Share
Go down

Kwatera Główna Aurorów

on Sro Wrz 21, 2016 12:41 am
Prostokątne, duże pomieszczenie, w którym poustawiane są boksy, każdy przypisany dla Aurora - stąd można przejść do biura Szefa Aurorów. Przed wejściem do Kwatery Głównej znajduje się mały korytarz z rzędem tajemniczych drzwi. Jedynie niektórzy Aurorzy wiedzą dokąd prowadzą.

Tuż przed wejściem do biura znajduje się pracownik Biura Bezpieczeństwa, który sprawdza wszystkich gości pod kątem posiadania niedozwolonych przedmiotów.

Re: Kwatera Główna Aurorów

on Pon Paź 01, 2018 11:23 pm
James nie należał do rannych ptaszków, ale gdy na czymś naprawdę mu zależało potrafił wziąć się w garść by wyrwać się ze szponów pościeli i zacząć dzień razem ze wschodem słońca. Nie raz zrywał się tak na poranny trening Quiditcha, a gdy obudził się dziś rano czuł niemalże taką samą ekscytację jak wtedy. Czy się stresował? Może i tak, ale był to przyjemny stres, jak przed decydującym meczem, a on lubił to uczucie i może właśnie dlatego był dobrej myśli.
Ubrał się niemalże identycznie jak na pogrzeb własnej matki, w czarną koszulę, spodnie i płaszcz. Nie było już Erin która po trzykroć przegrzebałaby mu szafę by wybrać coś odpowiedniego, ale pamiętał jej słowa które często powtarzała, coś typu: czerń zawsze jest elegancka i pasuje do wszystkiego, i wcale nie chodziło tu o to, że po prostu uwielbiała ten kolor i tylko dlatego tak mówiła.
Tak więc miał nadzieję, że chociaż gram prawdy był w tym całym założeniu i wygląda przynajmniej odpowiednio. Włosy jak zwykle miał roztrzepane na wszystkie strony, ale nawet w tym nieładzie dzisiejszego dnia było coś na wzór harmonii.
Zabrał ze sobą jedynie różdżkę, teczkę z dokumentami i paczkę papierosów. Skonfiskowane dudniło mu niepokojąco gdzieś z tyłu głowy, więc zrezygnował ze wszystkiego innego co zwykle zdarzało mu się mieć przy sobie. Zdecydowanie miał za dużą słabość do posiadania rzeczy niepożądanych by zaryzykować swoją reputacją w Ministerstwie.
Właśnie. Ministerstwo. Nie powiedział nic ojcu o liście, ale podejrzewał, że pewnie ciężko ukryć przed Wiceministrem fakt, iż jego jedyny syn ma dziś rozmowę kwalifikacyjną w Kwaterze Głównej Aurorów.
W Ministerstwie Magii pojawił się więc sam i gdy w końcu przebrnął przez zatłoczony hol i dostał się pod Kwaterę Główną Aurorów, podszedł do pracownika Biura Bezpieczeństwa, który po przeszukaniu pokierował w stronę boksu Bruno Longbottoma. Potter czujnym okiem Szukającego przemierzył całą kwaterę Główną Aurorów, zatrzymując tylko dłuższą chwilę spojrzenie na rzędzie tajemniczych drzwi, które miał nadzieję w przyszłości otworzyć.


Re: Kwatera Główna Aurorów

on Sro Gru 05, 2018 12:57 am
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, który nigdy nie stresował się w dniu, w którym miał dostać swoją pierwszą pracę. Pewność siebie wylana w liście płynącym do osoby rekrutującej czarodziejów na stanowisko Aurora potrafiła dość szybko wyparować - czy tak miało stać się i z Jamesem Potterem?

Rzędy drzwi z niewiele mówiącymi bazgrołami wymalowanymi pędzlem na ich środkach niewiele do ciebie mówiły. Mimo swojej tajemniczości były podejrzanie nijakie, jakby nieznana, niezrozumiała dla ciebie jeszcze siła mówiła ci: nie widzisz tutaj nic podejrzanego. Na tych drzwiach zupełnie nic nie ma. Zobaczyłeś coś? Nie, to tylko nieważna plama, ślad po odciśnięciu ręki. Na tych drzwiach na pewno nic nie pisze, to niemożliwe. Zgłupiałeś, James?

Ale na obejrzenie się było już za późno.

Prowadzący cię przez korytarz pracownik Biura Bezpieczeństwa wlókł się niemiłosiernie, najpewniej przez dużą, rzucającą się w oczy nadwagę, ale ostatecznie dotarł na miejsce. I jedne z tych drzwi otworzyły się wreszcie, ukazując ci dość zatłoczone biuro. Oddzielone od siebie jedynie półściankami biurka, przy których siedzieli wyjątkowo skupieni na czymś mężczyźni nie sprawiały wrażenia, jakoby praca przez nich wykonywana była szczególnie komfortowa. Po pomieszczeniu latały liściki w formie samolocików i małych ptaszków. Jeden utknął nawet w pokaźnej czuprynie pani niosącej kawę do biurka... pana Longbottoma.

- To tutaj - powiedział ochrypłym głosem. - Najwyraźniej Longbottoma nie ma. Poczekaj tutaj na niego.

Po odchrząknięciu dodał (zdecydowanie zbyt głośno, nawet mając na uwadze fakt, iż chciał abyś nie tylko ty go usłyszał): Florence na pewno się tobą zajmie.

Ruda kobiecina aż podskoczyła, rozlewając część kawy na jedną z leżących nieopodal kartek. Wpadła w lekką panikę, użyła nawet różdżki, aby owy kawałek papieru z napoju doczyścić, chociaż zdawało się to mijać z celem - kartka była przecież pusta. Dopiero po chwili spostrzegłeś, że z dokumentami leżącymi na miejscu pracy Aurora, który miał przeprowadzić z tobą rozmowę kwalifikacyjną było coś nie tak. Stosy pustych segregatorów, niepodpisane teczki, puste papiery, chociaż posegregowane jakby miały być czymś całkiem istotnym.

- Przepraszam za to - pisnęła do ciebie Florence, strzepując z ramienia niewidzialny pyłek kurzu. - Christian zawsze mnie trochę... przeraża swoim tonem głosu. - Wyciągnęła z kieszeni zagiętą karteczkę, również bladą jak ściana, bez śladu użycia na niej jakiegokolwiek przyrządu piśmienniczego. - Pan James Potter, tak? Proszę usiąść sobie na krześle, a ja pójdę po doktora Longbottoma.

Wskazała ci krzesło, które stało odwrócone bokiem, znajdujące się po przeciwnej stronie biurka, zapewne przeznaczone właśnie dla osób, z którymi przeprowadzano rozmowy. Na biurku, poza pustymi kartkami znajdowało się też zdjęcie wsadzone w ramkę, ale jakoś... nie chciałeś na nie patrzeć. Ktoś na nim był, ale kto? Zupełnie nieistotne. Pewnie w ogóle wydawało ci się, że ktoś tam był.

Tak, na biurku doktora Longbottoma znajdowały się tylko puste kartki.

Jeden z czarodziejów siedzących przy biurku naprzeciw ciebie przyglądał ci się z ciekawością co jakiś czas, ale milczał. Po zaledwie minucie i tak został zasłonięty przez oblicze Aurora, na którego oczekiwałeś.

- Bruno Longbottom - przywitał się wyjątkowo pogodnie, wyciągając rękę w twoją stronę i uśmiechając się szeroko. - Przepraszam szanownego pana, że musiał czekać. Przejdźmy od razu do rzeczy - powiedział siadając na swoim miejscu. Otworzył jedną z pustych teczek, po czym zwrócił się do ciebie: - Pan James Potter.

Zaakcentował ostatnie słowo w sposób jakby nieco rozbawiony, chociaż nie dało się doszukać w tym drwiny - było to dla niego nazwisko przesiąknięte ekscytacją. Trudno było pracować w Ministerstwie i nie znać rodziny Potterów, a wpływy ojca potrafiły zrobić swoje. Czy możliwym było, abyś miał nie dostać się na staż w miejscu, którym Charlus Potter pośrednio zarządzał?

- Niech mi pan powie, co wie o działaniach Biura Aurorów? Czy wie pan czym dokładnie się zajmujemy?


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984
Sponsored content

Re: Kwatera Główna Aurorów

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach