Share
Go down

Korytarz

on Sro Sty 29, 2014 10:39 pm
First topic message reminder :

Korytarz na III piętrze, taki jak każdy inny w Hogwarcie - gdzieniegdzie rzeźby i posągi. Na ścianach obrazy, na nich z kolei ruszające się postacie zajęte swoimi sprawami. Gdzieś nawet stoi zbroja, przy której ma się wrażenie, że porusza się za Twoimi plecami.


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 1:14 pm
"Lubi słuchać... I to ma być odpowiedź?"
Nie wnikał, nie obchodziło go to aż tak bardzo. Nawet, gdyby puchonka była zafascynowana historią, nic by to nie zmieniło. Już dawno temu Iryś obiecał nie przeszkadzać w szkolnych zajęciach i z sobie tylko wiadomych przyczyn trzymał się raz danego słowa, choć nie groziły mu żadne konsekwencje. W końcu nawet w jego najdzikszych latach nie byli w stanie go pojmać, ani wygonić, mimo najszczerszych chęci. Jednak mimo tej bezkarności starał się przynajmniej w godzinach lekcyjnych nie zaglądać do zajętych sal, skupiając się na poszukiwaniach wagarowiczów czy spóźnialskich. Zwłaszcza o tych drugich nie było trudno z rana.
- A nie tego właśnie oczekujecie? - spojrzał na nią ponownie, tym razem z lekkim zdziwieniem malującym się na bladej twarzy. - Macie całe święto poświęcone straszeniu, a w każdej waszej książce duchy są tylko do brzęczenia łańcuchami i zawodzenia po nocach. Sami siebie straszycie dla żartów, kiedy tylko znajdzie się okazja. Lubicie się bać. - wyszczerzył swoje zaostrzone ząbki, przykuwając uwagę dziewczyny, która po chwili mogła poczuć jak coś miękkiego łachocze ją w kark i przesuwa się na obojczyk. Czarny, koci ogon, który niczym wąż owinął się wokół jej szyi, aby zniknąć tak nagle jak się pojawił. - Zwłaszcza, gdy wiecie, że nic wam nie grozi. Bo to tylko żarty... - droczył się z nią, lubił ten zastrzyk energii jaki wiązał się z napływem adrenaliny do ludzkich żył. W połączeniu z pozytywną atmosferą był jak cocktail, który dawał mu siły na najzuchwalsze akcje. Wtedy czuł, że naprawdę istnieje! Nie dziwne, więc, że najchętniej spędzał czas z postaciami pokroju huncwotów, dla których przyjemność zawsze wiązała się z ryzykiem.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 1:42 pm
Od sześciu lat Addyson nigdy nie wagarowała i nie była spóźniona na zajęcia, mimo tego, że ruchome schody dość często robiły jej psikusy, tak jak dzisiejszego dnia. Nic więc dziwnego, że przez tyle lat nie miała takiego "szczęścia", żeby natknąć się na Irytka. Idąc na lekcję, zawsze starała się być w grupie, albo przynajmniej trzymać się innych uczniów, żeby w razie kłopotów móc otrzymać pomoc.
-Nigdy nie przepadałam za przebieraniem się i straszeniem innych. Zazwyczaj to ja byłam straszona.
Nie potrafiła już zliczyć, ile razy została przestraszona przez starszego brata. Chłopak uwielbiał wyskakiwać na nią zza rogu lub straszyć po nocach trzaskając i szurając po drzwiach do jej pokoju. Życie Addyson uspokoiło się dopiero wtedy, kiedy wyjechał do Hogwartu.
Wzdrygnęła się mocno, kiedy poczuła jak coś oplata się wokół jej szyi. Pozwoliła sobie na jeden jedyny rzut oka na swój kark i od razu tego pożałowała. Ogon. Koci ogon. Wzięła gwałtowny wdech powietrza, blednąc na całej twarzy. Dopiero kiedy czarny ogon znikł, odsunęła się daleko od poltergeista. Nienawidziła kotów. Widząc choćby tylko kawałek z ich futrzanego ciała, drętwiała nie mogąc się ruszyć.
-Nie rób tak.
Szepnęła na wydechu, wlepiając w niego duże z przerażenia oczy.



Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 2:01 pm
Dobra passa musiała kiedyś minąć. Sześć lat bez trafienia na Irytka i tak stanowiły niezły wynik, ale wszystko co dobre musi się kiedyś skończyć.
- Może to dlatego, że jesteś łatwym celem? - nie dał jej uciec, nawet te parę metrów. Gdy skończyła się od niego odsuwać, nie zdążyła mrugnąć, gdy już był znów przy niej, tym razem z drugiej strony. - Miau. - znowu się uśmiechnął, po czym zaśmiał z jej przesadnej reakcji. Była na swój sposób urocza, zupełnie jak Kaylin! Takie mniej waleczne zastępstwo krukonki z którą tak lubił spędzać czas. Zaczynał przekonywać się, że od tej chwili nie da już Addyson wolnego dnia, gdyż była zwyczajnie zbyt miłym towarzystwem! I tylko to ukłucie niekłamanego przerażenia psuło mu nastrój. Lubił strach, nawet jeśli nie był tego do końca świadom, to przecież miał upodobania typowe dla jego gatunku. Mimo to wolał radość i szczęście, albo przynajmniej zadowolenie, dlatego zszedł nieco z tonu i powracając do swojej całkowicie normalnej postaci, objął młodą przyjacielsko ramieniem. - No, już. Przecież cię nie podrapię. Zobacz! - pokazał jej wolną rękę z równo przyciętymi, krótkimi paznokciami. W tej samej chwili jego druga dłoń, spoczywająca swobodnie na jej talii, zaostrzyła się o komplet ostrych jak brzytwa pazurów.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 2:27 pm
Zapewne gdyby nie schody, które zaprowadziły ją na trzecie piętro, do teraz nie spotkałaby się z Irytkiem i nie stanęła z nim oko w oko.
Podskoczyła z piskiem, kiedy poltergeist zmaterializował się obok niej, miaucząc jej wprost do ucha. Nikt w zamku, oprócz jej brata, nie wiedział o jej fobii. Nawet jej najlepszy przyjaciel, który miał kota. Zawsze udawało jej się wykręcić z rozmowy z nim, kiedy puszysty kocur znajdował się w pobliżu. Dlatego też najbezpieczniej czuła się w bibliotece. Tam jeszcze nigdy nie natknęła się na żadnego kota i miała cichą nadzieję, że tak pozostanie. Wiedziała, że jeżeli Irytek dowie się o jej dziwnym zachowaniu, gdy tylko widzi koty, następnego dnia cały zamek będzie huczał o Puchonce, która boi się uroczych kotków.
Za jego namową spojrzała na normalnie wyglądającą rękę. Wzrok przeniosła dość szybko na drugą dłoń, która leżała na jej talii. Od razu tego pożałowała.
-Nie chce patrzeć.
Z jękiem wypuściła z rąk książkę i szybko zasłoniła twarz łącznie z oczami. Nie mogła i nie chciała dłużej wpatrywać się w zmienioną rękę Irytka. Ostro zakończone pazury, wywołały u niej silne dreszcze.



Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 2:51 pm
To nie tak, że wiedział o jej fobii. Akurat poruszał tematykę Halloween, a z tym świętem niezmiennie kojarzy się czarny kocur, zwłaszcza w towarzystwie wiedźmy, jaką przecież Addy była. Dopiero jej strach powiedział mu wszystko to, co tak skrzętnie ukrywała. I wcale się nie myliła, bojąc się plotek na ten temat. Iryś nie wierzył w to by coś jego pokroju mogło mieć sumienie, więc i nie robił sobie wyrzutów, gdy dla zabawy psuł komuś reputację. W końcu robił to tylko dla śmiechów i poklasku, jak zawsze. Mimo to robił coraz więcej wyjątków, nawet co do Addy, chociażby oddając jej książkę, kiedy mógł bez problemu z nią uciec. Czy istniała szansa, że zachowałby tak wstydliwe informacje o niej tylko dla siebie, gdyby znów go ładnie poprosiła?
- Awww, jestem aż taki brzydki? - wykrzywił usta w podkówkę. Miał już właściwie pewność co do swojej teorii, ale chciał ją jeszcze troszkę podręczyć... Kiedy chowała twarz za dłońmi, przypominała mu kogoś. Pomimo całych wieków pełnych rozstań, dopiero drugi raz naprawdę było mu kogoś brak. I z dziecięcą naiwnością uznał, że jeśli znajdzie zastępstwo, będzie mu łatwiej to znieść. Tylko rumieńców brakowało, ale na to znał sposób. Nachylił się blisko szatynki, pozostawiając ledwo milimetry między swoją, a jej twarzą. - Hmm? Spójrz mi w oczy i to powiedz... - zabrał jedną z jej dłoni z twarzy, przewiercając ją ostrym spojrzeniem swych czerwonych ślepi, których źrenice zwęziły się do dwóch, cienkich kreseczek, tak podobnych do kocich...


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 3:53 pm
Minęło już kilka dni, odkąd ostatni raz widziała się z Irytkiem. Sama nie wiedziała, co właściwie się wtedy stało. Było między nimi bardzo dobrze, miło i w pewien sposób przyjemnie (choć sama nie potrafiła określić z jakiego powodu), aż w końcu poltergeist zniknął mówiąc, że nie będzie jej więcej niepokoił. To wtedy też, zostając w tym pokoju sama, po raz pierwszy przez niego zapłakała.
Zastanawiała się, czym uraziła go aż tak, by zniknął. I to zniknął na dobre - do tej pory bowiem nie pojawił się nigdzie w jej okolicy. Z początku sądziła, że jeżeli da mu czas to sam ją znajdzie, jednak myliła się. Dni mijały, a po Irytku ani śladu.
Z rana więc udała się do sali z lustrem, gdzie przesiedziała kilka godzin wpatrując się w białą narzutę i zastanawiając, czy się tam pojawi. Cały czas drżała z przejęcia i układała w głowie zdania, które miała zamiar mu powiedzieć. Nikt jednak nie przyszedł.
W końcu się poddała i postanowiła rozprostować nogi. Była dziewczynką, która czekała, ale nie mogła czekać wiecznie w jednej pozycji. Miała w planach wrócić do pokoju jak tylko pozbędzie się tego nieznośnego uczucia drętwienia w każdej kończynie, jednak jej plany musiały ulec zmianie. Gdy wkroczyła na korytarz trzeciego piętra usłyszała głosy rozmawiających ze sobą osób. Chciała więc przejść kolo nich jak najciszej, niezauważona, bo nie lubiła zwracać na siebie uwagi. Gdy jednak jej oczom ukazał się widok nachylającego nad jakąś Puchonką Irytka stanęła w miejscu kilka kroków przed nimi. Książki, które miała ze sobą wyleciały jej z rąk robiąc przy tym hałas słyszany chyba w każdej sali na piętrze, a ona nawet nie spróbowała się po nie schylić.
Tak jak myślała, nawet dla Irytka nie była wyjątkowa.



dziennik|wikipedia|theme

Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 4:52 pm
Pokręciła przecząco głową, wciąż zasłaniając swoją twarz. Nie chciała spojrzeć na Irytka, bojąc się, że zauważy coś więcej niż zwyczajną twarz psotnika. Kolejne, kocie dodatki mogłyby spowodować, że zemdleje i będzie miała drobny problem leżąc na szkolnym korytarzu.
Spojrzała zaskoczona na Irytka, gdy nagle nachylił się niebezpiecznie blisko jej twarzy. Mimo, że była blada na jej policzki wpłynął delikatny czerwień. Czy on musiał być tak blisko niej?!
Przełknęła ślinę otwierając usta, żeby coś powiedzieć. Na całe szczęście była tak zapatrzona w czerwone tęczówki poltergeista, że nie zauważyła zmiany jego źrenic.
Odskoczyła przestraszona, kiedy niedaleko niej, a raczej całkiem blisko rozległ się hałas spadających książek. Wlepiła przestraszone spojrzenie w krukonkę, automatycznie odskakując od Irytka. Bała się, że poltergeist postanowi powiedzieć o wszystkim dziewczynie z piątego roku. Nie zdążyła go nawet poprosić o to, aby tego nie robił.



Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 5:44 pm
Ha, wiedział co zrobić, aby dostać to czego chciał! Niemal od razu na jasnych policzkach pojawił się zauważalny pąs, jednak nawet teraz brakowało mu orzechowej nutki w tęczówkach i słodkich, miodowych loków. Addy mogła być rozkoszna do bólu, chować się i rumienić jak Kay, ale nigdy nią nie zostanie. Był to jednak fakt z którym Irytek musiał się uporać sam, gdyż nie zapowiadało się, aby jeszcze kiedyś miał okazję spotkać...
Na dźwięk upadających tomów momentalnie odwrócił twarz. Był tak pochłonięty nową ofiarą, że nie wyczuł zbliżającej się osoby, której z taką łatwością do tej pory unikał. W pierwszym odruchu chciał zniknąć, wciąż zdecydowany schodzić blondynce z drogi. Lecz kiedy Kay pękało serce (o czym jeszcze nie wiedział), zaś puchonka spanikowała na całego, on, pośrodku tego rabanu, oberwał mocniej niż kiedykolwiek dotychczas. Aż mu się słabo zrobiło, a cały dobry nastrój uleciał. Podniósł się na równe nogi, nie spuszczając wzroku z krukonki.
- Nie uciekaj. - zaczął, powoli cofając się do tyłu, w stronę przerażonej szóstoklasistki. - Zaraz sam zejdę ci z drogi... - zapewnił ją poważnym tonem. Było to do niego zupełnie niepodobne, przynajmniej dla postronnej osoby takiej jak puchonka, która nie miała jeszcze okazji widzieć poltergeista ustępującemu przed kimkolwiek, a zwłaszcza żywym. On jednak nie zamierzał narzucać się Kaylin, której na sam jego widok książki wypadały z rąk. Jak bardzo musiał jej przeszkadzać, że nawet nie schyliła się by je podnieść, tylko wgapiała w niego z niemym żalem? Raz nie zniknął na czas, gdy przechodziła i już wydawała się gotowa brać nogi za pas. W jakiś sposób go to bolało, ale zrzucał to na karb negatywnych uczuć, które nigdy nie były dla niego przyjemne w odbiorze. Bo przecież nie mogło to być nic innego, prawda? - Uspokój się. - mruknął do Add, gdy był już tuż obok niej. - I nie zapomnij swojej zabawki. - wcisnął jej podręcznik, który wcześniej zostawiła na podłodze, a który w niewytłumaczalny sposób znalazł się w jego rękach. Spojrzał na nią z lekkim uśmiechem, który w jego wypadku mógł znaczyć dosłownie wszystko, po czym zniknął, gotów przeczekać aż do odejścia tak zniesmaczonej jego obecnością Kaylin.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 6:42 pm
Bicie serca.
Jedyne, co w tej chwili było dla niej dostrzegalne to przyspieszone bicie serca, które świadczyło o tym, że jeszcze żyła. Że jeszcze nie przestała oddychać, choć przez chwilę miała wrażenie, że tak właśnie się stało. Brązowe tęczówki lustrowały Irytka, prawie w ogóle nie zwracając uwagi na obecną przy nich Puchonkę, a w kącikach oczu pojawiły się zalążki łez, które lada moment mogły stworzyć prawdziwą Amazonkę płynącą po policzkach Krukonki.
Kaylin nie potrafiła zrozumieć, dlaczego Irytek zostawił ją wtedy w sali i dał jasno do zrozumienia, że ich spotkania się już więcej nie powtórzą. Może była naiwna, ale naprawdę chciała wierzyć, że w pewien sposób udało im się zaprzyjaźnić. Że coś dla siebie znaczyli, mimo jego ciągłych zapewnień, że nie ma uczuć. Teraz jednak zdawało się, iż cały czas mówił prawdę a ona, mimo płonnych nadziei, była dla niego nikim szczególnym. Kolejną piątoklasistką, którą zabawił się przez chwilę i zostawił w poszukiwaniu innej.
W tym momencie przyjrzała się nieznanej sobie dziewczynie i myślała, co je różniło. W czym Puchonka była od niej lepsza? Może była zabawniejsza, albo po prostu przyjemniejsza w obyciu? Nie irytowała tak bardzo jak Kaylin? A może nie przynudzała swoimi głupimi opowieściami z nic nie znaczącego życia? A może właśnie była do niej bardzo podobna, tylko po prostu nowa? Czyżby Wittermore już mu się znudziła?
Natłok pytań sprawił, że nie była w stanie ogarnąć sytuacji, która działa się przed jej oczami. Schyliła się bardzo powoli po swoje książki, każdą z nich głaskając po grzbietach jakby przepraszając za to, że je upuściła. Głos poltergeista zagrzmiał jej w głowie i dopiero po kilku sekundach podniosła głowę patrząc na niego zaskoczona.
- Nie uciekaj? To do mnie? - Zapytała drżącym ze zdenerwowania i nadchodzącego płaczu głosem. Podniosła się natychmiast i wymierzyła w niego palcem zirytowana. No proszę, nowe doświadczenia! Któż wcześniej widział wkurzoną Wittermore?
- Co ty sobie w ogóle myślisz, zostawiłeś mnie w tamtej sali. SAMĄ. - Zaczęła swój wywód. Miała bardzo, bardzo zły tydzień i wszystko po prostu w niej puściło. Gdy zniknął nadal do niego mówiła podejrzewając, że swoim zwyczajem jeszcze się nie oddalił.
- Czekałam na ciebie tyle godzin przed tym przeklętym lustrem, a ty w tym czasie znajdujesz sobie inną do zabawy? Do tych żartów, których podobno nie robisz nikomu innemu? Co ja ci takiego zrobiłam, co? - Zapytała lekko podnosząc głos. Prawdę mówiąc, jak na nią to był całkiem wysoki poziom zdenerwowania. Dopiero po chwili spojrzała na Addy i przygryzła wargę.
- Przepraszam, nie przejmuj się mną. Miłej zabawy, wam obojgu. - Prychnęła i zaczęła iść w tylko sobie znanym kierunku.



dziennik|wikipedia|theme

Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 7:03 pm
I w tym momencie, biedna Addyson nie miała zielonego pojęcia, co ma teraz zrobić. Powinna uciec i dać dwójce ze sobą porozmawiać. Z niewiadomych jednak przyczyn, nogi przyrosły jej do posadzki i nie mogła ruszyć się z miejsca.
Kompletnie przestraszona i zdruzgotana zebrała się z ziemi i przygarnęła do siebie książkę, którą Irytek wcisnął w jej ręce. Wlepiła spojrzenie w buty, jednak usłyszała w głosie krukonki rozpacz? żal?
Wiedziała, że nie powinna wysłuchiwać się w słowa Kaylin, więc próbowała za wszelką cenę odciąć się od rzeczywistości. Powoli zaczęła się cofać idąc blisko ściany. Miała cichą nadzieję, że za nią nie pojawi się nagle żadna zbroja, na którą mogłaby wpaść. Zatrzymała się jednak szybko, gdy dotarły do niej słowa dziewczyny.
-Poczekaj! Przecież ja... Ja nic nie zrobiłam...
Zdziwiła się tym, że Irytek tak szybko znikł. On przecież nigdy nie odpuszczał. Wiedziała, że coś musiało się między nimi wydarzyć, jednak nie miała zamiaru się wtrącać. Najlepiej by było, gdyby jej tu nie było.



Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 7:30 pm
Słyszał to serce na tym pustym, cichym korytarzu. Widział łzy, które starały się zostać w miejscu, jakby ich rozlew świadczył źle o krukonce. Gdy brązowe oczy zwróciły się w stronę Addyson, nie bardzo wiedział czego Kay mogła się w niej doszukiwać. Przecież to on ją tak zezłościł, a puchonka była zwykłym przechodniem. Dopiero, gdy zabrał głos, jej wzrok powrócił na niego, tym razem z niewiadomych przyczyn pełen pytań i rodzącego się... gniewu? Biedak nie wiedział co go czeka, a oskarżycielsko wymierzony w niego palec i ostry ton, których właściwie nigdy nie był celem w tak osobistym stopniu, skutecznie zamknęły mu pysk aż do końca wściekłego wywodu. Nawet jak zniknął, dalej go rugała, jakby aż za dobrze poznała jego tanie sztuczki w tym jakże krótkim czasie, który razem spędzili. Nie widziała jego zszokowanej miny i tym lepiej dla niego, bo musiał wyglądać komicznie z rozdziawionymi ustami. Już wielokrotnie ochrzaniano go za wszelakie wybryki, ale dotąd tylko go to bawiło. W tej chwili nie było mu do śmiechu.
Pojawił się na jej drodze i złapał w ramiona, na tyle mocno by nie mogła mu się zbyt łatwo wyrwać. I nie ważny był świadek w postaci zmaltretowanej szóstoklasistki, której aura już zupełnie nie zwracała uwagi poltergeista. Addyson mogła uciec, zrobić im zdjęcie, czy zostać i oglądać przedstawienie podjadając prażoną kukurydzę. Teraz liczyła się tylko Kaylin i to co powiedziała.
- Czekałaś na mnie? - uśmiechnął się nienaturalnie szeroko, trzymając ją blisko przy sobie i nie odrywając od niej zachwyconego spojrzenia. Wróciła do komnaty z lustrem, chociaż zawsze uciekała z niej z płaczem! Był pewien, że ma go dość, a jednak poszła tam znowu, spodziewając się go zastać. Szczerze? Nie rozumiał jej za cholerę, ale nie miało to teraz najmniejszego znaczenia. Nie przejmując się czy ktoś ich tak zastanie, ani ewentualnymi konsekwencjami, oparł głowę o jej czoło i cicho zamruczał. - To takie urocze.
"No, właśnie, Kaylin Wittremore. Co ty mi zrobiłaś?"


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 8:39 pm
Odchodząc czuła, jak łzy, których genezy tak naprawdę sama nie rozumiała, zaczynają spływać po zaróżowionych zarówno od złości jak i zawstydzenia policzkach. Słyszała stukot swoich butów, bo na korytarzu nagle zrobiło się nieziemsko cicho. W myślach układała sobie plan jak najszybszego znalezienia się w dormitorium i schowania twarzy w poduszkę tak, by nikt nie zauważył tego, co się z nią stało. Większość Krukonów nie byłaby tym ani trochę zainteresowana, druga część potrafiłaby to jednak wykorzystać przeciwko niej na różne, perfidne sposoby.
Tego, co nastąpiło chwilę później nie mogła się spodziewać. Nie podejrzewała Irytka o takie zachowania, więc gdy jej nos obił się o jego ramię aż zadrżała przez chwilę myśląc, że może jednak zderzyła się ze ścianą. W ostatniej chwili poprawiła książki, które ponownie chciały wylecieć jej z rąk i uderzyć o posadzkę. Przez dosyć długi moment ocierała się nosem o jego klatkę piersiową, by wreszcie podnieść na niego wzrok. Wpatrywała się nań zaskoczona, niepewna i pełna pytań.
- Oczywiście, że czekałam! A co miałam robić, skoro sam nie przyszedłeś ani do dromitorium, anie nie złapałeś mnie na którymś z korytarzy. - Mruknęła na chwilę zapominając zupełnie o towarzyszącej im Puchonce. Teraz liczył się uścisk potergeista, jego twarz przy jej twarzy i pomruk, którego znaczenie wywołało na jej policzkach ogromny rumieniec. Mimo to, jedną wolną dłoń wsunęła pod jego marynarkę i przysunęła się nieznacznie.
- Daj spokój. - Dodała i dopiero zdała sobie sprawę, że maja obserwatora. - Ummm, chyba właśnie tworzymy materiał do plotek, Irytku. - Powiedziała cicho zastanawiając się, czy to był moment ich pogodzenia. Ale czy oni właściwie się o coś pokłócili? I choć nie wyjaśnili sobie spraw do końca miała wrażenie, że było już między nimi przyjemniej.
- Ach, przepraszam za to całe zamieszanie. Narobiłam sobie takiego wstydu. - Wyszeptała ledwie dosłyszalnie do Addyson zawstydzona całą sytuacją. Zwłaszcza, że wciąż znajdowała się w ramionach Irytka.



dziennik|wikipedia|theme

Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 9:12 pm
Była na tyle blisko obejmującej się pary, że słyszała wszystkie wypowiadane przez nich słowa, więc czuła się strasznie skrępowana. Wiedziała, że nie powinno jej tu być. Właściwie... Dlaczego jeszcze stała bezczynnie na korytarzu, wpatrując się w swoje buty?
Niespokojnie zaczęła bawić się rogiem, grubej okładki książki, którą kurczowo ściskała w dłoniach i przyciskała do swej klatki piersiowej. Gwałtownie uniosła głowę, kiedy krukonka zwróciła się do niej. Posłała jej jeden, niezręczny, ale pocieszający uśmiech. Nie wiedziała co innego miałaby zrobić w tym wypadku.
Addyson nie należała do osób, które lubią wtrącać się w życie prywatne innych.
-Możecie być pewni, że nikomu nic nie powiem...
Powiedziała po krótkiej ciszy i szybko odwróciła się na piętach. Chciała dać Irytkowi i Kaylin czas na rozmowę.
Szybko przemierzyła korytarz, potykając się w pewnym momencie o kraniec swej szaty. W końcu zniknęła zza zakrętem.

z.t



Re: Korytarz

on Sro Lis 04, 2015 9:43 pm
Sam by się nie podejrzewał o takie akcje, ale był jak żywioł i zawsze dawał się ponieść nurtowi wydarzeń. Nie inaczej było i w tej chwili, gdy tulił do siebie uczennicę, pomimo narastających szeptów zawieszonych portretów i wielkich jak spodki oczu zażenowanej całą sytuacją Addyson.
Bo Kaylin czekała! Gdy nikt nigdy za nim nie tęsknił, nikomu go nie brakowało. Podczas, gdy większość radowała się, kiedy dawał im spokój, w najlepszym wypadku żyjąc dalej bez żalu. Po tym jak dał sobie z nią spokój i skupił na szukaniu nowego towarzystwa, również "na chwilę", tak długą jak parę lat szkoły czy kilka dni udręk... Ona go szukała. A teraz, wtulona w niego, rumieniła się jak to miała w zwyczaju. I już wiedział, że nikt mu jej nie zastąpi, tak jak nikt nie mógł zastąpić tej pierwszej ważnej osoby, którą kiedyś miał przyjemność poznać. Nawet jeśli niedługo opuści Hogwart i być może nigdy nie wróci, on już je nie zapomni.
- Plotek...? - przywołała go do porządku, akurat, gdy dojrzał uciekającą w oddali puchonkę. Jeszcze będzie miał okazję ją podręczyć, na razie da jej spokój. Miał lepsze plany na tą chwilę. Uśmiechnął się nonszalancko, zabierając jedną rękę z talii blondynki i unosząc jej podbródek tak by dziewczyna patrzyła mu prosto w oczy. - Dopiero dam tym murom powody do plotek. - pstryknął palcami z tak donośnym echem, że odgłos rozniósł się na cały korytarz. Wszystkie malowane ślepia zwróciły się w ich stronę dokładnie w chwili, gdy uniósł krukonkę pół metra nad ziemię i delikatnie, zaskakująco czule(?) pocałował.


And how can the world want me to change
They're the ones that stay the same
They don't know me
Cause I'm not here

Re: Korytarz

on Czw Lis 05, 2015 12:04 pm
Kaylin była naprawdę cierpliwą dziewczyną, która potrafiła znieść wiele bez słowa. Potrafiła też czekać, w jednym miejscu godzinami na osobę, której potrzebowała. Nie miała wielu przyjaciół, sama uważała, że to przez fakt bycia specyficzną - w końcu nie każdy chciał się z nią zadawać. Profesor Bułhakow powiedział, że była to kwestia tego, że dziewczę uważnie dobierało sobie towarzystwo nie zadowalając się w nim byle kim. Nie ważne więc jakie były powody, na Irytka po prostu czekała licząc, że niebawem się spotkają. Że znowu będzie mogła z nim porozmawiać czy po prostu w coś pograć. Cała szkoła mogła mieć go dość, ale kto lepiej zrozumie irytującego poltergeista od irytującej Krukonki?
Zobaczyła odchodzącą Addyson i chciała powiedzieć coś na pożegnanie, ale Irytek zajął ją wystarczająco, by nie była w stanie się rozdwoić. Spojrzała na niego tymi swoimi świecącymi z radości oczami i kiwnęła głową.
- Tak, plotek. - Powiedziała zdecydowanie lecz po chwili została zbita z tropu. Kolejne słowa poltergeista zaskoczyły ją, lecz nim zdążyła zadać jakiekolwiek pytanie już unosiła się w powietrzu.
To, co działo się dalej Kaylin zdecydowanie przestała ogarniać już w pierwszej sekundzie. Książki wypadły jej z rąk po raz kolejny obijając się o ziemię i robiąc przy tym potworny hałas. Ona złapała go za ramiona spoglądając niepewnie w dół chcąc powiedzieć, by postawił ją na ziemi. Zimne usta poltergeista zderzyły się z jej nie po raz pierwszy, lecz w tym wypadku było trochę inaczej. Przede wszystkim - zareagowała zupełnie automatycznie, choć całkowicie inaczej niż poprzednio. Odsunęła się lekko czując jak jej policzki różowieją i dłonią zakryła jego usta karcąc go wzrokiem.
- Wystarczy Irytku. Nie róbmy przedstawienia. I znowu upuściłam przez ciebie książki, będziesz musiał je przeprosić. - Zaczęła swoim zwyczajem prawić kazanie i dopiero, gdy złapała oddech odsłoniła jego usta zastanawiając się, jak ma znaleźć się na ziemi.



dziennik|wikipedia|theme
Sponsored content

Re: Korytarz

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach