Share
Go down

Korytarz

on Sro Sty 29, 2014 10:39 pm
First topic message reminder :

Korytarz na III piętrze, taki jak każdy inny w Hogwarcie - gdzieniegdzie rzeźby i posągi. Na ścianach obrazy, na nich z kolei ruszające się postacie zajęte swoimi sprawami. Gdzieś nawet stoi zbroja, przy której ma się wrażenie, że porusza się za Twoimi plecami.


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Re: Korytarz

on Pon Lis 17, 2014 11:18 pm
Czytała powoli dokładnie z nadzieją, że nie pominęła żadnej linijki, chciała być pewna, że wszystko zapamięta. Nigdy szczególnie orłem w nauce nie była, ale też nie należała do osób, które sobie nie radzą w tej szkole. Wiadomo lepsza była na przykład z Obrony Przed Czarną Magią, a z kolei gorzej jej szło z Transmutacją. A z ONMS i innymi przedmiotami bywało różnie. Z jej przemyśleń wyrwał jej cichy, ale głęboki głos mężczyzny, widząc profesora uśmiechnęła się do niego.
-Witaj Psorze, dawno pana nie widziałam.. - Zauważyła spokojnie. Chyba od ostatnich Świąt Bożego narodzenia, kiedy jej zrobił psikusa z tymi cukierkami. Zachowała te wspomnienia jako te pozytywne i miłe.
-Pomóc? Nie, nie trzeba przeglądałam notatki z ostatnich zajęć. - Odpowiedziała łagodnie i zamknęła swój podręcznik. Jakoś kusiło ją by spytać, dlaczego nie widziała go tak długo w szkole. Raczej sobie to odpuści i po prostu ugryzie się w język.


Re: Korytarz

on Wto Lis 18, 2014 4:20 pm
Rzucił jednym okiem na podręcznik. Uczniowie zazwyczaj woleli obronę przed czarną magią lub zaklęcia. Rzadko kto interesował się transmutacją. Ten niewdzięczny przedmiot wymagał dużo pracy, a efektów przez długo nie widać.
-Oh wydawałaś się nieco zagubiona...- Powiedział uśmiechając się lekko. Jakby żartem podkreślając, że nie ma nic złego w spiskowaniu i kombinowaniu. Sam przecież też złamał nie jeden szkolny przepis.
-Pewnie już nie możesz się doczekać kolejnego bożego narodzenia.



Do not take me wrongly...
You are not a bad person and the world won't be better without you.
It is nothing personal, it is just a natural thing for me...
Not for Werewolf,
I just chase the ilusory pride with desperate starvation of being a human again...

Re: Korytarz

on Wto Lis 18, 2014 4:47 pm
Nie bardzo rozumiała czemu miała się czuł zagubiona skoro na pierwszy rzut można było dostrzec,że się uczy, a przynajmniej powtarza własne notatki. Uniosła jedną brew do góry.
-W którym miejscu czułam się zagubiona? Jedynie przeglądałam notatki. - Stwierdziła unosząc kącik ust w minimalny uśmiech. Na stwierdzenie o świętach wzruszyła ramionami.
-Jeżeli to będzie się łączyło z kolejnymi psikusami z strony psora to chyba sobie odpuszczę.. - Powiedziała poważnym tonem, lecz po chwili uśmiechnęła się i cicho zaśmiała odwracając głowę w bok.
-Z reguły na święta nie wracam do domu więc spędzam je samotnie, czyli jak zawsze.. - Westchnęła ciężko i wzruszyła obojętnie ramionami.


Re: Korytarz

on Nie Lis 23, 2014 10:27 pm
Zmierzył dziewczynę wzrokiem pełnym sceptyzmu. Jakoby on miał uwierzyć w takie bajki o notatkach. Jeśli coś wiedział o uczniach Hogwartu to to że byli winni, nawet jeśli byli nie winni. kolejna uwaga wywołała natomiast lekki uśmiech.
-Cóż przynajmniej nie przytwierdziłem ich na stałe, a to już coś. Teraźniejsza pogoda sprzyja najbardziej marchewkowemu nosowi...
Zmierzył ją wzrokiem. Już wtedy nie wydawała się zbytnio rodzinną osobą. Z doświadczenia jednak Liadon wiedział, że nie wiele jest rzeczy gorszych niż brak tych kilku wkurzających na co dzień osób. Takich osób brak mu było przez całe życie.
-Cóż, ja też zostawałem w Hogwarcie na święta. Nawet po skończeniu szkoły nie bardzo miałem się gdzie podziać... A może zwłaszcza...- Zamyślił się chwilę, a potem otrząsnął, jakby powracał z oddali. Jak zwykle był jak otwarta księga.
-Może warto czasem pomyśleć o odwiedzinach bliskich. -dodał uśmiechając się.



Do not take me wrongly...
You are not a bad person and the world won't be better without you.
It is nothing personal, it is just a natural thing for me...
Not for Werewolf,
I just chase the ilusory pride with desperate starvation of being a human again...

Re: Korytarz

on Nie Lis 23, 2014 10:37 pm
Uniosła brew do góry, słysząc słowa psora, uśmiechnęła się lekko pod nosem.
-No ten marchewkowy nos był śmieszny, ale dobrze, że nie jadalny. - Odpowiedziała trochę rozbawiona, cieszyła się, że jest luty, bo nie ma żadnego dziwnego święta, oprócz tego, który był czternastego lutego. Ale w sumie i tak to był dzień jak dzień zwykłe w szkole. Była zdziwiona, że psor też zostawał na święta w szkole. Wzruszyła ramionami lekko w sumie nie przepadała za rozmowami o rodzinie, ale wiedziała, że dookoła niej są to tematy na porządku dziennym.
-Bliskich...Mam ciotkę, o dalszej rodzinie nic nie wiem.. - Odpowiedziała ze stoickim spokojem. Dzięki Bogu nie rozpłakała się tak jak Przy Khoyeiu. W sumie miała nadzieję, że psor nie będzie dalej kontyunował tej dyskusji o rodzinie, ale jeżeli tak będzie jakoś to wytrzyma.


Re: Korytarz

on Wto Lis 25, 2014 9:43 pm
-Hmm, właściwie nigdy się nie zastanawiałem czy taki transmutowany nos jest jadalny.- Przez moment skonfundowany mężczyzna zamyślił się przez moment, jakby ten problem naprawdę go zainteresował. Troska zniknęła z jego twarzy tak szybko jak się pojawiła i znowu wpatrywał się w dziewczynę.
-Ciotka to już coś... Ale chodzi również o takich innych bliskich.-Mówiąc to puścił oko, jakby kokietował czarownicę. Sam przez całe życie zastanawiał się nad losem swych rodziców. Nigdy jednak nie zdołał odnaleźć ani jednego ze swych krewnych. Teraz z trudem odnajdywał chociaż znajome twarze.
-Tym bardziej, że nie dawno były walentynki wymarzona okazja do znalezienia sympatii ... Pamiętam jak kiedyś właśnie w ten dzień zabłądziłem na siódmym piętrze, a uwierz mi dla mnie to był wyczyn. Trafiłem do takiego dziwnego pokoju, który był cały wystrojony i...
Zreflektował się jakby, że mówi nieco za dużo. Machnął lekceważąco ręką uśmiechając lekko.
-Niby wciąż daleko mi do starości, ale już zaczynam mieć brzydki nawyk opowiadania historii mego życia.


Ostatnio zmieniony przez Liadon Ichimaru dnia Wto Lis 25, 2014 10:02 pm, w całości zmieniany 1 raz



Do not take me wrongly...
You are not a bad person and the world won't be better without you.
It is nothing personal, it is just a natural thing for me...
Not for Werewolf,
I just chase the ilusory pride with desperate starvation of being a human again...

Re: Korytarz

on Wto Lis 25, 2014 10:00 pm
Walentynki już były, Liadon. Proszę o poprawienie postu.


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Re: Korytarz

on Wto Lis 25, 2014 10:16 pm
-Ten nos na pewno nie był jadalny psorze. - Uniosła brew do góry. Jak w ogóle można by pomyśleć o takiej rzeczy. Nie bardzo wiedziała dlaczego w ogóle psor zainteresował się taką rzeczą jak nos renifera czy też rogi.
-No właśnie panie psorze...Ja nie mam innych bliskich, w tym rzecz.. - Odpowiedziała spokojnie, a widząc jego mrugnięcie uśmiechnęła się kącikiem ust. A kiedy skończyła mówić lekko wzruszyła swoimi ramionami, niesforny kosmyk włosów założyła za swoje ucho.
-Walentynki to był dzień jak każdy inny. Z resztą i tak nic nie dostałam. - Nie była zdziwiona tym faktem, a przynajmniej miała spokój dotyczący jej osoby.
-Zabłądził pan? Pewnie chciał je pan zwiedzić.. - Zaśmiała się cicho pod nosem widząc jak macha ręką sam do siebie. Wyglądało to tak jakby chciał ukarać sam siebie, że mówi za dużo, a ten fakt ją rozbawił.
-Niektóre historie bywają naprawdę interesujące.. -Zauważyła posyłając psorowi ciepły uśmiech.


Re: Korytarz

on Wto Lis 25, 2014 10:43 pm
Chwilę przyglądał się dziewczynie, znał bóle i rozterki życia w samotności. Jego rodzina została wymordowana, a mu całe lata zajęło bezskuteczne tropienie śladów, które prowadziły go na cmentarze. A znalezienie pociechy u innych... Cóż wychowywał się w mugolskim domu dziecka będąc wilkołakiem od przynajmniej czwartego roku życia, więc nie był ulubionym towarzyszem zabaw. Coś z tych myśli mogło odbić się na jego twarzy więc szybko postarał się rozchmurzyć.
-Cóż zdecydowanie nie żałowałem tego zagubienia, acz nigdy później nie udało mi się odnaleźć tego miejsca. Może pojawia się tylko w walentynki w przestępnym roku...
Powiedział nie mając pojęcia jak taki pokój mógłby działać. Mówiąc to grzebał przez chwilę po kieszeniach, jakby szukając czegoś.
-Niektóre to bywają, ale moje niestety nie moje...



Do not take me wrongly...
You are not a bad person and the world won't be better without you.
It is nothing personal, it is just a natural thing for me...
Not for Werewolf,
I just chase the ilusory pride with desperate starvation of being a human again...

Re: Korytarz

on Wto Lis 25, 2014 10:52 pm
Poczuła wzrok na sobie jednak nie znała jego przyczyny. Stała po prostu uśmiechając się lekko, inni mieli gorzej zaś inni gorzej. Przyzwyczaiła się do takiego stanu rzecz. Choć przez chwilę ich wzrok skrzyżował się, poczuła jakby nauczyciel wiedział jak się czuje w aktualnej sytuacji. Po chwil i jej oczy zaszły mgłą, a jakby na wyciągnięcie ręki zobaczyła małe dziecko, zmieniające się w psa...nie, to był wilk, ale był większy niż normalny wilk. Po chwili obraz zmienił się przed oczami zobaczyła wielki i jasny księżyc, musiał być w pełni. A na ziemi stał Psor Ladion, wył do księżyca. Następnie zmienił się w wilka jak to dziecko... Osunęła się na podłogę, bo nogi jej zadrżały, ale z strachu. Dopiero po chwili wizja minęła i zamrugała kilka razy rozglądając się, upewniając się czy nadal jest na korytarzu. Więc to co widziała bym psor, jako dziecko i dorosły, ale czy to było możliwe? Spojrzała na psora, ale nie potrafiła wstać, za bardzo trzęsły się jej kolana.


Re: Korytarz

on Wto Lis 25, 2014 11:13 pm
Liadon dawno pogodził się z tą przeszłością. Nie miał lekko, ale nikt nie miał lekko. Nie pamiętał swojej pierwszej przemiany. W ogóle nie wiele pamiętał z wczesnego dzieciństwa. Jego pamięć modyfikowano wtedy zbyt często. Wiedział jednak, ze pierwszy raz doszło do tego już w przytułku.

Pierwsze promienie księżycowego światła sprawiły, że zamarł. Blond włosy chłopczyk był już w swoim kilkuosobowym pokoju. Raczej dopiero. Od jakiegoś czasu wolał przeczekać nieco czasu w łazience nim uda się do łóżka. Śpiący już współlokatorzy nie byli wtedy zagrożeniem. Pierwsze co poczuł to uderzenie ogromnego gorąca. Jak gdyby wskoczył do wrzącej wody, albo raczej jakby jego krew zaczęła wrzeć. Rozszerzające się źrenice sprawiły że blade, delikatne światło księżyca wydało się silniejsze od słonecznego. Wtedy nastąpiło pierwsze uderzenie, które powaliło go na kolana. Gdzieś głęboko między żebrami poczuł jakby coś go rozrywało. Zaparło mu dech, tak że nie zdołał nawet jęknąć i nieme łzy bólu spływały po jego policzkach. Rzuciło nim znowu tym razem dużo silniej a odgłos pękania rozszedł się po całym pokoju mącąc ciszę. To kości poczęły pękać. Tym razem nic nie mogło go powstrzymać od krzyku przepełnionego bólem. Rzucał się na ziemi jakby nie widzialna siła od środka chciała rozerwać jego ciało i faktycznie skromna piżamka zaczęła pękać pod naporem rosnącego ciała. Dopiero teraz rozbudzone dzieci wpadły w panikę. Widok twarzy Liadona przyprawiłby o dreszcze najtęższych mężczyzn, a co dopiero takie maluchy. Źrenice rozszerzyły się do granic możliwości zasłaniając niemal całkowicie oczy. Nos i twarz zaczęły się wydłużać do wtóru pęknięć kości i skóry. Szczęka również zaczęła rosnąć uwydatniając coraz ostrzejsze kły. Ta pierwsza transformacja trwała długo... Ciało chłopca drżało konwulsyjnie w rytm uderzeń serca. Coraz szybciej i mocniej, powiększając się i zmieniając.

-Wszystko w porządku?- Zapytał szybko kucając przy dziewczynie, która opadła na kolana. Znał się na większości magicznych stworzeń. Dużo czasu poświęcił podróżom i polowaniom, jednak jasnowidza nie poznałby nawet gdyby stawiał tarota przed jego nosem.
-Wyglądasz blado...- Powiedział przykładając wierzch dłoni do czoła dziewczyny. Jego dłoń wydawać się mogła dużo za ciepła jak na te warunki. Jednak on dobrze o tym wiedział, nie chciał w końcu sprawdzić jej temperatury.
-Jesteś chora? - Zapytał dziewczyny u której wyczuł zimne poty.



Do not take me wrongly...
You are not a bad person and the world won't be better without you.
It is nothing personal, it is just a natural thing for me...
Not for Werewolf,
I just chase the ilusory pride with desperate starvation of being a human again...

Re: Korytarz

on Wto Lis 25, 2014 11:22 pm
To było straszne widzieć jak się zmienia, w dodatku wyczuła w tym wszystkim tyle bólu i smutku, czy więcej niż w wizji Kyo? Nie miała pojęcia, ale była to kolejna niemiła wizja, którą niestety zapamięta Klęczała na ziemi trochę drżąca ze strachu jaki poczuła. Nie przestraszył ją sam wilk, a to co mógłby jej zrobić, kiedy by się do niej zbliżył. Wtedy zobaczyła by jedynie własną śmierć. A i tą widziała w swojej głowie już tylekrotnie, że stało się to dla niej normalne...Normalne dla niej stała się śmierć. Śmierć, którą widuje na co dzień. Z nią chyba faktycznie musi być coś nie tak. Z przemyśleń wyrwał jej dotyk psora. Ręka była ciepła, zbyt ciepła na takie warunki. Zamrugała kilka krotnie zaskoczona słysząc jego pytanie.
-T-tak w porządku. - Nie za bardzo wiedziała ile prawdy jest w własnych słowach, oprócz tego, że trochę się trzęsła to wizualnie wyglądało całkiem dobrze. Czy zbladła sama nie miała pojęcia.
-C-co? Nie, nie jestem. - Odparła w miarę szybko i uniosła rękę dotykając wierzch dłoni psora, była duża i zbyt ciepła, ale całkiem miła. Zamrugała kilka razy, zmarszczyła brwi lekko jakby chciała sobie wszystko w głowie poukładać.


Re: Korytarz

on Wto Lis 25, 2014 11:32 pm
Zmarszczył brwi spoglądając na roztrzęsioną dziewczynę. Nie był pewien co właściwie się stało. Z chwili na chwilę rozsypała się jak domek z kart. Zmarszczył brwi intensywnie wpatrując się w twarz dziewczyny. Nie był pewien czy trzeba zabrać ją do skrzydła szpitalnego, czy jest to jednak konieczne.
-Na pewno wszystko w porządku?- Zapytał tym razem dużo spokojniej.-Zanieść Cię do skrzydła szpitalnego?
Tak naprawdę wyglądało to na jakiś atak. Nie podejrzewał jednak żadnego z niemagicznych schorzeń. Natomiast o magicznej medycynie miał dość średnie pojęcie.
-Nie wyziębiłaś się przypadkiem?- dopytywał, chcąc znaleźć jakieś wytłumaczenie.



Do not take me wrongly...
You are not a bad person and the world won't be better without you.
It is nothing personal, it is just a natural thing for me...
Not for Werewolf,
I just chase the ilusory pride with desperate starvation of being a human again...

Re: Korytarz

on Wto Lis 25, 2014 11:40 pm
Patrzyła na psora i uniosła brwi do góry. On nie był świadomy jej zdolności magicznych! Więc musiał znaleźć jakieś sensowne i miarę logiczne rozwiązanie, dlaczego teraz klęczy na ziemi.
-Tak psorze wszystko w porządku. Czasami zdarzają mi się słabsze dni, ale to nie jest nic poważnego naprawdę.. - Skłamała i to jak z nut, a oko przy tym jej nawet nie mrugnęło.
-Co prawda pociągam nosem i czasami mi zimno, ale to nie powinno być przeziębienie. - Kręciła dalej, choć z tym nosem nie przesadziła, bo po chwili pociągnęła cicho nosem na potwierdzenie swoich słów. Z resztą wolałaby nie iść do skrzydła szpitalnego nie specjalnie lubi zapach tych leków jak się od razu wchodzi, a wiadomo, że nikt nie lubi być chory. Wolała jednak nie mówić nic o tym co widziała, ale po chwili spytała niby to z ciekawości.
-Ma pan bardzo ciepłe dłonie, czy tylko mi tak jest dziwnie zimno? - Spytała zaciekawiona co jej odpowie.


Re: Korytarz

on Wto Lis 25, 2014 11:51 pm
-Czyli zdarza się to częściej? Myślę, że w takim wypadku wizyta u Pani Pomfrey dobrze Ci zrobi. Na każdy przewlekły problem jest remedium... no prawie.
Dodał po sekundzie z lekkim niesmakiem. Bo to właśnie jego problem musiał być tym nierozwiązywalnym. Wciąż jednak nie potrafił podjąć decyzji o zaprowadzeniu dziewczyny do skrzydła. W końcu zawracanie głowy zwykłym zawrotem głowy też nie było rozsądne.
-Dłonie? Cóż tam skąd pochodzę to normalne. Mroźne zimy nas zahartowały.
Normalnie Liadon ma problemy z kłamaniem. Rzadko miał okazję ćwiczyć tę sztukę, to jednak pytanie padało zbyt często w jego życiu, wiec odpowiedział niemal automatycznie.



Do not take me wrongly...
You are not a bad person and the world won't be better without you.
It is nothing personal, it is just a natural thing for me...
Not for Werewolf,
I just chase the ilusory pride with desperate starvation of being a human again...
Sponsored content

Re: Korytarz

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach