Share
Go down

Korytarz

on Sro Sty 29, 2014 10:39 pm
First topic message reminder :

Korytarz na III piętrze, taki jak każdy inny w Hogwarcie - gdzieniegdzie rzeźby i posągi. Na ścianach obrazy, na nich z kolei ruszające się postacie zajęte swoimi sprawami. Gdzieś nawet stoi zbroja, przy której ma się wrażenie, że porusza się za Twoimi plecami.


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Re: Korytarz

on Sro Lis 26, 2014 7:47 pm
Cieszyła się, że psor jej odpowiedział choć ostatecznie na nią nie spojrzał. Zaciekawiona i jednocześnie dalej starała się dopytać nauczyciela.
-Niby nie uraziłam, a kiedy wspomniałam o wilku to zdenerwował się pan. Nie lubi pan zwierząt? - Spytała zaciekawiona, następnie położyła rękę na swojej torbie by się jej nie zsunęła.
-Ocenami? No nie. - Powiedziała cicho zrezygnowanym tonem wzdychając. W sercu miała nadzieję, że nauczyciel żartuje, jednak domyślała się, że wszystko się może zdarzyć. Spojrzała na nauczyciela zaciekawionym spojrzeniem. Jeżeli nie będzie miała kłopotów to będzie się cieszyć z tego.


Re: Korytarz

on Sro Lis 26, 2014 8:05 pm
Na tę uwagę Liadon odwrócił się do dziewczyny przystając na moment. Jego twarz wyrażała coś pomiędzy zdziwieniem, rozbawieniem oraz politowaniem. Feniks siedzący na jego ramieniu chyba również załapał dowcipność tego momentu.
-Czy wyglądam na kogoś, kto nie lubi zwierząt?- Zapytał raczej retorycznie, po czym wznowił wędrówkę. Bystre zielone oczy wciąż wpatrywały się w dal gdy rozmyślał nad konsekwencjami tego co właśnie się działo.
-Ciesz się, że nie punktami.- dodał, w końcu byli i tacy, którzy wlepili by dziewczynie minus 50 punktów za byle co.



Do not take me wrongly...
You are not a bad person and the world won't be better without you.
It is nothing personal, it is just a natural thing for me...
Not for Werewolf,
I just chase the ilusory pride with desperate starvation of being a human again...

Re: Korytarz

on Sro Lis 26, 2014 8:20 pm
Kiedy nauczyciel przystanął spojrzała na niego trochę zaciekawiona i zaniepokojona jednocześnie. Kiedy usłyszała jego odpowiedź pokiwała przez chwile głową na boki po czym poszła dalej za nim.
-No wydaje mi się, że pan je lubi. - Chciała jeszcze dodać, że to było dla niej dziwne zachowanie, ale tylko ugryzła się lekko w język, przez głowę przeszła jej myśl, że nauczyciel mógłby nawet odjąć punkty, choć nie wpadła by za co dokładnie.
-No tak to też jakieś pocieszenie.. - Dodała po chwili smętnym tonem. W chwili, kiedy tak szła zastanawiała się czy w końcu powiedzieć czy wie iż psor jest wilkiem, ale im dalej szła tym chyba bardziej wątpiła. Jednak czuła się dziwnie, bo w środku coś jej krzyczało by to powiedziała. A to uczcie było na tyle silne ,że nie umiała się mu sprzeciw stawić.
-Mam pytanie, jednak mam nadzieję, że mnie pan za nie, nie zabije.


Re: Korytarz

on Sro Lis 26, 2014 8:38 pm
Zatopił się na chwilę we własnych myślach. Jedne pomysły goniły inne, a scenariusze wpadek jego tożsamości mnożyły się w jego jaźni. Zawsze uważał się za prostolinijnego człowieka. Nie potrafił skupić się na zbyt wielu rzeczach na raz, a czytać można było z niego jak z otwartej księgi. Jednak nie poskąpiono mu inteligencji. Dlatego szybko odrzucał w myślach coraz to bardziej fantastyczne pomysły dochodząc do wniosku, że są niemożliwe. Nie przybliżyło go to jednak do właściwej odpowiedzi ani odrobinę.
-Hmm...- Mruknął wyrwany z własnych myśli.- Pytać to nie grzech, ale jeśli masz takie wątpliwości to może powinnaś je przemyśleć?
Dodał jedynie wchodząc po jakichś schodach.



Do not take me wrongly...
You are not a bad person and the world won't be better without you.
It is nothing personal, it is just a natural thing for me...
Not for Werewolf,
I just chase the ilusory pride with desperate starvation of being a human again...

Re: Korytarz

on Sro Lis 26, 2014 8:44 pm
Nie mogła uwierzyć, że to uczucie jej przytłoczyło, ale tak samo było w przypadku Kyo. Jemu też musiała powiedzieć to co widziała inaczej nie czuła się spokojna ani fizycznie ani psychicznie. Nie wspominając o stanie duchowym.
-Nie, nie mam wątpliwości do swojego pytania. - Odpowiedziała spokojnie po czym zacisnęła nerwowo palce na pasku swojej torby.
-Jest psor wilkołakiem prawda? - Spytała się go cicho tak by tylko nauczyciel mógł ją usłyszeć, bo dookoła nich krążyli pierwszaki. Zawsze mogłaby myśleć, że wszystko połączyła w całość w trakcie tej rozmowy, ale nie była dobra w kłamaniu. A z jej twarzy bardzo często można czytać jak z otwartej księgi, więc daruje sobie takie rzeczy.


Re: Korytarz

on Sro Lis 26, 2014 9:04 pm
Liadon wciąż podążał wyznaczoną przez siebie drogą. Co jakiś czas mijali jakichś uczniów. Nie mógł chyba się już dłużej łudzić że pytanie nurtujące uczennicę będzie dotyczyło transmutacji, albo innego błahego tematu. Ale nic nie szkodzi. Był szkolony do radzenia sobie we wszelkich sytuacjach nawet takich.
-To dobrze.- Skwitował krótko jej zapewnienia. Wtedy padło to pytanie. Przez chwilę poczuł przypływ adrenaliny, paniki. Silne uderzenia serca dudniły mu w uszach. Wydawało się, że nieliczne grupki uczniów zwolniły. Zatrzymał się gwałtownie i nim dziewczyna zdołała zaprotestować jednym szybkim ruchem wpadł razem z nią do gabinetu. Silnym ruchem wepchnął ją do środka do jego własnego gabinetu na IV piętrze. Już od dawna planował trafienie do tego miejsca, dziewczyna na szczęście nie zwróciła na to uwagi. Tutaj mógł ogarnąć cały ten bałagan.
Zamek w drzwiach kliknął cicho i w tym samym momencie ptak opuścił jego ramię kierując się na swoją żerdź. Uwolniony od jego ciężaru Liadon stał wyprostowany mrużąc groźnie oczy plecami do drzwi. Trzymał wyciągniętą różdżkę, którą celował w dziewczynę.  
-Oczekuję wyjaśnień...-Powiedział powoli.
z.tx2 do gabinetu



Do not take me wrongly...
You are not a bad person and the world won't be better without you.
It is nothing personal, it is just a natural thing for me...
Not for Werewolf,
I just chase the ilusory pride with desperate starvation of being a human again...

Re: Korytarz

on Pią Gru 12, 2014 9:37 pm
Annabelle szła sobie... a raczej leciała sobie korytarzem. Po co? Właściwie to po nic. Nie miała nic do roboty, nie zmierzała w żadnym konkretnym kierunku, tylko po prostu włóczyła się po zamku, tak jak to miała w zwyczaju. Nie spodziewała się, żeby dzisiaj miało wydarzyć się coś szczególnego. Zapowiadał się kolejny, potwornie nudny dzień z życia ducha. Myślicie, że to fajnie żyć wiecznie? Bzdura! To znaczy... przez pierwsze kilka lat jest super - wydaje ci się, że jesteś niepokonany, zwyciężyłeś samą śmierć, bo chociaż teoretycznie jesteś martwy, to zachowujesz świadomość. Dopiero potem przekonujesz się, że jest dokładnie na odwrót. Śmierć w istocie jest, jak niektórzy twierdzą, początkiem... jakimś przejściem do innego, może lepszego świata. A przynajmniej Annabelle w to wierzyła. A nawet jeśli miałoby to okazać się nieprawdą, a ludzkie życie rzeczywiście miało swój kres wraz ze śmiercią, to "życie", które wiodła Annabelle i tak było od tego gorsze. Jako duch nie mogła robić zbyt wiele. Właściwie, to im "starsza" się stawała, tym bardziej miała tego wszystkiego dosyć. Na myśl o tym jak długo mogła jeszcze pozostać w takim stanie miała ochotę popełnić samobójstwo... tylko trochę szkoda, że nie miała takiej możliwości. Gdyby chociaż były jakieś ciekawe duchy, z którymi mogłaby porozmawiać... Niestety nic z tego. Wśród duchów nie było nikogo, kto byłby w jej wieku. No, może poza Jęczącą Marta, ale o niej lepiej nie wspominać. Oczywiście, byli jeszcze uczniowie. W teorii było ich dosyć dużo, ale obserwując ich, zauważała tylko jak bardzo ich postępowanie jest podobne do jej własnego (jeszcze za prawdziwego życia). Te same błędy, chęć przypodobania się innym... Wszyscy zdawali się być tacy sami. Oczywiście, zdarzali się i nieliczni, z którymi czasem rozmawiała. Zazwyczaj byli to ludzie samotni, potrzebujący pomocy... Bo była jedna rzecz, która pomagała jej jakoś wytrzymać. Pragnienie naprawienia swoich własnych błędów z przeszłości. Tylko jak długo będzie jej to wystarczać?
Tak więc, Annabelle bez celu włóczyła się po korytarzu gdy nagle usłyszała czyjeś kroki. Przez chwilę zastanawiała się czy nie lepiej po prostu odlecieć, ale tym razem postanowiła zostać na miejscu. Kto wie? Może uda jej się spotkać kogoś, z kim będzie się dało porozmawiać i zapewni jej chociażby odrobinę rozrywki?


Eternity
Isn’t all it’s called up to be



A circle of circles
An endless encore
No future, no past
Just recurring recurrence

Re: Korytarz

on Pią Gru 12, 2014 10:00 pm
Kolejny raz w tym tygodniu uciekała, uciekała przed samą sobą, gubiąc się w korytarzach Zamku. Nie zwracała uwagi gdzie się znajduje, chciała tylko zniknąć, rozpłynąć się. Chciała uciec od pamięci, od wspomnień. Próbowała, chociaż i tak wiedziała, że nie jest w stanie tego uczynić. Oszukiwała się, że to pomoże, że w końcu zapomni. Jednak co noc ten sam sen, to samo wspomnienie budziło ją i nie pozwalało oddychać przez pierwszą minutę.
Unikała koleżanek z dormitorium, nie chciała z nimi rozmawiać. Zadawały pytania, na które Liv nie potrafiła odpowiedzieć. Nie uwierzyłyby jej. Bo jak ma to wszystko wyjaśnić? Jej samej czasem wydaje się, że to był jedynie sen, że to co wydarzyło się w Tajemniczym Pomieszczeniu nigdy nie miało miejsca. Jednak to nie jest prawda. Tonęła, wciąż czuje ten okropny ból w piersiach, kiedy zabrakło jej już tchu. Myślała, że umrze, że nie będzie już dla niej ratunku. O dziwo, nie było tak jak to zawsze opisują mugole. Cały życie nie minęło jej przed oczami. Nie widziała nic. Czuła jedynie ogromny strach i bezsilność.
Minęła zakręt i nagle się zatrzymała. Przed nią znajdował się Duch. Duch Annabelle Gardner. Jeszcze nigdy nie miała okazji porozmawiać z ową istota. Uciekała od wspomnień o możliwej śmierci, a spotkała Ducha, który nie żyje, który pamięta swój koniec na tym świecie.
- Hej – powiedziała bardzo cicho. Nie ruszała się. Stała przed nią bez ruchu. Nie chciała jej wystraszyć, czy też spłoszyć.

Re: Korytarz

on Pią Gru 12, 2014 10:21 pm
Spojrzała na nieznajomą uczennicę i od razu pomyślała, że warto było zaczekać. Gryfonka wyglądała na nieźle wystraszoną... Annabelle nie miała pojęcia co mogło spowodować taki stan u dziewczyny, ale wyglądało to dosyć poważnie.
- Hej. - powiedziała, przechylając głowę i przyglądając się nieznajomej. Może będzie mogła jej jakoś pomóc? Porozmawiać? Na pewno nie miała już zamiaru uciekać. Chociaż wcześniej nie zwróciła uwagi na gryfonkę, teraz wpatrywała się z nią z zaciekawieniem. Co ją tak wystraszyło? Dlaczego biegła?
Gdyby ktoś, kto znał ją za życia zobaczyłby ją teraz, to chyba w życiu nie uwierzyłby, że to ta sama dziewczyna. Nie dość, że potrafi komuś współczuć, to jeszcze rozmawia z gryfonką... Może to właśnie była jedna z nielicznych zalet bycia duchem? Można było być tym, kim zawsze chciało się być za życia. Jak głupie wydawało jej się to wszystko, o czym myślała w przeszłości... Nie zawieść rodziców, przynieść dumę rodzinie... Zawsze była taka, jaka miała być. Jak cała rodzina, miała wylądować w Slytherinie, pogardzać mugolakami i gryfonami. Tylko że zawsze była inna. I nikt poza nią tego nie widział.
- Dobrze się czujesz? - zapytała cicho, wciąż nie spuszczając wzroku z dziewczyny.


Eternity
Isn’t all it’s called up to be



A circle of circles
An endless encore
No future, no past
Just recurring recurrence

Re: Korytarz

on Pią Gru 12, 2014 10:45 pm
W jej oczach można było zobaczyć strach. Czyż nie zderzyła się z czymś przed czym uciekała? Czy to nie utwierdza ją jeszcze bardziej w przekonaniu, że nie może o tym zapomnieć, że już zawsze będzie pamiętała to uczucie? Próbowała coś powiedzieć, ale za każdym razem gdy otwierała buzię z jej ust nie wydobywał się nawet najcichszy dźwięk. Co miała zrobić? Poddać się? Nie walczyć? Los tak chce. Stawi ją przed taką sytuacją. A Liv musi sobie poradzić. Powoli uspokajała swój oddech. Jej serce powracała do normalnego rytmu. Przyjrzała się dziewczynie. Teraz ją kojarzyła. Gdzieś, czasem ją widziała. Jednak nigdy nie miała z nią osobistej styczności. Czy dzisiejsze spotkanie to jedynie przypadek?
- Ja… - z jej ust wydobył się cichy, miękki głos. – Ja… - nie mogła pozbierać myśli. Nie.. Nie przestraszyła się ducha. Przecież codziennie mija co najmniej trzech, ale to był duch młodej dziewczyny. W jej wieku. To mogła być ona. Tak nie wiele brakowało. Pokręciła delikatnie głową jakby chciała czemuś zaprzeczyć. – Chyba tak… Tak, dobrze się czuje – nie powiedziała tego zbyt pewnie, ale co mogła zrobić? Nie była w stanie powiedzieć jej wszystkiego. Nawet nie wiedziała jak zacząć.
- Jestem Liv Mendez – przedstawiła się. Nie wiedziała dlaczego to zrobiła, ale chciała aby ta przerażająca cisza, która pojawiała się wokół nich, która ściskała z każdej strony, zniknęła.
Powoli się uspokajała. Nawet udało jej się delikatnie uśmiechnąć. Miała nadzieję, że nie wygląda na równie przerażoną, jak czuła się jeszcze dwie minuty temu.

Re: Korytarz

on Pią Gru 12, 2014 11:04 pm
Annabelle w ostatniej chwili powstrzymała się, żeby nie przewrócić oczami. Dobrze się czuje? Ta, jaaaasne… Nie chciała być niemiła, ale naprawdę nie lubiła, kiedy ludzie zachowywali się w ten sposób. Oczywiście, trudno było ich winić. W końcu sama świetnie to rozumiała – za życia zachowałaby się dokładnie tak samo. Na świecie żyło bardzo niewielu ludzi, którzy potrafili by przez całe życie nikogo nie udawać i zawsze być takimi, jakimi są naprawdę… O ile w ogóle tacy są, bo Annabelle jak dotąd nie miała okazji poznać kogoś takiego.
- Annabelle. Annabelle Gardener. – powiedziała, decydując, że jeśli ma skłonić Liv do mówienia prawdy, to sama również nie może udawać kogoś, kim nie jest. Paradoksalnie, chociaż tak narzekała na nieszczerych ludzi, sama nieczęsto zdradzała swoje imię i nazwisko. Zdarzało się, że niektórzy uczniowie patrzyli na nią wtedy ze współczuciem, a czasami nawet z pogardą, lub ironicznym uśmiechem na ustach. W końcu była tak blisko zdobycia tego pucharu… kilka metrów...- Nie sądzisz, że będzie łatwiej, jeśli po prostu będziemy ze sobą szczere? Opowiedz mi swoją historię, a ja opowiem ci moją… – Nie była pewna jak gryfonka może zareagować na taką propozycję. Będzie próbowała dalej udawać, że wszystko w porządku czy może jednak pozwoli chociaż odrobinę sobie pomóc? – Będzie ci łatwiej jeżeli to z siebie wydusisz. W ten sposób tylko pogarszasz sytuację.


Eternity
Isn’t all it’s called up to be



A circle of circles
An endless encore
No future, no past
Just recurring recurrence

Re: Korytarz

on Pią Gru 12, 2014 11:45 pm
Od kilku dni, tygodni nosiła to w sobie jak ciężkie brzemię. Uważała, że musi tak być. Czuła, że to dotyczy tylko niej, nikogo więcej. Dlatego też milczała. Unikała odpowiedzi na pytania od współlokatorek. Na zajęciach udawała, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jednak czy osoba ludzka nie jest zbyt krucha by non stop udawać? To zabija od środka. Powoli lecz skutecznie. Z czasem brakuje sił, aby dalej ciągnąć tę szopkę… Chce się wykrzyczeć całemu światu co Cię boli, ale tak nie można. I wtedy chowasz się, uciekasz, tak jak teraz. Chowasz się w bibliotece, jakiś pustych klasach, błądzisz po korytarzach, mając nadzieję, że to pomoże.
Liv delikatnie westchnęła. Tak, nie ma sensu udawać. Być może dziewczyna ją zrozumie. Powinna. Znała jej historię, jednak jej spojrzenie było puste. Jakby w tym momencie całe emocje, gdzieś uleciały. Tak, słyszała o jej śmierci, ale bez żadnych szczegółów. Nigdy też nikogo się o nie nie dopytywała. Wiedziała, że to nie jest jej sprawa. Współczuła jedynie dziewczynie, że w tak młodym wieku straciła swoje cielesne życie.
Podeszła do parapetu i usiadła na nim. Spojrzała kolejny raz na dziewczynę, chcąc znaleźć jakąś podpowiedź jak zacząć. Nie chciała zbyt wiele mówić. Nie wszystko musi wyjść na jaw. Być może, tylko opowiedzenie komuś tego co się stało, pozwoli jej w końcu spokojnie zasnąć.
Powoli zaczęła układać sobie w głowie co jej powie. Nie szło jej za najlepiej. Nie potrafiła ubrać to w piękne słowa.
- Śmieszne… - przełknęła ślinę, mając nadzieję, że gula, która pojawiła się w jej gardle minie i będzie mogła swobodnie mówić. – Chociaż to nie jest śmieszne… Kilka tygodni temu miałam pewien incydent – kolejna przerwa. Kolejny raz nieumiejętnie zbiera wszystkie myśli do kupy.
- Znalazłam się w pomieszczeniu pełnym wody. Pewne zwierzę ugryzło mnie w nogę – do tej pory rana się nie zagoiła, a Liv i tak nie wybrała się do skrzydła szpitalnego. – I tonęłam… Nie miałam powietrza. Czułam przerażający ból i czułam jak moje płuca wypełniają się wodą – opuściła głowę, a wzrok wbiła w swoje trampki. Była zła, że nie potrafi przekazać dziewczynie to co chce, że jej wypowiedź jest totalnie bez ładu i składu. Po za tym, to co mówiła wydawało się już dla niej wyssane z palca, ale czy nie żyją w świecie magii, gdzie dziwne sytuacje to codzienność?
- Myślała, że umrę. Byłam tego prawie pewna, ale ktoś mnie uratował. Od tamtej pory, co noc budzę się nie mogąc złapać oddechu. Codziennie śni mi się, że tonę. – Nie była w stanie spojrzeć na dziewczynę. Bała się, że Anna ją wyśmieje. A jest jedyną osobą, której to powiedziała. – I teraz chciałam zapomnieć, próbowałam, a spotkałam Ciebie. To równie dobrze mogłam być ja. – Słowa z niej wypływały. Mogła powiedzieć więcej, chciała też zapytać. Jak to jest, już po śmierci? Jak to jest w chwili, gdy naprawdę się umiera? Jednak wokół nich brzmiała cisza.

Re: Korytarz

on Sob Gru 13, 2014 9:16 pm
Hogwart faktycznie stawał się coraz bardziej niebezpiecznym miejscem... Niby odwołano ten cały Turniej Trójmagiczny, ale z drugiej strony uczniowie gubili swoje jadowite węże, lub prawie dusili się pod wodą. Było to trochę bez sensu i Annabelle chyba nigdy tego do końca nie zrozumie.
Wysłuchała Liv w milczeniu, dając jej odpowiednio dużo czasu, żeby zdążyła się dokładnie zastanowić co właściwie chce powiedzieć. No cóż, w końcu nigdzie jej się nie spieszyło, a dziewczyna wyglądała na naprawdę roztrzęsioną.
Ani przez chwilę nie pomyślała, że Liv mówi głupio, ani też nie lekceważyła tego, co przeżyła. Właściwie, ta rozmowa trochę przypominała jej jedną z rozmów, którą odbyła jeszcze za życia z Szarą Damą po tym jak wzięła udział w Turnieju, kiedy omal nie zginęła podczas drugiego zadania… A potem przyszło trzecie i wtedy już naprawdę zginęła. Mogła tylko mieć nadzieję, że dziewczyny nie spotka podobny los.
- To, przez co przeszłam było spowodowane niczym innym, jak tylko głupimi wyborami, których dokonałam. – powiedziała, kiedy upewniła się, że Liv już skończyła opowiadać. Annabelle nie potrzebowała szczegółów, było jasne, co przydarzyło się dziewczynie, że o mało co nie zginęła. I koszmary…, tak, koszmary również prześladowały Ann jeszcze za życia. Teraz, kiedy w ogóle nic jej się nie śniło, czasami nawet zaczynała za nimi tęsknić. – Koszmary wkrótce znikną, chociaż zapewne nie tak szybko, jak byś tego pragnęła. Wiesz… jeśli…, to znaczy nie myśl tylko teraz, że chcę ci dać jakiś wykład, albo coś… Po prostu myślę, że możesz teraz zastanowić się nad tym, co chcesz zmienić w swoim życiu, jak powinnaś żyć, żeby nie bać się tego, że umrzesz… – Chociaż była duchem, trudno było jej to jakoś ubrać w słowa. Po prostu sama nie skorzystała z tej okazji i, nawet gdyby nie zginęła podczas trzeciego zadania, umarłaby później, nawet ze starości i również nie miałaby poczucia, że dobrze i właściwie przeżyła swoje życie. Miała wrażenie, że Liv nie jest taka, jak ona kiedyś, ale przecież mogła się mylić.– I trzymaj się przyjaciół, możesz im zaufać, tak jak teraz zaufałaś mi opowiadając mi o tym, co przeżyłaś… Pomogą ci, jeśli tylko są prawdziwi.
- I uwierz mi, proszę, że są rzeczy gorsze od śmierci. – dodała po chwili milczenia. Przyjrzała się uważnie dziewczynie. Widziała, że chce ją o coś zapytać, wyraźnie dostrzegała to w jej oczach. – Zapytaj mnie, o co tylko chcesz… Nie obrażę się, ani nie odejdę. Co chcesz wiedzieć?


Eternity
Isn’t all it’s called up to be



A circle of circles
An endless encore
No future, no past
Just recurring recurrence

Re: Korytarz

on Nie Gru 14, 2014 6:09 pm
Wyrzuciła z siebie słowa jak z procy. Nawet nie wie kiedy przestała mówić. Nawet nie pamiętała dokładnie co powiedziała. Jakby wydarzenie przed chwilą w ogóle nie miało miejsca. Spojrzała na nią. W jej oczach nie było widać już strachu. Ona sama poczuła się lżejsza. Poczuła jakby wielki ogromny kamień, który siedział w jej wnętrzu, ktoś za sprawą magicznej różdżki usunął pozostawiając jedynie pustkę. Nie wiedziała, że będzie to takie proste. Pozbycie się tego męczącego uczucia. Zniknie tak nagle, gdy tylko wypowie je na głos. Ale skąd miała wiedzieć? Jej panika blokowała jej ciało. Za każdym razem kiedy próbowała to z siebie wydusić, powiedzieć nawet przed samą sobą, z jej ust nie wydobywał się nawet najmniejszy dźwięk. Musiała się z kimś podzielić swoim strachem. Nie uważała, że teraz wszystko minie, że od dzisiaj prześpi słodko każdą noc. Nie… Jednak czuła się o wiele lepiej, wiedząc, że ktoś zna jej małą historię. I, że nie wyśmiał jej, że nie uważał tego za jakiś stek bzdur.
Liv spokojnie wysłuchała tego o czym mówiła jej dziewczyna. Rozumiała ją. Jej przybycie do Tajemniczego Pomieszczenia również było jej własną decyzją. Mogła zignorować ten głupi głos. Mogła pozostać w swoim dormitorium. To ona sama zdecydowała się tam udać i musiała przyjąć wszystkie konsekwencje swojej decyzji.
- Mam nadzieję, że z nikną. Za każdym razem boję się zamknąć oczy chociaż na chwilę. Boje się, że gdy się obudzę okaże się, że naprawdę znajduję się pod wodą i tonę – teraz już nie mówiła tego z przerażeniem. Stwierdzała fakt.
- Dziękuję – była jej naprawdę bardzo wdzięczna za to co powiedziała. Dała jej jakiś kierunek, w którym mogła zacząć iść i zweryfikować czy jest dla niej dobry, pomaga jej uporać się z tym wszystkim czy wręcz przeciwnie.
- Jak to jest już w chwili śmierci? Gdy naprawdę opuszcza się swoje ciało? Dlaczego jesteś Duchem? Przecież nie wszystkich to spotyka. – Wyrzuciła z siebie pytania na jednym tchu. Dopiero po chwili zorientowała się, że być może są to zbyt osobiste pytania i dziewczyna nie zechce na nie odpowiadać. Przecież dopiero co poznały się z Anną. – Przepraszam, jak nie chcesz nie musisz na nie odpowiadać. – Dodała i uśmiechnęła się delikatnie do dziewczyny.

Re: Korytarz

on Pon Gru 15, 2014 5:47 pm
Trudno byłoby jej wziąć taką opowieść za stek bzdur… W końcu sama miała w życiu podobne sytuacje i dokładnie tak samo bała się tego, co będzie dalej. Czy koszmary w końcu przeminą? Czy jeszcze kiedykolwiek będzie w stanie żyć normalnie?
- W porządku. – uspokoiła dziewczynę i uśmiechnęła się delikatnie. Rzadko miała okazję komuś opowiedzieć o swoich przeżyciach, a w końcu ona też czasem musi pozbyć się tego ciężaru. To wszystko wydarzyło się tak dawno, a pamiętała to tak, jakby miało miejsce w całkiem nieodległej przeszłości. – Ja… to wszystko chyba zależy od sposobu, w jaki umrzesz… W moim przypadku poczułam ból tylko przez chwilę i nie był aż taki mocny jak myślałam, że może być… i właściwie byłam zbyt… zszokowana, żeby odczuwać go w taki sposób. A potem… po prostu poczułam straszne zimno, właściwie wciąż je czuję, tylko zdążyłam się już do niego przyzwyczaić. – mówiła, co chwilę przerywając, żeby się namyśleć, zresztą podobnie jak Liv. Ciężko jej było ubrać to w słowa. Do tego, podczas gdy opowiadała, napływały jej do głowy wspomnienia z tego dnia.
- Potem po prostu… wyszłam z ciała. Nie mam pojęcia jak to się stało… zobaczyłam swoje martwe ciało, ale ja już nie byłam wewnątrz niego… Pamiętam, że miałam ochotę wrzeszczeć, ale nie mogłam… byłam zbyt przerażona i nie byłam w stanie zrozumieć co się stało. – Zamknęła na chwilę oczy, próbując odgonić kolejną falę nieprzyjemnych wspomnień. – Dlaczego zostałam duchem? Czasami coś po prostu zatrzymuje nas na świecie. W moim wypadku to było… dosyć proste. Chciałam się zemścić na zabójcy i… naprawić błędy z życia… Po prostu nie czułam, że ono było całkiem moje, miałam poczucie, że zostało zmarnowane… i zupełnie bez sensu. Nie wiem, jak dokładnie to się stało, ale pamiętałam tylko, że w swoich ostatnich chwilach myślałam tylko o tym, że nie chcę umrzeć… że nie mogę… nie chciałam.
- Cokolwiek by się nie działo… nigdy nie powtarzaj mojego błędu. Nie chcesz być duchem. Nikt tego nie chce, chociaż może wydawać się inaczej. - Spojrzała Liv w oczy, chcąc bardzo jasno przekazać jej tę informację. Nie życzyła swojego losu nikomu. Gdyby tylko mogła cofnąć czas, to wolałaby umrzeć.


Eternity
Isn’t all it’s called up to be



A circle of circles
An endless encore
No future, no past
Just recurring recurrence
Sponsored content

Re: Korytarz

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach