Share
Go down

Wieża Zegarowa

on Czw Gru 11, 2014 7:42 pm
First topic message reminder :

Jedna z najstarszych wież w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Znajduje się w niej mechanizm złożony z kół zębatych, który uruchamia zegar znajdujący się w górnej części wieży. Znajduje się tam też pięć dzwonów.

Schody w Wieży Zegarowej są drewniane. Do wieży można dostać się małymi drzwiami z Dziedzińca Wieży Zegarowej. Ponieważ wieża leży na szczycie wzgórza parter jest na wysokości trzeciego piętra, gdzie też znajduje się Wahadło. Drzwi na pierwszym poziomie schodów w wieży prowadzą na czwarte piętro, gdzie korytarzem można dojść do skrzydła szpitalnego. Następne wyjście znajduje się poziom wyżej, na piątym piętrze.


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Re: Wieża Zegarowa

on Wto Sty 10, 2017 3:18 pm
Może Nathalie nie zauważyła, w końcu miały zupełne inne usposobienia, ale Lynette wcale nie wyglądała na zainteresowaną historiami o kocie. Niby gdzieś tam kultura kazała jej utrzymać wzrok dziewczyny i słuchac jej wypowiedzi do końca, jako, ze dziewczę to wydawało się wyjątkowo niegroźne i samo nie okazywało jej złych emocji. Dlatego Nott wstrzymała się ze swoja arogancją i lekceważeniem, doczekując finiszu jej wypowiedzi i zaraz zebrała pozostałe notatki i kałamarz z ławki, te które nie zmieściły się do torby.
Skrzyżowała wzrok z Puchonką, zastanawiając się, czy powinna jej powiedzieć, że przytulanki z kotem to nie jest szczyt jej marzeń. Ostatecznie jednak przemilczała tą kwestię, przykładając notatki do piersi, wpatrując się w tęczówki oczu dziewczęcia.
— A coś oprócz tego umie? — dopytała — łapać myszy? — trochę kpiła, bo ze swoją masą i gorliwością z jaką dopraszał się o łakocie, było to bardzo mało prawdopodobne.
— Cos pożytecznego?
Wyglądał raczej na urwisa i szkodnika, ale tego nie dodała głośno. Niektórzy właściciele zwierząt byli bardzo wyczuleni na ich punkcie, czego Lynette nigdy nie potrafiła zrozumieć. Niektóre koty zaś, jak widocznie Grim, wyczulone były tylko na własnym punkcie. Słuchała go, jak miauczał i dodała z przekonaniem.
— Nie wiem, wygląda jakby wszystko miało się od niego odbić.
Puchata, wielka kulka.
W dalszym ciągu rozmowy, kiedy Powell się przedstawiła, Lynn zerknęła na wyciągniętą w jej kierunku dłoń. Uścisnęłaby ją, ale trzymała w ręku stertę papierzysk i kałamarz.
— Lynette Nott— przedstawiła się i skinęła jej głową.
— Powell? To jak jeden z zawodników Puchonów?
Gdzieś tam obiło jej się o uszy nazwisko, ale niekoniecznie twarz.


Re: Wieża Zegarowa

on Wto Sty 10, 2017 4:08 pm
- Jak był jeszcze maluchem to owszem, co chwilę przynosił swoje zdobycze. - odpowiedziała - Teraz jednak zmienił priorytety, co z resztą widać. - powiedziała wskazując na pupila, który przechadzał się jak wielki król.
Nath uważała, że jest wystarczająco odpowiedzialna na zwierzaka, lecz nie zawsze jest w stanie sobie poradzić z Grimem. Kocur chodzi gdzie chce, obraża się jak wielki arystokrata i wiecznie mu się coś nie podoba. Lucy, jej sówka, jest zupełnie inna. Może i hałasuje, ale nie rozrabia. To tak jak z dziećmi, jak jedno spokojne, to drugie musi nadrobić w nadmiarze. Co jednak zrobić skoro się ich tak kocha, przecież nie oddasz.
- Dokładnie ta Powell - potwierdziła i od razu usunęła rękę.
Nie poczuła się urażona tym gestem, bo jednak dziewczyna nie miała po prostu jak tego odwzajemnić. Mimo to, nie mogła powiedzieć, że swoim zachowaniem dała dobry obraz dla Puchonki. Poczuła się po prostu jak intruz, który nie powinien przebywać w jej otoczeniu. Jak takim niepotrzebny owad, którego trzeba zgnieść, bo za moment cię ugryzie. No cóż, już znała osobiście trochę Ślizgonów i mogła otwarcie przyznać, że każdy jest specyficzny. Może nie zaznała od nikogo przejawu wrogości, ale jednak mają w sobie coś takiego dziwnego...
- W sumie chyba wszyscy kojarzą mnie właśnie po tym. - powiedziała, lecz to nie był zawód z jej strony, wręcz przeciwnie. Kochała grę w Quidditcha i rywalizację. Zazwyczaj była bardzo spokojna, miła i pomocna, dopiero tam pokazywała ciemniejszą stronę.


NATHALIE POWELL
The most important victory always come after the greatest hardships, becouse all the others remain undervalued

Re: Wieża Zegarowa

on Wto Sty 10, 2017 8:59 pm
Lynette nie miała w zwyczaju ciągnąć dyskusji jeśli ktoś nie dawał jej ku temu jakiejś bazy z tematami. Dlatego teraz stała, w ciszy, wpatrując się w tęczówki oczu dziewczyny. Śledziła jej twarz bardzo uważnie. Jej wzrok tylko co jakiś czas spadał w dół, na szamoczącego się w rekach właścicielki kota. Powell – ta od Quidditcha, z niego kojarzona. W gruncie rzeczy Lynette zdawało się, że Powell to nazwisko jakiegoś Puchona, nie Puchonki, ale zachowała to dla siebie. Przeniosła wzrok na mechanizm zegara za swoimi plecami i odetchnęła.
— I co o Tobie mówią? — dopytała, skoro Nathalie właśnie z tego była kojarzona. W takim razie musiały chodzić o niej jakieś hasła, o których Lyn jeszcze nie wiedziała, tylko dlatego, że nie była wielką fanką Quidditcha, a przynajmniej nie tego uprawianego przez drużyny domowe w Hogwarcie. Zasady znała, na Mistrzostwach Światowych raz w życiu pewnie też by się ją znalazło. Nie rozpowiadała jednak tego. Jeszcze ktoś by pomyślał, że Lynette Nott miała jakieś przyziemne pasje rożne od ambicji zostania prymusem na roku.
— Dobrze? Źle? — dała jakąś wskazówkę do nierozwiniętej przez dziewczynę kwestii.


Re: Wieża Zegarowa

on Sro Sty 11, 2017 4:35 pm
Czuła się dość niezręcznie. Zazwyczaj rozmowa z nowo poznanymi osobami przechodziła dużo prościej niż tym razem. Nath nie wiedziała czy to wpływ tego jaka jest Lynette, bo jednak widać było jej obojętność w stosunku do niej, czy może to ona tym razem stała się nieco słabsza w konwersacji. Ostatnio mało rozmawiała z ludźmi, nawet można powiedzieć, że ich trochę unikała. Właściwie ile można rozmawiać o egzaminach czy nauce. Ostatnio niestety to jest tematem przewodnim każdego ucznia tej szkoły. Chyba kogoś w końcu może to zdenerwować.
- Sama nie wiem - odpowiedziała delikatnie zdziwiona pytaniem dziewczyny - Zdaje mi się, że po prostu zapamiętują mnie jako "tą która gra w Quidditcha" - starała się wyjaśnić jakoś jej spostrzeżenia, ale nie do końca wiedziała jak.
Dopiero po tym co powiedziała panna Nott, zaczęła zastanawiać się nad tym, czy w ogóle ktoś o niej mówi. Chodziło jej właściwie o to, że gdy ktoś rozmawia z nią pierwszy raz, zawsze sprowadza się do tego, że gra w drużynie Puchonów. Zazwyczaj nie chciała rzucać się w oczy czy nachodzić jakieś osoby. Starała się być uprzejma, grzeczna i narażać się na to by ludzie jej nie lubili. Jak to wychodziło w ogólnym rozrachunku, tego dokładnie nie mogła wiedzieć.
Spojrzała na dziewczynę, która widocznie była bardziej zainteresowana jej zwierzakiem niż samą rozmową. Może to i lepiej, bo wzrok Nath powędrował na notatki ściskane w rękach Lynette. Wciąż zastanawiała się czemu ona ich tak pilnuje jak skarby. No dobra, sama nie chciała by ktoś zaglądał do jej szkicownika bez pozwolenia. To naruszenie prywatności, którą mimo wszystko, bardzo sobie ceniła. Jednak ciekawość wzięła górę.
- Piszesz coś? - wypaliła zanim pomyślała.
W sumie zrobiło jej się trochę wstyd, bo to było bardzo bezpośrednie pytanie. Oczywiście nie miała na myśli nic złego. Przecież nie kazała jej pokazywać co tam ma, tylko może to jakiś rodzaj pasji? Nath rysuje, to może Lynette pisze...


NATHALIE POWELL
The most important victory always come after the greatest hardships, becouse all the others remain undervalued

Re: Wieża Zegarowa

on Sro Sty 11, 2017 5:46 pm
Lynette była prefektem, członkiem Klubu Ślimaka i czonkiem Klubu Pojedynków, a jej raczej nikt nie pamiętał w szkole. Przynajmniej nie z tego, jeśli ktoś ją znał, to raczej w kontekście „tej ładnej Nott”, albo, co gorsza „tej drugiej Nott” – o której niewiele wiadomo ponad to, że jest siostrą TEGO Notta. Odchrząknęła nieznacznie, nie bardzo rozumiejąc czy kojarzenie kogoś z uczestnictwa w Quidditchu, będących złożeniem band osiłków z różnych domów to dobre skojarzenie. Nie rozumiała płytkości Hogwartczyków i tych wszystkich zachwytów nad członkami drużyny. Dlaczego ludzie nie potrafili docenić inteligencji i ambicji. Za to zwykłą zabawę, która jest dobra tylko w szkole, traktowali oklaskami i wiwatami na boisku i poza nim.
— Więc to robisz przez całą szkołę? Grasz w Quidditcha?
Opuściła książki, opierając je na jednym biodrze, przytrzymując je obiema rękoma. Wpatrywała się w dziewczę bez wyższości i politowania, jakie niedawno zarzucił jej Giotto. Nie mogła jednak powstrzymać kpiny w tonie, która przyszła sama. Przerzuciła wzrok za okno w wieży zegarowej, czując jak skwar przedostaje się przez chłodne mimo temperatury na zewnątrz mury zamku. Kot miauczał, temperatura w dalszym ciągu sprawiała, że człowiek miał wrażenie, jakby się topił. Dziewczę z Hufflepuffu pozostawało tak samo milczące, czekajac, ze to Lynn zacznie rozmowę. Nie leżało to jednak w jej naturze. To puchoni uchodzili za tych najbardziej towarzyskich i zabawowych, a przy okazji pieczołowicie pracujących. Jej nowa znajoma nie sprawiała wrażenia, jakby chciała pracować nad tą rozmową. Może Tiara popełniła błąd wrzucając ją do Hufflepuffu?
Lynette straciła już wiarę w to, ze ta rozmowa zostanie dalej w jakiś sposób pociagnięta, o ile sama tego nie zrobi – a nie miała już na to najmniejszej ochoty, dlatego z wolna, z niewymownym zdziwieniem przeniosła wzrok na jej koleżankę, kiedy ta w końcu zadała jakieś pytanie.
— Nie — odpowiedziała krótko, ciekawa, co teraz zrobi Puchonka. W końcu sama Nathalie stawiała ją w takiej pozycji od początku rozmowy, zmuszając ją do tematu, którego wcale Powell nie podchwytywała, a jedynie bardziej ucinała konkretną, wąską odpowiedzią.


Re: Wieża Zegarowa

on Wto Lut 21, 2017 6:02 pm
Nathalie interesowała się grą od najmłodszych lat. Jak skończyła zaledwie pięć lat, dostała swoją pierwszą miotłę, na której latała przy każdej nadarzającej się okazji. Ojciec do momentu pierwszego roku w Hogwarcie, uczył ją wszelkich manewrów. Prawdopodobnie gdyby nie to, nawet by nie startowała do drużyny szkolnej. Jej pewność siebie nie była ogromna, lecz z każdym rokiem budowała to systematycznie. Na boisku zachowuje się jak typowy mięśniak, który ma w oczach jedynie rządzę krwi, a w szkole jest po prostu Nath - dobrą, spokojną i uprzejmą.
- Nie koniecznie - zaczęła dość przeciągając - Zdaje mi się, że jestem też całkiem dobra z Zielarstwa i Eliksirów, lecz to nie mi oceniać. Dodatkowo bardzo lubię rysować, ale o tym wie raczej garstka, która zna mnie lepiej - dokończyła uśmiechając się do niej delikatnie.
Stwierdziła, że nie ma co omijać każdej wypowiedzi. Skoro wyraziła jakąś chęć o tym by dowiedzieć się coś o niej, to dlaczego nie rozpocząć właśnie tego tematu.
- A ty co robisz? - zapytała zerkając na zwinięte w jej rękach papiery.
Czuła się nieco niezręcznie, lecz starała się jednak pokazać już skrawek siebie. Była gadatliwa i to czasem nawet za bardzo, jednak teraz było jej ciężko. Lyn wydawała jej się bardzo poirytowana przerwaniem "czegoś" co tam sobie robiła, a przez to Powell czuła się po prostu dziwnie. Jeszcze nigdy nie widziała by ktoś tak starannie wszystko ukrywał. Przypadkiem znalazła się w tym samym miejscu co ona, przecież nie chciała jej nic zrobić. To było dość dziwne.
Po krótkiej wypowiedzi Ślizgonki, stwierdziła, że chyba nie powinna jej przerywać. Podeszła do Grima, który najwidoczniej był czymś wielce zainteresowany i wzięła go w ramiona. Wróciła do dziewczyny i uśmiechnęła się ciepło. Bardzo nie chciała tak kończyć tego spotkania, ale miała nadzieje, że innym razem będzie to wyglądało lepiej.
- To ja będę się zbierać, nie będzie ci przeszkadzała - powiedziała uprzejmie i odwróciła się do wyjścia z wieży.

[z/t] x2


NATHALIE POWELL
The most important victory always come after the greatest hardships, becouse all the others remain undervalued
Sponsored content

Re: Wieża Zegarowa

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach