Share
Go down

Opustoszały loch

on Pon Lis 25, 2013 8:02 pm
Jeden z pustych lochów, w których od dawna nie są prowadzone zajęcia. Profesor Slughorn jednak chętnie z niego korzysta, gdy organizuje spotkania swego klubu.


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984

Re: Opustoszały loch

on Nie Lis 09, 2014 9:29 pm
Puste miejsca zawsze jakoś ciągnęły chłopaka... chociaż z drugiej strony jakoś nigdy nie przepadał za lochami. Niestety kiedy przeliczył sobie w głowie miejsca w których co chwila ktoś mu przeszkadzał, a miejsca w których miał święty spokój... lochy wygrały miażdżącą przewagą. Zszedł sobie spokojnie po schodach, oczywiście prawie by z nich zleciał.
-Slzag by to trafił...- Mruknął kiedy w ostatniej chwili chwycił się ściany. W sumie tylko cudem udało mu się w miarę pewnie o nią oprzeć.
-Przysięgam kiedyś zdetonuję te schody jak nic- Tak który raz to już groził tym schodkom, że przestaną istnieć, a jakoś nie mógł tego zrealizować, ale spokojnie miał jeszcze jeden rok aby dopełnić swojej obietnicy.
Rzucając kilogram przekleństw w kierunku wejścia do lochów, poszedł dalej przed siebie. Znał swój cel. Opustoszały loch był naprawdę kuszącym miejscem, chociaż by przez samą swoją nazwę. Nie trudno go było znaleźć, bo w końcu chłopak już kilka razy tam był. Z resztą słyszał od niektórych którzy należeli do klubu ślimaka miejsce gdzie się spotykali. On oczywiście nigdy nie będzie do tego klubu należeć. Sprawiał za wiele problemów, i był chyba za mało interesującą osobą. Cóż nie oszukujmy się, było mu to naprawdę na rękę.
Wsunął powoli głowę przez lekko uchylone już drzwi, aby upewnić się, że nikogo tutaj nie ma. Odetchnął z ulgą kiedy jego oczy ujrzały wielką pustkę.
-W końcu- Powiedział i wślizgnął się do środka zamykając za sobą drzwi. Usiadł sobie spokojnie w swoim kącie i wbił pusty wzrok w sufit.

Re: Opustoszały loch

on Nie Lis 09, 2014 9:51 pm
Natomiast Alex przyciągnęło nie puste miejsce, a raczej ogromna ilość irytacji oraz gniewu, która była słyszalna dla przypadkowego przechodnia. Zdarzyło się tak, że to ona miała przyjemność być nim. Nie była przekonana, co do tego kto ma gorzej. Pokrzywdzony przez schody, czy one same. Pewnie gdyby posiadały uczucia same uciekłyby gdzieś, by być w samotności po takich przeżyciach. Wiele czasu zajęłoby im pozbieranie się. Groźba śmierci w końcu dla nikogo nie jest przyjemna. Dobrze się złożyło, że one nijak mogą reagować na to. Za to dziewczyna tak. Lochy, lochami, ale ludzie chowający się po kątach to ważna rzecz. Czasami nie chcą towarzystwa, ale czy ona kiedyś się tym przejmowała? Oczywiście, że nie. Umiłowała sobie poznawanie różnych ludzi. Raz wyjdzie na tym lepiej, innym razem gorzej, ale kto nie ryzykuję ten nic nie ma.
Z tego wynikałoby, że ma chyba wszystko, bo szła sobie w bezpiecznej odległości za chłopakiem. Przez moment zawahała się, czy przerwać mu jego spokój. Upewniała się, że jest sam, a ona to popsuję. Z drugiej jednak strony... czego ona jeszcze nie robiła?
- Hej. Mam nadzieję, że oszczędzisz te biedne schody. Lubię je - stwierdziła zgodnie z prawdą, uśmiechając się przy tym po tym, jak znowu ruszyła za nim i zakomunikowała swoją obecność. Nie on jeden lubił bywać w samotności, a takie miejsce jest bardzo dobre do tego. Bez schodów dostęp do niego byłby ograniczony. Ponad to trzeba zwrócić uwagę na to, że nie obeszłoby się bez poważnych konsekwencji. Każdy głupi zauważyłby ich brak. Chyba, że wiecznie unosi się nad podłogą i nie czuje różnicy.


And I know, I may end up failing, too
But I know, you were just like me
With someone disappointed in you

Re: Opustoszały loch

on Nie Lis 09, 2014 10:03 pm
Kiedy usłyszał czyiś głos podskoczył nagle wciskając się w ścianę.
-Kieeedy... ty- Powiedział i rozejrzał się zupełnie tak jak by właśnie przemawiał do niego jakiś duch. Przecież upewniał się, że nikt za nim nie idzie. Cóż widocznie nie robiła tego dostatecznie dobrze.
-Następnym razem uprzedzaj jak będziesz miała zamiar kogoś przestraszy- Mruknął i wstał z ziemi wsadzając sobie spokojnie ręce do kieszeni.
-I nie... nie mam zamiaru ich oszczędzić.- Już nie chodzi o sam fakt ich istnienia, ale o to, że prowadzą do tego cholernego miejsca w którym odbywały się lekcje eliksirów. Jego nienawiść do tego przedmiotu wiązała się z nienawiścią do profesora który wykładał ten przedmiot. Można spokojnie powiedzieć, że to była nienawiść odwzajemniona. Dzięki czemu uczniowie podczas lekcji dostawali naprawdę bardzo ładne przedstawienie pod tytułem "kłótnia Kyo z kolejnym nauczycielem'... kłótnia ciężko to było kłótnią nazwać. Chłopak po prostu lubił patrzeć kiedy profesorek robił się czerwony ze złości i próbował go przywołać do porządku, a on sobie kompletnie nic z tego nie robił.
Kyo miał już coś dodać do swojej wypowiedzi, ale właśnie coś zrozumiał.
-W zasadzie to po kiego grzyba mnie śledziłaś. Jeżeli wkurzyć to uprzedzam nie jestem w odpowiednim nastroju do tego- Chociaż on nigdy nie był w nastroju do niczego, o czym dziewczyna na pewno przekona się bardzo szybko.

Re: Opustoszały loch

on Nie Lis 09, 2014 10:43 pm
No i wyszło, jak wyszło. Niczym potwór. Na dobry początek musi zrobić wrażenie psychopatycznego mordercy. Zapamiętać - chodzić jak ogromny słoń, aby kroki słychać było po drugiej stronie zamku. Z dwojga złego taka opcja mogła nieco złagodzić przerywanie cudzego spokoju.
- Nie chciałam nikogo wystraszyć, naprawdę. Więc nie będę o tym uprzedzać - Co za mały bunt. Niby tak to wszystko wyglądało, ale zamiary są zupełnie inne. Trzeba więc to jasno powiedzieć. Chęci ponoć też w jakimś stopniu się liczą. Zwykłe gadanie, ale człowiek musi czasami myśleć, że ma prawo mu się coś nie udać, postąpić źle.
- Jesteś Gryfonem? Ponoć tylko my jesteśmy tacy wybuchowi - Dobrze byłoby gdyby nim nie był. Tak sądziła Alex. W końcu te schematy są męczące i złamanie ich byłoby zdrowe dla jej światopoglądu. Ukojenie dla duszy i jakiekolwiek pocieszenie.
- Samo jakoś wyszło... I nie chcę Cię wkurzać. Czasami naturalnie mi to wychodzi, bo ludzie denerwuje moja osobowość, ale tak sama z siebie to nie - Rzeczywiście uspokajające. Zakomunikowanie, że jest się osobą drażniącą. Tak zdecydowanie wspaniały krok przy poznawaniu nowego człowieka.
- Po prostu przepraszam. Jestem Alexandra, Alex, jak wolisz i jeśli chcesz to mogę sobie pójść - Już trochę lepiej, przynajmniej widać, że potrafi być miła. Przez jakiś czas.


And I know, I may end up failing, too
But I know, you were just like me
With someone disappointed in you

Re: Opustoszały loch

on Nie Lis 09, 2014 10:50 pm
-To się nie zakradaj jak jakiś morderca- Mruknął cicho i potargał sobie nerwowo włosy z tyłu głowy. Nie lubił kiedy ludzie tak się czaili. Niby nie chcieli zakłócać niczyjego spokoju, ale w głębi po prostu aż ich pchało aby wparować i zacząć utrudniać życie bliźniemu.
-Nie... nie jestem gryfonkiem- Powiedział spokojnie. Nie wiedzieć dlaczego jakoś tak nie darzył ich wielka sympatią. Chociaż stali o niebo lepiej w rankingu niż ślizgoni. Nimi to najchętniej by powycierał mokrą posadzkę. Chociaż i nad tym by się zastanawiał czy bo to nie była jakaś ujma dla posadzki.
Kyo oparł się o ścianę i spojrzał na dziewczynę.
-Nie ty jedna. Wszyscy w tej szkole mają talent do wkurzania... nie wiedzieć tylko dlaczego usiłują go rozwinąć na mnie- Oczywiście przesadzał, to przeważnie on się unosił bez powodu, ale nie był by wtedy sobą... chociaż wróć. Właśnie wtedy nie był sobą. Normalny Kyo najpewniej albo by się roześmiał, albo dał wciągnąć w jakieś głupie zabawy które w tej chwili go irytowały.
-Taaa...- Tylko tyle powiedział kiedy ta się mu przedstawiła.
-Mógł bym powiedzieć, że to było mi baaardzo na rękę gdybyś zabrała swoje szanowne cztery listery, ale zaraz usłyszę tekst typu "to pomieszczenie nie jest twoją własnością". A jako, że nie mam ochoty na spory to znaj moją łaskę- Potargał sobie nerwowo włosy z tyłu głowy przez co zrobił sobie na niej jeszcze większą szopę niż miał wcześniej.

Re: Opustoszały loch

on Pon Lis 10, 2014 10:59 am
- Pociesza Cię fakt, że nie wyglądam na mordercę? - Uśmiechnęła się przyjaźnie mówiąc to. Ale czy ktokolwiek może na niego wyglądać? Żaden z tego typu ludzi nie krzyczy światu ilu ludzi wybił. Nie licząc paranoików, którzy próbują zdobyć całą kulę ziemską. Ci najchętniej chodziliby z plakietką komunikującą o ich zamiarach, byleby tylko każdy ich znał właśnie z tego. Alex utrudnia wszystkim życie przez sam fakt, że oddycha. Cóż, bywa. Niewygodne pytania, nieprzemyślane odpowiedzi i już wszyscy krzyczą.
- "Gryfonkiem"? To zdrobnienie brzmi strasznie pogardliwie - mruknęła bardziej do siebie niż swojego rozmówcy czując, że chyba właśnie ta grupa mu w jakiś sposób zawadza. Jej rodzicie nie należeli nigdy go hipisów, ale takie określanie ludzi bardzo ją dotykało. Plotki i stereotypy zabijały jej codzienność w bardzo brutalny sposób. Wykształciła w sobie myślenie, że mimo wszystko ma obowiązek chociaż spróbować dogadać się z każdym, a dopiero potem się wściekać i prowadzić małe wojny.
Słysząc jego odpowiedź parsknęła cichutko. Ile negatywnych założeń. Nie chciało się jej wierzyć, że to możliwe u jednego konkretnego człowieka.
- To nie w moim stylu. Powiedziałabym raczej, że ja tu zostaję, a jeśli nie masz ochoty na moje towarzystwo to sam musisz się wynieść. Biorąc pod uwagę to, że jeszcze nie wysadziłeś schodów przynajmniej mógłbyś odejść, inaczej skazałbyś się na długi czas w moim towarzystwie. Sądzę, że mam się radować tą łaską, tak? Bo patrząc na Twoje zachowanie przyznałabym, że nawet nie masz jej dla siebie - Ileż przemyśleń, a jest tam tylko chwile. Po zakończeniu swojej mowy usiadła opierając się o ścianę. Było jej trochę zimno i przeszły ją ciarki. Zdecydowanie nie zazdrościła tym, którzy w lochach zamieszkują. Niby jakiś mroczny klimat przykuwający uwagę jest, ale przy perspektywie zamarznięcia plusy są niewielkie w porównaniu do minusów.
- Dowiem się kogo tak bardzo irytuje moja obecność, czy raczej nie mam na co liczyć? - Dobrze byłoby wiedzieć z kim się rozmawia. Ponoć imiona określają w jakiś sposób człowieka, a on zaś nadaję nowe znaczenie imieniu. Nie bez powodu nadajemy je, by być rozpoznawalnym w tłumie. To chyba jedna z nielicznych rzeczy, która nie przeszkadza ludziom tym, że jest inna.


And I know, I may end up failing, too
But I know, you were just like me
With someone disappointed in you

Re: Opustoszały loch

on Pon Lis 10, 2014 2:14 pm
Chłopak miał jeden talent którego nie odmówił by mu nikt. Potrafił urazić jakąś osobę nie znając jej za dobrze. Jakoś tak po prostu wiedział co powiedzieć aby taka osób się obraziła. Ale i tak nie zwrócił kompletnie uwagi na to co dziewczyna bąkała sobie pod nosem, bo jakoś nie bardzo go to interesowało.
-To po kiego grzyba się pytasz... to bez sensu- Ludzie próbowali być grzeczni, ale i tak im to nie wychodziło. Dlatego też nie widział najmniejszego sensu w podejmowania jakiej kolwiek próby.
-Ja chyba wiem lepiej co mam dla siebie a czego nie mam- Powiedział wyraźnie podirytowany. Co jak co, był jaki był, ale nigdy nie oceniał ludzi po pierwszym razie. A ta tylko go zobaczyła i od razu potrafiła stwierdzić, że nie ma łaski dla siebie. Ale w sumie gdyby wiedziała jak prawdziwe było to stwierdzenie. W końcu nie można traktować od kogoś dobrego traktowania innej osoby, jeżeli sam siebie tak nie traktował.
-Kyohei...- Powiedział krótko. On swoje imię w sumie nie traktował w jakiś wyjątkowy sposób. Po prostu imię i tyle.

Re: Opustoszały loch

on Pon Lis 10, 2014 2:41 pm
Widać, że dostanie zadanie na miarę swoich możliwości, bo ona niewiele razy dała po sobie jawnie poznać, że została urażona. Szybciej wpadnie w furię. Albo sobie pójdzie chcąc nie robić zamieszania, ale w tym przypadku byłoby to zachowania pożądane. Co równa się temu, że nigdzie się nie wybiera. Tak oto przekornie, żeby za miło przypadkiem nie było.
- W pełni się z Tobą zgadzam. Ludzie udają, że są mili, ale to okropne kłamstwo - Jakkolwiek dziwne by to nie było, ale powiedziała to głośno. Wszystkie formułki i próby bycia obytym i "jakiegoś zachowywania się" są bezproduktywne. Szybciej wymrą czarodzieje niż ludzie staną się rzeczywiście mili i słowni. Po prostu niektórzy próbują się zachowywać wbrew sobie, a innym się to podoba. Pół biedy, że jemu nie, bo chyba wykończyłaby się próbując dalej.
- Tylko winny się tłumaczy, pamiętaj - stwierdziła i mrugnęła do niego. Dobra rada nie jest zła. Człowiek który reaguje na taki zarzut automatycznie go potwierdza. Niewinny zachowałby się inaczej. Alex może i nie go nie zna, a z pewnością już nie ocenia, ale jest typową obserwatorką. Nie wymaga to od niej wielkiego zaangażowania, a dużo rzeczy potrafi zrozumieć. A to, że z niego da się czytać jak z Baśni Barda Beedle'a dzieciom to temat inny.
- Zazdroszczę tak niezwykłego imienia. Moje nosi za dużo ludzi - stwierdziła tylko i czekała na reakcję.


And I know, I may end up failing, too
But I know, you were just like me
With someone disappointed in you

Re: Opustoszały loch

on Pon Lis 10, 2014 3:04 pm
Cóż dziewczyna po prostu zamknęła mu buzie tymi swoimi stwierdzeniami. Nie miał kompletnie pojęcia co by jej odpowiedzieć. Chyba pierwszy raz z czymś takim się spotkał. Jego kąciki ust drgnęły bardzo delikatnie unosząc się do góry, ale on szybko zamaskował to delikatnym pociągnięciem nosa, i zaciśnięciem warg.
-Jesteś zdecydowanie irytująca- Powiedział już odrobinę milszym głosem. Oparł się plecami o ścianę i zsunął się po niej na ziemię siadając w drugim końcu sali.
-Jak byś pojechała do Japonii nikt by takiego imienia nie nosi- Cóż wszystko zależy od tego gdzie się znajdujemy.
-Tutaj się wyróżniam przez nie, a nie jest to coś pożądanego przez moją osobę- Mruknął i podkurczył nogi opierając na kolanach ręce.

Re: Opustoszały loch

on Pon Lis 10, 2014 3:26 pm
Alex przytłacza swoją osobą, cóż poradzić. Znoszenie tej dziewczyny to największe wyzwanie. Czasami ona sama odczuwa, że ludzie robią sobie taki mały konkurs. Kto dłużej zniesie jej towarzystwo. Niby nic takiego się jeszcze nie wydarzyło, ale taki klimat spowijał ją dookoła gdzie tylko nie pójdzie.
- Ech, mówiłam - stwierdziła śmiejąc się lekko. Taki los istoty, która wiecznie ma za dużo do powiedzenia.
- Chyba muszę spróbować - W obu Amerykach, Australii i Europie żyją ludzie o tym imieniu. Czyżby rzeczywiście musiała spróbować ucieczki do Azji, żeby wreszcie jej imię należało do niej? Nie taki głupi pomysł.
- Nikt nigdzie nie lubi się wyróżniać, bo ludzie mają to za największą możliwą skazę. Dla mnie to po prostu wyjątkowość i to świetna sprawa - W końcu jak miałaby nie lubić samej siebie. Jej szkoccy sąsiedzi nienawidzą jej "wybryków", a i tak ona ma się świetnie. Prawie idealnie, można rzec.


And I know, I may end up failing, too
But I know, you were just like me
With someone disappointed in you

Re: Opustoszały loch

on Pon Lis 10, 2014 4:12 pm
-Powiedzmy, że wyróżniam się tym, że staram się tak bardzo nie wyróżniać.- Paradoks... a i owszem. W końcu życie jest pełne paradoksów. U Kyo był ten problem, że im bardziej starał się odizolować od innych tym więcej ludzi do siebie przyciągał. Czy tak ciężko było zrozumieć, że jeżeli ktoś nie chce się angażować w życie publiczne to nie ma sensu go do tego zmuszać. W ten sposób będą się męczyć tylko dwie z strony.
Z drugiej jednak strony to nie był charakter Kyo... tylko może raczej troska o innych ludzi. Nie wiedzieć dlaczego chłopak ubzdurał sobie, że nikt przy nim raczej nie będzie szczęśliwy. Chociaż nie ma co się dziwić. Nie wiele osób przeszło tyle co Kyo. Więc nie ma co się dziwić, że chłopak wolał zamknąć się w sobie. Po prostu bał się kolejnego cierpienia.
-Jakoś nie kojarzę ciebie... nie jesteś z mojego roku...- Powiedział wprost. Cóż może ją minął kilka razy, ale pewnie nie zwrócił na nią nawet uwagę.

Re: Opustoszały loch

on Pon Lis 10, 2014 4:26 pm
Ciekawy pomysł na wyróżnianie się. Do tego może nie każdy chcę go koniecznie irytować. Z pewnością wśród tych wszystkich ludzi byli tacy, którzy po prostu chcieli nawiązać zwyczajną rozmowę. Można mówić co się chcę, ale każdy potrzebuję innych ludzi. Każdy wie ile może znieść. W końcu mają mózgi, by z nich korzystać, czyli decyzja o poznaniu go była w pełni świadoma. Egoistycznie jest podchodzić do tego w takich sposób. Przeszłość człowieka może być powodem obecnego zachowania, ale nie wytłumaczeniem. Wszyscy mają wybór. Trudny, łatwy, ale zawsze jakiś. Strach przed cierpieniem jest ludzki, ale skutecznie uniemożliwia działanie i życie. Po życie nie oznacza tylko oddychać.
- Gryfonka z piątego roku. Sądzę też, że raczej nie urodziłeś się w Szkocji w Linlithgow. Oznacza to tyle, że nie masz jak mnie znać - odpowiedziała mu zwyczajnie. Prawdę mówiąc to ludzie z zasady jedynie ją kojarzyli.
- A ty? Jaki dom i rok? - Ona również nie przypomina sobie niczego charakterystycznego względem jego osoby, więc czas tę wiedzę uzupełnić chociaż o takie informację.


And I know, I may end up failing, too
But I know, you were just like me
With someone disappointed in you

Re: Opustoszały loch

on Pon Lis 10, 2014 4:51 pm
Chłopak wysłuchał jej w milczeniu i pokiwał tylko delikatnie głową.
-No... to sporo wyjaśnia- Powiedział po chwilce milczenia i wyciągnął spokojnie nogi przed siebie.
-Ja... - Mruknął cicho i popatrzył sobie spokojnie w sufit. W sumie nigdy nie uważał swojej osoby za tak interesującą aby o sobie wspominać.
-Cóż... od czego by tu zacząć. Jeżeli spotkasz kiedyś nauczyciela który jest czerwony ze złości i powtarza na około "kompletny brak szacunku". Masz dziewięćdziesiąt dziewięć procent szans, że to chodzi o moją osobę.- Chyba lepiej nie mógł sam siebie opisać. Chwilami odnosił dziwne wrażenie, że niektórzy nauczyciele obwiniali go za całe zło tego świata. To, że zginęła jakaś osoba było jego winą, to, że prorok codzienny wypisywał jakieś bzdety to też była jego wina. Po prostu był jedną wielką chodzącą katastrofą w oczach nauczycieli, i niektórych uczniów. Owszem udawał, że mu to kompletnie nie przeszkadza w głębi serca po prostu miał ochotę powiedzieć wszystkim aby się od niego odwalili. I jak tutaj się nie buntować.
-No i jestem z Hufflepuff'a. Na szóstym roku- Został mu na dobrą sprawę jeszcze rok edukacji, i co z sobą wtedy zrobi. Gdzie niby pójdzie, jak tak naprawdę nie miał żadnych perspektyw, ani pomysłu na siebie.

Re: Opustoszały loch

on Pon Lis 10, 2014 5:11 pm
Dobrnęli do momentu w którym wiedzą o sobie chociaż niewielkie szczegóły. To zawsze coś. Dziewczyna siedziała cicho i słuchała, co ma jej do powiedzenia.
- Sądziłam, że to tylko ja jestem tym "kompletnym brakiem szacunku". Jeśli Cię to pociesza nie jesteś sam. Od zawsze słyszę, że mam za dużo do powiedzenia, nie umiem się zachować, nie znam żadnych granic, powinnam pojąć świat, a nie go zbawiać, pogodzić się ze swoją sytuacją i inne tego typu bzdury. I wcale nie zachowuję się, aż tak źle. Po prostu jak się z czymś nie zgadzam to mówię. A to, że nie zgadzam się praktycznie ze wszystkim, co się na świecie dzieję to tylko powód moich słów. Nie będą mi wmawiać niczego, a szczególnie robić ze mnie jakiejś pseudo-damy - Nie jej wina, że ludzie nie rozumieją nic. Nie jest lalką na wystawie, żeby tylko wyglądać. On był katastrofą, a ona kulą u nogi. Zawsze coś podważa, kłóci się, nie zgadza. A ludzi wtedy szlag trafia i koniec. Ona zaczyna również się wściekać i gra skończona.
- Lubisz jakieś zajęć w zamku? - zapytała w sumie bez powodu. Interesował ją jako człowiek, bo jeszcze nie musiała mu oszczekiwać nic poważnego, krzyczeć, kłócić się. Brakowało jej zwyczajne rozmowy. Normalność to taka ciekawa rzecz.


And I know, I may end up failing, too
But I know, you were just like me
With someone disappointed in you
Sponsored content

Re: Opustoszały loch

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach