Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Julie Blishwick

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Julie Blishwick
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Julie Blishwick   Pią Sie 19, 2016 1:14 pm

Imię i nazwisko: Julie Blishwick
Imiona i nazwiska rodziców: Claudia Antiorini i Laurence Blishwick
Data urodzenia: 6 III 1963 r.
Miejsce zamieszkania: stara posiadłość Blishwicków w Canvey Island, Essex
Status majątkowy: bogata
Czystość krwi: 3/4 czystej krwi
Dom w Hogwarcie: Ravenclaw
Różdżka: 11 cali, szpon hipogryfa, lipa, bardzo giętka, zdobiona rączka

Wzrost: 163 cm
Waga: 48 kg
Kolor włosów: czarne
Kolor oczu: niebieskie

Bogin: ciotka Julie chcąca przypalić ją rozżarzonym żelazem.
Amortencja: zapach palonej słońcem ziemi, suchej i gorącej od długotrwałych upałów, rozgniatanych winogron i starego drewna.


Widok z Ain Eingarp:
Cóż mogło ujawnić serce Julie, gdyby dziewczyna spojrzała w to magiczne lustro? Ujrzałaby śmierć ciotki? A ona triumfalnie uśmiechałaby się nad jej zwłokami? Siebie jak zdobywa wymarzoną pracę? Nawet nie wiedziała, czym zajmie się jako dorosła, bo te czasy wydawały się bardzo odległe. Nie miała takich marzeń. Nie miała ambicji zostać światowej sławy graczem Quidditcha, ani najlepszym znawcą roślin magicznych lub smoków. Czy zobaczyłaby w lustrze swojego ojca? Nie, Julie nie miała złudzeń, że on już nie żyje. Nic nie było w stanie przywrócić go do świata żywych. Nie miała złudzeń, że matka mogłaby otrząsnąć się z tej straty, ale jest na to za słaba.
W odbiciu byłaby niby ta sama Julie. Ale jednak inna. Weselsza, pewniejsza siebie, pięknie ubrana, bez okropnej blizny na lewej dłoni i wielu innych. Byłaby szczęśliwa.

Podsumowanie dotychczasowej nauki w Hogwarcie:
Julie błyszczy z dwóch przedmiotów, które sprzyjają introwertykowi:
- zielarstwo - Wybitny
- opieka nad magicznymi stworzeniami - Wybitny
Z resztą przedmiotów nie jest już tak pięknie. W ostatnich latach oceny dziewczyny się pogorszyły (w mniemaniu jej ciotki):
- eliksiry - Powyżej Oczekiwań
- mugoloznastwo - Powyżej Oczekiwań
- historia magii - Powyżej Oczekiwań
- zaklęcia - Zadowalający
- transumatacja - Zadowalający
- obrona przed czarną magią - Zadowalający


Przykładowy Post:
Zamarła w bezruchu trzymając list w pięknej kopercie. Zapewne kartka z treścią też pochodziła z najlepszego sklepu z papeterią. Czerwonym atramentem wypisane było jej imię - Julie, litera C. od jej drugiego imienia - Claudia i nazwisko - Blishwick. Niegdyś znamienitego rodu.

Wkoło uczniowie Hogwartu zajadali się smakowitym śniadaniem typowo angielskim: pełnym kiełbasek, bekonu, jajek, a nawet były talarki ziemniaków. Do przegryzienia były rumiane tosty wysmarowane grubą warstwą masła. Jedli i rozmawiali niczym nieskrępowani, nieco nawet podekscytowani zbliżającymi się feriami świątecznymi. Niektórzy panikowali, że nie przygotowali jednej z ostatnich prac domowych na dzisiaj. Ale przede wszystkim jedli.

Julie nie była w stanie niczego przełknąć. To nie był jej śniadaniowy raj, więc sączyła szklankę soku. Jej spokój przerwał list, który spadł na jej pusty talerz. Drżące dłonie odłożyły szklankę na bok. Czarne włosy opadły na ramiona, kiedy pochyliła głowę. Długie, ale zadbane zasłaniały jej prawie całą bladą twarzyczkę. Określenie "twarzyczka" pasowało idealnie: była drobna, trójkątna,, aż biła od niej dziecięca słodycz. I te oczy, duże, przestraszonej łani obecnie jeszcze bardziej spłoszonej. Oddychała ciężko, gdy drobne, szczupłe palce powoli otwierały kopertę. W środku był zdobiony ornamentami i kwiatami pergamin. Słowa zostały nakreślone czerwonym atramentem. Bała się je przeczytać. Bała się autorki listu, która z pewnością nie miała niczego miłego do przekazania dziewczynie. Och, na pewno nie. Zawsze się Jej bała. Na szczęście odkąd chodziła do Hogwartu wolne ferie lub wakacje zwykle spędzała z matką. Daleko od tego potwora, który wiele lat temu, można rzec, porwał Julie z rodzinnego domy do Anglii, aby wychować w sobie tylko właściwy sposób. I zniszczyć.

Zepsuła cię, Julie. Zwłaszcza wtedy, gdy kazała ci całe dnie siedzieć w zagrzybionym, zawilgoconym starym domu. Nie zaznałaś promieni słońca, ani świeżego powietrza przez wiele lat. Uczyłaś się codziennie po wiele godzin: historii magii, formuł zaklęć i receptur eliksirów. Godzinami zmuszała cię do gry na fortepianie, aż nie czułaś palców, aż bolały odciski od klawiszy. Bolał też dłoń, w którą uwielbiała cię bić różdżką, kiedy niewłaściwie trzymałaś wymyślny sztuciec do nieznanej ci potrawy. Oj, miała wiele pomysłów na kary cielesne... A ty, poczułaś wolność wyjeżdżając do Hogwartu. Mimo to wciąż cię kontrolowała. Przecież wcale nie miała prawa...

Julie drgały ręce, a najbardziej ta lewa, w której wnętrzu widniała blizna od czegoś ostrego. Oddychała nierówno i przygryzała wargę. Na przeciwko siedziała jej koleżanka z dormitorium. Często zamieniały parę słów ze sobą i pomagały sobie w nauce. Wcześniej zajęta radosną pogawędką, teraz spojrzała na Julie i szybko zareagowała. Delikatne uścisnęła lewą rękę czarnowłosej. Uśmiechnęła się, jakby niemo dodawała odwagę bajkowej Śnieżce. Julie dla wszystkich była tajemnicza, więc koleżanka z dormitoirum nie mogła wiedzieć, iż Julie drgnęła gwałtownie przez dotknięcie jej w bliznę, a nie od samego dotyku. Panna Blishwick podniosła swoje duże, ni to zielone, ni to niebieskie oczy na koleżankę. Odpowiedziała nieśmiałym drżeniem warg złożonych do śmiechu. Chciałaby w takiej sytuacji, móc opowiedzieć o sobie. Uzewnętrznić swój problem. Ale kto by chciał słuchać cudzych zwierzeń, problemów, gdy sam miał ich niemało.

Gest koleżanki dodał czarnowłosej odwagi. Wyciągnęła kartkę z treścią i mimowolnie wspomnienia znów wróciły.

Ten poranek miał być zupełnie zwyczajny. Dużo nauki, cios od ciotki za to, że Julie umie za mało. Musiałaś najpierw posprzątać. Chociaż kręcił się po domu stary skrzat, to nie był zbytnio porządnicki, uzdolniony kulinarnie, a tym bardziej usłuchany. Bowiem ciągle był przekonany, że w domy jest inny skrzat, który ma obowiązek zadbać o porządek. Może i miał na myśli ciebie, Julie?
Pleśń i grzyb w zakamarkach domu nie chciały ustąpić, a brały w posiadanie coraz większe obszary posiadłości. Właśnie stąd brały się twoje ciągłe problemy zdrowotne, Julie. Ciotka nie miała potrzeby wspomóc cię i rozprawić się zaklęciami lub odpowiednimi eliksirami z pleśnią. Była nie tylko twoim opiekunem, ale też oprawcą. Za każdym razem, kiedy myliłaś się grając na pamięć Sonatę Księżycową otrzymywałaś nową bliznę, w miejscu, którego nikt nie miał widzieć - plecy lub nogi.
Tego dnia także się pomyliłaś. Wiedziałaś to od razu i przestałaś już dalej grać. Czekałaś już z przyzwyczajenia na wymierzenie ciosu, więc twoje mięśnie się napięły. Jednak o zdenerwowaniu potwora świadczyło tylko charakterystyczne chrapnięcie. Jednak cios nie był fizyczny, a poczułaś go w głowie. Głęboko. Przeszywał całe ciało, ale to głowa paliła najbardziej. Opadłaś ze stołka na podłogę, zwinęłaś się jak embrion i krzyczałaś. Krzyczałaś i jęczałaś z bólu. Błagałaś nawet o litość. Ktoś tam był. W TWOJEJ głowie. W TWOIM umyśle. Wiedział wszystko, co sobie myślałaś w tej chwili i kiedyś. Wyciągał najboleśniejsze wspomnienia, ten ból, który poczułaś od nagrzanego pogrzebacza i rozbity kawałek porcelanowego talerza, przecinającego twoją lewą dłoń. Jednak najboleśniejszym wspomnieniem był twój ojciec. Jego niepokoi na twarzy, zanim zniknął na zawsze.
Ból ustąpił i zniknęła czyjaś obecność.
Ciotka stała władczo nad tobą. Zwiniętą łanią.
- Jesteś słaba - rozbrzmiał chrapliwy głos starej kobiety. Później oddaliła się zostawiając cię w ciężkim szoku.


Nie zastanawiała się już długo. Podarła na kawałki piękną papeterię w zdobione kwiaty i ornamenty. Strzępki papieru pospadały na talerz. Uczniowie w pobliżu nie zwrócili na to dużej uwagi. Z serca drobnej dziewczyny spadł wielki ciężar, a na twarzy pojawił się szczery uśmiech.

Gdyby jednak przeczytała nieskazitelne pismo starej czarownicy, to wiedziałaby, że niedługo opuści Hogwart. Na dłużej niż tylko ferie świąteczne.


Ostatnio zmieniony przez Julie Blishwick dnia Wto Sie 01, 2017 4:52 pm, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Hughes
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Julie Blishwick   Pią Sie 19, 2016 9:18 pm


_________________

Buntować się przeciw wam? A kto wy jesteście?
Bezkształtna masa, amorficzny stwór, zatomizowany świat, tłum bez formy i konstrukcji.
Waszego świata już nie można nawet rozsadzić.
Sam się rozlazł...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Julie Blishwick   Sob Sie 12, 2017 6:28 pm


_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Julie Blishwick   

Powrót do góry Go down
 
Julie Blishwick
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Uczniowie -