Share
Go down

Korytarz

on Pon Sty 06, 2014 7:55 pm
First topic message reminder :

Co tu dużo mówić, korytarz, jak korytarz. Na ścianach wisi wiele poruszających się obrazów, a wielkie okna umożliwiają wyjrzenie na rozciągające się na zewnątrz błonia.


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Re: Korytarz

on Wto Sty 24, 2017 1:47 am
W momencie kiedy słowa dziewczyny dotarły do uszu Nathaniela, ten układał już w głowie cały plan. Analizował każdą możliwość. Nawet jeśli Nathalie faktycznie nie miała styczności z niczym dziwnym przez cały dzień to nie można było wykluczyć tego, że otrzymała jakiś specyfik całkowicie nieświadomie. Priorytetem na razie było coś zupełnie innego... Patrząc przed siebie z łokciami opartymi na kolanach rzekł:
- Najważniejsze jest ustalenie co spowodowało taką przemianę. Wydaje mi się, że takich informacji udzielić nam może jedynie profesor Slughorn. Od niego powinniśmy dowiedzieć się co to było, jak mogło zostać podane oraz w jakim czasie zaczyna swoje działanie. Wtedy na podstawie tych danych będziemy mogli ustalić obszar badania. Przykładowo - jeśli środek działa po dwóch godzinach to będziesz musiała wytężyć pamięć jedynie w sprawie tego przedziału czasowego... A Co do zaufania.. - Odwrócił się w jej stronę i znów spojrzał w kobiece oczy. - U mnie dostajesz jedną szanse na start. Jeśli ją spierdolisz w jakikolwiek sposób - zejdź mi z oczu raz na zawsze. Rozumiesz?
Nathaniel uśmiechnął się, ale w jego oczach wyczytać można było powagę i szczerość. Czuć było, że odda wszystko dla sowich bliskich, ale dla wrogów będzie bezlitosny.

Re: Korytarz

on Wto Sty 24, 2017 11:43 pm
Jej myślenie delikatnie uległo zmianie dzięki Nathanielowi. Może nie była szczęśliwa, ale z pewnością miała więcej energii by działać. Wciąż odczuwała dyskomfort związany z zamianą ciała, ale jeśli zdołają odwrócić to co się właściwie stało, to może być tylko lepiej. Nie przewidywała nigdy, że coś takiego może ją spotkać. Nawet nie miała świadomości, że tego typu "uroku" istnieją. Kolejny raz pokazała małe zainteresowanie nauką, lecz co się dziwić? Nathalie taka była. Skupiała się na tych przedmiotach, które ją po prostu interesowały. Od zawsze była ukierunkowana i nie miała zamiaru nikogo wyprowadzać z błędu. Nie olewała zajęć - no może prócz wróżbiarstwa, którego szczerze nienawidziła - więc oceny wydawały się być odpowiednie do jej zasług.
Spojrzała w niebieskie oczy chłopaka słuchając co powinni zrobić.
- Rozumiem. - przytaknęła na jego propozycję - W takim razie powinniśmy się udać do profesora! Mam nadzieję, że będzie w stanie nam pomóc...
To jednak nie był koniec wypowiedzi Krukona, lecz Puchonka na moment się zatrzymała. Nie rozumiała za bardzo dlaczego tak wybuchał. Nie zmuszała go do pomocy czy nawet zaufania jej. Zawsze starała się nie robić nikomu problemu i żyć ze wszystkimi w zgodzie. No właściwie chłopak jej nie znał, więc nie mógł wiedzieć o tym, że Nath zwyczajnie nie umie kłamać. Jakby chciała go wkręcić to by się od razu zorientował.
Spojrzała na kolana nieco speszona i odezwała się nieco ciszej.
- Nie miałam zamiaru cię zmuszać do niczego. Nie kłamię co do tego wszystkiego... - zaczęła - Jeśli jednak mi nie wierzysz, to po co próbujesz pomóc? Jaki miałabym cel w tym by cię okłamywać...
Dokończyła już podłamanym głosem. Potrzebowała pomocy, a Krukon zwyczajnie wyciągnął wnioski poprzez pryzmaty wszystkich. Widział dokładnie jak reagowała na to wszystko, jak bardzo była załamana i zrozpaczona...


NATHALIE POWELL
The most important victory always come after the greatest hardships, becouse all the others remain undervalued

Re: Korytarz

on Sro Sty 25, 2017 2:51 am
Nathaniel kompletnie nie rozumiał reakcji dziewczyny na swoje słowa. Nie widział niczego złego, bądź niemiłego w tym co powiedział. Nate nie bał się przeklinać i często używał kwiecistości swojego języka w celach komunikacji z innymi ludźmi. Dotknął lekko ramie dziewczyny swoją dłonią. Miało to na celu sprowadzenie jej wzroku z powrotem w jego stronę. Kiedy to już się udało, uśmiechnął się delikatnie i patrząc jej prosto w oczy powiedział:
- Źle mnie zrozumiałaś. Wierzę Ci, na prawdę. Po prostu przedstawiłem Ci swoje stanowisko w relacjach z ludźmi. Nie miałem zamiaru zabrzmieć nieprzyjemnie, taki po prostu mam sposób formowania wypowiedzi. Jeśli Cię to uraziło to bardzo Cię przepraszam.
Po tych słowach wstał, a następnie odwrócił głowę w stronę bolndyny, aby kontynuować:
- Chodź Nathalie, razem znajdziemy sposób żebyś wróciła do swojej normalnej formy i znów cieszyła się w pełni z tego kim jesteś. Pierwszy przystanek - sala zajęć z przyrządzania eliksirów.
Uśmiechnął się, a uśmiech ten był pełen szczerości i ciepła.


Re: Korytarz

on Czw Sty 26, 2017 6:33 pm
- Oh - jęknęła nieco zdezorientowana tym co usłyszała.
Nath przez tą całą sytuację zrobiła się nieco drażliwa na wszystko. Miała wrażenie, że chłopak robi to po prostu z litości, bo mu jakiś pedałek zapłakał, lecz okazało się zupełnie inaczej. Zrobiło jej się głupio, co spowodowało jej skulenie. Wiele osób przeszło by koło niej nawet nie zawracając sobie głowy jej problemami, a Nathaniel... Nie wiedziała jak ma teraz zareagować. Chłopak okazał jej ogromną ilość współczucia chociaż nawet jej nie znał. Doceniała to z całego serca.
- To ja przepraszam... - szepnęła, lecz chłopak to z pewnością usłyszał - Nie powinnam tak reagować. Jestem zmęczona tym co się dzieje i panikuje strasznie. Wybacz, to ja źle zrozumiałam twój przekaz.
Wyprostowała się nieco, a jej kącik ust nieco drgnął do góry. Poczuła się w tym momencie nieco spokojniej. Widziała, że nie powinna się martwić, bo Krukon ma szczere intencje.
Jak Nate wstał, dziewczyna zrobiła automatycznie to samo. Wiedziała, że powinni ruszać. Skoro już coś zostało postanowione, to nie ma co czekać. W końcu nikt za nią tego nie zrobi.
- Dziękuje - rzuciła nieco pogodniejszym głosem - Ruszajmy.
Uśmiechnęła się delikatnie i skierowała się w odpowiednią stronę. Słyszała, że Greed zrobił dokładnie to samo, co upewniło ją, że nie zrezygnował z pomagania jej.

[z/t] x2


NATHALIE POWELL
The most important victory always come after the greatest hardships, becouse all the others remain undervalued

Re: Korytarz

on Sro Mar 01, 2017 4:27 pm
Enzo szedł sobie korytarzem i drapał się po policzku. Nie wiedział czy był to jakiś efekt uboczny tej zmiany płci jednak cały czas go tutaj coś swędziało. Możliwe też że to jakiś zaboboniasty znak jak na przykład to że uszy Cię pieką jak ktoś Cię obgaduje czy kichanie jak ktoś Cię wspomina. Tego on nie wiedział z prostej przyczyny, nie był przesądny, a do tego miał to w dupie. Szedł w stronę wieży aby odwiedzić Claire i sprawdzić czy już jest tą samą piękną kobietą jak dnia kiedy się poznali.
- W sumie to mogłem wziąć coś słodkiego, na pewno by się ucieszyła - Mruknął sam do siebie idąc dalej korytarzem. Szczerze powiedziawszy to sam chętnie też by zjadł jakąś czekoladę. Westchnął tylko i oparł się o ścianę. Toczył wewnętrzną walkę z samym sobą czy aby czasem nie wrócić się do swojego pokoju i nie wziąć tej skitranej na czarną godzinę mlecznej czekolady którą ostatnio dostał od babci.


Re: Korytarz

on Pią Mar 03, 2017 8:39 pm
Tak szczerze to bardzo nie chciała się dzisiaj obudzić. Jeszcze bardziej niż zwykle, bała się że to wszystko się nie skończy, że znów obudzi się nie będąc sobą. W nocy jakoś udało jej się zakraść do środka kiedy już wszyscy spali, a teraz leży z zamkniętymi oczami bojąc się sprawdzić w jakim jest stanie. Niestety w końcu wszystkie jej współlokatorki wyszły i wypadałoby w końcu zobaczyć co i jak.
Otworzyła oczy i podeszła do lustra, w końcu wzrok jej nie oszuka. I wiecie co? To chyba najszczęśliwszy moment ostatniego roku. W końcu była sobą! Oddali jej włosy i ciało i w ogóle wszystko. Normalnie kosmiczna ulga i głaz z serca. Tak żeby uczcić ten moment wybrała jedną ze swoich najulubieńszych i najładniejszych sukienek, którą szybko włożyła i wybiegła z dormitorium. Szła sobie samym środkiem szkoły z promiennym uśmiechem jakby się chełpiła tym, że znowu jest sobą (tak w sumie to dokładnie o to jej chodziło).
Nagle stanęła na ostatnim stopniu schodów, bo otóż zobaczyła Enzo, również w swojej postaci. Jej oczy zabłyszczały, a ona nie mogąc się już doczekać spotkania niemal podbiegła do ślizgona, ostatecznie wpadając na niego, całkiem specjalnie, tak żeby nie był w stanie jej przeoczyć.
-No cześć przystojniaku!-Przywitała się dając mu buziaka w policzek, w sumie nie bardzo wiedziała co w takim momencie powinna powiedzieć...

Re: Korytarz

on Nie Mar 05, 2017 2:39 pm
Stał tak i myślał czy aby nie iść dalej jednak po chwili namysłu stwierdził że powinna ucieszyć się widząc go. Uśmiechnął się sam do siebie po czym ruszył naprzód głowę mając spuszczoną w dół. Cały czas myślał o tym czy aby na pewno się odmieniła. Na pewno byłaby zdenerwowana widząc go już w męskiej postaci jeśli jej by się nie poprawiło. Nagle poczuł że ktoś na niego wpadł. Już miał zamiar warknąć do tej osoby aby uważała jak chodzi kiedy okazało się że to jest właśnie jego Claire którą tak bardzo chciał zobaczyć. Najpierw zobaczył jej butki, później zgrabne nogi, następnie jej piękną sukienkę w którą była ubrana by na końcu dostrzec jej piękną twarz na której gościł uśmiech w którym się zakochał. Nie wiedział co powiedzieć, i dopiero gdy ona się odezwała uśmiechnął się, a czując jej usta na swoim policzku lekko się zaczerwienił.
- No hej piękna - Odpowiedział patrząc jej w oczy.
Była już tą samą piękną kobietą którą darzył ogromnym uczuciem. Złapał ją w pasie i poniósł do góry po czym zakręcił się z nią cały czas się uśmiechając. Było to wspaniałe uczucie móc znowu ją trzymać, było to wręcz nie do opisania jak bardzo się cieszył.
- Pięknie wyglądasz w tej sukience - Powiedział odstawiając ją na ziemię i przyglądając się dokładnie.


Re: Korytarz

on Nie Mar 05, 2017 9:31 pm
Jak dobrze, że oboje byli już sobą. Nie wyobrażała sobie przeżyć jeszcze jednego dnia takiego jak wczoraj, nigdy więcej. Teraz tylko jak najszybciej wyrzucić to z pamięci! Miała nadzieję, że uda jej się ta sztuka, choć było to mało prawdopodobne. No ale cóż, po prostu teraz powinna się cieszyć takim stanem jaki był.
Nagle poczuła, że zaczyna unosić się nad ziemią, było to całkiem przyjemne. Takie latanie bez miotły, ciekawe doświadczenie, spodobało jej się, ale nim mogła się nim dobrze nacieszyć, już stała z powrotem na ziemi. No cóż była pewna, że chłopak jeszcze kiedyś to powtórzy jeśli tylko poprosi.
-A myślałam, że we wszystkim mi dobrze...- Stwierdziła z groźną miną, ale nie długo wytrzymała i po chwili się roześmiała.
-Dziękuję!- Powiedziała w końcu wygładzając niewidzialne zagniecenia sukienki, po czym splotła ich dłonie ze sobą.
-Cieszę się, że jesteś już sobą! I chyba to całkiem niezła okazja żeby to uczcić, co?- Zapytała myśląc w jaki sposób to zrobić, po czym gdyby byli bohaterami jakiejś mugolskiej kreskówki, nad jej głową pojawiłaby się żarówka, oznaczająca jakiś pomysł.
-ZRÓBMY SOBIE PIKNIK! PROOOSZĘ!- Wyglądała teraz jak mała dziewczynka, zafascynowana swoim pomysłem.
-Będzie jedzenie i może czekolada, w ogóle co tylko chcesz!-Teraz już zaczęła delikatnie dreptać w miejscu nie mogąc się doczekać, jej poziom energii nagle bardzo mocno wzrósł.

Re: Korytarz

on Pon Mar 06, 2017 1:45 am
To wręcz pewne że podniesie ją tak jeszcze nie raz, w końcu była jego oczkiem w głowie i dbał o nią najlepiej jak tylko potrafił toteż jeśli jej się to spodobało, on na pewno nie odmówi jej tego, jeśli tylko zechce. Słysząc jej słowa, i widząc tą groźną minę przez chwilę się zająknął i nie wiedział co powiedzieć jednak kiedy się uśmiechnęła i podziękowała odetchnął z ulgą. Nie chciał jej w żaden sposób obrazić, bo to przecież jest oczywiste że zawsze wygląda pięknie jednak jego celem było to aby mówić jej to po prostu zawsze, aż do znudzenia.
- Jesteś najpiękniejsza na świecie i nie ważne co masz na sobie bo najpiękniejsze w Tobie są oczy i ten cudowny uśmiech - Powiedział uśmiechając się do niej.
- Ja też się cieszę że już jesteś sobą. Tęskniłem za taką Tobą - Dodał po chwili na jej słowa i dał jej buziaka w usta.
Chciał ją pocałować jednak ona, jak to ona nie potrafiła wystać w miejscu więc po buziaku chłopak odsunął głowę od niej cały czas jednak będąc bardzo blisko niej. Słysząc że chce uczcić powrót do normalności chciał coś powiedzieć jednak już po chwili zdecydowała że chce zrobić piknik.
- No dobrze zrobimy piknik - Powiedział z uśmiechem widząc jej entuzjazm, po czym się zaśmiał widząc jak już zaczyna dreptać w miejscu.
- Mi wystarczysz tylko Ty - Szepnął cicho po czym położył dłoń na jej policzku i pocałował ją.
Był pewny że ją to nie uspokoi jednak miał straszną ochotę poczuć jej delikatne usta po tak długiej przerwie.


Re: Korytarz

on Pon Mar 06, 2017 10:34 am
-Czyli mówisz, że bez tych oczu i uśmiechu nie zwróciłbyś na mnie uwagi?- O tak, w tę grę chyba z nią nie wygra. Claire była w stanie łapać go za kolejne słowa i wnioskować jak typowa kobieta. To było jak rozbrajanie bomby, trzeba było przeciąć odpowiedni kabelek, tyle, że proporcje dobrych i złych odpowiedzi były nieporównywalne.
Widziała, że ten chce coś powiedzieć, tyle że no nie dała mu dojść do słowa.
-Chyba, że masz jakiś inny świetny pomysł?- Była gotowa zrezygnować z pikniku jeśli tylko miałby w planach coś innego. Mimo, że na to nie zawsze wygląda można z nią dyskutować, a nawet jest w stanie zmienić zdanie, więc jeszcze nic straconego.
To całkiem miłe, że ona tylko mu wystarcza, ale za razem to też w jakimś stopniu odpowiedzialność... a co jeśli przestanie? Tak czy inaczej to nie temat na dzisiejsze przemyślenia, dzisiaj mają się cieszyć i świętować.
Wtuliła swoją twarz w jego dłoń po czym odpowiedziała na pocałunek, jednak szybko przerwała.
-Nie róbmy przedstawienia.-Stwierdziła odsuwając się trochę od niego. W tym momencie nie chodziło jej, że ludzie coś pomyślą czy będą gadać. Jednak nie każdy chce na takie rzeczy patrzeć, w szczególności, że w koło pełno kręci się pierwszaków i w ogóle. Nie deprawujmy dzieciaków.

Re: Korytarz

on Pon Mar 06, 2017 2:14 pm
- Oczywiście że nie oto mi chodziło - Powiedział znowu zakłopotany.
Wiedział że z nią nie wygra i jeśli tylko będzie chciała to obrazi się za niego nawet za komplement. Uśmiechnął się westchnął.
- Co ja się z Tobą mam - Pokręcił głową i zaśmiał się.
Naprawdę była bardzo urocza. Kiedy zapytała czy ma inny pomysł kiwnął głową.
- Piknik jest idealnym pomysłem jednak mam propozycję co do miejsca mianowicie myślałem o miejscu gdzieś nad jeziorem, lub też na wierzy astronomicznej. Jest stamtąd wspaniały widok szczególnie teraz kiedy jest taka ładna pogoda - Odpowiedział patrząc jej w oczy.
Po tym jak ją pocałował i powiedziała by nie robili przedstawienia był lekko niezadowolony, jednak wiedział że ma rację. Nie mogli przecież tak publicznie tego robić ponieważ nie uczniowie, lecz nauczyciele mogliby być tym zniesmaczeni i wlepić im nawet jakąś karę.
- Chyba muszę się na razie wstrzymać - Mruknął z uśmiechem.
Jak udadzą się w jakieś ustronne miejsce raczej nie będą musieli obawiać się że ktoś ich zobaczy.


Re: Korytarz

on Pon Mar 06, 2017 3:12 pm
Zaśmiała się widząc jego zakłopotanie. Mniej więcej o taki efekt jej chodziło, miała nadzieję, że nie będzie miał jej tego za złe i nie odwdzięczy się w jakiś mniej lub bardziej okropny sposób.
-Och, nie wiem jak ty mnie znosisz, następnym razem chyba przyniosę Ci medal...- Powiedziała to nieco sarkastycznie i mrugnęła do niego. Jeśli będzie pamiętać to może i wymyśli coś zabawnego z tym medalem.
Zastanowiła się przez moment nad jego propozycją, ale decyzja była dość oczywista, przynajmniej jak dla niej.
-Idźmy nad jezioro, jest zbyt ładnie żeby siedzieć w zamku, nawet jeśli jest to wieża!- Balkon na wieży mógłby być jedynie alternatywą gdyby padało, ale to i tak nic pewnego, że dziewczyna by to wybrała. Prędzej pomyślałaby o jakiejś ogromnej parasolce czy coś. Na szczęście nie musi teraz o tym myśleć.
-No musisz jakoś się powstrzymać!- stwierdziła, po czym zasłoniła mu usta dłonią.-Może powinniśmy pomyśleć nad zaklejeniem ci ust na ten czas, czy coś...- Zaproponowała, ale zaraz zabrała swoją dłoń.

Re: Korytarz

on Pon Mar 06, 2017 7:19 pm
To zakłopotanie wcale nie było dla niego zabawne. Nie chciał by się na niego obraziła. Gdy się uśmiechnęła on także odetchnął z ulgą. Kiedy zapytała jak ją znosi i że należy mu się za to medal zaśmiał się.
- Wcale nie jest tak ciężko. Przyzwyczaiłem się do Ciebie i nie wyobrażam sobie teraz życia bez Ciebie - Powiedział patrząc jej w oczka.
To prawda, teraz jego życie bez niej najpewniej straciło by tą różową barwę, którą teraz wręcz ocieka. Uwielbiał jej towarzystwo ponieważ tylko przy niej nieustannie się uśmiechał.
- No dobrze więc idziemy nad jezioro - Odrzekł widząc jej zaangażowanie w tą jakże przyjemną wyprawę.
Gdy zasłoniła mu usta zmarszczył trochę brwi. Nie lubił gdy tak robiła ponieważ nie miał jak wtedy dobrać się do jej ust.
- No to by było trochę niebezpieczne - Mruknął i wziął ją za rękę.
Skoro mieli udać się na piknik to lepiej nie marnować czasu i ruszyć do kuchni zabrać kilka potrzebnych rzeczy takie jak kocyk, kosz no i oczywiście jedzenie. Jeśli nie znajdą tam żadnego koca będzie zmuszony iść do siebie do pokoju jednak nie było tego złego co by na dobre nie wyszło bo jeśli tam pójdą będzie mógł pocałować ją bez żadnych przeszkód.

z/t x2


Sponsored content

Re: Korytarz

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach