Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 James van Dijk [dorosły]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
James van Dijk
avatar


avatar
Niosący naukę

PisanieTemat: James van Dijk [dorosły]   Sob Sie 13, 2016 12:21 pm

Imię i nazwisko:
No tak… James van Dijk. Chociaż imię nie jest jego prawdziwym, ale kogo tak właściwie obchodzi dochodzenie prawdy.
Data urodzenia:
22 stycznia, 1944 rok
Czystość krwi:
Półkrwi; ojciec czarodziej czystej krwi, matka charłaczka
Była szkoła:
Hogwart, Ravenclaw
Praca:
Nauczyciel Numerologii
Różdżka:
Świerk, pancerz kikimory, 13 cali

Widok z Ain Eingarp:
CYFRA SIEDEM
Są ciekawe, rozważne, uczone, poważne, żądne wiedzy o wszystkim, co nieznane i tajemnicze.

Bardziej z nudy niż faktycznego zaciekawienia spojrzał w zwierciadło.
No dalej James, co widzisz?
Nie był pewien. Zakurzone lustro mogło równie dobrze wypiąć się na jego pragnienia i stwierdzić, że za dużo bachorów już zdecydowało się wyczytać z niego swoje najskrytsze marzenia.
Ale przecież jego odbicie nie było takie same jak rzeczywistość. Był niemal pewien, że twarz Jamesa z lustra była przecięta kilkoma zmarszczkami, a włosy niegdyś w odcieniu mysiego brązu zaczęła przeplatać siwizna. Widział też kilka tomów książek. A może kilkanaście? Nie potrafił stwierdzić, w pomieszczeniu było za ciemno.
Wyciągnął różdżkę z szaty i wyszeptał Nox.
Ach, teraz już widział.  
Siedział przy drewnianym biurku.  Przed nim leżała rozłożona mapa konstelacji. Ktoś podszedł do niego i oparł się o jego ramiona. Najprawdopodobniej kobieta, twierdząc po długich włosach, twarz jednak miała zamazaną. Szeptała coś do jego ucha. On uśmiechał się.
Opuścił różdżkę niżej.
Spod biurka ktoś gramolił mu się na kolana. Chyba mały chłopiec. W rączce trzymał drewniany samolocik. Śmiał się szczerze.
Hmm, ciekawe…  Dopiero teraz zorientował się, że James z lustra wyglądał bardzo podobnie do ojca.

Przykładowy Post:
CYFRA DWA
Dwójki to osoby spokojne, zharmonizowane, pokojowe i lojalne. Niekiedy posiadają poczucie potrzeby sprawiedliwości.

Mężczyzna przed nim z zupełną powagą wymalowaną na twarzy poprawiał czarną szatę. Przeglądał się przy tym w lustrze, oprawionym w misternie zdobioną ramę. Jego jasne włosy, gdzieniegdzie tylko naznaczone siwizną perfekcyjnie układały się nad lekko zmarszczonym czołem. Zdawał się być taki potężny i idealny.
Ten sam blond mężczyzna dłonią ubraną w rękawiczkę chwycił maskę leżącą na komodzie i zwrócił w jego kierunku. Nawet przy tym na niego nie spojrzał. Ten gest był dla niego tak prozaiczny i nieistotny, jakby wciąż szykował go jak dziecko do szkoły.
James spojrzał na niego i nagle kompletnie zaschło mu w gardle. Język zdawał się być jak przyklejony do podniebienia, usta ściągnęły się w cienką linię. Nie umiał podnieść ręki i odebrać przedmiotu od ojca. Gdyby to zrobił, wszystko by się skończyło, kurtyna opadła. A on nie był na to gotów. Właściwie to nigdy nie był i nie będzie gotów by to zrobić. Pierwszy i jednocześnie ostatni list jaki otrzymał od matki po jej rozstaniu z ojcem otworzył mu oczy. To wszystko jego wina. Gdyby nie chore ambicje jego rodziciela, by całować stopy Czarnemu Panu i wielbić każdą jego decyzję… Wszystko potoczyłoby się inaczej. Nie stałby teraz tutaj, ubrany całkowicie w czerń, czekając na ten upragniony moment kiedy poprze Voldemorta, a ojciec w końcu spojrzy na niego z uznaniem.
- Wiesz, że nie mogę tego zrobić. – Odezwał się w końcu, czując jak spokój wypełnia go od środka. Już się nie bał. Powiedział to, co od tak dawna czekało ściśnięte w gardle. Nie pójdzie tam, nie będzie się przed nim płaszczyć, nie będzie znosić cierpienia i upokorzenia tylko po to by w końcu poczuć, że gdzieś jest miejsce dla niego.  
- Słucham? – Zimne spojrzenie przeszyło go niemal na wskroś. Czuł złość kumulującą się w mężczyźnie stojącym przed nim, widział jak zaciska dłonie w pięści a materiał rękawiczek napina się nieznośnie na jego skórze. Podniósł wzrok i niemal wojowniczo spojrzał prosto w oczy ojca.
- To co słyszysz… - Zawahał się. - Ojcze. Nie zrobię tego. To nie jest droga którą powinien iść jakikolwiek czarodziej.
Odparł chłodno, zaraz jednak złagodniał i uśmiechnął się niemal ciepło. Pamiętał te dni, kiedy był jeszcze dzieckiem. Kiedy mieszkali z matką w Holandii, kiedy planowali, że pójdzie do Beauxbatons, zanim to wszystko się zaczęło. Zdał sobie sprawę, że to już nigdy nie wróci. Nie ma sposobu, który pozwoliłby mu czuć, że robi dobrze i jednocześnie zadowala ojca.
- Wiesz, że wraz z twoim odwrotem jestem zobowiązany cię zabić? – W tym mężczyźnie nie było już nic z jego taty, tego ciepłego mężczyzny którego pamiętał.  Widział w nim tylko wyprutego z emocji człowieka, marionetkę na usługach Czarnego Pana.
- Wiem. – Uśmiechnął się jakby przyzwalająco. Nie miał jednak zamiaru się poddać. Zanim zaklęcie uśmiercające zdążyło dotrzeć do niego, teleportował się do swojego mieszkania.
Uśmiech znikł z jego twarzy. James opadł na ziemię i najzwyczajniej w świecie zaczął płakać.

***
CYFRA CZTERY
Czwórka jest stabilna, niewzruszona. Są przyziemne, praktyczne, ciężko pracujące.

Stanął przed lustrem i poprawił mankiety. Prezentował się naprawdę profesjonalnie w granatowej szacie narzuconej na czarną, mugolską koszulę.
To twój wielki dzień!
Uśmiechnął się do swojego odbicia, a policzki i kąciki ust przecięły zmarszczki. Starzał się. Jak chyba każdy na tym świecie. Ale zupełnie mu to nie przeszkadzało. Każda kolejna oznaka starzenia pozwalała mu zostawić coraz bardziej w tyle wydarzenia przeszłości. Teraz liczyła się dla niego tylko teraźniejszość oraz przyszłość.
Znowu był tutaj. Był w Hogwarcie. Kto by pomyślał.
Biorąc pod uwagę jego podejście do tej szkoły za czasów kiedy sam był uczniem, nigdy nie uwierzyłby, gdyby ktoś wtedy powiedział mu, że wróci tutaj jako nauczyciel. Owszem, zawsze bardzo skupiał się na nauce, ale wtedy był to sposób na zabicie czasu i odpędzenie niechcianych myśli. Kiedy był jeszcze dzieckiem, zawsze uważał chodzenie do tej szkoły za smutną konieczność. Nie przepadał wtedy za Londynem, gdzie mieszkał z ojcem, a Hogwart był najbliższą opcją jeśli chodziło o magiczne akademie. Nie miał również przyjaciół z tamtego okresu, za dużo czasu spędzał z nosem w książkach i uważał uczniów skupiających się na zabawie za kompletnych idiotów.
Dopiero z czasem zrozumiał, że poszerzanie swojej wiedzy to to, co sprawia mu prawdziwą przyjemność w życiu. Księgi były proste w zrozumieniu, nie wymuszały na nim żadnych trudnych decyzji, nie próbowały komplikować mu życia. Podsumowując - ich towarzystwo było pod każdym względem lepsze od towarzystwa ludzi.
Jeszcze raz rzucił okiem na swoje odbicie, upewniając się, że dokładnie się ogolił po czym opuścił łazienkę. Z pomocą różdżki zgarnął potrzebne mu materiały z biurka i skierował się do wyjścia ze swojej komnaty.
A więc oto nowy początek. On jako nauczyciel w Hogwarcie. Odciął się kompletnie od rodziny. Nie miał właściwie nikogo bliskiego.
Zabawne, bo właśnie teraz czuł się szczęśliwy jak nigdy wcześniej w życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Caroline Rockers
avatar


avatar
Dojrzały

PisanieTemat: Re: James van Dijk [dorosły]   Nie Sie 14, 2016 3:20 pm



_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
James van Dijk [dorosły]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Podpułkownik James Rhodes / War Machine
» WZÓR KARTY I WSKAZÓWKI TWORZENIA (dorosły)
» [DOROSŁY] Alastor "Szalonooki" Moody
» James "Bucky" Barnes
» [Dorosły] Minerwa McGonagall

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Kroniki :: Dorośli -