Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Reine Delaunay [dorosła]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Reine Delaunay
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Reine Delaunay [dorosła]    Czw Sie 18, 2016 4:23 pm



Imię i nazwisko:
Prawdziwe imię i nazwisko jest nieznane, ale kobieta posługuje się fałszywymi, które przez te wszystkie lata przylgnęły do niej niczym druga skóra. Reine było kiedyś jej drugim imieniem i zmieniła zaledwie kolejność. Z nazwiskiem było gorzej. Delaunay. Jakże obco brzmiało coś, co miało świadczyć o nowym początku, tymczasowym odcięciu się od rodzinnego dziedzictwa i potencjalnego niebezpieczeństwa.

Data urodzenia:
06.09.1933 r.

Czystość krwi:
Nie lubi rozmawiać o tym jaką krew ma, bo to sprawia, że myśli o przeszłości, o tym co zdążyła stracić. Przypomina o poświęceniach i wyrzeczeniach, których nie jest pewna. Gdyby mogła mówić tylko i wyłącznie prawdę, pewnie z dumą obnosiłaby się z tym, kim jest.  W jej żyłach płynie bowiem czysta krew, jedna z najczystszych. Reine udaje jednak, że jest półkrwi i  właśnie tak kwituje pytania we wszelakim towarzystwie.

Była szkoła:
Oficjalnie była w Hogwarcie; wychowanka domu Salazara Slytherina, we Włoszech jednak utrzymuje, że skończyła Beauxbatons. Przez jej wygląd i znajomość języka francuskiego łatwo w to uwierzyć.

Praca:
Przed wypadkiem zajmowała się magicznymi stworzeniami, pracowała w różnych rezerwatach i pomagała przy wszelakich pokazach, mając przede wszystkim na względzie dobro zwierząt. Jednak musiała z tego zrezygnować i odnaleźć się na nowo w obcym miejscu, we Florencji, gdzie otworzyła niewielką magiczną kwiaciarnię, która jest chętnie odwiedzana przez bogatszych czarodziejów.

Różdżka:
Wiąz, włos południcy, 10 i ¾ cala.

Widok z Ain Eingarp:
W pomieszczeniu jest ciemno, ledwo może zobaczyć swoje stopy, które prowadzą ją dalej jakby doskonale wiedziały, gdzie mają zmierzać, jakich miejsc unikać, gdzie potencjalnie mogą znajdować się pułapki.  Młoda Reine ufa im, nie sięga nawet po swoją różdżkę by cicho wyszeptać odpowiednie zaklęcie.  Bladoniebieskie oczy przyzwyczajają się do różnych odcieni szarości i czerni, a gdy w końcu jej nogi zatrzymują się przed tajemniczym obiektem, bierze głęboki oddech.  Z początku niczego nie widzi, nie wie z czym ma do czynienia. Dopiero po minucie zapala się pobliska pochodnia i oświetla ją, niczym jeden z ruchomych obrazów wybitnych i pięknych czarodziejów. Wreszcie Delaunay dostrzega swoją szczupłą sylwetkę otuloną ciemną szatą z godłem węża pod którą chowa się długa sukienka za kolano w kolorze brudnego różu. Komponuje się dobrze z jej delikatnie podkręconymi jasnymi włosami i białymi pantofelkami.  Gdy nikt nie widział, lubiła ubierać się swobodnie, wedle własnego gustu. Zakładać krótsze niż wypadało sukienki, choć była to kwestia zaledwie dwóch centymetrów,  łamać przepis o dopuszczalnej długości obcasów i stonowanym, nie rzucającym się w oczy kolorze. Gdy nikt nie widział, lubiła wyobrażać sobie, że jest już dorosła i czeka na nią świat, który mogłaby odkryć i życie, które mogłaby przeżyć szczęśliwie.
Wreszcie jej głęboko osadzone oczy przyglądają się dokładniej swojemu odbiciu w zwierciadle Ain Eingarp.  Po ujrzeniu zdobionej oprawy i przeczytaniu napisu, Reine zrozumiała z jakim lustrem ma do czynienia.  Cofa  się krok do tyłu, a odgłos pantofelek wypełnia ledwie oświetloną komnatę. Widzi, że jej odbicie nie jest samo, że najpierw wokół niej lata piękny smok, który następnie zmienia się w psidwaka. Kiedy  już myśli, że to koniec, obraz rozmazuje się a jej zdumionym oczom ukazuje się jej starsza, poważniejsza, ale i szczęśliwsza wersja w czyichś objęciach. Usta odbicia coś mówią, ale ona nie słyszy, nie rozumie. Wpatruje się niczym zaczarowana lalka, czując dziwne, niezrozumiałe wzruszenie. Zastanawia się, czy to kłamstwo, czy to jakieś magiczne sztuczki, którymi ktoś chce ją oszukać. Prostuje się, poprawiając spinkę, którą wpięła we włosy. Płatki kwiatu łaskoczą ją w palce, jakby były prawdziwe, jakby żyły.  Trwa tak, dopóki nie zaczynają ją boleć stopy, a wtedy odwraca się z trudem od zaczarowanego odbicia i idzie, mijając ostatnich maruderów, którzy obawiają się woźnego. Idzie, dopóki nie mija chłopaka w szacie w jej barwach, który posyła jej krótkie, niemalże lekceważące spojrzenie. Odwzajemnia się, choć w oczach Delaunay czai się więcej emocji nad którymi nie może zapanować.
W końcu ucieka przed nim i chowa się za kamienną ścianą.

Przykładowy Post:
Chłopczyk ułożył się wygodnie obok niej, a jego oczy, które przypominają jej, wpatrują się w nią z zaciekawieniem. Reine drgnęła, uśmiech jednak już po chwili pojawia się na twarzy kobiety.  Zaczyna ostrożnie głaskać dziecko po głowie, a następnie sięga po książkę, która spoczywa na nocnym stoliku tuż przy dużym łóżku z baldachimem na którym obecnie się znajdują. Cały pokój jest w dość ciepłych barwach, gdzieniegdzie widać jedynie ciemne symbole, które migoczą, gdy tylko zgasi się światło. Teraz jest jasno, świece unoszą się w powietrzu i oświetlają delikatną buzię chłopca i nieco zmartwioną twarz Reine. Nadal się uśmiecha, by nie wzbudzać w nim uczucia niepokoju. Jego czarne kosmyki zdążyły rozsypać się na poduszce i wymieszać z tymi złotymi.  Przestaje go głaskać, przystępuje do czytania, a gdzieś za oknem rozlega się miauczenie.
-  Którą bajkę chciałbyś dziś usłyszeć?
-  O czajodzieju i jego skaczocym garnku – oczy chłopca jaśnieją, a mała dłoń zaciska się na jej koszuli.
- Niech więc tak będzie. Żył raz pewien dobry, życzliwy ludziom stary czarodziej, który używał swojej mocy magicznej mądrze i wspaniałomyślnie dla dobra bliźnich... – czyta mu całą bajkę, co jakiś czas zerkając na niego kątem oka. Jego buzia się zmienia, łagodnieje i odpręża, oczy powoli się zamykają a długie rzęsy muskają delikatną skórę. I ona czuje to samo, czuje jak jej ciało ulega jego urokowi, jak choćby na chwilę znikają z niej wszelkie troski i zmartwienia. Wkracza wraz z chłopcem do innego świata, gdzie przyglądają się czarodziejowi, który powoli ulega przemianie. Gdy kończy, dziecko już śpi, nadal zaciskając palce na jej ubraniu. Leży z nim tak przez chwilę, dopóki nie słyszy jak drzwi na dole się zamykają. Reine bierze głęboki wdech, a następnie ostrożnie odrywa dłoń od swojej koszuli i podnosi się, wsuwając stopy w papcie i wygładzając materiał.  Nikt inny oprócz Niego, nie mógł przyjść, była tego pewna, ale przezornie wzięła ze sobą różdżkę.  Jasne, podkręcane włosy musnęły kołnierzyk,  gdy zamykała za sobą drzwi od sypialni.  Stawia ostrożnie kroki, pochodnie na korytarzu same się zapalają. Stopni jest coraz mniej, słyszy wyraźnie jak ktoś kręci się w kuchni, uspokaja swój oddech, muska palcami tapetę, która zdobi  ścianę. Łagodnie ciemne paski działają na nią nadzwyczaj dobrze. W końcu staje w przejściu, celuje różdżką w pogrążone w mroku plecy, które poruszają się z niebywałą gracją.  Postać zamiera, nawet się do niej nie odwraca.
- To ja – odzywa się cicho, swoim opanowanym głosem, a w tym czasie ona opuszcza powoli różdżkę. Nie musiał kończyć, już wiedziała.
- Masz mi coś do powiedzenia?
- Wiesz, że nie mogę.
-  Dobrze, może inaczej. Gdzie byłeś? – Robi krok do przodu i przygląda się jak sięga do szafki w której spoczywają zamrożone zaklęciem produkty.
- Złe pytanie. Ponownie nie jestem w stanie Ci odpowiedzieć – odpowiada, zupełnie nie wytrącony z równowagi, rozmrażając jagnięcinę i ustawiając ją na blacie. Nadal nie patrzy na Reine. Panuje między nimi cisza, dopóki ona jej nie przerywa.
- Zabiłeś kogoś? – W końcu na nią spogląda tymi ciemnymi oczami, które zdają się nie zdradzać żadnych emocji. Nóż spoczywa obok jego dłoni. Reine się nie boi. Nie jest w stanie się go bać.
- Istniejemy od setek tysięcy lat i przez ten czas, setki miliardów ludzi rozpoczęły i zakończyły żywot.
- Ale setki miliardów żywotów nie wpłynęły na twoje życie. Co jeśli którymś razem czyjeś istnienie będzie taki wpływ na ciebie miało?  
Mężczyzna przygląda się jej przez chwilę, dostrzega cień uczuć przemykający w jej bladoniebieskich oczach. Nie mówi nic, odwraca się i zajmuje krojeniem jagnięciny. Ręcznie.  Reine również się nie odzywa, jedynie zbliża się do niego i kładzie dłoń na jego ramieniu.  Milcząco go rozumie, zdaje się wiedzieć, co chodzi mu po głowie.  Jest przy nim.
Już na zawsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Hughes
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: Reine Delaunay [dorosła]    Pią Sie 19, 2016 9:27 pm


Reine to wartościowa kobieta, której życie nieco się pokomplikowało. Sama jestem ciekawa jak dalej potoczą się jej losy!

_________________

Buntować się przeciw wam? A kto wy jesteście?
Bezkształtna masa, amorficzny stwór, zatomizowany świat, tłum bez formy i konstrukcji.
Waszego świata już nie można nawet rozsadzić.
Sam się rozlazł...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Reine Delaunay [dorosła]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» WZÓR KARTY I WSKAZÓWKI TWORZENIA (dorosły)
» Anafiel Delaunay
» [DOROSŁY] Alastor "Szalonooki" Moody
» [Dorosły] Minerwa McGonagall
» Albus Dumbledore [Dorosły]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -