Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Łóżka w drugiej części sali

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Łóżka w drugiej części sali   Czw Sty 16, 2014 8:15 pm

First topic message reminder :

Leżą na nich chorzy lub w jakiś sposób poranieni pacjenci. Niestety, w tych niebezpiecznych czasach odwiedzane są coraz częściej.

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Czw Lis 20, 2014 1:32 am

- Hmmm... To trochę dużooo... - Zadarła podbródek, lekko przechylając głowę, wyraźnie zamyślona, próbując wyobrazić sobie, jak miałaby przynieść pół stołu Puchońskiego do sali szpitalnej i niestety chyba było to niewykonalne nawet z użyciem zaklęcia lewitacji i accio razem wziętych. Poza tym żaden z nauczycieli by się nie zgodził... No i naprawdę zamierzał tak dużo zjeść? - Przecież te stoły są ogromne! Naprawdę tak dużo byś zjadł? - Najwyraźniej wzięła to bardzo dosłownie, już się przejmując, jakim cudem miałaby zdołać mu coś przynieść... - Żartujesz sobie ze mnie, prawda? - Zaplotła ręce na klatce piersiowej, prostując się i przyjmując pozycję kontrofensywną - a co, nie da mu się tak w bambuko robić, ona się tutaj przejmowała i już kombinowała, tymczasem on sobie takie żarty stroił...
- Dziękuję. - Uśmiechnęła się promiennie, składając ręce na udach, przyjmując grzecznie, ale i z zadowoleniem komplement, jakim została obdarzona. - Lubisz śnieg, Rycerzu? - Przymknęła oczy w uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Czw Lis 20, 2014 2:08 am

Kiedy dziewczyna usiadła w taki charakterystyczny sposób, chłopak poruszył się niespokojnie.
-No ale nie obrażaj się, ja tylko żartowałem. Znaczy potrafię zjeść dużo, ale całego stołu to nie- Próbował to jakoś trochę wyprostować... chociaż dopiero po chwilce zdał sobie sprawę z tego, że w sumie z czego on próbował się wytłumaczyć. Zrobił stosunkowo dziwną minę a na jego twarz wpełzł mały rumieniec. Całe szczęście, że dziewczyna rzuciła pytanie dotyczące śniegu.
-W sumie... nie wiem. Jakoś tak nigdy się nad tym nie zastanawiałem- Chociaż jak by teraz się nad tym głębiej zastanowić to nie bardzo. Zawsze śnieg kojarzył mu się ze świętami a one nigdy nie były dla niego jakoś wyjątkowo radosne. No może po za klikoma chwilami.
-Wiesz... śnieg nie pasuje do mnie za bardzo. Jest trochę za biały.- Popatrzył na nią. Ona też taka była, też do niego nie pasowała. A on próbował na siłę siebie oszukać, że tak nie było. Tylko wcześniej czy później będzie musiał się obudzić z tego snu i spojrzeć na rzeczywistość. Ona zwiąże się z kimś bardziej odpowiednim. Z jakimś bogatym jegomościem który obsypie ją brylantami, da jej wszystko czego tylko zapragnie. A on... cóż nie miał takiej możliwości. Z tego co mu powiedziała jej ojciec chce potomka o czystej krwi, on nie był czystokrwistym, nie był nawet z Anglii, nie był żadnym dżentelmenem. Prostym chłopakiem o prostych zasadach, który odważył się zakochać?... a może raczej zauroczyć?... czy po prostu polubić?... nieodpowiednią osobę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Czw Lis 20, 2014 2:20 am

- To by było dość dziwne, jakbyś stół chciał od razu zjadać. - Przyznała, mrugając wielkimi oczyma wpatrzonymi w jego twarz. Zachichotała się śmiechem, który był równie delikatny co szept dzwoneczków na wietrze, widząc jego rumieńce i jego namawianie jej do tego, żeby się nie obrażała - pochyliła się i wyciągnęła dłoń, którą oparła na jego policzku, łagodna jak płatki róż, której łodyga wszak miała kolce - pokaleczysz się Kyohei, dobrze o tym wiesz. Tak samo jak Ona wie, iż jesteś Czarnym Kotem, który ma bardzo ostre pazury i choć nie chce, musi czasami podrapać. Wiecie o tym. - Też jesteś piękny, wiesz? - Otulony swym mrokiem, przyciągał tajemnicą... nie, nie tajemnicą - przyciągał swoim spojrzeniem i tym, jak łagodnie potrafił dotykać - potwór, który wymierza brutalną siłę we wrogów, ale nigdy w jej kierunku, choć wiadomo, że jednocześnie przyciąga problemy, to nie można było się powstrzymać przed kryciem za jego plecami i szeptaniem do ucha, by się nie poddawał, podnoszenia, gdy upadnie i dawanie mu tego sensu, który pozwalał walczyć nie o nienawiść, czy gniew, a... miłość? Coś zupełnie nienazwanego, co na razie było fascynacją, chemią, lecz jeszcze nie rozwinęło się jeszcze na tyle, by o zakochaniu się mówić.
Odsunęła się, spoglądając na swoją sukienkę, a potem znów wracając do kontaktu wzrokowego ze swym rozmówcą.
- A jednak mówisz, że jestem piękna. - Może warto się więc nad tym zastanowić? - Właśnie jedna śnieżynka się do Ciebie przykleiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Czw Lis 20, 2014 2:44 am

On sam nie wiedział jakimi uczuciami darzył dziewczynę. Jedno było pewne nie było to nienawiść, nie umiał by wzbudzić w sobie w stosunku do niej tego uczucia. Nie potrafił by na nią krzyknąć, ani też zrobić coś innego. Po prostu była taka delikatna, nie chciał jej zniszczyć.
-Nie powiedziałbym, że jestem piękny- Piękne są istoty które żyły w pełnym świetle, on otaczał się mrokiem sprawiając, że z każdym kolejnym dniem stawał się coraz straszniejszą bestią, która tylko czekała na moment aż chłopak straci resztki człowieczeństwa które miał jeszcze kilka lat temu.
-Bo jesteś... ale nie zmienia to faktu, że kontrast między mną a tobą jest olbrzymi- Jedna śnieżynka mu nie robiła nic, ale wiedział, że im dłużej będzie na nim się znajdować to jej biel po prostu zniknie. Dlatego też próbował ją strzepnąć ze swojego ramienia jak to było tylko możliwe, ale im bardziej on się szamotał tym bardziej ona się w niego wszczepiała.
-Dlaczego tak bardzo nie chcesz mnie nie chcesz opuścić. Dlaczego jesteś dla mnie taka dobra w chwili kiedy nie powinno tak być.- Nie potrafił tego zrozumieć. Byli dla siebie niemal obcy, a chronili się nawzajem jak by byli sobie bardzo bliscy. Cóż w sumie coś w tym było. Teraz on... ta bestia próbowała wedrzeć się do jej raju tylko co on tam chciał znaleźć. Ukojenie, czy może wydrzeć z niej dla siebie więcej nadziei... nie nie chciał jej krzywdzić w żaden sposób... eh Kyo... sam już nie wiesz czego tak naprawdę chcesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Sob Lis 22, 2014 8:48 pm

Tobie podobała się jasność, a jej właśnie ten mrok, nic innego - do jasności już przywykła, była dla niej normalna, nie stanowiąc niczego szczególnego ceniła ją jako coś wspaniałego, to prawda, ale nagle... spotkała kogoś innego, otoczonego aurą widzianą niby na co dzień w ogromnej posiadłości, a jednak nie taką samą - ta wyjawiała chęć prawdziwej opieki, fascynującym było, jak blask cisnął się w tym mroku, ale jednak był i do ciebie właśnie docierał... to było naprawdę piękne. Jak szklana kula ze śniegiem, który wirował i wirował, i wirował, przysłaniając wspaniały domek i miniaturowe drzewka, a jednak nie przeszkadza nam to - przecież te białe drobinki są piękne same w sobie, kiedy tak unoszą się za ścianami ze szkła.
- Więc narcyzm ci nie grozi, czy tak? - Uśmiechnęła się wesoło, błyskając oczętami. - Jeest, przyznam rację... lecz błoto i czarna mgła nad rzeką wcale nie sprawiają, że staje się ona przez to brzydsza i nie powinno się nad nią przychodzić po kąpieli. - Mówiła mu to, co myśli, chyba taka po prostu była, jakby kłamstwo było jej zupełnie obcym przymiotem w tym zgnuśniałym świecie. - Ponieważ... nie widzę powodu, dla którego miałabym opuszczać kogoś, komu potrzebny jest ktoś, kto wyciągnie go z błota, posadzi na wóz i pojedzie z nim dalej, by przypomnieć mu, że warto chodzić. Konkretnie... nie chcę cię tam zostawiać. Ponieważ jesteś dla mnie dobry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Sob Lis 22, 2014 9:33 pm

Gdyby chłopak pociągnął ten temat pewnie znowu wyszło by na jedno. On by się upierał, że nie jest dobry, ona by się upierała, że jest. I w ten o to sposób stworzyło by się nam zamknięte koło. Dlatego też tylko westchnął cicho i kiwnął lekko głową. Zdjął z siebie kołdrę i wyszedł z łóżka. Oczywiście nie był by sobą gdyby od tak po prostu zgodził by się tutaj leżeć. Podszedł do lustra które stało przy ścianie i próbował doprowadzić do ładu włosy która oczywiście jak zwykle sterczały na wszystkie strony. Równie oczywiste było to, że mu się to po prostu nie uda. Jego włoski kompletnie się go nie słuchały i żyły własnym życiem. Dlatego też w pewnym momencie zrezygnował z próby ujarzmienia tej bestii. Wsadził sobie ręce do kieszeni i spodni i ziewnął spokojnie. Cóż nie czuł się jeszcze do końca dobrze, ale nie było też tak źle aby musiał leżeć resztę dnia.
-Narcyzm zdecydowanie nie... chyba jestem ostatnią osobą którą by to dotknęło- Przy jego niskiej samoocenie nie było szans aby zaczął zadzierać nos do góry... chociaż pewnie w oczach niektórych właśnie tak robił.
-Może i nie sprawia, ale ludzie się boją i wola unikać takich miejsc- Powiedział spokojnie i oparł się o ścianę splatając ręce na klatce piersiowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Neve Collins
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Nie Lis 23, 2014 11:09 am

- Ja jestem jedynie Śnieżną Wiedźmą. - Odpowiedziała wesoło, zamykając oczy w magicznym uśmiechu, który mu posłała, prostując się przy okazji dygnięcia na krześle i złożyła piąstki luźno zwinięte obok siebie na udach. Zaraz zeskoczyła z krzesła i pokłoniła się dwornie - płynność i lekkość ruchów miała najwyraźniej we krwi, wpojoną tak, jak i Kyoheiowi wpojono od podszewki syf patologicznej rodziny, gdzie ciężko było zaznać rodzinnego ciepła - w nim brak miłości wykształcił płonący gniew, ją zamienił w lodowe pustkowie.
Ogień i Lód.
Czy to się mogło dobrze skończyć?
Oczywiście, że nie.
I tak bajarka, która nazwała samą siebie Śnieżną Wiedźmą, a na temat to którego śniegu ten, którego ozwała swym Rycerzem, opowiedzieć się nie potrafił, ujęła chłopaka pod ramię - ujarzmienie go to jak walka z samym cieniem - niemożliwa? A popatrzcie, ujarzmiała go coraz bardziej, zupełnie nieświadomie, zupełnie przez przypadek, coraz bardziej jej ulegał i ulegał, i ulegał... Czemu? Tylko po to, żeby dostać to, co Wiedźma wokół siebie roztaczała? Nic z tego nie było fałszywe, mimo to Ty tego nie wiesz - nie zagrywasz tutaj kartami, bierzesz to, co ona ci daje, choć nie wiesz, ile z tego jest prawdą, a ile przeciwieństwem Losu, które znowu zastawiło na Ciebie pułapkę. Ta Pułapka właśnie ujęła Cię pod ramię, delikatnie i łagodnie przylegając do twego boku, oplatając wokół twego ramienia swoje dłoni, niby zapomniana boginka, która od dawna czekała, by oddać jej cześć i wreszcie znalazła tego, który przejrzał na oczy i jej wspaniałość dojrzał, tak i ona nie zapominała o tym, by swego wyznawcę wynagrodzić, oddając mu w podzięce całe swe serce, które choć stanowiło wykuty z lodu posążek, zaczynało powoli bić i roztapiać się w dłoniach, które, jak sam Rycerz uważał, potrafiły tylko niszczyć.
Niech niszczą.
Różnego rodzaju istnieją Bogowie, a ta boginka... któż to wie, jaki zapomniany kult istniał ongiś wokół niej i za co do niej modły i prośby wznoszono..?
- Niee bocz się na mnieee... - Przejechała niczym kociak policzkiem po jego bicepsie, zadzierając główkę i spoglądając z dołu swymi wielkimi oczyma okolonymi czarną linią rzęs. Sięgnęła zaraz, tylko na chwilkę, chłodną dłonią do jego czoła, by sprawdzić temperaturę - okazała się zadziwiająco niska. - Musisz się wykąpać, przebrać i coś zjeść... Też jestem głodna. Idziemy? - Puściła i wirując z wiatrem wysunęła się do przodu, wyplątując jego rękę ze swych objęć.
- W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy
Powolną strugą płynął wytrwale,
W moim ogrodzie, gdzie jeszcze nigdy,
Tak dawno słów przyjaznych parę.

W moim ogrodzie, gdzie smutek gościł,
Gdzie gorzkie dni i gorzkie noce,
W moim ogrodzie, gdzie samotności
Nikt nie rozjaśniał, gdzie nigdy dotyk.

W moim ogrodzie, gdzie długa zima,
Zmroziła wszystkie ciepłe uczucia,
W moim ogrodzie, gdzie strumień źródła
Zastygł w bezruchu, a czas umykał.

Aż pewnej nocy puściły lody,
Ogrodu serce mocniej zabiło,
Przyszedłeś, nabrałeś źródlanej wody
I napoiłeś, a wszystko ożyło.

Byłeś prześliczna, niczym poranek,
Niczym wiosenny kwiat jabłoni
I nie zapomnę nigdy tej chwili,
Gdy dłoń dotknęła twojej dłoni.
I nie zapomnę tych chwil radosnych,
Kiedy nie mogąc wydobyć słowa,
Z zapartym tchem patrzyłam Ci w oczy,
Tak trwała nasza bez słów rozmowa..!

Ja twoje włosy dotykałam ukradkiem,
Gdy zamyślony z pochyloną głową,
Byłeś mi jak prześliczny bożek,
Co się przegląda nad tafli wodą.

I choć tak blisko byłeś przy mnie,
Choć twoje oczy śmiały się do mnie,
Doprawdy niczego nie jestem pewna,
Co czułeś wtedy, czy warta jestem wspomnień..?
wspomnień, wspomnień, wspomnień..!

Rozłożyła dłonie, obracając się w końcu i zatrzymując, by stanąć twarzą w twarz z tym, co tylko siebie potępiał i nie potrafił dostrzec żadnych pozytywów - tak już zapewne zostanie, dobrze to wiesz, już słyszysz echo przyszłych pieśni, płaczów i przelanej krwi. Lecz czy Ty, owiana fatalną sławą, Śnieżna Wiedźma, która jawiła się jedynie w Rumuńskich legendach i o której tylko szeptano, byłabyś w stanie się tym przejmować? Chciałaś tam iść, chciałaś dążyć przed siebie i zmienić wszystko, zmienić... Jego. Chciałaś go zabrać na skrzydłach tam, gdzie nigdy nie był, odporna na upadek, jak nikt inny.
Ten Los nie był przesądzony.
Nawet jeśli droga będzie ciężka.
Białowłosa odwróciła się znowu i biegiem uciekła w kierunku wyjścia z sali.
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Nie Lis 23, 2014 3:48 pm

Kyo nie miał zielonego pojęcia co go tak bardzo ciągnęło do tej dziewczyny. Gdyby na jej miejscu stał ktoś inny czy też by czuł jak jego serce zaczyna walić jak oszalało, i aż krzyczy, że chce się uwolnić. Co było głównym powodem tego, że chłopak był by się w stanie jej poddać. Zrobić dosłownie wszystko o co by tylko poprosiła. Może to z jaką gracją chodziła, albo słowa które wypowiadała były przepełnione takim ciepłem, że potrafiły by roztopić najgrubszy lód.
-Ja się nie...- Nie dokończył bo dziewczyna ponownie zaczęła wirować po sali. Brązowe tęczówki chłopaka tylko wodziły za nią. A głowie Kyo zaczęły się pojawiać myśli, że mógł by na to patrzeć do końca życia, a i tak by mu się to nie znudziło.
Ale nie mu było to przeznaczone. Ktoś inny miał zachwycać się jej lekkością, być może ktoś bardziej godny.
-Taaak.. masz rację- Powiedział cicho, a kiedy ta mała śnieżynka stanęła tak blisko niego na twarz puchona weszły delikatne rumieńce które jawnie zdradzały jego zakłopotanie. Chciał ją chwycić i zatrzymać tylko przy sobie, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w końcu mgły nie da się pochwycić. Jest za bardzo ulotna, więc należy się nią cieszy póki jest. Uśmiechnął się kącikiem ust do niej, a kiedy pognała przed siebie niesiona przez niewidzialny wiatr chłopak ponownie poczuł to straszne uczucie pustki, ale wspomnienie tego co tutaj się działo sprawiało, że nie pustka ta nie była już tak uciążliwa.
Zebrał w końcu się i też wyszedł z sali, zostawiając po sobie jedynie niedbale rozkopane łóżko.
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Gru 29, 2014 10:42 pm

Zaraz po meczu została opatrzona w namiocie i szybko przeniesiona do skrzydła. Nieźle została poturbowana w powietrzu. Gdy była tam w górze, na swojej miotle nie czuła żadnego bólu. Nie czuła tego uderzenia tłuczka w nią, potem w rękę, a następnie w miotłę. Już niewiele pamiętała z tamtego wydarzenia. Wszystko było jak za mgłą. Nie wiedziała co tam się działo. Wiedziała jedno - przegrali. Po prostu przegrali. Tak bardzo starała się, aby to Huffelpuff zasłynął chociaż na chwilę za jej czasów w Hogwarcie, w końcu już kończy szkołę. Chciała pochwalić się ojcu, tym że wygrali, że dała z siebie wszystko, a jednak nie wyszło. Teraz leżała na łóżku szpitalnym ze złamaną ręką i licznymi siniakami oraz stłuczeniami. Nie wiedziała jak w marnym stanie jest. Nawet mówienie sprawiało jej niewielkie trudności. Nie chciała teraz już wychodzić z tego miejsca. Chciała zostać tu na wieki i nie pokazywać się jej znajomym z domu. Liczyli na nią, a teraz to wszystko prysło. Wiedziała przecież jaka jest odpowiedzialność bycia szukającym. Robiła wszystko, nawet za cenę własnego życia chciała zdobyć ten cholerny znicz, a teraz co z tego ma? Nic - jedna wielka przegrana i porażka.
Była na siebie wściekła. Miała tylko nadzieję, że nikt tu nie przyjdzie, bo nie będzie w stanie się chyba nawet uśmiechnąć.
- Cholera jasna - wychrypiała i spojrzała na uzdrowicielki krzątające się wokół niej. Każda robiła coś, aby zmniejszyć ból, ale to nic nie da. Ona zniszczyła szansę Puchonów na wybicie się ponad Gryffindor, a tu wszystko padło. Potter znowu wygrał, znowu będzie chełpił się zwycięstwem. Cieszyła się, że ominęło ją to jego triumfujące spojrzenie i uśmiech. Chyba nie byłaby w stanie tego znieść i by mu coś zrobiła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Gru 29, 2014 10:57 pm

Kyo sam nie mógł uwierzyć, że dał się namówić na komentowanie tego meczu. Nie był miłośnikiem sportu i omijał Quiddich jak tylko mógł. No, ale opiekunka gryfonów zagroziła mu, że jeżeli tego nie zrobi to da mu taki szlaban, że nie pozbiera się po tym do końca szkoły. Więc chciał czy nie po prostu musiał. Stąd też jego wizyta w skrzydle szpitalnym. Chłopak nie był przyzwyczajony do takiego gadania, dlatego też po prostu gardło mu wysiadło.
-Głupi mecz, głupi ludzie... ostatni raz dałem się namówić na coś takiego- Mruczał cicho pod nosem wyraźnie niezadowolony z siebie. To, że przegrali jakoś kompletnie go nie ruszało. Nie liczyły się dla niego takie bezsensowne rzeczy. Dzisiaj ktoś wygra jutro ktoś przegra. Nie miało to żadnego znaczenia. Co im by dało wygraną po za głupim poczuciem satysfakcji, które i tak z czasem by minęło.
Minął łóżko kim i wydał się, że kompletnie jej najpierw nie zauważył. Cóż chciał teraz tylko odzyskać głos i zapomnieć o tej całej kompromitacji jaka miała miejsce. Czuł się dosłownie zgwałcony moralnie przez to całe wydarzenie. Zagadał to pielęgniarki o to aby wymyśliła coś aby mógł odzyskać głos a ta kazała mu cierpliwie czekać, dając wyraźnie do zrozumienia, że po za nim są tutaj jeszcze inni. Więc co on mógł zrobić. Wrócił na salę i zaczął chodzić w lewo i w prawo.
-O... Kim, a ja się zastanawiałem gdzie ciebie wynieśli- Wychrypiał i oparł się o nogi jej łóżka. Cóż widział, że oberwała i to całkiem dobrze. Nie ukrywał, że wtedy to krew się w nim zagotowała, jeszcze gryfoni ciskali w nich tłuczkami. A podobno to taki szlachetny dom... ta szlachetności to w nich nie było za grosz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Gru 29, 2014 11:10 pm

Leżała tak i gapiła się w sufit. Miała już dosyć tego bezczynnego leżenia w tym cholernym łóżku. Jak miała się teraz pokazać się w ich domu? Przecież jest tam wiele osób, które liczyły na ich wygraną. Wiedzieli, że Kim się nie poddaje, że stara się wygrać i mieli nadzieję, że teraz też tak będzie, ale niestety nie wyszło. Nagle jej uwagę przykuł chłopak i przyznajmy, że nawet ucieszyła się, że go widzi. Jedyna osoba, która nie przejmowała się Quiddittchem. Kyohei Takano. Śledziła go, ale potem już przestała, gdy chłopak podszedł do lekarki. Westchnęła, bo znowu zaczynała boleć ją rękę. Przyznajmy od razu, gdy w nią dostała powinna odpuścić i wylądować, ale nie Kim jest głupia i będzie latać dalej jak tępak za głupią piłeczką ze skrzydełkami i pozwoli wygrać cholernemu Potterowi. Zasłoniła twarz kołdrą i w nią z irytacją warknęła tłumiąc tym samym dźwięki. Podniosła głowę dopiero, gdy usłyszała głos Kyo. Spojrzała na niego smutno z iskierkami irytacji i złości.
- Chciałabym być na cmentarzu - mruknęła, ale potem uśmiechnęła się. Niestety z uśmiechu przeszło na grymas bólu.- Ehh... Jak widać chyba trochę przesadziłam - mruknęła patrząc na swój opatrunek.
- Ładny głosik - mrugnęła do niego w żartach.- Co takie zrobiłeś, że miałeś komentować? - zdrowa ręka była ułożona na pościeli, a dłoń trochę podrapana od trzymania miotły.
Gdy Kim jest w powietrzu podczas meczu, jej dłoń prawie przykleja się do miotły. Nie pozwala się niczemu, ani nikomu zwalić. Miotła staje się częścią jej i tak ma być do końca meczu. Nie ważne w jak opłakanym jest stanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Gru 29, 2014 11:19 pm

-No z lekka tak... ja bym odpuścił na twoim miejscu, ale co ja się tam znam- Mruknął i usiadł spokojnie obok jej łóżka wyciągając nogi przed siebie.
-Nikt mnie nie słuchał jak mówiłem, że nie chce komentować tego gówna... to teraz mam. Nie przywykłem do takiego nawijania- A potem na lekcjach oczywiście będzie "Panie Takano dlaczego pan się nie udziela", ale nikt nie doceni nawet tego, że coś zrobił. Zawsze tak było. Jeżeli nabroił to wypominano mu to całe życie, ale jak raz zrobił coś dobrego to po prostu o tym się zapominano.
-Nie przesadzaj... nie było tak źle- Widział to rozgoryczenie w jej oczach. W sumie nie wiedział co miał by powiedzieć jej aby się nie przejmowała. Dla niego Quiddich był w sumie jakaś tam zabawą dla dzieciaków. Paru ludków popisuje się swoimi umiejętnościami i jak debile próbują złapać mała złotą kulkę. To dla niego było zupełnie bez sensu. Bardziej od tego wolała zaszyć się w jakimś ciemnym koncie i pozostać sam ze sobą. Chociaż musiał przyznać, że dziewczyna mu zaimponowała i to naprawdę. Sądził, że ta odpadnie po pierwszym uderzeniu tłuczkiem a ona mimo wszystko dzielnie trzymała się na miotle. Chociaż z drugiej strony sam nie wiedział czy to było godne podziwu czy może raczej popukania się porządnie w łepetynę i stwierdzenie, że jest tak naprawdę głupia.
Chłopak wydawał się zapomnieć kompletnie o ich utarczkach. Ciężko za nim było nadążyć. Raz był nawet znośny i można było z nim pogadać, a raz po prostu bez kija nie wolno było podchodzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Gru 29, 2014 11:40 pm

- Ja nie umiem odpuścić jeśli czegoś chcę, ale czasami trzeba, gdybym wiedziała, że nie wygramy to bym odpuściła - westchnęła.
Czuła się cholernie bez silna. Wszystko ją bolało i czuła, że będzie miała siniaka pod okiem. Chociaż raz nie będą się jej pytać skąd go ma. Przekręciła głową w jego stronę. W końcu wszystko zaczynało wracać do normy i jej głowa zaczynała pulsować. Nie przypominała sobie, aby dostała w łeb, ale po wylądowaniu urwał się jej film i musiała mocno przywalić głową w murawę. Sapnęła cicho, ale już się nie ruszała, bo bardziej bolało.
- Rozumiem, ale tak to bywa. Mimo to będę to pamiętać do końca - uśmiechnęła się słabo.
Chyba pierwszy raz Kyohei może być zadowolony, że Kim się nie uśmiecha normalnie i wiecznie, bo po co. Teraz nie miała siły na nic, każdy mięsień ją bolał, do tego głowa i wszystko czym tylko dała radę jeszcze jako tako poruszyć.
- Nie było źle? Tylko się pewnie ośmieszyłam przed szkołą, bo jak głupia nie poddałam się, gdy powinnam - mruknęła.- Byłeś już w pokoju wspólnym?- zapytała niepewnie.- I dzięki - taka niezdecydowana Kimi, ale doceniała to, że mimo tych utarczek jakie miały on jej jeszcze bardziej nie dołował.
Chciała się dowiedzieć, czy inni już o tym mówią i co najważniejsze, co mówią. Czy obwiniają ją, czy się śmieją, a może mają na to wylane? Co jak co, ale dla większości uczniów mecze były bardzo ważne, a ona dobre o tym wiedziała. Nie powinna teraz o tym myśleć. Nie, nie i nie, a jednak myśli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kyohei Takano
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Pon Gru 29, 2014 11:51 pm

Chłopak uśmiechnął się tylko pod nosem. Przekładając to na jego życie to powinien był dostać po łbie już wiele razy za to, że poddał się nim coś spróbował zrobić... wróć przecież on dostawał tak tylko już się do tego przyzwyczaił.
-Wiesz... może i to nie wiele da... bo jestem osobą której nie warto słuchać, ale wydaje mi się, że byś się ośmieszyła jak byś się poddała. A tak możesz przynajmniej spojrzeć ludziom w oczy i powiedzieć, że walczyłaś do końca- Niech się cieszy tymi słowami bo usłyszeć coś takiego z jego ust to naprawdę rzadka sprawa. I nie było to bynajmniej narzekanie i oskarżanie nikogo o zło tego świata.
-Nie byłem w pokoju wspólnym... ale jak szedłem tutaj słyszałem jak jakieś pierwszaki planują wyjątkową paskudną zemstę na czerwonych za to, że tak ciebie poturbowali- Nie mógł się nie uśmiechnąć sam do siebie kiedy tylko przypomniał sobie te ich plany. Znając życie to pewnie spłynie na niczym... chociaż kto ich tam wie. Młodzież zrobiła się w tym roku wyjątkowo wredna, wiec nigdy nie wiadomo co mogą nabroić.
-Nie wydaje mi się aby kto kolwiek był zły na ciebie. Z resztą chyba za nisko ich cenisz nie uważasz. Ja bym ci prędzej nawrzucał gdyby mnie to interesowało, ale nie oni.- W sumie to było ciekawe, dlaczego ona z góry zakładała, że od razu zaczną ją atakować ze wszystkich stron w chwili kiedy przekroczy próg pokoju wspólnego. Chłopakowi się wydawało, że prędzej poklepią po ramieniu i powiedzą aby się nie martwiła, że odegrają się jeszcze.
-Niby za co dziękujesz?- Zapytał się wyraźnie zdziwiony. A to było dla niego coś zupełnie nowego. W sumie jeszcze nigdy nie usłyszał słowa dziękuję. Nawet od Neve... chyba, że sobie jakoś tego po prostu nie mógł przypomnieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kim Miracle
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   Wto Gru 30, 2014 12:09 am

Też się uśmiechnęła widząc jego uśmiech, wprawdzie jej zmieniał się zawsze w grymas bólu, ale ona tak już miała. Gdy widziała u swojego rozmówcy uśmiech jej poprawiał się humor. Zastanowiła się na jego słowami i milczała do końca. Gdyby nie była zmęczona, obolała i była w normalnym stanie pewnie by inaczej o nich myślała. Wzięła się trochę w garść, w końcu to nie była prawdziwa Kim. Ona przecież wierzy w ludzi, a nie mierzy ich miarą tych gorszych, a nawet gdyby dostała od nich nieźle po tyłku to i tak byłaby sobą, bo w końcu zapomnieli by o tym po jakimś tygodniu. Chyba, że Potter będzie się tym tak przechwalał to wtedy i ona będzie w ponurym nastroju.
- Może masz rację - stwierdziła trochę zamyślona.- Jednak nie jesteś, aż tak zły jak myślałam - a potem się lekko zaśmiała i to był błąd, bo coś ją w płucach zabolało. Skrzywiła się z łzami w oczach.- Uhh... - mruknęła, a potem dodała.- Też kiedyś próbowałam robić pułapki na przeciwne drużyny, ale się nie udawało.
- Zwykle nie oceniam ludzi tak nisko, może to moja wina. W końcu bardzo chciałam wygrać, bo już kończę szkołę i chciałam jakoś zakończyć ten rok czymś wielkim. I sobie postawiłam wysoko poprzeczkę - stwierdziła układając się wygodniej na łóżku i mieć lepszy widok na Takano.
- Za co?- uśmiechnęła się.- Za to, że mi poprawiłeś humor. Przynajmniej nie będę się bać wyjść z tego pomieszczenia.
- W ogóle ktoś oprócz mnie został jakoś uszkodzony mocno? Praktycznie to nie wiem ci się działo na meczu. Potter mnie wkurzał i Black to samo - mruknęła.- Uwzięli się na mnie jak pies na kość z kawałkiem mięsa - mruknęła przy okazji trochę marnie żartując. W końcu wiedziała, że tak musiało być, że oni chcieli wygrać, ale nie musieli, aż tak jej niszczyć.- W pewnym momencie już nie wiedziałam, gdzie kto jest i o co w tym wszystkim chodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Łóżka w drugiej części sali   

Powrót do góry Go down
 
Łóżka w drugiej części sali
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa
» Klasa eliksirów
» Sala segregacji
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart [schowany na czas wakacji] :: Tereny zamkowe :: I piętro :: Skrzydło Szpitalne
-