Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Herbaciarnia u pani Puddifoot

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz Labiryntu
avatar


avatar

PisanieTemat: Herbaciarnia u pani Puddifoot   Wto Wrz 03, 2013 8:52 pm

First topic message reminder :

Miłe miejsce, które chętnie odwiedzają zakochani. Mieści się w Hogsmeade. Pomieszczenie jest ciasne i zaparowane, stoliki są okrągłe i małe. Właścicielką lokalu jest korpulentna pani Puddifoot, osoba o lśniącym czarnym koku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Minabi Izumi
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia u pani Puddifoot   Pią Sty 01, 2016 4:40 am

Świat składał się z drobnych rzeczy - to one zresztą budziły najwięcej emocji i potrafiły sprawić w lepszy nastrój, niż górnolotne słowa lub czyny, które jedynie pozornie miały jakiś większy sens. To chciał jej pokazać i przekazać, zresztą nie tylko jej, ale na ten moment to właśnie Kelly zdawała się tego najbardziej potrzebować. Dobra. Ciepła. Chwil pełnych uśmiechu. Czy nie było właśnie tak? Może i był szalony i przez swój specyficzny sposób bycia niezrozumiały, ale nie przejmował się, bo zwyczajnie nie miał na to czasu. I nie był kimś, kto oddawałby się ponurym scenariuszom, kto ulegałby presji otoczenia. Skoro widziała go w taki sposób to był szczęśliwy! Co prawda, nic nie wiedział na temat tego, co siedziało w tej rudej głowie, ale to przecież nie stanowiło żadnego problemu. Dla Minabiego każde życie miało wartość, każda historia człowieka była interesująca i każdy miał prawo do szczęścia i pokoju. Dlaczego więc trosk, żalów i smutków nie można zastąpić ciepłem i śmiechem? Byłby w stanie stanąć nawet na głowie, żeby było to bardziej rzeczywiste od snów! Mógłby jej śpiewać, próbować wróżyć z filiżanki, odczytać coś z runów, pokazać niesamowite magiczne stworzenia, które były na wyciągnięcie jej ręki, nadal czarować, albo nawet sprawdzić, co wyszłoby z jego warzenia eliksiru. Nawet spróbowałby z nią polatać na miotle! Dla niego po prostu nie istniał taki argument jak: "To niemożliwe i niewykonalne!". Był magikiem - gdyby te wibrujące światło było widoczne to z pewnością zostałby już dawno złapany na gorącym uczynku, a tak... sam zupełnie nieświadomy sprawiał, że nikt nie chciał go sprawdzać.
Zastanowił się nad tym, po czym jeszcze bardziej się rozpromienił.
- Tak, to zdecydowanie musi być archiarz! W końcu nimfa kwiatów nie wprowadziłaby mnie w błąd - zaśmiał się radośnie, po czym podrapał zakłopotany po głowie pod wpływem jej komplementu. - To nic takiego, naprawdę. Jestem po prostu... czarodziejem? - I kąciki jego warg uniosły się ku górze. - A tak szczerze, nie masz czego, bo sama posiadasz sporo zdolności w sobie, tylko musisz je odkryć. Wszak jesteś nimfą kwiatów, sam Twój taniec jest wart o wiele więcej niż to, co ja sobą reprezentuję.
Udał, że jej dźgnięcie go naprawdę zabolało, ale błysk w jego ciepłych oczach zdradzał coś zupełnie innego, więc po prostu oparł się wygodnie na oparciu krzesła. Przekrzywił się nawet bardziej w jej stronę, kiedy go tak słuchała, zupełnie jakby znalazła się w innym świecie. W tym czasie kilku gości zdążyło opuścić lokal, a kilku nowych się w nim pojawić. Pogoda na zewnątrz nie sprzyjała, ale na całe szczęście atmosfera w pubie była naprawdę przytulna i nie musieli narzekać na chłód.
- A jesteś w stanie mnie przekonać, że się nie boisz? Absolutnie niczego... nimfo? Wtedy dopiero będę w stanie odpowiedzieć Ci na to pytanie - odparł tajemniczo, próbując złapać wzrok Kelly. Następnie wepchnął sobie kolejny kawałek ciasta do ust i przełknął. Zmrużył z zadowoleniem oczy.
- Dokładnie tak i jak dla mnie, nie ma czegoś takiego jak główny bohater, dlatego... - i skierował widelczyk z kolejnym kawałkiem ciasta wprost do jej ust, kiedy tylko przełknęła swoją porcję herbaty. - Nie możesz tak mówić, nimfo. Bo dla mnie nigdy nie będziesz kiepska. Nigdy.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kelly McCarthy
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia u pani Puddifoot   Pon Sty 04, 2016 6:24 pm

Och... Przez moment zrobiło jej się naprawdę głupio, że nie wyprowadziła go z błędu. Jednak to zapewne jedna z niewielu okazji, kiedy musiał użyć tego określenia. Odetchnęła cicho, szybko rozglądając się po pomieszczeniu. Szukała gości, których zdążyła zauważyć wcześniej, jednak zdążyli najprawdopodobniej dopić, dojeść i udać się w swoje strony. Na dworze zrobiło się nieprzyjemnie ciemno. Nagle ogarnęło ją dziwne uczucie, którego nie potrafiła sprecyzować. Nigdy nie lubiła deszczu, on zawsze zwiastował coś złego... Zignorowała swoje przemyślenia. Może faktycznie ostatnio zrobiła się bardziej ponura, a jej myśli wędrowały w stronę ciemnych zakamarków jej umysłu, które przepełnione były złymi myślami. Istnieje coś takiego jak wiosenna depresja? Jeżeli tak, to z pewnością chorowała na tę przypadłość.
Albo na głupotę... To też choroba.
Prawda McCarthy?

Odgoniła cichy głosik w jej głowie, który zawsze miał coś do powiedzenia (dop. aut. o dziwo, zawsze hejtował!) i wróciła myślami do rzeczywistości.
- Każdy w Hogwarcie jest czarodziejem, a nikt... Kogo jeszcze spotkałam, nie był... Taki? - wskazała na niego palcem, nie wiedząc jakie słowa powinna była dobrać, więc po prostu (jak zwykle) pogubiła się we własnych myślach. Przydałyby jej się z pewnością jakieś lekcje ubierania myśli w słowa. Albo chociażby zwykły mugolski psycholog.
Chyba Psychiatra, przez duże P.
Czy niczego się nie boi? Oczywiście, że się boi. Tylko ciężko było jej wypowiedzieć na głos czego. Jakby bała się, że kiedy otworzy kufer z napisem "strach" w swojej głowie, to wszystkie najczarniejsze mary sparaliżują ją i do końca życia będzie bała się wyjść z czterech ścian. Bała się na przykład utraty kogoś bliskiego. Według niej to najgorsze co może człowieka spotkać w życiu. Z tych bardziej błahych spraw... Lęk przed wysokością, zdecydowanie. Pamiętała pierwsze dni w Hogwarcie, kiedy to musiała wspiąć się po ruchomych schodach. Niczym szmaciana kukła, kurczowo trzymając się poręczy, niemal czołgała się po stopniach. Wszyscy prefekci mieli z niej ubaw!
- Mam lęk wysokości. - rzuciła krótko, bo oczywiście nie dane było jej dokończyć. W jej ustach wylądował dosyć spory kawałek ciasta, który skutecznie zamknął jej usta na cztery spusty.
Pokiwała głową udając zdenerwowanie i odwdzięczyła mu się tym samym. Poczekała jedynie na odpowiedni moment.
OKO ZA OKO! CIASTO ZA CIASTO!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Minabi Izumi
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia u pani Puddifoot   Sro Sty 27, 2016 11:25 pm

Minabi żył w swej błogiej niewiedzy z powodu popełnionego błędu i szczerzył zęby jak głupi, nie mogąc uwierzyć, że udało mu się niemalże od razu odgadnąć odpowiednie słowo! To tak jakby wygrał na loterii worek galeonów czy coś równie niesamowitego. W sumie jakby się zastanowić tak się przez te wszystkie lata dał pochłonąć światu magii, że nieco zaniedbał swoją wiedzę o mugolach. To było niemalże niewybaczalne, zdecydowanie musiał zrobić wszystko by w końcu móc to zmienić. Trzeba przyznać, że znajdowali się już tutaj wystarczająco długo, ale chłopak nie miał z tym żadnego problemu. Zupełnie. Tak beztrosko spędzany czas poza szkołą wydawał mu się czymś wartym zatracenia się. Nawet jeśli nauczyciele mogliby szukać ich po całej wiosce, czy robić coś równie ekscytującego. Z Kelly było zabawnie, a przede wszystkim odprężająco. Poprawiał jej humor, a to mu w zupełności wystarczało. Przelotnie zerknął w stronę okna, dostrzegając... zupełnie nic. Nagła ciemność zdążyła wszystko zasłonił. Zmarszczył czoło, ale nadal nie dawał wyprowadzić siebie z równowagi.
Przejechał dłonią po włosach i następnie zaczął wybijać rytm dłońmi na ich stoliku, przymykając powieki i gwiżdżąc pod nosem, by zrobić odpowiednie wprowadzenie.
- Kelly, Kelly... when will those clouds all disappear? Kelly, Kelly... where will it lead us from here? - Zanucił, uśmiechając się pogodnie, chociaż nic nie widział. Nadal się wczuwał. - Oh, Kelly, don't you weep. All your kisses still taste sweet. I hate zthat sadness in your eyes. But Kelly, Kelly, ain't it good to be alive? Kelly, Kelly, they can't say we never tried...*
Chwilę później skończył, oparł dłonie o blat i otworzył gwałtownie oczy, pozwalając by uśmiech nadal majaczył na jego wargach. Na jej słowa wybuchnął łagodnym śmiechem.
- Ach... taki? - Odparł żartobliwie i wytrzeszczył oczy, dotykając językiem czubka swojego nosa, po czym znowu się zaśmiał. Przyłożył swój palec do ust, jakby była to największa tajemnica na świecie i rozprostował swoje nogi, uważając by przypadkiem nie naruszyć jej kawałka podłogi. - Nimfo kwiatów to nie jest nic niezwykłego, wiesz to jest jak nagły impuls, jak... hm... jakbyś robiła coś najwspanialszego na całym świecie! Po prostu żyła. Żyła z dnia na dzień. Pomyśl, że ten strach czający się gdzieś tam to taki smok. Taki ogromny smok! Ale da się go pokonać, albo spróbować okiełznać i przyzwyczaić do jego obecności.
Zaczął kręcić przy tym kciukami młynki i z przekrzywioną na bok głową przyglądać się jej reakcjom.
Kiedy wepchnął jej kawałek ciasta, jej reakcja go rozbroiła - niemalże turlał się ze śmiechu! Kiedy już myślał, że jest na niego zła, Krukonka postanowiła go zaskoczyć i również go nakarmić. Mając w ustach pyszny wypiek, przetarł ręką swoje wąskie wargi.
- Naepawłdłę dobłleł yciacno - wymamrotał z pełną buzią. - Ycy teh smhykuije?





* Pasowało mi, żeby tu bezpośrednio "po angielsku" przytoczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia u pani Puddifoot   Sob Maj 07, 2016 9:26 pm

Herbaciarnię u pani Puddifoot nic złego nie spotkało. Żaden z gości, którzy zostali tutaj dłużej nie doświadczył niczego okropnego. Było tak między innymi z Minabim i z Kelly, którzy spokojnie spędzali sobie ten dzień przy herbacie i cieście. I tak mijał im czas i mijał, aż w końcu opuścili te urocze miejsce, poszli dalej i zobaczyli... nietrudno się domyśleć co, czyż nie? Martwych czarodziejów i częściowo zniszczone miasteczko. Uśmiechy, które dotąd tkwiły na ich niewinnych twarzach zniknęły, a na ich miejsce pojawiło się zdziwienie i smutek. Minabi przez kilka dobrych chwil nie był w stanie się ruszyć, tylko spoglądał na to dziwnie zamglonym wzrokiem, nie do końca rozumiejąc to, co właśnie widzi. W końcu zwrócił na nich uwagę jeden z aurorów, który spokojnie zaprowadził ich do odpowiedniego budynku, gdzie czekał na nich świstoklik, dzięki któremu mogli się przenieść do zamku.

Zakończenie eventu dla Minabiego i Kelly.

Minabi Izumi & Kelly McCarthy: nie odnieśliście żadnych obrażeń, ale również praktycznie nic nie wynieśliście z tej przygody, znajdując się w najbezpieczniejszym miejscu w Hogsmeade. Zresztą też w pewnym momencie wasza aktywność zmalała. Nie dostaniecie ujemnych PD, ani również dodatnich.

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
avatar


avatar

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia u pani Puddifoot   Pią Maj 20, 2016 3:07 am

Rachunek:


Minabi Izumi:

2x herbata pomarańczowa z goździkami (2x 5 sykli i 3 knuty)
2x kawałki karmelowego sernika z orzechami i z jabłkiem (2x 7 sykli)
Razem:  1 galeon, 7 sykle i 3 knuty

_________________
Sowa Specjalna & Prośby do MG & Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me. It resembles my own mind except that you happen to be insane.”
— George Orwell, 1984

Chcesz napisać prośbę do konkretnego Mistrza Gry na Prywatną Wiadomość? Użyj odpowiedniego określenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Herbaciarnia u pani Puddifoot   

Powrót do góry Go down
 
Herbaciarnia u pani Puddifoot
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
 Similar topics
-
» Herbaciarnia pani Puddifoot
» Pani Norris
» Księgarnia Esy i Floresy
» Recepcja
» Lucjusz Malfoy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Świat :: Hogsmeade :: Puby -