Go down
Mistrz Labiryntu
Mistrz Gry
Mistrz Labiryntu

Derwisz i Banges Empty Derwisz i Banges

on Wto Wrz 03, 2013 8:46 pm
Zajmuje się sprzedawaniem i naprawianiem takich rzeczy jak:
Różdżki
Miotły
Pióra
Zeszyty
Książki
Pergaminy
Kociołki
I wiele innych.
avatar
Oczekujący
Cara Rhee

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Czw Mar 12, 2015 7:44 pm
Zapach czerwonych porzeczek kojarzył się bardzo przyjemnie. Był lekko kwaśny, świeży, przywoływał na myśl smak letniego poranka w dzieciństwie, bo właśnie w tych czasach wybiegało się z domu zaraz po obudzeniu, aby zerwać z krzaka nieco owoców. Tymże właśnie pachniał pergamin, który wysyłany był przez Carę do jej szefa. Mógł kojarzyć mu się dobrze... A nie powinien. Woń ta bowiem pochodziła z bardzo prostego źródła - z porzeczkowego wina. Ulubionego alkoholu panny Rhee.
Była człowiekiem, każdego mogły ponieść nerwy! Ją poniosły, kiedy przeczytała list od pana Flinta. Potrzebowała tej jednej, sporej lampki i dobrej książki, aby uspokoić myśli. Wszystko dlatego, że znalazła się w jednej wielkiej gigantycznej kropce. Misja, która mogła być dla niej szansą do przeżycia przygody, zaistnienia i skończenia raz na zawsze z uzupełnianiem raportów z ciekawych wypadków aurorskich, na których nawet nie była. Trudne było życie nowicjusza, zwłaszcza, kiedy miało się tyle zapału do walki, co ona - osoba znana z trudnego do poskromienia temperamentu.
Nie wiedziała jaką ten mężczyzna ma o niej opinię i zapewne było to dla niej dobre. Nie była głupia. Każdy w biurze aurorów znał jej pochodzenie, a czystokrwiści czarodzieje, nawet nie popierający Voldemorta, nie zawsze przychylnie patrzyli na dzieci mugoli. Właściwie wyjątkami byli Ci, którzy pałali do mugolaków sympatią. Mimo to nigdy nie wstydziła się tego, skąd pochodzi, kim jest. Znała swoją rolę.
Szef jej był niepotrzebny.
Stała teraz przed sklepem Derwisza i Bergsa, znajomym jej z czasów szkolnych. Tutaj kiedyś wydała uzbierane w pocie czoła galeony na pierwszą miotłę, którą dawała radę utrzymać w ryzach. Niespokojnie tupała nogą w chodnik. Jak mogłaby się spóźnić na spotkanie z przełożonym? Chyba musiałaby mieć skłonności samobójcze.
Percival Flint
Oczekujący
Percival Flint

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Pią Mar 13, 2015 7:25 am
Pierwsze były słyszalne tenty konia, który maszerował szybkim stępem, dopiero po jakimś czasie wyłonił się słaby, rozmyty zarys człowieka na koniu, który miał spuszczoną głowę. Minęło kilka chwil, gdy mogła rozpoznać maść konia, cisawy z bujną grzywą, a jeszcze dłużej znalazł się na tyle blisko, by był rozpoznawalny. Ale kto jeszcze jeździ konno prócz Percivala? Chyba nikt. To w dodatku jedna z mugolskich rzeczy, którą sobie upodobał. Odrzucił kaptur do tyłu by mogła go rozpoznać z twarzy, nie chciał ją w żaden sposób niepokoić, a jak wiadomo auror zawsze powinien zachować czujność.
-Witaj.-stanął przy niej na koniu i przerzucił nogi przez tylny łęk, wylądował, niemal bezszelestnie. Z jego ust unosiła się gęsta, biała para. Faktycznie, było zimno, szczególnie o tej wieczornej porze. Obdarzył ją niebieskim spojrzeniem, nieco cieplejszym niż większość ludzi. Dla nie wprawionego oka, to nie było wcale milsze i przychylniejsze spojrzenie.
-Jak ci mija wieczór?-zapytał trywialnie, jakby chciał, żeby sama przeszła do meritum, powodu, dla jakiego się spotkali. Nie chciał wyjść na obcesowego gbura, dla którego liczy się tylko praca.
avatar
Oczekujący
Cara Rhee

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Sob Mar 14, 2015 1:05 am
Kiedy na horyzoncie pojawił się w końcu najważniejszy zainteresowany, najpierw pomyślała, że będzie musiała interweniować - że to jakiś centaur postradał zmysły i postanowił po przechadzać się po Hogsmeade, położonego jakby nie patrzeć wcale nie daleko od zakazanego lasu - domu centaurów. Ostatecznie jednak nawet nie ruszyła się z miejsca, ponieważ ów koń miał zwyczajną, końską głowę, a siedział na nim jeździec... Dopiero kiedy podjechał bliżej, a wszystkie spojrzenia przechodniów wpatrzone były w niego tak, jakby co najmniej był ofiarą ataku kosmitów, miała ochotę zapaść się pod ziemię.
To był jej szef.
Rekreacyjna jazda na koniu była popularną formą rozrywki wśród mugoli - jej kompletnie nie dziwiło to, że ktoś mógł to lubić. ALE... W dobie, kiedy mieli już latające samochody, znali teleportację, której nauczano w Hogwarcie, i używali ogólnodostępnego proszku Fiuu, przemieszczanie się w ten sposób było... Dziwne to mało powiedziane.
Aurorka zacisnęła lekko wargi, odchodząc spojrzeniem gdzieś na bok.
- Dzień dobry, panie Flint. - mruknęła w końcu, spoglądając na niego niepewnym spojrzeniem brązowych oczu. - Jak widać... Po co to czajenie się? Jesteśmy tutaj aby omówić sprawy dotyczące pracy...
Wsunęła zmarznięte dłonie w kieszenie ukochanego, brązowego płaszcza. Mimo iż dostrzegała w jego oczach pewien rodzaj sympatii, to sama zachowywała odpowiedni dystans. Odpowiedni dla pracownika i przełożonego.
Percival Flint
Oczekujący
Percival Flint

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Sob Mar 14, 2015 2:10 pm
Kiedy mówił niefrasobliwie wyciągnął z juków swoją drewnianą laskę, na której się wsparł, licząc na to, że czeka ich jakaś piesza wycieczka. Przytoczył konia do słupa.
-Czajenie się? Skąd, dbam o jakąś formę rozmowy, kiedyś orężem nie była tylko różdżka, ale i krasomówstwo. Piękno wypowiedzi potrafi działać cuda, często przydaje się do naszej pracy. Przecież nie tylko wyrywaniem paznokci można pozyskać informacje.-zadrwił w niewybredny sposób, a jego kącik ust powędrował nieco do góry.
-Nie mniej, jeśli wolisz od razu przejść do sedna, to proszę bardzo. Jednak wyczuwam teraz pewien, niepotrzebny dystans, nigdy nie uważałem się z nikogo lepszego tylko z tytułu piastowanego urzędu. A tak, tak, Cara. Czasami wręcz gorzej. To ja zawsze przeżywałem niebezpieczne misje ze szramami, urazami, nie mogąc ochronić nikogo prócz siebie. Tak jakby nikt i nic nie mogło mi odebrać tchnienia w płucach i po co? Życie nie ma większego celu, jesteśmy tylko liśćmi na drzewie życia.-zaczął swój filozoficzny wywód o niechęci do życia. W istocie to była zachęta do szerszej rozmowy, co nie zmieniało faktu, że był już trywialnie znudzony życiem, widział wiele, doświadczył wiele. Po prostu cała reszta stała się przewidywalna, a rozrywką był alkohol i ładne niewiasty.


Derwisz i Banges Tumblr_ncq4zb97oc1tkg36ro1_500

"Jeden kielich, drugi kielich, potem trzeci pęka,
a jak komu jest niedobrze, niech rzyga, nie stęka.
Czwarty kielich to już coś jest, piąty w gardło lejesz,
spadasz chłopie z krzesła to se dupy nie przyklejesz.

Już dziesiąty kielich szumi a godzina młoda,
posiedzimy tu do rana, nikomu nie szkoda.
Świt nadchodzi, kogut pieje, a to głupi chuj,
nasz dowódca trąbi w alarm, my idziemy w bój!"
avatar
Oczekujący
Cara Rhee

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Pon Mar 16, 2015 12:06 am
- Nie twierdzę, że mamy wyciągać informacje wyrywaniem paznokci, jednak wolę przejść do konkretów.. Wiadomości z mojego prywatnego życia nie są tak ciekawe. - powiedziała dziewczyna, przymykając lekko oczy. Zastanawiała sie, czego on oczekiwał.
Całe szczęście jej podejście było zupełnie inne. Z resztą była z tego znana... Siedziały w niej gigantyczne pokłady młodzieńczej energii. Czasami ta energia budowała, czasem była jak niszczycielski żywioł. To już zależało od sytuacji.
- Zawsze możemy kogoś ochronić. - powiedziała tylko, a w jej oczach jak zwykle zatlił się ogień sprzeciwu. Te czasy, one ją ukształtowały. Sprawiły, że nie umiała pogodzić się z niesprawiedliwością świata, w którym żyli. Ona, może najbardziej na całym świecie pragnęła zmian.
To była jej wojna. Otrzymała dar, który pokochała i o który będzie musiała walczyć wszelkimi środkami.
- Zawsze nasze tchnienie coś znaczy. Dlatego musimy działać. Konkretnie. Bez wstępów nie dotyczących tematu. - mruknęła. - Muszę się dowiedzieć jak pan sobie wyobraża wizytacje w Hogwarcie. Profesor Dumbledore ledwo zgodził się na mój pobyt. Nie chce, aby Ministerstwo mieszało się w sprawy szkoły...
Nikt nie mógł się domyślać, że to był także cel tej dziewczyny. Była przecież częścią Zakonu... O którego istnieniu tak samo nikt nie mógł wiedzieć.
Percival Flint
Oczekujący
Percival Flint

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Pią Mar 20, 2015 9:43 am
Percival żachnął się na wypowiedź dziewczyny przepełnionej ideałami, które jeszcze nie tak dawno wsadził jej w głowę Albus, obecny dyrektor szkoły Hogwart. Jej młodzieńczy zapał, był potrzebny, ale przeliczała swoje umiejętności.
-Śmierć.-wycedził chłodno przez zęby czując, że burzy się w nim wszystko co spokojne.
-To nie umieranie z godnością, honorem i gracją jak w jakichś powieściach. Śmierć jest chłodna. To umieranie na ulicy podczas misji w swoich gównach, szczynach i krwi. Rzężenie bez sensu w ostatnich majakach, konwulsyjne spazmy. Ci którzy myślą inaczej nigdy nie dotknęły ich palce śmierci.-próbował wyprowadzić z błędu dziewczynę, lecz nie miał najmniejszego zamiaru przekonywać. On zawsze był ścigany przez nią, lecz jak do tej pory nie mogła go dopaść. A ten strach, euforia, gniew, swąd palonego ludzkiego mięska, tak słodkiego i przerażającego. Czyjeś jelita rozwleczone po posadzce, krwawe korpusy, fragmenty ciał. Przecież ile razy się zdarzyło, że identyfikacja zwłok była tak trudna, że ci co żyli uznawano za martwych, a martwych za żywych. A to, że większość wygląda normalnie to zasługa iluzji, silne czary maskujące na tyle by nie straszyć.
-Liczą się nasze umiejętności, kreatywność, ale czasem to zawodzi, dlatego zawsze trzeba myśleć racjonalnie, nie narażać celu misji dla kogoś. Cele są ważniejsze niż jednostki, taki nasz los, trzeba się z tym pogodzić im wcześniej tym wcześniej się pogodzisz, że nie dożyjesz spokojnej starości. Wszyscy umrzemy w bitwie mamrocząc bez składu zaklęcia ze strachu, robiąc pod siebie lub pamiętając tylko jedno zaklęcie, które teleportuje nas w bezpieczne miejsce.-próbował ją oswoić z tym co ją czeka, z tym, że jest ziarnem w trybikach losu, lecz nic nie będzie proste. Jest żołnierzem zrodzonym by walczyć i umierać. Nic więcej. Nic mniej.
-Z profesorem nigdy nie miałem złych relacji. Sądzę, że powinien się zgodzić. Chcę tylko przyjrzeć się zajęciom, później znikam, zapewne będę pisać raporty z wizytacji, spotkam się z ministrem no i pewnie wrócę poinformować Albusa o moich spostrzeżeniach, ministerstwo i oświata powinny ze sobą współpracować.-odpowiedział spokojnym już głosem.


Derwisz i Banges Tumblr_ncq4zb97oc1tkg36ro1_500

"Jeden kielich, drugi kielich, potem trzeci pęka,
a jak komu jest niedobrze, niech rzyga, nie stęka.
Czwarty kielich to już coś jest, piąty w gardło lejesz,
spadasz chłopie z krzesła to se dupy nie przyklejesz.

Już dziesiąty kielich szumi a godzina młoda,
posiedzimy tu do rana, nikomu nie szkoda.
Świt nadchodzi, kogut pieje, a to głupi chuj,
nasz dowódca trąbi w alarm, my idziemy w bój!"
avatar
Oczekujący
Cara Rhee

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Pią Mar 20, 2015 10:16 pm
- Taka postawa jak pańska obiera ludziom jedyne co teraz mogą mieć na własność... Ich nadzieję. - jej głos przepełniony był dezaprobatą. Czy on sądził, że mimo słów nie czuła zagorżenia, beznadzieji, pesymizmu, to była to największa pomyłka jego życia. Cara Rhee bała się każdego dnia na tym świecie. Jako mała dziewczynka każdego dnia marzyła o własnie takim bajkowym, przepełnionym magią świecie, chciała być jego częścią.
Jednak zderzenie marzeń z rzeczywistością nie było już tak cukierkowe, jak mogła wyobrażać sobie mała dziewczynka z Londynu.
Była młoda, energiczna, pełna nadziei i wypełniona ideałami, których spełnienia pranęła... Naiwnie i głupio.
- Sądziłam, że arystokraci magicznego świata mają dość taktu, aby publicznie nie wypowiadać się na tematy... typowo fizjologiczne.
Nie, nie mogła się powstrzymać. Oczywiście, odniosła swoją wypowiedź do statusu krwi pana Flinta. Ona była tylko mugolaczką, której przypisywali talent równy takim jak on. Nie większy. Tak, zawsze mówiono, że ma talent. Talent jak na mugolaczkę.
Sama nie chciała interwencji szefa w jej sprawę. Mimo wszystko, była młodą czarownicą... Niektórzy mogą chcieć zrobić wszystko, aby nie przypisac jej żadnych zasług. Bo po co jakiekolwiek zasługi komuś takiemu jak ona?
- Nie wątpię. Jednak sytuacja w Hogwarcie nie działa na niego najlepiej. Liczę, że te wizytacje będą... Pojedynczymi wypadkami. Ponieważ martwię się, że i mnie może nie dopuścić do śledztwa. Ministerstwo zostanie w sytuacji patowej.
Sprawnie omijała prawdę...[/b]
Percival Flint
Oczekujący
Percival Flint

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Sob Mar 21, 2015 9:04 am
-Być może, być może.-zadumał się przez chwilę a później ciągnął patrząc jej chłodno w oczy. Te oczy przypominały ślepia wilka polarnego, którego nic nie wzruszy, jest gotowy zacisnąć szczękę na ofierze. Większość ludzi postrzegała Percivala za bezdusznego, może to i była prawda. Zrodzony by wykonywać zadania, dawno już nie zadawał pytań po co, dlaczego, czy to słuszne. Nie ma czegoś takiego jak mniejsze i większe zło.
-Nadzieją jednak nie nakarmimy się, nie napoimy, nie uleczymy. Owszem, jest ważna, lecz ważniejsze są cele. Pamiętaj, tylko niektóre rasy są długowieczne, my ludzie żyjemy krótko. Czym jest nasze życie wobec trwania cywilizacji? Jeśli chcesz by twoje ideały przeżyły, oddaj za nie życie, bo być może kiedyś skończą się czarne dni, a twoje wnuki będą mogły żyć w spokoju.-powiedział nieco ciszej. Zdał sobie sprawę, że zbyt długo tu tkwią, zaczną ściągać uwagę innych ludzi na ulicy. Pochylił się nad nią i szepnął jej do ucha.
-Chodźmy stąd, to dziwne, by dwie osoby nie weszły ani do sklepu ani nie poszły dalej przez tak długi okres czasu.-jego głos lekko meandrował ucho młodej kobiety, wyprostował się i odwiązał konia od słupa.
-Wsiadaj, pojedziemy pod wrzeszczącą chatę, tu mogą nas jacyś ludzie przyuważyć.-powiedział ostrożnie. Jego wyczulony zmysł aurora, znowu zadziałał, czasami był zbyt czuły, przewrażliwiony, wolał jednak nie kusić losu.
-Arystokraci świata magicznego i mugolskiego niczym się od siebie nie różnią droga Caro. Powinnaś chyba to wiedzieć, wszak miałaś styczność i z tym i z tym światem, jednak jeśli moje dosadne obrazowanie cię uraziło, wybacz. Młoda jeszcze jesteś, poznasz kiedyś, że świat nie dzieli się na czarne i białe. Ma wiele szarości.-nie czekając aż dziewczyna wsiądzie, wspiął się po siodle i chwycił wodze. Koń zatańczył na gościńcu a Percival skarcił go piętą.
-Skoro Dumbledor nie reaguje to my coś musimy zrobić. W tym tempie może dojść do tego, że nie zostanie ani jeden uczeń w szkole, a on będzie udawał że nic się nie dzieje. Jego fobia przed ministerstwem jest ważniejsza niż zdrowie dzieci. Dziwię się, że rada nie oddelegowała go jeszcze.-zamyślił się przez chwilę.
-Kto wie, może robi to specjalnie i potajemnie z kimś współdziała?


Derwisz i Banges Tumblr_ncq4zb97oc1tkg36ro1_500

"Jeden kielich, drugi kielich, potem trzeci pęka,
a jak komu jest niedobrze, niech rzyga, nie stęka.
Czwarty kielich to już coś jest, piąty w gardło lejesz,
spadasz chłopie z krzesła to se dupy nie przyklejesz.

Już dziesiąty kielich szumi a godzina młoda,
posiedzimy tu do rana, nikomu nie szkoda.
Świt nadchodzi, kogut pieje, a to głupi chuj,
nasz dowódca trąbi w alarm, my idziemy w bój!"
avatar
Oczekujący
Cara Rhee

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Pią Mar 27, 2015 8:47 pm
- Fobia? - od razu zmarszczyła brwi. Ona jakoś nie wyobrażała sobie Dumbledore'a drżącego przed Ministerstwem Magii. Przecież to jasne, dlaczego unikał częstych wizytacji - Ministerstwo przecież było do bólu przerażone i skorumpowane przez Śmierciożerców, rody czystokrwiste. Nikomu nie można było ufać, na nikogo nie można było patrzeć z nadzieją. Tylko w sobie mogli znaleźć jakiś ratunek.
Szkoła była jedyną ostoją. Ona jako jedyna mogła być wolna od Voldemorta, od poważnych spraw, ponieważ urzędował tam ten, a nie inny dyrektor. On stanowił opozycję dla Czarnego Pana, przed którym drżał cały świat.
- Dobrze pan wie, że nie należę ani do tej arystokracji, ani do tej, ale wiem, co to takt. Naturalistyczne obrazy jeszcze nikogo nie przyciągnęły, choć każdy je widział.
Cóż, w tej chwili patrzyła na pana Percivala nieprzychylnie. Skrzyżowała ręce na piersi.
- Nie jeżdżę konno, wystarczą mi moje własne nogi. Poza tym, chyba nie ma więcej do omawiania. Chcę wiedzieć, kiedy będzie pan w Hogwarcie. Chcę, żeby uszanował pan do odpowiednio i czekał na pozwolenie ze strony dyrektora przed taką wizytą. Nie bronię ich panu. Po prostu nie chcę całkowicie zepsuć stosunków między szkołą, a Ministerstwem.
Znów się skrzywiła.
- Te podejrzenia naprawdę są nie na miejscu. Ja jestem po to, aby zapobiec kolejnej śmierci. Pan powinien zająć się ważniejszymi problemami... Na przykład powiększającą się ilością Śmierciożerców. Pomyślał pan o tym? - jej ton był bardzo ironiczny. To przecież ich praca. Hogwart nie był najważniejszy, kiedy cały świat krzyczał o ratunek. Pan Percival był jej szefem, ale mimo wszystko.. Jego postawa jej się nie podobała. - Pańska sowa mnie znajdzie, jeśli coś będzie potrzebne.

[z/t]
Percival Flint
Oczekujący
Percival Flint

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Nie Mar 29, 2015 9:31 am
Pierwsze słowa puścił między uszy, nie chciał się przejmować tym co mówi, z resztą było mu to obojętne. Jeszcze będzie miał okazję unurzać młodziutką magiczkę w błocie na testach sprawnościowych i wytrzymałościowych. Na jego twarzy pojawił się leciutki grymas niezadowolenia. Znowu noga dała o sobie znak. Powstrzymał się jednak, by nie objąć kończyny dłonią, nie chciał nic po sobie zdradzać. Wbił tylko swoje oczy w jej twarz z wyrzutem. Wiedział, że współpraca z Carą, będzie ciężka. Młodziutka, pełna zapału, energii. Była jego zupełnym przeciwieństwem, lecz to za nią najbardziej trzymał teraz kciuki, by go kiedyś zastąpiła.
-Nie wiem kiedy będę, zapewne nie długo, nie musisz się martwić o powodzenie twojej misji, nie będę ci wchodzić w drogę a i sam nie bardzo będę się rzucał w oczy.-zawiesił na chwilę głos.
-A jeśli tak bardzo ci zależy na poparciu rady nadzorczej, żaden problem, tylko że wtedy Dumbledor nie będzie miał wiele do gadania, wolę to załatwić polubownie.-oznajmił, jego ton się zmienił. Był jakoś dziwnie przestraszony tym, że musiałby coś robić siłą w zamku.
-A myślisz, że ja jestem tu po to by chlać wino porzeczkowe?-nachylił się nad nią niebezpiecznie i wskazującym palcem prawej dłoni wskazał na siebie.
-Nie ucz dziada charkać, dziewuszko, szukanie teraz śmierciożerców to jak noszenie przetakiem wody.-warknął głośnie zirytowany jej bezczelnością. Jego oczy łysnęły groźnie, jak wilcze oczy odbijające światło księżyca. Były złe.
-Jeśli ci tak zależy na tym, by uganiać się za nimi licząc na łut szczęścia to proszę bardzo. Na razie nie mamy nic, nie wiemy gdzie są, co robią, gdzie są ich szlaki, kryjówki, miejsca spotkań. Infiltracja to powolny, żmudny proces. Jeśli nie dorosłaś do przemyślanych akcji to wróć do Hogwartu bawić się zabawkami na klepisku.-Znowu łysnął oczami. Był zły na słowa dziewczyny, smarkuli, która podważa jego autorytet. Z początku, chciał tylko mieć z nią dobre stosunki, lecz teraz wiedział, że będzie jedną z tych, które umrą na misji. Zaraza, poniosło mnie, ale co tam. Mleko ma pod nosem a śmie zwracać się tym tonem.
-Żegnam.-smagnął konia lejcami w łopatkę i zmusił do natychmiastowego cwału. Na końcu ulicy zajaśniała poświata, było słychać tylko huk, trzask i zniknął. Teleportował się wraz z cwałującym koniem.
[z/t]


Derwisz i Banges Tumblr_ncq4zb97oc1tkg36ro1_500

"Jeden kielich, drugi kielich, potem trzeci pęka,
a jak komu jest niedobrze, niech rzyga, nie stęka.
Czwarty kielich to już coś jest, piąty w gardło lejesz,
spadasz chłopie z krzesła to se dupy nie przyklejesz.

Już dziesiąty kielich szumi a godzina młoda,
posiedzimy tu do rana, nikomu nie szkoda.
Świt nadchodzi, kogut pieje, a to głupi chuj,
nasz dowódca trąbi w alarm, my idziemy w bój!"
Ventus Zabini
Slytherin
Ventus Zabini

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Pią Paź 30, 2015 5:38 pm
Wszedł do sklepu właściwie nie do końca wiedząc czemu. Nie chciał tu być. czy on chciał być gdziekolwiek? To było dla niego bez większego znaczenia, ale dzisiaj to była jedyna szansa, aby uwolnić się od chaosu panującego w szkole, od tych wszystkich uczniów, którzy powtarzają do egzaminów, jakby to była najważniejsza rzecz na świecie.
Ven był, nie on zawsze jest beznadziejny. Nie wie co dla niego jest ważne, ale potrafi wytykać innym takie rzeczy. Może jest zazdrosny, że każdy z tych uczniów mają swój cel, a on go nie ma? Nie wiedział, nie był pewny, a nawet jakby wiedział, to by się nie przyznał. Nigdy w swoim życiu, by tego nie powiedział. Ven jest zbyt dumny, aby to komukolwiek powiedzieć.
Jest zbyt wielkim egoistą, aby myśleć o innych, bo po co mu ludzie?
Zdobył tą jedyną dziewczynę, ale stał się jej marionetką, teraz będzie dla niej jedynie bankiem krwi, a tym samym jedzenia. Nie chciał tak skończyć, ale to było zbyt silne. Nie wiedział, co czuł do niej, ale nie chciał jej stracić. Chciał ją mieć przy sobie za wszelką cenę i nie ważne, co będzie musiał poświęcić.
Bał się jeszcze jednej rzeczy... Tej, że ona wybierze tamtego gnoja, który zmienił ją w wampira. Nienawidził go z całego serca...
ven nienawidził każdego, kto pojawiał się w pobliżu niego.


///przepraszam ._. Ale szkoła mnie zabija...


You have a right to live your life. Like no one else does, like no one else might
Zack Raven
Oczekujący
Zack Raven

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Pią Paź 30, 2015 5:51 pm
Kroczyłem między nimi, między moimi znajomymi, niezauważalnie i powoli. Chciałem, aby oni mnie nie widzieli. Byłem nadal szczęśliwy, że Alex opowiedziała mi czym są barwy, ale nie wiem czemu, ale nie chciałem z nikim dzisiaj rozmawiać. Chciałem znowu być sam. Gdy chciałem z kimś porozmawiać po prostu nie potrafiłem. Nie czułem potrzeby, aby rozmawiać z innymi. Wystarczyła mi Alex, ale jej tu nigdzie nie było.
Mówiąc szczerze bałem się iść do tej wioski. Bałem się, ponieważ to tu ledwo straciłem życie - ona straciła prawie życie. I to z mojej winy. Gdybym widział, potrafiłbym ją uratować, a jednak byłem najgorszą osoba, która się jej przypałętała. Gdyby nie tamta aurorka byłoby po nas i to przeze mnie.
Wszedłem do pierwszego lepszego sklepu i wyczułem jednego z uczniów z mojego roku. Nigdy z nim nie rozmawiałem, bo nie miałem żadnego powodu. Był zawsze w ponurym nastroju, więc nie musiałem z nim rozmawiać.



Zack Raven
Szczęściem jesteś ty Alex. Szczęście polega właśnie na tym, aby potrafić ciebie słuchać.
Mistrz Gry
Mistrz Gry
Mistrz Gry

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Nie Lis 01, 2015 7:21 pm
Zdawać by się mogło, że nic nie jest w stanie zakłócić tej przyjemnie spokojnej atmosfery. Derwisz i Banges był sklepem, który na pierwszy rzut oka wydawał się być opustoszały - dopiero przy wnikliwej obserwacji można było dostrzec w różnym wieku czarodziejów i czarodziejki, którzy robili dość sprawnie zakupy i niemalże od razu przechodzili do lady za którą stał mężczyzna u którego najwyraźniej wszystko powinno być regulaminowe. Miał przedziałek na środku siwych, krótkich włosów, okulary tak dobrane, że zdawały się nigdy nie spadać z jego nosa, szaty idealnie wyprasowane i dopasowane do jego wyprostowanego, chudego ciała i zapewne gdyby wyciągnął swoją różdżkę to okazałoby się, że jest równie prosta, co jego myśli. Mimo jego wyraźnego dziwactwa, był uprzejmy w stosunku do klientów a jego cichy głos docierał do każdych uszu.
Kiedy uczniowie Hogwartu pojawili się w jego sklepie, przywitał się z nimi uprzejmie i bacznie obserwował to, co robili. Z tak młodymi osobami zawsze bowiem należało uważać, bo nigdy nie można było być pewnym, co przyjdzie im do głowy. Kilka połamanych piór podskoczyło w miejscu i automatycznie się naprawiło, gdy drzwi zamknęły się za nowo przybyłymi.
Za oknem zaś zaczął padać deszcz.


Sowa Specjalna * Prośby do MG * Kącik przy kominku

“I enjoy talking to you. Your mind appeals to me.
It resembles my own mind except that you happen to be insane.”

— George Orwell, 1984
Alice Hughes
Oczekujący
Alice Hughes

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

on Sob Lis 07, 2015 9:34 pm
Krążyła między półkami, co chwilę bawiąc się kosmykami brązowych, skręconych od wilgoci włosów i uważnie wypatrując tego jedynego... Ostrego - ale niezbyt mocno, pięknego - ale nie rzucającego się zanadto w oczy... Marszczyła czoło czując na karku wzrok sprzedawcy i zastanawiając się, czemu to zawsze musi być takie trudne... Na Merlina, w końcu chodziło tylko o pióro! Tylko? A może aż? Halo, w końcu był to jedyny przedmiot, który towarzyszył jej nieustannie - i tak, długość też była ważna. Mijała więc kolejne regały, od czasu do czasu posyłając uśmiechy w stronę Zacka, choć ten przecież nie mógł ich zauważyć. Oderwana od rzeczywistości i niezorientowana, nie mająca pojęcia, że gdzieś coś się dzieje, że gdzieś tam padają wyznania miłości, niebezpieczne zaklęcia czy kolejne kule błota - spacerowała leniwie wąskimi alejkami sklepu, od czasu do czasu - gdy tylko mijała okno - posyłając pełne dezaprobaty spojrzenie w stronę zachmurzonego nieba. Z nikim nie umówiona wybrała się do Hogsmeade na ślepo, chcąc przewietrzyć umysł i rozprostować nogi. Kiedy więc tylko uczniowie rozbiegli się we wszystkie możliwe strony, podążyła obojętnie za największą grupą, trafiając tutaj.



Buntować się przeciw wam? A kto wy jesteście?
Bezkształtna masa, amorficzny stwór, zatomizowany świat, tłum bez formy i konstrukcji.
Waszego świata już nie można nawet rozsadzić.
Sam się rozlazł...
Sponsored content

Derwisz i Banges Empty Re: Derwisz i Banges

Powrót do góry
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach