Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Asteria Freya Brown {dorosła}

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Asteria Freya Brown
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: Asteria Freya Brown {dorosła}   Sob Sie 13, 2016 1:12 pm

I hope she’ll be a fool, that’s the best thing a girl can be in this world, a beautiful little fool.

Imię i nazwisko: Asteria Freya Brown

Data urodzenia: 11 marca, 1943 r.
Czystość krwi: Czysta
Była szkoła: Ravenclaw, Hogwart
Praca: Nauczycielka Astronomii
Różdżka: Osika, róg biesa, 13 cali: różdżka znakomicie sprawdzająca się w pojedynkach i zaklęciach iluzorycznych. Niezwykle elegancka.
Widok z Ain Eingarp:
Lustro. Chłodna tafla, która odbija to, co przed nią stoi. Ale Ain Eingarp było inne: nie tylko odbijało tego, kto przed nim stał, ale też to, czego ta osoba pragnęła. Najskrytsze marzenia przemykały po powierzchni zwierciadła, oczarowując tych, którzy przed nim stali. Często też ginęli w swoich własnych pragnieniach. A czego pragnęła Asteria? Co zobaczyła w tremie, które ukryte było gdzieś w Hogwarcie? Odpowiedź może by i przyszła, ale tylko wtedy, kiedy kobieta faktycznie przed lustrem by stanęła. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Unikała szklanej tafli jak ognia, nie chcąc by jej obawy okazały się prawdziwe. Sądziła bowiem, że jest szczęśliwa. Że w swoim życiu osiągnęła to, na czym na prawdę jej zależało. I bała się. Bała się tak bardzo, że okaże się, iż wszystko to, co miała, okaże się kłamstwem. Że tak na prawdę serce płata jej figla i w rzeczywistości to, czego chciała, było nieosiągalne.

Przykładowy Post:

Przyszłość określona jasno. Można powiedzieć, że z góry zaplanowana i wyliczona co do centymetra. Niespełniająca oczekiwań matki, która chciała, żeby jej córeczka była przykładną żoną dla męża, która opiekuje się domem i z dumą reprezentuje swoje i małżonka interesy. Asteria nie miała być taka. Miała być niczym gwieździste niebo i w niebie pokładała swoje ambicje. Konstelacje miały jej być znane jak nic innego, a szare oczy miały poszukiwać między nimi prawd i znaków. Miała być równie chłodna i odległa jak one. Równie obojętna, jeśli chodziło o cudze interesy i pragnienia. Dlatego też, prorok imienia, u którego zawitali jej rodzice, zaproponował im takie, a nie inne imię dla pociechy. A także drugie, które miało nadać jej nieco innej mocy: miało pozwolić jej walczyć o swoje z niezwykłą pewnością i wprawą. W końcu Freya była panią wojny.

Już od najmłodszych lat wykazywała silne zainteresowanie gwiazdami. Fascynowały ją w niezwykły sposób. Była nimi oczarowana i omamiona. Nic więc dziwnego, że poszukiwanie o nich prawdy i informacji, stało się jej ulubionym zadaniem. Uwielbiała interpretować zodiak, biorąc to jednak jako hobby, gdyż wolała jasne i klarowne informacje, które dawały gwiazdy. Małe punkciki, utkwione nad głowami, określające z matematyczną precyzją co się wydarzy.

Była noc. Mimo braku jakiegokolwiek sztucznego światła w okolicy, było jednak jasno. Gwiazdy świeciły mocno, a księżyc wtórował im radośnie, błyszcząc niemal pełną tarczą. Atmosfera panująca w niewielkim zagajniku, wcale nie była jednak przyjemna. Była gęsta, pełna napięcia, a wyczuwały ją chyba też zwierzęta - oprócz ludzkich oddechów, pełnych nerwowości i szumu wiatru w liściach, nic innego nie zakłócało nocnej ciszy. Świerszcze darowały sobie dzisiejszy koncert, a ptaki siedziały cicho, wtulone w siebie na gałęziach, nie chcąc zwracać na siebie uwagi ludzi.
Stali w luźnym kręgu. Sześć czarnych postaci, których maski odbijały delikatne promienie księżyca, przedzierające się przez gęste korony brzóz, które ich otaczały. Pośrodku stała białowłosa kobieta, wyraźnie spięta, nerwowo przerzucająca spojrzenie stalowych oczu z osoby na osobę. W ręku ściskała swoją różdżkę, skierowaną jednak w stronę gruntu. Zdawała się, mimo szybkiego, urywanego oddechu, pozostawać spokojną i opanowaną. Były to jednak pozory. Pozory, które prysnęły niczym mydlana bańka, gdy tylko postać stojąca naprzeciw niej szarpnęła wątłym ramieniem dziecka, która stało przed nią. Pchnęła je na ziemię przed sobą, a na oko ośmioletni chłopiec upadł i zaszlochał.
- Mamo.... - wymruczał, próbując podpełznąć w kierunku kobiety, która stała na środku. Ta szarpnęła się w jego kierunku, ktoś jednak pochwycił ją od tyłu za włosy i szarpnął, zwalając z nóg.
- Stój. - warknął męski głos zza maski.
- I na co wam to... NA CO. I tak dokładnie wiem, który z was, parszywe gnidy chowa się za którą mas... - głośne uderzenie przerwało słowa, które padały z ust czarownicy. Ta sapnęła zaskoczona, a po chwili wydała z siebie zduszone, wściekłe warknięcie.
- Milcz. - ozwał się mężczyzna naprzeciwko. Ten sam, który maltretował jej synka. - Czarny Pan chce wiedzieć, gdzie teraz podziewa się twój małżonek. Widzisz, mimo twoich zasług, on sam jest dla nas niezwykle problematyczny. Zdołał już zabić paru naszych, a ty... Ty... - wskazał na nią oskarżycielsko palcem. - zignorowałaś nasze polecenia. Miał już dawno nie żyć.
- Jak miałam go zabić skoro... - szarpnęła się, jednak dłoń wciąż trzymała ją za włosy, nie pozwalając podnieść się na nogi. - skoro sama nie wiem gdzie jest. - dokończyła, warcząc niczym rozwścieczone zwierzę.
- Zasmucasz mnie, Asterio. - odpowiedział jej mężczyzna i skierował różdżkę w kierunku dziecka. - Na prawdę. Mnie i Czarnego Pana.
- Carlisle, NIE. Zaklinam cię... nie rób tego. NIE WAŻ SIĘ. - wykrzyczała białowłosa, a oczy zabłysły jej niebezpiecznie. Mimo bólu, zaczęła szarpać się gwałtownie, próbując wyrwać się temu, który ją trzymał.
- Crucio. - ciche słowo padło z ust zamaskowanego mężczyzny, który do tej pory prowadził rozmowę z matką dziecka. Wyszeptał tak cicho, że z łatwością mogłoby zniknąć w ciszy nocy, gdyby nie krzyk, który zaraz otoczył wszystkich zebranych. Chłopiec wydarł się wniebogłosy, a jego drobne ciało szarpnęło, nie wiedząc co zrobić, by chociaż odrobinę uśmierzyć ból, który nim targał. Zawtórował mu też ponowny krzyk matki, z której szarych, chłodnych oczu pociekły łzy, a rozpacz otworzyła je szeroko.
Nie wytrzymała długo, bo i oprawcy odpuścić nie zamierzali. Ile też może wytrzymać matka, które całym swoim sercem kocha jedynego syna. Uniosła drżącą rękę, wodząc różdżką w kierunku dziecka.
- Avada Kedavra. - struga zielonego światła ugodziła w młodą pierś i nagle w niewielkim brzozowym zagajniku zapanowała ponownie cisza. Noc trwała dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Hughes
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Asteria Freya Brown {dorosła}   Pią Wrz 16, 2016 5:57 pm



_________________

Buntować się przeciw wam? A kto wy jesteście?
Bezkształtna masa, amorficzny stwór, zatomizowany świat, tłum bez formy i konstrukcji.
Waszego świata już nie można nawet rozsadzić.
Sam się rozlazł...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Asteria Freya Brown {dorosła}
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» WZÓR KARTY I WSKAZÓWKI TWORZENIA (dorosły)
» Sophie Amélie Brown
» [DOROSŁY] Alastor "Szalonooki" Moody
» Freya Fawn
» [Dorosły] Minerwa McGonagall

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -