Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!
CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Wrzeszcząca Chata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
avatar
avatar


PisanieTemat: Wrzeszcząca Chata   Wto Wrz 03, 2013 8:53 pm

First topic message reminder :

Powszechnie znany, owiany tajemnicą dworek, który mimo przeraźliwego wyglądu, przyciąga tłumy ciekawskich. Mieszkający mówią, że codziennie dobiegają stąd różne przerażające odgłosy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Pią Lut 26, 2016 12:20 am

The member 'David o'Connell' has done the following action : Rzuć kością


#1 'Pojedynek' :

#1 Result : 1

--------------------------------

#2 'Pojedynek' :

#2 Result : 6, 6


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Nie Mar 13, 2016 10:29 pm

Jeffrey na krótki moment stracił wzrok, a wtedy poruszające się pnącza złapały go za kostki i uniosły do góry, przy okazji otrzepując go z błota. Ślizgon już widział, ale za to zwisał do góry nogami. David wykorzystując swoją wyostrzoną czujność, namierzył podejrzany krzak. Niestety nie uniknął zaklęcia Goyle'a Seniora i oberwał w prawą nogę, a ta zaczęła powoli słabnąć. Duro trafiło idealnie w kawałek płaszcza, zamieniając go całkowicie w kamień przez co Śmierciożerca miał problemy z ruchem, próbował się jakoś uwolnić spod tego ciężaru, ale był na tyle niedomyślny, że zaczął wydawać z siebie odgłosy, które mogły kogoś nakierować na jego obecne miejsce pobytu. Zanim ściągnął płaszcz, minęło trochę czasu. W międzyczasie Jeffrey wciąż zwisał do góry nogami w powietrzu, będąc przetrzymywanym przez kujące pnącza.


David:
-6 PŻ, osłabienie kończyny i powolne pojawienie się na prawej nodze czarnej martwicy
Jeffrey: wiszenie do góry nogami w powietrzu, możliwe ukłucia od pnączy
Goyle Senior: -8 PŻ, zmęczenie spowodowane próbami ściągnięcia kamiennego płaszcza


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Slytherin

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Pią Kwi 29, 2016 7:20 am

Na początku sądził, że po swoim kultowym tekście ze skrzypcami to Gryfon we własnej osobie postanowił pomóc mu tak, jak to potrafił robić najlepiej – czyli najbardziej łopatologicznie i nieludzko jak się tylko da – i złapać go za kostki, by wytrzepać z nadmiaru zabrudzenia jak szmacianą lalkę albo świeże pranie. Niestety nawet taki subtelny i filigranowy przystojniak jak David nie miał aż tak cienkich paluszków, żeby te miały grubość bez mała... No ciężko powiedzieć, ale cienkie były. Chyba. Jak Jeff tak sobie malowniczo wisiał i zadarł łeb, by zobaczyć jak bardzo, to te akurat mocniej zacisnęły się na jego kostkach, a w tle jakiś krzak ożył i zaczynał tańczyć break dance. Ślizgon sapnął, czując jak nadmiar krwi odpływa mu ze stóp do mózgu, łaskocząc go ciarkami wzdłuż kręgosłupa i z tej dziwnej perspektywy wyczaił, że kolega ma problem a roślinkami ogrodowymi, które przy okazji częściowo zasłaniają im widok na piękny krajobraz. Czas to zmienić!
Chwilkę mu zajęło uwolnienie się z pnączy i wylądowanie na ziemi bardziej na plecach niż na grożącym złamaniem karku, ale jak tylko przeturlał się na bezol, to sięgnął różdżką do kieszeni i wycelował jej końcem w dzieci matki natury, które jęczały szamocząc się bez powodu.
- Incendio!


Ostatnio zmieniony przez Jeffrey Woods dnia Pią Kwi 29, 2016 7:21 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Pią Kwi 29, 2016 7:20 am

The member 'Jeffrey Woods' has done the following action : Rzuć kością


'Pojedynek' :

Result : 5, 2


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Sob Maj 07, 2016 8:44 pm

Jeffrey'owi udało się wydostać z uścisku, które ofiarowały mu pnącza, zaś David... no cóż, nie miał zbyt dużo szczęścia. Martwica na prawej nodze zaczęła się błyskawicznie rozwijać i jeśli chłopak szybko nie otrzyma medycznej pomocy to będzie mógł się pożegnać z kończyną.  Incendio w wykonaniu Woodsa nie wyszło, ale za to ten mógł dostrzec jak zbliża się w ich stronę źródło białego światła. I jak się okazało, był to patronus dyrektora Hogwartu, który przekazał wiadomość o tym, gdzie powinni się udać. Goyle Senior nie zdołał się wydostać spod kamiennego płaszcza, pomimo usilnych prób, więc postanowił wraz z nim jakoś uciec, zwłaszcza, że Mroczny Znak zaczął go piec, co oznaczało, że Czarny Pan ich wzywał. Nie patrząc na dwójkę uczniów Hogwartu, teleportował się z Hogsmeade. I tak David i Jeffrey ruszyli wedle wskazówek patronusa, unikając po drodze wszelkich niebezpieczeństw. O'Connell o dziwo mógł liczyć teraz  na pomoc Ślizgona, który użyczył mu swojego wątłego ramienia.



Zakończenie eventu dla Davida i Jeffreya.
Dalej kontynuujecie w Skrzydle Szpitalnym z MG, który będzie Was leczył. Proszę by w Waszych pierwszych postach został podany aktualny stan postaci, to co im dolega i wszystko inne, co zdarzyło się w Hogsmeade a miało na Was bezpośredni wpływ.

Jeffrey Woods: -20 PŻ (za cały event), +15 PD, +10 dodatkowych fasolek, +Wizyta w Pokoju Nagród.

Możesz to przenieść na jakąkolwiek postać ucznia, którą posiadasz. Daj mi tylko znać na PW na którą. W razie wątpliwości, zapraszam tutaj.

David o'Connell: -17 PŻ, +16 PD, +12 dodatkowych fasolek, +Wizyta w Pokoju Nagród, dość poważne osłabienie i martwica na prawej nodze, która się rozwija. Zalecana szybka pomoc medyczna, inaczej będziesz musiał pożegnać się z kończyną. Nie zapomnij odjąć
sobie PŻ.


[z/t x2]


Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
avatar

Oczekujący

PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   Sro Sie 10, 2016 12:30 am

Od trzech dni mało jadł i był blady, żeby nie powiedzieć zielony na twarzy, a nauczyciele niewtajemniczeni w sprawę wypytywali go, czy aby na pewno nie jest chory i czy nie potrzebuje iść do pielęgniarki. Nie, nie potrzebował. Nie był chory. To znaczy był, ale inaczej. Coś innego go męczyło. Pełnia. TEN dzień. Dzień, który zawsze był dla niego czasem ogromnej męki, bólu i krzyku. Nienawidził go. Tak samo jak nienawidził siebie w tym dniu. Wtedy stawał się potworem, stworem żądnym krwi pragnącym tylko jednego: zabijać. Nie potrafił wyrazić jak bardzo wielokrotnie pragnął umrzeć i więcej tego nie przechodzić. Nie rozumiał dlaczego akurat jego to spotkało. Zawsze był z tym sam, kiedy nadchodził czas, nikt nie mógł mu pomóc, nawet rodzice. Jedyne co mogli zrobić, to wywieźć za miasto, z dala od ludzi i trzymać w zamknięciu, gdzie cierpiał w samotności. Dopiero gdy poszedł do szkoły, znalazł kogoś z kim mógł się dzielić swoim problemem: przyjaciół, którzy poświęcili wiele, by z nim być. Stali się animagami nielegalnie, żeby tylko nie szwendał się sam. Długo na nich czekał w kąciku z kominkiem, gdzie zwykle się umawiali, a potem szli razem tunelem pod ziemią do Wrzeszczącej Chaty w Hogsmeade. Zerkał co chwilę na zegarek, ale wskazówki nieubłaganie wiodły swój zwyczajny rytm. Nikt się nie zjawił. Ani Peter. Ani Syriusz. Ani nawet James. Znowu był sam i znowu poczuł się jak mały, bezbronny chłopiec. Prawie czuł to drżenie na samą myśl, a może faktycznie drżał? Od pięciu lat tak bardzo przyzwyczaił się do tej myśli, że zawsze z nim byli przez te wszystkie miesiące, iż teraz na nowo obawiał się przemiany. Zapomnieli? Uznali, że sam sobie poradzi? A może nie chcą go już za przyjaciela? Może nie chcą przyjaźnić się z kimś takim jak on, kto nie panuje nad sobą i może w każdej chwili zaatakować jednego z nich? Tak, to na pewno był ten powód. Zerknął za okno. Robiło się ciemno. Zbyt szybko. Odczekał jeszcze minutę. Dwie. i jeszcze trzy, po czym westchnął, podniósł się z kanapy i ruszył w dół schodami. Nikt go nie zaczepi. Był prefektem, lubianym i cenionym przez nauczycieli uczniem, więc nie będzie miał z tym kłopotów. Gorzej jak wpadnie na Filcha, wtedy coś wymyśli. Wlókł się krok za krokiem, przeszedł przez Salę wejściową i wyszedł na dziedziniec. Minął most i skierował się ku Bijącej Wierzbie. Zawsze to Peter naciskał sęk, który powodował jej unieruchomienie. Dlatego tym razem musiał zrobić to sam. Znalazł więc patyk i lewitując nim, dotknął jego końcem wrażliwego miejsca wierzby. Natychmiast znieruchomiała, a Remus, upewniwszy się, że nikt za nim nie idzie wszedł do tunelu. Trzydzieści minut później znalazł się w chacie. Znał ten dom tak dokładnie. Jak swój rodzinny, w końcu spędzał w nim tak wiele czasu od tylu już lat. Chodził po chacie i zabezpieczał wszystkie możliwe wyjścia, w tym także okna.
Był w trakcie zamykania drzwi do salonu, gdy jego głowę przeszył jasny blask, a następnie poczuł jakby ktoś wbił mu w mózg rozżarzone ostrze. To zawsze była jedyna rzecz jaką pamiętał. Ból w głowie i ból podczas zmiany ciała. Nie myślał i nie rozumował już jak człowiek. Mięśnie były twarde jak kamienie i bolały go od maksymalnego napięcia. Krzyczał. Twarz wydłużała mu się, aż wreszcie zamieniła w wilczy pysk porośnięty szczeciną. Podobnie było z rękami i nogami - wydłużyły się, porosły futrem, a w miejsce paznokci pojawiły się ostre pazury. Wyrósł mu także ogon. Oddychał ciężko, szybko i urywanie. Zawył z bólu, który jeszcze gdzieś męczył jego ciało, ale powoli już zanikał. Nie był już Remusem Lupinem, grzecznym prefektem. Był bestią. Zmysł węchu i słuchu bardzo mu się wyostrzył. Wciągnął gwałtownie powietrze, ale nie wyczuł smakowitego zapachu ludzkiego mięsa. Zaczął szaleć. Rozwalał meble. Połamał krzesło, urwał drzwi od szafy, głośno przy tym warcząc. Zniszczył stół jednym, mocnym uderzeniem. Zaskomlał długo i przeciągle, bo drzazga wbiła mu się w łapę. Rzucił się do drzwi, ale były zablokowane. Zawył w stronę widocznego przez szybę księżyca. Coś go wzywało i musiał się stąd wydostać. Zbliżył się do okna i zaczął w nie drapać. Nie potrafił jednak go otworzyć, a kiedy wybił szybę i zwęszył świeże powietrze usiłował przecisnąć się przez nie. Niestety był za duży, a okno za wąskie i jedyne wsadził weń głowę, przy okazji raniąc się boleśnie w pysk kawałkiem szyby, która wciąż tkwiła we framudze. Zaskomlał i zawył z bólu i żalu, że nie może skorzystać ze swojej wolności.
Obudził się o świcie. Był nagi, a jego ubranie i buty leżało w kącie podarte i zniszczone. Spojrzał na zdemolowany pokój, na wybitą szybę. W pewnym sensie był nawet zadowolony, że nie udało mu się stąd wyjść. Ruszył po ubranie. Odnalazł też swoją różdżkę, była pod szafą i połatał ubranie oraz naprawił buty. W końcu się ubrał. I wtedy zerknął na wiszące, pęknięte lustro. Dotknął lewego policzka. Krew. A pod nią rana cięta, niezbyt poważnie, ale na tyle, by została słaba blizna. Będzie musiał teraz wymyślić dość przekonującą wersję tego jak powstała. Naprawił krzesło, stół i drzwi od szafy. Posprzątał resztę bałaganu i ruszył w drogę powrotną do zamku. Miał złamane serce. Przyjaciele zostawili go samego. Pozwolili mu tu być i demolować dom. Było mu niezmiernie przykro i smutno z tego powodu, postanowił jednak nie pytać ich o nic. Kiedyś radził sobie sam, tym razem też tak będzie...

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Wrzeszcząca Chata   

Powrót do góry Go down
 
Wrzeszcząca Chata
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Hogsmeade :: Inne miejsca-
Skocz do: