Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Stacja King's Cross

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Stacja King's Cross   Wto Wrz 03, 2013 8:58 pm

Stacja pociągowa w Londynie. Stamtąd, z peronu 9 i ¾, uczniowie Hogwartu pierwszego września o godzinie 11.00 wyjeżdżają do szkoły czerwonym Ekspresem Londyn - Hogwart. Stacja jest mugolska, jedynie peron 9 i ¾ kryję magię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Sro Cze 10, 2015 6:31 pm

Pociągi pojawiały się i znikały, jak to bywało na stacjach. Z pewnością nie jedną osobę by zainteresowało, co też takiego tu robisz, zwłaszcza że przecież istniały inne, o wiele lepsze sposoby by się przemieszczać z miejsca na miejsce, a jedynym powiązaniem, pomiędzy mugolską londyńską stacją, a światem czarodziejów był peron 9 i ¾, który najpewniej na tę chwilę stał pusty. Mimowolnie, aż pomyślałaś o swoich wnukach, którzy uczęszczali do Hogwartu; jeden, co prawda miał przenieść się do Durmstrangu na resztę roku szkolnego, ale póki co nadal znajdował się w zamku. Może to i lepiej, kto wie, co jemu ojcu, który uciekł z Azkabanu mogło przyjść do głowy. W każdym razie stałaś na stacji King’s Cross i rozglądałaś się we wszystkie strony, sprawdzając co jakiś czas godzinę. Miałaś się tutaj z kimś spotkać i miałaś nadzieję, że ten ktoś się nie spóźni. Byłoby to wielce niewskazane w takich okolicznościach. Niemniej równo o piętnastej, przy Tobie pojawił się mężczyzna ubrany w elegancki garnitur i trzymający w dłoni małą walizeczkę.
- Witam panią, pani Lestrange – odezwał się sztywny, lecz uprzejmy Bartemiusz Crouch Senior, który skinął grzecznościowo głową. – Stwierdziłem, że to miejsce będzie idealne na spotkanie. Niemagiczni wiecznie się gdzieś śpieszą, więc łatwo będzie wtopić się w tłum. W Ministerstwie ostatnimi czasy trzeba uważać na to, co się mówi i robi. Wiadomo coś może o poszukiwanych zbiegach?
Mężczyzna stał i czekał na Twoją odpowiedź.



[No to tak. Tu zaczyna się Twoja przygoda; to jest wstęp, z którego musisz skorzystać. Podpowiadać Ci nie będę, co dalej – wszystko jest w Twoich rękach. Zależności od tego, jak zareagujesz, co powiesz i jak pokierujesz swoją postacią, tak potoczą się Twoje dalsze losy. Powodzenia!]

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aquila Lestrange
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Sro Cze 10, 2015 7:22 pm

Aquila zatrzymała się w pewnym oddaleniu od tłumu mugoli przelewających się przez największą stację mugolskiego Londynu. Czekała na umówione spotkanie, zjawiając się na miejscu odrobinę przed czasem. Nie uważała, by było to godne i stosowne miejsce na zapraszanie tu jej osoby, dlatego na twarzy Madame Lestrange nie widać było ani cienia uśmiechu. Jasnoniebieskie oczy przeczesywały spojrzeniem otoczenie, szukając w tłumie czarodzieja, który nie szanując jej statusu krwi, raczył zaprosić ją w to miejsce. Mając na uwadze fakt, że nie powinna się rzucać w oczy magicznym strojem, na tę okazję włożyła camelowy płaszcz sięgający połowy uda oraz pasujące do niego zgrabne pantofle. Włosy spływały jej elegancko na ramiona, tak, że żaden kosmyk włosów nie znajdował się na niewłaściwym miejscu. Zerkała co jakiś czas na wielki zegar dworcowy. Jej myśli ponownie pobiegły ku jej wnukom, Rabastanowi i Jonathanowi. Owszem, młody panicz Avery miał już zapewnione miejsce w Instytucie Magii Durmstrang, a jego wyjazd miał nadejść lada dzień. Nie miało to jednak żadnych powiązań z jego ojcem. Natomiast co tyczyło się jej najmłodszego wnuka, Rabastana, miała zamiar zatroszczyć się o niego szczególnie. Razem z synową doszły do zgodnego porozumienia w związku z przyszłością panicza Lestrange i wkrótce swoje plany miały wcielić w życie. Zegar wybił godzinę piętnastą. Pani Lestrange ruszyła już, by odejść z umówionego miejsca, sądząc że nieodpowiedzialny urzędnik z pewnością się spóźni. Nigdy nie upadłaby tak nisko, by czekać na kogoś, kto sam umawiał spotkanie i za grosz nie liczył się z tym, by pojawić się na nim na czas. Usłyszała jednak za sobą znajomy, sztywny głos. Odwróciła się bardzo powoli, z dumną postawą, unosząc wzrok na mężczyznę.
- Witam pana, panie Crouch. – Odpowiedziała chłodnym tonem, nie wymuszając na sobie żadnych grzecznościowych gestów pod jego adresem, poza wyciągnięciem dłoni, by ją ucałował. Jako wysoko urodzona czarownica, zdawała sobie sprawę ze swej wartości i tego samego wymagała od innych. – To źle pan stwierdził, panie Crouch. Stacja kolejowa to ostatnie miejsce, w którym miałabym ochotę się z panem spotkać. Wtapiać się w tłum może pan z powodzeniem z pańskimi współpracownikami. Jest tu zbyt tłoczno, zbyt głośno, dodatkowo pociągi nieustannie zagłuszają każde wypowiadane przez pana słowo. Jeśli sądzi pan, że poświęciłam te popołudnie, by się tu z panem przekrzykiwać, to jest pan w błędzie, panie Crouch. – Urwała, a jedyną oznaką zdenerwowania na jej twarzy, były oczy, odbicie duszy. Jakby podkreślając jej słowa, na stację właśnie wjechał kolejny pociąg. – Wizengamot nie udziela informacji na ten temat. – Odparła spokojniejszym tonem na zakończenie. Nie miała zamiaru proponowania zmiany miejsca rozmowy panu Crouchowi. W końcu to on był tu dżentelmenem i powinien wziąć sobie jej słowa do serca i przemyśleć dalszą konwersacje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Czw Cze 11, 2015 6:41 pm

Niezwykle oczywistym faktem było to, że uważałaś swój status krwi za jedną z najważniejszych rzeczy, o których należało pamiętać i nie mogłaś zupełnie zrozumieć, jak taki ktoś, jak Barty Crouch Senior wybrał takie niegodne Ciebie miejsce. Nie interesowały Cię zresztą w tym przypadku żadne usprawiedliwienia; byłaś wszak dumną lwicą rodu Lestrange i nie przywykłaś do tego by ktoś traktował Cię w taki sposób, nawet jeśli miał swoje powody. Ale czy jednak nie obawiałaś się, że jednak taki ojciec, jak Jonathan Avery Senior wtrąci swoje trzy knuty w życie swego syna? Wszak nie można było zapominać o tym, jaki był ten człowiek i do czego był zdolny, pomimo swych starych i szlachetnych korzeni. Planowanie! Machina poszła w ruch, a zegar odlicza kolejne godziny, minuty i sekundy, nic sobie nie robiąc ludzi, którzy próbują zaginać czas dla własnych potrzeb. Tik. Tak. Tik. Tak.  Bartemiusz Crouch Senior nie należał do osób, które się spóźniają i które troszczą się o takie rzeczy, jak wygoda i elegancja. Ale dla Ciebie oczywiście, to było ważne.
Złapał delikatnie Twoją wyciągniętą dłoń, którą grzecznościowo ucałował, jak to było ogólnie przyjęte. On również doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jaką posiadałaś wartość, ale nie było to dla niego takie istotne, jak praca. Praca zawsze była u tego mężczyzny na pierwszym miejscu. Nawet nie drgnął, gdy rozpoczęłaś swój wywód na temat tego, co sądzisz o wybranym przez niego miejscu na spotkanie. Stał i słuchał w ciszy, czekając aż skończysz.
- Rozumiem panią doskonale, niemniej tu nie chodzi o to, czego chcemy, czy też nie chcemy, chodzi tu przede wszystkim o pewność, że te spotkanie pozostanie w całkowitym sekrecie, a wśród niemagicznych trudno wytropić dwóch czarodziejów, zwłaszcza jeśli Ci posiadają kamuflaż. Odnośnie pociągów tu się akurat z panią zgodzę, niemniej znam tutaj miejsce, gdzie będzie można porozmawiać w względnym spokoju, bez potrzeby przemieszczania się i przyciągnięcia czyjeś uwagi. Przy okazji i tak nie spędzimy tutaj zbyt dużo czasu, pani Lestrange. Zaraz wszystko pani wytłumaczę, o ile mi na to pani pozwoli - mówił to wszystko swoim regulaminowym głosem, spoglądając spokojnie w Twoje oczy. Nie zdziwiła go też Twoje kolejne zdanie, jedynie pokiwał ze zrozumieniem głową, a pojedyncza bruzda pojawiła się na jego dumnym czole. Po chwili zaproponował by przenieść się w jedno konkretne miejsce i gdy z nim ruszyłaś - choć zrobiłaś to raczej niechętnie - zaczęliście się przesuwać do przodu, by nagle skręcić w prawo i znaleźć się naprzeciw małej kawiarenki, obok której była pusta ławka. Zdawało się tu być mniej ludzi, niż na głównym peronie, a na dodatek hałas, które wydawały pociągi, nie był już aż tak uciążliwy. Bartemiusz Crouch Senior czekał cierpliwie, aż pierwsza zajmiesz miejsce na ławce, po czym usiadł tuż obok i bardzo powoli wyciągnął gazetę na której na pierwszej stronie znajdowało się poruszające się zdjęcie Hogwartu. Oczywiście sprawdził wcześniej, czy żaden mugol nie zerka w Waszą stronę.
- Liczę, że wysłucha mnie pani, pani Lestrange. Nie spotykałbym się tu z panią, gdybym nie miał powodu. Pozwoli pani, że przejdę od razu do rzeczy, a mianowicie do tego, iż od jakiegoś czasu zajmuję się sprawą dziwnych zaginięć, a także przewrotów w banku Gringotta, których dopuszczają się czarodzieje. Gobliny są coraz bardziej niespokojne i nieufne wobec Nas, obawiamy się, że jeśli tak dalej pójdzie to współpraca między nimi, a nami zostanie przerwana - powiedział szeptem w Twoją stronę, patrząc przy tym pewnie w Twoje oczy. Po czym wyprasował dłońmi Proroka Codziennego.  - Podejrzewam, że wszystko ma związek ze Śmierciożercami, a mianowicie z jednym konkretnym Śmierciożercą, który zapewne pociąga za sznurki w sprawie złota Gringotta. Chyba wie pani, kogo mam na myśli, prawda? Na dodatek podejrzewam, iż Śmierciożercy mają dojścia w zamku. I nie chodzi mi tu tylko o ostatnie wydarzenie, które miało miejsce w Hogwarcie i wstrząsnęło całą Anglią...
I zamilkł, składając nagle Proroka Codziennego i chowając go do swojej kieszeni.  Przecież wiesz o kogo mu chodzi, Aquillia. Przecież dobrze o tym wiesz...
Spotkanie w końcu się skończyło i każdy poszedł w swoją stronę.


[z/t i zakończenie mini - eventu dla Aquilli Lestrange z powodu jej odejścia]

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lily Evans
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Pią Lip 14, 2017 2:38 am

Po tej podróży i dość ciężkim siódmym roku dziwnie było Lily opuścić pociąg ze świadomością, że najprawdopodobniej robi to już ostatni raz. Szok zaatakował ją znienacka, przez chwilę nawet nie wiedziała, co ma zrobić, czy jeszcze wrócić do Expressu Hogwart i posprawdzać przedziały, czekać czy też iść dalej? Zdążyła przebrać się w swoje mugolskie ciuchy przed ostatnimi polecaniami dla prefektów, w tym i przed rozmową z nauczycielami na temat tego, co się wydarzyło. Rudowłosa miała na sobie letnią, zwiewną kolorową sukienkę z długimi rękawami za kolano i wygodne brązowe sandały, a także lśniącą na jej piersi odznakę Prefekta Naczelnego. Nie potrafiła jej ściągnąć, nie teraz. Szok spowodowany z tym nagłym zderzeniem z rzeczywistością w końcu przeminął i mogła wykonać kilka kroków dalej, rozglądając się po wypełnionym peronie 9 i 3/4. Jej rodziców jeszcze nie było, w liście napisali że się spóźnią, tak więc Lily postanowiła poczekać. Za pomocą różdżki ciągnęła za sobą swój kufer i klatkę z sową, żegnając się ze znajomymi uczniami i stwierdzając, że siedzenie na kufrze pod ścianą będzie najlepszą opcją. Tak też uczyniła. Rozglądała się jednak dalej, bo jakby inaczej, za poszczególnymi osobami, chcąc im życzyć miłych wakacji i odpowiednio je pożegnać. Przypomniała sobie jeszcze o liściku, którego nie przeczytała, a który nadal spoczywał w kieszeni jej szkolnej szaty. Jak wróci do domu to w końcu odkryje jego treść.


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Erin Malfoy
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Sob Lip 15, 2017 5:22 pm

Dziewczyna zamierzała pójść w ślady Enzo i kiedy już wygrzebała torbę spod siedzenia i obdarzyła nowego towarzysza podróży, kolejnym z resztą, wściekłym spojrzeniem, do przedziału wlazł jakiś prefekt. Westchnęła i przecisnęła się obok niego. Ani zapach, ani towarzystwo już jej za bardzo nie odpowiadało. Przebrała się w pobliskiej łazience i gotowa by wysiąść udała się jeszcze po bagaże. Tak stała sobie na korytarzu, aż pociąg się nie zatrzymał.
Na peronie jak zwykle był tłok. Miała nadzieję, że znajdzie dość szybko Lucjusza. Rozejrzała się za bratem i przy okazji przeszła w jakieś mniej zatłoczone miejsce. Wygładziła swoją zieloną, sięgającą przed kolano sukienkę i oparła się o jednym z filarów. Jej bagaż stał obok, a wąż spał ułożony na ramionach, wokół jej szyi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
James Potter
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Sob Lip 15, 2017 9:53 pm

James wyszedł z pociągu podtrzymując przed sobą zaklęciem porządną stertę bagaży swoich i Marlene.
Merlin napuszył się obrażony, bo w trakcie całego zamieszania jakiego narobił Rosier w luku bagażowym Moherowi udało się uciec z klatki i chociaż Potter usiłował go później z powrotem w niej zamknąć to jego starania spełzły na niczym i zadowolona kupka futra siedziała teraz na szczycie mozolnej konstrukcji Jamesa, a biedna kupka piór dalej tkwiła w klatce.
- Oj dobra… Leć – rzucił w końcu, gdy ustawił swoje bagaże na peronie. Haczyk w klatce ustąpił pod wpływem zaklęcia, a chwilę później gdy sowa odleciała, James odpalił upragnionego papierosa i wsparł się o słup rozglądając się za Syriuszem. Przed śmiercią Erin wcale tyle nie palił, właściwie to jego przygody z tytoniem ograniczały się tylko do imprez, nie to co teraz, kiedy sięgał po papierosa w każdej wolnej chwili.
Nikt nie miał pojawić się po niego na King’s Cross. Ojciec wysłał mu krótki list, że musi zostać w pracy i zobaczą się pewnie wieczorem, a mama będzie na niego czekać już w domu. Niespecjalnie się tym przejął, chociaż do tej pory rodzice zawsze witali jego i Erin na peronie. Poniekąd nawet rozumiał dlaczego nie chcieli tu być. Co to miałoby być za radosne powitanie, gdy nie mogli powitać już Rin. Stres w nim narastał z każdym krokiem z którym zbliżał się do domu. W Hogwarcie nauczył się już jako tako funkcjonować ze świadomością, że jej już nie ma. W domu będzie musiał przerabiać to jeszcze raz.
Musiał jeszcze ogarnąć jak w ogóle dostanie się do Doliny Godryka. Uwielbiał latać, tak, miotła była jego ulubionym środkiem transportu. Pęd, ogłuszający szum towarzyszący przedzieraniu się przez nieme powietrze, wiatr targający ubraniem i włosami, ten dreszczyk emocji, akcja i reakcja, nagłe zwroty, wolność i widoki. W lataniu wszystko było genialne, a teleportacja? Nagły skręt kiszek, błędnik wariuje, mózg obraca ci się w czaszce i to nagłe zderzenie z całkowicie inną rzeczywistością… Masakra. Nienawidził jej, a to że poszedł na jej kurs zawdzięczał tylko swojej dumie. Gdyby mógł bezkarnie z tymi wszystkimi bagażami przelecieć się do domu byłby w siódmym niebie, niestety, musiał znaleźć sobie inny środek transportu, a nie miał ochoty na podróż zatłoczonym Błędnym Rycerzem, licencji na tę durną teleportację też jeszcze nie posiadał, cóż, coś wymyśli.
Pożegnał się z kilkoma osobami i gdy tylko skończył jednego papierosa, odpalił drugiego. Syriusza dalej nie było widać, aż James zaczął się zastanawiać, czy on w ogóle wsiadł do pociągu. W tym czasie i Moher zdążył się już zniecierpliwić. Zeskoczył z bagaży i nim Potter zdążył do niego warknąć, by został, pobiegł prosto do siedzącej pod ścianą Lily.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Severus Snape
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Pon Lip 17, 2017 1:56 pm

Na stacji, tak jak zwykle, kłębiła się już spora grupa uczniów i rodzin witających ich z radosnymi uśmiechami na twarzach. Wszystko to wyglądało jak jedna, zbita masa, tętniąca życiem i rozmowami. Na niego jednak nikt nie czekał. Jak zwykle. Nie żeby było to jakimkolwiek problemem. Prędzej splunąłby ojcu pod nogi niż odezwał się do niego słowem, a matka, jakkolwiek próbował wmawiać sobie, że jej na nim zależy, już od dawna nie chodziła z nim na stacje. Powoli zszedł na peron, różdżką ciągnąc za sobą jedną skórzaną walizkę, podręczny bagaż i klatkę z Mercurym, który co jakiś czas poskrzekiwał w stronę mijanych przez niego osób. Nie patrzył na nikogo, chciał znaleźć się tak daleko od tego wszystkiego, jak tylko mógł. Nie chciał wracać do domu, nie czuł się na siłach by stawić czoła temu wszystkiemu, przed czym zawsze krył się w murach Hogwartu. W obskurnym domu na Spinner's End zawsze towarzyszyły mu tylko dwa uczucia - przygnębienia i niewyładowanej złości. Nie wiedział, którego z tych dwóch powinien obawiać się bardziej.
Od śmiechów, które dudniły mu w uszach robiło mu się nie dobrze. Chciał wbić spojrzenie w brudny peron i po prostu iść przed siebie, nie ważne dokąd, wiedział jednak, że prędzej czy później wpadłby na kogoś. Szedł więc patrząc przed siebie, dopóki nie zauważył siedzącej pod ścianą Lily. Zatrzymał się, czując dziwną blokadę, która narastała w nim z każdą chwilą. Dotarło do niego, że był to strach. Strach, że z momentem, w którym opuszczą szkołę, ich przyjaźń stanie się jedynie czymś na wzór ulotnego wspomnienia, którego tak długo starał się do siebie nie dopuszczać. Tak bardzo chciał podejść i upewnić się w tym, że to nie prawda. Że wszystko to, co między nimi zaszło niczego nie zmieni. Mimo to, nogi odmawiały mu posłuszeństwa. Nim zdecydował się do niej podejść, ubiegł go czyjś zwierzak, nie wiedział czyj. Powędrował wzrokiem w stronę z której przybiegł i szybko jego uwagę przykuł nie kto inny, jak przeklęty James Potter. Zacisnął usta w cienką linię, a dłonią mocniej objął różdżkę. Nie miał teraz głowy do tego, by zastanowić się nad tym, czy kiedyś nie złamie jej w ten sposób. Widok byłego już Gryfona był tylko niczym kolejny znak, mówiący mu, że Severus i Lily mogą przestać istnieć.
Chciał podejść do niej, albo do niego, ale nie wiedział, co właściwie miałby powiedzieć, stał więc i po prostu obserwował, tak jak robił to zawsze.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Syriusz Black
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Pon Lip 17, 2017 3:37 pm

|idk, po wszystkim

Kto by pomyślał, że jeden – choć wyjątkowo wybuchowy i przez to zapewne też na swój sposób niezapomniany – ostateczny wygłup może dostarczyć człowiekowi nie tylko codziennej dawki uśmiechu, ale także niecodziennej ilości uwagi najmniej spodziewanych osób. Oczywiście, na ten moment ani myślał podpisać się pod pożarem w jednej z wież Hogwartu – zamierzał to zrobić dopiero po oficjalnym zakończeniu tego etapu życia, gdy już jego uszy nie będą zagrożone targaniem – jednak sława była tego rodzaju kochanką, do której nawet nie trzeba było się przyznawać. Ona po prostu była. Zresztą… Kto inny mógł wpaść na coś takiego, robiąc to z tego typu przytupem, choć raczej nieplanowanym, jeśli nie Huncwoci? Wszyscy to wiedzieli, wszyscy się tego domyślali, mimo że nikt nie miał na to jasnych dowodów. Krótko mówiąc – Syriusz naprawdę miał z czego czerpać, rozkoszując się powiewem uczniowskim podziwem, jednocześnie nie ponosząc żadnych większych konsekwencji tych działań. I d e a l n i e.
Powracając jednak do największych superlatywów związanych z tą sytuacją… Black zyskał sobie nie tylko uznanie wśród normalnej części uczniów, lecz także wśród tak zwanej płci pięknej. Wyjątkowo pięknej i jak najbardziej zasługującej na podobne określenie, bowiem te dwie naprawdę niezłe bliźniaczki – tak, tak, dokładnie tak, dziesięć na dziesięć – które zaczepiły go w drodze do przedziału, gdzie zamierzał spotkać się z resztą swego zacnego grona… Ojoj, były przeuroczymi i momentalnie zmieniającymi jego plany kompankami podróży. Miał nadzieję, że zostanie mu to wkrótce przebaczone, bo zwyczajnie nie był w stanie im odmówić. Posiadały bowiem niewątpliwe zalety, wolny przedział i całą masę dobrego jedzenia ze sklepów w Hogsmeade, czyli wszystko, czego mu było potrzeba do szczęścia. W takich okolicznościach, cóż, lubił gęby Pottera i spółki, ale nie do tego stopnia, by zrezygnować dla nich z takiej okazji.
I aż żałował, że cała podróż trwała tak krótko, bo rozwalanie się na pociągowej kanapie i konsumowanie słodyczy jeszcze nigdy nie było tak przyjemne. Niestety, siostry opuściły go wkrótce po tym, gdy Ekspres Londyn-Hogwart – czy Hogwart-Londyn, jak to było w tej sytuacji – zatrzymał się na docelowej stacji, a on sam wygramolił się z nimi na peron. Uśmiechając się do nich szelmowsko, nim odeszły i rozglądając dookoła, by znaleźć tych, których powinien był odszukać już dawno temu. Całe szczęście, miał do tego niezłego nosa, zaraz namierzając Jamesa wzrokiem. Nie od razu zaczął jednak zmierzać w tamtym kierunku, wcześniej wkładając dłonie do kieszeni spodni i przez chwilę przyglądając się Smarkerusowi. Najwyraźniej wmurowanemu w posadzkę stacji, co nie mogło obejść się bez złośliwego:
- Patrzcie, patrzcie, Wycierusa spetryfikowało. Kto czynił honory?

_________________
I solemnly swear that I am up to no good.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Pon Lip 17, 2017 10:21 pm

Wraz ze swoim bagażem opuściła pociąg. Miała całkiem ciężki kufer, koszyk z Omenem i torbę. Poprawiła jeszcze włosy, by nie były zbyt rozwiane i swobodnie opadały na szatę pod którą kryła się sukienka w którą musiała się przebrać. Różdżkę wyciągnęła  by móc pokierować swoimi rzeczami, zresztą jej bracia już na nią czekali, nie trudno było ich poznać. Massimo szeroko się uśmiechnął na widok młodszej siostry, a Gideon kiwnął niepewnie głową. Od razu zresztą do niej podeszli i pomogli z bagażem. Zanim jednak ruszyła z nimi by teleportować się w dogodnym miejscu, dostrzegła Snape'a i Blacka. Zmrużyła powieki, mówiąc do braci by chwilę poczekali i wykorzystując tłumy ludzi na peronie, dostała się bliżej tej dwójki. Nie chodziło jej o Snape'a i całkiem zwyczajną pogawędkę w pociągu, a o tego obślizgłego Gryfona, który jakiś czas temu, jakoś na początku II semestru wkurwił ją swoim beznadziejnym zachowaniem cyrkowego klauna. Wycelowała różdżkę w plecy chłopaka i wypowiedziała niewerbalnie Densaugeo, odwracając się na pięcie i  wymijając jakieś obce jej osoby.
Przed tak uroczymi wakacjami wypadałoby sobie poprawić humor, zwłaszcza, że takie atrakcje nie zdarzają się codziennie.
Chwilę później, wraz z Massimo i Gideonem i swoimi rzeczami, opuściła peron. Wykorzystali teleportację łączną, gdyż C. jeszcze nie potrafiła się sama teleportować, a ze świstoklikiem byłoby za dużo zachodu.  Wylądowali w Walii niedaleko rodzinnej rezydencji. Reszta dnia upłynęła byłej już Ślizgonce całkiem szybko. Rozpakowała się, na nowo przyzwyczaiła do swojego pokoju, nakarmiła Omena i odbyła dość krótką, ale niekoniecznie komfortową rozmowę ze swoją matką. Ojca, jak się okazało, nadal nie było w domu.

[z/t]

Densaugeo na Blacka: 4,1 => 6,5 (za PD)

_________________


Hear Me Roar
Burn Them All


Ostatnio zmieniony przez Caroline Rockers dnia Pon Lip 17, 2017 10:22 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Pon Lip 17, 2017 10:21 pm

The member 'Caroline Rockers' has done the following action : Rzuć kością


'Pojedynek' :

Result : 4, 1

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mathias Rökkur
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Wto Lip 18, 2017 8:49 am

Podróż Rokkura minęła w zasadzie spokojnie pomijając akcję z Rosierem, który musiał narobić zamieszania. W zasadzie, to na początku chciał interweniować, ale widząc, ile osób się podjęło już tego zadania uznał, że będzie tam zbędny, dlatego też większość podróży odbył albo sam albo w przedziale prefektów, gdzie nieco zawstydzony odebrał upominki lub w krótkim czasie spędził trochę czasu z innymi uczniami Hogwartu, a na samym końcu przy największym zamieszaniu starał się po prostu pomóc ogarnąć organizację tłumu, by nie było zbyt wielkiego chaosu. Nie chciał się za bardzo do nikogo stamtąd przywiązać, choć nie krył przed sobą, że będzie mu brakować kogoś, ale zawód, którego się podejmuje nie ułatwia za bardzo utrzymywania kontaktów. Jednego dnia jesteś, by drugiego zaginąć... Albo i nawet zginąć. Niby na początku praca, której chce się podjąć nie będzie tak niebezpieczna, ale do tego etapu będzie docierać, jeśli się dostanie, prawda? Nie wie czy jego stopnie pozwolą mu przejść testy... Ale mimo wszystko chce spróbować, ma pewnego asa w rękawie, którego na pewno wykorzysta.
Mathias był schludnie spakowany i wszystkie rzeczy zmieścił po prostu do jednej walizki, ale miał też torbę na ramię, gdzie miał niezbędną odzież na przebranie czy sakwę z galeonami. Różdżkę zaś miał zawsze przy sobie, na wyciągnięcie ręki.
Nie żegnał się z nikim, po prostu zabrał rzeczy i poszedł w swoją stronę. Nikt na niego nie czekał i prawdopodobnie też nikt do niego nie zagadał, a nawet jeśli, to zamienił kilka słów, życzył wszystkiego dobrego i po prostu poszedł w swoją stronę.
Nie miał swojej miotły, żeby gdzieś polecieć, gdzie by chciał, ale nawet, gdyby taką miał, to nie był najlepszy w lataniu. Licencję na teleportację nie zdążył wyrobić, więc pozostaje Błędny Rycerz. Dużo słyszał o tym środku komunikacji, ale miał cichą nadzieję, że nie wyjdzie z niego połamany. No nic, najwyżej będzie mała przygoda przed dotarciem do Banku Gringotta.

z/t

_________________
Mathias Rökkur
Niespokojne serce... klątwy... człowieczeństwo...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sharon Gallagher
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Sro Lip 19, 2017 2:53 am

Starała się z nikim nie zderzyć, nadal była w szoku i jeszcze do tego na chwilę zatrzymał ją jakiś nauczyciel i porozmawiał o tym, co się wydarzyło. I znała przecież tego profesora, ale już jej się wszystko poplątało i rozbolała ją głowa. Sharon powiedziała niemniej tyle, co wiedziała, choć ciężko było jej mówić. Czuła się obolała, zniechęcona i zmęczona. Na szczęście rozmowa nie trwała długo. Odetchnęła i nieco zdenerwowana opuściła Express Hogwart, ciągnąc swój ciężki kufer za sobą i rozglądając za mamą, która miała po nią przyjść. Na peronie było za dużo ludzi, stanowczo za dużo, czuła się jakby zaraz miała znowu zemdleć. Na szczęście mama ją wypatrzyła, sama do niej podeszła i z zatroskaną miną pomogła jej z bagażem. Razem jakoś dały radę przejść przez barierkę, a potem umieścić kufer w bagażniku samochodu. Dopiero później jak już znalazły się w domu, Sharon rozpłakała się w objęciach rodzicielki, nie będąc w stanie opowiedzieć jej wszystkiego. No zwyczajnie nie. Po wypiciu specjalnej herbaty mamy, zasnęła ze swoim pluszowym zwierzątkiem na łóżku. Zorro w tym czasie odpoczywał w swoim akwarium.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Charlotte Macmillan
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Sro Lip 19, 2017 3:29 pm

Gdy wysiadła z pociągu westchnęła cicho, a następnie rozejrzała się po peronie. Rodzice już na nią czekali więc bez zbędnego odwlekania tego w czasie podbiegła (o ile to możliwe z pokiereszowaną nogą) do matki aby przytulić się i przywitać, szczerze za nią stęskniona. Także z ojcem się przywitała, chociaż to już było bardziej oficjalne i mniej nacechowane emocjami. Bowiem... Co innego miała zrobić. Nigdy nie miała z nim bliższych relacji i nie zamierzała, to na rodzicielce się skupiając, konspiracyjnym szeptem mówiąc jej, że jeszcze chce się z kimś pożegnać. I w czasie gdy państwo Macmillan odbierali bagaże córki, ta pobiegła pożegnać się z Giotto, nie wiedząc tak naprawdę kiedy następny raz się zobaczą. Nie chciała i wiedziała, że raczej nadmierna czułość w tym momencie nie będzie dla niego niczym przyjemnym, wiec wyłącznie przytuliła się do niego szybko, a następnie pogładziła go po policzku prosząc aby na siebie uważał i napisał do niej gdy tylko będzie mógł. Dłużej w czasie nie chciała tego przeciągać, wiedziała, że to niczego nie zmieni, dlatego też po kilku chwilach podeszła do mamy i ojca, temat swojej nogi zbywając wyłącznie machnięciem ręki. Może później wyjaśni dlaczego kuleje i się krzywi, teraz nie miała na to ochoty. I chociaż zdawało jej się, że posiada silną wolę, to jednak myliła się i jeszcze dwa razy odwróciła się za starszym z braci Nero nim zniknęła w przejściu.
Jeszcze chwilę pokręcili się w trójkę po ulicy Pokątnej nim zdecydowali się na powrót do domu. Domu, który miała opuszczać tak często jak to możliwe gdy tylko już tam dotrą. Aby jak najmniej widywać ojca. Westchnęła cicho i weszła do kominka, rzucając w jego wnętrzu proszek Fiuu i krzycząc nazwę posiadłości w której mieszkali.
A więc zaczęły się wakacje.
Coś czuła, że to nie będzie najszczęśliwszy czas w jej życiu.

/zt

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online
Alexandra Grace
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   Sro Lip 19, 2017 10:27 pm

Z zamieszania na korytarzu zdążyła wywnioskować, że chociaż raz w tym roku, na sam jego koniec miała szczęście. Nie żeby cieszyła się z cierpienia innych, ale mimo wszystko łatwiej było żyć z myślą, że złe rzeczy nie zawsze muszą spotykać ją i ludzi w jej otoczeniu. Mogła spokojnie się przebrać i wyjść z pociągu z myślą, że może wcale nie jest przeklęta. Może po prostu od czasu do czasu każdemu zdarzają się naprawdę złe rzeczy, żeby można było docenić to, co dobre? Na głębokie myśli się jej znowu zebrało, ale chyba po tych oparach kocich odchodów można mieć trochę nie tak w głowie? Tak, ta podróż była dziwna. W jakimś stopniu nieprzyjemna, ale hej, mogła być gorsza. Dla niektórych była. Także nie jest tak źle. Wysiadła cała i zdrowa. Jak na nią to coś. Naprawdę COŚ, bo sprawiło, że była uśmiechnięta pomimo smutku z powodu braku kontaktu z kimkolwiek, kogo lubi. Po wakacjach będzie czas na martwienie się. Postanowiła sobie przy wysiadce ze swoimi bagażami, że nie spróbuje ich męczyć, nie tym razem. Nie będzie próbowała zmusić do kontaktu ludzi, którzy go nie chcą. Nowy rok, nowa ja - slogan bardzo nędzny, ale adekwatny. Te wakacje nie mogą zejść na tym, że znowu będzie użalać się nad sobą. Chociaż może powinna? Wszyscy witają się z rodziną, a ona pierw musiała znaleźć się między mugolami, by pójść na kolejny pociąg.  Linlithgow nie jest niestety tak blisko, jakby chciała. Ruszyła więc ze swoimi walizkami na mugolskie perony, gdzie spotkała swoją ukochaną babcię. Zapowiadało się na długą podróż, ale z nią wydawała się być całkiem przyjemną. Mogła opowiedzieć jej wszystko bez strachu, że będzie oceniania.

Podróż do domu. Była zaskoczona tym, że na końcu czekali już rodzice. Nie mogli przyjechać osobiście do Londynu ze względu na pracę, ale chociaż tam byli. Może to kolejny dobry znak? Może będzie naprawdę lepiej?
Chciała się postarać. Nie zmarnować tego czasu, bo mimo wszystkich złych rzeczy...
Wiedziała, że jeszcze gorzej byłoby nie móc wrócić do domu.
/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Stacja King's Cross   

Powrót do góry Go down
 
Stacja King's Cross
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Dworzec King Cross
» Stacja kolejowa w Hogsmeade
» Opuszczona stacja kolejowa
» Bar i stoliki w Dziurawym Kotle
» Nieczynna stacja benzynowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Wielka Brytania :: Londyn -