Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!
CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Sala Klubu Prostej Kreski

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
avatar
avatar


PisanieTemat: Sala Klubu Prostej Kreski   Wto Gru 30, 2014 9:27 pm

Kiedy wchodzi się do pomieszczenia, pierwsze co się rzuca w oczy to wielkie, praktycznie na całą ścianę okno, przez które dokładnie widać Zakazany Las. W sali znajdują się sztalugi, na których zawsze czekają puste płótna, gotowe by je zapełnić. Jest też pełno wszelkich akcesoriów artystycznych, takich jak farby, pędzle, węgiel etc. Na ścianach wiszą obrazy i szkice - niektóre delikatnie się poruszają, zmieniając przedstawioną treść, inne zaś zdają się zupełnie nieruchome...


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Pon Sty 19, 2015 7:15 pm

Chyba nikt nie spodziewał się, że do Klubu Prostej Kreski jako pierwszy wpadnie Stefek. Na sobie miał dżinsy oraz czarną koszulkę, którą niedbale włożył do spodni (z tyłu mu wystawała). Na ramiona narzucił koszulę w kratkę. Jak zwykle całości dopełniały niebieskie trampki oraz szkolna torba (czy kiedykolwiek się z nią rozstał?). Fryzurę miał bardzo „nie wyjściową”, tak jakby dopiero co zlazł z łóżka.
- Serio? – Uniósł ręce do góry, tak jakby w geście poddania się. Mógł wykorzystać ten czas samotności jak tylko chciał. Ściągnął torbę z ramienia, położył ją niedaleko pudeł, w których można było znaleźć farby. Fluffy szukał jednak czegoś innego. Uśmiechnął się, kiedy znalazł swój ulubiony pojemnik. Wyciągnął z niego zestaw ołówków o różnych grubościach oraz długą linijkę. Chwycił jedną z podkładek, wziął jedną czystą kartkę. Podszedł do wielkiego okna. Usiadł na podłodze po turecku. Położył podkładkę na kolanach. Podwinął rękawy koszuli. Popatrzył na pejzaż, który rozpościerał się przed nim. Uśmiechnął się nieco smutno. Co raz częściej popadał w melancholię z tego powodu, ponieważ wiedział, że niedługo będzie musiał opuścić Hogwart.
I jak ja sobie tam właściwie poradzę?
Zaczął gryźć dolną wargę. Wyłożył ołówki przed sobą, a linijkę położył na podkładce. Nie miał zielonego pojęcia jak sobie poradzi. Co raz bardziej zaczynał obawiać się tego, co miało nadejść. Zrobił kilka głębszych oddechów. Zaczął szkicować kolejny dom z marzeń…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Pon Sty 19, 2015 8:41 pm

Zawlekł się na spotkanie klubu, bo co miał niby robić? Spędzać kolejny dzień na nic nie robieniu? Tak, to zdecydowanie było bardzo produktywne i aż zachęcało, żeby wprowadzać taki znakomity plan w życie - leżenie pod gwiazdami niestety odpadało z banalnych względów faktu, jak niska temperatura się na zewnątrz utrzymywała, nawet jeśli śnieg topniał - mozolnie, bo mozolnie, ale jednak topniał - tylko czekać, aż Panienka Wiosna wysunie się zza rogu i zapuka do okien, okrywając świat swą barwną spódnicą - w jakiś sposób trudno było nie przyrównać tego do Esmeraldy, czyż nie? Pewien faktu, że nauczyciel się jeszcze nie zjawił, otworzyłeś drzwi, szarpnąwszy za klamkę i przekroczyłeś próg, zamykając je za sobą - zauważyłeś Steva (trudno by go było nie zauważyć), który siedział przy oknie i szkicował coś, najwyraźniej pochłonięty swoimi myślami, a Ty jakoś nie czułeś się w potrzebie, by te myśli przerywać - usiadłeś na pierwszej lepszej ławce z brzegu, ciszę przerywał stukot obcasów zniszczonych kowbojek, które na sobie miałeś, a potem szurnięcie krzesła, by zaraz znowu wszystko pogrążyło się w zupełnej ciszy - zaplotłeś ręce na klatce piersiowej i skierowałeś wzrok do sufitu, jakbyś co najmniej widział w nich objawienie - może tak, a może nie... Śniąc na jawie nawet Ty nie byłeś do końca o tym przekonany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Wto Sty 20, 2015 4:40 pm

Przebiegła przez korytarz w lochach i wbiegła na schody.
Które to było piętro?- zapytała siebie w myślach. Biegała tak chyba z pół godziny zanim trafiła do odpowiedniego miejsca. uwielbiała rysować, mimo że nie potrafiła. Ona chodzi tu, aby się w tej dziedzinie rozwinąć. Często lubi przelewać swoje myśli na kartkę pod postacią rysunków, ponieważ nie potrafi pisać piosenek, ale za to melodię łatwo idzie jej wymyślić. Nucąc cicho pod nosem weszła do pomieszczenia. Nie bardzo wiedziała, czemu miała dobry humor, ale to chyba z przyzwyczajenia tak było. W końcu nie chciała, aby każdy zaczął ją pytać co jej się stało, że jest smutna, za bardzo była wesoła przez te lata i teraz tak już zostało. Rozejrzała się dookoła i kiwnęła wesoło do Sahira oraz Steve'ego. Usiadła na jakimś krześle i wyciągnęła swój szczęśliwy ołówek - ona zawsze zaczyna od szkiców i innego ołówka nie używa do tego, ale nic nie zaczęła rysować. Po prostu uśmiechnęła się i zaczęła myśleć nad tym, czy uda się jej dzisiaj coś stworzyć. W końcu tu chodzi o to, że ona rysuje tylko wtedy, gdy ma ochotę i pomysł, a tak potrafi sobie zrobić przerwę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Sro Sty 21, 2015 8:13 pm

Zawsze zbyt mocno się przejmowała tym, co działo się wokół niej. Chyba zwyczajnie nie potrafiła inaczej i tak zwyczajnie pozwolić sobie na olewanie i pieprzenie rzeczy z codziennego dnia. Dawała się wpisywać w pewną monotonną rzeczywistość, ale kto by się tym przejmował? No dobra. Ona. Ale Sharon już tak miała i nic się z tym nie dało zrobić. To tak jakby nauczyć starego hipogryfa nowych sztuczek - no zwyczajnie się nie da. Na dodatek bardzo dużo się działo wokół niej, można by rzec, że aż za dużo. Te całe otwarcie Komnaty Tajemnic, dziwne śmierci i zniknięcia plus ogólny zwyczajowy miszmasz. Szampon wspaniały, znaczy się ona, nie miała czasu pomyśleć! No i dodajmy do tego unikanie natrętnego Zordona, który wciąż miał chyba jakiś problem i był niewyżyty. Ale przecież to nie jej wina, więc czemu sobie nie zniknie? Frustracja napisana dużymi literami! Dobrze, że przynajmniej mogła się wyładować i miała miejsce do którego absolutnie miał wstęp wzbroniony ten Puchon. Do sali Klubu Prostej Kreski. Oczywiście nieco jej się "przeciągnęła" droga tam, bo musiała iść tymi wszystkimi skrótami, którymi większość normalnych ludzi nie szła i po drodze natrafiła jeszcze na grupkę ironicznych Krukonów, ale w końcu dotarła. Weszła więc do środka, mruknęła ciche przywitanie, posłała nieśmiały uśmiech w stronę Kim z którą ostatnio rozmawiała na imprezie Hufflepuffu i zajęła miejsce w kącie przy jednej ze sztalug. Nie wiedziała jeszcze co dzisiaj namaluje, bowiem czekała na przyjście opiekuna ich klubu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Czw Sty 22, 2015 9:16 pm

Skoro ją zaprosili, to czemu miałaby nie przyjść? No właśnie, skoro nie było żadnych sprzeciwów, to przyszła. Znaczy prawie, bo najpierw musiała znaleźć kartkę, na której napisała, gdzie to spotkanie się odbywa. Po czterdziestu minutach krążenia po korytarzach znalazła salę klubową. Było tam już trochę ludzi, więc mruknęła jakieś ciche powitanie, szybko przeszła obok sztalug, zabrała farby wodne i usadowiła się pod ścianą, siadając po turecku i kładąc blok na nogach. Z torby, którą położyła obok siebie, wyjęła dwa ołówki, trzy pędzle i pojemnik z wodą. Odkręciła go, kładąc przed sobą. No tak, zapomniała o palecie. Problem był w tym, że Al była osobą dość leniwą. Właśnie dlatego zaczęła przeszukiwać swoją torbę, próbując znaleźć coś, w co nie wsiąkałaby woda. Skończyło się na kawałku folii aluminiowej, który z jakichś powodów w ów torbie miała. No cóż, przydała się! Co prawda nie miała jeszcze pojęcia, jaką ilustrację zrobi, ale i tak pewnie skończy się na narysowaniu otoczenia. W końcu lubiła kolorować, a farby wodne były do tego idealne! Złapała byle ołówek i zarysowała na kartce kółko. No tak, jak zwykle nie umiała zacząć. Zmazała to, co narysowała gumką, którą udało się jej wydostać z kieszeni i tak siedziała. I siedziała. I siedziała kursywą. Chyba będzie musiała poczekać, aż będzie tutaj więcej osób i zacznie się coś dziać, bo jak na razie będzie marnować kartkę na (nie do końca) martwą naturę. Może by ich tak zamienić w zombie, jak z tego starego filmu...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Pią Sty 23, 2015 7:26 pm

Dasza z niecierpliwością, ale też z lekkim lękiem wyczekiwała spotkania Klubu, do którego zapisała się jakiś czas temu, ale jeszcze nie miała okazji wybrac się na spotkanie. W końcu nadszedł ten dzień i niemal zaczęła się stresować jak przed egzaminem. Roześmiała się sama z siebie i z dobrym humorem spakowała swoją torbę, zawiesiłą ją sobie na ramieniu i zbiegła ze schodów do Pokoju Wspólnego, a potem opuściła Wieżę Ravenclawu. Zwykle nie błądzila po korytarzach i nigdy się nie spóźniała, bo wcześniej sprawdzała miejsce sali, jeśli jej nie znała. Dlatego też zjawiła się punktualnie w miejscu spotkania Klubu. Weszła do srodka, rozglądając się wokół. Dostrzegła kilka osób i przywitała się z nimi. Dostrzegła też chłopaka z Ravenclawu i dziewczyne z jej domu i rocznika, której posłała szeroki uśmiech. W końcu jej wzrok padł na ostatnią osobę i na chwilę serce zabiło jej mocniej, bo nie spodziewała się tu Sahira. Kompletnie wyleciało jej z głowy, że on też jest w klubie. Jak mogła zapomnieć? Może znaczenie miało to, że według niej rysował tak, że raczej nie potrzebował takich zajęć. Uśmiechnęła się do niego i podeszła bliżej.
- Cześć, dziękuję za list - powiedziała, bo jeszcze nie miała okazji mu odpisać. Dziwne było to, że mieszkając w jednej Wieży nawet nie spotkala go przez ten czas!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Pią Sty 23, 2015 8:02 pm

I weszła wolnym krokiem do sali. Nie spieszyła się, bo wiedziała, że i tak zdąży na czas. Nacisnęła na klamkę i weszła do środka. Wzrokiem rozejrzała się po całym pomieszczeniu widząc kilka znanych jej twarzy. Kiwnęła lekko na powitanie, następnie wzięła z półki zeszyt i trzy rodzaje ołówków, następnie usiadła przy wolnym stoliku i zaczęła rysować. Nie miała nic konkretnego na myśli, bo w końcu tutaj ona swoją kreatywność produkuje na najwyższych obrotach. Dzisiaj. Dzisiaj chyba było nieco gorzej z rysowaniem, ale jej to nie przeszkadzało, robiła to co kochała, a to było dla niej najważniejsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Nauka

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Sob Sty 24, 2015 3:48 am

Pomona Sprout spieszyła się na spotkanie klubu, jak tylko mogła. Odkąd doszło do tragicznych wydarzeń w Hogwarcie, wraz z resztą nauczycieli miała naprawdę sporo na głowie. Zwłaszcza, że zginął Vincent Nightray - profesor Numerologii, a przy tym opiekun Klubu Prostej Kreski. I mimo, że okazało się, że to on jest odpowiedzialny za większość morderstw dokonanych w zamku, a także że to jego zwą 'Władcą Nocy', kobieta nie mogła porządnie zasnąć w swoim łóżku. To wszystko naprawdę nią wstrząsnęło, zwłaszcza że zdarzyło się to po raz pierwszy, odkąd tu uczyła. Miała jednak własne problemy na głowie, a poza tym liczyło się tylko to, żeby zadbać o uczniów - o ich bezpieczeństwo i samopoczucie. Po rozmowie z dyrektorem postanowiła więc przejąć pieczę nad tą artystyczną grupką, zwłaszcza że i ją sztuka interesowała. Być może i nie wyglądała na taką, którą zajmowałoby coś więcej, niż rośliny, ale Pomona skrycie tworzyła swoje małe pejzaże i rzeźby, a także podziwiała artystyczne dokonania uczniów, jak i matki natury. Weszła więc do odpowiedniej sali na VI piętrze i z dziarskim uśmiechem przyjrzała się tym, którzy byli już na miejscu.
- Witam, moi drodzy! Od tej pory to ja będę opiekunką Waszego klubu i postaram się, żebyście wszyscy mogli rozwijać swoje malarskie umiejętności. Jak zapewne wiecie, profesor Nightray poniósł straszliwą śmierć... - zaczęła profesor Zielarstwa, przechadzając się po sali. - Mniemam jednak, że chciałby żeby ten klub istniał nadal i się rozwijał. Zacznijmy więc może od krótkiego wprowadzenia. Niech każdy powie, jaki styl artystyczny konkretnie go interesuje i z czym kojarzy mu się piękno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Sob Sty 24, 2015 1:59 pm

Zasnęła. Ona - Alice Star zasnęła w bibliotece. Rozumiesz to w BIBLIOTECE. No ale każdy by tak zrobił, ponieważ poszła późno spać i wcześnie wstała. Po śniadaniu zamiast iść odespać poszła do biblioteki i taki jest tego skutek, że spóźni się na spotkanie klubu. Gdyby nie bibliotekarka, która znała Alice i ceniła to, że ta nastolatka nigdy nie sprawia problemów i często tu przebywa wiedziała, że miała mieć spotkanie i ją obudziła. Szybko zebrała swoje rzeczy, szkicownik i pobiegła do odpowiedniego pomieszczenia na VI piętrze. Zapukała i weszła do środka.
- Przepraszam za spóźnienie - powiedziała nieśmiało i usiadła na odpowiednim miejscu. Nie za bardzo chciała dzisiaj mówić, bo nadal jest zmęczona. Ta krótka drzemka nie dała jej zbyt dużo odpoczynku.
Ona uwielbiała rysować. Kiedyś zobaczyła jak jakaś mała dziewczynka rysowała i sama zaczęła próbować. O dziwo szło jej naprawdę dobrze i miała wrodzony talent. Jej mama rysowała i widocznie jej to też się udzieliło. Ona najczęściej rysowała naturę, bo kiedyś chciałaby zwiedzić cały świat, ale zdarza się jej też rysować ludzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Sob Sty 24, 2015 2:20 pm

Siedziała tak i siedziała i patrzyła w swój szkicownik. Wyszczerzyła się szeroko, gdy już wymyśliła co zacznie szkicować. Tak! To będzie dzieło - najpiękniejszy rysunek na świecie. Zaczęła kreślić na kartce, gdy nagle ktoś wszedł, a gdy zobaczyła Sharon pomachała do niej wesoło. Bez większego zastanowienia podeszła do niej i przywitała ją krótkim "cześć", potem weszło kilka innych osób i na nich już tak uwagi nie zwróciła.
- Jak tam? Zordzio nadal do ciebie zarywa?- zapytała z uśmiechem.
Tak widziała tą akcję tego chłopaka, a zwłaszcza to co pisało w gazetce. Zaczęła kreślić kreski na kartce, gdy do sali weszła nauczycielka. Uśmiechnęła się.
- Ja mogę powiedzieć pierwsza - do sali weszła jeszcze jedna osoba, więc na chwilę umilkła, a potem kontynuowała.- Ja uwielbiam szkicować, chociaż idzie mi to słabo, ale się staram - zamilkała na chwilę.- Pięknem dla mnie jest wszystko co istnieje, bo wbrew pozorom czasami warto zapytać w jaki sposób to się pojawiło wśród nad, więc rysuję wszystko, ale najczęściej ludzi i zwierzęta - jej słowa były nieskładne, bo nie lubiła o tym mówić, ponieważ to jej sprawa. jej łatwiej mówi się o muzyce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Hufflepuff

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Nie Sty 25, 2015 7:10 pm

Ludzie się pojawiali. Jednych znała z widzenia, drudzy zupełnie zdawali się jej być nieznajomi, niemniej w sumie to i tak było bez różnicy, nie? I tak przecież by do nich nie zagadała, bo nie miała w sobie aż tak dużej śmiałości. Przynajmniej nie teraz - Sharon była bowiem osobą, która nieustannie starała się coś zmieniać w swym postrzeganiu innych. Raz jej się udawało, a raz nie, no jak to bywało. Zapewne wszystkich zdziwiłby fakt, że Szampon wspaniały miało spojrzenie na świat podobne do hipisów, którzy aż tak się nie wyróżniali na tle społeczności czarodziejskiej. Może i były takie osoby, ale Puchonka nie potrafiła ich dostrzec wśród tego tłumu. Być może gdyby wiedziała, że one istnieją to stałaby się pewniejsza w swych poczynaniach i na głos mówiłaby o tym wszystkim, co siedziało w jej środku? Ach! Nic nie było pewne! A teraz pieprzyć to i całkowity relaks! Różdżka pokoju, czy jakoś tak.
Właśnie tępo wpatrywała się w nieskazitelnie czyste płótno, myśląc że Kim się jednak do niej nie odezwie, kiedy to zrobiła! No bo przecież nie było żadnej gwarancji, że blondynka będzie chciała z nią rozmawiać, czy coś. Zawsze mogła nie zauważyć tego gestu przywitania jaki w jej stronę posłała Gallagher. A jednak zauważyła! I to było coś. Naprawdę, ludzie. To było coś.
Sharon więc poczuła się miło, kiedy Kim tak do niej podeszła i zagadała. I aż wrażenia ten nasz szampon nie wiedział co powiedzieć. Po chwili jednak, jakby przetwarzając te wszystkie słowa, które chciała z siebie wyrzucić odezwała się. W sumie dzięki temu posłuchała jakby Kyoheia z którym ostatnio ucięła sobie przyjemną pogawędkę.
- Cześć Kim! No jakoś tak płynie...znaczy wiesz! Z nurtem! Z nurtem płynie! Szybko i nieco dziwnie, bo ta rzeka skręca nieraz w różne strony. Pewnie zabrzmiało to dziwnie, nie? No mogło zabrzmieć - odpowiedziała po chwili dziewczyna, ekscytując się w niektórych momentach i chrząkając z zakłopotania. Nie sądziła, że z jej ust wyjdzie AŻ tak dziwna mieszanka! I miała nadzieję, że mimo wszystko Miracle zrozumiała o co jej chodzi. Kiedy jednak usłyszała imię Zordona, zacisnęła zęby i trochę zbyt gwałtownie zrobiła ostry zakręt w prawo przez co na ziemię upadł kielich z pędzlami. Szybko więc przykucnęła a jej tyłek niemalże się nie zetknął z płótnem. Cała czerwona ze wstydu podniosła się po chwili i odstawiła przedmiot na poprzednie miejsce. - Nic mi nie mów o tym napalonym i głupim chłopaku! Jego uwagi są straszne. Są gorsze od zapachów, które czuć od moich kuzynów, którzy raz nie myli się przez miesiąc w ramach protestu. Rozumiesz, Kim? MIESIĄC! I taki jest Zordon Reid! Jest jak taki smród.
Po chwili zamilkła, zaciskając swoje spore dłonie w pięści i biorąc głębszy wdech by się uspokoić. Bo wiecie, tak już z tą Sharon było, że jak temat dotyczył pana Cebuli to ona bardzo, ale to bardzo wpadała w złość i potrzebowała wielkiej dawki szamponowego myślenia i najlepiej ciastek. Tych pysznych truskawkowych ciasteczek z kuchni wprost od skrzatów.
Nie! Po prostu NIE! ZORDON JEST GŁUPIM PAŹDZIOCHEM I NIE MA MÓZGU! NO NIE! MERLINIE! AAAA! Jestem Szamponem wspaniałym! Szampon się nie denerwuje! SZAMPON ROZUMIE! Będę pisać pamiętnik. Ci uzdrowiciele z Munga kiedyś mi mówili, że to dobra rzecz. Więc postanowione. I namaluje coś ładnego. Coś niezwykłego. Taak. Jak to mówiła mama, jestem wspaniałym kwiatem lotosu i kwitnę sobie pięknie w słońcu. Jestem niezwykłym kwiatem!
Po chwili zamknęła oczy i otworzyła je by na jej usta mógł wypłynąć mały uśmiech, który posłała w stronę Kim. Miała nadzieję, że potem jeszcze porozmawiają, jak już spotkanie klubu dobiegnie końca. Kiedy profesor Sprout zaczęła mówić, Sharon słuchała ją uważnie, nieco obawiając się tego, że będzie musiała mówić. No ale czasem trzeba, tak? Zwłaszcza, że Kim powiedziała kilka rzeczy o sobie. Wiec i ona to zrobi. Da radę, bo jest Szamponem wspaniałym. Dokładnie. Wzięła więc głębszy wdech i kiedy przyszła kolej na nią, zaczęła wyrzucać z siebie zdania, które w jej głowie wydawały się całkiem sensowne.
- To teraz może ja. To ja powiem tak. Bardzo lubię szkicować, a potem wszystko pokrywać farbami. To wygląda niesamowicie, zwłaszcza jak się stosuje jeszcze do tego różne artystyczne zaklęcia i całość nabiera takiej głębi. Niesamowitej głębi, która wciąga i wciąga, niczym te dziury w kosmosie. No a piękno...och! Ale ciężko stwierdzić, co to piękno! Ale piękno jest wszystkim, co cieszy nasze oczy, co budzi zainteresowanie i nie możemy oderwać oczu i ma się ochotę powiedzieć... WOW.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Nie Sty 25, 2015 9:17 pm

Wpatrzony w sufit nie bardzo jarzył, kto wchodzi, kto wychodzi, kto przybywa i kto z kim rozmawia, czy kto do kogo się dosiada - stukot butów, oddechy, bicie serc tych, którzy przechodzili przez drzwi i mijali Cię (wszak usiadłeś tuż przy nich, przy ścianie) - wszystko to docierało do twojej wyłączonej świadomości, przez którą nie pozwoliłeś myślom się przewijać - sen na jawie, ostatnio ta zdolność stała się całkowicie przydatna - ktoś mówił, że medytacja jest trudna? Bitch please... ach, no tak, byłby zapomnieć, to nie medytacja - bo wystarczy tylko go szturchnąć, by stracić rękę, a podobno w tych wszystkich daleko wschodnich praktykach, jak to na "m", co zostało wymienione powyżej, chodzi o to, by jak najbardziej się uspokoić - tymczasem spokój czarnowłosego był czymś bardzo względnym, co pojawiało się tym rzadziej, im więcej czasu mijało - te dwa wskaźniki biegły w dwie inne strony - drugi rósł w górę, pierwszy malał, choć niby powinno być zupełnie inaczej - w końcu wraz z wiekiem nabieramy jakiegoś... życiowego doświadczenia, więc też powinnyśmy być zdolni ukoić swoją duszę...
Jeśli tylko Twoja dusza byłaby normalna, może rzeczywiście miałoby to jakiś sens.
Dopiero kiedy ktoś zatrzymał się obok Ciebie, kiedy owinął twe zmysły ten charakterystyczny zapach, który zazwyczaj twój spokój Ci zwracał i pozwalał być najnormalniejszym na świecie człowiekiem, sprawił, żeś wyłowił swe jestestwo z otchłani nieistnienia, w jakiej się zapadłeś i nieco nieprzytomne spojrzenie początkowo na Rosjankę przeniosłeś - bez słowa się jej przyglądałeś, by zaraz się posunąć, by zrobić jej miejsce, gdyby chciała się dosiąść, zaś myśli podstępem wykorzystały tą chwilę braku koncentracji, tą chwilę skrzywienia i wyzbycia się swych skrzydeł, aby na tym marnym padole wylądować... w końcu ten zapach, ta obecność wcielenia istnego piękna, jakim ta niewiasta była..? Mógłbyś zamknąć ją w złotej klatce, jak kanarka, przyglądając się, jakby gasła oaza spokoju w jej jasnych oczach - och tak, mógłbyś, mógł patrzeć, jak owijałaby smukłe palce wokół krat, jak upada, jak kurczy się w sobie, choć teraz ma w sobie tyle nienaruszonego stoicyzmu...
Uśmiechnąłeś się kącikiem warg, lecz czy był to uśmiech miły? Posiadał w sobie coś z arogancji, coś z ponurości - no oczywiście, list, który miał być ostatnim listem, który miał być ostatnimi słowami... I Twe ucieczki, twa rezygnacja z pokazywania się komukolwiek na oczy, twa potrzeba chodzenia własnymi ścieżkami, jak każdy Kot, nie ważne, jakiej barwy był... Dość zabawne, że jednak ją spotykasz i to na zajęciach dodatkowych...
- Cieszę się widząc Cię w lepszej kondycji. - Oj tak, cieszysz się, że ją widzisz... Cieszysz się? Czy tak można określić Twoje emocje, jeśli w ogóle jakiekolwiek istniały? Granie słowami - zawsze i wszędzie, ale w sumie nawet nie zastanawiałeś się, czy było to kłamstwo, czy nie. Twe zblazowanie było czymś, co za mocno na wszystkie uczucia wpływało, zakrywając je całkowicie, by pozostawić tylko słabe odcienie szarości.
Przecież nie powiesz jej, że nie spodziewałeś się dostać odpowiedzi.
Znajdowałeś się o wiele dalej od niej, niż ostatnim razem. Ta przepaść... bardzo się powiększyła.
Skierowałeś spojrzenie na profesorkę, kiedy ta wkroczyła do sali, przemilczając jej pytanie, jakoś nie czując potrzeby wyrażania swojej opinii na ten temat, zwłaszcza kiedy wszyscy wokół wręcz wydawali się mieć takową palącą potrzebę.
- Ćwiczyłaś portrety? - Zapytał ot tak, znów kierując na Daszę spojrzenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Pon Sty 26, 2015 6:19 pm

Jak mogła zapomnieć? Ciri przeklinała w myślach samą siebie, biegnąc korytarzami na spotkanie Klubu. Zazwyczaj zawsze była na czas, albo i nawet za wcześnie. Wprost nie znosiła się spóźniać. Jednak ostatnio była jakoś dziwnie rozkojarzona i spotkanie zwyczajnie wyleciało jej z głowy.
Wpadła do sali i z przerażeniem zauważyła, że spotkanie już się rozpoczęło.
- Prze... Przepraszam za spóźnienie... - wydusiła z siebie, czując, że czerwieni się jak burak. Jej uwadze nie uszło to, że teraz to profesor Sprout prowadziła zajęcia. Więc to, co mówili o profesorze Nightray było prawdą... Spuściła wzrok i usiadła na miejscu, starając się nie myśleć, że wszyscy mogę się na nią gapić jak na idiotkę.
Po wypowiedzi puchonki zorientowała się mniej więcej o czym rozmawiają.
- Bardzo lubię szkicować, głównie przy pomocy ołówka. Moje prace zazwyczaj takie pozostają, jednak niekiedy zdarza mi się namalować coś przy pomocy farb, albo dodać do tego jakieś zaklęcie... - powiedziała, starając się mówić na tyle głośno, by wszyscy usłyszeli, co dla niej nie było wcale aż takie proste, jak by się mogło wydawać. - Piękno... Trudno powiedzieć. Dla każdego może to być co innego... Według mnie, piękno jest tym, co wydaje się nam w jakiś sposób znajome, podobne do nas samych, czasem naszych uczuć... - Nie bardzo wiedziała, jak ubrać to w słowa. Nie lubiła definicji, szczególnie w takich dziedzinach, jak sztuka. Dla niej ważne było to, że rozumiała coś na swój własny, szczególny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   Pon Sty 26, 2015 8:45 pm

Do pokoju przychodziło co raz więcej osób, ale Stefek wydawał się być tak bardzo pochłonięty pracą, że nie zamierzał na nikogo nie zwracać uwagi. Czasami podnosił głowę, aby spojrzeć przez okno. Za każdym razem uśmiechał się delikatnie i powracał do rysowania. Najpierw jego rysunek składał się tylko z kilku prostych kresek, które właściwie nic nie znaczyły. Wyrysował odpowiednie kąty. Połączył ze sobą linie. Romb. Ale nie taki zwykły! Odłożył linijkę na bok, zaczął szybko pociągać ołówkiem po kartce papieru. Szkicował dom ze swoich marzeń, kolejny do swojej kolekcji. Był to szybki (jak na niego) rysunek w przestrzeni. Proporcje były zachowane idealnie, w końcu co chwilę sprawdzał je za pomocą linijki oraz kątomierza (którego sobie przywołał). Przyjrzał się krytycznie swojej pracy. Nie była zła, ale w swojej „karierze” wykonał o wiele lepsze.
Dopiero po naszkicowaniu domu, rozejrzał się dookoła. Zdążył przeoczyć, że do sali weszła nauczycielka zielarstwa oraz przybyło kilka uczniów, a wśród nich nawet Alchemy. Uśmiechnął się do Różowowłosej i pomachał jej podkładką ze swoim domem. Wstał wreszcie z podłogi, otrzepał tyłek.
- Przepraszam bardzo. – Ta. Zignorował w końcu profesorkę i nawet nie powiedział jej ‘dzień dobry’. Było mu z tego powodu bardzo głupio, ale cóż miał poradzić? Zwyczajnie takie rzeczy się zdarzały, w szczególności mu.
- Jakie było pytanie? – Podszedł do Anabell Nightmare i zapytał ją półgębkiem. Dobrze, że Krukonka uratowała mu tyłek. Zaraz uśmiechnął się (znów!) przepraszająco.
- Stefek Fluffy, tylko i wyłącznie ołówek. Głownie rysuję domy oraz smoki, nic więcej. Ludzi raczej nie tykam, chyba, że… - Już miał powiedzieć, że rysuje głównie cycate babeczki, kiedy jednak z tego zrezygnował. Wystarczyło mu, że ukradkiem sprawdził biust Krukonki. Takich rzeczy nie wypadało mówić przy profesorce.
- Nieważne. A pięknem dla mnie jest… Eee…. Anabell na smoku. Idealna kompozycja, bo to co lubię. – Tada! Stefek i logika… 0:69.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Sala Klubu Prostej Kreski   

Powrót do góry Go down
 
Sala Klubu Prostej Kreski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Sala Klubu Prostej Kreski
» Sala Klubu Magii Nut
» Sala operacyjna
» Sala lekcyjna nr 2
» Sala segregacji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Piętra :: VI piętro-
Skocz do: