Share
Go down

Sennik

on Czw Wrz 15, 2016 5:34 pm
Nie będzie tutaj ubarwień literackich. Krótko, to co zapamiętam, a może dla kogoś będzie to inspiracja do opowiadania. Już wcześniej chciałam zapisywać swoje sny, a czemu by nie tutaj. Ktoś zbudzony przeczyta i złapie się za głowę. Może sami macie dziwne sny, to też się nimi podzielcie.

1. Nigdy świadomie nie śniłam poza tym jednym razem. I to był sen godny fabuły na horror, a może już nawet taki jest. Posiadłość na odludziu, czasy jakby nowożytne. Jestem młodą kobietą, dość nieposłuszną i stoję w pomieszczeniu, jakby kuchni, gdy dowiaduję się, że mam czymś się zająć. Próbuję na to coś spojrzeć, ale nie mogę. "Matka" krzyczy, że teraz nie będę spuszczać z tego oka, mam uczyć, umyć, karmić. To coś to powykrzywiana dziewczyna, wielki garb, skołtunione, czarne włosy. I nie mogę na to spojrzeć, chociaż chcę się przemóc, to oczy mnie nie słuchają. Śpię i to kładzie mi się w nogach, jak kot. Budzę się i ponownie nie mogę patrzeć na ten ciemny kształt. Uciekam, jakby próbował mnie dopaść potwór i wykrzykuje "matce", że nie dam rady, nie chcę tego widzieć, jest obrzydliwe, itd. Więc każe mnie zamknąć w ciasnej klatce, a po latach wyglądam jak to coś. Przez cały sen towarzyszy mi uporczywa myśl, że muszę otworzyć oczy i pamiętam, jak na siłę wybudzałam się i palcami rozchylałam powieki.

2. Ostatni sen, po którym stwierdzam, że ponownie nie zasnę, gdy już raz w nocy się wybudzę, bo bardziej zawiłego snu nie miałam. Jestem niby sobą z reala, niby nie. Okazuje się, że ojciec prowadzi podwójne życie. Ma fałszywą tożsamość, a jego druga blondi-żona mieszka na wysokim poziomie. Przechwala się, że to biznes: ojciec się żeni, rozwodzi i przynosi swojej prawdziwej żonie kasę, lecz z moją mamą zwleka z rozwodem i blondi-żona jest zła (no, dzięki). Jest jakaś młoda dziewczyna, może moja przyrodnia siostra, której z jakiegoś powodu chce pomóc. Postanawiam uciec z domu, a na klatce (te same drzwi, co w starym mieszkaniu, ta sama klatka schodowa) zaczepiają mnie jakieś dwa nerdy. Są fanami mojego ojca, chcą z nimi porozmawiać, a ja każę im się ukryć piętro niżej i siedzieć cicho, potem wszystko wyjaśnię. Idzie ojciec, nikt nic nie wie, ja też nie wiem, skąd o wszystkim wiem. On idzie do mieszkania, a ja niby na podwórko. Wyjaśniam nerdom, że mój ojciec jest kłamcą (nie wiem też czym się zajmuje, ani czym zasłużył sobie na sławę tych chłopaków). Oni prowadzą mnie do pobliskich garaży (jak ze wspomnień te same) i spotykam dwóch znajomych ojca z czasów studiów. Coś wiedzą, chcą mi pomóc, ja chcę zabrać ze sobą dziewczynę-przybraną siostrę i taka nasza szóstka trafia w dziwne miejsce. Niby uniwersytet, niby jakiś park rozrywki, wszędzie dziwne sprzęty i znajdujemy biblioteczkę-sekretarzyk. Mówią, że to tutaj. Po jakimś czasie jesteśmy w przeszłości (nie wiem, jak się przenosimy w czasie) i otwieramy sekretne przejście (na korytarzy pełnym ludzi, którzy są zajęci innymi atrakcjami), które prowadzi do ukrytej biblioteki. Siedzi tam mój młody ojciec i czyta sobie jakąś książkę. Patrzy na nas obojętnie i nie zwraca uwagi na nasze dialogi. Szukamy czegoś, a ja odkrywam, że kolejne tomy tej samej książki jakiegoś rosyjskiego autora, co czyta kopia ojca jest w dziale "czarnej magii". Stwierdzamy, że za pomocą czarnej magii stał się takim człowiekiem, jakie jest teraz.
W przejściu do biblioteki stoi jakiś zwyczajny człowiek (o dziwo go rozpoznaję) i wymachuje przedmiotem a la złoty kompas, próbuję mu to zabrać. W trakcie szarpaniny wypada mu młotek i dłuto (?) albo kilof - nie wiem, ale są cenne. Oboje rzucamy się po te rzeczy, ale jestem szybsza, on rezygnuje i się śmieje. Przygląda mi się siedząc z jakimiś paniusiami na sofie.
Bum, nagle jestem w szpitalu i pielęgniarka stwierdza, że jak już czekam, to jest wolny termin na usunięcie pieprzyków. Wdycham normalnie jakieś znieczulenie, aż czuje jak usypiam. Mówię, że jeszcze ten i ten. Doktor stwierdza, że nie wymagają usunięcia, ale ja chcę. Zasypiam. I koniec.
Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach