie jak chłopak ląduje na ziemi, a potem biedaczysko by chodziło trzy dni z obtłuczonym smokowym tyłkiem.
- Skąd to wiesz? - zapytała przyglądając się mu uważnie, wiadome było, że do pokoju dziewczyn nie można wchodzić, ale ciekawe ile razy chłopak próbował się tam dostać.- I nie byłam w dormitorium. Leżałam sobie grzecznie w Sali Wejściowej - zastanawiała się jak to jest lecieć nad schodami na miotle i postanowiła to kiedyś wypróbować. Namówi do tego jeszcze kogoś, bo samemu to tak smutno.
- Miałam ostatnio cie narysowane Colette, to nie będzie trudne. W prawdzie tamto to było tylko kółko i plecy, ale dzisiaj stworze ci piękne arcydzieło - nadal wesoło się uśmiechała. Popatrzyła na Sharon i pomachała do niej z uśmiechem.- Sharon siadaj obok nas - a następnie swoje niebieskie oczy skierowała na Krukonkę. Kim wstała i zmrużyła oczy intensywnie myśląc.
- Prawie dobrze - odezwała się do dziewczyny.- Ale światło złe - uśmiechnęła się przyjaźnie i podniosła miotłę chłopaka.- Skoro jesteś w stroju najlepszej drużyny w Hogwarcie nie może zabraknąć tej miotły - wręczyła przedmiot chłopakowi i ustawiła go pod światło, aby Smok nie wyszedł fatalnie na dziełach tych dziewcząt. Popchnęła go delikatnie, aby się cofnął i stanął bliżej okna oczywiście nadal przodem do panien.
Teraz to blondynka się cofnęła, aby obejrzeć chłopaka. Kim poważnie podchodziła do rysowania (co nie było odzwierciedlane w jej rysunkach), więc chciała mieć dokładny widok na młodego chłopaka. Uśmiechnęła się zadziornie.
- Col, już wiem jak cię narysuję - i mrugnęła do chłopaka, ale co uroiło się w główce Kim, to już jej tajemnica. Usaidła na miejsce obok Alice i zaprosiła też do siebie nową dziewczynę, której nie znała.
- Jestem Kim - wyciągnęła do niej dłoń, gdy już usiadła obok nich. Spojrzała na profesorkę. Kim przez cały czas starała się nie palnąć żadnego głupstwa przy nauczycielce, co często się jej zdarzało.

(nie mam dzisiaj weny, ale na to musiałam odpisać *-* )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nauczyciele
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Nie Wrz 20, 2015 2:23 am

- Nie, nie trzeba, Colette. I tak już dzisiaj występujesz w roli naszego modela, a to z całą pewnością wystarczy - odpowiedziała profesor, kiedy już się z nim przywitała i posłała mu ciepły uśmiech. Wróciła do krzątania się po sali, kiedy do środka nieśmiało weszła Alice, która dotąd nie uczestniczyła na te zajęcia. - Ależ oczywiście, moja droga. Śmiało, śmiało... - i zaprosiła ją dłonią bliżej, wskazując na wiszący niedaleko, niepozorny pergamin na którym widniały delikatnie falujące podpisy. Zanim profesor Sprout się obejrzała, drzwi ponownie się otworzyły i tym razem do pomieszczenia wkroczyła młoda Krukonka, którą Pomona kojarzyła z jej pierwszych lat Hogwartu. Przywitała ją równie ciepło, co pozostałych i zachęciła do tego by się nie bała. - Jeśli chcesz, możesz z Nami zostać. Może akurat odkryjesz w sobie talent?
Przywitała jeszcze Kim i Sharon, i ruszyła do roślinek, które były ustawione na parapecie, by je ręcznie przysunąć i wpuścić więcej światła do środka. Na razie dała im czas na rozmowę, nucąc sobie jedną z piosenek swojej ulubionej wokalistki. Kiedy już skończyła i zauważyła większe poruszenie w ich grupie, położyła dłonie na swoich biodrach, robiąc miejsce Kim, która ustawiała Colette'a. Przyjrzała się chłopakowi, mrużąc swoje ciemne oczy.
- Hm... dobrze, ale za blisko okna - odparła i przesunęła delikatnie chłopaka do przodu. Poprawiła mu też miotłę, by była oparta o jego ramię i lepiej widoczna. Cień, który rzucała dodawał Puchonowi jedynie tajemniczości. - Najpierw proponuję drogie panie, by naszkicować go, gdy będzie patrzył gdzieś w bok, a potem za pomocą czarów wzbogacić o wybrane przez Was pozy czy też spojrzenia. Otoczenie może być dowolne, wszystko zależy od Waszej kreatywności. Ustawcie się więc w pewnej odległości naprzeciw niego i śmiało skorzystajcie z wszystkich dostępnych tutaj przyborów. Jeśli któraś z Was będzie miała jakiś problem, niech zwróci się do mnie.
Nauczycielka sama chwyciła różdżkę i pędzel, zamierzając się wziąć do dzieła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette Warp


VI rok

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Czw Wrz 24, 2015 10:21 am

W miarę kolejnej upływającej minuty posyłał wszystkim z czasem coraz bardziej nerwowy uśmieszek. Były tu same kobiety? Zero facetów prócz niego? Oczywiście nie to, żeby on, jako mała ciota, czuj się zawiedziony, ale w otoczeniu samych kobiet bez ratunku jawiącego się jako inny wyrozumiały samiec nawet Smok czuł się zagrożony. No, a potem przyszła kolej na ustawianie.
Najpierw Krukonka wyrwała się do przodu, zachęcona przez samego modela i gięła go jak drewnianą figurkę artystyczną podczas, gdy Warp słyszał gdzieś zza niej zduszony chichot Alice. Chciał coś odbąknąć na to rozbawienie, ale ciągle zerkał na wielozadaniową Panią Sprout, jaka
nawet pomimo pochłonięcia podlewaniem roślin, kontrolowała co się wyprawia w klasie. Blondynka, jaka teraz wznosiła rękę nieco ponad głowę Puchona, najwidoczniej zwalczyła już większość uprzedzeń do takiej zabawy i Col był prawie pewien, że zauważył błysk satysfakcji na jej ślicznej i zarumienionej buzi, kiedy cofnęła się o dwa i pół kroku, żeby zorientować jak wyszło.
- O, wyglądam jak pomnik na fontannie, brakuje jeszcze żebym pluł wodą z ust. - skomentował z rozbawieniem, starając się nie ruszać głową i zezując tylko na jedną ze swoich rąk. Wydawał się zadowolony, choć czuł jak kogut wypięty na szczycie płotu. - Ha? Co wy na to? Rewitalizacja Hogwartu, czas coś zmienić. - poruszył brwiami zachęcająco, ale zanim zdążył znieruchomieć do końca w tej pozycji, Kim przyszła mu na pomoc i zmusiła do cofnięcia o niecały krok i przemieszczenia nieco na prawo, zdecydowanie bliżej okien.
- Narysowałaś mnie, Kim? Gdzie, jak? Chcę to zobaczyć! - mruczał zainteresowany, zerkając na blondyneczkę zza ramienia do końca go ostawiającej nauczycielki. A przynajmniej mógł to swobodnie robić zanim zdecydowana dłoń kobiety nie złapała go za podbródek i nie zmusiła do obrócenia głowy. To by zapowiadało koniec poprawek.
Chłopak sapnął i słyszał w tle szuranie stołków i polecenia nauczycielki Zielarstwa.
- Sądzę, że jak się postaracie, to może powieszą mnie na tydzień w Wielkiej Sali. Ha... albo w Pokoju Wspólnym Hufflepuffu. Mam tylko nadzieje, że Irytek nie dorysuje mi wąsów. - zaśmiał się pod nosem i jego wzrok utkwiony „gdzieś na bok” dzięki Pani Sprout, wbił się w krawędź kamiennego parapetu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Czw Wrz 24, 2015 2:02 pm

- Zgubiłam ten rysunek i nie mogę go znaleźć - odpowiedziała chłopakowi na jego pytanie. Jak zwykle nie wiedziała co zrobiła ze swoimi rzeczami, a także nie wiedziała tego, że oddała rysunek profesorowi od OPCM przez przypadek.
Gdy wszystko zostało wyjaśnione i wytłumaczone Kimi stanęła w odpowiednim miejscu i zaczęła rysować. Dziewczyna posługiwała się tylko ołówkiem, bo tak jej było wygodniej. Wiedziała, że nie jest najlepszym rysownikiem, ale lubiła rysować oraz ten klub. Był tu cudowny, magiczny klimat, a samo patrzenie na dzieła innych uczniów sprawiało, że było jej lepiej. Przyglądała się Colette'owi i czasami śmiała się z jego słów, ale tak to była skupiona na narysowaniu chłopaka jak najlepiej, oczywiście oczami dziewczyny, a ona widziała zawsze dziwne rzeczy, które czasami miejsca nie miały. Jak np. kocie uszy na głowie chłopaka i ogonek z tyłu niego. Nie było to dzieło godne Picasso, ale zawsze zrobione prosto z serduszka.
- Skończyłam - powiedziała po jakimś czasie uśmiechając się szeroko.
Uśmiech dziewczyny był trochę łobuzerski, bo wiedziała, że nie jest taki jakiego każdy się spodziewał - czyli nudny. Był doprawiony jej kimwością i miała nadzieję, że Colette nie będzie zły o to, co z niego zrobiła.
- Zawsze kojarzyłeś mi się z kotem - powiedziała pokazując mu rysunek.

Colette van Cat
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kaylin Wittermore
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Pią Wrz 25, 2015 12:49 am

Krukonka czuła się w towarzystwie Puchonów dosyć niepewnie. Nie znała ich praktycznie w ogóle, poza tym byli od niej starsi, co wywoływało w dziewczynie pewien rodzaj przerażenia. Mimo to, postanowiła wkroczyć do pomieszczenia i stawić czoło nieznanej sytuacji. Jeszcze jakiś czas temu, zwiałaby z pokoju i nigdy więcej nie zbliżyła się do tego piętra. Teraz jednak chciała zmienić coś w swoim życiu i uznała, że to jedna z tych sytuacji, które zesłał jej los.
Przyjrzała się nauczycielce, którą kojarzyła z pierwszych lat w Hogwarcie. Zawsze bardzo dobrze ją wspominała, a z przedmiotu którego nauczała miała dobre oceny. Zachęcona jej ciepłym i przyjaznym głosem podeszła do Colette i zabrała się za ustawianie go.
- Chętnie zostanę. Ale nie sądzę, bym miała wielki talent. - Powiedziała prawie niedosłyszalnie. Praktycznie nie zdziwiłaby się, gdyby tylko pan model był w stanie usłyszeć jej słowa, gdyż to przy nim stała.
Dotykanie nieznanego Puchona było dziwnym uczuciem, zwłaszcza dla tak wycofanej dziewczyny, jaką była Kaylin. Mimo to poradziła sobie bardzo ładnie. No, z małą pomocą Kim i profesor Sprout. Ale to można przemilczeć. Zaproszona przez blondynkę nieśmiało podeszła do ich stanowisk i uścisnęła dłoń przedstawiającej jej się dziewczynie.
- Kaylin. - Powiedziała już trochę pewniej i nawet się uśmiechnęła. Serce przestało jej nerwowo bić, a umysł nie krzyczał już, że powinna uciekać jak najdalej od tego miejsca. Wydawało się, że będzie mogła przez chwilę spokojnie z nimi posiedzieć. Na kolejne słowa Kotleta zaśmiała się pod nosem zastanawiając, czy zawsze był taki zabawny.
- Byłbyś świetną fontanną. Przynajmniej większość miałaby jakiś ubaw patrząc na ciebie. - Odezwała się tym razem do chłopaka i po chwili zamilkła zawstydzona. Nie przywykła do odzywania się od tak do nieznajomych. Jednak przyjazna atmosfera w klubie zdawała się działać i na nią.
W tym samym czasie chwyciła za pędzel i zaczęła malować. Wiedziała, że nie ma do tego talentu, ale wsadziła w to całą swoją duszę. Pragnęła bowiem nie zbłaźnić się jakoś wyjątkowo mocno przy nowych znajomych.
- Poproszę Irytka, żeby zostawił twoją twarz i owłosienie w spokoju. - Dodała na jego kolejne wyznanie całkowicie pochłaniając się w rysunku. Wystawiła nawet odrobinę język, przez co wyglądała zarówno głupkowato jak i na swój sposób uroczo. Niczym niedorozwinięte kocię, które przecież wzbudza we wszystkich zarówno litość, jak i miłość.
Po pewnym czasie malunek był już gotowy. Nie wiedziała jednak, co miała z tym wspólnego magia. Spoglądała na swoje dzieło totalnie niezadowolona, no ale nie mogła już tego naprawić. Prawdę mówiąc, z tym zasobem talentu niczego lepszego nigdy nie stworzy. Ale przynajmniej dobrze się przy tym bawiła!

Colette by Kaylin Wittermore - ARCYDZIEŁO STULECIA:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sharon Gallagher
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Sob Wrz 26, 2015 2:05 am

Byli wszędzie. Co prawda, wcale nie było ich tak dużo, ale Sharon wydawało się, że całe pomieszczenie aż się trzęsie się od ich obecności. A może to było spowodowane tym, że tak żywo zajęli się rozmową? Szampon Wspaniały był więc zdezorientowana Alice, Kim, Colette'm i Kaylin - jedynie profesor, która nie włączyła się w tę konwersację stanowiła najmniejsze zmartwienie dla pulchnej dziewczyny. Przynajmniej jakiś plus. Przywitała się cicho w większości ze zbieraniną z jej domu i bez słowa sprzeciwu zajęła miejsce obok nich. Zresztą tego oczekiwała opiekunka Hufflepuffu, a Sharon nie chciała zawieść tej starszej czarownicy. Odchrząknęła kilka razy, pogłaskała swoje kolana przez dzwony i podrapała się po głowie, uważając by nie rozwalić swojego małego kucyka, który znajdował się na środku. Zanim jednak przeszła do pracy, strzelała oczami we wszystkie strony, zerkając potajemnie na Warpa. Dawno nie znajdowała się tak blisko chłopaka, zwłaszcza w takiej... sytuacji. Dobrze, że przynajmniej nie pozował im nago. Co prawda regulamin szkolny tego zabraniał, ale kto wie czy profesor Zielarstwa nie użyłaby argumentu pt."Czego się nie robi dla sztuki"? Gallagher była na całe szczęście bezpieczna. I chwała Merlinowi i wszystkim jego giermkom! Cała reszta klubu w tym kilka osób, które wcześniej do niego nie należały, zajęła się jakimiś niezrozumiałymi wypowiedziami - a przynajmniej w głowie Sharon brzmiały one jakby wypowiadali je chińscy turyści, których kiedyś spotkała przy swoim domu - które tak wybiły Puchonkę z rytmu, że aż musiała pocierać kilkakrotnie swoje wielkie oczy. Dziewczyny i pani Sprout ustawiały Warpa i kiedy skończyły, Szampon Wspaniały oderwała wzrok od jakiegoś cudacznego obrazu na którym czarodziej próbował dotknąć językiem nosa, myśląc, że nikt go nie widzi. Brązowe tęczówki zatrzymały się na brązowowłosym modelu, którego miała za zadanie namalować. I tym właśnie się zajęła! Pióro sobie śmigało po jej płótnie, a ona starała się skupić tylko na tym, by jak najlepiej przedstawić Colette'a i całkowicie odrzucić od siebie tę nieśmiałość, która zawsze się zwiększała w towarzystwie takich nadaktywnych przedstawicieli płci męskiej. Kiedy skończyła, zakłopotała się mocno i zaczęła do siebie mamrotać pod nosem, nie mogąc pojmać tego, co obecnie znajdowało się na jej płótnie.

Dzieło Szamponu Wspaniałego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   

Powrót do góry Go down
 
Sala Klubu Prostej Kreski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Sala Klubu Prostej Kreski
» Sala Klubu Magii Nut
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart [schowany na czas wakacji] :: Tereny zamkowe :: VI piętro-