Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Magiczna menażeria

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu



PisanieTemat: Magiczna menażeria   Wto Wrz 03, 2013 9:00 pm

Mały sklepik papierniczy z trudnością zauważalny na zatłoczonej Ulicy Pokątnej. Każdy uczeń potrzebuje pióro, czy pergamin, a tutaj na pewno coś dla siebie znajdzie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Vessel
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   Wto Gru 23, 2014 1:56 am

Pozornie przecież każdy dzień się od siebie różni, ale od jak dawna twoje dni są takie same, chociaż nie zdajesz sobie z tego sprawy? Zastanów się nad tym Lars. Czy możesz szczerze odpowiedzieć od jakiego czasu zajmujesz się tym samym? Ile minęło od śmierci Dori? Nie potrafiłbyś odpowiedzieć prawdziwie. Dzisiaj powiesz rok, jutro pięć lat. To dlatego, że nie wiesz. I nie zdajesz sobie sprawy ze swojej niewiedzy. Wszystko jest dla ciebie logiczne. Jednego dnia rok, drugiego dziesięć lat. Nie widzisz w swojej historii niczego niejasnego. Od niespełna dziesięciu lat tkwisz w przekonaniu, że byłeś kochany przez kobietę, kobietę swojego życia, do której odzyskania teraz poświęcasz swoje życie. Praca, praca, a po godzinach więcej pracy, wszystko po to, żeby Dory wróciła z zaświatów. Problem polega na tym, że Dori nigdy nie istniała. Nie znalazłbyś jej – żywej lub martwej – w żadnej części globu. Być może gdzieś tam mieszka kobieta, która wygląda jak ona, gdzieś indziej taka, która ma dokładnie te same dane co Dori, w innym miejscu żyje ktoś, kto jest jej bliźniakiem z charakteru. Ale nigdy nie poskładasz w całość kogoś, kto jest wytworem wyobraźni, Lars.
Lars, taką ksywkę sobie wymyśliłeś, nieświadomie wkładając ją w usta Dori. Z niewiadomych powodów nie chciałeś, żeby nazywała cię Alexandrem. Nie to, żebyś kiedykolwiek miał coś do swojego imienia. Może była to po prostu potrzeba czułości? Kochankowie zwracają się do siebie zdrobniale, może Lars miał symbolizować to, że jesteś jej i tylko jej. Tylko swój. Uwięziony we własnym umyśle, nie zdając sobie sprawy pułapek z kłamstw, które wytworzyła wokół ciebie twoja wyobraźnia.
I tak żyjesz, budzisz się, jesz, pracujesz, bierzesz kąpiel. Brakuje ci papieru? Idziesz do menażerii. Nie ma w tym nic dziwnego. Mijają cię ludzie, nie wiedząc o twojej przypadłości – bo i skąd? Skoro i dla ciebie byłoby to ogromne zakończenie. Wszyscy, których tutaj poznałeś myślą, że jesteś wdowcem. Wdowcem, który zajmuje się wytworem magicznych narzędzi, Belg z pochodzenia, mieszkający w Londynie. Spokojny człowiek, nie ma problemów z prawem.
- Dzień dobry. – Witasz obsługę menażerii, szukając wzrokiem tego, po co przeszedłeś. Normalny dzień. Taki jak inne. Każdy, kto na ciebie spojrzy, nie zauważy niczego nadzwyczajnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prudence Grisham
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   Wto Gru 23, 2014 10:15 am

Weszła do tego ukrytego sklepiku. Ludzie mijali go bez zastanowienia, a ona wpadała tutaj, co jakiś czas żeby zastanowić się, czy potrzebuje nowego pióra, pergaminu. Zużywa go sporo biorąc pod uwagę prowadzone zajęcia, jak i fakt, że chcąc się porozumiewać wszystko musi zapisać. Wyrobiła sobie dzięki temu bardzo staranne pismo i wytrzymałość dłoni. Co dziwne w pewnym momencie przestało to jej przeszkadzać. Będąc dzieckiem otwierała buzię, próbując cokolwiek z siebie wyrzucić. Obecnie nawet to się nie dzieję. Nie ma tego odruchu by mówić. W sumie to nie ma żadnych specjalnych zachowań. Nie można się wychylać, bo to niebezpieczne. A tak żyje sobie spokojnie. Nie może przywitać się, gdy wchodzi do sklepu, ale i to było jej okrutnie obojętne. Kalectwo choć uciążliwe dawało jej świadomość, że jest osobą o wiele bardziej ukrytą. Muszą wierzyć w to, co napisze. Ciężko dostrzec kłamstwo na kartce. To spora korzyść. No i z zasady jest unikana. Idealnie, bo przecież o to od zawsze chodziło. Zapewnić jej tak wielką izolację, jak ta. Byleby była bezpieczna. I w końcu nauczyła się tego, jak i wielu innych rzeczy. Zbyt wielu.
Zaczęła krążyć po pomieszczeniu, co by móc się zastanowić nad tym, czy rzeczywiście potrzebuje nowego nabytku. Co niby innego miała robić? Ostatecznie dogadałaby się w języku migowym, ale niestety mało który czarodziej posiadał taką umiejętność. Pozostała jej tylko forma zapisu. Co ona by zrobiła bez tego!
Szczerze powiedziawszy to nic by nie zmieniło. Ludzie się zwyczajnie mijają. Nikt nie zna cudzych historii. Jest się tylko cieniem w ich ogromnym morzu. Nikogo nie powinno obchodzić, co się z kimś dzieję. Mamy pilnować czubków własnych nosów. Tyle, że z brakiem jakiegokolwiek towarzystwa można oszaleć. Dlatego też ona wychodzi własnie do mniejszych sklepików. Gdzie jest spokój, ale i można chociaż popatrzeć na innych ludzi.
Takich którzy gadają bez przerwy, krzyczą, piszczą. Na głośny świat pogrążony w chaosie. Jedna z najważniejszych rzeczy jakiej się nauczyła będąc milczkiem pośród tego wrogiego świat to fakt, że tylko zło jest głośniejsze. O dobrych rzeczach się nie mówi. Głośne rzeczy wywołują problemy. I dlatego czasami się cieszyła ze swojej afonii. Była wolna od tego. Nie wykłóca się, bo nie ma języka. Nie krzyczy, bo się nie złości. Nie złości się, bo nie ma na kogo. Nie ma na kogo, bo nie ma przyjaciół. Nie ma przyjaciół, bo jest nikim. Jest nikim, bo dla własnego bezpieczeństwa nie może być kimś.
Och tak. W każdym szczęściu kryje się tragedia o której nikt nigdy nie usłyszy. Bo praktycznie nikt nie rozumie, że to "nic nadzwyczajnego" jest takie niezwykłe. Diabeł jak i piękno - tkwi w szczegółach.

_________________
Acting on your best behaviour
Turn your back on mother nature
Everybody wants to rule the world

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Vessel
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   Wto Gru 23, 2014 3:30 pm

Lars nie jest wybitnie bystrym obserwatorem. Nie można powiedzieć, żeby wchodząc do pomieszczenia zauważał wszystkie detale, niczym Sherlock H. Jego mózg filtruje informacje z zewnątrz i pewnych rzeczy po prostu nie rejestruje. Kolor oczu ekspedientki, promocje w koszyku przy kasie, ornamenty na klamce, to wszystko nie jest istotne. Lars wykrywa w pobliżu jedynie to, co go interesuje i jest z nim w jakiś sposób związane. Magiczne urządzenia. Kilka sekund, bez zbędnego wysiłku był w stanie wymienić co znajduje się w menażerii. A nie było tu tego naprawdę dużo. Wykrywacz złodziei, tuż przy drzwiach, półokrągły, złoty, wygląda jak dzwonek. Mały fałszoskop przy ladzie. To wszystko? Wszystko, co mógł ogarnąć w zasięgu wzroku. Nie widział przez ściany, nie mógłby wiedzieć co znajduje się na zapleczu. Zreszta Lars, odpowiedz sobie szczerze, czy cię to interesuje? To forma ciekawostki, kiedy wchodzi się do pomieszczenia, automatycznie zauważa się te elementy, które są nam dobrze znane.
Zignorował kobietę, z obsługą nie nawiązał większego kontaktu.
Lars, Lars mój kochany, od kiedy stałeś się taki aspołeczny? Zastanów się, czy możesz szczerze odpowiedzieć, w którym momencie przestałeś ludzi potrzebować. Nie wiesz. Mógłbyś usiąść teraz w tym miejscu, na tej podłodze drewnianej, złapać się za głowę, wysilać się, aż twoja twarz zrobiłaby się niebezpieczne czerwona, a przy skroniach pojawiłyby się wystające żyłki. Myśloodsiewnia nie byłaby w stanie rozwikłać tego problemu. Ani legilimencja. To dlatego Lars, że twoje wspomnienia nie są prawdziwe. Sam nie jesteś w stanie odróżnić co się wydarzyło naprawdę, a co nie. Tym bardziej nie może tego ocenić ktoś z zewnątrz, gdybyś mu swoje myśli podał na tacy. W zależności od punktu widzenia, to wiele ułatwia i jednocześnie utrudnia.
Co by Dori powiedziała na twoje pustomyśli. Biegnące dwoma torami, z milionem rozwidleń i tylko jednego toru jesteś świadom, Lars. Drugi tor to ja. Nazywaj mnie jak chcesz, kiedy tylko to odkryjesz. A życzę ci, żeby to się nie stało. Zbyt wielu rzeczy o sobie mógłbyś się dowiedzieć. Wszystko runęłoby w gruzach, Lars, każdy twój dotychczasowy pogląd zostałby zmiażdżony przez świadomość. Ale spokojnie, na razie ci to nie grozi. Na razie możesz studiować fakturę poszczególnych pergaminów. Lubisz badać przedmioty, zanim wejdziesz w ich posiadanie. Przecież nikt nie chce kupić bubla. Zwykłej gospodyni domowej wystarczy notes, w kratkę, w linie, czysty, to nie ma znaczenia, kiedy zapisuje się tylko listy zakupów i notatki dla rodziny, pozostawione na lodówce. Twórcy potrzebują czegoś solidniejszego. Materiał i grubość, powierzchnia. Przecież nie szukasz notesiku, ani rysownika Lars. Potrzebujesz ogromnego kartonu. Poszukajmy go. Może tutaj? Nie? Sprawdźmy przy regale naprzeciwko. Obracając się stajesz twarzą w twarz z nieznajomą kobietą.
- Przepraszam. – Nic jej nawet nie zrobiłeś, ludzie z reguły w takich sytuacjach po prostu się mijają i wracają do tego, czym się zajmowali. To prosta rzecz, Lars, interakcja socjalna na najniższych obrotach, wystarczy zrobić krok w bok i po problemie. Po co przepraszasz obcą kobietę za nic, za swoją obecność w tym miejscu akurat? Jeżeli jest bystra, zauważy, że duchem i tak jesteś gdzieś indziej. Ale to nie jej sprawa, ludzie nie studiują ot tak obcych spojrzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prudence Grisham
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   Wto Gru 23, 2014 11:36 pm

Najbardziej złośliwa rzecz? Chyba los. Uprzykrza życie jak tylko potrafi. Stawia w sytuacjach niezręcznych, niekomfortowych, dziwnych i męczących. Wymaga od nas zbyt wiele i liczy na to, że damy sobie radę. Nie ma jednak tej chęci ze względu na swoją dobroć, ale liczy na to, że będzie miał się kim jeszcze pobawić w przyszłości. To taki typowy sadysta, którego ludzkość nie jest w stanie się pozbyć. Pozostaję im tylko zwalczać skutki uboczne jego działań. A co taka kobiecina jak Prue mogła zrobić? Niby proste, zwyczajne spotkanie. Coś, co każdemu może się przydarzyć w każdym głupim większym, bądź mniejszym sklepie. Ale gdy nagle uderza w nas świadomość, iż nawet coś tak błahego jest trudne to odechciewa się wszystkiego. Pani Grisham nie miała czasu na wyciągnięciu notesu, czy też pergaminu wraz piórem. To byłoby bezsensu, jak na tak krótką potencjalną wymianę zdań. Ostatecznie zdecydowała się kiwnąć głową i obdarzyć obcego mężczyznę uśmiechem. Powie ktoś, że to proste. Nie może powiedzieć żadnej formułki grzecznościowej, wyrazić zrozumienia dla błądzących myśli drugiego człowieka. Mogą wziąć Cię za kogoś kompletnie niekulturalnego. A to tylko dlatego, że patrzą powierzchownie. Że często nawet nie dostrzegają przy takich krótkich spotkaniach jej kalectwa. Niby wszystko widzą, o wszystko mogą zapytać. A nie korzystają z tego. Nie doceniają mocy słowa jakim władają. Wolą żyć gdzieś we własnym świecie zamiast przysłużyć się całemu światu. Mają tyle opcji przed sobą, a jak na złość wybierają najgorszą ze wszystkich możliwych. Mimo wszystko mogą sami decydować. Prudence nie ma praktycznie żadnego. Postanowiono za nią. Pozostawiono jej wolną wolę tylko w takich rzeczach jak wybór pióra. Śmieszne. "Człowiek jest wolny, ale przez całe życie jest w kajdanach" - to tak prawdziwie bolesne stwierdzenie. Uwięzieni w błędach swoich i swoich rodziców oraz świata. Wszyscy ugrzęźliśmy w tym bagnie. Kobieta próbowała się wycofać, ale gdy skręciła w bok znowu wpadła na owego mężczyznę. Co za pech.

_________________
Acting on your best behaviour
Turn your back on mother nature
Everybody wants to rule the world

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lars Vessel
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   Sro Gru 24, 2014 3:18 pm

Teraz już musisz wrócić na ziemię Lars i zwrócić uwagę na to, co ci los zsyła. Złośliwie może, z drugiej strony, istnieje prawdopodobieństwo, że ma w tym jakiś cel. Lars, Lars, gdyby Dori tu była, pstryknęłaby ci palcami przed nosem. Spójrz, co ci życie zsyła. Interakcję społeczną. A to ci się rzadko zdarza, prawda? Siłą rzeczy ograniczasz swoje kontakty z ludźmi do minimum z minimum. Wymiana zdań ze sprzedawcami, czy nabywcami urządzeń, które skonstruujesz. W załatwianiu innych spraw pomagają ci sowy. Choć sam żadnej nie masz, a mógłbyś się w końcu zaopatrzyć. Wtedy nie trzeba byłoby wychodzić z domu wcale. Z drugiej strony niewiele listów wysyłasz. Może nie dlatego, że nie masz do kogo, przydałoby się skontaktować z mamą. Z tatą. Może z jakimiś przyjaciółmi z dzieciństwa, o ile ich masz. Lars, pamiętasz, czy masz przyjaciół z czasów szkolnych? Czy w ogóle jakiś kiedykolwiek miałeś? Mógłbyś napisać do “teściowej”. List o tym, jak bardzo tęsknisz za Dori. Sowa nie mogąc na całym świecie znaleźć odbiorcy, w końcu wróciłaby z nieprzeczytanym listem do ciebie, a ty uznałbyś, że rodzina twojej zmarłej żony nie chce mieć z tobą do czynienia. Pewnie cię obwiniają za jej chorobę. Tak, na pewno właśnie tak jest.
Kiedy zastanie nas taka sytuacja, przy próbie wyminięcia drugiego człowieka, mimowolnie robimy krok naprzód. W przypadku Larsa nie było inaczej, odruchowo wyciągnął ręce, jakby chciał kobietę złapać za ramiona, by nie upadła. Równie szybko je opuścił. Prawie się uśmiechnął. Ale do tego poziomu znajomości jeszcze daleko. Lars wiecznie ma minę zagubionego, zamyślonego chłopca, nawet gdyby chciał wysłać kobiecie uśmiech, musiałby przebrnąć przez całą gamę emocji, których dawno nie używał. Stanął więc bokiem, żeby nieznajomą przepuścić, po czym sam podszedł do regału naprzeciwko. Nic się nie stało, przecież ziemia się nie zatrzęsła, ludzie dalej pili herbaty i sprzątali swoje mieszkania. Żadna widoczna zmiana nie zaszła, poza tym, że Lars, jak dziecko, się wystraszył. Chociaż może to nie jest dobre słowo, strach ma zabarwienie negatywne, a to, co Vessela tknęło nie było bynajmniej pejoratywne. Może się wydawać, że dorośli mężczyźni nie przejmują się zupełnie drobiazgami i na wiele rzeczy przymykają oko, ale gdyby Larsa obedrzeć z powłoki, którą nosi i choroby, która go trapi zostałaby surowa masa. Taka, w której ludzie w wieku dziecięcym zaczynają wytłaczać swój charakter. Lars go nie posiada. Jemu się wydaje, że jakieś tam szczątki charakteru ma, ale gdyby zapytać kogokolwiek z jego otoczenia o jedną cechę Larsa, to miałby problem z odpowiedzią. Może zamknięty w sobie? To nie cecha charakteru, w jego przypadku to sposób na przetrwanie. Wybierając pergamin Lars myślał tylko o tym, że dotknął innej żywej istoty od bardzo dawna. W swoim niedojrzałym trybie myślenia uznał, że oto przypadkowo spotkaną kobietę naznaczył i nie może teraz tej szansy nawiązania kontaktu zaprzepaścić. Tylko co ty zrobisz Lars? Spróbuj przypomnieć sobie, jaki szarmancki byłeś, kiedy pierwszy raz spotkałeś Dori, przecież nie od razu wpadliście sobie w ramiona. Spróbuj sobie przypomnieć, czego nie zrobiłeś, żeby ją poderwać i dla odmiany poćwicz na prawdziwym człowieku z krwi i kości.
Jak pomyślał, tak zamierzał zrobić, tyle, że najpierw zapłacił za wybrany pergamin i z menażerii wyszedł, nie omieszkając kobiety obdarzyć nieodgadnionym spojrzeniem. Świetny plan Lars, poczekaj przy drzwiach sklepiku, na pewno nie widać cię z zewnątrz, przez okno, przy którym stoisz. Plecami, bo plecami, ale wciąż. Obmyślasz plan? Czy analizujesz za i przeciw? Jaki człowiek zagaduje przypadkowo poznaną w sklepie osobę? Może jednak nie. Może jednak wejdź w uliczkę. Albo poczekaj tutaj, za rogiem, masz stąd dobry widok, w razie gdyby panienka zechciała pójść w stronę przeciwną, zdołasz ją dogonić. Akurat nogi masz sprawne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prudence Grisham
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   Czw Gru 25, 2014 1:23 pm

Po tym minięciu się z mężczyzną nie nastąpiło w końcu nic z tego, co miało. Prue rozejrzała się po sklepiku, uśmiechnęła do pracowników i wyszła. Sięgnęła do torby po swój notes i zapisała w nim, że gdy kolejne pióro będzie już wykończone to nowego ma szukać na regale po lewej. Któreś z nich się jej spodobało, ale wiedziała że wydawanie pieniędzy byleby tylko coś przepuścić jest bezsensu. Będzie potrzeba zrobienia tego zakupu to będzie wiedziała, gdzie szukać porządnego artykułu i tyle. Odsunęła się trochę od wyjścia, gdy już znalazła się na zewnątrz. Nie była pewna, czy cieszyć się z tego, że o dziwo jest trochę cieplej. Wciąż kurtki były nieodłącznym elementem, a i niebo nie było przejrzyste. Pominęła jednak sprawę pogody. Przystanęła sobie tak, jak chciała i zaczęła notować. Obejrzała jeszcze swoją listę. Sprawunków już więcej nie ma. Na szczęście! Pozostaje tylko wrócić i upewnić się, że pergaminów jest pod dostatkiem. W końcu przygotowywanie lekcji przez niemowę wcale nie jest takie proste. Wystarczy, że zabraknie właśnie pióra albo innego przyrządu do pisania i koniec! Wtedy wpadłaby w czarną kropkę. Jest jednak na swoje szczęście osobą odpowiedzialną i nigdy nie zdarzyło się jej przeżyć czegoś takiego. A szkoda, bo niektórzy uczniowie cieszyliby się z takiego błędu niemiłosiernie. Cóż, nie mają na co liczyć. Życie pani Grisham jest bardzo poukładane. Równiej niż książki w zamkowej bibliotece. Ale to już kwestia tego, że uczniowie nie szanują tych dzieł, które im pozostawiono. Zero szacunku dla czegokolwiek.
Odwróciła głowę i zauważyła, że mężczyzna z którym miała przyjemność się zetknąć jest tuż obok niej. Dobrze, że się zorientowała. Szybko zaczęła skrobać coś i podała mu.

"Skoro mam okazję to chciałabym pana przeprosić za to, że tak się zderzyliśmy"

Spojrzała na niego jeszcze pytająco. W końcu to nie jest takie codzienne zachowanie. Zaczepianie ludzi to przy tym normalka. Ale dawanie im jakiś zapisanych papierów już nie. Mimo to Prue nie czuła się ani trochę dziwnie. Dla niej to już chleb powszedni. Coś, co nie robi wrażenia. Wszystko zależne jest też od reakcji tej drugiej osoby. Niektórzy reagowali litością i jakimś żalem. To było głupie zachowanie. Ona nie zna innego życia i naprawdę nie trzeba jej przypominać o kalectwie - bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z jego obecności. Ciężko nie zwrócić uwagi na to, gdy wszyscy wylewają z siebie potoki słów, a ty nie możesz nawet słowa. Inni zaś przyjmowali to jako coś normalnego. Ostatnia grupa to Ci, którzy unikali jej przez to kompletnie.
I pomyśleć, że będąc stosunkowo młodą kobietą można tyle doświadczyć. Tyle? Zawsze może być jeszcze więcej. Los już całemu światu to zapewni.

Do tej jednak chwili będzie mu musiało wystarczyć zrządzenie takim, jakim było. Panna Grisham pozostawiła mężczyznę wraz z karteczką i z uroczym uśmiechem poprawiła swoją torbę, by iść dalej przed siebie. Zostawiła go wraz z jego myślami, wiedząc że zachowywała się normalnie. Jednak miejsce tak wystawione na nieciekawe zdarzenia, bo na zewnątrz nie są dla niej. Tak oto zniknęła. Niczym znajomy cień.
/zt

_________________
Acting on your best behaviour
Turn your back on mother nature
Everybody wants to rule the world

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   Pon Sty 05, 2015 7:20 pm

[z/t dla Larsa]

Rachunek:

Lars Vessel:
1x Pergamin

Razem: 3 sykle i 5 knutów

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Magiczna menażeria   

Powrót do góry Go down
 
Magiczna menażeria
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Magiczna Menażeria
» Menażeria u Nanuka
» Sala lustrzana
» Rośliny
» Magiczna Szafa Grająca.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Poza Hogwartem :: Wielka Brytania :: Londyn  :: Ulica Pokatna
-