Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!
CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Opustoszały loch

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9 ... 15  Next
avatar
avatar


PisanieTemat: Opustoszały loch   Pon Lis 25, 2013 8:02 pm

First topic message reminder :

Jeden z pustych lochów, w których od dawna nie są prowadzone zajęcia. Profesor Slughorn jednak chętnie z niego korzysta, gdy organizuje spotkania swego klubu.


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar

Gryffindor

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Wto Lis 25, 2014 10:29 pm

Jakie piękne słowa. Liczy się wnętrze. Tolerancja to dosyć zapomniany osobnik. Człowiek, człowiekowi nie równy. A przecież praktycznie niczym się nie różni. Czysta, czy szlamowata w końcu w obu przypadkach jest czerwona.
- Tak, jak każda blondynka jest głupia, a wszyscy Szkoci nie znoszą Anglików - Zaśmiała się przy tym, bo trochę przypominała sobie te wszystkie głupoty, jakie posłyszała i wyobrażała w przerysowany sposób. Jak bardzo można się pomylić.
O profesor mówił. Uroczo. Skoro przemawiał to słuchała, bo jakby inaczej. Fakt, warto by było zagadać trochę. Inaczej wyjdzie na to, że mają stypę, a nie o to przecież tutaj chodzi.
- Wrócisz do nas z powrotem, czy tam gdzie jesteś jest ciekawiej? - zapytała, widząc dziwny zastój dziewczyny. Ciekawe, jaką podróż odbyła w te parę chwil.
Wreszcie Alex i wzięła po chwili coś do ust już na poważnie. Najwyższy czas. W końcu wyjść głodnym z miejsca pełnego jedzenia to taka mała porażka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Sro Lis 26, 2014 2:56 pm

Heh, Zordon w swoim życiu przeżył dużo rodzai ignorancji swojej osoby (TAK, ISTNIAŁY OSOBNIKI, KTÓRE CHCIAŁY I POTRAFIŁY IGNOROWAĆ ZORDONA! WIEM, NIE DO POMYŚLENIA). Jednak każdy nowy sposób nie zważania na jego słowa i czyny, ranił go dogłębnie i był dla niego zupełnie niezrozumiały. Dlatego kiedy tak Draco Brown zignorował jego słowa i przeszedł do nakładania sobie ziemniaczków, zupełnie nie czując zordonowskiej ręki na swoim ramieniu, Reid poczuł się nieswojo, a do głowy przychodziły mu różnorakie pomysły. A co jeśli się stało coś o czym nie wie? Coś strasznie okropnego zarówno dla świata jak i jego osoby? CO JEŚLI UMARŁ I TERAZ JEST DUCHEM? To by wytłumaczyło dlaczego go nie słychać, dlaczego go nie czuć i w ogóle... Może te ostatnie drażnienie jeziornej kałamarnicy wcale nie skończyło się tym, że wrócił przemoknięty jak kura do Wspólnego? Może aktualnie leży zamarznięty gdzieś na dnie jeziora?
Zordon postanowił sprawdzić czy żyje w najprostszy sposób z możliwych. Dźgnął się widelcem w udo, krzycząc oczywiście przy tym z bólu i przerażenia. Ale... UFF. ŻYŁ.
Draco po prostu był ignorantem.
- No Dracuuuuś, nie bądź taki! Pogadaj z kolegą z Klubu Ślimaka! Chyba nie wstydzisz się swojego kolegi? Patrz, jesteśmy tu razem, a to oznacza, że jesteśmy na podobnych poziomach intelektualnych, statusowych i ogólnie! No przyznaj!
Czy Zordon specjalnie chciał się z nim podrażnić? No skądże!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Martwy †

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Czw Lis 27, 2014 7:05 pm

Sorka Zordon, nie zauważyłem Twojego posta, ale za to tym mnie ubawiłeś. xD
~`~
Podniosłem wzrok na mówiącego, marszcząc brwi, gdyż nie bardzo go kojarzyłem, za to on, co zdażyłem już zauważyć, kojarzył mnie doskonale, co nie wywarło na mnie większego wrażenia, jako iż należałem do grupy popularnych uczniów w szkole, choć jego zachowanie nie wywarło na mnie dobrego wrażenia.
-Po pierwsze, to nie przypominam sobie, abyśmy się znali.-mruknąłem ściągając jego rękę ze swojego ramienia.-Po drugie, nie wiem o czym Ty właściwie mówisz do mnie.-dodałem, kiedy wspomniał o jakiejś tam nagrodzie.-Po trzecie, odnoszę wrażenie, że podstawy dobrego wychowania nie są Ci bynajmniej znane.-zakończyłem swą wypowiedź z przekąsem, omiatając go chłodnym, krytycznym spojrzeniem i zastanawiając się czy on w ogóle jest godzien tego, aby siedzieć obok mnie i prowadzić ze mną rozmowę, nie wspominając już o tak wylewnych gestach, jakie ośmielił się okazać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Czw Lis 27, 2014 9:16 pm

No niestety nie każdym o tym zdawał się pamiętać. Niektórzy jak gdyby tylko mogli, sprawdzaliby każdą kroplę krwi by zobaczyć, czy przypadkiem nie ma tam "pierwiastka mugolskiego". Było to chore myślenie, ale najwyraźniej tylko to stanowiło sens życia tych uprzedzonych czarodziejów. Lily również nie patrzyła na ludzi pod względem podziałów; zwyczajnie oceniała, kiedy ich już poznawała. Krew krwią, u wszystkich była czerwona, jak to uważała Alex.
- Stereotypowe myślenie jest takie przykre, ale niestety nic się z tym nie zrobi. Oczywiście można próbować, o ile nie ma się do czynienia z głęboko wrośniętymi uprzedzeniami - odparła na pozór beztrosko, ale jej oczy były poważne. Po chwili założyła zagubiony kosmyk włosów za ucho i powoli spożywała jedzenie, które znajdowało się na jej talerzu. Od pewnego czasu tyle myśli kłębiło się w jej głowie. Do końca nie wiedziała, czy wszystko rzeczywiście stanie się w końcu jasne i zrozumiałe dla niej. No ale cóż, nie czas i miejsce na takie rzeczy! Jakby ocknęła się, gdy do jej uszu doszedł głos Alexandry i zauważyła, że jej widelec wisi od jakiegoś czasu w powietrzu. Po chwili Lily wybuchnęła cichym śmiechem i odstawiła sztućca na swoje miejsce.
- No coś Ty! Nie można być w ciekawszym miejscu, niż to - powiedziała cicho rozbawiona, a jej oczy delikatnie pojaśniały. - A tak serio; już wracam. W końcu nie wypada oddalać się tak od towarzystwa. Tylko...przydałby się jakiś temat, żeby wkręcić w to wszystkich tu obecnych, bo po co niektórych widzę, że nie mają chęci nawet do życia.


Lily Evans
Daj rękę, pójdziemy wstecz po naszych wspólnych śladach, pozwól, że poprowadzę cię raz jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Sob Lis 29, 2014 8:14 pm

Jeżeli ignorowanie Zordona przez Draco można porównać do złamanego serca, to przyznanie się do tego, że zupełnie nie kojarzy się Zordona, było dla Puchona jak wyrwanie jego serducha żywcem i zmiażdżenie go butem o posadzkę na jego oczach. No NIE DO WYOBRAŻENIA! Naprawdę nie wiedział jak Draco mógł się do niego tak zwrócić! No może nie byli takimi wielkimi przyjaciółmi, ale dobrymi przyjaciółmi na pewno! Tyle lat razem!
Znaczy najdalej sięgającym wspomnieniem Zordona dotyczącym Draco był zeszłoroczny mecz Hufflepuff kontra Slytherin. Puchoni oczywiście mieli druzgoczącą przewagę: 20 punktów do ślizgońskich 80 punktów. I Zordon tak bardzo się starał, że postanowił choć przez chwilę poczuć się jak obręcz, by lepiej łapać te piłki do niej wpadające. Jak możecie się domyślić, skończyło się to tym, że Zordon przymroził sobie język do obręczy i nie ruszył się przez cały mecz. Później mówił wszystkim, że ktoś na niego rzucił klątwę. A gdy zapytali się go kto, to akurat wzrok Zordona padł na Draco, więc winę zrzucił na niego... W sumie jak tak wspominam sobie tę historię, to rzeczywiście nie było bezpośredniego kontaktu pomiędzy Zordonem a Draco... Ale cóż! Teraz to już nie ważne! (Zwłaszcza, że Draco miał pewnie jakieś tam kłopoty z powodu fałszywego zeznania Reida).
- Pfff! Dobre zachowanie, to moje osiemnaste imię! - odpowiedział nonszalancko kradnąc ziemniaka z talerza Draco i palcami wpychając go sobie do ust. - To jak tam się bawisz, Brown? Wyszperałeś w tłumie jakieś fajne dziołchy? - nadal próbował się jakoś zakolegować ze Ślizgonem. - Mógłbym być twoim skrzydłowym! Bo wiesz, ja sam już nikogo nie poderwę. Moja miłość jest jedyna i niestety dzisiaj nieobecna! - dodał z żalem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Gryffindor

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Nie Lis 30, 2014 12:08 pm

Ludzie o niewielkiej ilości rzeczy w ogóle pamiętają, więc czemu się dziwić? Interesowało ich to, co nie ma większego znaczenia. Znaleźli sobie i upodobali zabawy, które nie są śmieszne. Krzywdzenie innych i szukanie powodów do dokonywania złych czynów to podła gra z której ludzkość w większości nie ma nawet ochoty wyjść. W ten właśnie sposób gubimy to, co w życiu najpiękniejsze, czyli dostrzeganie rzeczy, które można doceniać za to, że po prostu są, a nie karcić za to, czego nie posiadają.
- Świat się zmieni jeśli my zaczniemy mówić takim zachowaniom nie. Kiedyś społeczeństwo zobaczy, co jest istotne. W końcu przepaski na oczy nie da się nosić bezustannie - Musiało tak być, bo i rozmawiały o czymś istotnym. Ktoś musi, bo inaczej nawet słowo tolerancja zostanie wyrzucone ze słowników i zapomniane.
- Skoro tak twierdzisz. Tylko co by tutaj powiedzieć, żeby towarzystwo rozruszać? - Chciała coś zrobić, ale kawałów nie zna, mogłaby zaśpiewać, ale wielu ludzi tego nie lubi, na temat do rozmowy pomysłu nie miała. Niech się ktoś odezwie! Byleby wszyscy złapali owy temat. Bo jak nie to wszyscy zasną w talerzach, a to raczej wizja co najmniej nie ciekawa.
Sięgnęła znowu po jedzenie i coś przeżuła i połknęła. Mogłaby chociaż patrzeć, co bo niedługo się zadławi, ale wolała coś wszamać, by nie głodować w czasie gdy pojawi się człowiek, który ożywi całe zgromadzenie czymś.
Ile można siedzieć i tylko jeść? No ile!?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Nie Lis 30, 2014 8:24 pm

Niestety tak to działało. I choćby znaleźli się ludzie, którzy dążyliby do zmian, do tego by zmienić obecną sytuację to jednak zawsze działo się coś takiego, co na to nie pozwalało. Niektórzy kierowali się ścieżką dobra, która zdawała się bardziej bolesna i pełna poświęceń, a reszta wybierała zło, jako te prostsze wyjście, które gwarantowało pewnego rodzaju bezpieczeństwo dla siebie, lub dla bliskich. Ewentualnie osobistą przyjemność w zadawaniu innym bólu - sama myśl już była dla niej okropna.
- Możliwe, ale przy tym poleje się krew. Zwłaszcza,patrząc na to poprzez obecną sytuację, nie sądzisz? A niektórzy mimo usilnych starań, nie pozbędą się swoich złudzeń. Czasami większe zmiany wymagają sporej ilości czasu i obmyślonego starannie planu - odparła cicho po chwili. Następnie wzięła kolejny łyk ze swojego pucharu i poprawiła rude włosy, a jej zielone tęczówki psotnie zamigotały pod wpływem kolejnych słów Alex. Najwyraźniej w głowie Evans narodził się jakiś szatański plan, który zamierzała wdrążyć w życie. Chyba zbyt dużo przebywała w towarzystwie Huncwotów.
- Na początek coś dość błahego by wywołać dyskusję i ogólne poruszenie, żeby nie siedzieli, jak te gumochłony, pochłaniając kolejne ilości jedzenia - kiedy to mówiła, nachyliła się nieznacznie w stronę Alex, żeby ta wszystko usłyszała wyraźnie. Słowa te były przeznaczone jedynie jej uszom. - Coś, co zainteresuje wszystkich. Teraz zrobię mały eksperyment.
I Lily odsunęła się od dziewczyny, wyprostowała i puściła w stronę Gryfonki oczko. Następnie odchrząknęła dosyć głośno, by każdy zwrócił na nią swoją uwagę.
- Postanowiłam zacząć, żeby wszyscy wciągnęli się jakoś w rozmowę. No to tak na rozluźnienie może...na jaki najgorszy smak natknęliście się w fasolkach wszystkich smaków Bertiego Botta, co? Bo ja miałam tę nieprzyjemność ugryźć fasolkę o smaku goblina. I powiem Wam, że była naprawdę okropna!
Miała nadzieję, że choć trochę pobudzi czarodziejów do wzięcia udziału w wspólnej konwersacji, w końcu szkoda byłoby marnować taki wspaniały wieczór. Zazwyczaj starała się być poważna i opanowana, ale przecież raz na jakiś czas można było sobie nieco odpuścić.


Lily Evans
Daj rękę, pójdziemy wstecz po naszych wspólnych śladach, pozwól, że poprowadzę cię raz jeszcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Slytherin

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Nie Lis 30, 2014 9:10 pm

Drzwi zaskrzypiały głośno, przerywając niemal od razu wszelkie dyskusje na możliwe tematy. Stanął w nich młody, przystojny ślizgon, ze swoim zwyczajnym, cwaniackim uśmiechem. Chłopak ubrany był w eleganckie i drogie ubrania wyjściowe, bardzo zadbane i schludnie poprasowane, raczej nie przez matkę, której przecież w szkole nie było. Na szyi miał ciasno i poprawnie zawiązany z dumą noszony zielony krawat ze znakiem Slytherinu.
- Wybaczcie spóźnienie, zatrzymały mnie pewne sprawy. - powiedział spokojnym głosem, a na jego ustach widniał nieoczywisty uśmiech. Wiedział, że zostanie przyjaźnie przyjęty przez gospodarza spotkania z otwartymi ramionami, Horacy Slughorn uwielbiał chłopaka. Oczywiście, został przywitany bardzo entuzjastycznie i chłopak zaraz usiadł na wolnym miejscu. Obrzucił spokojnym spojrzeniem wszystkich zgromadzonych, niektórym zaciekawione, a niektórym pogardliwe. Najdłużej nieprzyjemny wzrok utrzymał się na pannie Evans, ba panicz Black nawet lekko skrzywił swój prosty nos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Nie Lis 30, 2014 9:29 pm

No i jakoś ten czas mijał. Coś tam zjadłem, coś wypiłem. Nie będę się rozwodził nad takimi szczegółami. W każdym razie jedną rzeczy dało się wybitnie odczuć. Było nudno. Strasznie nudno. Nie żebym liczył na nie wiadomo jaka imprezę, albo co więcej czekał specjalnie na to, co to, to nie. Ale mimo wszystko, wiedziałem, jak potrafią wyglądać te spotkania. I jeśli ktoś raz podniesie poprzeczkę tak wysoko, jak miał w zwyczaju robić to Slughorn, to nic dziwnego, że oczekiwania rosną. No ale dobrze, dajmy mu czas, żeby się rozkręcić.
A wiecie, co było najbardziej niesamowite w tych spotkaniach? Nie, nie jedzenie, przepych, z jakim to wszystko było organizowane, czy fakt, jakie osobistości czasem się tu pojawiały. Najbardziej niezwykłe było to, że w pewien sposób jednoczyli się tutaj czarodzieje z najstarszych czystokrwistych rodów i mugolaki. I zdaję sobie sprawę z tego, że było tak tylko dla tego, że nikt po prostu nie chciał być stąd wyrzucony i tylko z obawy przed Slughornem wszyscy udawali pojednanych. Oczywiście tylko po to, aby następnego dnia wrócić do wyzywania swoich "kolegów i koleżanek" od szlam i tym podobnych. Ale mimo wszystko te momenty spędzane w lochach były warte uwagi. Bo czasem, to nie motywacja jest najważniejsza, ale sam efekt.
Swoją drogą, wiecie, że to mugole zaczęli takie podziały? Tak, tak, dobrze widzicie, to wcale nie czarodziej są temu winni. No, może jednak są, ale to jedynie skutek innych wydarzeń. Bo widzicie, wszystko było pięknie, dopóki mugole nie zaczęli prześladować czarodziejów. I większość zaczęła się wówczas ukrywać, ale część poszła o krok dalej, chcąc wojny z mugolami. Do poważniejszego starcia nigdy nie doszło, ale niektórzy czystokrwiści zaczęli wierzyć w swoją wyższość nad niemagicznymi i wpajali to swoim potomkom. A ci teraz nienawidzą wszystkiego, co mugolskie i nawet  nie wiedzą, od czego to się zaczęło. No to tak w skrócie. I nie mówię, że takie postępowanie jest dobre, ale po prostu należy pamiętać, że zawsze istnieją dwie strony medalu.
Nagle moje rozmyślania przerwał czyjś głos. A raczej pytanie.
CO?
Oczywiście, wiedziałem, kim jest ta dziewczyna. Panna Evans była pewnego rodzaju gwiazdą wśród ulubieńców Slughorna. No i trzeba przyznać, że poniekąd na to zasługiwała, bo była naprawdę dobra z Eliksirów. Ale co tym razem wymyśliła?
Spojrzałem na dziewczynę, lekko unosząc brwi. Jasne, inicjatywa może i dobra, ale serio? Mamy rozmawiać o fasolkach wszystkich smaków? Co dalej, pochwalimy się, kogo mamy w kolekcji kart z czekoladowych żab?
Cóż, w tej dyskusji pozwolę sobie nie brać udziału.
I, tak, odnotowałem pojawienie się Blacka, ale czy było to aż tak istotne, żeby się nad tym rozwodzić? Hmm...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Nie Lis 30, 2014 9:53 pm

Wiecie, potrzeba było naprawdę niewiele zachodu, by zwrócić uwagę Zordona z jednej rzeczy na drugą. A kiedy jedna rzecz okazuje się jeszcze nie do końca tak interesująca, jak z początku oczekiwał tego Puchon (bo kto by pomyślał, że Draco nie pochwyci jego jakże ciekawego pomysłu bycia skrzydłowym! (a może Draco nie wiedział kim jest skrzydłowy? UPS Zordzio mógł mu wytłumaczyć!)), to wtedy jest tysiąc razy łatwiej. Więc nagłe podniesienie głosu przez Lily i zapodanie tematu fasolek, było dla Zordona niczym... Czerwona płachta na byka, choć podobno byli kolorów nie widzą. W każdym razie, Zordzio natychmiast odczepił się od Draco i z uśmiechem zdobiącym jego twarz od ucha do ucha (twarz Zordona, nie Draco, w sumie Draco wyglądałby przerażająco z takim uśmiechem, jak jakaś laleczka z horroru), wypalił bardzo bardzo głośno.
- A ja słyszałem teorię, że znaki zodiaku wpływają na to jaki smak trafia nam się w fasolakach! Znaczy dokładniej to położenie gwiazd w dniu naszych urodzin, ale to na jedno wychodzi. Na przykład ja, jako strzelec, kiedy biorę jakąś fasolkę i wcześniej w myślach sobie strzelę jakiego może być smaku, to zazwyczaj trafiam! Raz sobie specjalnie pomyślałem, a niech to będzie włosów z pleców i trafiłem, ale jak już sobie nie strzelę to mam normalne smaki - dodał z lekkim smutkiem i żalem. Ale trzeba przyznać, że jego teoria miała ręce i nogi. W sumie. No miała, przyznajcie. - Z jakiego jesteś znaku Lily?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Martwy †

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Wto Gru 02, 2014 9:38 pm

Nonszalanckie i bezczelne zachowanie Zordona wzbudzało we mnie coraz to większa irytację. Doprawdy nie rozumiałem, jak on w ogóle śmiał równać się ze mną, tylko przez wzgląd na to , że obaj należeliśmy do elitarnego klubu profesora Slughorna.
-Osiemnaste imię, powiadasz? Cóż, ja myślę, że na określenie twojej osoby wystarczą tylko dwa słowa: szlamowaty prostak. Twoi starzy są mugolami, zgadłem? Z twojego sposobu bycia nietrudno się tego domyślić, a to oznacza, że jesteś nikim. Po prostu nikim.-powtórzyłem to słowo z naciskiem. mój głos ociekał wręcz jadem, zjadliwością i pogardą, jaką darzyłem wszystkie osoby mugolskiego pochodzenia, wychodząc z przekonania, że w ogóle nie powinny one wiedzieć o istnieniu świata magii, a co tu dopiero mowa o poznawaniu i zgłębianiu jego tajników, które powinny być dostępne wyłącznie dla prawdziwych czarodziejów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Wto Gru 02, 2014 10:42 pm

Wiecie, co jest największą zaletą i jednocześnie wadą siedzenia cicho? To, że słyszy się wszystko dookoła. Tyle, że nie zawsze chce się tego słuchać. Tak było i tym razem. Do moich uszu dotarły słowa, które były co najmniej nieodpowiednie. Zwłaszcza, biorąc po uwagę, że byliśmy w takim, a nie innym miejscu. No i w takim, a nie innym towarzystwie.
- Brown - zacząłem, dość głośno, aby mieć pewność, że chłopak mnie usłyszy.
Tak, tak, potrafiłem mówić. Zdziwieni? Niektórzy z obecnych zapewne nie pamiętali już, jak w ogóle brzmi mój głos. Ba, niektórzy pewnie usłyszeli go dopiero po raz pierwszy. W każdym razie, kiedy ktoś, kto zazwyczaj nie mówi, w końcu się odezwie, z pewnością oznacza to, że ma jakiś powód. Tak było i w moim przypadku.
- Sądzisz, że to słowa godne arystokraty? - kontynuowałem, z lekką ironią w głosie.
Oj tak, wiedziałem, z jakiej rodziny pochodził Brown. Z resztą, kto tego nie wiedział? Chłopak obnosił się z tym w każdy możliwy sposób. I tak, było to irytujące. Jednak nieszkodliwe. Właściwie, sam Dracon też był wybitnie nieszkodliwa jednostką. Tyle, że jego mózg, albo może móżdżek, był całkowicie wyprany przez jego tatusia. Chłopak, praktycznie pozbawiony swojego zdania, jak gąbka chłonął wszystkie poglądy ojca. A z tymi ja wybitnie się nie zgadzałem.
Bo widzicie, wszystkich ludzi traktowałem tak samo. Z dystansem, obojętnością, nie ważne, nazwijcie to jak chcecie. Nie dzieliłem ich nigdy na lepszych i gorszych. Człowiek to człowiek. Wiem jednak, że niewielu miało takie podejście. I o ile byłem nawet w stanie zrozumieć dyskryminację innych, ze względu na zależne od nich czynniki, to nie tolerowałem obrażania kogoś przez to jakim się urodził. Lub, co gorsza, przez to w jakiej rodzinie się urodził. I na tym polu właśnie panicz Brown mi podpadł.
Nie uważałem się w zadnym wypadku za autorytet, którego ktokolwiek musiał słuchać, co to, to nie. Ale nie chciałem, by w mojej obecności ktoś był poniżany, ze względu na bycie mugolakiem. I nie wiem, może robiłem to, bo tak na prawdę nie byłem aż tak obojętny wobec wszystkich? A może po prostu traktowałem to jako okazję do buntu przeciwko mojej rodzinie, która, podobnie jak Brown, uważała nieczystokrwistych za gorszą rasę? To chyba nie jest aż tak istotne. I wiem, że wspomniałem, że mugole przyczynili się do takiego traktowania. Ale fakt, że rozumiem genezę zjawiska, nie jest równoznaczny z tym, że je popieram. Zapamiętajcie.
- Poza tym, wątpię, żeby profesorowi Slughornowi się to spodobało - dodałem jeszcze. No, swoją drogą, to myślę, że wyczerpałem limit wypowiadanych słów na jakiś tydzień. W każdym razie, fakt, że chociażby taka panna Evans należała do jego ulubieńców, wiązał się tym, że nie byłby zachwycony, gdyby dowiedział się, że ktoś z obecnych na jego spotkaniach obraża innych w taki sposób. A jak wiemy, Dracon nie był wybitnie odważny, no i zależało mu na byciu w Klubie Ślimaka, więc taki argument mógł do niego trafić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Gryffindor

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Sro Gru 03, 2014 6:51 pm

- Czasami niektóre rzeczy nie mogą obyć się bez ofiar. Ale zmiany trzeba zacząć od czegoś. Mały płomień, a potem wybuch. Tworzenie planów jest ryzykowane, bo okoliczności lubią się zmieniać. Nie wiadomo, co nas czeka, ale obecnie szczególnie musimy dbać o to, by nie dać stłamsić się jakimś chorymi wymysłami - O trudnych rzeczach zachciało im się rozprawiać, ale w końcu ktoś musi. Inaczej gra nie byłaby niczego warta. Umarłyby przekonania i życiowe postawy.
Cóż, pomysł jak widać, choć Alex wydał się zabawny to poruszył towarzystwo. Pozytywna rozmowa, a raczej na taką się zapowiadało. Przegryzała coś po drodze i popijała, wysłuchując teorii o fasolkach. Niektórzy wciąż niezbyt byli zachwyceni tym tematem, ktoś dopiero się pojawiły, ale jakiekolwiek reakcje lepsze niż żadne. Pojawiły się - oto i krok do sukcesu. Tak się przynajmniej Alex wydawało. Gdzieś pomiędzy ciekawymi i przyjemnymi rzeczami dosłyszała jakże genialne stanowisko, jak się okazało jakiegoś Brown'a. Niczym czerwona płachta na byka. Gryfonka reagowała nieprzyjaźnie tylko względem takich zachowań. Jakiż to pech, iż musiało się to zdarzyć w takim miejscu.
- Arystokrata? W przeszłości ten tytuł nosili ludzie, którzy mieli szacunek do innych. Z której strony ty nim jesteś? - Zaczęła z tonem ironicznym i kpiącym. Nikt nie będzie wygadywał takich bzdur przy niej, a tym bardziej do innych.
- Nazywasz tych, którzy darzą swoje dziecko miłością i troszczą się o nie "starymi"? Impertynent. Do tego wyzwisko, którego wypowiadanie określa Cię zaledwie jako owego prostaka, którego byciem zarzuciłeś jemu. Inteligentny człowiek nie musi nikogo obrażać, by pokazać, że taki jest - Cud, że jeszcze siedziała w miejscu i zachowała spokój głosu. Uśmiechała się pogardliwie, oj tak. Nie miała za grosz poczucia doceniania kogoś, kto nie potrafi w innych dostrzec rzeczywiście istotnych rzeczy. Tym bardziej szanowania. Czystość krwi to chyba najgłupsza możliwa wymówka do obrazy każdego. Żałosne.
- "Istnieje tylko jeden rodzaj ludzi. Ludzie" polecam zapamiętać te słowa. Jedyną osobą, która może być nikim to taka, która buduje swojego ego na poniżaniu innych. Powiem Ci tylko tyle, że to nie działa. Na bycie kimś trzeba sobie zapracować, bo wszyscy rodzimy się z pustą kartą. Czysta, czy brudna krew to wciąż jest czerwona. Mamy takie same opcje. Od nas samych zależy, co z tym zrobimy. I nic z tym nie zrobisz, bo pochodzenie nas nie określa jako ludzi. Sami pokazujemy innym, jacy jesteśmy, a ty właśnie udowodniłeś nam, jak nisko upada Twoja umiejętność kulturalnego prowadzenia rozmowy. Nie wiem, czy komukolwiek w tym pomieszczeniu to zaimponowało, czy też podobało - I tyle. Skończyła swój wywód. Nie mogła postąpić inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Slytherin

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Sro Gru 03, 2014 7:13 pm

On także stał się obserwatorem, a jedyne komentarze jakie rzucał pozostawały w postaci mniej lub bardziej pogardliwych spojrzeń. Oczywiście te bardziej nie były raczej kierowane w stronę jego znajomych ze Slytherinu, zwykle wiedział chociaż jak się nazywają, więcej nie było mu raczej potrzebne.
Był zdecydowanie przeciwko mugolskiej krwi w murach Hogwartu, nie szanował ich i nie podobała mu się inwazja takowych w szkole magii, jednak przyznał, że wypowiedź Browna nie była zbyt na miejscu. Jako wychowany w arystokracji powinien być nauczony, żeby trzymać język za zębami.
- Proponuję zmienić temat. - mruknął zanim to wszystko zdążyło przerodzić się w głębszy konflikt, bo zapewne gdyby ktoś bardziej porywczy z podobnymi mu poglądami próbował skomentować kazanie panny Alexandry skończyłoby się to kłótnią, a tutaj mieli się rozluźnić i zwyczajnie porozmawiać.
Chociaż na chwilę schować poglądy i dumę w kieszeń. Choćby dla lubianego nie tylko przez Ślizgonów profesora Slughorna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

Martwy †

PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   Sro Gru 03, 2014 8:04 pm

Wysłuchałem ich uwag kierowanych do mnie, mrużąc pogardliwie oczy. Przemądrzałe słowa Gryfonki pogłębiły tylko moją irytację.
-No cóż, po twoich słowach wnioskuję, że twoja krew z pewnością jest tak samo brudna i plugawa jak jego, skoro tak go bronisz i do tego tak mylnie interpretujesz znaczenie słowa "arystokrata", bo tak się składa, że nie trzeba szanować innych, aby być kimś takim. To miano dotyczy wyłącznie wysoko urodzonych, którzy mogą się poszczycić szlachetnym pochodzeniem, stąd tylko takim osobom należy się szacunek i poważanie, zwłaszcza że w dzisiejszych czasach, osoby mogące poszczycić się prawdziwie szlachetnym pochodzeniem i czystością krwi, czyli krótko rzecz ujmując, osoby takie jak ja, są coraz mniej liczne, a to wszystko wyłącznie z waszej winy. Ludzie dzielą się na gorszych i lepszych, jakbyś jeszcze tego nie zauważyła i pochodzenie ma ogromne znaczenie przy tym podziale, tylko obawiam się , że osobnicy twego pokroju nie są w stanie tego zrozumieć.-stwierdziłem wyniośle, po czym zamilkłem , nalewając sobie soku do szklanki i ignorując niezbyt przychylne spojrzenia, którymi obdarzali mnie co poniektórzy. Kątem oka zerknąłem w stronę profesora Slughorna, mając nadzieję, że nie posłyszał owej wymiany zdań, gdyż siedział nieco dalej od nas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Opustoszały loch   

Powrót do góry Go down
 
Opustoszały loch
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 15Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 9 ... 15  Next
 Similar topics
-
» Opustoszały dom
» Opustoszały plac zabaw
» Jezioro Loch Lomond

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hogwart :: Piętra :: Lochy i podziemia-
Skocz do: