Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Korytarz

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Korytarz   Sro Sty 29, 2014 10:39 pm

First topic message reminder :

Korytarz na III piętrze, taki jak każdy inny w Hogwarcie - gdzieniegdzie rzeźby i posągi. Na ścianach obrazy, na nich z kolei ruszające się postacie zajęte swoimi sprawami. Gdzieś nawet stoi zbroja, przy której ma się wrażenie, że porusza się za Twoimi plecami.

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Lis 11, 2014 7:43 pm

Nie dało się nie zauważyć, że do każdego człowieka podchodziła z osobna. W sumie, puchon zawsze będzie puchonem i w tym przypadku sprawdza się to, aż zanadto. Wszyscy wiedzą o reputacji Ślizgonów, a ona jednak i tak proponuje mu zabawę, za darmola w dodatku. Hmmm, może rozerwanie się nie jest wcale takie złe? Jak coś, to usiądzie w kącie i będzie sączyć soczek przy kominku, obserwując uczniów, których ma okazje widywać na korytarzach i lekcjach w zupełnie innych okolicznościach.
- Nie zrozumiałaś... samą obecnością zniechęcę już kilka osób do zabawy. O to mi chodziło... - powiedział bardzo trafnie, no bo nie każdy przywykł do zabawy w towarzystwie jakiegokolwiek Ślizgona. A gdyby nawet przyszedł bez barw, to i tak po jakimś czasie każdy by skumał, z jakiego domu jest. Zbyt długo się już tutaj uczy, żeby być anonimowy. Nie wszystko da się ukryć pod maską skurwiałego indywidualisty, bądź też typowego samotnego wilca.
- Może i masz rację... chociaż, co mi szkodzi... Jak się do was dostać? - domyślił się, że impreza odbywa się w ich pokoju wspólnym, więc będzie musiał znać hasło do przejścia przez portret. Jak mu poda te hasło, to może wpadnie na tę imprezkę. W sumie, jako Ślizgon powinien jakoś wykorzystać to do swoich niecnych celów, ale on nie bawił się w te dwie niecnoty i kłopoty, więc nie miałby w gruncie rzeczy co zrobić z hasłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Lis 11, 2014 8:21 pm

Kim tak już miała. Nie oceniała po pozorach, chociaż sama dawała pozory szczęścia innym. W końcu ona pod tym uśmiechem ma swoje problemy. Jest bardzo dobrą osobą, która lubi poznawać nowych ludzi, a teraz ma okazję się przekonać, czy każdy Ślizgon jest takim złym człowiekiem.
- Jeśli będziesz się normalnie zachowywać to nie zrazisz – stwierdziła.
Właściwie ona nigdy się nie przejmowała opinią innych i nigdy nie miała kłopotu z myśleniem o tym, co zrobi drugi człowiek jeśli jej nie lubi. Pomagała – owszem, przejmowała się plotkami, złym słowem – nigdy.
Taka beztroska dziewczynka.
- Już mówię – zaczęła mu wszystko dokładnie tłumaczyć, gdzie, jak, o której i nawet podała hasło. W prawdzie nie była pewna, czy dobrze robi, ale kto nie ryzykuje nic nie zyskuje.- Jak coś zawsze możesz do mnie zagadać – uśmiechnęła się.
Zauważyła, że nie przeszkadzało mu, iż ona się uśmiecha. Wielu osobom ze Slytherinu przeszkadzał jej uśmiech, oczywiście ci najbardziej wredni, gdy nie mieli do czego się akurat doczepić. Bo jak tak można ciągle się uśmiechać. To chore, jesteś ułomna? I inne tego typu wyzwiska. No ale były one jak miała 12, a może 13 lat? Już nie pamiętała. Ostatnio był spokój i to ją martwiło.
- To ja lecę, musze jeszcze coś zobaczyć. Do zobaczenia, może – powiedziała, wstała, pomachała i zniknęła na zakręcie.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Giotto Nero
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Korytarz   Wto Lis 11, 2014 8:38 pm

Ocenianie po pozorach w dzisiejszych czasach było dość częstym zjawiskiem. Niektórzy mieli "moc" zgadywania jaki jest dany człowiek, widząc wyłącznie jego sposób zachowania, czy też patrząc po samym wyglądzie. Inni zaś nie mieli swojego życia i starali się ubarwiać konkretną osobę jakimś kłamliwym twierdzeniem, które wypowiedziane tysiąc razy, przemówi chociażby do jednej osoby i rozpocznie łańcuszek innych nietrafionych określeń, z którymi potem ciężko się uporać. Giotto jednak pasowało to, jak postrzegali go ludzie. Nie był wyrzutkiem, bardziej indywidualistą, kimś, kto nie potrzebuje innych by funkcjonować, ale nie robi tego na siłę, po prostu umie sobie radzić sam.
- Ach ci puchoni... - mruknął sam do siebie, odprowadzając wzrokiem oddalającą się blondynkę. Jakoś nie zwracał uwagi na to, że się dziewczyna cały czas uśmiecha. Jeśli ma do tego powód, niech to robi. Każdy ma własny styl bycia i skoro ona nie wysuwa pochopnych wniosków widząc jego osobę, on nie będzie szukał problemów z jej uśmiechem, nie ma po co. Każdy zachowuje się tak jak nakazuje mu to jego własna natura, a skoro ona jest pogodną osobą, to nic tego nie skwituje lepiej, jak szczery uśmiech. Może dzięki temu komuś też poprawi humor?
Chłopak podniósł się leniwie z ławki i westchnął lekko, rozmyślając nad tym, czy aby nie udać się na tą całą "zabawę". Przyda mu się trochę odreagować i pozbyć chociaż na chwilę wszystkich tych myśli o bracie oraz swoim chorym celu, który zdecydowanie wpływa na jego osobowość i przystosowanie do otoczenia. Z myślą o tym, by zawitać niedługo do Puchonów, udał się najpierw do dormitorium Slytherinu, a potem prosto na tą całą dziarską bibę.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan Avery
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Lis 13, 2014 12:26 am

Pogwizdując cicho pod nosem, przemierzał korytarz wolnym krokiem. Niespecjalnie przejmował się śladami śniegu i błota, które wciąż zostawiał za sobą, mimo iż znajdował się już na trzecim piętrze. Wracał z wieczornego spaceru będącego jego małym codziennym rytuałem bez względu na porę roku czy też pogodę - chwila sam na sam ze swoimi myślami i papierosem. Niekiedy w takim momencie dziwił się, iż woźny czy też jego kotka nie czają się gdzieś za rogiem gotowi nareszcie pochwycić sprawcę prawie cowieczornego bałaganu - nie byłoby to bowiem trudne, zazwyczaj po powrocie z dworu kierował się tą samą drogą do sowiarni.
Nieważne zresztą; istotne było to że korytarz był pusty, a Jonathan zdawał się być w wybitnie wręcz dobrym humorze.
Podciągnął czarny rękaw koszuli i rzucił szybkie spojrzenie na tarczę srebrnego zegarka. Musiał się pośpieszyć jeśli chciał zdążyć przed ciszą nocną. Mimo że dzierżył funkcję prefekta naczelnego i miał prawo do przebywania poza pomieszczeniami należącymi do domu Slytherina po godzinie dwudziestej drugiej nieczęsto z niego korzystał. Sprawa była banalna, w pokoju wspólnym bądź dormitorium zazwyczaj było dużo ciekawiej niż na opustoszałych korytarzach.
Zlokalizował najbliższy parapet i zatrzymał się przy nim, wyciągając z kieszeni pomiętą kopertę. Chrząknął cicho, przyglądając się krytycznie trzymanemu w dłoni kawałkowi papieru. Krótko mówiąc prezentował się dość paskudnie - zdecydowanie nie nadawał się do bycia dostarczonym starszej pani Avery, matce jego ojca. Zaklął pod nosem, nie mogąc przypomnieć sobie formułki zaklęcia mającego dopomóc mu w przywróceniu schludnego wyglądu wymiętemu listowi. Na Merlina! Miał to na końcu języka...
Przysiadł na parapecie, nie spuszczając spojrzenia z zawartości swojej dłoni. Jeżeli sądził, że to w jakikolwiek sposób dopomoże na problemy z pamięcią to był w dużym błędzie. Mówi się, iż nadzieja matką głupich.
A głęboko wrodzone lenistwo nie pozwalało mu na cofnięcie się po nowy pergamin i przybory do pisania... Cały Jonathan.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cirilla Turner
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Lis 13, 2014 2:43 pm

No dobra, musiała po prostu to przyznać. Zgubiła się. Znowu. Pomimo tego, że mieszkała w Hogwarcie już nieco ponad cztery lata, wciąż zdarzało jej się to nadzwyczaj często. Niby nie było to nic aż tak nadzwyczajnego, w końcu Hogwart był ogromny. Można jednak pomyśleć, że przez tyle lat mogłaby już przestać się gubić. Szczególnie o tej porze... Miała niemal całkowitą pewność, że nijak nie uda jej się odnaleźć drogi do zachodniej wieży, gdzie znajdowało się dormitorium Krukonów, przed godziną policyjną. Im dłużej się nad tym zastanawiała, tym bardziej uświadamiała sobie, że może warto by w końcu zainwestować w jakąś mapę czy coś... Tylko czy w świecie czarodziejów w ogóle istnieją normalne mapy? Im dłużej przebywała w magicznym świecie, tym więcej rzeczy ją zaskakiwało. Na przykład dzisiaj zafascynowała ją wierzba, stojąca na błoniach. Niby widziała ją już wcześniej, ale jakoś nigdy nie zwracała na nią szczególnej uwagi. No i gdyby nie to, że akurat tego dnia dostrzegła w niej coś niezwykłego i po prostu musiała ją narysować, to teraz nie włóczyłaby się po zamku, szukając właściwej drogi. Na którym w ogóle była piętrze? Drugim? A może trzecim?
Westchnęła i skręciła za róg. Przeszła kilka kroków, a potem zamarła bez ruchu. Przy oknie stał jakiś starszy chłopak, wyglądający na jednego z prefektów. No po prostu świetnie. Czy można mieć aż takiego pecha? W dodatku był ze Slytherinu, jeszcze lepiej. Mając nikłą nadzieję, że może jakimś cudem jej nie zauważył, powoli zaczęła wycofywać się z powrotem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan Avery
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Lis 13, 2014 5:12 pm

Przewrócił oczami, słysząc ruch za swoimi plecami. Czyżby jednak Filch? Nie, nie brzmiało to jak kroki woźnego - ani w ogóle żadnego mężczyzny. Były zbyt ciche, jakby bardziej... delikatne? Odwrócił się powoli w stronę przybysza, a raczej przybyszki.
Popatrzcie, co też kot przyniósł.
Jasne spojrzenie badawczo przesunęło się po osobie dziewczyny, lustrując każdy centymetr jej ciała z dziwną dokładnością. Nie wydawało mu się, aby kiedyś już się spotkali. Pamięć do twarzy miał całkiem niezłą, gorzej było z imionami i rocznikami. Na pewno nie była z jego domu, gdyby było inaczej kojarzyłby ją chociażby z widzenia. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem, patrząc jak nieznajoma powoli wycofuje się w stronę, z której przyszła. Nie, nie uciekaj. Przynajmniej nie bez przywitania się, to ponoć niekulturalne. Oczywiście w tym wypadku wyłącznie według Avery'ego i jego dzisiejszego widzimisię.
- Chyba nie zajmuję aż tak dużo miejsca żeby nie można było mnie wyminąć na korytarzu?
Rzucił w stronę dziewczyny, nie przestając świdrować jej spojrzeniem. Oczywistym było, iż oczekuje, że ta do niego podejdzie, a nie czmychnie za róg. Czy tak właśnie czuł się Filch kiedy natykał się na uczniów przebywających na korytarzach tuż przed ciszą nocną? Zabębnił palcami o parapet, wyraźnie rozbawiony własnymi myślami.
Gratulujemy poczucia humoru, Avery.
Zdecydowanie powinieneś zająć się swoimi sprawami, mianowicie listem, który wciąż wyglądał jakbyś wydarł go psu z pyska. Zdawać by się mogło, że sprawa ta całkowicie wyleciała mu z głowy. Co w sumie nie rozmijało się specjalnie z prawdą. Pojawienie się nieznajomej na korytarzu chwilowo, aczkolwiek skutecznie wybiło mu obowiązki rodzinne z głowy.
Wzorowy prefekt? Bynajmniej. Prędzej przemawiało przez niego znudzenie i chęć zajęcia się czymś innym niż tym co miał zaplanowane na dzisiejszy wieczór. Na Merlina, to już zaczynało u niego podpadać pod zachowanie schematyczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cirilla Turner
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Lis 13, 2014 8:14 pm

No pięknie, po prostu pięknie. Teraz już raczej się nie wywinie... a raczej na pewno się nie wywinie. Mogłaby jeszcze zacząć uciekać, ale miała dziwne wrażenie, że na nic by to się nie zdało. Przygryzła wargę i podeszła nieco bliżej. Przez chwilę uważnie przyglądała się chłopakowi. No tak, typowy ślizgon. Blady, całkiem wysoki i bardzo widocznie pewny siebie. No to koniec. Zwróciła jednak uwagę na kartkę, leżącą na parapecie. Może jednak jest jakaś szansa? Może stwierdzi, że ma ważniejsze sprawy na głowie i nie warto marnować cennego czasu na wałęsającą się po korytarzach piątoklasistkę i zostawi ją w spokoju? Taaa, raczej marne szanse. Nie sądziła, żeby mógł tak łatwo jej odpuścić, szczególnie jeśli dowiedziałby się, że nie jest czystej krwi.
- Do godziny policyjnej zostało jeszcze dziesięć minut. - powiedziała, licząc, że może chociaż odrobinę jej to pomoże. Sama nie była pewna ile dokładnie zostało czasu, ale wydawało jej się, że może to być mniej więcej tyle. Nie powiedziała nic więcej, bo niby co mogłoby to być? Mogła jeszcze tylko błagać, żeby nikomu nie doniósł, albo mogła udawać, że wszystko w porządku. Czasem żałowała, że nie ma zdolności aktorskich. Teraz, ktokolwiek by na nią spojrzał, zobaczyłby wyraźnie, że jest niepewna siebie, wystraszona i zagubiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan Avery
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Lis 13, 2014 9:01 pm

Skrzyżował ręce na piersi, patrząc jak dziewczyna zbliża się do niego. Uśmiech nie schodził z wąskich warg chłopaka, nadając mu tym samym sympatyczny wyraz twarzy - przyjacielski i ciepły. Właśnie to odróżniało go od większości Ślizgonów; mimika Jonathana była w porównaniu do ich nad wyraz rozwinięta, nie ograniczała się wyłącznie do pogardliwych grymasów i złośliwych uśmiechów. Nie można było nazwać go stereotypowym przedstawicielem Slytherinu. Nie raz zdarzyło się słyszeć, iż jest owieczką wśród kłębowiska węży. Za każdym razem bawiło go to tak samo, możecie wierzyć mi na słowo. Do tego było mu cholernie na rękę - jako syn ściganego i znanego w magicznych kręgach śmieciożercy nie pragnął skupiać na sobie negatywnej w oddźwięku uwagi. Szczególnie, gdy stało przed nim tak ważne do wykonania zadanie.
Trzeba przyznać, że swoją rolę grał doskonale. Uprzejmy, pomocny i mogący pochwalić się nieskazitelnymi manierami. Nie trzeba chyba dodawać, że wyłącznie oficjalnie? Niestety.
Zmarszczył brwi, słysząc odpowiedź na swoje pytanie. Godzina policyjna? Nie zrozumiał do końca o co jej chodziło. Czyżby o ciszę nocną? Chyba tak, wywnioskował to z kontekstu. Swoją drogą, cóż to za godzina policyjna? Jako czystokrwisty czarodziej nie miał do czynienia z czymś takim jak policja, więc to pojęcie było dla niego niekoniecznie jasne i klarowne.
- Godzina policyjna?
Mimo swoich domysłów powtórzył za nią nurtującą go kwestię, unosząc przy tym jedną brew i spoglądając na dziewczę z zainteresowaniem widocznym w bladych oczach. Wydawała się strasznie niepewna i wystraszona, niepotrzebnie zresztą. Nie połykał w całości, co najwyżej kąsał kawałek po kawałku, a i to nie zdarzało się zbyt często.
- No, nieważne w każdym bądź razie. Według mojego zegarka za niecałe sześć minut zapada cisza nocna. Teraz w sumie za pięć, ale nie będziemy przecież tacy drobiazgowi. Z doświadczenia za to wiem, że nijak nie uda Ci się dotrzeć w tym czasie do swojego pokoju wspólnego.
Oparł się wygodniej o parapet, nie spuszczając spojrzenia z osoby dziewczyny. Nie należała do żadnego czystej krwi rodu, tego był już pewien. Mogła być więc albo półkrwi albo szlamą, nie było to dla niego w tym momencie szczególnie istotne. Liczyło się wyłącznie to, iż nie pochodziła ze Slytherinu, więc nie miałby wyrzutów sumienia jeśli musiałby potrącić jej jakieś punkty. Ravenclaw miał ich i tak za dużo, jak na jego gust.
- Co zrobimy z tym fantem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cirilla Turner
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Lis 13, 2014 9:42 pm

Dobra, może jeszcze nie było aż tak źle. Uśmiechał się i wyglądał tak, jakby był przyjaźnie nastawiony. Nie był aż tak typowym ślizgonem jak jej się wydawało. Co oczywiście nie oznaczało jeszcze, że można mu ufać. Pozory aż nazbyt często bywają mylące. Zresztą, nie ukrywajmy, żeby zdobyć zaufanie Ciri, trzeba by się naprawdę nieźle namęczyć. Pomijając już sam fakt, że była potwornie nieśmiała i zamknięta w sobie. Po prostu jej życie nigdy nie było łatwe i spotkało ją w nim wiele przykrości ze strony innych, więc trudno jej się dziwić.
- Cisza nocna. - poprawiła się, spuszczając wzrok. Niby mała różnica, a już zapewne mógł domyślać się, że nie jest czystej krwi. Jednak nie wydawał się jakoś specjalnie tym przejmować. Chyba można było uznać to za dobry znak.
No cóż, niestety chłopak miał rację. Nie zdążyłaby wrócić do dormitorium, zapewne nawet wtedy, gdyby znała drogę. Tak, mapa zdecydowanie by jej się przydała. Albo jakieś zaklęcie, czy coś... Musi o tym koniecznie poczytać w bibliotece. Wzruszyła ramionami, nie bardzo wiedząc co powiedzieć. Chłopak wyglądał, jakby był przyjaźnie do niej nastawiony, ale to nie sprawiało, żeby czuła się jakoś szczególnie pewniej. Faktem pozostawało to, że przyłapał ją w nocy na korytarzu, a ona chyba nie miała nic, co mogłoby ją usprawiedliwić. Chyba że wystarczającym usprawiedliwieniem byłoby natchnienie i potrzeba narysowania wierzby, w co szczerze wątpiła. Nie przypominała sobie, żeby spotkali się kiedyś na którymś z kółek artystycznych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan Avery
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Lis 13, 2014 10:15 pm

Wydawał się nieco zawiedziony postawą dziewczyny, nie zapewniała mu takiej formy rozrywki jakiej oczekiwał. Była cicha, zlękniona i pełna niepewności. Nie przepadał za podobnym typem ludzi, zbyt mocno różnili się od niego samego, powodując często zniecierpliwienie czy też irytację. Liczył na coś więcej z jej strony, jakieś wytłumaczenie czy też próbę przekonania go, iż jej obecność tutaj jest bardzo przypadkowa i bardzo chwilowa, a odjęcie punktów Ravenclawowi idiotyczne. Co dostał w rzeczywistości? Nic, zupełnie nic. Chociaż nie, poczekajmy. Uznała, że ma rację także teoretycznie powinien czuć się usatysfakcjonowany. Jednak daleko było mu do tego, ukaranie dziewczyny nie miało dla niego specjalnego znaczenia. Szczerze powiedziawszy zaczepił ją wyłącznie ze znudzenia, innym razem zapewne puściłby ją bez mrugnięcia okiem. Nie należał do szczególnie gorliwych prefektów, swoje obowiązki traktował raczej nieszczególnie poważnie. Nie bawiło go upominanie innych, chyba że było wstępem do rozpoczęcia rozmowy. Tak jak w tym przypadku. Chociaż jeżeli o niego chodzi nie wiedziałby czy ich wymianę zdań w ogóle można pod nią podciągnąć.
- Dziewczyno, trochę więcej współpracy. Poza tym naprawdę spojrzenie mi w oczy nie powoduje przemienienia się w kamień, możesz wierzyć na słowo.
Pokręcił głową, krótko kwitując jej ciągłe wpatrywanie się w posadzkę. Nie mógłby uwierzyć, iż ta jest ciekawszym elementem niż on sam. Chociaż zapewne niejeden złośliwy miałby na ten temat inne zdanie, to nie pozostawia wątpliwości. Tak samo jak to, że brak pewności Krukonki mocno rzucał się w oczy już w ciągu pierwszych paru chwili w jej towarzystwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cirilla Turner
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Korytarz   Czw Lis 13, 2014 10:32 pm

Współpracy? Z Ciri może być ciężko. Była baaardzo ciężkim przypadkiem. Jej samej trudno byłoby określić, czemu kontakt z innymi sprawia jej aż takie kłopoty. Czasem w głowie kłębiło jej się całe mnóstwo myśli, zdań, opowieści i marzyła, żeby móc komuś o tym wszystkim opowiedzieć, ale kiedy miała już okazję, żeby się odezwać, po prostu milczała. A w tej sytuacji już szczególnie trudno było jej coś z siebie wydusić. Bała się, że Ravenclaw może stracić punkty tylko i wyłącznie przez to, że zachowała się jak kompletna idiotka i zabłądziła. Jednak, kiedy chłopak odezwał się ponownie, zmusiła się, żeby powoli podnieść wzrok.
- Zabłądziłam. - powiedziała, patrząc mu w oczy. Miały ciekawą, jasnoniebieską barwę. Podobno oczy są odzwierciedleniem duszy człowieka. Nawet jeśli tak jest, to Cirilla raczej nie była jedną z tych osób, które potrafią coś z nich odczytać. - Malowałam wierzbę i... - Pokręciła głową, mając wrażenie, że takie tłumaczenie raczej nic nie da. Malowała wierzbę... i co dalej? Niby jakie to usprawiedliwienie? Mogłaby wymyślić jakąś historyjkę, ale niestety nie potrafiła zbyt dobrze kłamać. A prefekt wyglądał jej na kogoś, kto z łatwością może poznać kłamstwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jonathan Avery
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Lis 14, 2014 12:34 am

Westchnął ledwie słyszalnie, rozkrzyżowując ręce i opierając dłonie o krawędź parapetu. Nic z tego nie będzie, rozmowa z dziewczyną była zbyt mozolna żeby móc mu się spodobać. Wyciąganie z niej każdego pojedynczego słowa nie sprawiało przyjemności, tak samo jak fakt, iż wydawała się szczerze przestraszona konsekwencjami tego spotkania. Wiele można było zarzucić Avery'emu, jednak pastwienie się nad słabszymi bynajmniej do takowych rzeczy nie należało. Nie bawiło go pogrywanie z nierównym sobie przeciwnikiem, nie widział w tym większego sensu i szczerze pogardzał osobami, dla których było to czymś odprężającym i pomagającym w walce z własnymi kompleksami. Nie zamierzał więc dłużej męczyć Krukonki, szczególnie że wydawała się naprawdę zagubiona i zlękniona. Na Merlina, kto by się tego po tobie spodziewał, Jon.
- Malowałaś wierzbę, a później zabłądziłaś w drodze do dormitorium. Wiesz co? Jak tak na Ciebie patrzę, moja droga, to jakoś specjalnie mnie to nie dziwi - uśmiechnął się nieco ironicznie, zwracając się do dziewczyny zwrotem powszechnie przez niego używanym w stosunku do płci przeciwnej.
Mamy więc do czynienia z artystką! No proszę, proszę. Bardzo mu to do niej pasowało; zagubiona, przestraszona, twórcza dusza. Materiał idealny do podziwiania z oddali, niekoniecznie świetna towarzyszka do wieczornych konwersacji. Typ osobowości, z którym Jonathana kompletnie nic nie łączyło. W zamyśleniu przeczesał długimi palcami włosy, całkowicie przy tym niszcząc schludną fryzurę.
- Prefekci sprawdzają korytarze głównie do trzeciego piętra. Na piątym często o tej porze pałęta się Filch, więc radziłbym pokonać je szybko. A później już z górki, nie powinnaś stracić żadnych punktów w drodze do dormitorium - westchnął cicho, uderzając wskazującym palcem prawej dłoni w kopertę leżącą na parapecie.
Nie do wiary, Avery udzielający bezinteresownej, a na dodatek przydatnej rady. Sam z siebie, bez przymusu. Widocznie wcale nie był aż tak pozbawiony empatii, jakby z pozoru mogło się wydawać. Chociaż z drugiej strony kto nie ulitowałby się nad stworzeniem tak niepewnym siebie jak Cirilla? Wystarczyło spojrzeć na tą bladą, chudą i uciekającą na boki spojrzeniem postać żeby stracić w sobie chęci do jakiegokolwiek pogrywania z nią.
Niewyraźnie uśmiechnął się jeszcze raz w stronę dziewczyny, po czym skinąwszy jej głowę, zabrał swoją kopertę z parapetu i oddalił się powolnym krokiem.

/zt


Ostatnio zmieniony przez Jonathan Avery dnia Sob Lis 15, 2014 6:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cirilla Turner
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Lis 14, 2014 4:06 pm

Przez chwilę patrzyła się na niego, kompletnie zaskoczona. Myślała, że ma naprawdę mocno przechlapane, a tu proszę. Miła niespodzianka. Nie dość, że nie straci punktów, to jeszcze dostała wskazówki, które pomogą jej dotrzeć do dormitorium.
- Dziękuję. - powiedziała po chwili z wdzięcznością, zdobywając się nawet na lekki uśmiech. Może nie wszyscy ślizgoni są aż tacy źli? W każdym razie, wiedziała, że ma u chłopaka mały, ale zawsze, dług. Jeśli kiedykolwiek ją o coś poprosi, to z pewnością udzieli mu pomocy. Chociaż, z drugiej strony, czego ktoś mógłby od niej chcieć? No, ale nigdy nic nie wiadomo.
Ostatni raz obrzuciła chłopaka spojrzeniem, żeby dokładniej go zapamiętać i powoli zaczęła iść w kierunku, w którym chyba powinny znajdować się schody, wciąż nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście. Gdyby wpadła na Filcha, to raczej by jej tak nie odpuścił. A raczej na pewno. Teraz musi być tylko nieco bardziej ostrożna i nie wpaść już na nikogo więcej. No i następnym razem w ogólne musi bardziej uważać i pilnować czasu. No i koniecznie załatwić tę mapę, bo bez tego, jak widać, ani rusz.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elizabeth Cook
avatar


avatar
Duch

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Lis 17, 2014 9:09 pm

Swoje nogi skierowała ku korytarzowi na trzecim piętrze. Leniwie szła przed siebie poprawiając swoją torę, którą miała na ramieniu. Po chwili przystanęła, zsunęła torbę i wcześniej wyciągnęła z niej podręcznik do Obrony Przed Cazrną Magią. Zaczęła studiować książkę, pamiętając jakie były ostatnie lekcje, chciała po prostu chciała to wszystko sobie utrwalić. W takim miejscu chodziło sporo uczniów, ale jedynie od sali do sali bo było już trochę chłodniej,a dzięki temu będzie miała chwilę spokoju. Ciekawe na jak długo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Liadon Ichimaru
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pon Lis 17, 2014 11:06 pm

Rany już się pogoiły a z ust zniknął rdzawy posmak. Był już na najlepszej drodze do wydobrzenia, dlatego znowu zaczął wypełniać swoje obowiązki. Dyżury na korytarzach były chyba najnudniejszą częścią tych obowiązków. Chociaż od czasu do czasu zdarzały się jakieś ciekawe ekscesy, to przez większość czasu tłum błądzących uczniów go przytłaczał. Tym razem było nieco lepiej, bo mróz wygonił większość z nich do klas. Nieliczni przemykali w ciepłych płaszczach. W oko jednak wpadła mu dziewczyna. Był przekonany, że już złapał ją na jakimś łamaniu przepisów. Teraz wyglądała jednak na nieco zagubioną.
-Przepraszam, może w czymś pomóc?- Zapytał podchodząc. Wtedy sobie przypomniał, że poznał ją w czasie bożego narodzenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Tajemniczy korytarz
» Korytarz w lochach
» Korytarz na II piętrze
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart [schowany na czas wakacji] :: Tereny zamkowe :: III piętro-