Zapraszamy serdecznie do przyłączenia się do przygody!


CalendarCalendar  IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  GrupyGrupy  FAQFAQ  

Share | 
 

 Quidditch

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Caroline Rockers
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Quidditch   Wto Wrz 03, 2013 6:27 pm

First topic message reminder :

Reguły gry

Drużyna Quidditcha liczy siedmiu zawodników – trzech ścigających, dwóch pałkarzy, obrońcy i szukającego. Są trzy rodzaje piłek: kafel, tłuczek i znicz. Ścigający podają sobie kafla i starają się przerzucić go przez jedną z trzech pętli, pilnowanych przez obrońcę, za co dostaje się dziesięć punktów. Pałkarze odbijają tłuczki, aby nie trafiły one zawodników z ich drużyny. Szukający ma za zadanie złapać znicz, który jest bardzo szybki i strasznie trudno go zobaczyć. Za jego złapanie drużyna dostaje sto pięćdziesiąt punktów. Z chwilą złapania znicza kończy się mecz, co niekoniecznie oznacza zwycięstwo drużyny, która go złapała. Wygrywa drużyna, która zdobyła więcej punktów, choć najczęściej jest to ta, której szukający schwytał złotą piłkę.

Gracze

* Ścigający – podają sobie kafla i starają się przerzucić go przez jedną z trzech pętli, za co dostaje się dziesięć punktów.
* Obrońca – broni trzech pętli, żeby ścigający nie trafili do środka.
* Pałkarze – odbijają tłuczki, aby nie trafiły one zawodników z ich drużyny. Używają do tego pałek trochę mniejszych od tych, których używa się w baseballu.
* Szukający – ma za zadanie złapać znicz, który jest bardzo szybki i strasznie trudno go zobaczyć. Za jego złapanie drużyna dostaje sto pięćdziesiąt punktów. Z chwilą złapania znicza kończy się mecz. Szukający są często szybcy i mają małą masę ciała.

Każdy, kto będzie brał udział w treningach i w meczach otrzyma 15 PD i 20 fasolek!



DRUŻYNA HUFFLEPUFFU
KAPITAN: Colette Warp
Ścigający: Nathalie Powell,
Obrońca: Sharon Gallagher
Pałkarze: Alice Hughes, Colette Warp
Szukający: Ismael Blake

Każdy, kto chce się dostać do drużyny pracowitych Puchonów powinien napisać odpowiednie podanie składające się z następujących danych:

Kod:


[b]Imię i Nazwisko:[/b]
[b]Wiek: [/b]
[b]Pozycja:[/b]
[b]Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:[/b]



DRUŻYNA RAVENCLAWU

KAPITAN: Nathaniel Greed
Ścigający:
Obrońca:
Pałkarze: Sahir Nailah, Isaac Fawler
Szukający: Nathaniel Greed

Każdy, kto chce się dostać do drużyny bystrych Krukonów powinien napisać odpowiednie podanie składające się z następujących danych:

Kod:


[b]Imię i Nazwisko:[/b]
[b]Wiek: [/b]
[b]Pozycja:[/b]
[b]Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:[/b]


DRUŻYNA SLYTHERINU
KAPITAN: Regulus Black
Ścigający: Rabastan Lestrange, Giotto Nero, Evan Rosier
Obrońca: Enzo Nero
Pałkarze: Caroline Rockers, Alistaire Mulciber
Szukający: Regulus Black

Każdy, kto chce się dostać do drużyny sprytnych Ślizgonów powinien napisać odpowiednie podanie składające się z następujących danych:

Kod:


[b]Imię i Nazwisko:[/b]
[b]Wiek: [/b]
[b]Pozycja:[/b]
[b]Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:[/b]


DRUŻYNA GRYFFINDORU
KAPITAN: James Potter
Ścigający:  Ciril Hootcher, Eileen Gray,
Obrońca: Alexandra Grace
Pałkarze:  Riley Acquart, Pamela Winston
Szukający: James Potter


Każdy, kto chce się dostać do drużyny mężnych Gryfonów powinien napisać odpowiednie podanie składające się z następujących danych:

Kod:


[b]Imię i Nazwisko:[/b]
[b]Wiek: [/b]
[b]Pozycja:[/b]
[b]Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:[/b]
JEŚLI CHCESZ ZAKUPIĆ MIOTŁĘ ZRÓB TO W TYM TEMACIE. GRACZE, KTÓRZY NIE ZAKUPIĄ WŁASNEJ MIOTŁY BĘDĄ KORZYSTALI ZE SZKOLNYCH, KTÓRE MOGĄ POSIADAĆ RÓŻNEGO RODZAJU NIEDOGODNOŚCI.


Ostatnia Aktualizacja: 04.11.16 r.

_________________


Hear Me Roar
Burn Them All


Ostatnio zmieniony przez Caroline Rockers dnia Czw Gru 29, 2016 8:32 pm, w całości zmieniany 59 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Will Harper
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Pią Maj 15, 2015 11:26 pm

Imię i Nazwisko: William Harper.
Wiek: 16, rocznikowo 17.
Pozycja: Ścigający.
Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:
Gra w quidditcha od zawsze była czymś naturalnym dla Willa - brat zaznajomił go z czarodziejskim sportem jak najwcześniej, więc latać na miotle nauczył się praktycznie w tym samym momencie, gdy potrafił złożyć poprawne składniowo zdanie. W wolnym czasie zawsze grali, niejednokrotnie nawzajem się faulując, przez co młodszy z Harperów na miotle był praktycznie nieustraszony.
Do tego stopnia, że na boisku zachowywał się niejednokrotnie jak szaleniec.
Gdy wszyscy zawodnicy znaleźli się już w powietrzu, a po chwili rozległ się dźwięk gwizdka, który miał rozpoczynać mecz, Will od razu ruszył po kafla, który niestety znajdował się w rękach drużyny przeciwnej. Przyspieszenie i przechwycenie go, zanim przeciwnik go złapał, nie było dla niego specjalnym problemem, dlatego bez wahania to zrobił, nawet jeśli oznaczało to otarcie się o barkiem o klatkę piersiową drugiego zawodnika. Jednak udało mu się na tyle ocenić odległość, że żaden z nich nie stracił równowagi, a Puchon pomknął dalej.
W ostatnim momencie zobaczył zmierzający w swoim kierunku tłuczek, dlatego silnie poderwał trzonek miotły do góry i wykonał ostry zawrót, wznosząc się przy tym odrobinę do góry. Obok ucha przeleciał mu drugi kafel, jednak jakimś cudem minął go dosłownie o włos. Stąd odnalezienie innego ścigającego, który nie był zasłonięty przez przeciwną drużynę było kwestią czasu. Rzucony przez niego kafel znalazł się po chwili w rękach drugiego zółtego zawodnika, później drugiego, a za chwilę przeleciał przez obręcz bramki.
- Punkt dla Puchonów! - Wykrzyknął komentator, jednak Will nie usłyszał go, ogłuszony krzykami członków swojej drużyny. On sam przyłapał się na okrzyku tak głośnym, że aż zabolało go gardło. Nie mieli jednak dużo czasu na celebrację, gdyż po chwili grę kontynuowano i znowu trzeba było przejąć kontrolę nad tłuczkiem.
Ich przewaga w punktach rosła z każdą chwilą i nie mieli zamiaru jej stracić. Gdy Will kątem oka zerknął na tablicę z wynikami, uświadomił sobie, że złoty znicz może jeszcze zmienić wynik meczu, jednak po krótkim spojrzeniu w górę (oczywiście upewniwszy się, że ani kafel ani tłuczek nie lecą w jego stronę) okazało się, że żaden z szukających jeszcze nie zdołał dojrzeć wyjątkowego znicza.
W takim razie wszystko zależy od nas, pomyślał, wracając myślami do gry.

Przyjęty!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Hughes
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Pią Maj 15, 2015 11:48 pm

Imię i Nazwisko: Alice Hughes
Wiek: 17 (do meczu 18 zapewne) 
Pozycja: Puffkowa splujka 

Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:


To była kpina. Kiepski żart. Szyderczy chichot Losu, który stwierdził chyba, że zbyt wiele szarości mieści się w malowanych przez niego obrazach i postanowił nieco ubarwić całe to przedstawienie, które większość z jego marionetek nazywała życiem.
Ale dlaczego moim kosztem... Lamentowała pod nosem Hughes, ściskając w dłoni pożyczoną (oczywiste przecież, że nie własną) miotłę i wsłuchując się w mlaszczący odgłos który buty wydawały przy zetknięciu się z wilgotnym podłożem. Wiecie co przypominał? Uderzenie w otwartą ranę... W wystające z niej...
STOP! Aż przystanęła przełykając ślinę i wyrównując oddech. Brakowało jeszcze tego żeby się porzygała... Podniosła głowę a zniechęcone oczy zlustrowały majaczące w oddali boisko. Rzadko zdążało się jej postawić na nim stopę. Właściwie gdyby ktokolwiek przemyślał sytuację - nigdy by jej na to nie pozwolił. Ale tak się jakoś złożyło, że była ostatnią deską ratunku (czy raczej splujką) domu Borsuka...  Jeśli komukolwiek w przeddzień meczu - oczywiście zupełnie przypadkiem, nikt przecież nie podejrzewał ślizgonów o nieczyste zagrywki - zdarzył się wypadek, a dyrekcja czy sam honor wymagały pełnego składu... Alice wpadała tam jak śliwka w kompot czy moloch w piasek... Bez szans, ale jak malowniczo!
Dlaczego? Bo kac. Bo egzaminy. Bo po prostu mi się nie chce... - Czy reszta, jakże uroczych wymówek stosowanych przez innych, na które Panna Hughes - poproszona o pomoc - nie potrafiła się zdobyć. Jak ostatnia kretynka, czego dowiódł jej wyczyn wiele miesięcy temu... Wisiała sobie -absolutnie nie spokojnie - kilkadziesiąt stóp nad ziemią i całą swoją uwagę skupiała na utrzymaniu miotły prosto. Puchoni mieli pełną świadomość, że jeśli tylko dopuszczą kafla w okolice bramek nie mają na co liczyć. Może poza jej ewentualną śmiercią, jeśli tylko odważyła by się tę czerwoną piłkę złapać...
Dopuścili. 
Nie odważyła się.
Złapała.
Jakim cudem? Nie wie bo spadała z miotły... Ot, kolejne szydercze pociągniecie za sznurki. Zamiast przepuścić gola ratując życie - zaplątała się na tyle, że wychylając się z miotły trafiła akurat na czerwone ustrojstwo. Skąd się tam w ogóle wzięło? Tego nie zanotowała...
Bywa...
Odetchnęła w końcu i walcząc sama ze sobą uniosła stopę by wykonać kolejny krok w stronę morderczej areny, zwanej przez niektórych pieszczotliwie boiskiem. Istniała w końcu nadzieja, że tym razem dostanie do ręki pałkę... Szybki nokaut samej siebie i cała ta farsa dobiegnie końca.



[Szydercze LOWE dla samej Ce]

Przyjęto!

_________________

Buntować się przeciw wam? A kto wy jesteście?
Bezkształtna masa, amorficzny stwór, zatomizowany świat, tłum bez formy i konstrukcji.
Waszego świata już nie można nawet rozsadzić.
Sam się rozlazł...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Birdie Fleur
avatar


avatar
Martwy †

PisanieTemat: Re: Quidditch   Pon Cze 08, 2015 6:22 pm

Imię i Nazwisko: Birdie Fleur
Wiek: 17
Pozycja: Szukający

Czasami nie musiała się szczególnie wysilać, by go dostrzec, lecz dziś błądziła wzrokiem po boisku przez dłuższy czas, z obojętną miną przemykając obok walczącej o punkty drużyny. Wiatr pieścił skórę, tańczył pomiędzy niesfornymi, splątanymi od latania kosmykami i szeptał do uszu krzyki i huki z widowni. Bądź cicho Birdie. Nie oddychaj, nasłuchuj... Świat był w tej chwili pełen głosów i kolorów, mniej lub bardziej denerwujących, ale wciąż swoich, tych samych, a tobie potrzebny jest jeden, jedyny znicz. I wtedy go usłyszała - delikatny, ale wciąż nieprzyjemny świst towarzyszący trzepotaniu maleńkich skrzydełek i nim mogła się zorientować - ciało samo pociągnęło w pogoń za zwycięstwem, jakby było to jego naturalnym odruchem. Nie potrafiła powiedzieć dlaczego zaczęła grać, a teraz ostro pikowała w dół, ściągając na siebie uwagę przeciwnego szukającego. Przez chwilę nawet rozważała, że pchnęło ją tutaj pragnienie awansu społecznego, a jednak po dłuższym namyśle... to chyba była nienawiść i chęć upokarzania słabszych. W końcu Birdie nie była aspołeczna. Była społecznie selektywna. Krukonka czuła, czuła wyraźnie jak niewiele dzieli ją od tego, czego pragnęła. Puściła miotłę prawą ręką, by wyciągnąć ją do przodu i w marzeniach zacisnąć palce na małej, złotej kulce. W rzeczywistości ledwo uratowała się od bezpośredniego zderzenia z gruntem, czym prawdopodobnie ocaliła przednie zęby, warknęła zrozpaczona i kontynuowała pościg. Miała mało czasu. Mieli mało punktów. Dogoni go. Dogoni go i wygra, choćby to miała być ostatnia rzecz jaką zrobi w swoim życiu.

Przyjęta!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ellie Griffith
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Pon Cze 08, 2015 9:44 pm

Imię i Nazwisko: Ellie Griffith
Wiek: 15 lat, rocznikowo 16
Pozycja: Ścigający
Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:

Odkąd tylko wsiadła na miotłę, a jej stopy na dobre oderwały się od ziemi, Ellie wiedziała, że to będzie coś, w czym będzie czuła się najlepiej. Od dawna lubiła sport, ta adrenalina która pojawiała się przy kluczowych momentach, to wspaniałe uczucie radości po ciężkim, acz wygranym meczu... nawet żal i smutek, jaki towarzyszył porażce był czymś wyjątkowym. W mugolskim świecie grała w siatkówkę - będąc na boisku zapominała całkowicie o świecie, o tym co działo się dookoła. Liczyła się tylko ona i piłka. Podczas pierwszych dni w Hogwarcie obawiała się, że czarodzieje nie mają żadnych dyscyplin sportowych, więc gdy nauka znudzi się jej, będzie leżała do góry brzuchem i umierała z nudów...
Nic bardziej mylnego.
Dźwięk gwizdka i wyrzucenie kafla w powietrze sprawiły, że gwałtownie poderwała się do lotu i wystartowała w stronę piłki. Siedząc na miotle nie obchodziło ją nic, nie słyszała krzyków widowni ani głosu komentatora - liczyło się tylko i wyłącznie złapanie kafla.
Przyspieszyła, widząc że jeden z przeciwników trzyma piłkę. Doleciała do niego tak szybko, że ten nawet nie był w stanie odskoczyć czy uniknąć. Kafel wyleciał w powietrze, a Ellie bez wahania złapała go w dłoń i zawróciła, pędząc w stronę przeciwnej bramki. W ostatniej chwili skręciła w lewo, unikając tym samym uderzenia z przeciwnym Ścigającym, który również miał chęć na zdobycie paru punktów.
Jeszcze chwila... jeszcze minuta...
Rzut był szybki i celny. Wiedząc, że zdobyła ważne punkty dla drużyny, roześmiała się radośnie, wykonując duży okrąg dookoła bramki. Ta radość była chwilowa - jej twarz natychmiast spoważniała. Rzuciła porozumiewawcze spojrzenie do reszty Ścigających. Wiedziała, że ani na chwilę nie może spocząć na laurach - wystarczyła dosłownie sekunda, by przewaga punktowa zniknęła.

Przyjęta!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lawrence Mundy
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Sro Cze 10, 2015 2:00 am

Imię i Nazwisko: Lawrence Mundy
Wiek: 17 lat
Pozycja: Ścigający
Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:
Krokodyl Mundee siedział na ogonie ścigającego Krukonów od dobrych kilknastu sekund, jego przeciwnik szybował wprost na jego bramki. Lawrence powoli go doganiał, mogąc w tym momencie chwycić jego miotłę, lecz było już za późno, Krukon cisnął kafel w kierunku lewej obręczy gryfonów. Szczęśliwie, obrońca wykazał się refleksem i złapał, a następnie odrzucił kafla Mundy'emu, który wciąż rozpędzony złapał czerwoną piłkę i zatoczył szeroki łuk, by zawrócić w stronę obręczy przeciwnika. Jego brawurowa szarża ściągnęła uwagę pałkarza i dwóch ścigających, więc Lawrence zwrócił miotłę w dół aby zyskać nieco na prędkości. Dwóch ścigających usiłowało uniemożliwić mu strzał, gdyż do bramki zostało mu już tylko... Jakieś 40 jardów. W tym momencie usłyszał głuchy łomot tłuczka uderzonego pałką.
Jego kolega z drużyny podniósł rękę wskazując swoją pozycję. To był znak na który czekał Lawrence. W ostatniej sekundzie z całej siły rzucił kafla do Janusza Kożuszka, najlepszego ścigającego który kiedykolwiek wystąpił w drużynie Gryffindoru. Mundy zamknął oczy i nieco się skulił przed uderzeniem tłuczka. Ten z łomotem uderzył go w plecy tak mocno że Gryfon na chwilę stracił możliwość swobodnego oddechu i natychmiastowo wpadł w usiłującego zmienić kierunek lotu Krukona.
-Wybacz mejt.- wykrzstusił z siebie gdyż natychmiastowo po otworzeniu oczu, spostrzegł wyjątkowo wściekłego przeciwnika. Zwolnił i leniwie kontynuował lot w stronę bramek Krukonów. Janusz Kożuszek na jego oczach ograł obrońcę przeciwnej drużyny i po perfekcyjnym rzucie zdobył dla swojej drużyny 10 punktów. Lawrence wymienił z Kożuszkiem porozumiewawcze spojrzenia, pokazał wyjącym Krukonom środkowy palec i podleciał, próbując przyzywczaić się do bólu, na środek boiska.

Przyjęty!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Katerina Romanova
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Wto Lip 21, 2015 12:25 pm

Imię i Nazwisko: Katerina Romanova
Wiek: 17 lat
Pozycja: obrońca
Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:
To uczucie, kiedy wchodzi się na boisko... Kiedy słyszy się wiwatujących kibiców i wie, że część z nich liczy właśnie na ciebie. Zalewa cię świadomość, że od teraz będziesz rozliczany z każdego błędu, bo owszem, liczy się drużyna, jednak to na jednostki zwracają największą uwagę. Tym bardziej, że tego dnia na widowni zasiadły jakieś szychy, co to miały werbować obiecujących się młodzików do reprezentacji narodowej.
Cat nerwowo podrygiwała w miejscu, chociaż przestępowanie z nogi na nogę miało bardziej na celu rozgrzanie się, niż jakieś rozładowanie negatywnych emocji. Nastroje graczy były w gruncie rzeczy bojowe. Jak to Rosjanie, rwali się do walki, bo takową mieli we krwi, przynajmniej patrząc przez pryzmat historii.
- Skroimy ich panowie!- rozbrzmiał głos kapitana.- I pani.- dodał szybko, puszczając oczko do Kateriny. Dziewczyna odpowiedziała mu rozbawionym uśmiechem.
Sześciu chłopa i dziewczyna ustawiło się do wyjścia, w dalszym ciągu śmiejąc i żartując. Kilku z nich pocierało skronie, aby odpędzić potwornego kaca, na którego jeszcze nie zadziałały czarodziejskie sztuczki.
- Mówiłam ci, żebyś tyle wczoraj nie pił, Iwan.- rzuciła Romanova do przyjaciela.
- Ale Borys miał urodziny! Ty wiesz, co się tam u nas działo?!- nagle się ożywił, choć najwyraźniej szybko tego pożałował, bo znów złapał się za głowę. Wszyscy ruszyli przed siebie, niczym wyszkoleni żołnierze, równiutko.- Czemu cię nie było?- syknął, mrużąc oczy, bo oto oślepiło ich dzienne światło. Trybuny oszalały, wiwatując. Komentator bredził coś jak zwykle.
- SUM-y. Jak zawalę zielarstwo, to mogę się pożegnać ze sportem. Poza tym ojciec chce, żebym miała jak najlepsze wyniki, które będę mogła zaprezentować w Anglii.- Cat wyszczerzyła się sztucznie, machając do tłumu.
- A więc to pewne?- zmartwił się Iwan, naśladując swoją przyjaciółkę.
- Da. Ale nie martw się. Będziemy do siebie pisać. Nadal będziesz mi mógł opowiadać o tych wszystkich laskach... Które cię nie chciały.- tym razem uśmiech Romanov był jak najbardziej szczery.
- Idi k chertu, Katerina!- machnął na nią ręką chłopak, z teatralnym oburzeniem.
Oboje ustawili się i przygotowali do startu. Wreszcie mecz się rozpoczął.
Cat pomknęła na pozycję obrońcy, czując jak gogle pod wpływem parcia powietrza, przysysają jej się do twarzy. Temperatura była tak niska, że wydawało się, iż oddech Rosjanki zamienia się natychmiast w kryształki lodu. Oczywiście Romanova nie mogła sobie odpuścić popisów i w drodze zrobiła całkiem ładną beczkę. Jej długi warkocz klepną ją po twarzy, gdy gwałtownie wyhamowała przed obręczami.
Nie trzeba było czekać długo na pierwszą akcję. Kafel pędził wprost na naszą bohaterkę, która zwinnie odbiła go ogonem miotły. Kilka kolejnych takich akcji, również skończyło się sukcesem. Katerina była w swoim żywiole. Jednak przeciwnicy również nie próżnowali, choć widać, że przerażała ich brutalność pałkarzy Koldovstoretz.
Rosjanie wygrywali, co jedynie poprawiało morale drużyny, w tym naszej znajomej blondynki. Często stosowała swoją taktykę, odkrywając najwyższą z poręczy i w ostatniej chwili, z niewiarygodną szybkością, znów zastępując piłce drogę do punktów. Dzięki temu w niewielkim stopniu, ale jednak, miała wpływ na to, gdzie wyceluje przeciwnik.
Właśnie zamierzała powtórzyć ten manewr, gdy z znikąd nadleciał tłuczek. Cat uchyliła się, mimo to nie zdążyła już uciec przed pałkarzem, który staranował ją swoim cielskiem. Nie to, że chciał to zrobić, bo wcale nie zależało mu na strąceniu dziewczyny z miotły. Po prostu nie wyhamował i... BUM!
Tak zakończył się ostatni mecz Cat w Koldovstoretz. Przeleżała w skrzydle szpitalnym tydzień, przez trzy dni będąc nieprzytomną. Zresztą nic dziwnego, skoro miała spotkanie trzeciego stopnia z poręczą, w którą przywaliła głową. Jak można się spodziewać, nikt do reprezentacji jej nie wziął, a szkoda, bo był to jedyny jej wypadek w ciągu czterech lat gry. Co zabawne, pierwsze słowa po tym, jak się ocknęła brzmiały:
- Co do cholery z moją miotłą?!

Koniec :)

Przyjęta!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Colette Warp


VI rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Pią Wrz 25, 2015 5:28 pm

Imię i Nazwisko: Colette Warp
Wiek: 16 lat
Pozycja: KAPITAN DRUŻYNY HUFFLEPUFFU (BICZEEZ!)
Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:

Mecze zmieniają spokojnego człowieka w zwierzę. Zwłaszcza, kiedy jest przemoczony do suchej nitki, pałka ślizga mu się w dłoni, a tłuczków nie ma nad boiskiem już stanowczo za długo. Warp zawisł nad obręczami Hufflepuffu i odgarnął sobie mokrą czuprynę z czoła, widząc jak jeden z tłuczków wraca od strony trybun nauczycieli i pędzi w zawrotnym tempie za Ścigającą drużyny przeciwnej, jaka przyciskała kafla do piersi. Oboje mknęli jak torpedy, zarówno dziewczyna na wymuskanym Nimbusie 1000 jak i wściekła czarna kula, która zdawała się nie tyle rozbijać krople deszczu, co siekać je na plastry jak naostrzony miecz.
- Tak, jak ćwiczyliśmy!- krzyknął do obrońcy Żółtków, chcąc dotrzeć do niej przez szumiąca kurtynę ulewy i sam dał nura w dół, kątem oka widząc, jak dziewczyna przyklękuje jedną nogą na miotle i zastyga w tej pozycji jak chart. Ten rodzaj ataku, jaki wykombinowali na ostatnim treningu sprawiał, że dziewczyna na moment zostawiała pętle bez ochrony, ale mogła wystrzelić w kierunku agresora podczas rzutu i nie dość, że odebrać mu kafla, to jeszcze przerzucić go za jego plecami do kogoś innego. Istotna była precyzja.
I tak się stało. Kiedy Col szarpnął za trzon miotły, żeby podnieść gwałtownie swój pułap, zauważył wszystko jak na zwolnionym filmie: Obrończyni wystrzeliła, złapała kafla centymetry od ręki Ścigającej, udało jej się wycofać zanim tamta wredna małpa nie spróbowała złapać jej za włosy i błyskawicznie przerzuciła swój nowo pochwycony skarb w stronę nadlatujących członków swojej drużyny. Colette wyłapał tylko, że za szybko podjęła decyzję i wyrzuciła ją na niebezpieczne pole, gdzie podlatywali już gracze w innych barwach, gotowi przejąc Kafla i poprawić rzut, ale na ich nieszczęście tłuczek był niecałe pięterko niżej. Col zakręcił ostro i wystrzelił go w ich stronę patrząc, jak ciężka rakieta łamie koniec miotły jednego z nich – oboje wtedy gwałtownie się wycofali, by szybko ogarnąć skalę zniszczeń, a w tym czasie Ścigająca zdążyła przejąć piłkę i wbić Huflepuffowi punkty.
Chłopak z nadłamaną miotłą przejechał sobie palcem po gardle nie odrywając wzroku od Warpa, ale ten uśmiechnął się tylko czarująco i łagodnie skłonił, po czym gwałtownie wycofał, by wybić kolejnego tłuczka z dala od bramek.

Przyjęty!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sharon Gallagher
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Pią Paź 16, 2015 10:11 pm

Imię i Nazwisko: Sharon Gallagher.
Wiek: 16 (jak na razie) lat.
Pozycja: Obrońca.
Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział: WYKORZYSTUJĘ SWĄ NAGRODĘ Z URODZIN ML I NIE MUSZĘ PISAĆ PODANIA NA GRACZA!
Jestem niebezpieczna jak wonsz rzeczny.

Przyjęta!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mercedes Bélanger
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Nie Lis 08, 2015 4:23 pm

Imię i Nazwisko: Mercedes Belanger
Wiek: 15
Pozycja: Ścigający
Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział: Ah, jej pierwszy w życiu trening! Cudownie! W życiu nie podejrzewała, że tak żywiołowy dom jak Gryffindor będzie cierpiał na niedobór dzieciarni w składzie, więc plotka o poszukiwaniu ścigającego wyjątkowo rudzielca zaskoczyła. Ahoj przygodo! Skoro dawała radę uciekać na miotle przed swoimi fajerwerkami, przy okazji odpalając kolejne, to dlaczego miała nie dać sobie rady ze śmiganiem pomiędzy syczącymi ślizgonami? Może wreszcie uda jej się zrobić im nieco... na złość! HA!
Gryfoński kapitan spojrzał z szokiem na to, jak Mercedes krąży po boisku nie bardzo wiedząc co dokładnie powinna zrobić. Była odważna i mało myślała, dzięki czemu podejmowanie szybkich decyzji było dla niej pestką, ale potrzebowała ćwiczeń. Dużo ćwiczeń. I przy okazji zaznajomienia z zasadami.
- ZA GRYFFINDOOOR!!1 - ryknęła, przerzucając "piłeczkę 1" przez "kółeczko przeciwników", cudem unikając chcącego zmasakrować jej piękną buźkę tłuczka. Poprawiła gogle z satysfakcją. Może profesor Dumbledore z litości kupi jej na święta nową miotłę? Quiddich mógł być pierwszą rzeczą, która mogła temu przygłupowi zacząć wychodzić. I to zadziwiająco dobrze! - Do góry nogami! - pochwaliła się z satysfakcją, zwisając na kiju niczym dorodny kurczak na rożnie, po czym widząc zawracającą w szale, brązową kulę obkręciła się szybko i wyminęła zagrożenie. Ciekawe czy dałaby radę na niej stanąć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anabell Starfire
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Wto Lis 10, 2015 8:09 pm

Imię i Nazwisko: Anabell Starfire
Wiek: 15
Pozycja: Ścigający
Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:
- W tym roku drużyna Gryfonów ma nowy nabytek, ścigającą Anabell Starfire, ciekawe jak nowy nabytek się sprawdzi... Och, James chyba się nieco pomylił, ta drobina powinna być chyba szukającym... - kpił spiker na pierwszym meczu w sezonie. Dziewczyna pomyślała że większej presji nie mogła już mieć. Wiedziała że była drobniutka, wiedziała że będzie ją łatwo faulować, ale dzięki temu była lekka i w połączeniu z szybką miotłą była bardzo zwrotna i zwinna. To dzięki tym dwóm cechom Potter przyjął ją do drużyny.
Odbiła się od murawy i wystrzeliła w powietrze z resztą drużyny. Hootcher podał jej kafel niemal od razu po tym jak rozpoczął się mecz. Śmignęła do przodu, wprost na dwóch ścigających ze Slytherinu, których wyminęła gwałtownie pikując. Wyrównała lot i namierzyła Cirila kawałek z przodu któremu rzuciła kafel
- iiiiii punkt dla Gryffindoru! Celny rzut Hootchera i świetna asysta Starfire. Widzieliście tę zmyłkę? Ta mała jest zwinna, uważajcie ślizgoni!

Akceptuję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathalie Powell
avatar


avatar
V rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Sob Sty 09, 2016 5:57 pm

Imię i Nazwisko: Nathalie Powell
Wiek: 16 lat
Pozycja: Ścigający Hufflepuffu
Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:
W końcu nadszedł ten moment, na który czekała od początku przyjazdu do Hogwartu. Mecz otwierający turniej. W dzisiejszym starciu będzie brała udział drużyna Puchonów, w której także ona uczestniczy i Krukoni. Emocje jakie towarzyszyły graczom i kibicom były ogromne. Zawroty głowy i chęć wymiotów były już normalną reakcją dla Nathalie, odczuwała to przed każdym meczem. Mimo tego, że posiadała ducha walki i dawała z siebie wszystko, bardzo się stresowała. Nie chciała zawieść drużyny i kibiców. Zależało jej, bo kochała ten sport i na boisku czuła się najlepiej.
Drużyny wyszły z szatni, zasiedli do swoich mioteł i wzbili się w powietrze. Dzisiejsza pogoda idealnie sprzyjała lotom. Gęste chmury nie przepuszczały słonecznego blasku. Na trybunach królowały okrzyki radości. Uczniowie chętnie motywowali do gry i dawali ogromne wsparcie. Hufflepuff i Ravenclaw ustawili się do rozpoczęcia. Kapitani podeszli do pani Hooch i rozbrzmiał gwizdek. Złoty znicz razem z tłuczkami i kaflem zostały uwolnione. Powell jak na komendę podleciała i szybko zgarnęła kafel. Płynnie lecąc do celu, omijając przy tym przeciwników, spostrzegła nadciągający tłuczek w jej stronę. Przez chwilę zawahania o mało co nie dostała nim prosto w głowę, lecz na całe szczęście jeden z pałkarzy bez problemu odbił go w przeciwnym kierunku. Nath posłała mu uśmiech w ramach podziękowania i ruszyła w stronę obręczy. Odbiła kafla do drugiego ścigającego by móc ustawić się w odpowiednim miejscu do strzału. Gdy była już dostatecznie blisko, kafel wrócił do jej rąk, a ona obserwując poczynania obrońcy Krukonów, rzuciła piłkę i trafiła w obręcz.
Rozbrzmiały wiwaty, brawa i cały dom Puchonów szalał. Szczęście uczniów niosło się echem po całym stadionie, lecz to nie koniec meczu. Dalszy ciąg przebiegł bardzo brutalnie, jak na Quidditch przystało. Jedna dziewczyna z drużyny Ravenclowu dostała tłuczkiem w brzuch i spadła jak grom na ziemie. Niestety nie mogła dalej grać, więc Krukoni musieli poradzić sobie bez jednego ścigającego. Ciągle popychanie i próby zwalenia z miotły doprowadzały do agresji na boisku. Nathalie z wielkim trudem wbiła jeszcze dwa razy kafla w obręcz przeciwnikom. Za drugim razem poszło jej gładko, lecz ostatni strzał prawie skończył się skręceniem karku. Ścigający przeciwników tak napierał na dziewczynę, że aż przygwoździł ją do trybun. W odsieczy przybył tłuczek, który zauważyła Puchonka i zdążyła go uniknąć skręcając, lecz Krukon nie miał tyle szczęścia. Tłuczek ugodził go prosto w rękę i przez to stracił panowanie nad miotłą. Gdy chłopak wił się by opanować sytuację, Powell dotarła do obręczy i strzeliła kolejnego gola otrzymując punkty dla swojej drużyny.
W pewnym momencie większość zebranych obserwowała tylko starcie między szukającymi. Ciągle okrzyki zaskoczenia lub szczęścia dawały wyostrzony obraz graczom. Nawet jeśli nie patrzyło się na rozgrywkę, bez problemu dało się wyczuć w jakiej są sytuacji. Nagle rozbrzmiał okrzyk radości i gwizdek  oznaczający zakończenie meczu. Nathalie szybko rozejrzała się po boisku i spostrzegła szukającego z jej drużyny, dumnego i trzymającego w rękach złoty znicz. Krzyknęła z radości tak głośno, że o mało co nie spadła z miotły. Szczęśliwa i rozpromieniona, nasłuchiwała wiwatów swojego domu.

Akceptuję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Jerome Drake
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Czw Mar 03, 2016 6:25 pm

Imię i Nazwisko: Jerome Drake
Wiek: 17
Pozycja: Ścigający
Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:

Kolejny mecz. Te emocje. Ta radość. Ta chęć wykazania się. Nawet nieprzejmujący się niczym Drake nie mógł się doczekać kolejnej rozgrywki. Wyszedł na boisko z całą drużyną i wsiadł na miotłę. Rywalizację czas zacząć.
Zawodnicy wystrzelili w górę. Kafel trafił w ręce Powell, więc Jerome pomknął już w stronę pętli przeciwników. Jeden z pałkarzy próbował go zatrzymać, posyłając w jego kierunku kafla, jednak szczęściarz w porę go zauważył i zrobił na miotle beczkę, o włos unikając ciosu w głowę. Zatrzymał się gdzieś między pętlami, sprawdzając sytuację dookoła.
Szukający plątał się gdzieś na drugim końcu boiska, ale to go mało obchodziło. Colette starał się ochronić w tej chwili Sharon przed namolnym tłuczkiem, a Nathalie starała się przedrzeć do pętli, jednak obrona Ślizgonów jej na to nie pozwalała.
No to zrobimy to inaczej.
Blondyn zerwał się z miejsca i skierował się w stronę drugiej ścigającej tak, by ona go dostrzegła, ale przeciwnik już niekoniecznie. Dał jej znak, by podała mu piłkę, gdy się zbliży, po czym podleciał do niej od dołu. Podanie było tak szybkie i niespodziewane, że zanim gracz w zielonym stroju się zorientował, Puchon gnał już na złamanie karku do najbliższej pętli.
Udało się! 10 punktów dla Hufflepuff!
Nie da się siłą to trzeba sposobem.
Jerome się zaśmiał, ale nie było czasu by spoczywać na laurach. Mecz się jeszcze przecież nie skończył.

Akceptuję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Felice Felicis
avatar


avatar
VII rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Pon Mar 07, 2016 2:47 pm

Imię i Nazwisko: Felice Felicis
Wiek: 18 lat
Pozycja: Szukający
Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:

Felice szybowała nad boiskiem, przecinając na pół parne, tropikalne powietrze. To nie były dobre warunki do gry, ale ona zdążyła się już przyzwyczaić. Dzieciaki łatwo się dostosowują do zmian klimatu... Zwłaszcza takie jak trzynastoletnia panienka Felicis. Takie, które podróżują z miejsca na miejsce przez całą kulę ziemską...

Castelobruxo było jej ukochaną szkołą. Piękny bajkowy zamek w środku lasu deszczowego od razu przypadł jej do serca. Tyle zieleni, tyle przestrzeni! Co noc szybowała nad oceanem drzew... Miała własną miotłę. Nic specjalnego, jeden z najtańszych modeli na rynku... Ale była tylko jej!

A teraz drobna, ruda dziewczynka, tak różna od brazylijskich kolegów, przemykała między pozostałymi graczami jak błyskawica, szukając malutkiej złotej piłeczki. Szukający z przeciwnej drużyny ledwo siedział jej na ogonie, nie prześcignął jej ani razu. Latała i latała po całym boisku, próbując go zgubić, udając, że coś znalazła, żeby odwrócić jego uwagę od prawdziwych poszukiwań. Na próżno.

Jest! Jej duże, bystre oczy wypatrzyły znicz. Tak! Będzie pierwsza! To była decydująca chwila, musiała wygrać! Ostatni mecz w Brazylii... za tydzień miało jej tu nie być... Musiała, po   prostu musiała zapewnić swojej drużynie wygraną...

Dziewczę zanurkowało w powietrzu, pędząc co sił do celu. Już... Już zaraz ją złapie... Już prawie ją miała...

BUM

***
- Budzi się. Zawołajcie pielęgniarkę.

Do uszu trzynastolatki dotarły znajome głosy. Otworzyła oczy i zobaczyła odziane w jasnozielone szaty postaci. Gdzie ona była...? Co  się stało...? Po dłuższej chwili rozpoznała szkolny szpital.

- Paco... co się stało? - wydusiła z siebie z trudem. Ależ ją bolała głowa...

- Tłuczek. Sierra posłała go w twoją stronę, żebyś nie złapała znicza.

- A co... co z moją miotłą... - jej ukochany latający kawałek drewna... Prawie tak drogi jej sercu jak różdżka... Gdzie ona była?

- Felice... Bo widzisz... Ten tłuczek... - zaczął chłopiec, ale przerwała mu starsza koleżanka.

- Paco chce powiedzieć, że twoja miotła nie nadaje się nawet do zamiatania zamku. Już po niej. Sierra wie jak wycelować, żeby przynieść największe szkody. - Przez głos koleżanki przebijała silna nienawiść. - Dorwiemy ja za to, zobaczysz...

- Nie warto - szepnęła zrezygnowana dziewczynka i spojrzała smutno w przestrzeń. - Tak bardzo chciałam, żebyśmy wygrali...

- Felice. Spójrz co masz w ręce.

Rudowłosa skierowała wzrok we wskazane miejsce i wytrzeszczyła oczy ze zdumienia.

- Nawet tłuczek ci nie przeszkodził. Ja nie wiem czy byłaś jeszcze przytomna jak go łapałaś czy nie...

- Trzymasz go od meczu. Nikt nie mógł go wyciągnąć, tak zaciskałaś palce... No co się tak gapisz? Znicza nie widziałaś? Ogarnij się rudzielcu. Wygraliśmy!

Akceptuję!


Ostatnio zmieniony przez Felice Felicis dnia Sob Mar 12, 2016 11:52 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ismael Blake
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Pon Mar 07, 2016 10:54 pm

Imię i Nazwisko: Ismael Blake
Wiek: 17
Pozycja: Szukający
Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:
Fakt, że to jej w udziale przyszła taka, a nie inna rola w drużynie, był... jakby to powiedzieć... groteskowy. A przynajmniej w mniemaniu samej Ismy. Wciąż przecież mogło być gorzej, prawda? Szkła w jej okularach zawsze mogły być grube jak denka w kuflach do kremowego piwa, ale na całe szczęście nie były. Ale przecież - nie tacy się trafiali. Okulary nie były czymś dyskwalifikującym w tym sporcie i całkiem dobre świadectwo tego dawał chociażby kapitan drużyny, którego barwne oczęta były w jeszcze gorszym stanie jak jej.
Ruda zacisnęła palce mocniej na trzonku miotły i pociągnęła w górę, chcąc znaleźć sobie lepsze miejsce do obserwacji. Skrzydlatej kulki jak na złość nigdzie nie było, a z tego co zdążyła się zorientować, szukający przeciwnej drużyny miał ten sam problem co ona.
Zatrzymała się na chwilę, z góry patrząc, jak ścigający podają sobie kafla gdy nagle, koło jednego z nich zauważyła złocistą smugę. Znicz przeleciał przez pół boiska, zawieszając się na chwilę przy pierścieniach Hufflepuffu, by puścić się zaraz w dół, ku murawie.
Ruszyła.
Gwałtownie puściła się w dół, mijając kolejnych graczy, śmigający kafel i czując jak w pewnym momencie tłuczek muska jej plecy. Kątem oka wychwyciła ruch mniej więcej w tym samym kierunku, szybko uświadamiając sobie, że nie ona jedna wypatrzyła cel. Przylgnęła do trzonu swojej miotły mocniej, odwracając głowę i szukającego przeciwnej drużyny. Miała chwilę przewagi i jeśli zaraz nie oberwie tłuczkiem, albo nie wydarzy się coś równie druzgocącego dla jej ciała, miała całkiem realne szanse dorwać Znicz.
Na trybunach wybuchł radosny okrzyk, gdy przeciwnicy zdobyli kolejny punkt. Do uszu dziewczyny doszedł także głos komentatora, który zwracał uwagę publiki na nich - szukających. Poczuła dotyk na prawej nodze, a obejrzawszy się ujrzała swojego rywala w drodze po zwycięstwo. Następnie napór - próbował zepchnąć ją na bok, by utorować sobie czystą drogę. Co to, to nie. Odwzajemniła się tym samym - naparła. Jednak zrobiła to szybko, by zaledwie wybić go z równowagi, zmusić do ustąpienia.
Wyciągnęła rękę.
Tłuczek uderzył w żebra po lewej stronie, zmiatając ją z miotły i posyłając w dość krótką drogę ku ziemi, która zakończyła się kolejnym bolesnym uderzeniem. Nie byli wysoko. Parę metrów, jednak dla niej nie miało to większego znaczenia. W uszach dudniła krew, oddech był szybki, urywany, a co gorsza - każdy ruch klatką piersiową powodował kolejną falę bólu, rozlewającą się po jej ciele.
Przymknęła oczy, zaciskając mocniej palce na Złotym Zniczu.
- Proszę państwa! - zawrzeszczał komentator. - Dzisiejszy mecz wygrywa Hufflepuff!

Akceptuję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dante Alighieri
avatar


avatar
VI rok

PisanieTemat: Re: Quidditch   Nie Kwi 10, 2016 3:51 pm

Imię i Nazwisko: Dante Alighieri
Wiek: 16
Pozycja: Ścigający
Przykładowy post meczu Quidditcha, w którym postać bierze udział:
Wziął głęboki oddech gorącego, wilgotnego powietrza i uśmiechnął się lekko. Wszyscy zawodnicy wyczekiwali nadchodzącej burzy ze zdenerwowaniem, on jedyny wydawał się być tym faktem niezwykle podekscytowany. Gra w trudnych warunkach była jego najmocniejszą stroną. Potrafił zręcznie omijać graczy i niespodziewanie wytrącać im kafla, kiedy wyklinali na padający w oczy deszcz.
To były rozgrywki Ligi Międzyszkolnej, ostatni mecz przed wejściem do finałów. Ich przeciwnikiem był Durmstrang, drużyna pełna zaciekłych, brutalnych i przerażających swoim rozmiarem zawodników.
Ale Dante był spokojny. Styl gry Akademii Beauxbatons od lat stawał im na przeszkodzie, będąc przeciwieństwem ich sposobu gry - szybcy, zwinni i elastyczni. Często zmieniali taktykę w trakcie gry albo wygrywali, wydawałoby się, samą siłą woli. Poza tym, to szczęśliwy dzień dla zodiakalnego strzelca. Wyszedł na boisko koncentrując wzrok na plecach jasnowłosej Kapitan, jednej z niewielu dziewczyn, które przezwyciężyły jego nieodparty magnetyzm.
Gwizdek rozpoczynający grę; a także nawałnicę, która rozpętała się kilka sekund po nim. Czekał na swoją kolej, śledząc wzrokiem kafel i przewidując ruchy przeciwników. Pojawiał się tam, gdzie właśnie był najbardziej potrzebny. Oczekiwał podania Pałkarza Durmstrangu, które miał przechwycić. Strugi deszczu spływały mu po włosach
Nagle zauważył Chloe Marsellau, drugą Ścigającą, ledwo utrzymującą się na miotle i kierującego się w jej stronę przeciwnika z Durmstrangu. Nie miała szans przeciwko tak rosłemu mężczyźnie - wyglądał na kogoś mającego w tym roku ukończyć swoją magiczną naukę, a ramiona miał tak szerokie jak wagon kolejowy.
Chrzanić to. – Dante natychmiast zawrócił w jej kierunku. Jeśli gwiazdy rzeczywiście mu dzisiaj sprzyjają, to zdąży tu wrócić, zanim akcja się rozkręci. – Nie możesz spaść, Chloe, potrzebujemy Cię.
Wiedział, że niewiele brakowało mu do pozycji Szukającego. Był chłopcem o drobnej budowie ciała i był jedną z tych osób, będących daleko od stosowania agresywnych technik gry. Jednak to nie była rozgrywka dla niego, musiał być w centrum uwagi. Trafiał, zamiast łapać. Mimo wszystko wykorzystywał swoją szybkość, zwinność i uwalniał skrywaną siłę w momencie, w którym nie było już odwrotu.
Pociągnął za tył miotły przeciwnika. Zaskoczył go, dając Chloe kilka sekund na ustabilizowanie pozycji i znalezienie się w bezpiecznej odległości. W tej samej chwili dostrzegł kafla, który był daleko od planowanej linii lotu. Durmstrang musiał go wytrącić jednemu z zawodników Akademii albo...
Znowu zmieniali strategię.
Uśmiechnął się tryumfująco. W jednej chwili znalazł się przed Obrońcą przeciwnej drużyny, chwycił kafel w jedną dłoń i rzucił w stronę, najmniejszej obręczy.
Trafił.
Jego styl gry stanowił połączenie doskonałej orientacji, szybkiego podejmowania decyzji oraz wyczucia. Traktował kafel jak piękną dziewczynę, którą musi do siebie przekonać - szanował go i w tym tkwił cały sekret.
Wygrali sto dziesięć do osiemdziesięciu pięciu i nie ukrywał, że była w tym jego duża zasługa.
Horoskop nigdy nie kłamie.

Akceptuję!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content



PisanieTemat: Re: Quidditch   

Powrót do góry Go down
 
Quidditch
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Boisko quidditch'a
» Quidditch

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Biblioteka :: Dział Ksiąg Zakazanych :: Świat uczniów -